gry online



 :: M3 :: Południe

Strona 1 z 6 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Go down


Dach

Pisanie by Angel on Nie 19 Lut - 16:28
Jak najlepiej radzić sobie ze stresem? Wyszaleć się po prostu, zwłaszcza po starciu z kimś z kim nie powinno się przegrać. Pal licho że przegrała w walce wręcz, w której dopiero się szkoliła. To nie było takim ciosem w jej dumę, inne sytuacje bardziej bolały. Wytrącił ją z równowagi i straciła nad sobą panowanie. "Kretynko.. nawet nie znasz tej dziewczyny.." mruknęła do siebie w myślach wdrapując się po jednym z budynków. Trzeba zawsze być w formie, po co używać schodów jak można ćwiczyć przy okazji swoje umiejętności. Złapała się za parapet i podciągnęła kolana pod klatkę piersiową. Oparła stopy o ścianę i wybiła się gwałtownie obracając ciało w locie. Uchwyciła się krawędzi parapetu drugiego budynku. Przestrzeń pomiędzy oba ścianami nie była zbyt duża. Zacisnęła paluszki na twardej powierzchni i wróciła do wspinaczki aż złapała się za krawędź dachu i wspięła się na niego. Była prawie na miejscu. Ruszyła sprintem przemierzając długość dachu i wybiła się z krawędzi robiąc obrót. Wylądowała miękko na stopach, przeturlała się wstając na proste nogi i odetchnęła głośniej. Ulubiona miejscówka, można było dostać się na szczyt schodami od wewnątrz albo po prostu zeskakując z nieco wyższego budynku. Powolnym krokiem podeszła do krawędzi i stawiając stopę na podeście, znalazła się na krawędzi. Bezchmurne niebo i wielki księżyc w pełni na niebie. Teraz była tak blisko niego, wyciągnęła dłoń przed siebie jakby chciała uchwycić wielki błyszczący głaz wiszący na niebie. "Nie przegram nigdy więcej z nim.. zapłaci mi za to.. szmaciarz.." warknęła w myślach. Pobrudzone ciuchy, cienka linia powoli zasychającej krwi na jej szyi i troszkę obity pyszczek. Na twarzy była opryskana nieco krwią swojej ofiary, ewidentnie po walce.


Mowa: #0099ff
Angel





Angel
Wtajemniczona
GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down


Re: Dach

Pisanie by Gość on Nie 19 Lut - 16:39
*Click*. Angel mogła usłyszeć tylko lekkie kliknięcie. Odbezpieczona broń? Tak to był dźwięk odbezpieczonej broni jakiś kawałek za nią. Stał tam Kissao. Widocznie był tu już przed nią. Chłopak schował się za małą dobudówką, której drzwi prowadził na klatkę schodową. Chłopak stał i wycelował dokładnie, między łopatki ofiary. W pierwszej chwili nie poznał Łowczyni.
-Hej. -Powiedział radośnie i spokojnie. - A teraz odwróć się powoli. - Zmienił ton głosu na rozkazujący.
Coś mu zaświtało...
- Kobieto! Nie strasz tak!
Natychmiast zabezpieczył broń i schował ją do kabury za paskiem. Spojrzał na nią, cała posiniaczona, brudna i lekko zakrwawiona. Podszedł do niej bliżej.
-Coś ty dziecinko zrobiła?
Nie czekał na odpowiedź, złapał za jej podbródek delikatnie i lekko przechylił jej głowę na boki oglądając ją dokładnie. Spojrzał jej głęboko w oczka.
- Motoryka i zmysł rozpoznawczy w porządku skoro tu wlazłaś "bokiem".
Wyjął manierkę z wodą i zerwał rękaw swojej bluzy. Polał go wodą i delikatnie obmył jej twarz mokrym rękawem. Wyjął papierosa z paczki i odpalił go, starał się nie dmuchać dymem w dziewczynę.
- Zgaduję że twój przeciwnik wygląda gorzej.
Uśmiechnął się delikatnie, kończąc przemywać jej twarz i szyję.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Dach

Pisanie by Angel on Nie 19 Lut - 17:15
Stała nadal na krawędzi, wpatrując się w księżyc kiedy usłyszała kliknięcie za plecami. Wyciągnięta przed siebie dłoń drgnęła na odgłos. Jak by to był Spec to jeden strzał i po niej. Spojrzała tylko w dół czy ma możliwość ucieczki. Dystans przeskoku był zbyt wielki aby z miejsca go wykonać "Musiałabym się rozpędzić.." przeszło jej przez myśl. Zaryzykować połamaniem nóg czy oberwać kulkę? Odezwał się. Miała wrażenie że zna ten głos. Spojrzała przez ramię na chłopaka i przez chwilę wpatrując się w jego twarz uśmiechnęła się lekko. To zdecydowanie był sojusznik. Trzeba było mu przyznać że umiał zajść od tyłu skubaniec. Jak stała na podwyższeniu na krawędzi dachu to przynajmniej byli na równi ze wzrostem. Drgnęła gdy złapał ją za podbródek aby obejrzeć jej twarz dokładnie. - Ja? Tak właściwie to nic.. - odpowiedziała ze spokojem zerkając na swoją kiedyś białą koszulą na guziki, teraz całą ubrudzoną we krwi i brudzie. Sama wlepiła swoje ślepka w jego karmazynowe ślepka. Angel miała teraz lewe oczko o barwie jadeitowej zieleni, drugie bez soczewki takie samo jak jego. Ale o tym kompletnie zapomniała podczas walki. Wpatrywała się w chłopaka jak zniszczył sobie koszulę żeby polać kawałek rękawa wodą. - Po co to? - spytała nie spuszczając wzroku z niego. - Ahh.. - mruknęła zaskoczona gdy przyłożył mokry materiał do jej twarzy. Zamrugała nieco zaskoczona jego zachowaniem. - Skoro to w większości jego krew na mojej twarzy.. to można tak powiedzieć.. - mówiła ze spokojem i po chwili dotknęła opuszkami szyi - Ale i tak przegrałam tym razem.. - dodała po chwili. Na ciele nie miała żadnych zacięć poza tym na gardle od noża. Łatwo można było się domyślić że walka była bez broni. - Co tu robisz Kissao..? - szepnęła wpatrując się w niego. Głupie pytanie, przecież jest snajperem. Ale w tej chwili była nieco rozkojarzona. Nabrała więcej powietrza aby po chwili je powoli wypuścić. Przyjemny podmuch wiatru na wilgotnej od wody twarzy działał przyjemnie orzeźwiająco. Nawet dym papierosowy jej nie przeszkadzał, ba nawet lubiła ten zapach. Choć tego nikt nie musiał wiedzieć.


Mowa: #0099ff
Angel





Angel
Wtajemniczona
GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down


Re: Dach

Pisanie by Gość on Nie 19 Lut - 17:25
-Nie zawsze się wygrywa. Ale nie zapominaj że przegrana bitwa to nie przegrana wojna.
Spokojnie odrzekł kończąc "mycie" Angel i przyglądając się ranie na szyi. Docisnął lekko szmatkę do niej.
-Nie krwawi mocno... Jest płytka. Zagoi się zaraz. Co ja tu robię ? Obserwuję pobliski patrol SPECU.
Wskazał ręką na swoją prawą stronę.
-Mała grupka coś przewozi. Mało wartościowe. 4 strażników. Ale ciekawym co to.
Spokojnie odrzekł. Spojrzał w jej ślepka.
-Zgubiłaś "oczko" jedno
Wywnioskował z uśmiechem.
-Nie martw się. Przegrać to nie hańba a czasem to jest lepsze niż wygrana.
Dał jej lekkiego buziaka w czółku.
- Rozchmurz się.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Dach

Pisanie by Angel on Nie 19 Lut - 17:59
Słuchała jego słów i nawet kiwnęła główką na znak że się z nim zgadza. - To prawda.. z porażki można wynieść znacznie więcej niż ze zwycięstwa.. - powiedziała ze spokojem. Ona o tym doskonale wiedziała, ta porażka jej wiele nauczyła. Z wariatami nie ma żartów i następnym razem nie cofnie się przed niczym żeby tylko sprowadzić tego szmaciarz do parteru. Tam gdzie jego miejsce. Drgnęła gdy docisnął materiał do jej szyi. - Wiem.. łowiecka regeneracja jest bardzo przydatna.. - powiedziała łapiąc za jego dłoń i zsuwając ją z rannego miejsca. - Dziękuję.. - szepnęła i spojrzała na jego prawą stronę w miejsce gdzie obserwował wrogie jednostki. - Ciekawość to pierwszy stopień do piekła.. wiesz o tym..? - powiedziała z lekkim rozbawieniem w głosie. Zmrużyła nieco ślepka na jego komentarz o 'zgubionym oczku' - Oddałam tą barwę dobrowolnie po rytuale.. jakieś dziesięć lat temu.. - powiedziała z lekkim uśmiechem. - Ale lubię czasami je zakładać.. przywracają przeszłość.. - wyszeptała spuszczając nieco główkę w dół i w tym właśnie momencie poczuła coś dziwnego. Trochę jej zajęło żeby połapać się w sytuacji. Ale kiedy się zorientowała co drugi łowca zrobił to drgnęła niemalże od razu. Rozdziawiła usta zaskoczona, na policzki wpełzł lekki rumieniec i odchyliła się od niego. Ruszyła stopą w tył, a że stała na krawędzi dachu to straciła równowagę i poleciała w tył..


Mowa: #0099ff
Angel





Angel
Wtajemniczona
GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down


Re: Dach

Pisanie by Gość on Nie 19 Lut - 18:11
Kissao na chwilę zamarł gdy ujrzał jej krok w tył. Zacisnął mocno zęby i zmarszczył brwi. Rzucił swój karabin z barku na ziemię. Wręcz rzucił się za dziewczyną. Ugiął nogi i dał mocny sus do przodu. Chwycił mocno Angel za jej podartą koszulę tak że ta napięła się jak struna. Nim odczuł prawa fizyki i pociągnięcie dziewczyny, szarpnął mocno ją do siebie. Oboje wylądowali na ziemi. Angel znów na nim.
-Już mnie opuszczasz?
Westchnął z ulgą.
-Miałaś nie się nie dać zabić ale samobójstwo też nie wchodziło w grę.
Gdy widział że jest bezpieczna przytulił ją do siebie.
-Niezdaro mała...
Zamknął na chwilę oczy. Uśmiechnął się radośnie. Po chwili puścił Angel z objęcia.
-Emm.. przepraszam.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Dach

Pisanie by Angel on Nie 19 Lut - 18:33
Czas zdawał się zatrzymać na parę sekund gdy leciała w tył. W najgorszym przypadku połamie nogi, a może uda jej się złapać jakiegoś wystającego parapetu podczas lotu w dół. To było by jej instynktowne zachowanie, jednak nie miała nawet okazji na nich polegać. Chłopak rzucił się w jej stronę łapiąc za bluzkę i wciągając ją na powrót na bezpieczną powierzchnię. Z hukiem uderzyli o twardy beton, no Angel miała miękkie lądowanie w porównaniu do biednego Kissao. - Nie.. to nie tak.. - wymamrotała leżąc na nim przez chwilę. - Ja wcale nie.. po prostu.. to.. ja.. ja tego.. nie przewidziałam.. - kontynuowała powoli unosząc się nieco na rękach i wlepiając spojrzenie w twarz łowcy. Nadal zawstydzona całą sytuacją. Zmrużyła ślepka i chciała coś powiedzieć gdy nagle ten ją do siebie przytulił. Spięła się niekontrolowanie, aż dziwnie ciepło jej się zrobiło od środka jak ją tak przytulał. - Umm.. nie.. nie jestem.. niezdarą.. - wymamrotała czując jak robi się bardziej czerwona na buzi. Przycisnęła głowę mocniej do koszuli chłopaka "Cholera.. przecież jest zimno.. to czemu mi tak ciepło..?!" warknęła sama na siebie w myślach. Akurat zdążył ją puścić z objęć i słysząc przeprosiny, poderwała się nagle do siadu. - Nie przepraszaj! Nie masz za co! Znaczy.. - odwróciła twarz w bok nadal oblana czerwienią. - To ja jestem Ci winna przeprosiny.. umm.. mocno się uderzyłeś przy upadku..? - spytała zerkając na niego kątem oka.


Mowa: #0099ff
Angel





Angel
Wtajemniczona
GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down


Re: Dach

Pisanie by Gość on Nie 19 Lut - 18:43
Kissao usiadł powoli na ziemi z nogami wyciągniętymi do przodu.
-Tak wszystko w porządku. Obite plecy to nic w porównaniu do połamań jakie mogłaś doznać.
Spojrzał na jej rumianą twarz, złapał ja za podbródek.
-Już spokojnie.
Uśmiechnął się radośnie. Nie było to spowodowane tym że wywołał u niej rumieniec. Może raczej je samą obecnością? Nie powie tego przecież.
-A ty cała jesteś?
Przyglądał się chwilę dziewczynie po czym jego wzrok zszedł na ziemię. "Głupi...." przeszło mu przez myśl. Na jego twarzy był lekki... rumieniec? Nie. Raczej to przez jego wzrok. Coś w nim było. Czyżby chłopak na chwilę się rozmarzył ?
- Nie przepraszaj. To przecież moja decyzja żeby Cię uratować i być twoim miękkim lądowaniem.
Uśmiechnął się. Jedną ręką podpierał się o ziemię, drugą położył na nodze.
-Nie rób tak więcej... Dobrze?
Spytał z lekko zasmuconą miną. Był to smutek wizji jej śmierci raczej niż tego że jej nie uratuje. Jednak od niego biła ciągle radość. Dziewczyna widocznie miała jakieś nań działanie "magiczne". Kissao nie czół się tak wcześniej.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Dach

Pisanie by Angel on Nie 19 Lut - 19:11
Odetchnęła lekko że jednak nic poważniejszego sobie nie zrobił, skinęła lekko głową w odpowiedzi. Zamrugała gdy znowu ujął ją za podbródek. Wlepiła różnokolorowe ślepka w oczy łowcy, trochę oniemiała w zaistniałej sytuacji. Z drugiej strony nie do końca rozumiała zachowanie swojego ciała. Czemu się przy nim rumieniła tak bardzo? Nie raz była blisko innych osób, czy to w walce, grożąc spuszczeniem łomotu czy po prostu stawianiem się i potrafiła zachować zimną krew. A ten tak po prostu prostymi gestami był w stanie ją zawstydzić. "Dlaczego..?" przeszło jej przez myśl gdy wpatrywała się w niego w ciszy aż chłopak sam się nie odezwał. - Umm.. tak.. fizycznie jest okey.. - powiedziała łapiąc za krawędź swojej bardziej podartej koszuli. Ale nie mogła narzekać, w końcu czym było podarte ubranie w porównaniu do połamanych kości. - Skoro mam nie przepraszać.. to chociaż podziękuję za to że mnie złapałeś.. - powiedziała uśmiechając się już nieco pewniej siebie. "Odwdzięczę się kiedyś za to.. tego możesz być pewien.." dodała już w myślach. - Będę bardziej ostrożna.. - dodała schodząc z niego i siadając obok. Podciągnęła kolana nieco pod siebie i oplotła nóżki rączkami i spojrzenie przeniosła na księżyc w pełni. - Jak długo jesteś łowcą? - spytała z czystej ciekawości. Po prostu chciała się czegoś więcej o nim dowiedzieć. Nie mógł jej tego zabronić.


Mowa: #0099ff
Angel





Angel
Wtajemniczona
GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down


Re: Dach

Pisanie by Gość on Nie 19 Lut - 19:48
-Czemu tylko fizycznie?
Kissao siedział dalej na ziemi. Wręcz prawie leżał gdyby nie to że podpierał się ręką.
-Od urodzenia. Urodziłem się jako łowca. Nie doznałem takiego bólu jak wy "przemienieni". Nie wiem jak to cierpieć by być łowcą... Dla tego nie uważam się za niego w pełni.
Kissao zjechał dłonią i już leżał na ziemi patrząc na niebo. Nadchodził zmrok.
-Piękne....
Powiedział bez namysłu patrząc w niebo i gwiazdy, które ozdabiały je powoli. Niczym małe świetliki przyklejone do ciemno granatowego płótna.
-Powiedz mi. Czemu? Czemu zgodziła się zostać łowcą? Emmm.. To znaczy jeśli nie chcesz to nie odpowiadaj.
Kissao wpatrywał się w niebo jednak kątem oka ciągle zerkał na Angel. Nie mógł od niej oderwać wzroku. Czemu? Chłopak sam nie wiedział. Wychował się na polu walki i to jedyne co umiał od małego. Jedyne uczucie jakie miał to, to do jego brata. Pod głowę podłożył swoją lewą rękę.
- Jeśli coś Cię trapi... Powiedz. Nie powiem nikomu...
Chłopak przechylił głowę w jej stronę. Spoglądał teraz w jej profil.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Dach

Pisanie by Angel on Nie 19 Lut - 20:22
- Bo moje ubranie najlepiej nie wygląda.. ono chyba najbardziej oberwało dzisiaj.. - powiedziała z rozbawieniem. Słysząc że jest łowcą od urodzenia uśmiechnęła się lekko. - Od małego mogłeś rosnąć w siłę.. wśród osób podzielających te same ideały.. - zaczęła ze spokojem. - Jesteś łowcą z krwi i kości.. nie powinieneś się czuć gorszy tylko dlatego że ominął cię rytuał.. - powiedziała ze spokojem w głosie. "Skoro od urodzenia.. to czemu nie widziałam go tu wcześniej..?" przeszło jej przez myśl. Na pytanie oparła podbródek na złączonych kolanach. Spojrzenie utkwiło w betonie. - To żadna tajemnica.. dziesięć lat temu jak wracałam z uczelni.. napadł na mnie wymordowany w parku. Chciał mnie zabić.. i pojawił się znikąd łowca.. Zabił go na moich oczach.. uratował mi życie.. - zaczęła bez oporów opowiadać o swoich początkach znajomości z łowcami. - Było w nim coś mrocznego.. coś co nie pozwalało na odwrócenie wzroku.. sama nie wiem.. został moim nauczycielem.. uczył mnie fechtunku.. zawdzięczałam mu tak wiele.. ale nie ważne jak bardzo trenowałam przepaść między jego a moimi umiejętnościami była nie do pokonania.. no i był rytuał który mógł dać mi to czego mi brakowało.. więc wstąpiłam do łowców.. - wyjaśniła na spokojnie. - Poniekąd miałam nadzieje znaleźć w ten sposób dobrego przyjaciela, zniknął bez słowa.. myślałam że może zaraził się wirusem X albo sam stał się łowcą.. ale go nie znalazłam.. w między czasie przywykłam do takiego życia.. podoba mi się.. jest inne ot tego wcześniejszego.. czuję że żyję.. - dodała po chwili i spojrzała na leżącego chłopaka. - Nigdy nie traktowałam łowców jak rodziny.. przez te wszystkie lata robiłam wszystko żeby się z Nim zrównać.. żeby w końcu być lepsza od Eltyara.. żeby mu w końcu odpłacić za to co dla mnie zrobił.. tak jak ci mówiłam wtedy w tunelu.. nie jestem ściśle związana z całą organizacją.. pracuje dla Szpieg mistrza.. - dodała po chwili i uśmiechnęła się do niego szczerze. - A ty Kissao.. skoro jesteś od urodzenia łowcą.. to czemu wcześniej na siebie nie wpadliśmy..? Jesteś z innego miasta? - spytała z zaciekawieniem w głosie wpatrując się teraz już w łowcę.


Mowa: #0099ff
Angel





Angel
Wtajemniczona
GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down


Re: Dach

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 1 z 6 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Powrót do góry