:: Misje :: Wątki poboczne :: Archiwum




Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 2 z 2 Previous  1, 2   

Re: Psycho at work [APH]    Pisanie by Gość on Wto Lut 21, 2017 12:20 am
Przyglądała się, jak tak mu trybiło i złapała ją nawet rozkmina, że gdzie jak gdzie, ale o jej łóżko Einar jeszcze nie zahaczył. Do teraz. Samo w sobie jeszcze było to spoko; do Kiku był za wuja niepodobny, więc nie miała ochoty go tak chętnie stąd wykopać. Wprawdzie wciąż wolałaby, gdyby ją uprzedził albo chociaż jej nie budził, no, ale nie można mieć wszystkiego. Jeszcze go udusi tą poduszką za to wszystko. Nie budzi się jej z taką pierdołą. Machała ręką, żeby się już zamknął, gdy kontynuował swoje rozkminy na głos.
Moment. Nie miała ochoty go wykopać? Tak, do momentu, w którym znowu mu coś nie odwaliło. Powinna chyba już z tym handlować, że go nie rozgryzie, ale wciąż jakoś nie mogła. Bo serio, po kiego chuja on tu przylazł? Chyba tylko po to, żeby urządzić jej maraton zaskoków, bo tu pobudka z pierdolnięciem, tam gacie, a i z wlezieniem na nią nie miał raczej większego problemu; taka Hyesoo była zaskoczona tym, że on w ogóle aż tak się zainteresował taką pierdołą. Przynajmniej chwilę potem oprzytomniała już na tyle, aby skojarzyć, że czasem Einar nad nią=źle, i próbowała go zepchnąć. Ba, nie dała sobie łatwo zabrać kołdry i próbowała nią zakryć swoją piękną piżamę, z której tak ładnie uśmiechało się chińskie Hello Kitty. Tak. Robi to kobieta, z którą w sumie spał nieraz. Bo wydaje jej się, że to w sumie strasznie krępujące, być przyłapaną w piżamie, i to takiej...
- Spierdalaj!- Można było przy tej wypowiedzi polemizować, czy jest serio wkurwiona, czy jeszcze próbuje się z nim droczyć. Po tonie jej głosu wydawało się, że to drugie. Ale też nie zniżała głosu, bo heloł, on się tak chamsko gapił...! Błyskawicznie podniosła się, podpierając rękami.
- Podkreślam ją cały raz, ssibal! Tylko za rzadko mnie widzisz. I gdzie z tymi łapami?!- Zaczęła trzepać go po rękach, puszczając przy tym kołdrę. Co tam kołdra, gdy on tak z dupy klepie ją po cyckach! Zwłaszcza przez to, jak to odebrała. A odebrała tak, jakby Sval wpadł tylko po to, żeby się przebujać, zabawić i leźć dalej. Oj, nie lubiła takiego chamstwa. W pewnym momencie zaczęła regularnie drzeć się na niego po koreańsku i choćby on słowa nie mógł z tego zrozumieć, to wydawało się, że ogólny przekaz nie wykracza daleko poza wcześniejsze "spierdalaj". Wymachiwała przy tym rękami tak energicznie, że na pewno mógł on gdzieś dostać, choćby lekko.
- O tobie, dangsin. Wypierdalaj, albo sama ci pomogę!- wycedziła w końcu, gdy zadał jej ostatnie pytanie. Namacała nawet poduszkę i byłaby zrobiła z niej użytek, gdyby nie usłyszała nagle takiego głosu, jaki czasem słyszała wśród nieszczęśliwców w pierwszym lepszym obozie. Zdziwiło ją może nie tyle to, co fakt, że w ogóle komuś jeszcze zebrało się na nocne wizyty...
Nie miała pojęcia, że oto stoi przed nią inna personifikacja jej własnego kraju. Słyszała, że był ktoś taki, ale nie zainteresowała się nim na tyle, by chociaż zobaczyć zdjęcie... Yun był więc dla niej przypadkowym Azjatą, którego należałoby się jak najszybciej pozbyć. Litość dla kogoś, kto wyglądał zupełnie tak, jakby przeszedł przez piekło, a przy tym miał dość swojskie rysy twarzy? Kogoś, komu być może trzeba było pomóc? No chyba nie.
- Idź stąd. No, już- machnęła na skośnego ręką tak, jakby odganiała służbę. Ogólnie przyglądała mu się dość niechętnie i tylko czekała, aż ten sobie pójdzie.
Ale nie poszedł. Ba, jeszcze powiedział coś więcej, coś, co samo z siebie brzmiało dość... niepokojąco. Ten niby spokój, ta chrypa... Nie wspominając o tym, jak bardzo zadziałała Hyesoo na nerwy treść tej wypowiedzi. Zanim pomyślała, popchnęła go z całej siły tak, aby uderzył o najbliższą ścianę. Poduszki z jednej dłoni nie wypuściła, jednak amortyzację Yun dostałby trochę nie z tej strony, co trzeba.
- Jak śmiesz mnie tak nazywać!- Nie przejmowała się zupełnie tym, że kolejny nieproszony gość wygląda tak, jakby tylko wystarczyło go dobić. Ba, nawet sama chętnie by go dobiła. Chciałaby przekonać się, ile on właściwie jeszcze wytrzyma i nie zrażał jej nawet fakt, że wyglądał na kurewsko wściekłego. Należało mu się. Za wparowanie tu i nazwanie jej dziwką powinien zeskrobywać siebie ze ścian.
- Sam wypierdalaj z mojego domu!- Dodała z naciskiem, próbując wstać (bo też czy udało jej się do końca zrzucić rudego?).- Kim ty w ogóle jesteś, żeby się tu rządzić, nom?!



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Psycho at work [APH]    Pisanie by Raven on Czw Kwi 13, 2017 10:41 am
Od dnia dzisiejszego (13.04) macie tydzień na odpis (osoba, która jest w kolejce, czas do następnego czwartku). Jeśli po tym czasie post nie pojawi się, wątek z powrotem wyląduje w archiwum.

_________________
Mowa Evana #660000



Raven
-----------
Żmij     Anioł

avatar

Liczba postów : 1190
GODNOŚĆ : Znany jest jako Evan Rush.

Powrót do góry Go down

Re: Psycho at work [APH]    Pisanie by Kesil on Sro Kwi 19, 2017 2:57 pm
Zaczął się śmiać. Dziecięcy, perlisty śmiech wstrząsnął jego piersią. Zupełnie jakby był tylko szczylem, który bawi się oraz droczy ze starszą siostrą i właśnie udało mu się ją w zabawny sposób zdenerwować.
Korea zawsze tak łatwo dawała się wyprowadzić z równowagi. Na bogów, to wręcz za proste było. I niezmiennie przynosiło rudemu ogromne pokłady radości. Jedni kolekcjonują znaczki, inni muszelki, a Einar... Einar doprowadza ludzi na skraj ich wytrzymałości. Z pewną chorą przyjemnością drażni, nęci, zaczepia oraz denerwuje. Podsyca emocje, aż nerwy puszczają. Uwielbia widzieć ludzi w ich najbardziej ekstremalnych stanach - złości, strachu, pożądaniu. Oczywiście te negatywne są znacznie ciekawsze aniżeli pozytywne. Mniej przewidywalne, prymitywniejsze, uderzają jak fala i jak fala mogą siać zniszczenie. Nie tylko w umyśle samego właściciela, lecz też wszędzie wokół.
Hyesoo tkwiła jednak w błędzie. Nie wpadł po to, aby się z nią zabawić. Cóż, nie w seksualnym znaczeniu tego wyrażenia. Chociaż? Jeśli sama zechce, z pewnością nie odmówi pewnym łóżkowym przyjemnościom. Niemniej odwiedził ją tylko i wyłącznie z nudy. Nie od dziś wiadomo, że ludzie, którzy nie mają zbyt wiele do robienia, potrafią chwytać się prawdziwych dziwactw po to tylko, aby zająć czymś umysł. Kreatywność nie zna granic, gdy mowa o zabijaniu. Nie tylko czasu.
Rozbawiony uniósł rękę i chciał zasłonić się poduszką. Cios jednak nigdy nie nadszedł, przerwany czyimś nagły pojawieniem się.
Dziwny dreszcz przeszedł wzdłuż kręgosłupa rudego. Bynajmniej nie był to objaw strachu. Wręcz przeciwnie. Chłopak odczuł narastającą ekscytację. Znał ten głos. Ochrypły, lecz wciąż rozpoznawalny. Tak, zdecydowanie go znał. Wysunął koniuszek języka, przejeżdżając nim po wargach i zaraz zagryzając lekko usta.
Wdech i wydech... Nie dawaj się euforii, tak? Ale znacznie prościej powiedzieć aniżeli zrobić.
Zszedł z Koreanki i stanął obok łóżka, poprawiając własne ubranie. Nie wyglądał zupełnie jak ktoś przyłapany przed momentem na domniemanym współżyciu z azjatycką dziwką. Wstydu czy zażenowania próżno u niego szukać. Była tylko kotłująca się ekscytacja, manifestująca się w subtelny, lecz zauważalny sposób. Nieco zbyt szeroko otwarte oczy, uśmiech jakoś za wesoły, aby być uznanym za grymas z kultury. Gesty pełne energii, ciało niemal w ciągłym ruchy - a to przestąpił z nogi na nogę, a to poprawił włosy, a to zaczął bawić się guzikiem.
- Hej, hej, co się odwlecze, to nie uciecze, nie wspominając, że ma dwie dziurki~ - Co można powiedzieć osobie, która właśnie uciekła z obozu po przeżytym piekle, maszerowała wiele dni i dopiero doczłapała się do jakiejkolwiek cywilizacji? Jakimś sposobem Einar uznał, że propozycja trójkąta jest jak najbardziej na miejscu. Może w ramach podrażnienia Azjaty? Yun go ciekawił. Nie powinien egzystować, a mimo to stał przed nim. Wychudzony, zabiedzony i poraniony, wyglądający niczym głodzone latami i szczute kijem zwierzę. Jak się zachowa? Co zrobi? Jaka będzie jego reakcja na wieść, że nie jest już tym, kim był? Że został zastąpiony i stał się zbędnym śmieciem, wadzącym każdemu?
W każdej innej sytuacji rudy niesamowicie wkurwiłby się za nazwanie europejskim wypierdkiem. W tym jednak wypadku nie liczyło się to aż tak. Zbyt zaabsorbowany był Yunem, aby przejąć się obelgami.
Einar odsunął się kawałek, widząc, że sytuacja rozwija się w zgoła interesującym kierunku.
- Będziecie bić się o łóżko? Poczekajcie, pójdę tylko po jakieś przekąski. - Stanął pod ścianą, zakładając ręce na piersi. Naprawdę się pobiją? Chciał wyjawić ten wielki sekret, że Korea już nie jest Koreą... Okropnie go nęciło. Mimo to jakoś nad sobą panował.
- Tak właściwie, Hyesoo, kto to jest? Odkupiłaś od kogoś dom, a poprzedniego właściciela zesłałaś do obozu? - Cmoknął z dezaprobatą językiem. - Chyba się starzejesz, jakoś mało skuteczny ten pobyt był. - Skoro Yun (czy raczej tajemniczy poprzedni właściciel) wciąż żyje i upomina się o swoje.

_________________
|| a7a887



Kesil
-----------
Opętany

avatar

Liczba postów : 282
GODNOŚĆ : Kaede Shimizu

Powrót do góry Go down

Re: Psycho at work [APH]    Pisanie by Raven on Sro Lip 26, 2017 12:20 pm
Wątek przenoszę do archiwum z braku aktywności prowadzenia lub zakończenia.
W razie czego pisać do mnie na PW, jeśli będziecie chcieli go wznowić.

_________________
Mowa Evana #660000



Raven
-----------
Żmij     Anioł

avatar

Liczba postów : 1190
GODNOŚĆ : Znany jest jako Evan Rush.

Powrót do góry Go down

Re: Psycho at work [APH]    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 2 z 2 Previous  1, 2   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics