Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «
  • 13/02. Kto sieje mak, ten zbiera wiernych. Wypowiedz się na temat KNW!
  • 11/02. W profilu, w zakładce Contact, pojawiło się nowe pole dla chętnych: discord.
  • Trwają zapisy na bal walentynkowy! Zgłoś się z osobą towarzyszącą.
  • 05/02. Zmiany w systemie rekrutacji. Daj znać co sądzisz.
  • 05/02. Co z organizacją Drug-on? Zaproponuj.
  • 05/02. Wypowiedz się w kwestii wysokich stanowisk w grupach.
  • 04/02. Do 10 lutego do godziny 20:00 jest czas na wznowienie wątków z przeszłości, alternatywnych oraz ze zdobywaniem umiejętności. W razie pytań należy napisać pw do Rhetta.
  • 29/01. Zmiany w temacie z chętnymi na fabułę. Zerknij.
  • 25/01. Łowcy, pojawiła się kwestia do obgadania. Zapoznaj się z dyskusją w temacie.
  • 23/01. Przeczytaj ogłoszenie dotyczące spisu chorób.

Strona 10 z 17 Previous  1 ... 6 ... 9, 10, 11 ... 13 ... 17  Next

Go down

Pisanie on 10.10.16 19:33  •  (S) Zniszczony plac koszar.  - Page 10 Empty Re: (S) Zniszczony plac koszar.
To było dość... nieoczekiwane. Nie żeby nie wierzył w możliwości czworonogów i ich woli przetrwania, ale jeśli pies ucieka przed strzałami, to powinno tak zostać. Chyba, że pies, który go zaatakował, nie był tym samym psem, który uciekł. Wówczas mógł nie wiedzieć, że zapłatą za udany łup będzie śmierć.
Wszystkie te myśli przemknęły mu przez głowę w jednej sekundzie, gdy kilkanaście kilogramów żywej wagi powaliło go na łopatki, czego skutkiem było dość bolesne uderzenie głową o beton. Próbował zrzucić z siebie zwierzaka, lecz bestia nie puszczała. Na szczęście nie zdołała odgryźć mu twarzy. Krew z rozwalonego pyska kundla oślepiła go, zachlapała całą twarz i przez to niemalże nie skupił się na uderzeniu w czaszkę. Nie usłyszał go i prawie w ogóle nie poczuł. Energia pocisku była tak duża, że posłała go z miejsca na ziemię i prosto w krainę czarnych snów, z których większość pacjentów już się nie budzi.
Straciwszy przytomność zwiotczał i znieruchomiał, w głębi duszy oczekując smutnej muzyczki i napisów THE END.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 10.10.16 20:48  •  (S) Zniszczony plac koszar.  - Page 10 Empty Re: (S) Zniszczony plac koszar.
Kim trzeba być żeby sobie tak przeskrobać od życia? Cóż, jeżeli umrzesz na Desperacji od jej mieszkańców to trochę się wyrówna za te wszystkie eksperymenty, które przeprowadziłeś na wymordowanych za czasów swojej pracy w S.SPEC. Karma.
Pocisk taki jak ten z pewnością dałby radę powalić rosłego chłopa, ale w końcu jesteś Łowcą, nieprawdaż? Plus tak jak twój (nie)łaskawy los wspominał, czaszka normalnego psa odbiegła już dawno od kruchości swoich przodków.
Lecz pozwólmy kostce zadecydować.
100-91 - Nic ci się nie stało.
90-12 - Amnezja
11-1 - Śmierć.


edit:
Witamy Desperacjo, żegnajcie Łowcy.


Ostatnio zmieniony przez Sleipnir dnia 10.10.16 20:57, w całości zmieniany 3 razy
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 10.10.16 20:48  •  (S) Zniszczony plac koszar.  - Page 10 Empty Re: (S) Zniszczony plac koszar.
The member 'Sleipnir' has done the following action : Dices roll


'Kostka' : 90
                                         
VIRUS
VIRUS
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 13.10.16 23:17  •  (S) Zniszczony plac koszar.  - Page 10 Empty Re: (S) Zniszczony plac koszar.
Doberman kłapanął ostrzegawczo kłami, kiedy przemierzał ruiny Desperacji, co chwilę zaglądając do tyłu, by upewnić się, że jego właściciel podąża za nim. Po chwili obok zwierzęcia przemknął drugi cień psa, chcąc znaleźć ofiarę szybciej od swojego brata. Furia była agresywna i ambitna, choć Zawiść dorównywał jej kroku, gdy przyspieszył, powarkując na sukę.
Jinx zaciągnął się mocno nikotynowym dymem, który przyjemnie podrapał go w płucach. Beznamiętne, złote spojrzenie powędrowało po okolicy, będąc głuchym na rozmowy jego ludzi, którzy udali się z nim na Desperację. Tylko Jasper był dzisiaj wyjątkowo milczący. Trzeba przyznać, że Jinx na krótką chwilę zainteresował się jego wycofaniem, szybko jednak dochodząc do wniosku, że nie będzie wnikał. Do póki był efektywny w swoich działaniach, to jego nastrój niekoniecznie obchodził wymordowanego.
W pewnym momencie ciszę przerwało ujadanie Furii. Instynktownie ciemnowłosy skręcił w stronę, skąd dochodził dźwięk wiedząc, że jego pies coś znalazł. I się nie pomylił. Truchło. Na zaciśniętych ustach ciemnowłosego pojawił się dziwny grymas, który ciężko było nazwać „zadowoleniem”.
- Żyje? – zapytał Chiba kucając przed nieprzytomnym i kopnął lekko w jego policzek. –Oddycha. – dodał po chwili, kierując swoje spojrzenie na szefa. Jinx przyglądał się mu przez chwilę rozważając kilka opcjonalnych możliwości. Mógł go tutaj zostawić co równało się z porzuceniem go na śmierć. Mógł pozwolić, by jego psy miały dzisiaj ucztę. Mógł też ukrócić jego męki, miażdżąc jego gardło ciężkim butem. Tyle możliwości, a wszystkie sprowadzały się do jednego. Śmierci. Jego życie należało do Jinxa w tym momencie. Wszystko było w jego rękach.
Czujesz satysfakcję?
Nie. Już dawno zapomniał jak to jest ją odczuwać.
Wreszcie ruszył się z miejsca i usiadł ciężko na klatce piersiowej mężczyzny.
- Zobaczmy jak wielką ma wolę I chęć życia. – wymamrotał nieco melancholijnie, wreszcie uśmiechając się ukazując zwierzęce kły. Zaciągnął się ostatni raz papierosem, a następnie zgasił go na lewym policzku ciemnowłosego, klepiąc jednocześnie w jego prawy chłodną dłonią.
- Pobudka, śpiąca królewno. Twój królewicz przybył.



"I know that you like big tits, but won't a big cock also do?"

(S) Zniszczony plac koszar.  - Page 10 Tumblr_p347g19W2q1thx3ofo2_500
"Go to Hell!"
Oh honey, where do you think I came from?
Spoiler:
                                         
Jinx
Mastiff     Poziom E
Jinx
Mastiff     Poziom E
 
 
 

GODNOŚĆ :
Servant of Evil


Powrót do góry Go down

Pisanie on 14.10.16 12:16  •  (S) Zniszczony plac koszar.  - Page 10 Empty Re: (S) Zniszczony plac koszar.
Ciemność potrafiła być kojąca. Kiedy pływał w gęstej czerni, pozbawiony świadomości świata dookoła, nie czuł bólu, było mu wręcz dobrze. Ale taki stan nie może trwać wiecznie i skoro nie umarł, to prędzej czy później będzie musiał powrócić do rzeczywistości.
Powrót był dość nieoczekiwany i zdecydowanie brutalny. Poczuł palący ból policzka, a gdy odruchowo szarpnął głową, zaraz pożałował tej gwałtowności. To co poczuł w tamtej chwili mogło z łatwością pobić na głowę wszelkie migreny, choćby i najmocniejsze. Ale nie krzyknął. Dlatego, że gdy otworzył oczy, ujrzał siedzącego mu na piersi mężczyznę. Wpatrującego się weń z ciekawością. Najwidoczniej na coś czekał.
Ale na co?
Jednak jego pobudka wywołała jakąś reakcję, więc mógł założyć, że to właśnie na nią czekał nieznajomy. W dalszym jednak ciągu przygniatał mu klatkę piersiową, czym nie ułatwiał mu oddychania. Należało coś powiedzieć, nasuwało mu się "Kim jesteś i co tu robisz?" ale było to bardzo płytkie pytanie, ponadto...
Sam nie potrafił na to odpowiedzieć. Wiedział, że jest w jakichś ruinach, bo tyle zarejestrował kątem oka, ale więcej na tę chwilę nie wiedział. Jakby coś... wyrwało mu dziurę z życiorysu. Nie pamiętał co robił wczoraj i jak się tu znalazł. Było to... przerażające doświadczenie. Gorączkowo przeszukał pamięć w poszukiwaniu jakichkolwiek konkretów. Nic. Zero. Jedynie przebłyski, niewyraźne obrazy. Nic, co mogłoby mu pomóc zidentyfikować rozmówcę.
- Rozumiem - zaczął wreszcie, zachrypniętym głosem - że mnie uratowałeś. Dzięki. Ale teraz mógłbyś ze mnie zejść i się przedstawić.
Nie zamierzał dyskutować w takiej pozycji.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 16.10.16 21:18  •  (S) Zniszczony plac koszar.  - Page 10 Empty Re: (S) Zniszczony plac koszar.
Przyglądał się w milczeniu, jak mężczyzna pod nim wraca do rzeczywistości. Brew drgnęła, kiedy wreszcie przemówił, myląc Jinxa z wybawcą. Wreszcie kącik ust uniósł się w lekko pogardliwym uśmiechu. Takiego obrotu sprawy to się nie spodziewał. I nie miał zamiaru z niego zejść. Jeszcze nie.
- Uratował? – zapytał rozbawiony unosząc jedną brew. - Tak, masz rację. Uratowałem cię, i teraz wisisz mi przysługę. Jak ją spłacisz? - uśmiechnął się chłodno ukazując wilcze kły, co nie zwiastowało niczego dobrego. Raptownie zacmokał i pokręcił głową, jakby właśnie coś go zdegustowało.
- Nieładnie, kiedy pytasz kogoś o jego personalia, a uprzednio się nie przedstawiasz. Minus jeden punkt. Dobra. – nachylił się nieco i sięgnął do wysokiego buta, skąd wyciągnął nóż. Oparł oba łokcie o kolana i wpatrywał się z uwagą w twarz nieznajomego.
- Szefie? – ciemnowłosy, szczupły chłopak zrobił krok w ich stronę, ale Jinx jedynie machnął na niego ręką, niemo nakazując, żeby milczał. Najwidoczniej nawet taki gest był w stanie go uciszyć, gdyż chłopaczyna po sekundzie wycofała się na swoje miejsce.
- Teraz zastanowimy się, jak spłacisz swój dług. Wycenimy twoje życie. W sumie… musisz zapłacić za dwie rzeczy. Pierwsza, to uratowanie twojego życia. – uniósł jedną dłoń i zaczął wyliczać na palcach. - Druga, to czemu mam cię teraz oszczędzić i nie wbić noża w twoje gardło. Hm? – pochylił się nieznacznie nad nim i przesunął delikatnie ostrzem po policzku leżącego, aż dotarł do miękkiego miejsca pod jego okiem.
- Podobają mi się twoje czerwone oczy, Łowco.



"I know that you like big tits, but won't a big cock also do?"

(S) Zniszczony plac koszar.  - Page 10 Tumblr_p347g19W2q1thx3ofo2_500
"Go to Hell!"
Oh honey, where do you think I came from?
Spoiler:
                                         
Jinx
Mastiff     Poziom E
Jinx
Mastiff     Poziom E
 
 
 

GODNOŚĆ :
Servant of Evil


Powrót do góry Go down

Pisanie on 18.10.16 23:26  •  (S) Zniszczony plac koszar.  - Page 10 Empty Re: (S) Zniszczony plac koszar.
Kim był mężczyzna, który na nim siedział? Nie potrafił określić, czy znał go kiedykolwiek, czy powinien o nim słyszeć. Przyszedł, znalazł jego ciało, obudził, by potem... No właśnie, co potem? Czy takie rzeczy robi się po to, by potem zamordować ocalonego, torturując go dla zabawy? Nie. Jeśli mu groził, nie chciał spełnić tej groźby. Nie była mu ona na rękę, choć przeczuwał, że mężczyzna nie zawaha się przed zmasakrowaniem go. Byłby wówczas martwy po raz drugi.
Przysługa. Jaką przysługę mógłby oddać temu człowiekowi, o ile to w ogóle był człowiek. Co takiego miał, czym mógłby się wykupić? Nie wiedział. A im bardziej gorączkowo przeszukiwał pamięć w poszukiwaniu odpowiedzi, tym mocniej przekonywał się, że nic nie pamięta. Jakby ktoś wyciął z jego mózgu wspomnienia.
Serce zabiło mu szybciej. Nie rozumiał tej sytuacji i nie był pewien, jak powinien zareagować. Obudził się, nie pamiętając świata, w którym się znalazł i musiał wysilić całą swoją inteligencję, by nie popełnić śmiertelnego błędu. Miał niepełne i niewyraźne przebłyski, ale one tylko utwierdzały go w wyciągniętych wnioskach. Jeśli nie odpowie szybko, zginie bolesną śmiercią.
Napiął mięśnie i odchylił się do tyłu, gdy ostrze noża prześlizgnęło się po jego policzku i zawędrowało w pobliże oka. Zacisnął zęby, starając się nie mrugnąć i spojrzał z gniewem w oblicze agresora. Chyba już wolałby umrzeć za pierwszym razem.
Bzdura. Tylko ofiary poddają się losowi. Walcz. Przetrwaj, byś mógł się zemścić...
Było to niczym głos wewnątrz jego głowy, lecz nie będący stricte jego myślami. Nie miał jednak czasu, by to roztrząsać. Należało działać.
- Czekaj... - syknął przez zaciśnięte do bólu szczęki. - Co właściwie chcesz usłyszeć? Wiesz dobrze, że cokolwiek mam, mógłbyś wziąć siłą po mojej śmierci. Obaj wiemy, że odpowiedź może być tylko jedna, bo nie dostaniesz tego bez mojej zgody - zawahał się teraz. Słowa nie chciały mu przejść przez gardło, tak bardzo brzydził się tym, co musiał teraz powiedzieć.
No dalej. Skrupuły odłóż na bok, księżniczko.
- Mogę ci służyć. - proszę, powiedział to - Jednak mam parę warunków. - czy on naprawdę czuł się w pozycji do stawiania warunków? Był głupi albo z policji? Nie. On był zdesperowany - Nie powinny ci sprawić większego kłopotu, więc mógłbyś je rozważyć.
Miał nóż na gardle, a jednak pyskował i próbował zrównać swojego przeciwnika do swojego poziomu. Dobrze. Oby tak dalej, a nie straci swojego ducha.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 20.10.16 17:17  •  (S) Zniszczony plac koszar.  - Page 10 Empty Re: (S) Zniszczony plac koszar.
Uśmiechnął się drapieżnie stukając chłodnym ostrzem w ciepły policzek mężczyzny. W złotym spojrzeniu wymordowanego pojawiło się coś niebezpiecznego, co mogło jednocześnie oznaczać zainteresowanie propozycją, jaką mu złożono, a jednocześnie odrzucenie jej. Wreszcie parsknął nieprzyjemnym dla ucha śmiechem, choć wciąż niekoniecznie kwapił się do zejścia z niego.
- Sługą? Uważasz, że cierpię na ich brak? – zapytał, choć pytanie było retoryczne I wcale nie czekał na jakąkolwiek odpowiedź. Potarł drugą dłonią bok szczęki, intensywnie nad czymś się zastanawiając, aż w końcu wyprostował się, zabierając ostrze z pobliża twarzy Łowcy.
- Co możesz mi zaoferować jako sługa? Potrafisz walczyć? Zresztą, możesz dla mnie pracować. – uniósł górną wargę obnażając wilcze kły. Wreszcie podniósł się zwalniając go ze swojego ciężaru i odsunął się od niego na odległość dwóch kroków. Skrzyżował ręce na klatce piersiowej i wskazał brodą w jego stronę.
- Nie masz prawa stawiać mi jakichkolwiek warunków. A teraz do roboty. Rozbieraj się. Trzeba cię przetestować. – mruknął mrużąc niebezpiecznie oczy. Jasper parsknął pod nosem, kiedy przykucnął obserwując w milczeniu całe to przedstawienie. Prawda była taka, że tylko Jinx wiedział co mu chodzi po głowie. Jeszcze nie narodził się taki, który mógłby zajrzeć pod tę kopułę i zrozumieć chaosu plątaniny przeróżnych myśli.
- Tylko się streszczaj, księżniczko. Nie mam całego dnia. – rzucił z nutą zniecierpliwienia. A pogoda się pogarszała i z pewnością nie sprzyjała w zrzucaniu z siebie olejnych warstw ubrań.
Nie interesuje cię to, prawda?
Niezbyt. Ale wreszcie coś zaczyna się dziać.
I zapowiada się zabawa.



"I know that you like big tits, but won't a big cock also do?"

(S) Zniszczony plac koszar.  - Page 10 Tumblr_p347g19W2q1thx3ofo2_500
"Go to Hell!"
Oh honey, where do you think I came from?
Spoiler:
                                         
Jinx
Mastiff     Poziom E
Jinx
Mastiff     Poziom E
 
 
 

GODNOŚĆ :
Servant of Evil


Powrót do góry Go down

Pisanie on 22.10.16 18:13  •  (S) Zniszczony plac koszar.  - Page 10 Empty Re: (S) Zniszczony plac koszar.
Udało mu się zdobyć zainteresowanie mężczyzny i oddalić widmo noża od swojego oka. Pod pewnymi względami mógł stwierdzić, że osiągnął sukces. Czarnowłosy szydził z niego, jednak przyjął propozycję po chwili zastanowienia. Zadał przy tym pytania, które sprawiły, że po raz kolejny zastanowił się nad sobą. Kim był i co potrafił? Nie potrafił tego stwierdzić, nie potrafił więc mu na nic odpowiedzieć. Kiedy tylko nieprzyjemny nacisk na jego tors zelżał, wstał powoli, podpierając się rękami. Głowa zapulsowała tępym bólem, kiedy poruszył się za szybko. Rozejrzał się na boki, próbując dopasować okolicę do jakiegokolwiek strzępu swojej pamięci. Nic. Zero.
I właśnie kiedy się tak rozglądał, starając się poskładać do kupy strzępy pamięci, doszło do niego polecenie, wypowiedziane przez złotookiego "wybawcę". I mimowolnie, słysząc "rozbieraj się", wypowiedziane tonem sugerującym, że faktycznie oczekuje się wykonania go, zacisnął wargi w wąską kreskę. Spojrzał na niego, stał blisko, w zasięgu jednego ruchu.
Mógłby go zabić, gdyby tylko miał siłę do walki. Wystarczyłby jeden skuteczny cios, gdyby miał broń. Chociażby nóż. Przecież tamten nie spodziewałby się tego. A wtedy, z przebitym płucem nie byłby taki skory do rozbierania go.
Zacisnął pięści, spiął całe ciało, już gotując się do decydującego skoku. Zmrużył oczy, ze złością wpatrując się w czarnowłosego.
Ale nie zrobił tego. Bo po raz kolejny odezwał się w nim głos rozsądku, z którym nie mógł polemizować.
Posłuchaj go. Schowaj swoją godność i ideały. To nie jest dla nich miejsce. Przetrwaj, tylko to się liczy. Nabierz sił. Wylecz się. Przypomnij sobie kim jesteś i co potrafisz. A wtedy będziesz gotowy, by zabić tego sukinsyna. Nie wcześniej. Już. Rozbieraj się.
Walczył sam ze sobą. Ze swoim oporem i przejmującym go na wskroś obrzydzeniem do samego siebie. Dlatego też jego ręce nie poruszały się szybko. Najpierw odwinął chustę, chroniącą jego twarz przed pustynnym pyłem. Potem, powoli, guzik, po guziku rozpiął płaszcz. Wciąż patrzył w złote tęczówki skurwiela stojącego przed nim, jednak nie patrzył już na niego z gniewem. Przekuł go na zimną obojętność. Naturalna reakcja obronna.
Miał jednak swoją dumę. Nie zareagował na zniecierpliwiony ton "wybawcy". Metodycznie zrzucał z siebie olejne warstwy ubrań, aż nie pozostało na nim nic. Wielu ludzi by się wstydziło, zasłaniało, jednak skoro raz powziął postanowienie, a potem się w nim umocnił, żadne okoliczności nie mogły go złamać. Nie zadrżał nawet pod wpływem zimnego wiatru, który zaświszczał pomiędzy budynkami. Rozgrzewał go gniew płonący wewnątrz. Stojący przed nim złotooki już był martwy. Tylko jeszcze o tym nie wiedział.
Rozłożył ręce lekko na boki, po czym stwierdził, z krzywym wyrazem twarzy:
- Czekasz na zaproszenie? Księżniczko?
A było w tych słowach tyle jadu, że zabiłoby stado mantikor.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 29.10.16 0:45  •  (S) Zniszczony plac koszar.  - Page 10 Empty Re: (S) Zniszczony plac koszar.
Ingerencja Losu

Jesień, to pogoda sprzyjająca przeróżnym wirusom i bakteriom. Niestety, Blight nie zdołał się odpowiednio zabezpieczyć, więc choróbsko dopadło i jego. W pewnym momencie zaczął czuć się słabo, a w brzuchu rozpoczęły się istne rewolucje, wywołujące wymioty i biegunkę.

Blight choruje na zatrucie pokarmowe
Choroba będzie trwała przez 2 sesje. Sugerowane nawadnianie organizmu.
Po zażyciu leku postać będzie osłabiona przez jedną sesję (potem nastąpi wyzdrowienie)



Am I a villan in your story?
(S) Zniszczony plac koszar.  - Page 10 1cb49d69bb66ab7309bcf4aa83a85c7c
Well, no one expects an angel to set the world on fire.



                                         
Nathair
Anioł Stróż
Nathair
Anioł Stróż
 
 
 

GODNOŚĆ :
Nathair Colin Heather, pierwszy tego imienia, zrodzony z burzy, król Edenu i Desperacji.


Powrót do góry Go down

Pisanie on 30.10.16 18:48  •  (S) Zniszczony plac koszar.  - Page 10 Empty Re: (S) Zniszczony plac koszar.
Wiatr z każdą kolejną chwilą wzmagał się, smagając ich twarze, jakby chciał pozostawić na delikatnej skórze swoje piętno. Wymordowani powoli rozglądali się za kryjówką, bo wiedzieli, że zbliżająca się noc nie będzie należała do najłatwiejszych i najcieplejszych. Tylko ta jedna grupka pośrodku ruin zdawała się być niewzruszona otaczającymi ich i zmieniającymi się warunkami atmosferycznymi. Tylko oni.
Ciężko było wyczytać cokolwiek z twarzy Jinxa, gdy śledził uważnie każdy ruch Łowcy. Był jak zwierzę, które tylko czeka na jakiekolwiek potknięcie mężczyzny. Nawet najmniejsze, by wtedy…
Ubrania ciężko opadły na ziemię wbijając w górę pyłki kurzu i piasku. Dopiero w tej jednej chwili Jinx pozwolił sobie na szerszy uśmiech, który nie wróżył nic dobrego. Zęby błysnęły, gdy pochwycił dłuższym, wilczym kłem dolną wargę, którą ledwo zauważalnie szarpnął. Nawet puścił gdzieś obok złośliwą uwagę, jaką rzucono pod jego adresem, a która zawierała w sobie chyba więcej jadu, niż całe wiadro jadowitych żmij.
- Jasper. – zwrócił się do jasnowłosego mężczyzny, który w tym samym momencie splunął przyglądając się z beznamiętnym wyrazem na twarzy Blightowi.
-Hm? – od niechcenia przeniósł znudzone spojrzenie na ciemnowłosego, oczekując dalszych rozkazów, bo takowe z pewnością padną z jego ust.
- Zabierzcie mu ubrania. – rozkazał, a w jego ton wkradła się, z pewnością niechciana przez Łowcę, nuta czystego rozbawienia.
Bawisz się dobrze, Jinx?
O tak. A to dopiero początek.
Jasper ruszył się z miejsca i szybki podszedł do Blighta, by zabrać z ziemi jego odzienie oraz całą resztę tego znikomego dobytku. Wycofał się na odległość paru kroków, w tym samym momencie, w którym Jinx właśnie wyciągnął z kabury pistolet, odbezpieczył go i strzelił w stronę Blighta, celując w jego lewe ramię. Jakby gdyby nigdy nic. Jakby właśnie postrzelił jaką puszkę, czy inny przedmiot, a nie żywą istotę. Odgłos wystrzały spłoszył trzy wrony, który nieopodal ich grupy krakały donośnie i grzebały w rumowisku w poszukiwaniu namiastki jedzenia.
- Rana jest dość powierzchowna, ale z pewnością kurewesko boli. – powiedział spokojnie, wsuwając broń w jej poprzednie miejsce. - To nauczy cię trzymać zęby za językiem, chyba że i jego mam cię pozbawić? – spojrzał na niego znacząco, co utwierdzało w przekonaniu, że byłby do tego zdolny.
- W każdym razie jak widzisz, ściemnia się. Do trzydziestu minut będzie tutaj ciemno jak w piździe murzynki. A ty jesteś nagi. Bezbronny. Ranny. Zlecą się wymordowani, żeby cię zajebać i zeżreć. – wsunął mały palec do ucha, w którym zaczął się drapać, wyraźnie znudzony całą tą sytuacją. Po zabawie nie było już śladu.
- Trzymaj się z dziesięć metrów od nas. Jeżeli uda ci się za nami podążać i dotrzeć do celu, to będziesz mógł mi służyć. Powiedzmy, że… to w pewnego rodzaju test. Tak, test. – wyszczerzył się, po czym skręcił i ruszył do przodu. - Idziemy.

| zt x 2| (zacznij w jakimś temacie w burdelu. No, chyba że Blight nie dojdzie >D)



"I know that you like big tits, but won't a big cock also do?"

(S) Zniszczony plac koszar.  - Page 10 Tumblr_p347g19W2q1thx3ofo2_500
"Go to Hell!"
Oh honey, where do you think I came from?
Spoiler:
                                         
Jinx
Mastiff     Poziom E
Jinx
Mastiff     Poziom E
 
 
 

GODNOŚĆ :
Servant of Evil


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down

Strona 10 z 17 Previous  1 ... 6 ... 9, 10, 11 ... 13 ... 17  Next

 
Nie możesz odpowiadać w tematach