Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Podziemny garaż    Pisanie by Cedna on Pon Mar 13, 2017 1:50 am

_______________________________________________

PODZIEMNY GARAŻ I ELEKTROWNIA
_______________________________________________

Najcenniejsze perły są zawsze skryte w muszlach na samym dnie ciemnego oceanu i można powiedzieć, że dokładnie to samo tyczy się perełek motoryzacyjnych Smoków sprytnie ukrytych w podziemnym garażu pod Kamienną Wieżą. To bardzo przestrzenne pomieszczenie przypomina prawdziwą pieczarę pradawnego smoka, który w zamierzchłych czasach mógł przetrzymywać niezliczoną ilość złota i skarbów, a co więcej spokojnie w tychże kosztownościach się wylegiwać. Przynajmniej takie bajeczki lubią czasami poopowiadać najemnicy świeżakom w organizacji. Nie zmienia to jednak faktu, że ogrom przytłacza nie jednego odwiedzającego.
W tym miejscu Smoki przetrzymują wszystkie swoje środki lokomocji: motocykle, jeepy, Sandrailsy, po sam słynny czołg S.SPEC włącznie. Wyparkowane we względnym nieładzie z zasadą „tak długo jak nie blokuje głównego wyjazdu jest dobrze”. Wyjątkowo jak na podziemną jaskinię w środku wcale nie jest wilgotno, dzięki czemu rdza nie osadza się na pojazdach i nie doprowadza do nieużytku w przeciągu kilku dni. Trudno jest wyjaśnić to zjawisko, najprawdopodobniej jakaś anomalia jak ich wiele na Desperacji, dlatego nikt się tym nie przejmuje. Jeden wielki, długi i pokręcony tunel z wieloma odgałęzieniami prowadzi do kilku różnych wyjazdów z góry, jednak nie ma tak łatwo w życiu. Równie dobrze można wyjechać na ubitą drogę, co na 800 metrowy klif nad przepaścią. Znajomość drogi jest kluczem do przetrwania, dzięki któremu już nie jeden cwaniaczek skończył martwy na stokach góry próbując dostać się do smoczej skrytki.

Co więcej, dzięki swojemu rozmiarowi najłatwiej było w tym miejscu ulokować „mini-elektrownię” organizacji, gdzie masowe przetworniki prądu i generatory, kolekcjonowane przez członków, dumnie szumiały w cieniach stalagmitów produkując prąd dla całego przybytku. Dzięki nim, garaż nie musiał być już oświetlany ręcznie zapalanymi pochodniami, a znacznie jaśniejszymi i wydajniejszymi lampami.

W podziemnym garażu znajduje się:

  • Sand Rails Buggy | 3 szt.
  • Czołg 74 | 1 szt.


Ostatnio zmieniony przez Cedna dnia Pią Lis 03, 2017 10:29 pm, w całości zmieniany 2 razy

_________________

#2e316d



Cedna
-----------
Wiwern     Dezerter

avatar

Liczba postów : 2066
GODNOŚĆ : Aomame Rhoneranger

Powrót do góry Go down

Re: Podziemny garaż    Pisanie by Cedna on Pon Mar 13, 2017 2:53 am

Zaczęło się. W końcu. Nareszcie.
To było wręcz do przewidzenia, że Cedna po wyjściu z więzienia długo nie usiedzi na miejscu „regenerując siły”. To nie był ten typ kobiet co leżały i pachniały. Ona musiała mieć czymś zajęte ręce, musiała coś robić, nad czymś główkować, myśleć, kombinować. Pomysł Shane był dla niej jak zbawienie zesłane prosto z zachmurzonego nieba. Mogłaby nawet z radości i podniecenia wycałować Rudą, gdyby tylko nie był taki oporny.
Zasilić Kamienną Wieżę prądem. Plan robotniczy stulecia normalnie.
Rhoneranger natychmiastowo wzięła się do roboty nie chcąc tracić, ani chwili czasu. Na początku zwiedziła każdy możliwy zakątek Kamiennej Wieży, od katakumb, przez tunele, po wszystkie piętra. Rozrysowała w miarę dokładne plany pomieszczeń z odpowiednimi pomiarami, a następnie spędziła bezsenne dwie noce planując w jaki sposób i w jakich miejscach rozmieścić przewody, przełączniki, lampy i kontakty. Była to zdecydowanie robota dla całej grupy robotników, ale na Desperacji trudno było o kogoś kto potrafi czytać, a co dopiero o elektrotechnika. Smoki miały szczęście, że cudowna Ced jak zwykle ratowała im dupsko w tej sytuacji. Pomięty, szary papier szybko zapełniał się kolorowymi kreskami nowych obiektów nakładanych jedne na drugie. To usuwała, to dodawała, tutaj kompletnie obierała inny kierunek, niż poprzednio, a tam musiała wrócić jednak do pierwszej propozycji zważając charakterystyczne cechy miejsca. Gdy w końcu skończyła wstępną fazę przedsięwzięcia rozesłała informację do wszystkich członków. Była niczym matka wysyłająca dzieci po mleko do sklepu. Tylko zamiast białego płynu, prosiła o kable, żarówki, rozgałęźniki, miedziane przewody i tym podobne przedmioty. Sama też nie siedziała bezczynnie w bazie, czekając, aż ci raczą wrócić ze swoich wypraw, więc szybko zorganizowała sobie shopping z Mashiro na rosnącej w popularność złomiarni. Tam znalazła większą część rzeczy, która pomogła jej ruszyć nieużywane generatory w podziemnym garażu. Jakieś Smoki kiedyś przywieźli je z misji, ale nie mieli energii, aby je ruszyć, ani tez wystarczającej liczby potrzebnych urządzeń, żeby utrzymać stały prąd w dopływie. Teraz było inaczej – dzięki sporej pomocy Pradawnego władającego elektrycznością, wystarczyło comiesięczne ładowanie generatorów, aby były wstanie zasilać organizację przez następne dni w światło i ciepło.
Nad budową maszynerii, kobieta spędziła następne pięć dni, śpiąc łącznie tylko 3 godziny. Rzutowało to mocno na jej zdrowie, a najbardziej na psychikę zaszczycając Rhoneranger bujnymi halucynacjami od czasu do czasu. W tych chwilach Mashiro stróżował nad Ced, aby przypadkiem nie zrobiła sobie krzywdy, albo co gorsza nie uszkodziła delikatnych urządzeń, kiedy będzie jej się wydawać, że S.SPECe karzą jej zdetonować bombę.
Wiwerna nie potrafiła jednak zrobić sobie przerwy. Nie ważne jak bardzo bolały ją mięśnie, jak duże oparzenia i otarcia widniały na jej dłoniach – ona parła dalej na przód wykonując nieskazitelnie swoją robotę. Po tygodniu generatory zaiskrzyły budząc się do życia. Sukces został osiągnięty, źródło zaczęło wylewać obficie, więc pozostało jedynie wyryć koryta, którymi będą płynęły rzeki.
Wiwerna wraz z pomocą kilku innych wolnych Smoków podłączyła stertę grubych kabli, które następnie poprowadzone zostały przez tunele na wyższe piętra.
[ZT]

_________________

#2e316d



Cedna
-----------
Wiwern     Dezerter

avatar

Liczba postów : 2066
GODNOŚĆ : Aomame Rhoneranger

Powrót do góry Go down

Re: Podziemny garaż    Pisanie by Wartakus on Pią Lis 03, 2017 10:56 pm

Tak... w końcu jeden alkoholik wraz z drugim postanowili wdrążyć w życie swój zajebiście genialny plan! Ballantine stał w dość sporych rozmiarów pomieszczenia, w którym było oczywiście ciemno jak w murzyńskiej dupie. Ghoul poklepał się po kieszeniach w poszukiwaniu zapalniczki nieprzerwanie trzymając skręta w gębie, jak typowy Miras mechanik. Ma! Znalazł już wysłużone Zippo i kilkukrotnie próbując ją odpalił, w końcu rozświetlił niewielki obszar obok siebie, by następnie przystąpić do poszukiwania włącznika światła. Brnąc przez leżące w nieładzie kable i różne inne dziwne rzeczy, na pustych butelkach po alkoholu kończąc - dotarł do niewielkiego pokrętła. Jednym ruchem przerzucił je z napisu "Off" na "On", a lampy rozmieszczone po garażu zaczęły odpalać się z charakterystycznym "tyknięciem" jedna po drugiej, by nie wyjebać ledwo co chodzących alternatorów, które dostałyby pierdolca jeśli te zapaliły się wszystkie naraz.

Gdy całe pomieszczenie zyskało trochę światła zaczął iść w kierunku "dumy" DrugOn - jebanego starego czołgu, który Cronus podjebał z muzeum wojskowości i wcisnął świętej pamięci Philipowi. Stał tak miętosząc kończącego się papierosa w gębie i spoglądał na to cudo japońskich skrzatów.
Wielka kupa żelastwa obrośnięta równie dużą kupą kurzu, lekko podrdzewiała tu i ówdzie. Ball obszedł tą kupę złomu, która obecnie nie potrafiła nawet zjechać ze stromej górki, kilkukrotnie. Pokopał go parę razy, by odchudzić pojazd o parę kilogramów rdzy. W końcu stanął przed ową maszyną niczym dumny Janusz ze swojego Passata 1.9 TDi, po drodze spoglądając na wskazówki zegarka, przez pękniętą szybkę. Oczywiście Cedna zapewne schlała gdzieś pałę i się spóźnia, więc co w związku z tym? Żmij nie będzie za nią i wyciągnął z kieszeni bojówek butelkę podjebanego z imprezy smoków - Bimbru Babci Cedny. Przyłożył butlę do ust i bez skrupułów zaczął opróżniać jej zawartość.

_________________
~Głos~

#663366
Deus Vult:



Wartakus
-----------
Żmij     Dezerter

avatar

Liczba postów : 733
GODNOŚĆ : Ballantine "Ghoul" Buraddo

Powrót do góry Go down

Re: Podziemny garaż    Pisanie by Cedna on Nie Lis 05, 2017 1:46 am
Ej, Cedna dajesz naprawiamy czołg! Ej Ceeeed, czoooooooołg! Kurwa, Cedna, przestań się pierdolić i dawaj na czołg. Jak nie pójdziemy jutro naprawiać czołgu to ci wpierdolę, kurwiu. Czołg. Cedna, czołg.  Pierdolony czołg. Ced. Ceeed.

No w końcu kiedyś musiało się udać nie? Co prawda połowa z tych wizji pojawiała się jedynie w głowie Smolistej, gdy tylko siedząc po nocach w warsztacie miewała swoje halucynacje wywołane niewyspaniem. Ghoul nawiędzał ją już nie tylko w realu, ale zdołał swym menelskim petem wypalić się też w jej psychice przez co prędzej, czy później ona sama musiała w końcu się zmobilizować i wreszcie naprawić ten kurzący się w ich garażu od chyba wieków czołg. Działał trochę, kiedy ukochany Philip go przyprowadził do organizacji, ale oczywiście po jego stanie było to pewne, że ostatnim rzęchem jaki z siebie wypuścił po zgaszeniu silnika było jego kompletne pożegnanie z tym światem. Niemniej jednak sama Wiwerna miała na głowie masę innych spraw znacznie ważniejszych, niż jebany, zardzewiały czołg w garażu, do którego albinos z pewnością nie raz się ślinił myśląc jak pocina po Despie w tej bestii.
DZISIAJ jednakże... Dzisiaj w końcu nadszedł dzień, w którym oficjalnie Cedna uznała, że najwyższy czas naprawy tego szmelcu. Przyznała jednak przed samą sobą, że przywracanie go do życia wprawiało ją prawie, że w ekstatyczne podniecenie, co również działało jako motor napędowy do wygospodarowania dla siebie czasu, aby się tym zająć.
Skrzyp plastiku i brzdęk szkła o szkło narastał w ogromnej, podziemnej hali coraz bardziej, gdy Wiwerna zbliżała się korytarzem do wejścia niosąc na rękach dwie skrzynki wypełnione po brzegi litrowymi butelkami alkoholu własnej produkcji. Niestety ostatnio pomieszała etykiety przy rozlewaniu, co doprowadziło do tego, że jej "złoty lek" na bezsenność połączoną z migreną i halucynacją mógł się znajdować w tychże butelkach. Za sobą jeszcze na pasie ciągnęła skrzynię z narzędziami, bo choćby nie wiadomo jakby na to patrzeć, samym alko tej maszyny się nie naprawi, nieważne jak bardzo parka alkoholików by tego pragnęła. Szmer posuwanej po ziemi metalowej trumny konkurował z szumami generatorów elektryczności, a sama Smolista z zachwytem zauważyła, że jej partner w zbrodni już ciągnął ze spustu.
- To ja tu, kurwa, cierpliwie wstrzymuję się od chlania przed robotą, niosę te jebane skrzynki pełne złota, a taki jebany leszcz jak ty se przychodzi na gotowe i jeszcze popija?! - Rzuciła na wstępie niby urażona, ale jednak jej szeroki uśmiech na ryju wskazywał, że panienka Rhoneranger pałała entuzjazmem. Chamsko rzuciła na ziemię skrzynki, a następnie wyszarpnęła z rąk dezertera alkohol ratując ostatnie jego resztki, które szybko wylądowały w jej gardle. Szkło poleciało za nią na ziemię, a ona w tym czasie stanęła ramię w ramię z Wartakusem przed prawdziwym cudeńkiem artyleryjskim zamierzchłych czasów i skrzyżowała ręce na piersi. - Zadam teraz bardzo debilne pytanie, ale... - Odwróciła głowę w jego stronę. - Robiłeś coś z nim?

_________________

#2e316d



Cedna
-----------
Wiwern     Dezerter

avatar

Liczba postów : 2066
GODNOŚĆ : Aomame Rhoneranger

Powrót do góry Go down

Re: Podziemny garaż    Pisanie by Wartakus on Nie Lis 05, 2017 4:00 pm
Brzęk szkła usłyszał w pierwszej kolejności, jak przystało na alkoholika, a dopiero potem metaliczny skrzynki z narzędziami. Odwrócił głowę i spojrzał przez ramię na Cedną, która bawiła się w muła pociągowego, trzymając w rękach alkohol, a ciągnąc za sobą skrzynie.
Nie przerywał picia mimo docinki ze strony Hydry, cóż był całkiem zabawny, a zwłaszcza fragment o powstrzymywaniu się od picia, tak bardzo nierealny, że aż śmieszny.
Dopiero gdy ta zabrała mu butelkę mógł w końcu coś powiedzieć.
- Ciebie też miło widzieć, chodząca cysterno na alkohol.
A co mu tam, przecież w głębi serca też jest jebanym śmieszkiem, wpakowanym do chłodnej skorupy - perfekcyjnego skurwiela zabijaki.
Chociaż na widok, jak ta stara prukwa rzuciła skrzynią ze złotem to się nawet skrzywił, bo przecież jak tak można!?
Patrząc jak Aomame opróżnia resztki z jego butelki, zaczął błądzić dłonią po kieszeniach podniszczonych bojówek w poszukiwaniu fajki i tytoniu.
W momencie kiedy Cedna znowu otworzyła do niego swoją gębę, ten już odpalał nabitą zawartość cybuchu. Przerzucił na nią parę bordowych ślepi i odpowiedział z ustnikiem w gębie, jednocześnie zaciągając się dymem:
- Nic specjalnego, jedynie pozbawiłem go paru kilogramów rdzy. Mimo wszystko największym problemem naprawy tego złomu mogą się okazać potrzebne części, ale mam nadzieję, że tak nie będzie...
W końcu wyciągnął ustnik z ryja i wskazał jednym palcem na swoje oko.
- W końcu z moimi oczami nie ma usterki, która by się przed nami schowała.

Odszedł na chwilę od czołgu ochoczo puszczając chmurki dymu, by dojść do skrzyni z alkoholem i zgarnąć już jedną flaszkę.
- Ale nic na trzeźwo, o ile to nie strzelanie z ponad pięciuset metrów.
Po chwili wyciągnął drugą butelkę i rzucił ją w kierunku Cedny.

_________________
~Głos~

#663366
Deus Vult:



Wartakus
-----------
Żmij     Dezerter

avatar

Liczba postów : 733
GODNOŚĆ : Ballantine "Ghoul" Buraddo

Powrót do góry Go down

Re: Podziemny garaż    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry