Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Go down





Re: Pokój 11. Pisanie by She on 1/8/2018, 13:37
    
Minęło sporo czasu zanim podjęła ostateczną decyzję, czy pchanie się do Czarnej Melancholii faktycznie było tym, czego chciała. Co była w stanie uczynić. Od kilku dobrych tygodni nie potrafiła zmusić się, by przekroczyć próg tego zatęchłego miejsca i miała ku temu jeden, konkretny powód.
"Na kolana. JUŻ."
Wspomnienia, których za wszelką cenę pragnęła wyzbyć się z pamięci, uderzyły w nią ze zdwojoną siłą, gdy tylko wyobraziła sobie tamten pokój.
Tamten ból.
Strach.
Cholerną bezsilność.
Każde upokorzenie przyjmowała z wysiłkiem, nieumyślnie nakierowując myśli na "tor ofiary". Niejako całe życie Iriye było jedną, wielką porażką. Karuzelą, na której ktoś podłożył bombę — a ona nie mogła jej zatrzymać. Niezależnie od tego, jak wielce starałaby się maskować uczucia, to, co przeżywała w środku, w niczym nie przypominało tej silnej, niezależnej i pewnej swego dziewczyny, za jaką miał uważać ją calutki świat.
Ponieważ do gwałtu nie dało się przywyknąć; pozwolić, aby stał się czymś zupełnie naturalnym, podobnym do zwykłego, monotonnego, wypranego z emocji zbliżenia. Choćby najbardziej niechcianego, jednak wciąż z przyzwolenia.
Co gorsza, w rzeczywistości takiej jak Desperacka, był nieunikniony. Przy fachu takim jak jej — był nieunikniony. Przy charakterze tak prowokującym jak She...
Był nieunikniony.
Po kilku latach trwającej niewoli, ciało prostytutki reagowało gwałtownie i z przestrachem, gdy mimo stanowczego "nie", czyjeś łapska tak czy inaczej się do niego dobierały. Naturalny, ludzki odruch.
Weszła do środka, momentalnie spinając wszystkie mięśnie. Chwilę później uderzyła w nią fala duszącego gorąca.
"Chcesz, suko? CHCESZ."
Przemknęła obok baru — szybko, nie zatrzymując się po drodze na kojący nerwy trunek — rzucając w stronę znajomego barmana bezgłośne "hej".
Zwlekała z odpowiedzią wyjątkowo długo. To było do niej kompletnie niepodobne. Musiała przyznać, że odrobinę ją zaskoczył. Dlaczego chciał się spotkać? Dlaczego tutaj? Dlaczego nie zaproponowała innego miejs--
Bała się.
Był jedną z nielicznych osób, które potrafiły sprawić, że ogarniał czarnowłosą najprawdziwszy niepokój. Jego słowa, dziwne, czasami nie do końca zrozumiałe czyny — wszystko składało się w jedną całość. Patrzyła na niego jak na dwie zupełnie inne osoby, które ukazywały się Ratlerce drogą loterii. Jednego razu irytująco opiekuńczy, niczym starszy brat. Natomiast za drugim...
Przypominał kogoś, kto również miewał napady agresji. Rzecz w tym, że łączył ich jedynie niewinny fakt.
Z Nierem nie sypiała. Nie musiała. Nie chciała. Nie zamierzała. Po prostu.
Drżała, kiedy stawał się potworem, a mimo tego jeszcze nigdy nie doszło do sytuacji, by skutecznie zamknął jej niewyparzone usta.
Pokój jedenasty. Dokładnie tam miała się znaleźć.
Żeby go nie przypominał, żeby go nie przypominał... Proszę, proszę, proszę...
Wzięła głęboki wdech, przesuwając dłonią po wysokim kucyku, związanym z tyłu głowy.
Zapukała do drzwi, odrobinę się od nich odsuwając. Już nie było odwrotu. Ciekawość zwyciężyła nad uporczywym lękiem; a ten wciąż dawał o sobie znać.


阿婆擦

moja czarna róża
twoje ręce białe jak gruz
twój chłód


Spoiler:
You're beautiful, but you're empty. No one could die for you.
avatar
She

Ratlerek     Prostytutka






GODNOŚĆ :
Shenae Gemmei Iriye.

Liczba postów :
2067


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Powrót do góry

- Similar topics

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach