Strona 5 z 23 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 14 ... 23  Next

Go down


Re: Wielka czerwona skała

Pisanie by Gość on 9/4/2014, 21:26
Zmarszczyła odruchowo brwi, chyba wciąż nie potrafiła przywyknąć do tego, że coraz więcej Ziemskich Istot złorzeczy przeciw Bogu. Mimo wszystko potrafiła chyba zrozumieć ich gorycz. W końcu Stwórca pozostawił wszystkie swoje dzieci na pastwę losu. Zniknął, ale z drugiej strony rozumiała jego decyzję. Nie zamierzała jednak poruszać tego tematu, wiedziała, że mógł przerodzić się w coś niezbyt przyjemnego.
Pokiwała głową. Zastanowiła się chwilę nad pytaniem zadanym przez młodego mężczyznę. Musiała sobie przypomnieć. Nie trwało to jednak długo, bo w parę sekund później stuknęła piąstką w otwartą dłoń.
- Tak. Widziałam coś niedaleko - rzekła. - Wydaje mi się, że widziałam niewielkie zabudowania nieopodal. Jakieś domki... ale nie wyglądały na zamieszkane. Gdyby tam ktoś był, zapewne bym tam weszła sprawdzić.
Nienaganna logika, trzeba przyznać. Zresztą zabrzmiało to właściwie tak, jakby z premedytacją miała wpychać się komuś nieproszona do chałupy tylko po to, by narzucić temu komuś swoją pomoc.
- To było jakoś w tamtą stronę - wskazała ręką kierunek. - To, jeśli chodzi o najbliższe zabudowania. Nieco dalej widziałam coś, jakby osiedle... no i jaskinię. - Znów chwila zastanowienia i znów wskazała dłonią kierunki. - Tam musisz iść, by dojść do osiedla, zaś w tę stronę by dojść do jaskini.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Wielka czerwona skała

Pisanie by Gość on 10/4/2014, 10:40
/ szybka ewakuacja z powodu wyjazdu ; _ ; /

Ryjek pokiwał posłusznie łebkiem na znak, że rozumie. Jeszcze raz jej podziękował i odszedł w kierunku osiedla, które wskazała mu dziewczyna.

z/t





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Wielka czerwona skała

Pisanie by Gość on 10/4/2014, 20:06
Gdy tylko wszedł na sam szczyt i się rozejrzał widząc wielkie nic, CCORD usłyszał głosy... Z dołu...
Nie było wysoko i zejść pewnie będzie łatwiej. W sumie to nie wiedział czy wspinaczka zajęła mu tak dużo czasu, czy mu się wydawało bo intensywnie myślał i był znudzony. No ale zjechał w sumie na dół na tyle na ile mu rzeźba terenu na to pozwalała i zaczął iść w kierunku, z którego usłyszał rozmowę. Widział dziewczynę. Dosyć ładną dziewczynę. Bardzo ładną rzec. Zbliżył się do niej na tyle żeby móc porozmawiać.
- Cześć. Jesteś jakimś pilotem? - Wskazał na gogle.
- Właściwie, co tu robisz? Co to za gościu? - Wskazał na odchodzącego mężczyznę.
Chwilę pomyślał.
- Gdzie moje maniery, nie przedstawiłem się... - Powiedział nie dając czasu na odpowiedź.
- Możesz uznać, że jestem CCORD, a twoje imię? - Dosyć szybko się przedstawił, żeby nie marnować czasu.
Zanim dziewczyna zdążyła się zastanowić, usiadł
- Huh, zmęczyłem się... No to jak masz na imię? - Podszedł beztrosko do sprawy, nie pomyślał, że mogłaby być wrogo nastawiona, zresztą nie sprawiała złego wrażenia, ale... Rzadko jest bardzo poważny w wolnym czasie. Uznaje zasadę, że co będzie to będzie i nie warto się denerwować.
Czekał na odpowiedź.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Wielka czerwona skała

Pisanie by Gość on 10/4/2014, 22:43
Pożegnała Wymordowanego ciepłym, upojnym uśmiechem, który niósł ze sobą przesłanie życzliwości i powodzenia. Jakże powodzenie jest teraz potrzebne tym biednym istotom! Ach... aż Szatejel pogrążyła się na kilka chwil w rozmyślaniach na ten temat. Dlatego też nie zwróciła uwagi na nadchodzącego mężczyznę, którego obecność wyczuła już jakiś czas temu. Teraz nie zauważyła jak podszedł do niej na tyle blisko, że ktoś zupełnie inny zapewne już dziesięć razy go zauważyła. Z zamyślenia wyrwały ją jego słowa. Podniosła wzrok i zwróciła go ku źródłu dźwięku.
- Pardon? - Zapytała, bo wydawało jej się, że nie dosłyszała pytania. Kiedy uświadomiła sobie co powiedział uznała, że chyba nie najlepiej radzi sobie ze zrozumieniem tego pytania. - Pilotem? W czasie lotu są potrzebne. - Wyjaśniła. Wydało jej się to dość oczywiste. Skoro posiadała skrzydła to z pewnością potrafiła latać, a wówczas gogle rozumie się samo przez się, jako taką ochronę na oczy podczas lotu.
- CC...ORD? Dziwaczne imię - wydała prosty osąd nad tym jak się przedstawił. Brzmiało to dla niej bardzo mechanicznie, jak nazwa jakiejś maszyny. - Ja jestem Szatejel, anioł Pana. - Ten krótki i prosty sposób wyjaśniał wiele rzeczy i zawierał wbrew pozorom wszystkie informacje jakie ktoś by potrzebował. Te proste zdanie czyniło Szatejel kimś wyjątkowym.
Przez jakąś chwilę anielica zastanawiała się czym tak zmęczył się CCORD. Trochę jej to zajęło, musiała się przy tym rozejrzeć. Wreszcie dotarło do niej, że to wędrówka musiała być przyczyną. Nieposiadane skrzydeł musi przynosić wiele nieudogodnień.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Wielka czerwona skała

Pisanie by Gość on 10/4/2014, 23:09
Gdy doczekał się odpowiedzi wstał. Bo przecież nie będzie rozmawiał na siedząco.
- Taki żart. - Rzucił na temat gogli i uśmiechnął się. Nie rozprawiał o tym długo, bo od razu przeszedł do następnej kwestii.
- Właściwie to nie jest moje imię, tylko taki pseudonim. Ksywa. Rozumiesz. - Właściwie nie wiedział jak dobrze to nazwać. Po prostu nie było to jego imię, ale tak się przedstawiał.
Zdawał sobie sprawę, że jest Aniołem, chociaż nie widział ich nigdy w życiu - bo kto inny miałby mieć skrzydła?
Uniósł brwi, gdy powiedziała kim, a raczej jakim jest aniołem, bo brzmiało to dość zaszczytnie.
- Dobra, Szatejel, teraz jak już się znamy... - Wysunął rękę żeby się przywitać.
- ...Możesz mi powiedzieć co tu właściwie robisz. Właściwie nie wiem dlaczego tu zaszedłem, po prostu szedłem przed siebie. Gdzie tu coś jest? Cokolwiek? Co to za skała? - Właściwie nie zależało mu na odpowiedzi bo i tak nigdzie się nie spieszył, prędzej czy później coś by znalazł. Najzwyczajniej w świecie nudziło mu się.
- No to co? Może opowiesz mi coś o sobie? O aniołach? Pierwszy raz rozmawiam z jednym z nich. Jak to jest latać? Przyjemne to? Męczące? - Zasypywał ją pytaniami, co może nie było zbyt mądre, bo jak niby ma odpowiedzieć na wszystkie z nich, ale nie pomyślał o tym.
- No i przede wszystkim, co to znaczy, że jesteś aniołem Pana? - Słyszał, że Anioły nie są ani dobre, ani złe, więc rozluźnił się - uznał, że mu nic nie zrobi. Zwłaszcza, że tamten mężczyzna uszedł jakoś z życiem.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Wielka czerwona skała

Pisanie by Gość on 10/4/2014, 23:36
- Ach, pseudonim - pokiwała głową, teraz rozumiała. Chociaż nie... Pseudonimy coś zazwyczaj znaczą? Czy ten coś oznacza? Nie potrafiła sobie poradzić ze znalezieniem jakiegoś sensownego znaczenia. Nie miała pojęcia co to miało oznaczać.
Dalej znów pokiwała głową. Słuchała jego pytań powoli marszcząc brwi i mrużąc oczy. Nie wiedziała, na które pytanie powinna odpowiedzieć najpierw. Które były ważniejsze? Cóż... postanowiła odpowiadać po kolei.
- Jak to co? Stoję - to była kolejna bardzo prosta odpowiedź, logiczna zresztą. Potem udzieliła mu tej samej odpowiedzi co Ścierworyjkowi i do tego w taki sam sposób. Wskazała drogę do każdej możliwej, najbliższej miejscówki. Na pytanie o skałę schyliła się by nabrać garść piachu i gleby do ręki, chwilę się jej przyglądała, po czym udzieliła odpowiedzi - czerwona gleba laterytowa, zapewne zawiera glin i krzemionkę, ma kwaśny odczyn... To chyba tyle. Nie wygląda jak na kolor spowodowany promieniowaniem. A jeśli chodzi o anioły... - znów zastanowiła się przez chwilę. - Jesteśmy istotami duchowymi, jesteśmy żołnierzami Boga, żyjemy po to, by wypełniać Jego wolę. Nasz dom jest w Niebie. Latanie natomiast jest po prostu szybsze i wygodniejsze.
Nie wyglądała wcale jakby odpowiadania a zadane pytania ją męczyły. Wręcz przeciwni, może i nie dawało jej o satysfakcji, ale jednak odpowiadała w sposób mechaniczny.
- To oznacza, że jestem jego, tak jak ojca jest dziecko.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Wielka czerwona skała

Pisanie by Gość on 10/4/2014, 23:56
Co prawda pokiwała głową, ale nadal nie wyglądała na pewną.
Jak tak go słuchała to wyglądała komicznie (w dobrym sensie), może nawet słodko, ale jej odpowiedzi były dosyć nietypowe. Jakby nie rozmawiał z człowiekiem.
- Ah, stoisz? Nie zgadłbym. - pomyślał, ale nadal się uśmiechał. Nie miał powodu by się złościć.
- Ale skąd się tu wzięłaś?
- I nie chodzi mi o przyjście na świat, tylko w to konkretne miejsce! - uprzedził odpowiedź, której się spodziewał
Wskazała mu też drogę, co niezbyt go zainteresowało i tylko skinął głową.
Gdy odpowiedziała na pytanie o skale CCORD pokręcił głową i powiedział bardziej do siebie niż do niej:
- Ahh, dziewczyno... - spojrzał na nią.
- Podejdź luźno do tej rozmowy. Przecież nic ci nie zrobię. - zaśmiał się. Nie wiedział czy dziewczyna anioł go wkręca, czy odpowiadała na prawdę, ale mimo wszystko było to śmieszne.
- A czy skrzydła się nie męczą? Przyjemnie tak wznieść się w przestworza? - pokręcił głową, bo był bliski rozmarzenia się.
Ostatnia odpowiedź poruszyła go troszkę bardziej. W końcu miał szansę się czegoś dowiedzieć.
- Jak dziecko powiadasz... Szatejel, skoro jesteś dla Pana jak dziecko to zapewne go widziałaś. Jak on wygląda? Jest jak człowiek? Jak anioł? Czy może wykracza to poza wyobraźnię takiego przeciętniaka jak ja? Jest miły?
- I przede wszystkim, dla... - chciał zapytać dlaczego Pan zostawił ludzi, ale Szatejel wydawała się dumna z tego kim jest i nie miał serca.
- Czy jako anioł... Masz jakieś... Zdolności? - skwitował. Zapytał w sumie o wszystko co go ciekawiło.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Wielka czerwona skała

Pisanie by Gość on 11/4/2014, 00:25
- Nie trzeba było wyjaśniać, już rozumiem - odparła. - Po prostu. Był tu ktoś, kto potrzebował pomocy. Teraz czekam, aż znów ktoś będzie potrzebował.
Można powiedzieć, że w ten sposób Szatejel opisała niejako swoją codzienność. Bycie gotową dwadzieścia cztery godziny na dobę, wiecznie w gotowości do działania, bez większego odpoczynku, tylko posługa i posługa, zaś w przerwach bezczynne czekanie. Żywot można powiedzieć smutny, bo samotny mimo wszystko.
- Nie boję się ciebie - nie chciała by ją źle zrozumiał, ale wydawało jej się, że to ona ostała źle zrozumianą. Nie widziała niczego w swoich wypowiedziach, co stanowiłoby o krępacji czy też poczuci zagrożenia. Mówiła mechanicznie, nie wtrącając w to żadnych uczuć.
- Czasem i anioł się męczy - odparła. - Skrzydła, rzez oczywista też. - Potrząsnęła swymi niebieskimi, hiacyntowymi skrzydłami. - Nie jesteśmy bogami, więc mamy słabości.
Sapnęła słyszą kolejny wysyp pytań. Nie wiedziała, czy uda jej się całkowicie wyczerpująco udzielić odpowiedzi.
- Twoje wyobrażenie jest zbyt małe, zaś moje słowa zbyt ubogie, bym mogła opisać Boga. Chyba, że wiesz jak wygląda szczęście, szczęście jest Jego częścią i gdy Go spotkasz, poczujesz szczęście - nie sądziła, by był to opis, dzięki któremu mężczyźnie łatwiej będzie wyobrazić sobie Boga. Sądziła, że przyjdzie to z czasem, bo kiedyś każdy Go zobaczy. Tak uważała.
- Mam - odparła. - Woda słucha się mojego głosu i myśli, zwierzyna ma dla mnie zrozumiały język, a rzeczy dalekie mogę przybliżyć. - Ot, wyjaśniła.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Wielka czerwona skała

Pisanie by Gość on 11/4/2014, 14:34
- No i co, nie nudzi ci się? - zapytał patrząc w niebo.
- Ja pewnie po jednym dniu umarłbym z nudów... - w zasadzie to jej współczuł.
- A nie myślałaś żeby zmienić... Miejsce pracy? Nie wygląda żeby było tu dużo ludzi - rozejrzał się szukając kogokolwiek żywego.
- To dobrze. - odpowiedział z uśmiechem, ale w jego oku można było zobaczyć delikatny błysk, który zniknął tak szybko jak się pojawił. Oczywiście nie było mowy żeby ot tak zaatakował taką niewinną istotę.
- Po prostu... Wydajesz się. - tu chwile się zastanowił.
- Wyglądasz jakbyś brała wszystko zbyt... Poważnie.
Na wzmiankę o męczeniu się tylko się uśmiechnął.
- Chyba rozumiem... Chciałbym go kiedyś spotkać, ale nie wiem czy będzie mi to pisane. - ponownie spojrzał w niebo. Zawsze wyobrażał sobie Boga jako żyjącego w chmurach człowieka.
- Nie wiem czy rozumiem - gdy powiedziała jakie moce posiada.
Podniósł pierwszy lepszy kamień z ziemi i rzucił go jak najdalej.
- Czyli umiałabyś sprawić żeby wrócił? Czy to była jakaś przenośnia? Jak to jest rozmawiać ze zwierzętami? Mówią coś ciekawego?
- Chyba nie będziesz miała nic przeciwko jeśli na chwilę tu zostanę? - mówiąc tu miał na myśli to konkretne miejsce.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Wielka czerwona skała

Pisanie by Gość on 11/4/2014, 16:57
Znów zmarszczyła brwi, przytłaczał ją ten ogrom pytań, które zadawał jej mężczyzna. Zdecydowanie było ich za dużo... zwłaszcza dla osoby, która nie lubi dużo mówić. Taką właśnie osobą jest Szatejel i dlatego na dłuższą metę rozmowa ją męczyła. Dlatego pominęła milczeniem pytania i stwierdzenia dotyczące jej pracy. Nie musiał wszystkiego wiedzieć.
Nie rozumiała dlaczego śmiertelnik się uśmiecha. Nie rozumiała też, dlaczego miałaby się obawiać, że coś jej zrobi. Ludzie bywali nikczemni, ale raczej nie posiadali oni takiej mocy, by byłam ona zdolna zagrozić aniołom.
- Zbyt poważnie? - Pokręciła głową. - Rzetelna odpowiedź jest zbyt poważna?
To, że kiedyś spotka Stwórcę było pewne, a przynajmniej Szatejel tak twierdziła i uważała również, że nie musi więcej rozmawiać na ten temat. Że zbędne jest jakiekolwiek upewnianie go w tym przekonaniu.
- Nie traktuj mnie jak napotkanego psa, u którego chcesz sprawdzić sztuczki. To zwyczajna telekineza - odparła zaraz. - Lubisz zadawać pytania, co?
To było więcej niż pewne. Miała już jego za gadułę, czuła się przytłoczona tym, jak dużo mówił i jeszcze wymagał informacji. Przecież wcale nie musiała udzielać mu odpowiedzi.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Wielka czerwona skała

Pisanie by Gość on 11/4/2014, 19:52
Szatejel wydawała się zmęczona odpowiadaniem, wyraźnie traciła cierpliwość. Nie miał zamiaru naciskać.
- Nie zrozumiesz... - rzucił gdy powiedziała, że rzetelna odpowiedź nie jest zbyt poważna. Miał inne zdanie, ale wolał to przemilczeć.
Brak odpowiedzi na stwierdzenie, że nie będzie mu pisane poznać stwórcy mógł potraktować dwuznacznie. Ale nie myślał o tym w ogóle. Bo liczy się to co jest teraz, a nie co będzie gdy już go zabiją. Bo nie oczekiwał naturalnej śmierci.
- Zwyczajna telekineza? - wydawało mu się to trochę absurdalne.
- Ludzie nie posiadają takich zdolności. Ja też nie. Telekineza to dla mnie... Może to dosyć niepasujące określenie, ale to trochę jak czarna magia. Po prostu nie potrafię tego zrobić. Ani nigdy nie widziałem żeby ktoś inny umiał. - wytłumaczył.
- Co zdaje się wiesz? - bardziej stwierdził niż zapytał.
- Kto pyta nie błądzi. - uśmiechnął się.
- Ale ja już chyba zbyt mocno zbłądziłem żeby się odnaleźć. - powiedział bardziej do siebie niż do anioła, oddalił się na kilka metrów i położył się na ziemi. Nie zamierzał spać. Nie był też na tyle zmęczony żeby odpoczywać. Po prostu nie chciało mu się nigdzie iść, bo i nie miał dokąd, a Szatejel nic nie powiedziała na jego pytanie, może propozycję. Zaczynał odnosić wrażenie, że dziewczyna patrzy na niego trochę jak na jakąś niższą istotę, z racji tego kim była. Może i słusznie.
Oparł się na dłoniach i spoglądał raz na anioła, raz w niebo, a raz w zupełnie puste miejsce. Nie myślał o niczym.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Wielka czerwona skała

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 5 z 23 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 14 ... 23  Next

Powrót do góry

- Similar topics