Strona 19 z 19 Previous  1 ... 11 ... 17, 18, 19

Go down


Re: Duży salon

Pisanie by Gość on Nie Lut 25, 2018 9:30 am
Boleśnie przymrużone oczy próbowały dojrzeć jakikolwiek sens przebiegającej wokół niego akcji, choć dopiero wybudzony Chart szczerze nie wiedział na czym zawiesić uwagę. Głosów było mnóstwo, a przy tym szuranie, świszczenie, chlapanie… sam sobie niespecjalnie ułatwiał rozeznanie, odbiegając myślami do parszywego bólu w okolicach łopatek, który hamował go przed wszelkimi bardziej okazałymi ruchami. Do tego nie cieszył się zainteresowaniem ze strony obecnych, mając przeczucie, że w istocie nie był tu najważniejszą osobą; trudno byłoby skomleć o uwagę, gdy przy okazji pierwszego spojrzenia po pokoju, dojrzał leżącego na kanapie Gavrana.
Niemniej pierwsze nawroty tego, co się stało, miał właśnie przez widok krzywego profilu zapijaczonego Bernardyna, toteż głównie na nim zawiesił swoje zainteresowanie, gdy już starł z twarzy żałosne przeczucie, że miał u lekarza przewalone. Kłóci się? Nie żeby to było specjalnie zaskakujące. Jekyll był równie sympatyczny to leczenie kanałowe, toteż Charta nie dziwiło, że wdał się w jakąś mniej przyjemną rozmowę, za to usłyszał przekrzykującą się przez ból ciekawość, zauważając, że drugim uczestnikiem konwersacji okazał się sam Wilczur.
Nie minęło wiele czasu, a oboje opuścili cztery kąty salonu, jednak nim uczynił to lekarz, wydarł z siebie ostatnie oświadczenie:
„Gavran nie przeżyje nocy.”
Zmrużył oczy, raz jeszcze kierując rękę do twarzy. Bynajmniej, żeby otrzeć łzy smutku… prędzej otrzeźwić się bardziej, by przygotować do poukładania sobie wniosków w głowie. Póki co jakoś niespecjalnie to wszystko do niego dochodziło.
„Wszystko na marne. Nasze rany, utrata jednego z nas...to wszystko poszło na marne.”
… utrata jednego z nas?
Aż wsparł się dłonią o kanapę, by mimo płonących pleców i cholernej strzały, która wystawała z prawej kończyny, podnieść się - chociaż na kolana. Jericho mówił o Gavranie? Nie.. wymieniał starty, które poszły na marne, dopiero po śmierci Kundla.
- Kto? – wydarł z siebie ochryple i niespecjalnie głośno, ale jeżeli ktoś zwrócił uwagę na jego podnoszącą się sylwetkę, powinien również zrozumieć sens tego pytania. Odszukał wzrokiem Pudla, który szczęśliwie nie znajdował się w dużej odległości do niego. – Chris… - zawołał trochę wyraźniej, niemniej wciąż nie był to jego zwyczajowy, żywotny głos… z drugiej strony sekretarz ostatnimi czasu dość często słuchał właśnie takiego wydania używanego przez bruneta tonu, więc jeden pies. - … po raz kurwa enty jestem jak dziecko we mgle... co się stało? – postarał się przysunąć bliżej niego, na tyle na ile był w stanie, by nie oszaleć przez ograniczenia otrzymanych obrażeń. Im dłużej przebywał w wyprostowanej pozycji, tym bardziej zaczynało go mdlić… a łeb wręcz sam chciał się ukręcić. Niemniej był zmotywowany, żeby dowiedzieć się czegoś.
Zamrugał nieco skołowany, wyostrzając sobie sylwetkę Pudla.
- Jesteś mokry.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Duży salon

Pisanie by Jericho on Wto Lut 27, 2018 9:49 am
Jericho dostrzegł spojrzenie Skoczka. Wiedział, że jego słowa mogły mu się nie spodobać, ale miał  to tak naprawdę głęboko w dupie. I nie zamierzał opuszczać wzroku jak kundel, któremu pan wytknie zły uczynek. Wytrzymał spojrzenie, które mogłoby przytłoczyć niejedną osobę. W międzyczasie wykonywał wszystkie polecenia Nove, która opatrywała go i składała do kupy. Syknął tylko raz, jak zszywała mu ranę. Nie zamierzał jednak protestować. Gorszego bólu doświadczył w swoim życiu, więc i ten wytrzyma. Nie chciał, by marnowano na niego znieczulenie. Mężczyzna nawet nie zamierzał pytać czym u licha był kaukaski granat. Ona się na tym znała, nie on. Ton Skoczka nie spodobał  się snajperowi. Czyżby można było w nim usłyszeć jakąś....wyższość nad Hanem? Takiego traktowania mężczyzna szczerze nienawidził.
- Jeżeli uważasz, że mimo wszystko gra była warta świeczki to współczuję ci twojego osądu. Nie wydał nas, to fakt. Postawmy mu więc pomnik. Niemniej jednak ponieśliśmy zbyt duże straty, by można tę misję uznać za jakikolwiek sukces. - powiedział do niego ironicznym i jednocześnie zimny jak stal tonem. - To była porażka na całej linii i możesz sobie sądzić na ten temat co chcesz. Jeśli chcesz o tym podyskutować, zapraszam do siebie. - powiedział, po czym przeniósł swoje spojrzenie z Chrisa na Ailena, który się wreszcie obudził. Żywo się zainteresował tym, kogo stracili, więc Mokugawa westchnął starając się uspokoić. Słowa Pudla zadziałały mu na nerwy i to nie podlegało żadnej dyskusji. Dodatkowo, gdzieś z tyłu głowy siedziała mu świadomość, że już niedługo, najdalej za parę miesięcy może umrzeć ze względu na Wirusa. Modlił się w duchu, by się nim nie zarazić.
- Hemofilia. - odpowiedział krótko nie mając przy tym zielonego pojęcia, iż nastolatka, która krzątała się wokół nich wypełniając polecenia Nove, była córką tej, która nie wróciła z misji. Zapewne, gdyby wiedział, nie wspominałby  o tym, albo ująłby to inaczej. Teraz jednak nie miał jak skorygować swojego błędu.  Nie mógł cofnąć czasu ani wymazać wypowiedzianych słów.
Gdy usłyszał o tym, że był już wolny, to zgarnął swój ekwipunek, ostatni raz spojrzał na Gavrana, po czym kuśtykając wyszedł z pomieszczenia.  Kierował się do swojej nory, gdzie zamierzał paść na łóżko i uchlać się jak świnia. Powinien mieć jeszcze jakiś alkohol w szafce.

z/t
avatar





Jericho
Kundel     Desperat
GODNOŚĆ :
Han Mokugawa


Powrót do góry Go down


Re: Duży salon

Pisanie by Nove on Sob Mar 10, 2018 5:58 pm
- Zamknij się wreszcie, cholerny kundlu. - rzuciła ostro, lustrując wzrokiem Jericho. Jego ton wkurzał ją jeszcze bardziej, tak samo jak ta cała sytuacja, w której teraz znalazły się Psy. Dwójka martwych i masa rannych wyglądała beznadziejnie nie tylko na papierze - to wyglądało tak, jakby byle inny gang był w stanie kopnąć DOGS w dupę tak mocno, że niedługo nawet powiew wiatru będzie zdzierać członków gangu. Również wychodziła z założenia, że dobrze, iż Gavran mógł umrzeć wśród swoich, skoro ich bronił, a nie sprzedawał, jednak myślenie o martwej Hemofilli coraz bardziej ją wkurzało.
I tak wciąż najgorszy był fakt, że kundel miał czelność zdechnąć na jej warcie.
Może weź się w takim razie za robotę, a nie, pierdolisz jak mała, smutna dziewczynka, Fede?
Bernardynka pokręciła głową. Robota, właśnie. Niech przynajmniej reszta to przeżyje. Wysłuchała to, co powiedział jej Skoczek i szczerze mówiąc, zaniepokoiła się nieco.
- Nie podoba mi się to. - rzuciła, marszcząc brwi - Oddal się nieco od Charta. Będziemy musieli przyjrzeć się temu na porządnie i zrobić coś z tymi zapoconymi bandażami... Ale coś mi mówi, że mogłeś po drodze złapać dosyć nieprzyjemny syf.
To pocenie może sprawić, że jeszcze poprzednie rany otworzą się i zakażą, a to byłby syf, z którym ciężko było walczyć.
- Ogarnę szybko Ailena. Ty tutaj zostań, Skoczku. Nie tylko ty masz co do powiedzenia Inso, ja też muszę ci coś przekazać. - dorzuciła na koniec ponuro, idąc w stronę Charta. Jak tylko zostanie ich trójka, to będzie spokojniej. Wzięła po drodze materiał nasiąknięty wodą i przyjrzała się ranie, w której wciąż tkwiła strzała. Z tym będzie największy problem, będzie trzeba to robić powoli... Zanim jednak to, wymordowana przetarła w miarę delikatnie ranę na czole, a następnie przyłożyła to do lewego płatka ucha.
- Cholera jasna, nie ruszaj się, uszkodzisz tę ranę jeszcze mocniej. - warknęła cicho, dalej obserwując ranę - Potrzebuję czegoś, co pomoże mi to usunąć. Ins, złap jakąś pęsetę czy coś w ten deseń, cholera wie jak to wygląda głębiej.
Zaskakująco spokojnie poczekała, aż Inso poda jej to, czego potrzebowała, po czym przystąpiła do usuwania strzały. Robiła to z prędkością żółwia, ale wiadomo, musiała być ostrożna, bo to było dosyć ważne miejsce i niewłaściwy zabieg mógłby mocno ograniczyć Ailena. Jeżeli w tym czasie coś mówili, to Nove prawdopodobnie nic nie zdołałaby usłyszeć, jako iż jej uwaga poszła w pełni na to, co w tej chwili robiła. Kiedy udało jej się usunąć strzałę i upewnić się, że grot nie rozkruszył się w głębi rany, zaczęła tomować ewentualne krwawienie i szykowała się do zszywania rany.
Niech ten dzień się już skończy, bo był okropny. Na pocieszenie to, co miała do powiedzenia, wcale nie naprawi klimatu...



Słyszysz ten dziwny język? Kursywa podpowiada wam, że w tym momencie ktoś wymawia to zdanie w języku włoskim. Jednak znika po chwili - i już wiesz, że Nove wróciła do japońskiego.
avatar





Nove
Bernardyn     Opętana
GODNOŚĆ :
Federica Vanessa Carramusa.


Powrót do góry Go down


Re: Duży salon

Pisanie by Insomnia on Pon Mar 12, 2018 5:25 pm
Nerwy, nerwy, wszędzie nerwy. Wydawały się wręcz brzęczeć w atmosferze jak stado wściekłych os szykujących się do ataku, a to wcale nie pomagało Nayami się uspokoić. Ratowało ją tylko skupienie się na robocie, a kiedy akurat nie potrzebowała niczego wyciągnąć, podać ani odebrać, wręcz roznosiło ją, żeby zająć się czymkolwiek. W przeciwnym razie ucierpiałby na tym pierwszy obiekt lub pierwsza osoba, która nawinęła się młodej wymordowanej pod rękę. Bez względu na to, czy akurat szarpał nią ból czy złość, miała nieskrępowaną ochotę coś rozwalić, najlepiej efektownie i żeby bolało. Bardzo chętnie rąbnęłaby pięścią w jakieś dobre drzwi, tak żeby drzazgi z drewna powbijały się w cała dłoń... albo jeszcze lepiej, gdyby mieli tu gdzieś szybę.
- Jasne - przytaknęła w odpowiedzi dla Nove, brzmiąc praktycznie jak maszyna. To dość mocno kontrastowało z ruchami dziewczyny, wyraźnie nerwowymi. Przynajmniej się nie ociągała; od razu po usłyszeniu komendy zanurkowała dłońmi w przyborniku Bernerdynki, ażeby sprawnie znaleźć pęsetę. Kiedy mały, metalowy przedmiot wreszcie znalazł się w jej ręku, bez zwłoki podała go kobiecie. Z uwagą obserwowała cały proces, bo kiedy skupiała się na tamtych czynnościach, łatwiej jej było nie myśleć o innych rzeczach. Niestety, czas konfrontacji z prawdą nadchodził nieubłaganie, a to wcale jej się nie podobało.


avatar





Insomnia
Kundel     Opętana
GODNOŚĆ :
Nayami Leather


Powrót do góry Go down


Re: Duży salon

Pisanie by Nove on Sro Mar 28, 2018 7:14 pm
Prędkość, z jaką zarówno Ailen, jak i Skoczek prezentowali przy wypełnianiu jej poleceń sprawiało, że Włoszka z każdą kolejną chwilą dostawała ataków cholery. Wcale to nie ułatwiało pracy przy wyciąganiu tej pieprzonej strzały w ten sposób, żeby nie uszkodzić pacjenta. Klimat był tutaj tak dobijający, że nic, tylko się upić i zasnąć z nadzieją, że nikt ci nie odrąbie głowy.
Włoszka ponownie zatraciła się w swojej robocie do tego stopnia, że cały świat wokół niej zdawał się nie istnieć. Kombinowała jak się tylko dało, aby ogarnąć ranę, po czym zaczęła go szyć, opatrywać i cokolwiek się tam jeszcze dało, co jakiś czas prosząc Insomnię o podanie tego czy owego. Kiedy skończyła, wypuściła nerwowo powietrze i podeszła do Skoczka jak na ścięcie, oglądając go od stóp do głów.
- Rozbieraj się - rzuciła krótko - wystarczy góra, chcę zobaczyć te opatrunki.
Poczekała spokojnie, aż Skoczek wypełnił jej prośbę, po czym zaczęła sprawdzać stan starych ran pod spoconymi bandażami. Widziała, że co jakiś czas Pudel znowu się drapał, w dodatku czuła dziwny zapach i nijak był to samczy zapach pełen Desperacji, stąd po chwili zerknęła w swój notatnik, chcąc przypomnieć sobie, czym dokładnie mógł być ten syf, jako iż jej zajebiste lekarskie przeczucie mówiło, że jednak złapał coś po drodze i przydałoby się to wyleczyć.
- Zaraz wyjdzie, że to Syndrom Obcego. Drapiesz się co jakiś czas, pocisz jak pojebany... Jak tak dalej pójdzie, to będzie jeno przypał - powiedziała z takim tonem, jakby planowała zaraz wziąć wymiary na trumnę dla Pudla - Ja nie pytam, będziemy działać. Ale intuicja mnie wzywa, cokolwiek. Skontaktuję się z Saną...? Czy jak jej tam było, z innym Bernardynem, tak. Zobaczy was do końca i połata, żeby nie było. Ins, zbieraj się, odniesiemy kilka rzeczy. W dodatku jest informacja dla ciebie na temat jednej walki. Pewien wesoły Łowca wspominał, że zaatakowano DOGS. Resztę przedstawię ci na kartce, wiem, że lubisz papiery.
Szybko sięgnęła do torby po kartkę i coś do pisania, po czym zapisała pokrótce raport tamtego wydarzenia, gdzie pizda Lazarus pozwolił na śmierć kundli, a następnie podała ją Skoczkowi. Spojrzała na Insomnię i wskazała na miskę, podczas gdy ona wzięła od dziewczyny swoje rzeczy. Włoszka podeszła do niej i ułożyła dłoń na ramieniu dziewczyny, przyciągając ją nieco do siebie.
- Poradzą sobie, my jesteśmy prawdopodobnie potrzebne gdzie indziej. - powiedziała nieco ciszej, po czym wzięła rękę i oddała dziewczynie jej wolną przestrzeń, po czym ruszyła z nią do wyjścia.

[z/t x2 (Nove, Insomnia)]



Słyszysz ten dziwny język? Kursywa podpowiada wam, że w tym momencie ktoś wymawia to zdanie w języku włoskim. Jednak znika po chwili - i już wiesz, że Nove wróciła do japońskiego.
avatar





Nove
Bernardyn     Opętana
GODNOŚĆ :
Federica Vanessa Carramusa.


Powrót do góry Go down


Re: Duży salon

Pisanie by Skoczek on Wto Lip 17, 2018 12:14 am
........Bycie pechowym człowiekiem najwyraźniej stanowiło już część jego osobowości. Zdecydował się na milczenie, ewentualnie pokrótce odpowiadał na pytania Nove, starając się dobrze ogarnąć całą tą sytuację. Pokornie znosił sprawdzanie obrażeń, chociaż na diagnozę odnośnie choroby widocznie się skrzywił. Z kolei jego reakcja na zaatakowanie Psów była znacznie bardziej żywiołowa i dosadna.
Same problemy.
Ledwo Nove wyszła, to Sana sama wpadła, posyłając mu co najmniej nieprzyjemne spojrzenie, gdy zauważyła, że jest w trakcie czytania zdanego pisemnie raportu, zamiast panicznego poszukiwania następnego medyka. Wpierw wysłała go pod prysznic i kazała wszystko wyszorować (bolało), następnie pozszywała pozostałe rany i nałożyła bandaże (w sumie to też bolało). Na koniec dostał kilkanaście zaleceń, ochrzan za wszystkie potknięcia, które nastąpią, a potem został bezceremonialnie wykopany. Pozostało mu tylko karnie poczłapać do pokoju, by monitorować objawy.
Jak faktycznie załapał się na Syndrom Obcego, to dopiero będzie szczęśliwy.
zt


Oto akt, w którym lada moment Hetmana zbije Pionek
Oto akt, w którym za chwil kilka Owca pożre Wilka



Stadami ruszamy, kruszymy mur
Dzielimy chleb, dzielimy BÓL
Słabi silni siłą silniejszych
Każdy jest WAŻNY, nikt nie jest pierwszy



avatar





Skoczek
Pudel     Opętany
GODNOŚĆ :
Christopher Alexander Black


Powrót do góry Go down


Re: Duży salon

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 19 z 19 Previous  1 ... 11 ... 17, 18, 19

Powrót do góry