Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Skromny dom Connery'ego.    Pisanie by Gustav on Pią Kwi 14, 2017 12:08 pm
Dom Gustava znajdujący się na obrzeżach miastach (z daleka od ludzi), który ma jedno piętro, parter, jak i również piwnicę. Na parterze znajduje się kuchnia (na środku niej wyspa), połączona z salonem, niemniej są do niego odsuwane i rozsuwane drzwi. Również nie brak tarasu, gdzie znajduje się skromny ogródek Connery'ego. Do tego ogromna łazienka z równie ogromną wanną, jak i również gabinet, do którego ma dostęp tylko i wyłącznie Gustav. To miejsce jego pracy.
Piętro wyżej znajdują się dwie sypialnie, jedna dla niego, druga dla gościa, choć na ten moment robi za pokój dla Nicolasa. Do tego mała biblioteczka z książkami, jak i również mała łazienka. W piwnicy ma natomiast siłownię oraz wiele innych pierdół. Znakiem charakterystycznym w jego domu są różnego rodzaju kwiaty na parapecie i nie tylko.


Ostatnio zmieniony przez Gustav dnia Czw Kwi 20, 2017 2:21 pm, w całości zmieniany 1 raz

_________________
x x x


x x x



Gustav
-----------
Generał

avatar

Liczba postów : 50
GODNOŚĆ : Gustav "Bronson" Fridtjof Connery.

Powrót do góry Go down

Re: Skromny dom Connery'ego.    Pisanie by Neco on Pią Kwi 14, 2017 6:34 pm
Obudziły go słoneczne promienie. Niechętnie i z wielkim ociąganiem się otworzył powieki. Nie było to zadanie łatwe, chociaż takim mogło się wydawać. Powieki były dla Neco niczym dwa potężne kowadła, które za nic nie chciały unieść się w górę, więc chłopak musiał włożyć w to mnóstwo wysiłku. Bolała go głowa, a oczy niemal od razu zaczęły łzawić od nadmiaru światła, które wpadało przez niezasłonięte żadną zasłoną okno. Jedynie niewielka doniczka rzucała jakiś malutki cień, który i tak nie dosięgał do podłogi. Chłopak odchrząknął i wywrócił się na drugi bok, by ochronić się przed jasnością. Zamrugał kilka razy, by pozbyć się napływających do oczu łez, które następnie starł z policzka wierzchem dłoni. Ziewnął i wziął głęboki wdech. Do jego płuc i nosa dostał się przyjemny aczkolwiek drażniąco silny różany zapach, który ostatnimi czasy w ogóle go nie opuszczał.
Neco w ciągu ostatnich kilku dni więcej czasu poświęcał na leżeniu w łóżku i spaniu niż jakimkolwiek aktywnościom. Cały pokój przesiąknięty był już różanym zapachem, a łóżko pachniało tak, jakby ktoś wrzucił je do jeziora wypełnionym kwiatowymi perfumami. Czarnowłosy był osłabiony, czuł jak jego ciało drga z zimna, a dreszcze biegną wzdłuż kręgosłupa, jednak nie przeszkodziło mu to, by zebrać chęci na wyjście z dotychczas zajmowanego miejsca. Musiał się ruszyć nawet jeśli miałby przypłacić to upadkiem i obiciem kończyn bądź złamaniem. Nie mógł i nie chciał już leżeć. Nie wiedział, czemu z dnia na dzień tracił siły. Nie wiedział gdzie się znajduje i dlaczego nie jest u siebie. To znaczy wiedział. Mężczyzna u którego przebywał mówił mu, że znalazł go w ciemnym zaułku zakrwawionego i z poszarpanym ubraniem. Przygarnął go i doprowadził do porządku, jednakże nie chciał go wypuścić, zbywając każdą prośbę Sehuna, która dotyczyła wyjścia z mieszkania.
Nicholas musiał przyznać, że bał się mężczyzny. Nie był jednak przerażony. Białowłosy wzbudzał w nim uczucie, którym nie darzył zbyt wielu osób. Szanował go i chociaż mężczyzna był mu całkowicie obcy, to dwudziestoparolatek ufał mu, bo w końcu nie doznał z jego strony żadnej większej krzywdy. Mężczyzna czasem zachowywał się jednak w stosunku do niego nieco dziwnie i dwuznacznie, niemniej jednak Neco nigdy nie protestował.
Czarnowłosy postawił na zimnej podłodze swoje bose stopy. Spojrzał na nogi. Jedną zdobiła brzydka, gojąca się rana, która na szczęście nie wyglądała już tak źle, jak w dniu w którym została zadana. Cały czas pamiętał tę paskudną noc. To od niej wszystko się zaczęło. Pokręcił głową, czym dodatkowo spotęgował migrenowy ból. Spróbował wstać. Gdy to zrobił to zamroczyło go i zachwiał się, opadając z powrotem na łóżko. Jęknął. Nie poddał się jednak i spróbował ponownie tym razem podpierając się jedną ręką o nocny stolik, który stał obok. Chwilę stał w miejscu pozwalając by krew miała czas dopłynąć do mózgu. Nie chciał stracić przytomności. Następnie powłóczył nogami w stronę fotela, na którym leżały jego ubrania, które dostał od Gustava. Były na niego za duże, w końcu wszystkie należały do mężczyzny, jednakże Neco swoich już nie miał, gdyż były poszarpane i zabrudzone krwią. Jego krwią. Ciałem wstrząsnęły dreszcze. Chłopak powoli usiadł na fotelu, kładąc ubrania na swoich kolanach. Oparł się wygodnie, zanim w ogóle zaczął się przebierać. Był ubrany w szary, rozciągnięty podkoszulek, który również nie należał do niego. Przy kołnierzu był on poplamiony czarna cieczą, która ostatnimi czasy często gościła na ubraniach bądź ciele chłopaka. Znajdowała się ona również na pościeli. Gustaw na pewno nie będzie z tego zadowolony.
Ostrożnie ściągnął z siebie podkoszulek. Został nagi. Nie miał na sobie nawet bielizny. Zaczął się trząść, chociaż w mieszkaniu nie było zimno. Zwrócił swoją twarz w kierunku okna, by złapać kilka promieni słonecznych, które mogłyby ogrzać go chociaż trochę. Opamiętał się jednak i założył na siebie świeżą bieliznę, potem czarny podkoszulek, czarne dresowe spodnie i czerwoną bluzę z kapturem. Wszystko to było na niego za duże, a przez to, że ostatnimi czasy zmizerniał, to dodatkowo wydawało się, że tonie w ubraniach. Podwinął nogawki i rękawy, a na stopy założył ciepłe skarpety. W końcu zrobiło mu się odrobinę cieplej, a ciało przestało drżeć. Poczuł jak burczy mu w brzuchu. Nie był pewny jak długo pozostawał bez jedzenia, ale teraz nadeszła pora, by to zmienić. Powoli podpierając się o wszelkie możliwe rzeczy i ściany dotarł do kuchni.
Będąc już w kuchni rozejrzał się uważnie, bo zobaczyć czy ten czworonożny demon, gdzieś tam był. Znalazł go śpiącego na podłodze. Zwierz jednak szybko wyczuł obecność Neco, co nie było trudnym zadaniem zważywszy na intensywny różany zapach, jaki roztaczał. Pies zamerdał ochoczo ogonem i przekrzywił głowę na bok, wystawiając język na wierzch. Neco zdążył się już przyzwyczaić do obecności sierściucha, chociaż nie przepadał za jego nadpobudliwością. Szczenię było nieco narwane i wiecznie chciało się bawić, ale niestety czarnowłosy nie był w stanie mu tego zapewnić, gdyż stronił od psów. Chłopak zatrzymał się, nie chcąc sprowokować zwierzęcia. Nie udało mu się jednak i psisko wstało, biegnąc w jego stronę i po chwili już opierał się przednimi łapami o udo chłopaka. Neco stał nieco sparaliżowany. Odkąd w wieku dwunastu lat dziki piec go zaatakował, nie ufał tym zwierzętom i bał się ich. Z psem Gustava było jednak nieco inaczej, gdyż mężczyzna sprawił, że Nicholas nieco się oswoił. Białowłosy często żartował, że po raz pierwszy musi oswajać człowieka z psem a nie na odwrót.
Pies szybko dał sobie spokój i ku uldze chłopaka, wrócił na swoje dawne miejsce, by wygrzewać się na słońcu. Odetchnął z ulgą i podszedł do kuchennej wyspy, na której leżał talerz z kilkoma kanapkami, których najwyraźniej nie skończył jeść Connery. Neco wziął naczynie i zaczął jeść jedną kanapkę. Nie przeszkadzało mu nawet to, że jedna z kanapek była nadgryziona. Widocznie mężczyzna musiał zaspać i pospiesznie szykował się do pracy. W innym wypadku na pewno dokończyłby śniadanie.
Nicholas postanowił zrobić sobie herbatę. Nalał wody do czajnika i położył go na piecyku, po czym wrócił do jedzenia. Powoli odzyskiwał siły. Czuł się nieco lepiej, chociaż ból głowy nie minął. Czajnik po kilku minutach zaczął gwizdać, więc Neco zalał sobie herbatę i posłodził trzema łyżeczkami cukru. Odzyskiwał siły, chociaż daleko mu było do stanu sprzed wypadku. Z talerzem i kubkiem herbaty poszedł do salonu i usiadł na fotelu.

_________________
Mowa: #971c3a || Myśli: #971c3a|| Mowa roślin: #61a373

Moc.:
Ze względu na swoje rozwijające się zdolności Neco jest w stanie odbierać wydzielanie przez rośliny sygnały, które interpretuje jako wrażenia słuchowe, dlatego też słyszy to, co rośliny mają do powiedzenia.





Neco
-----------
Zarażony

avatar

Liczba postów : 20
GODNOŚĆ : Nicolas "Neco" Baek Sehun.

Powrót do góry Go down

Re: Skromny dom Connery'ego.    Pisanie by Gustav on Pią Kwi 21, 2017 12:22 am
Obudził się wczesnym porankiem. Promienie słońca nawet nie dały o sobie znać zza zasłoniętych okien, a Gustav już budził się przez dźwięk niechcianego budzika. Piąta nad ranem, jak nie wcześniej. To była pora, o której wstawał do pracy. Inni będą podziwiać, drudzy współczuć, że musi o tej porze się podnosić i to w dodatku do pracy. Dla niego to było normą. Z drugiej strony miałby szansę na spanie odrobinę dłużej, gdyby mieszkał w apartamentowcu, tak jak wcześniej. Niemniej przez pewną osobę nie mógł tego zrobić. Czuł się odpowiedzialny za kogoś, kogo przytargał do domu. I nie chciał wypuścić. Czy to właśnie nazywało się więzienie? Chciał udomowić sobie człowieka, który najprawdopodobniej lada moment, a będzie wymordowanym. Duże ryzyko za sobą nosił, niemniej był gotów ponieść konsekwencje swojego czynu, jeśli sytuacja zdemaskowania będzie miała kiedykolwiek miejsce. Oby nie miała. I to nie tak, że nie gryzły go wyrzuty sumienia, bo gryzły. Z czasem coraz mniejsze, ale mimo wszystko sam fakt, że nie był tym przykładnym obywatelem robiło swoje. Dodatkowo miał wysoką rangę w S.SPEC. A on łamał najważniejszą regułę bycia tam. Lada moment, a będzie mógł pożegnać się i z marzeniami o byciu głównodowodzącym, jak i również aktualnej posady. Jeśli przeżyje, będzie miał zasrane szczęście.
Mało chętnie jego ręka powędrowała w kierunku telefonu, który go obudził. Wyłączył budzik, zakrywając się jeszcze na moment kołdrą. Nie chciał wstawać. Tak bardzo dzisiaj nie chciał, że był gotów wziąć sobie wolne w pracy. Ale wiedział, że nie mógł. Dzisiejszego dnia było dużo ważnych spraw do zrobienia w wojsku, przez co nie mógł pozwolić sobie na podobne luksusy jak jednodniowy, płatny urlop. Dnia następnego będzie miał jeszcze więcej roboty, jeśli teraz to oleje. Dlatego chcąc nie chcąc, zmusił się do wstania z łóżka, siadając na jego krawędzi. Przejechał dłońmi po twarzy, przeczesując także swoje włosy, po czym spojrzał na butelkę wody, którą pochwycił i się jej napił. Odstawiając ją na swoje miejsce, podniósł się mało chętnie z ciepłego łóżka, ścieląc je. Nie zapomniał nawet o nakryciu pościeli narzutą. Przeciągnął się leniwie, boso wędrując w kierunku okna, odsłaniając sobie zasłony przy nim. Patrząc na budzące się słońce, domyślił się, że dnia dzisiejszego pogoda będzie dopisywać. Nie wiedział, czy z tego powodu miał się cieszyć, ale przynajmniej droga do pracy będzie wygodniejsza.
Nie rozważając ani chwili dłużej, ubrał na siebie dres i pierwsze co zrobił, to wziął na spacer swojego psiaka, bawiąc się również w poranne bieganie z butelką wody i muzyką. Kiedy wrócił, nakarmił psisko, a sam poszedł wziąć ciepły, przyjemny prysznic, aby zmyć z siebie brud i pot. Szybko suszarką wysuszył włosy, ogolił się i założył mundur, który świadczył o pracy mężczyzny. Zrobił jeszcze parę pierdół, które miał do zrobienia, po czym zajął się przygotowaniem śniadania. Szczerze mówiąc od momentu wstania i wyjścia, nie czuł się zbyt dobrze. Trochę go mdliło, czego zrozumieć nie mógł. Nie wydawało mu się, aby zjadł coś nieświeżego. Bardziej prawdopodobne było to, że od kogoś mógł się czymś zarazić.
Heh.
Kiedy przygotował sobie śniadanie w postaci kanapek i gorącej kawy, po dwóch kanapkach i jednym kęsie zrobiło mu się niedobrze. Do tego stopnia, że poleciał jak głupi do łazienki od razu zwrócić posiłek, który spożył. Z jego gardła wydobyło się niemieckie przekleństwo. Ogarnął cały syf, który narobił, po czym zebrał się do pracy i wyszedł. Ale zanim jednak to zrobił, przelał sobie kawę do termosu i zajrzał jeszcze do pokoju Nicolasa. Postawił mu na szafce szklankę wody, chwilę się mu przyglądając. Zaraz jednak pozwolił sobie na odsłonięcie zasłon, cicho przy tym wzdychając. Widział, że spał, niemniej trochę światła tu się przyda. Mu się przyda. Po tym czynie, opuścił dom, udając się do pracy.
Wydawać się mogło, że spędzi tam całą wieczność, jednak nie. Do pracy dojechał jakoś przed siódmą, może nieco później. Nie patrzył dokładnie na zegar. Niestety, ale zupełnie praca nie szła po jego myśli. Często mu się plątały fakty, pomylił się w dwóch raportach oraz bezpodstawnie ochrzanił jakiegoś wojskowego, zupełnie jakby chciał wyładować na nim swoje złe samopoczucie. Koledzy z pracy wiedzieli, że Gustav musiał się źle czuć, gdyż na co dzień przecież tak się nie zachowuje. Nie pozwala sobie bynajmniej na banalne błędy. Dlatego dość szybko dano mu jasno do zrozumienia, że dnia dzisiejszego kończy dużo wcześniej. Polecono mu również odpoczynek i aby nie brał roboty do domu. Jasne. Bo akurat ich się posłucha. Mimo wszystko ucieszył się, że będzie mógł te parę godzin poświęcić dla siebie. Nie ukrywał, że po ostatnich wydarzaniach był trochę zmęczony. Chyba znowu będzie musiał się przebadać tak dla czystego bezpieczeństwa. W końcu w swoim domu trzymał coś na wzór ryzyka. Może to właśnie stąd te złe samopoczucie?
Wrócił do domu zgodnie z poleceniem szefa wszystkich szefów. Wszedł dwie godziny później po przebudzeniu się Neco. Nie wiedział, że chłopak już wstał, ani nic z tych rzeczy. Pierw pozwolił sobie na zdjęcie ciężkich butów, łącznie z wojskowym, górnym ubraniem, zostając w białej koszuli. I w spodniach. I skarpetkach. Wszedł dalej, szukając wzrokiem szczeniaka, który to ucinał sobie komara w kojcu. Pierwsze co zrobił, to nałożył mu pustą miskę z jedzeniem oraz nalał wody do tej drugiej. Skorzystał jeszcze z toalety, myjąc ręce, jak i również twarz i dopiero po tych czynnościach zainteresował się obecnością Nicolasa. Gdzie mógł być tym razem? Dalej w pokoju, w salonie coś oglądał? A może postanowił wyjść do ogrodu, skoro była tak piękna i ciepła pogoda?
- Wróciłem - rzucił po dłuższej chwili, będąc ciekaw, czy usłyszy jego głos czy jednak będzie musiał go szukać, bawiąc się tym samym coś pokroju chowanego.

_________________
x x x


x x x



Gustav
-----------
Generał

avatar

Liczba postów : 50
GODNOŚĆ : Gustav "Bronson" Fridtjof Connery.

Powrót do góry Go down

Re: Skromny dom Connery'ego.    Pisanie by Neco on Wto Kwi 25, 2017 6:39 pm
Przyjemnie mu się siedziało. Ciało zatopiło się w fotelu. Talerzyk z jedzeniem i kubek z herbatą wylądowały prosto na stoliku przed nim. Wyciągnął się, a po ciele przebiegły przyjemne dreszcze. Przez chwilę pomyślał, że tak mogłoby wyglądać jego dalsze życie. W tym momencie nawet nie zastanawiał się nad tym, czy w ogóle może stać się z nim coś złego. Nie znał działania wirusa, który powoli trawił i zmieniał jego ciało. Nie miał też aż takiego biologicznego pojęcia, żeby być w stanie ogarnąć, jak poważne zmiany się teraz działy. Nie wiedział, że jego komórki zaczynają wytwarzać chlorofil, który u zwierząt jest substancją niewystępującą naturalnie. Tego nie dało się już nawet ogarnąć, przez umysły naukowców. Wkrótce miał si jednak przekonać, co i jak/
Szybko znalazł pilot do telewizora. Uśmiechnął się słabo i włączył pierwszy lepszy program. Muzyka. Lubił muzykę. Kiedyś cały dzień potrafił przesiedzieć przed swoim laptopem i słuchać muzyki. Cały czas coś mu grało w tle i nie ważne czy coś robił, czy odpoczywał albo drzemał. Jego rodzice, jeszcze gdy Neco mieszkał razem z nimi, strasznie się denerwowali, gdyż chłopak słuchał muzyki wyjątkowo głośno. Takie uroki bycia nastolatkiem. Nie słuchało się nikogo tylko artystów wybrzmiewających z głośników.
Napił się łyka herbaty. W mieszkaniu było spokojnie, co również mu się podobało. Po zjedzeniu resztek kanapek, nabrał nieco siły i wigoru. Głowa oczywiście go bolała, jednak myślał, ze była to zasługa głównie odwodnienia, gdyż nie pił od dłuższego czasu. Wiedział, że sporo czasu ostatnio spał i nie był w stanie określić, kiedy ostatnio miał w ustach jakąś ciecz, która byłaby w stanie nawodnić jego organizm. Wypił herbatę do końca. Troszkę mu to pomogło. Niemniej jednak i tak zdecydował się, by napić się jeszcze szklanki wody. Skierował się powoli do kuchni. Ruchem tym wzbudził ciekawość szczeniaka, który wstał i zakręcił się wokół jego nóg. Wzdrygnął się nieco. Naprawdę nie przepadał za psami i za każdym razem, gdy je widział, to wydawało mu się, że jego dawne i stosunkowo świeże obrażenia. Może powinien powiedzieć Gustavowi o tym iż nie czuje się swobodnie w obecności czworonoga, jednakże co by to dało? Przecież nie chciałby, żeby bogu ducha winne zwierze zostało zamknięte na zewnątrz, tylko i wyłącznie dlatego, że inne psy pogryzły Nicholasa. Zawsze też mogłoby się skończyć tak, że białowłosy wyśmiałby Nicholasa, a tego też chciałby uniknąć. Może musiałby po prostu przyzwyczaić się do zwierzaka.
O Connerym nie wiedział absolutnie nic. Mężczyzna był dla niego zupełnie zamkniętą księgą i wszelkie informacje, które chciał zdobyć Nicholas były niedostępne. Irytowało go to, z uwagi na naturę dziennikarza. Chłopak chciał bowiem dowiedzieć się wszystkiego, a było mu to nie dane. Gustav wydawał się zamknięty, skryty i dość specyficzny. Neco sam nie wiedział, czy ten go w ogóle lubi, czy trzyma żeby chłopak faktycznie poczuł się lepiej, a gdy to już nastąpi, to wypuści go i ich drogi nigdy więcej się już nie skrzyżują. Sehun nie miał pojęci i nawet nie podejrzewał, że Generał może mieć jakieś większe plany co do niego. Musiał ogarnąć, jak najlepiej do niego podejść, by uzyskać, co chciał.
W pewnej chwili coś go ukuło. Nie, nie był to ból, a raczej poczucie i potrzeba zrobienia czegoś. Dokładniej. Chłopak zwrócił się w stronę drzwi wejściowych na taras. Nie pamiętał, kiedy ostatni raz był na zewnątrz. Wolnym krokiem i bardzo ostrożnie podszedł do przeszklonych drzwi. Odsłonią białą zasłonę i pociągnął za klamkę. Po chwili jego twarz przywitał ciepły wietrzyk. Na jego usta wkradł się lekki uśmiech. Och tak, tego mu właśnie brakowało. Wyszedł na zewnątrz, zostawiając za sobą puste mieszkanie.
Usiadł na trawie. Brakowało mu tego niesamowitego uczucia i nawet nie przeszkadzało mu to, że ziemia była nieco wilgna. Zaciągnął się świeżym powietrzem i rozkoszował ciszą, która panowała. Domyślił się, że musieli być gdzieś poza obrzeżami miasta. Było zbyt dużo zieleni i zdecydowanie mało osób. Mógł odnieść wrażenia, że poza nimi dwoma i psem, nie było tu żywej duszy. Oczywiście nie liczył zwierząt, które mogły się gdzieś przemykać.
Uspokoił się. Przez chwilę zapomniał, że był chory. Podczas, gdy jego skóra dotykała zieleni wszelkie jego zmartwienia i bóle przemijały, jakby chciały przejąć to obciążenie za niego. Zamknął oczy. Usłyszał ciche ćwierkanie jakiegoś ptaszka, którego nie mógł rozpoznać, niemniej jednak jego śpiew mu się podobał. Westchnął i w tej samej chwili usłyszał otwieranie drzwi.
W milczeniu przysłuchiwał się temu, jak Gustav, gdyż tylko on jeden mógł wejść do mieszkania, krząta się w pomieszczeniach. Nie odzywał się jednak . Nie chciał zakłócać swojej własnej ciszy. Dopiero później poczuł się w obowiązku udzielenia odpowiedzi.
Jestem w ogrodzie – oznajmił. Nie myślał, że Gustav do niego przyjdzie. Byłoby miło, ale nie oczekiwał tego w żadnym wypadku. Nie chciał robić kłopotu i wiedział, że mężczyzna musi odpocząć po powrocie z pracy. Dzisiejszego dnia chyba jednak wrócił wcześniej niż zazwyczaj. Gdy powracał słońce chyliło się ku zachodowi, a teraz było na samej górze. – Wróciłeś wcześniej? – zapytał z wyraźną i charakterystyczną dla niego ciekawością. Może się coś stało i mężczyzna musiał przyjść wcześniej. Nie wiedział czemu, ale zmartwił się. Niechętnie wstał z ziemi i ruszył z powrotem do środka.
Po przekroczeniu progu rozejrzał się po wnętrzu. Szybko zauważył białe włosy mężczyzny. Spojrzał mu prosto w oczy i uśmiechnął się lekko. Nie chciał zaczynać dnia z ponurym wyrazem twarzy.
Coś się stało? – zapytał. Ty razem w jego głosie dało się wyraźnie usłyszeć zmartwienie i ciekawość z tym związana. Nie chciał, żeby Gustavowi działo się coś, a już tym bardziej nie chciał, żeby było to wynikiem jego tajemniczej choroby.

_________________
Mowa: #971c3a || Myśli: #971c3a|| Mowa roślin: #61a373

Moc.:
Ze względu na swoje rozwijające się zdolności Neco jest w stanie odbierać wydzielanie przez rośliny sygnały, które interpretuje jako wrażenia słuchowe, dlatego też słyszy to, co rośliny mają do powiedzenia.





Neco
-----------
Zarażony

avatar

Liczba postów : 20
GODNOŚĆ : Nicolas "Neco" Baek Sehun.

Powrót do góry Go down

Re: Skromny dom Connery'ego.    Pisanie by Gustav on Sob Cze 10, 2017 12:42 pm
Gustav doskonale wiedział, co się dzieje z chłopakiem. Może nie dokładnie, ale miał świadomość tego, że był zarażony i przechodzi pewną metamorfozę. Nie wiedział tylko tego, czy Nicolas zdążył się tego domyśleć. Głupi nie był, niemniej nawet sam Gustav miałby trudność w rozpoznaniu tego, czy to zwykłe złe samopoczucie, a może oznaka przemiany w Wymordowanego. Gdyby nie jego praca nawet nie wiedziałby o istnieniu czegoś podobnego. Jednak nie zamierzał nic mówić mężczyźnie na ten temat. To nie tak, że się bał, bo dla niego strach to pojęcie względne. Nie chciał robić niepotrzebnej paniki, która narażałaby innych na niebezpieczeństwo. A tak mężczyzna mógł pożyć w spokoju przez te parę najbliższych tygodni. Dni.
Gorzej było z samopoczuciem Gustava. Jego poranek nie był wyjątkowo smaczny, a tym bardziej przyjemny, a świadomość tego, kogo trzyma u siebie w domu powodowała, że Connery naprawdę zaczynał się obawiać swojej głupoty. Tyle czasu go tutaj trzyma, bez większych zabezpieczeń, bez większej ochrony. To, że nie narażał innych na niebezpieczeństwo Nicolasem, nie znaczy, że nie narażał ich poprzez siebie. Oznaka odpowiedzialności i rozumu w jednej sekundzie właśnie straciła na wartości.
Starał się, aby za wszelką cenę chłopak nie wiedział zbyt wiele o Generale. Na ironię losu mieszkał z nim pod jednym dachem, więc było to naprawdę trudne. Mimo wszystko mógł zdążyć wyłapać pewne szczegóły z jego życia - co lubił robić, co czytać, co jeść. Nie raz, nie dwa zostawił poranną gazetę na stole po śniadaniu, kiedy wychodził do pracy. Ale to byłoby na tyle, jeśli chodzi o życie prywatne Gustava i wszelakie inne informacje na jego temat, które chciał dziennikarz zdobyć, a nie mógł albo nie potrafił. Nie żeby Connery'emu nie było to na rękę.
Cisza jaka tutaj panowała bardzo się podobała mężczyźnie. Czasem potrzebował właśnie takiego odpoczynku, gdzie poza nim nie było nikogo innego. Żadnego człowieka, sąsiada. Po prostu żadnej żywej duszy. Ta myśl powodowała, że Gustav potrafił się odprężyć, zapomnieć o całym świecie i skupić się na tym, co tak naprawdę lubił. Nawet praca w tym miejscu bywała dużo przyjemniejsza niż w biurze w Centrum miasta. O dziwo młodzieniec, który w tym momencie pełnił rolę niewolnika, nie przeszkadzał mu na tyle, aby zakłócał jego idealną harmonię. I to go cieszyło. Dlatego wcale się nie zdziwił, że nie potrafił go znaleźć, kiedy wrócił do domu. Przez myśl przemknął mu fakt, że mógł znajdować się w ogrodzie i wcale się nie mylił - słysząc jego głos, uśmiechnął się niezauważalnie pod nosem, kierując się w kierunku szklanych drzwi, aby zaraz wejść na taras.
- Trochę to nieodpowiedzialne siedzieć chorym na dworze - powiedział na dzień dobry, chociaż Ty akurat nie powinieneś mu mówić, co jest odpowiedzialne, a co nie. Tym bardziej, że dobrze wiesz, iż świeże powietrze dobrze mu zrobi. Chociaż na chwilę - Tak, wróciłem wcześniej jak widać - oznajmił, opierając się barkiem o framugę, przypatrując się chłodnym spojrzeniem młodzieńcowi. Chyba wyglądał dużo lepiej niż te paręnaście godzin temu. Nie wiedział tylko, czy to dobry znak - Jadłeś coś? - spytał, uprzedzając tym samym jego kolejne pytanie. Chyba za dużo pytał jak na sam początek rozmowy. Chociaż właśnie na tym głównie opiera się rozmowa, Gustavie - Źle się czułem. Może to efekt przemęczenia - albo wirusa, którego Nicolas nie jest świadomy - W każdym razie powiedzieli mi, abym wracał do domu i sobie odpoczął, więc chyba będę musiał tak zrobić - dodał jeszcze, odruchowo odgarniając białe włosy z oczu. Nie wiedział, co mógł jeszcze powiedzieć. Nigdy nie spędzali ze sobą wspólnie czasu - zwykle Gustav wracał zbyt późno do domu, aby był czas na takie rzeczy lub Nico czuł się na tyle źle, że nie było szansy na jakiekolwiek rozmowy przy kawie.

_________________
x x x


x x x



Gustav
-----------
Generał

avatar

Liczba postów : 50
GODNOŚĆ : Gustav "Bronson" Fridtjof Connery.

Powrót do góry Go down

Re: Skromny dom Connery'ego.    Pisanie by Neco on Nie Cze 11, 2017 4:33 pm
Neco, jak każdy obywatel M-3 nie miał pojęcia o istnieniu czegoś takiego jak wirus X. Jeśli w jego życiu pojawiały się jakiekolwiek sugestie nawiązujące do tego, to były one skutecznie usuwane przez wojsko i jego propagandę. W mieście żyło się przyjemnie i spokojnie, nie mając pojęcia o tym, jak wielka gra toczy się w laboratoriach i poza murami. Oczywiście dziennikarz, jak na niego przystało, interesował się tym, co znajdowało się poza bezpiecznym obszarem utopii. Nie zadawał oczywiście żadnych pytań. Nie chciał zwracać na siebie uwagi i ściągać kłopotów. Oczywiście nie wiedział, że w jego ciele zachodzą straszliwe zmiany. Wirus powoli atakował każdą komórkę jego ciała, powodując, że zmieniał się w coś, czego żaden człowiek nie potrafił jeszcze zrozumieć. Nie wiedział również o tym, że człowiek u którego mieszkał wiedział o wszystkim, co też się działo.
Skrzyżował swoje ręce na piersi, gdy tylko usłyszał uwagę białowłosego. Uśmiechnął się lekko. Czuł się znacznie lepiej. Wróciły mu siły i już nie poruszał się tak, jakby do każdej kończyny miał doczepiony kilkukilogramowy odważnik. Czuł, że za kilka dni będzie mógł w końcu wyjść z tego mieszkania i wrócić do siebie. W sumie teraz, gdy wróciła mu jasność myślenia, zaczał się zastanawiać, czemu jakiś obcy mężczyzna trzyma go u siebie. Przecież było to dziwne. Czy jeśli znajdzie się rannego na ulicy to nie dzwoni się do szpitala? Kto zabiera pogryzionych mężczyzn do domu? Neco przyjrzał się uważniej mężczyźnie. Był wysoki, dobrze zbudowany i niezwykle opanowany. Jego sposób wyrażania się i trzymanie emocji na wodzy były dziwne. Miał ponad dwa metry, ważył kilkadziesiąt kilogramów i mieszkał sam. Nie wiedział ile może mieć dokładnie lat, ale jasne włosy dodawały mu kilku wiosen. Czy możliwym było, że był to jakiś psychiczny człowiek, który trzyma Nicholasa tylko i wyłącznie dla własnej przyjemności, a nie ze względu na to, że dziennikarz był w kiepskim stanie? Ciemnowłosy nie miał pojęcia, co mężczyzna z nim robił, gdy ten był nieprzytomny. Zdarzało się, że przesypiał nawet kilka dni. Może go czymś faszerowano? Nagle ta myśl zalała jego umysł, a dreszcz przebiegł po plecach. Czy to już był etap w którym wpada w paranoję? Potrząsnął głową, by odgonić od siebie te nieprzyjemne myśli, które tylko mąciły mu w głowie.
Czuję się już znacznie lepiej – odpowiedział, podchodząc do zlewu. Do niewielkiej szklanki nalał sobie zimnej kranówki i wypił zawartość w kilku łykach. Orzeźwiło go to. Poczuł jak zimno rozlewa się po gardle i jego żołądku. Uczucie gorąca, które jeszcze go trzymało nagle wyparowało, a pojawiło się przyjemne orzeźwienie. Uśmiechnął się do siebie samego.
Pokiwał głową ze zrozumieniem. Każdego kiedyś dopada przemęczenie związane z pracą. Ludzki organizm czasem potrzebuje większego odpoczynku niż tylko ten nocny, związany ze snem. Niemniej jednak wiedział, że Gustav wracał do domu dość późno i dodatkowo był tak zmęczony, że nawet gdy Neco nie spał, to nie rozmawiali ze sobą. Ogólnie mało ze sobą rozmawiali. Zazwyczaj tylko wymieniali się spojrzeniami, gdy białowłosy zaglądał do pokoju dziennikarza. Nie dochodziło między nimi do większych interakcji.
Zjadłem kanapki, które tu były – odpowiedział, nalewając ponownie wodę do szklanki. Tym razem nie wypił tego, lecz podszedł do roślin znajdujących się na parapecie. Zaczął je podlewać. – Mają strasznie sucho. Kiedy ostatnio je podlewałeś. Na sam ich widok i mnie zaczyna chcieć się pić – powiedział niemal oskarżycielsko. Nigdy wcześniej nie interesował się roślinami. On sam ich nie posiadał, bo wiedział, że zwiędłyby. Nie miał głowy na to, by je podlewać, chociaż czynność ta wcale nie zabierała zbyt dużo czasu. Powtórzył kilka razy czynność nalewania wody do szklanki i podlewania innych roślin.
Skoro wróciłeś wcześniej, to masz jakieś plany? – zapytał, zapominając w ogóle o tym, że miał zapytać mężczyznę, kiedy będzie mógł opuścić jego mieszkanie. O dziwo jego widok działał na niego w taki sposób, że nie chciał opuszczać tego otoczenia. Czuł się bezpiecznie mimo faktu, że dwójka ta się nie znała.

_________________
Mowa: #971c3a || Myśli: #971c3a|| Mowa roślin: #61a373

Moc.:
Ze względu na swoje rozwijające się zdolności Neco jest w stanie odbierać wydzielanie przez rośliny sygnały, które interpretuje jako wrażenia słuchowe, dlatego też słyszy to, co rośliny mają do powiedzenia.





Neco
-----------
Zarażony

avatar

Liczba postów : 20
GODNOŚĆ : Nicolas "Neco" Baek Sehun.

Powrót do góry Go down

Re: Skromny dom Connery'ego.    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry