:: M3 :: Ścieki :: Tunele

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Go down


Re: Kwatera Angel

Pisanie by Gość on 9/1/2018, 23:18
W milczeniu obserwował poczynania dziewczyny, odkładając puszkę coli na bok by ugłaskać zestresowane kocisko. Powoli przejeżdżał dłonią po nastroszonej sierści zwierzaka jakby chcąc ją z powrotem ułożyć ją jak była jeszcze przed wparowaniem tu dziewczyny. Kitku się denerwowało i to była totalnie jej wina. Lazarus miał też nadzieję, że bliska obecność sierściucha uspokoi jego samego, bowiem wzrok, który kierował na dziewczynę nabierał coraz więcej pogardy. Nie patrzył tak na nikogo odkąd zniknęła Rosalie.
- Niesamowicie miłe, że przypomniałaś sobie moje imię - warknął, dawkując słowa - Ach, no tak. Przecież wydając nas wszystkich wojsku musiałaś podać pełne personalia, a nie jakieś psie pseudonimy.
Drapanie w gardle kazało mu być cicho, zniżając jego głos do nieprzychylnego warkotu nawet i bez jego woli. Mimo to Lazarus miał wielką ochotę zwyczajnie potrząsnąć dziewczyną i wydrzeć na nią mordę jak na nieodpowiedzialnego szczeniaka.
- Zejdź z biurka i usiądź na krześle jak człowiek, nie jesteś już u siebie.
Łowca spokojnie odłożył telefon i słuchawki obok, na łóżko. Naprawdę kusiło go by zignorować ją w iście szczeniackim stylu, odpowiednim zresztą do wagi tego, co w oczach Borisa zresztą sama zrobiła, ale podejrzewał, że jeżeli rozmowa pójdzie w złym kierunku to pierdolnie tym telefonem o ścianę, a tego byłoby mu szkoda.
- Nie mam ci totalnie nic do powiedzenia. Byłaś uczennicą Szpiegmistrza, więc powinnaś mieć dostatecznie dużo informacji do wydania swoim nowym kolegom, mnie nie musisz przepytywać.
Przełknął ślinę z narastającym w gardle bólem. Warto będzie poświęcić głos by powbijać w Angel kilka równie bolesnych szpilek. Kocisko prychnęło jakby potwierdzając jego ponure myśli.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Kwatera Angel

Pisanie by Angel on 9/1/2018, 23:51
Na jego pierwsze słowa jedynie uniosła brew, czuła ten jad którym pluł. A to dopiero był początek. Wpatrywała się w niego w ciszy, nie odpowiedziała na jego słowa. Rejestrowała barwę głosu, wypowiedzi jakie padały z jego ust. Co raz bardziej się upewniając w tym że Laz musiał doznać jakiegoś poważnego wypadku, skutkującego w utracie rozumu. Prychnęła na polecenie zejścia z blatu. Nie wyglądało na to żeby miała zamiar się ruszyć. Jak była zła na niego wcześniej, to teraz była dość opanowana. Trochę się martwiła że Fifi sprowokuje ją do rękoczynów już na wstępie. Tak się jednak nie stało. Jego widok o dziwo sprawił jej nieco radości.
Uśmiechnęła się lekko i odgarnęła kilka kosmków za uszko przechylając nieco głowę w bok. - Mhm.. nie zapominaj się Azarov.. moja cierpliwość też ma granice.. i ty już doskonale je znasz.. - powiedziała nadal opanowanym głosem. Jej tyłek nie ruszył się nawet o minimetr od momentu jak ją upomniał. Ostatnia wypowiedź sprawiła że zmrużyła nieco oczy, jej ślepia zmieniły się nieco. Lekki uśmiech zszedł z ust. - Zabawne że o Nim wspominasz.. dla twojej wiedzy.. właśnie się z nim widziałam.. mój status jako jego uczennicy nie uległ zmianie.. pomimo tego co nagadałeś o mnie Kami.. - jej głos znacznie się zmienił. Gdyby to było możliwe to jej aparycja zmroziłaby całe pomieszczenie. - Taki porządny z ciebie członek organizacji.. nie mogłam być z ciebie bardziej dumna.. - zaczęła ze spokojem. - A pomyśleć że tak się zapierałeś wtedy na Desperacji.. że nigdy nie przekroczysz muru M3.. - kontynuowała swoją wypowiedź. - Mniejsza o to co było kiedyś a co jest teraz.. zapewne miałeś swoje powody.. nie winię Cię.. niemniej jednak.. mogłeś najpierw zapytać.. zanim zacząłeś szczekać wkoło.. o rzeczach o których nie masz bladego pojęcia! - podniosła w końcu głos. Wzięła głębszy wdech i powoli wypuściła powietrze z ust. - Jesteś taki głupi czasami że aż mnie wszystko boli.. i to po tym wszystkim Azarov.. - westchnęła zamykając oczy. - Jesteś jedną z nielicznych osób którym ufam bezgranicznie.. i ostatnią osobą którą podejrzewałam o takie zagranie.. - powiedziała nie kryjąc zawodu w głosie.


Mowa: #0099ff
avatar





Angel
Wtajemniczona
GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down


Re: Kwatera Angel

Pisanie by Gość on 10/1/2018, 00:26
- I co mi niby zrobisz? - rzucił prowokująco na wzmiankę o jej cierpliwości, mrużąc czerwone, zmęczone ślepia - Obijesz mi mordę? A może mnie zabijesz? Nowi koledzy z pewnością będą z ciebie bardzo dumni, że zaczęłaś wyżynać łowców bez nich.
Mimo typowych dla Lazarusa uszczypliwości, tym razem nie było w jego głosie absolutnie nic co nadawałoby im wymiaru przyjacielskiego droczenia się. Uniósł się lekko na łokciach, rzucając spojrzenie na położony w rogu karabin. Trudno w tak małym pomieszczeniu operować snajperką i chyba tylko to go powstrzymało przed przekuciem tej myśli w czyn.
- Gdybym wtedy wiedział, że szlajasz się z wrogami to w życiu bym nie wlazł do tej dziury. Szczury szczurami, jakoś da się tu z innymi łowcami żyć, ale z taką żmiją jak ty nie ma co siedzieć w jednych podziemiach... i przestań kurwa już szczekać. Na twoje wzdychania i wywracania oczkami może nabiera się wojsko, ale nie ja.
Azarov podniósł się gwałtownie z łóżka, zrzucając przepłoszone kociątko ze swojego brzucha, które natychmiast z powrotem wskoczyło do legowiska by tam pazurkami ugniatać koc. Zwierzak nie uspokoił się ani na chwilę, podobnie zresztą jak jego właściciel. W łowcy rosła coraz większa wściekłość. Podszedł do szafki, która była teraz zawalona jego rzeczami i odszukał zapasowy klucz. Otworzył drzwi na oścież i posłał dziewczynie ponaglające spojrzenie.
- Ty swoje zaufanie u mnie zjebałaś już na całej linii, więc serdecznie zapraszam do wypierdalania z mojej kwatery. No już, zaraz ci zamkną północną bramę i nie wrócisz do nowego domku.
Boris nie czuł się ani trochę winny, wedle niego zrobił wszystko co zrobić należało. Był tylko zdziwiony, że ktokolwiek wpuścił ją tutaj z powrotem. Był niemal pewny, że wyleciała stąd na zbity pysk.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Kwatera Angel

Pisanie by Angel on 14/1/2018, 11:26
Słuchała jego słów nadal siedząc wygodnie na krawędzi biurka. Z każdą wypowiedzią narastał w niej gniew, zwłaszcza gdy łowca w tak chamski sposób zarzucał jej zdradę. Można jej było wiele rzeczy wytknąć, że była zimna i wredna, że traciła panowanie nad sobą, że znikała bez słowa na długo ale zdrady nikt nie mógł jej wepchnąć w kartotekę. Znała Laza na tyle długo żeby się już przyzwyczaić do jego dziwactw, zresztą nie trzeba było być wybitnie spostrzegawczym żeby wyhaczyć mocno rozwiniętą paranoję u mężczyzny. Nie raz się dziwiła że biedak jeszcze nie zszedł na zawał. Bolało trochę to że po tym wszystkim co przeszli na Desperacji nie miało dla niego żadnego znaczenia. Stała zawsze za nim murem bo wiedziała że potrzebuje ochrony. Obiła mordę nie jednemu gdy wprowadziła Azarova do ścieków. Teraz jednak to paskudne uczucie smutku zepchnęła na dno serca, zapychając je gniewem. Tak było łatwiej, nikt nigdy nie zobaczy u niej tych emocji, nikomu nigdy nie powie jakimi uczuciami ich wszystkich i każdego z osobna darzy. Raz za to już zapłaciła wysoką cenę, nie powtórzy tego błędu.
Obserwowała go uważnie, jak się poruszał jak szedł w stronę drzwi z zapasowym kluczem. Ostatnie słowa jakie jej powiedział były tym co przelało jej czarę. Zsunęła się powoli z blatu czując jak całe jej ciało się spina i rozluźnia na zmianę. Kolejny krok i stała przy nim zwrócona w stronę wyjścia. - Twoje zaufanie mówisz... - wyszeptała patrząc na niego kątem oka i nagle gwałtownie zamachnęła się na niego. Łapiąc prawą ręką za jego szmaty cisnęła nim o ścianą do której stał tyłem. Nie obchodziło ją to że drzwi kwatery były otwarte, że każdy kto mijał teraz ich niegdyś wspólny pokój mógł wszystko słyszeć. Z momentem gdy uderzył plecami o ścianę, jej lewe przedramię znalazło się na jego szyi tak unieruchamiając jego spód żuchwy by musiał na nią patrzeć. Jadeitowej barwy ślepia wwiercały się w jego karmazynowe. - Czy ty kiedykolwiek mi ufałeś?! Czy choć raz zaufałeś bez jakichkolwiek podejrzeń?! - warknęła na niego nie hamując już swoich emocji. - Chciałabym byś postawił się w mojej sytuacji choć jeden kurwa raz! Bliska mi osoba po latach poszukiwań.. okazała się należeć do SPEC! I ta osoba mi uratowała tyłek w barze! Bo to dobrzy przyjaciel z dzieciństwa! A teraz kurwiu wyobraź sobie że twoja ukochana 'Viera' jest we wrogiej organizacji.. że jest pieprzonym żołnierskim kundlem.. zabiłbyś ją?! Przystawiłbyś spluwę do skroni i pociągnął za spust? Wbił ostrze noża w krtań i czekał aż się zacznie dławić własną krwią?! Odpowiedz! - warczała kompletnie tracąc już panowanie nad sobą. Ucisk na szyi zrobił się nieco mocniejszy. - Myślisz że gdybym była zdrajcą to latałabym sobie bezkarnie po ściekach i mieście po tym co naszczekałeś do Kami?! Już dawno by mnie tu nie było.. BA! Was też by tu już nie było! Siedziałbyś w celi 1x1 z innymi łowcami i czekał na swoją kolej! Więc co ja tu jeszcze robię?! Ahh! Może po prostu nie jestem zdrajcą! Ale twój mały ograniczony móżdżek tego nie potrafi sobie zakodować! - nacisk rósł aż nagle Laz poczuł ulgę gdy Angel zabrała przedramię z jego szyi robiąc krok w tył. - Co mam kurwa jeszcze zrobić żebyś mi idioto zaufał?! - warknęła zaciskając pięści. Odsunęła się od niego bo miała cholerną ochotę wkomponować prawą pięść w jego ciało do tego stopnia że zacząłby pluć krwią na prawo i lewo. Ale opanowała się w ostatniej chwili. Można by się zastanowić nad jej ostatnim zdaniem, które wypełzło z jej ust wbrew jej własnej woli. Pomimo gniewu jakim go darzyła nie umiała na nim postawić krzyżyka. Oddychała głęboko starając się uspokoić, ale widać było po jej drżących, zaciśniętych w pięści dłoniach że nie wiele jej brakuje by wpaść w szał.


Mowa: #0099ff
avatar





Angel
Wtajemniczona
GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down


Re: Kwatera Angel

Pisanie by Gość on 15/1/2018, 00:07
Zmrużył oko po tej stronie, z której spodziewał się, że oberwie od dziewczyny. Chociaż musiał przyznać, że oczekiwał raczej tradycyjnego chlaśnięcia go w mordę jak to zwykle bywało w jego jakichkolwiek kontaktach z płcią przeciwną. Cud, że na obu policzkach nie miał jeszcze wypalonych śladów samiczych dłoni. Nawet pomimo takiej niespodzianki pozwolił jej się na nim wyżywać, jak zwykle zresztą. Warknął ostrzegawczo tylko w momencie, w którym zbliżyła rękę w okolice jego gardła. Bolało samo w sobie, nie trzeba było go dodatkowo terroryzować dotykiem. Boris odchrząknął by jego głos nie był aż taki zachrypnięty.
- Żebyś ty się tak agresywnie rzucała na wojskowych jak rzucasz się na swoich - zauważył złośliwie, choć już bez cienia rozbawienia wytykając jej zachowanie aktualne i wszelkie poprzednie, gdy musiała bronić jego dupsko przed współpracownikami.
No, pomijając brak jej pomocy, gdy sprowokowała go ta durna szczeniara Rosalie. Tego nie wybaczył jeszcze ani jednej ani drugiej. Choć na tej pierwszej już zdążył się zemścić na tyle by ta opuściła ścieki. Oczywiście Lazarus bezczelnie przypisywał sobie jej dezercję. Teraz rzucał prowokujące spojrzenie swojej niedawnej współlokatorce. Może będzie następna.
- Gówno mnie to obchodzi - odpowiedział z typową dla siebie wrażliwością i empatią, czując jak nieprzyjemny ucisk na gardle wcale nie słabnie - Na jaką cholerę mieszasz do tego Vierę? Ja nie wiem czy zauważyłaś bo ostatnio chyba cienko u ciebie z łączeniem faktów i logicznym myśleniem, ale polazłem z tobą do tych pierdolonych ścieków, a nie zostałem na pustyni z nią. Z T-O-B-Ą. Ale nie, dopóki nie będę miał na sobie kurtki specu to ty najwyraźniej niczego kurwa nie zauważysz.
Lazarus przewrócił oczami najwyraźniej uznając, że tłumaczenie tego nie dość, że minie się z celem to w dodatku w pewnym momencie zacznie uwłaczać resztkom jego godności.
- A skoro już szukasz bliższych przykładów na pojechanie mi po moralności to proszę, masz najbliższy przykład jaki się tylko kurwa da. Moja pierdolnięta matka, która puściła się z żołnierzem. Rozumiesz to? Pierdolona, durna samica najpierw rzuciła wszystko bo uznała, że bycie rebeliantką to jej życiowy cel, a później jak jej mózg zmienił się w jakiś kutasoradar to wlazła Eliminatorowi do łóżka. Oczywiście zarzekając się, że to wielka miłość i, że on jest inny niż wszyscy. Już to kurwa widzę. Nawet nie wiesz jaką wdzięczność czuję do tego gnoja, że ją kopnął w dupsko bo się brzydził tego mutanta bo inaczej skończyłbym jako łowcza miniaturka hodowana jak królik w laboratorium. I tak, jej strzeliłbym w ten pusty łeb. Bez żadnego wahania. Łowcy potrzebują wiernych ludzi, a nie wojskowych dziwek. Chyba, że się coś ostatnio zmieniło, co? No słucham.
Czuł, że za dużo powiedział. Wcale nie dlatego, że te słowa nie powinny nigdy paść, ale dlatego, że coraz trudniej było mu mówić. Będzie musiał cicho wśliznąć się do pokoju medyków i podwędzić jakieś tabletki. Najlepiej ze dwie garści.
- Oczywiście, że latasz bezkarnie po ściekach skoro naszą przywódczynią jest kobieta. Pewnie cię jeszcze po łbie pogłaskała. Pamiętasz jak powiedziałem ci na pustyni, że jesteś niesamowicie słodka? Szkoda, że to słodkość typowej naiwnej gówniary.
Naprawdę poczuł ulgę, gdy dziewczyna w końcu łaskawie przestała go zamęczać. Przejechał dłonią po szyi jakby próbując zminimalizować tym ból. Jednak na próżno.
- Ten twój cały Zirro został zawieszony - zauważył równie złośliwie co na początku - Na pewno wcale nie dlatego, że jego uczennica może wynosić informacje dla wojska. Fajnie być w centrum podejrzeń? Zirro pewnie jest zachwycony, że go odsunęli od wszystkiego żebyś się nie dobrała do czegoś więcej niż już wypaplałaś? Och, na pewno jest niesamowicie dumny.
Ostatnie jej pytanie skwitował wzruszeniem ramion, naprawdę lekceważącym. Według Borisa takie coś było całkowicie nie na miejscu. Nie po tym wszystkim. Nie po tym jak on sam już postawił na niej krzyżyk. Ale nie mógł powstrzymać się przed odpowiedzą. Głównie dlatego by dalej wytykać jej jak jej zachowanie go zabolało.
- Nie wiem, przynieś mi dwa batoniki kokosowe i może tak ewentualnie łeb tego twojego wojskowego. To chyba mi wystarczy za pewnik, że to jednak rebelia jest ważniejsza niż jakieś emocjonalne pierdololo. Bo nie wiem co innego mogłoby mnie przekonać, że przez twój kaprys nie skończę na stole operacyjnym u naukowców. Pewnie tak z czwórka droidów bojowych albo stado sarghali. Wiesz, żeby upierdoliły ci łeb przy samej dupie jak tylko na mnie kurwa krzywo spojrzysz bo w przeciwnym razie nie ma nawet mowy żebym usiadł koło ciebie na stołówce.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Kwatera Angel

Pisanie by Angel on 16/1/2018, 20:27
Ręce zacisnęły się mocniej w pięści, do tego stopnia że aż kostki jej pobielały. - Nie miałeś z tym problemu jak cię ochraniałam przed innymi.. - syknęła w odpowiedzi na jego zarzut. To jaka była w stosunku do żołnierzy to była tylko i wyłącznie jej sprawa. - Jak ktoś mi podpadnie to nie parzę na to gdzie należy i jakie ma znajomości.. i każdy kto krzywdzi moją rodzinę jest moim wrogiem.. - dodała po chwili ani na ułamek sekundy nie spuszczając z niego wzroku.
Miała swój powód by wplątać w to Vierę, wiedziała że Laz nie był wobec niej obojętny. Była dla niego kimś ważnym bo nie potrafił nawet o tej znajomości normalnie mówić. Liczyła w głębi duszy że może dzięki temu zrozumie ją nieco. Że może to pozwoli jej się jakoś do niego przebić. Szybko jednak ten fragment rozmowy zszedł na tory których Angel się nie spodziewała. Drgnęła niespokojnie słysząc jego dziwne wyznanie. Rozwarła lekko wargi, już chciała coś powiedzieć ale nie wiedziała co. Oddychała ciężko wpatrując się w jego czerwone tęczówki. To nie miało dla niej żadnego sensu! Zwiesiła się na chwilę analizując jego słowa, a raczej te odbijały się echem w jej głowie mącąc i nęcąc wszystkie dobrze poukładane myśli. "Ja.. ale przecież..on nigdy.." nie umiała tego w żaden sposób umiejscowić. Wzdrygnęła się spychając nasuwające się odpowiedzi hen w głąb jej umysłu. - ..to nie tak.. - wyszeptała cicho, drżącym głosem. Nie wiadomo czy jego powodem był czysty gniew czy zażenowanie jakie zaczęła ją męczyć od środka.
To wszystko było jednak za słabym argumentem by agresja się z niej ulotniła. Nadal była spięta tą całą sytuacją. A fakt że Laz nie widział tego ile w rzeczywistości znaczył dla Fanel, sprawiało że obecna frustracja jedynie rosła.
Kolejne słowa jednak wryły się w jej umysł, popychając kobietę w stronę granicy. Wzmianka o Eliminatorze sprawiła że aż ją ukłuło w klatce piersiowej. Nieprzyjemny ucisk pod splotem słonecznym aż powoli zaczynało brakować tchu. Nieprzyjemne dreszcze zaczęły łapać jej ciało gdy tak frywolnie obrażał swoją matkę. Paznokcie powbijały jej się w skórę od wewnętrznej strony dłoni. Nie zwracała na to uwagi, nawet nie czuła że ciepłe krople karmazynowej cieczy powoli brudziły jej dłonie od wewnątrz. Była o krok od uderzenia go w twarz z całej siły. Aż prawa ręką zaczęła mocniej drżeć. - Ty niewdzięczny skurwielu..! - warknęła łapiąc go lewą ręką za bluzę i nastawiając prawą pięść do zadania ciosu. Zacisnęła mocniej szczękę, oczy jej się zaszkliły. - Zawdzięczasz tej kobiecie swoje życie a śmiesz tak się o niej wyrażać..?! Kark ci powinnam skręcić dla zasady.. - wycharczała. Po chwili cisnęła go mocniej ręką o ściankę. "Nie jest tego wart.. nie jest tego wart.." powtarzała sobie w myślach powoli opuszczając prawą rękę. Stała dosłownie na granicy, ale o dziwo jeszcze się powstrzymywała przed rzuceniem się na niego. Możliwe że to ta podświadoma sympatia do niego jeszcze ją trzymała w ryzach. - Już wolę być naiwna i wierzyć w Ciebie niż być tak upośledzona jak Ty! - syknęła puszczając mimo uszu komentarz odnośnie Kami. Odwróciła się w stronę wyjścia i już zrobiła pierwszy krok by opuścić kwaterę gdy pasła wzmianka o jej senseiu. Złapała brudną od krwi dłonią za framugę i zacisnęła na niej ową dłoń. - Nie rozśmieszaj mnie Azarov.. - warknęła odwrócona do niego bokiem. Zerknęła kątem oka na łowcę z pogardą. - Nic nie wiesz o mojej relacji z Eltyarem.. a twoje domysły są wręcz żenujące.. Ale to nie twoja wina że 'tu' ci się coś zjebało.. - postukała palcem wskazującym po swojej skroni zostawiając tam czerwony ślad wymownie dając mu do zrozumienia co z nim nie tak. Wysłuchała jeszcze ostatnią wypowiedź jaka padła z jego ust i prychnęła jedynie. - Jebie mnie to jak bardzo mnie nienawidzisz.. masz więcej szczęścia niż szarych komórek we łbie Azarov.. - warknęła jeszcze na odchodne i ruszyła z pokoju z hukiem trzaskając za sobą drzwiami. Zamachnęła się prawą pięścią na ścianę tuż naprzeciwko drzwi do niegdyś swojego pokoju. "Niech cię jasny Szlag Boris.." warknęła w myślach. Zabrała pięść zostawiając na ścianie nieco krwi ze swoich zdartych kostek. Poczuła odrobinę ulgi po tym ciosie. Ale to było zdecydowanie za mało żeby wyzbyć się tych negatywnych emocji jakie się w niej nazbierały. Nie chciała teraz o niczym myśleć, gdyby mogła wyłączyć sobie umysł pstryknięciem palców, zrobiłaby to bez wahania. To spotkanie i słowa jakie padły z ust Lazarowa bolały jak jasny szlag.


Mowa: #0099ff
avatar





Angel
Wtajemniczona
GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down


Re: Kwatera Angel

Pisanie by Gość on 6/2/2018, 23:57
Łowca był tak przyzwyczajony do wybuchów złości i agresji kierowanych w jego stronę, nie tylko przez Angie, że w tym momencie bardziej obawiał się kolejnej rozciągniętej na klacie bluzy od szarpania niż obitej twarzy, gdyby faktycznie dziewczyna postanowiła siłą nauczyć go szacunku. Prychnął lekceważąco. Matce zawdzięczał tylko i wyłącznie to jebane ściekowe piekło. Faktycznie, było się nad czym spuszczać i przed kim pełzać w podzięce za te niezliczone dobra.
- Ja pierdolę, co za tsundere - rzucił jej na odchodne, niby w przestrzeń, ale mając jednak nadzieję, że jeszcze to usłyszy.
Najchętniej ruszyłby za nią żeby wygarnąć jej jeszcze więcej i już podchodził do drzwi, już wyciągał dłoń by położyć ją na klamce, ale jego wzrok padł na skulonego z przerażenia kota i Boris natychmiast porzucił poprzednie plany. Chociaż jednemu z nich nie trzeba jeszcze bardziej łamać serduszka. Podszedł do łóżka i wziął zwierzaka na ręce.
- A kto jest taki malutki i dzielny i nie bał się złej wiedźmy? - spytał, próbując ugłaskać nastroszoną kocią sierść by wyglądała normalnie - No Banzaiek się nie bał bo jest taaaaki nieustraszony i mnie obronił, takie nieulękłe kitku. Chodź, znajdziemy dla ciebie jakąś nagrodę. Chcesz łososie w sosie? Pewnie, że chcesz. Każde kitku by chciało.
Zgarnął do kieszeni telefon i wyszedł z kwatery, zamykając za sobą cicho drzwi. Będzie jeszcze musiał wymienić zamki bo oczywiście Angel nie raczyła oddać mu klucza. Najwyżej jej wojskowy fagas będzie miał niespodziankę jak zacznie się do niej dobierać. Boris mimowolnie prychnął, wybitnie rozbawiony i wraz z kitku ruszyli na poszukiwanie żarcia, tak na uspokojenie.

[ z tematu ]





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Kwatera Angel

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Powrót do góry