Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «
  • 27/09. Losowano choroby. Sprawdź czy Twoja postać jest wciąż zdrowa.
  • 25/09. Dyskusja na temat rangi rekruta w dziale S.SPEC. Wypowiedz się.
  • 24/09. Ogłoszenie dla MG. Zapoznaj się z nowym systemem wynagrodzeń. Przy okazji wrzucono prośbę w ukrytym dziale. Przeczytaj.
  • 21/09. Pojawiło się ogłoszenie od Apokalipsy. Zapoznaj się z wynikiem zakończenia eventu.
  • 19/09. Dodano dwie nowe rangi oraz zamieszczono wpis odnośnie próśb/propozycji zgłaszanych na cb/drogą prywatną. Przeczytaj.
  • 17/09. W ukrytym dziale MG pojawiły się dwa tematy do przedyskutowania. Zagłosuj i wypowiedz się.

Strona 17 z 17 Previous  1 ... 10 ... 15, 16, 17

Go down

Pisanie on 12.11.17 20:58  •  (S) Zniszczony plac koszar.  - Page 17 Empty Re: (S) Zniszczony plac koszar.
Kek
Alpha, Jinx, Luna, Fucker, Arthur
Poziom Średni | Cel: Zdobycie miejsca na arenę do walk
"Walka jest wychowawczynią wolności."

Szum piór i skrzydeł oraz ostry, donośny skrzek wypełniły niezbyt dźwięcznie nagrzane powietrze, kiedy to sępy - zwolnione ze służby i zerwane z łańcuchów niewolnictwa - poderwały się gwałtownie, jak najprędzej tylko mogły ku błękitnemu, pięknie czystemu nieboskłonowi. Ptaszyska te przez moment pomagające waderze nie czekały nawet sekundy dłużej z wycofaniem się z pola bitwy i ani razu nie obejrzały się przez ramię, szybko wzbijając się w górę, ku bezpiecznemu dla nich i przyjaznemu sklepieniu, skąd obserwować mogły odległy, piekielny grunt oraz wyczekiwać na 'pojawienie się' ewentualnych, smacznych padlin. Sytuacja na ziemi, tymczasem, powoli, acz konsekwentnie zmierzała ku końcowi, ponieważ już tylko jeden przeciwnik pozostał naszej wspaniałej, dzielnie brnącej do przodu drużynie - i czyż nie było to godne uśmiechnięcia się i parsknięcia, iż końcowym oraz ostatecznym oponentem ich był ten, którego pierwszego wypatrzyli i zaatakowali? I ten, z którym przez niemalże cały czas walki tutaj się odbywającej zmagała się dzielna, niezłomna Alpha, atakując i nacierając na niego raz za razem mimo zmęczenia wciskającego się uporczywie, nachalnie w kości; mimo lepkiej, metalicznej w zapachu krwi spływającej po karku i barwiącej futro się tam znajdujące na bordowy, ciemnoczerwony kolor; mimo wszelkich przeciwności i trudności co chwilę wtaczających się na jej bojową, zawiłą i pełną głębokich dołów drogę.

Tak właśnie było i w tym przypadku, kiedy to wgryzała się silnie, zażarcie w kręgosłup Bestii i pochwycona została po kilku cennych sekundach za przednią swoją, lewą łapę. Nie zważając na swoje bezpieczeństwo i nie zamierzając rezygnować z pozyskanej szansy na ofensywę - nie wspominając o fakcie, że nie sposób było wyrwać się z tego wspomaganego rozjuszeniem uścisku - wilczyca zacisnęła najeżone ostrymi zębiskami szczęki jeszcze mocniej, jeszcze gorliwiej na złapanym kawałku cielska wroga. Kosztowało ją to srogo i drogo, ponieważ gdy istota rozeźlona i miotająca się, i tańcząca praktycznie w miejscu nie zdołała zrzucić z siebie natrętnej Wymordowanej, to zakleszczyła silniej na wspomnianej kończynie Alphy palce swoje zwinne i chwytne, a także z furią dalej jarzącą się na skórze palącym, jaskrawym szkarłatem. Trzask nieprzyjemny i chrzęst wnętrzności wywracający rozbrzmiały niby nagły, rozgorączkowany wystrzał z armaty, sygnalizując wszystkim obecnym to, iż coś chrupnęło i pękło w ściskanym wściekle przedramieniu wadery - ona dostała w koncercie tym groteskowym krzesełko w pierwszym, królewskim rzędzie, w gratisie otrzymując ból świeży i wybuchający niczym wulkan w punkcie, gdzie kość jej nie wytrzymała naporu serwowanego jej przez oślepioną Bestię.

Tuż po tym rozgorzały w przestrzeni prowizorycznego stadionu odgłosy wypluwanych przez pistolety pocisków, jako że i Fucker, i Jinx - w drobnych odstępach między sobą - zabrali się do ostrzeliwania ostatniego ich oponenta z dzierżonych broni palnych, które to przytargali ze sobą na tę akcję. Niewidome, pozbawione jedynego jego ślepia stworzenie nie miało najmniejszego pojęcia o tym, z której strony nadlatywały śmiercionośne kule, ponieważ ciężko mu było polegać na pojedynczym, puchatym uchu i zagłuszającej słuch, krążącej chaotycznie w żyłach adrenalinie - węch oraz smak były tu jego ostatnimi działającymi, mogącymi przynieść jakiekolwiek korzyści zmysłami, podczas gdy reszta albo kulała, albo w ogóle już, jeśli patrzeć na wzrok, nie istniała. Zakręcił się, toteż, zwierz nasz szaleńczo i dziko dookoła siebie, machając łapkami i rycząc, i stąpając ze stopniowo opadającą, wypalającą się wściekłością i topniejącą zadziwiająco szybko energią - zmęczenie spowodowane użyciem tak wielu zdolności w tak krótkim czasie oraz coraz większy ubytek krwi uciekającej z organizmu sprawiło, że Bestia w pewnym momencie najzwyczajniej w świecie padła na podłoże ledwo, chrapliwie i niknąco dysząc. Alpha - która podczas ostatniej, końcowej akcji zahaczona została dwoma wypuszczonymi ku potworowi pociskami - przez ruch ten gwałtowny zrzucona została na ziemię niczym człowiek, który podczas jazdy motorem nadział się na zbyt wysoką, niespodziewaną przeszkodę. Wyczerpana - tak przez otrzymane rany, jak i stosowane zdolności - wylądowała na lewym boku na twardej ziemi, przejeżdżając po niej jeszcze jakiś metr lub dwa do przodu - nie było to, może, nazbyt przyjemne doświadczenie, ale jednocześnie informujące ją o zakończeniu całej tej krwawej, zwariowanej potyczki. Bestia - pogryziona i podziurawiona, i zalegająca ciężko na rozgrzanym gruncie - odetchnęła ostatni, płytki raz, nim ostatecznie i na dobre znieruchomiała. I tak oto czwórka nasza zacna oraz cudowna została jedynymi żywymi jednostkami na placu boju - i mimo że otrzymali podczas bitwy tej już ukończonej i doprowadzonej do finiszu obrażenia, mniejsze albo większe, to przetrwali oraz wygrali. Nic, tylko się cieszyć... i lizać rany.


Kek
WYDARZENIE ZAKOŃCZONE

Obrażenia/Straty:
  • Jinx - Ciemny, żółty na krańcach siniak na brzuchu; Kolejny na spuchniętym, nastawionym prawym barku. Stracone trzy naboje.
  • Fucker - Trzy płytkie, biegnące przez cały czubek głowy rany; Purpurowo-żółty siniec na gardle; Lekkie kłucia w płucach i pieczenie w oskrzelach. Straconych sześć naboi.
  • Alpha - Nieco potłuczony lewy bok (po zderzeniu z Arthurem); Głębokie, krwawiące rany na karku po ugryzieniu Bestii; Ból w lewej łapie, pęknięta kość, pod futrem siniak w kształcie dłoni Bestii (tej mniejszej, która złapała za kończynę Alphy); Dwa stosunkowo płytkie draśnięcia po strzałach - jedno na prawym udzie, drugie na łydce (również prawej). Wyczerpanie po użyciu "Wycia Alfy".
  • Arthur - Ciemne siniaki na barku, boku i łokciu, jak również lekki ból w tychże miejscach;


Ostatnio zmieniony przez Karyuudo dnia 08.09.18 22:04, w całości zmieniany 1 raz


(S) Zniszczony plac koszar.  - Page 17 Q7e14lB


MGowy temat - Jeśli prowadzę Ci misję, warto się z nim zaznajomić.

Pst, don't look inside!
Spoiler:
(S) Zniszczony plac koszar.  - Page 17 Sdwb9Gs
                                         
Karyuudo
Dezerter
Karyuudo
Dezerter
 
 
 

GODNOŚĆ :
Karyuudo


Powrót do góry Go down

Pisanie on 29.12.17 10:08  •  (S) Zniszczony plac koszar.  - Page 17 Empty Re: (S) Zniszczony plac koszar.
Przez kilka sekund Grimshaw trwał w bezruchu z bronią zawieszoną na wysokości cielska bestii, która właśnie runęła na ziemię. Jedynie klatka piersiowa ciemnowłosego unosiła się i upadała przy nierytmicznym oddechu, który starał się wstrzymywać, jednak wysiłek fizyczny jak na złość chciał mu to utrudnić, wymuszając konieczność zaczerpnięcia suchego powietrza, drażniącego jego gardło. Był gotów do pociągnięcia za spust w każdej chwili, w której dostrzegłby chociażby drgnięcie stworzenia, świadczące o tym, że jeszcze żyło, choć po tylu zadanych obrażeniach było to raczej wątpliwe.
Wreszcie powoli wyprostował się, wsuwając rozgrzaną wystrzałami broń do kabury i przechylił głowę to na jeden bok, to na drugi, a kręgi wydały z siebie charakterystyczny chrzęst, gdy wreszcie mógł rozluźnić mięśnie, mimo że jego szyja wydawała się być w tragicznym stanie. Malujący się na niej siniak świadczył o tym, że niewiele brakowało, a jego gardło zostałoby zmiażdżone na kawałki, choć pozbawiona wyrazu twarz nie przypominała oblicza kogoś, kto właśnie przed momentem niemalże zetknął się nosem z samą śmiercią. Jeśli jednak przypatrzeć się uważniej, z każdą chwilą ślad na jego skórze stawał się coraz bardziej bledszy, a pamiątką po niegroźnych zadrapaniach na głowie była już tylko zakrzepła krew, która zlepiała ze sobą kosmyki włosów.
To ne był pierwszy raz.
Przemknął wzrokiem po okolicy, upewniając się, że w pobliżu nie czaiło się żadne inne zagrożenie, jednak dookoła panowała martwa cisza, którą dodatkowo podkreślała obecność trupów.
Wracamy ― rzucił ochryple. Nawet jeśli w pobliżu wciąż była cała masa rzeczy do zrobienia, nie był to najlepszy moment na sprzątanie. Już miał się odwrócić, gdy kątem oka dostrzegł leżącą nieopodal Alphę, której ledwo udało się umknąć przed ostatecznym ciosem bestii.
Gorzej dla niej. Ranne zwierzęta powinno się dobijać.
Rottweiler z pewną dozą niesmaku przesunął spojrzeniem po pokiereszowanym ciele wilczycy. Ofiary w ich stadzie nie były niczym nowym, jednak nie zmieniało to faktu, że większości Psów przydałaby się odrobina uwagi. Pakowanie się na linię wystrzału nie zawsze okazywało się być idealną taktyką – a najczęściej nie było ono żadnym rozwiązaniem.
Ty tu dowodzisz. Czy to już granica „dopuszczalnych strat”?
Niedopuszczalne już nie istnieją.
Gdy znalazł się obok członkini DOGS, przykucnął obok, a kiedy jego palce zacisnęły się na skórze jej grzbietu i karku, było pewnym, że liczenie na to, że obejdzie się z nią delikatnie, było jak nadzieja na to, że na tej cholernej pustyni za moment spadnie śnieg. Zbędny balast traktowało się, jak zbędny balast, a Jay najzwyczajniej w świecie przerzucił przez ramię pokryte sierścią cielsko, nie zważając ani na wygodę wilczycy, ani na rany, które w tej pozycji mogły okazać się dla niej jeszcze bardziej bolesne.
Od kryjówki dzielił ich kawał drogi.

___z/t [+ Alpha i Jinx].



(S) Zniszczony plac koszar.  - Page 17 Ryan2gif_qneespq
You see this face? This is my face of
NOT GIVING A SHIT.
                                         
Fucker
Rottweiler     Opętany
Fucker
Rottweiler     Opętany
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 03.03.18 18:57  •  (S) Zniszczony plac koszar.  - Page 17 Empty Re: (S) Zniszczony plac koszar.
Arth prychnął, patrząc na zwłoki bestii. Padła jakoś podejrzanie za szybko, nim zdążył cokolwiek zrobić. Był niesamowicie bezużyteczny podczas całej akcji, choć częściowo była to też zasługa Alphy, która odwróciła uwagę ich ostatniego przeciwnika w tym samym momencie, w którym on chciał podstępnym ruchem uczynić ją nieco mniej ruchliwą. Jak na warunki Desperacji, trzech "ochroniarzy" ich przyszłej areny to podejrzanie mało. Wężowy doskonale zdawał sobie sprawę z faktu, iż będą musieli porządnie zadbać o utrzymanie terenów, które przed chwilą wywalczyli.
Zielone ślepia skierowały się na wilczycę. Zaskakująco mocno ranną wilczycę, do której szedł już jednak Rottweiler. I podczas gdy pozostała trójka zajmowała się sobą nawzajem, blondyn (no, przefarbowany, ale nadal), sprawdził najbliższą okolicę w celu wyeliminowania niebezpieczeństwa ataku z zaskoczenia lub szybkiej próby odbicia ruin. Niby wuj dupa i kamieni kupa, ale teraz to była ich kamieni kupa. A mimo bycia wężem, Adrich bywał niezwykle terytorialny i zaciekle bronił każdego skrawka terytorium gangu, za każdym razem, gdy skrawki te były zagrożone przejęciem. Nie zamierzał pozwolić, aby Alpha wykrwawiała im się na marne, a cała reszta żeby cierpiała z powodu upału na darmo.
W końcu Ratler zatrzymał się przy każdym z trzech ciał, upewniając się, że na pewno nie wstaną. Towarzysze już zdążyli ruszyć w drogę powrotną, więc i on, niczym cień, ruszył w sporej odległości od nich, w każdej chwili będąc gotowym pospieszyć na pomoc. Kompletnie ignorował swoje marne obrażenia. Wracał w dużo gorszym stanie. Te draśnięcia może i irytowały, ale były dla niego raczej hańbą niż przeszkodą. Na pewno nie zagrażały życiu.


z/t


Japoński | Włoski | | Głos | | ಠ_ಠ


They can take my heart, they can take my breath
When they pry it from my cold, dead chest!
                                         
Arthur
Ratler     Opętany
Arthur
Ratler     Opętany
 
 
 

GODNOŚĆ :
Arturo Claudio Adrich zwany też Arthurem tudzież kurduplem


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down

Strona 17 z 17 Previous  1 ... 10 ... 15, 16, 17

 
Nie możesz odpowiadać w tematach