Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «
  • 17/10. Nowe ogłoszenie w związku z kompendium. Zerknij.
  • 27/09. Losowano choroby. Sprawdź czy Twoja postać jest wciąż zdrowa.
  • 25/09. Dyskusja na temat rangi rekruta w dziale S.SPEC. Wypowiedz się.
  • 24/09. Ogłoszenie dla MG. Zapoznaj się z nowym systemem wynagrodzeń. Przy okazji wrzucono prośbę w ukrytym dziale. Przeczytaj.
  • 21/09. Pojawiło się ogłoszenie od Apokalipsy. Zapoznaj się z wynikiem zakończenia eventu.
  • 19/09. Dodano dwie nowe rangi oraz zamieszczono wpis odnośnie próśb/propozycji zgłaszanych na cb/drogą prywatną. Przeczytaj.
  • 17/09. W ukrytym dziale MG pojawiły się dwa tematy do przedyskutowania. Zagłosuj i wypowiedz się.

 :: M3 :: Centrum :: Apartamentowiec C4


Strona 9 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

Go down

Pisanie on 15.09.19 19:54  •  Apartament Saiyuri '313' - Page 9 Empty Re: Apartament Saiyuri '313'
 Lazarus zmył się z apartamentu chwilę później, bo co będzie siedział tu głodny i samotny.

[ z tematu ]


I HEARD YOU LIKE BAD BOYS
WELL I'M BAD... AT EVERYTHING
– #3C5862 –
                                         
Lazarus
Dezerter
Lazarus
Dezerter
 
 
 

GODNOŚĆ :
Boris Nikołajewicz Azarow; Lazarus bądź po prostu — Łajza


Powrót do góry Go down

Pisanie on 08.10.19 21:09  •  Apartament Saiyuri '313' - Page 9 Empty Re: Apartament Saiyuri '313'
Ile godzin jej nie było? Nie była w stanie określić, pamiętała tylko że było ciemno jak wyszła z mieszkania i powoli robiło się jasno jak wracała. Jakimś cudem nawet znalazła drogę do Apartamentowca, choć po pijaku zajęło jej to znacznie dłużej niż się spodziewała. W przeświadczeniu miała że mieszkanie jest dosłownie za rogiem. Miała farta bo chyba nie byłą jedyną osobą wracającą o tak wczesnej porze do domu, to też nie musiała używać domofonu żeby wejść do budynku. Wpuściła ją jakaś obściskująca się parka, zbyt zajęta sobą żeby zwrócić uwagę na kolor ślepi łowczyni. A ta była z kolei zbyt pijana żeby się maskować, a może kompletnie zapomniała że widać po niej że człowiekiem nie jest.
Ledwo trzymając pion jakoś wpełzła do windy i opierając się o lustro plecami zjechała po nim w dół aż tyłkiem pacnęła na metalową podłogę. Winda kliknęła gdy Angel znalazła się na odpowiednim piętrze i na czworaka powoli wypełzła. Prawie zdążyła, drzwi windy złapały jej łydkę tylko na chwilę. Warknęła coś niezrozumiale pod nosem kiedy zaczęła pełzać dalej, nie mając siły wzbić się do pionu na równe nogi. Pod drzwiami jednego z mieszkań dostrzegając jakieś niskie kwadratowe pudełko pod drzwiami. Nie interesowało jej pod czyimi drzwiami leżało. Podpełzła bliżej i otworzyła je. Oczy rozbłysnęły radością! Usiadła wygodnie pod drzwiami mieszkania 313 i podciągając kolano pod klatkę piersiową wyrwała większy kawałek pizzy z pudełka. - Ananas i szynka? - skrzywiła się lekko ale nie planowała być wybredna i zaczęła pałaszować kawałek po kawałku. Podobno głodny nie gardzi tym co znajdzie, Angel wcale nie planowała być w tej zasadzie wyjątkiem.


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"
                                         
Angel
Wtajemniczona
Angel
Wtajemniczona
 
 
 

GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down

Pisanie on 08.10.19 22:40  •  Apartament Saiyuri '313' - Page 9 Empty Re: Apartament Saiyuri '313'
 Naprawdę nie sądził, że poranne powroty do domu mogły być w Mieście takie niepokojące. Było nieporównywalnie ciszej, a z ulic poznikał wszędobylski tłum żywych tarcz i Lazarus nie mógł pozbyć się wrażenia, że przemierza odnowione Apogeum. Prawie jak we śnie, w którym nakładają się na siebie zupełnie niepasujące do siebie obrazy. Przecież Miasto zawsze kojarzyło mu się z całym mnóstwem ludzi, upchniętych pod kopułą jak bezwolne sardynki. Do jednej z puszek, dumnie określonej Apartamentowcem, powoli się zbliżał. Nie chciał ryzykować nawet teraz, więc nadal znajdował się pod kamuflażowym zabezpieczeniem łowczego stroju. Może i dookoła nie było żywej duszy, ale Wielki Brat nie potrzebował żywych szpiegów.
 Drzwi pustej windy rozsunęły się na dobrze znanym mu piętrze, ale to co zobaczył z pewnością nie było tym, czego się spodziewał. Miał wrócić wieczorem, głównie z powodu bycia posiadaczem jedynej karty magnetycznej do mieszkania, ale nie pokazał się tu z premedytacją. Spectre wyciszyło jego kroki, gdy powoli zbliżał się do mieszkania. Chciał dać Angel nauczkę, po części licząc na to, że ta pocałuje klamkę i rano jej tu już nie spotka.
 Nawet najcwańszy plan może wziąć w łeb, gdy w końcu natrafia się na coś, co zupełnie nie zostało w nim uwzględnione. Tym razem była to łowczyni rozsiadająca się pod drzwiami i urządzająca piknik wraz z... zaraz, zaraz. Czy to była hawajska? Lazarus przełknął ślinę i zbliżył się do zamka magnetycznego by przystawić do niego kartę ukrytą pod jedną z rękawiczek, odsuwając materiał tylko na tyle, by urządzenie otworzyło drzwi i nie naraziło go na ujawnienie się przed ewentualnymi kamerami na korytarzu. Pchnął drzwi, by te otworzyły się na oścież po czym przeszedł nad Angel i pożeraną przez nią upolowaną dziką pizzą i dopiero znajdując się za progiem złapał łowczynię za tył koszulki i wciągnął ją do środka, tak jak siedziała.
 Powinien ją zostawić i czuł, że jeszcze pożałuje swojej decyzji.
 Dopiero gdy drzwi się zamknęły, wyłączył kamuflaż, zostawiając dziewczynę bez słowa w korytarzu, nie będąc pewnym czy ten mały alkoholik w ogóle zauważył, że otoczenie się trochę zmieniło i poszedł namierzać psa. Bubuś leżał rozwalony po królewsku na łóżku Saiyuri, oczywiście brzuszkiem do góry, w otoczeniu rozszarpanych poduszek, wygryzionego materaca i jakichś losowych ciuchów, które gdzieś znalazł i sobie naznosił, gdy budował legowisko.
 Azarow zdjął maskę, mogąc w końcu normalnie odetchnąć i odruchowo skierował się do lodówki, by dokonać inspekcji. Zupełnie jakby półki miały się same uzupełnić, czego jakimś cudem nie zrobiły. Cóż, pewnie były zepsute.


I HEARD YOU LIKE BAD BOYS
WELL I'M BAD... AT EVERYTHING
– #3C5862 –
                                         
Lazarus
Dezerter
Lazarus
Dezerter
 
 
 

GODNOŚĆ :
Boris Nikołajewicz Azarow; Lazarus bądź po prostu — Łajza


Powrót do góry Go down

Pisanie on 08.10.19 23:39  •  Apartament Saiyuri '313' - Page 9 Empty Re: Apartament Saiyuri '313'
Na spokojnie sobie wsuwała posiłek który był względnie znośny, nawet było kilka strzępów kurczaczka na pizzy porozrzucanych losowa. Ale wyglądało to na sypnięcie białym mięskiem przez pomyłkę albo resztki jakie mieli w zapasie. Nie zauważyła Lazarusa kompletnie, jego Spectre było zbyt dobre do wyłapania przez trzeźwego wojskowego podczas patrolu nie wspominając o siedzącej na podłodze pijanej łowczyni. Kilka kawałków i zrobiła się pełna. Już chciała odsapnąć kiedy poczuła jak oparcie za plecami w magiczny sposób znika. Z cichym piśnięciem poleciała nagle na plecy a po chwili została złapana za kołnierz koszuli i wciągnięta siłą do środka. - Ej! - warknęła rozglądając się dopiero po chwili dostrzegając jak znikąd bierze się łowca w mieszkaniu. Wymierzyła w niego palcem i tak leżała na boku z rozdziawionymi ustami bo najzwyczajniej nie wiedziała co miała powiedzieć.
Palec drgnął nieznacznie i Angel zacisnęła dłoń w pięść. Odruchowo odkładając na bok pudełko z połową pizzy. Podniosła się na względnie równe nogi i ruszyła w jego stronę. I kiedy tylko doszła do progu sypialni żeby się z nim zmierzyć, ten najzwyczajniej minął ją w progu bez słowa. - Do jasnej cholery LAZ! - warknęła nazywając go po ksywie której nie była w stanie sobie przypomnieć od czasu nabycia amnezji. - Czy ty masz kulwa jaiś płroblem?! - warknęła idąc zygzakiem za nim aż rąbnęła otwartymi dłońmi o blat stołu, podpierając się przy okazji na nim. Czerwone ślepia się wbiły w sylwetkę gmerającego przy lodówce łowcy. Co prawda na mieście ochłonęła, ale jego zobojętniałe zachowanie wprawiło ją w kiepski stan znowu i nie wiedziała zbytnio czemu..


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"
                                         
Angel
Wtajemniczona
Angel
Wtajemniczona
 
 
 

GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down

Pisanie on 09.10.19 16:39  •  Apartament Saiyuri '313' - Page 9 Empty Re: Apartament Saiyuri '313'
 Zauważył, że była pijana. Nie było to nawet takie trudne. Chwiejny krok, nie potrafiący skupić się na jednej rzeczy wzrok i oczywiście zapach alkoholu, który uderzył go, gdy mijali się w drzwiach. Zignorował warknięcie i powstrzymał się od niewybrednego komentarza, a że złośliwość była jedynym, co aktualnie dla łowczyni miał, skończyło się to na nieznośnym milczeniu.
 Przez chwilę nawiedziła go wątpliwość co do usłyszanego pseudonimu. Czy on sam jej go wcześniej przypomniał? Na pewno nie w skróconej formie, a Angie była jedyną z niewielu osób, która pozwalała sobie na tak beztroskie skróty. Boris zmrużył podejrzliwie ślepia, wpatrując się w nieudane lądowanie na stole. Jeszcze nie był pewny czy łatwiej byłoby mu uwierzyć w udawaną amnezję czy w powolne wracanie pamięci.
 Lodówka po nieudanym szabrowaniu została w końcu zamknięta, a łowca oparł się o jeden z kuchennych blatów, by móc mieć doskonały wygląd na wszystkie ewentualne nie do końca trzeźwe popisy łowczyni i sięgnął po paczkę papierosów.
Ty jesteś moim problemem – westchnął, zabierając się za odpalenie papierosa i mimowolnie uśmiechając się, gdy dotarło do niego to, co powiedział – ... i grzeczniej, kurwa. Nie zapominaj, że jesteś niższa stopniem.
 Nie była niższa stopniem. Lazarus w ogóle nie wiedział czy łowcy sami w sobie posiadają jakąś sztywniejszą hierarchię poza faktem, że musieli pamiętać kto był ich szefem. Teraz jednak liczyło się wyłącznie to, że dziewczyna nie wiedziała o wiele więcej od niego.
 Dłoń z trzymanym papierosem zatrzymała się dokładnie w połowie drogi do ust.
 Mógł. Jej. Wmówić. Wszystko.
 Ślepia rozbłysły mu dziko, idealnie wkomponowując się w ten durnowaty uśmieszek, który od krótkiej chwili pałętał mu się po mordzie.
Powinienem pytać jakie skomplikowane procesy myślowe zaszły w tym tlenionym łbie, że uznałaś upicie się cholera wie gdzie za pomysł lepszy od siedzenia tu na dupie? Czy jednak nie powinienem? Powinienem, prawda?
 Nie musiał czekać na cudowne ozdrowienie jej pamięci by móc zakładać, że najpewniej dała się złapać komukolwiek w równie głupich okolicznościach, a już na pewno po alkoholu. To stworzenie powinno być trzymane z daleka nawet od słodyczy z likierem.
Chcesz fajkę? Zawsze ze mną paliłaś, więc nie mam zamiaru się nie podzielić...
 Położył paczkę papierosów na blacie tuż obok siebie, niemal jak wabik i poruszył nią dodatkowo, by na pewno zwrócić tym uwagę Angel.


I HEARD YOU LIKE BAD BOYS
WELL I'M BAD... AT EVERYTHING
– #3C5862 –
                                         
Lazarus
Dezerter
Lazarus
Dezerter
 
 
 

GODNOŚĆ :
Boris Nikołajewicz Azarow; Lazarus bądź po prostu — Łajza


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down

 :: M3 :: Centrum :: Apartamentowiec C4

Strona 9 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

 
Nie możesz odpowiadać w tematach