Strona 3 z 23 Previous  1, 2, 3, 4 ... 13 ... 23  Next

Go down





Re: Wielka czerwona skała Pisanie by Gość on 5/4/2014, 12:24
    
Jakaś żaba również wskoczyła za skałę, najwyraźniej przed kimś umykając. Za nią zrobiło to kilka następnych. Potem uszu rogacza doszedł odgłos zbliżających się kroków. Zjebałeś, łosiu. Jak zwykle.
Shit got real. Najciszej jak umiał, przesunął się wzdłuż głazu, za którym do tej pory się ukrywał i przemknął na jego drugą stronę. Aż tak głupi, żeby wychodzić teraz na otwartą przestrzeń, to nawet on nie był… Wychylił łeb zza rogu wielkiej czerwonej skały w samą porę, by zobaczyć plecy myśliwego. Yay, teraz będą bawić się w ganianego i chowanego~! A może Bambus powinien wytarzać się w błocie i udawać martwego? To prawie jak plan, zostawi go sobie na później. Tymczasem przylgnął do kamienia, obserwując tył wymordowanego. Gdyby ten odwrócił się i spróbował go ustrzelić, jeleń był gotowy na wszystko – nawet, jeśli będzie zmuszony do zrobienia salta w tył, wykona ten cholerny unik. W końcu był taki mały, śliczny, uroczy i puszysty, nie mógł zginąć w tak młodym wieku. Obawiał się, iż byłoby to zbyt wielką stratą dla ludzkości. Nie, że myślał tylko o sobie, c’nie?

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Wielka czerwona skała Pisanie by Gość on 5/4/2014, 14:37
    
Zbliżał się coraz bardziej do skały, starając się nie nastąpić na żaden żabi odwłok. Te stworzenia, które nie chciały zejść mu z drogi, zwyczajnie dostawały kopa i z gracją porównywalną tylko do Bambusa leciały te kilka centymetrów by z obrzydliwym plaskiem wylądować w innym miejscu.
3.. 2.. 1.. Zerknął za skałę, gdzie według jego obliczeń, powinien znajdować się jeleń. Pusto. Może w skale jest jakieś wejście? Może są tu ruchome piaski? Może..?
Zatrzymał się i rozejrzał dookoła. Na otwartej przestrzeni zwierzęcia też nie było. Nie ma mowy żeby zdążył uciec, przecież zobaczyłby gdzieś na linii horyzontu tą białą jelenią dupę, którą stworzenie widać lubiło pokazywać. Profilaktycznie zerknął na siebie. Jest!
- Jesteś zbyt mądry jak na zwykłe zwierzę.
Opuścił łuk i rozluźnił cięciwę. Znak, że zrobić krzywdy mu raczej nie zamierza. Broń trzymał jednak w pogotowiu. Skoro żaby miał już zebrane wystarczyło teraz znaleźć sobie jakieś wygodne miejsce i je upiec. Albo dać je do upieczenia tej małej dziewczynce.
Ostrożnie minął jelenia i zaczął oddalać się od czerwonej skały. Co jakiś czas zerkał za siebie. Nie żeby bał się zwykłego zwierzaka, ale jeśli nie był tym za kogo go uważał to w razie ewentualnej szarży dla własnego bezpieczeństwa chyba lepiej będzie go odstrzelić.

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Wielka czerwona skała Pisanie by Gość on 6/4/2014, 23:12
    
A gdzież to się nasz aniołek zapędził? Cóż, sama nie wiedziała. Było tu czerwono i wysoko. To chyba tyle. Rozejrzała się nieco uważniej, w poszukiwaniu czegoś co ewentualnie przyciągnie wzrok. Aż wreszcie jakaś żaba z wielką, wątpliwą gracją wpadła na jej biust. Właściwie to prawie roztrzaskałaby się o anielicę, ale w zasadzie to miała całkiem miękkie lądowanie. Szatejel rozejrzała się, by zorientować się skąd ta żaba mogła z takim impetem na nią skoczyć, aż wreszcie dostrzegła jakiegoś młodzieńca, który zwyczajnie je kopie! Płaz poskarżył się w swoim żabim języku, a anielica zmarszczyła brwi, posłała niezbyt zadowolone spojrzenie na śmiertelnika. Tak jej się wydawało, że to zwykły śmiertelnik. Patrzyła jak ten wymija jakiegoś jelenia, który był jakiś dziwny. No i tak w ogóle to postanowiła przestąpić drogę temu tam chłopakowi. Zmrużonymi oczyma patrzyła na niego, splotła ramiona na klatce piersiowej.
- Ładnie to tak kopać te biedne zwierzątka bez powodu? - Rzuciła, po czym prawą dłonią odgarnęła włosy, które opadły na ramię za siebie.
Za chwilę popatrzyła też na jelonka. Czy on się wymierzał by bodnąć nieuprzejmego wobec zwierzątek chłopaka w tyłek?
- Cześć słodki jelonku - powiedziała zwracają się do zwierzaka. Pomachała mu też za chwilę. Wiedziała, że jeleń nie odmacha, ale kto by się nad tym rozwodził?

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Wielka czerwona skała Pisanie by Gość on 6/4/2014, 23:39
    
Właściwie to miał już iść, zmykać szybko do swojej kryjówki na długo wyczekiwany obiad. Może nawet nie musiałby sam się o niego starać, chociaż raz? Miłe powitanie byłoby.. miłe.
Jedna z żab rozpłaszczająca się z lekkim kwikiem na biuście istoty, której jeszcze chwilę temu tu wcale nie było. Ryjek zamrugał ze zdziwieniem ślepiami. Skąd to-to się wzięło? Przecież by ją zauważył.
- Eee.. Nie kopię ich bez powodu.. - odpowiedział jej z pewnym wahaniem.
Może to tylko jego wyobrażenie? Z braku żarcia albo wody? Przetarł wierzchem dłoni oczy, pilnując by jego łuk nadal był w gotowości. Jeśli współpracuje z jeleniem to może role zechcą się odwrócić i to on stanie się ofiarą. Do tego nie mógł dopuścić.
- Nie chce na nie zwyczajnie wleźć, mały kopniak od życia chyba nie jest gorszy niż śmierć przez zmiażdżenie?
Dla pewności postąpił jeszcze kilka kroków, tak by i dziewczynę i jelenia mieć przed sobą, a nie za plecami.

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Wielka czerwona skała Pisanie by Gość on 7/4/2014, 00:36
    
- Jak wchodzisz na ich teren to powinieneś mieć do nich szacunek - mruknęła pod nosem. Potem coś tam zaczęła gadać do tych płazów, a one w pełni skupione słuchały tego co miała do powiedzenia. Potem rozstąpiły się jak te Morze Czerwone robiąc przejście dla pieszych wędrowców. I tak je zabije jak będą tak daleko lądowały... Ach, jakże szkoda jej się zrobiło tych małych płazów. Popatrzyła za każdą żabą, która wyleciała w powietrze i trafiła w bliżej nieokreślone miejsca w pobliżu.
Popatrzyła na niego. Co on się tak jej przyglądał? Machnęła mu skrzydłem przed nosem, niech się tak nie gapi. Czuła się wyjątkowo niezręcznie, kiedy przecierał oczy. Sama jednak też zaczęła mu się przyglądać.
- Wyglądasz jakby ci czegoś brakowało - brawo księżniczko bystrości umysłu, zasłużyłaś na pieroga. Niemniej poczuła w sobie zmartwienie gdy tak przyglądała mu się. Może mogłaby mu jakoś pomóc? Ale zaraz... Czy to aby na pewno jest człowiek? Nie była teraz pewna.

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Wielka czerwona skała Pisanie by Gość on 7/4/2014, 11:36
    
Parsknął śmiechem, wyraźnie rozbawiony.
- Gdybym nie miał do nich w ogóle szacunku, zwyczajnie bym po nich przeszedł..
Jak po tej wcześniejszej - dodał w myślach, starając się nie przywoływać widoku rozpłaszczonego żabiszcza. Dobrze, że te, które posiadał w sakwie przy pasie były w miarę żywe. Zabicie ich zleci komuś innemu. Nie będzie na nie marnował strzał, a zwykły cios kamieniem w łeb zawsze wydawał mu się zbyt brutalny.
Mimowolnie cofnął głowę w tył, gdy ta machnęła pierzastą odnóżem. Nie oberwał, ale miał wątpliwości czy pierzaste stworzenia nie przenoszą czasem czegoś gorszego od pcheł. Albo ptasiej grypy. Wiedział, że w prehistorii ludziom odpieprzało na jej punkcie bo była śmiertelna i dla ludzi i ptaków. A więc dla niego i dla tego ptaszyska.
Wymownie zerknął na swoje plecy.
- Czego brakowało? Skrzydeł? Nie jestem przeklęty jak ty.

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Wielka czerwona skała Pisanie by Gość on 7/4/2014, 12:21
    
Przeklęta? Ona? Coś nieprawdopodobnego! Słyszała wiele razy tych śmiertelnych niedowiarków, ale jeszcze ani razu nie usłyszała, że jest przeklęta. Fuknęła pod nosem jak rozjuszony kotek po czym oparła dłonie na swoich biodrach.
- Chyba coś ci się pomyliło. Jest dokładnie na odwrót. Ja jestem aniołem - oznajmiła nie owijając w bawełnę. Wyczuwała od niego charakterystyczny zapach. Wyglądało na to, że wcale nie jest człowiekiem.
- Chyba, że lepsze cechy fizyczne od twoich uważasz za przekleństwo. I nie o tym mówiłam.
Nie można było absolutnie stwierdzić, że z Szatejel jest coś nie tak. Zadbana od stóp do głów, schludnie ubrana, w dobrym guście. Natomiast naprzeciw siebie miała obraz dokładnie odwrotny do wzoru schludności.
- Żaby krzyczą w twojej sakwie - powiedziała. Nie dbała o to jak dziwnie to zabrzmiało, słyszała je. Co prawda wiedziała, że mieszkańcy Ziemi jedzą zwierzęta i nawet to akceptowała, bo przecież Stwórca tak to wymyślił, ale jednak czuła ogromny żal spowodowany cierpieniem tychże wspomnianych wyżej płazów.
Potem jej spojrzenie znów omiotło całą postać młodego mężczyzny. Dostrzegła obrażenia, na których widok skrzywiła się, a potem uśmiechnęła się do ich właściciela całkiem troskliwie, jakby patrzyła na małe dziecko, które przewróciło się i zdarło sobie kolanka i rączki.
- Mogę ci pomóc - powiedziała.

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Wielka czerwona skała Pisanie by Gość on 7/4/2014, 12:51
    
Patrzył na nią z wymownym uśmiechem; jego prawa brew powędrowała nieco w górę. Już nie był naburmuszony jak wcześniej, bawiła go anielica. Nie żeby był złośliwy i miał zamiar ciskać sarkazmem i wymuszonym chłodem na prawo i lewo, bawiła go zwyczajnie, można by rzecz, że przyjaźnie.
- Dobrze - zgodził się z nią, potakując jej - Anioł, przeklęty, kura czy gołomp szypki jak jaszczomp drapierzny jak orł, to wszystko jedno. Nazwa jak nazwa. Równie dobrze możesz uprzeć się, że jednak nie jesteś aniołem tylko.. Jak masz na imię? Bo je masz, prawda?
Wzruszył wymownie ramionami, co było nieco utrudnione przez ciągłe trzymanie łuku w gotowości. Przyjazny ton, przyjaznym tonem, ale nie warto ryzykować. Wielu już straciło przez to życie. A on nie był naiwny. Starał się nie być naiwny. Dlatego też oferta pomocy wydała mu się dziwna.
Spojrzał na sakwę z żabami, a później na nią. Znowu na żaby i znowu na nią.
- Pomóc z żabami? - upewnił się - Teoretycznie powinienem je dobić tuż przed upieczeniem, ale.. możesz zrobić to za mnie, jeśli chcesz skrócić ich cierpienia.

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Wielka czerwona skała Pisanie by Gość on 7/4/2014, 16:16
    
Udało się! Udało się! Nie, nie udało się… kuźwa, nie udało się. Dlaczego ten gościu musiał się odwrócić, noo?! Bambusie pieprzony jeleniu Rogacki, zaraz zaliczysz zgona i to bynajmniej nie w sensie metaforycznym.
„Jesteś zbyt mądry jak na zwykłe zwierzę.”
Nasz buntowniczy rogacz oczywiście zgodziłby się z tą tezą, gdyby dotarł do niego jej sens. Tymczasem nie udało mu się jeszcze w magiczny sposób nauczyć się urugwajskiego, więc, zamiast zgodzić się grzecznie ze swym przedmówcą, parsknął gniewnie.
- Blablabla, chińskie szlaczki. No dawaj, przyjmę to na klatę! – burknął zrezygnowany.
Jeleń właśnie układał w głowię listę rzeczy, które mógłby zrobić przed śmiercią, a których zrobić już nigdy nie będzie mu dane, gdy myśliwy opuścił łuk. Aleosochodzi? Czyli jednak będzie miał jeszcze okazję wymusić haracz od tej wkurzającej wiewiórki? Całe szczęście, a już przez chwilę myślał… właśnie, za dużo myślisz, ciołku. Spieprzaj stąd, dopóki się nie rozmyślił. Wyborny pomysł… Już miał zwinąć tyłek w troki i oddalić się stąd w tempie Hogwart Expressu, gdy zagadała do niego jakaś lasia.
- Nara, blondi – zgodził się z nią, niezbyt przyjemnym tonem. On. Nie. Był. Słodki. – Sorry, ale nie ta liga – dodał w gwoli wyjaśnienia, bo przecież był sarną wyjątkowo dobrze wychowaną. Co z tego, ze dziewczyna nie zwracała już na niego większej uwagi? Porządek międzygatunkowy musi być!
No i tutaj następuje moment wielkiego wyjścia w glorii i chwale, w stronę zachodzącego słońca czy coś w tym guście.
| zt |

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Wielka czerwona skała Pisanie by Gość on 7/4/2014, 19:37
    
Cóż, jelonek sobie poszedł. Szkoda, że był właścicielem tak krnąbrnego charakterku, było z niego całkiem urocze stworzenie. Chociaż to słownictwo zdecydowanie nie sprawiało, że stawał się bardziej uroczy. Wręcz przeciwnie.
Jej spojrzenie znów powędrowała na młodego mężczyznę. Pokręciła przecząco głową. Nie chciała zabijać żab, nie bez powodu oczywiście.
- Chodziło mi o twoje rany. Nie wyglądają najlepiej. W ogóle nie wyglądasz najlepiej. - W pewnym momencie doszła jednak do wniosku, że chyba mogłaby to dla niego zrobić... choć może bardziej dla żab? Wiedziała, że zrobi to szybko i bezboleśnie, w miarę humanitarnie o ile w ogóle zabijanie było humanitarne. Jednak żaby to tylko żaby. Życie ludzkie było dla niej zdecydowanie ważniejsze. Nawet jeśli stojący przed nią chłopak już dawno nie jest normalnym człowiekiem. Dla Szatejel nie stanowiło to różnicy, czym właściwie był.
- Jeśli jesteś głodny, albo potrzebujesz wody... - chciała powiedzieć bardziej dosadnie, ale ostatecznie zapowietrzyła się. Westchnęła głęboko. Rozgadała się i nagle przestało jej to paplanie pasować.

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Wielka czerwona skała Pisanie by Gość on 7/4/2014, 20:35
    
Jelonek pomruczał coś po swojemu, ale Ryjkowi nawet przez myśl nie przeszło, że jego słowa mogłyby mieć jakikolwiek sens. Takie tam prychanio-sapanie zwierzaka, jakich wiele. Choć może nieco mądrzejszego od innych rogatych, albo tylko sprawiającego takie pozory. Knapik zarejestrował kątem oka jego odejście, choć nie poświęcił mu większej uwagi. Ta była skupiona na pierzastym stworzeniu.
Doskonale wiedział o co jej chodzi. Rana głowy i nogi, mimo przyzwyczajenia, innym czasem potrafiły rzucić się w oczy. Pokręcił przecząco głową.
- Nie potrzebuję pomocy, to stare rany.
Na wspomnienie, że nie wygląda najlepiej, lekki rumieniec wpełzł mu na policzki, czyste zażenowanie. Nie żeby był jakimś narcyzem, samo stwierdzenie też w żaden sposób go nie uraziło. Z dziewczyną musiał się zgodzić. Czasy, gdy cały obóz po kolacji mógł sobie pozwolić na zostawianie resztek jedzenia dla dzikich zwierząt minęły jakiś czas temu. Samemu nie tak łatwo zebrać sobie posiłek.
Zmrużył brązowe ślepia z widoczną nieufnością. Jak zwierzątko, które z chęcią podeszłoby po podawany smakołyk, ale nie ma pewności czy zamiast niego nie oberwie po grzbiecie. Oblizał się wilczo na samą myśl o wodzie czy normalnym jedzeniu.
- Co chcesz w zamian? - wysyczał
Szybki rachunek sumienia. Co zaproponuje i czy dla Ryjka nie będzie to zbyt wysoka cena.

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Wielka czerwona skała Pisanie by Sponsored content
    

Sponsored content








Powrót do góry Go down

Strona 3 z 23 Previous  1, 2, 3, 4 ... 13 ... 23  Next

Powrót do góry

- Similar topics

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach