Strona 4 z 23 Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 13 ... 23  Next

Go down





Re: Wielka czerwona skała Pisanie by Gość on Pon Kwi 07, 2014 9:20 pm
    
Stare rany? Och, jakże musiał cierpieć! Szatejel westchnęła głęboko na samą myśl, byleby nie wyszło na jaw jej lekkie wzruszenie. Czemu do tej pory nikt mu nie pomógł? Ach, ziemskie istoty są czasem takie nieczułe...
- Rozumiem - powiedziała kiwając głową.
Dostrzegła jego zwierzęcą wręcz nieufność, dlatego postanowiła podejść tak, jak do dzikiego zwierzęcia. Uniosła dłonie lekko w górę, w geście oznaczającym coś mniej więcej jak "rączki mam tutaj, niczego nie kombinuję".
- Nic nie chcę. - Odparła. - Chcę ci po prostu pomóc, nic więcej. Nie musisz tak na mnie patrzeć.
Przeczesała dłonią swoje jasne włosy. Lekki wiatr, który ruszył się z miejsca ciągał anielicę za kosmyki sprawiając, że jej odgarnianie ich za siebie było właściwie walką z wiatrakami. W końcu odgrodziła dłonią włosom drogę, by nie nachodziły jej na oczy, miała zamiar widzieć swojego rozmówcę.
- Dam ci tę wodę -dodała.

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Wielka czerwona skała Pisanie by Gość on Pon Kwi 07, 2014 9:32 pm
    
- Jak za darmo to podejrzane - wypalił szybciej niż zdążył ugryźć się w język
Wyjątkowo spodobało mu się jej podejście. Nie identyfikował się co prawda z dziką zwierzyną, a wręcz przeciwnie. Cywilizowany i światowy człowiek. Taka miła odmiana od dzikich zwierząt pustynnych i tych zniewolonych w murach miasta.
- Znaczy.. Nie żebym miał być niewdzięczny czy coś, ale.. Tak jakby jesteśmy na pustyni, tu nie ma za dużo wody, a ja jestem dla ciebie obcy..
Nie, nie, nie. Masz dostać coś za darmo, więc nie marudź, bierz i zwiewaj. Nie był egoistą, co to to nie. Ale ostatnio stawał się coraz bardziej nieufny i podejrzliwy.
- Czemu chcesz mi pomóc?

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Wielka czerwona skała Pisanie by Gość on Pon Kwi 07, 2014 10:21 pm
    
Hm? Podejrzane?
- Czyżbyś nigdy nie słyszał o bezinteresowności? - Zapytała nie bez ukrywanego zdziwienia. Może i brzmiała naiwnie, a w tym świecie może i to słowo wydawało się wyjątkowo obce i egzotyczne, ale Szatejel wierzyła, że są jeszcze tacy, którzy wierzą w bezinteresowność.
- To nic. Woda jest wszędzie - odparła. Machnęła dłonią w powietrzu, czego skutkiem było zebranie się kropel czystej wody na dłoni anielicy. - W powietrzu również.
Ech, chyba na prawdę miała do czynienia z niedowiarkiem. Czy na prawdę musiała tłumaczyć ziemskim istotom, że nie trzeba mieć szczególnego powodu? No dobra, anioły mają jeden konkretny powód i nazywa się on:
- Na tym polega moja praca - i życie, chciała dodać, ale się ostatecznie powstrzymała.

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Wielka czerwona skała Pisanie by Gość on Pon Kwi 07, 2014 10:39 pm
    
Łuk jeszcze chwilę pobył w jego dłoniach, po czym przemieścił się na plecy, a strzała wylądowała z powrotem w kołczanie. Wyglądało na to, że trochę się uspokoił.
- Słyszałem. Bardzo fajne słowo, choć wole wprowadzać je w życie gdy jestem w większej i zaufanej grupie. Obcym jakoś nie za bardzo ufam.
Gdyby odszedł na samym początku, nie angażował się w tą rozmowę o wodzie zapewne nie widziałby jej teraz przed oczyma wyobraźni, a jego gardło nie dawałoby o sobie znać.
Pić.
Wcześniej nawet nie podejrzewał, że mógł być tak bardzo spragniony. Ale najwyraźniej raz się żyje.
Nadal patrzył na dziewczynę nieco podejrzliwie, choć sięgnął do swojego pasa, gdzie miał poprzywiązywane rzemieniami najróżniejsze dziwne rzeczy. Jedną z nich była nieco powgniatana, niewielka, metalowa manierka na wodę.
Niepewnie wyciągnął ją w kierunku dziewczyny.
- Praca? Dostarczanie wody czy ogólna bezinteresowność?

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Wielka czerwona skała Pisanie by Gość on Pon Kwi 07, 2014 11:17 pm
    
- Cóż, to, o czym mówisz, to jedna z przyczyn tego, jak ten świat obecnie wygląda.
Pamiętała co prawda bardzo wiele z dziejów świata, ale tak na prawdę uważała, że można było przewidzieć, że ten świat będzie wyglądał właśnie tak jak teraz. Ludzkość od zarania dziejów, od Wieży Babel działali wbrew sobie, zamiast współpracować. Ludzie to w końcu bardzo niedoskonałe istoty.
Szatejel wydawało się, że niemal słyszy jak myśliwy mlaska na sam widok wody i sam dźwięk słów o niej opowiadających. Bez wahania wzięła pustą manierkę.
- Powinieneś ją oczyścić - powiedziała. Dlatego też pierwszą wodę, którą wzięła z powietrza użyła do przepłukania manierki, dopiero potem ją wypełniła do samego końca, aż chlupnęło.
- Czy mogę coś jeszcze dla ciebie zrobić?

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Wielka czerwona skała Pisanie by Gość on Pon Kwi 07, 2014 11:28 pm
    
Gdy CCORD wracał od zleceniodawcy, w jego głowie plątały się myśli:
- Co ja tu właściwie robię?
- Dlaczego wspinam się na tą skałę?
- Wielkie to cholerstwo...
- Ciekawe czy są tam jacyś ludzie... Stworzenia... Cokolwiek...
- Jeśli kogoś spotkam to jak zareaguję?
Rozmyślał tak całą drogę. Ostatnie pytanie szczególnie go dręczyło. Rozmyślał co zrobić żeby wyglądało to ciekawie... Oczywiście jeśli znajdzie kogokolwiek, cokolwiek.
- Może przejdę i tylko rzucę na nich okiem? Albo przywitam się i po prostu pójdę dalej? Usiądę i zacznę odpoczywać jak ktoś będzie przechodził? Zacznę rozmowę? - Pewnie nic by nie wymyślił, bo każdy następny pomysł wydawał mu się głupszy od poprzedniego. Co będzie to będzie, nie ma co się przejmować bez powodu.
Rozmyślał tak nad czym się dało, nawet poruszał kwestię istnienia Boga.
- Czym są Aniołowie? Czy serio są "Aniołami"? Czy Bóg istnieje? Dlaczego odszedł jeśli tak? - Jak wcześniej nic nie wymyślił, tylko niepotrzebnie się męczył.
Gdy w końcu się wdrapał na sam szczyt i rozejrzał się, powiedział do siebie.
- Nareszcie... Ale to wielkie... - Po czym zaczął się zastanawiać dlaczego na dosyć niski zresztą masyw wchodził tak długo... Może po prostu szybko myślał? Wolno szedł? Nie ważne...
Ruszył przed siebie. Jak kogoś spotka to stanie się co się stanie i pewnie i tak nie będzie o tym myślał gdy będzie się to działo.

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Wielka czerwona skała Pisanie by Gość on Pon Kwi 07, 2014 11:54 pm
    
Nie mógł się nie zgodzić z anielicą, ale nie byłby sobą, gdyby nie wtrącił swoich kilku groszy.
- Jeszcze trochę da się wytrzymać, niedługo to miejsce zmieni się w prawdziwy raj - powiedział z niezwykłą pewnością i przekonaniem.
Nic dziwnego, że z taką obojętnością znosił najróżniejszego rodzaju niewygody i przeciwności. To tak jakby musieć odbyć nieco niewygodną podróż do swojego upragnionego miejsca. Cena bardzo niewielka.
Uważnym wzrokiem śledził jej poczynania z jego manierką. Tworzenie wody. Widział już kiedyś takie coś. Dawno, dawno temu. Był wtedy tylko szczeniakiem. Potrafiła to jedna z niewolnic, dzięki czemu cała grupa miała nieograniczone zapasy wody. Zawsze sądził, że to był odosobniony przypadek.
Gdy tylko woda sięgnęła górnej krawędzi, Ryjek niemal łapczywie wyrwał ją z rąk dziewczyny i na jednym hauście wlał do swojego gardła połowę jej zawartości. Prawdopodobnie wypiłby całą, gdyby w porę się nie opamiętał.
Ha, nawet nie sprawdził wcześniej czy nie była zatruta. Nawet nie zorientował się, że znalazł się bliżej dziewczyny niż początkowo uznał za strefę bezpieczeństwa. Dopiero teraz zauważył to, co wcześniej mu tak nie pasowało. Dziewczę wcale nie było wychudzone jak na kogoś kto tak raźno poczyna sobie na pustyni. Kto wie, może nawet byłaby smacznym obiadem, lepszym od żab?
Pokręcił łbem na boki, by jak najszybciej odgonić od siebie tę myśl. Bydlak.
- Podziękowanie to za mało by wyrazić mą wdzięczność - odparł i pokłonił się przed dziewczyną niemal z dworską gracją.
Zakręcona manierka szybko wylądowała z powrotem przy jego pasku, a chłopak ponownie przeniósł wzrok na dziewczynę.
- Możesz mi powiedzieć kim jesteś, to chyba wystarczy.

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Wielka czerwona skała Pisanie by Gość on Wto Kwi 08, 2014 12:26 am
    
To, co chłopakowi wydawało się mistyczne i nieosiągalne, dla anielicy było normalnością i chlebem powszednim. Z łatwością radziła sobie z wodą, w każdym rodzaju skupienia. Mogłaby nawet na tę pustynię zesłać wielki kawał lodu, by udowodnić swoją siłę. Jednak... na co to komu? Szatejel nie zależało na pewno, by być postrzeganą za nie wiadomo jak potężną. Nie o to chodziło w jej misji, nawet jeśli teraz jest Aniołem Zastępu, a nie opiekunem. Formalnie oczywiście.
Nawet nie przypuszczała, że mogłaby być obiektem zainteresowań kulinarnych, że ktoś mógłby przez moment pomyśleć o zjedzeniu jej. Dlatego wciąż patrzyła się na chłopaka dobrodusznie i tak też się uśmiechała.
- Dlaczego dziękujesz mi za mój obowiązek?
Usłyszawszy kolejne pytanie otworzyła nieco szerzej oczy, by na jej twarzy za chwilę wymalował się szeroki uśmieszek z ciepłym spojrzeniem różnokolorowych oczu.
- Jestem Szatejel, anioł Pana Najwyższego, zesłanym by nieść pomoc i pocieszenie. - Ot, prosto i na temat.
Rozejrzała się jednak za chwilę. Chyba nie byli sami, pomijając oczywiście obecność żab, których los był już przesądzony. To ktoś zupełnie inny. Ssak, humanoid. Zbliża się.

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Wielka czerwona skała Pisanie by Gość on Wto Kwi 08, 2014 10:57 pm
    
Łypnął na nią spode łba, co było dość trudne przy ich różnicy wzrostu, ale jakimś cudem się udało. Wcale nie uważał, że pomoc mu to jej obowiązek. Wręcz przeciwnie. To naprawdę ogromna i niespodziewana przysługa. Nawet pomimo tego, że dziewczyna nie chciała nic w zamian, to najpewniej Ryjek jeszcze długi, długi czas będzie czuł, że winien się jakoś odwdzięczyć.
- Bo jestem dobrze wychowanym człowiekiem - palnął w końcu.
Na jego ustach również zagościł uśmiech, gdy usłyszał jak przedstawiła się anielica. Tym razem znowu nie zdołał ugryźć się w język w odpowiednim momencie. Kiedyś sprowadzi to na niego niezłe kłopoty.
- Pana Najwyższego? W sensie tego siwego dziadka z obrazów, tego z krzyżykiem? - upewnił się, zataczając dłonią koło przy swojej skroni; wyglądało to jakby próbował określić stan psychiczny jakiegoś wariata, albo zwyczajnie aureolę - Ja jestem Ryjek, zwia.. myśliwy.
Zbliżającego się osobnika ani nie wyczuł ani nie zauważył. Bo niby jakim cudem?

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Wielka czerwona skała Pisanie by Gość on Wto Kwi 08, 2014 11:14 pm
    
Pokiwała głową. Ludzie to zabawne stworzenia, doprawdy. Szatejel powoli zdążyła zapomnieć, że przecież niektórzy z nich uważają dziękowanie za wszystko jako element dobrego wychowania. Nie było w tym nic złego, tak nie myślała w żadnym wypadku. A może... przyczyna jej zdziwienia leży gdzieś indziej? Niemniej nie będziemy się teraz zagłębiać w psychikę tejże anielicy. Zapewne przyjdzie jeszcze na to czas najwyższy.
- Jeżeli tak wyobrażasz sobie Boga, to tak. - Nie zamierzała też negować tego wyobrażenia. Śmiertelnicy mają to do siebie, że muszą coś zobaczyć i zobrazować sobie, muszą dać upust swojej wyobraźni. Nawet jeśli mija się ona niejednokrotnie z prawdą.
- Zatem miło mi cię poznać.
Delikatny wiatr znów zawiał, ciągając dziewczynę za jej piękne włosy, przy okazji tym razem poniósł ze sobą również kilka piórek, które wypadły ze skrzydeł anielskich. Szatejel nie była właścicielką nieskazitelnie białych skrzydeł. Ich kształt i kolor piór przypominał te, które posiadają nieliczne, hiacyntowe ary. Usiane tylko co parę piórek czarnymi i tylko po stronie wierzchniej.
Anielica przytrzymała dłonią znów lecące jej na twarz włosy. Zapomniała też na tę chwilę o tej osobie, która się zbliżała bardzo powoli.

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Wielka czerwona skała Pisanie by Gość on Sro Kwi 09, 2014 1:56 am
    
Wzruszył ramionami. To jak on go sobie wyobrażał nie miało zapewne w ich wierze znaczenia skoro zewsząd byli wręcz atakowani ustalonymi już podobiznami swojego pana. Zero wolności.
- Nigdy się nim bardziej nie interesowałem. Wole dobre bóstwa - przyznał szczerze.
Rozejrzał się dookoła. Powinien wrócić do kryjówki. To było jedyne pewne miejsce, które tu znał. Oczywiście pomijając samo miasto. Jednak z dwojga złego wolał udać się do jaskini pełnej głodnych, wymordowanych istot niż do murowanej siedziby niewolników.
- O, ale skoro jesteś taka pomocna to powiedz mi czy w pobliżu cokolwiek jest. Jakiś las? Może inne miasto albo jakaś osada.

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Wielka czerwona skała Pisanie by Sponsored content
    

Sponsored content








Powrót do góry Go down

Strona 4 z 23 Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 13 ... 23  Next

Powrót do góry

- Similar topics

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach