Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 2 z 2 Previous  1, 2   

Re: Czas miecza. [Broń biała - Shane]    Pisanie by Shane on Pon Cze 19, 2017 9:03 am
Shane wyczuł krzepę opryszka, facet mimo paskudnej mordy miał siłę, czego rudzielec nie mógł ignorować, nawet pomimo własnej niechęci do tych typów. Wszystko działo się niesamowicie szybko, ataki nadchodziły jeden po drugim, a on starał się je wszystkie zablokować, bądź jeśli nie dało rady - uniknąć. Kątem oka dojrzał jak typek próbuje szybkim ruchem pociągnąć ostrze miecza od dołu. Nie wiele myśląc odskoczył w bok i zamachnął się na niego, chcąc zranić w ramię. Mimo zajęcia liderem, obserwował zgraję debili stojących niedaleko niego. Ustawił się do nich bokiem, aby móc lepiej kontrolować sytuację. Wyszedł z ciosem teraz pierwszy, napierając z kataną na typka. Ciosy były proste i wyważone, książki i wykłady jakie mu robili jego starzy znajomi nie poszył na marne. W końcu teoria znalazła swoje zastosowanie również w praktyce, z czego Shane był niesamowicie zadowolony.




Przepraszam Lilka za takie darmne posty, ale jestem wypruty życiowo. Soreh, że tak mulę

_________________



[Mowa: #6e502a]  [Wilcza forma]  [Przybłęda]    [Wygląd]   [Sound]  [1,2,3]



Shane
-----------
Pradawny    Opętany

avatar

Liczba postów : 794
GODNOŚĆ : Shannon 'Shane' Maccoy.

Powrót do góry Go down

Re: Czas miecza. [Broń biała - Shane]    Pisanie by Lilo on Wto Cze 20, 2017 1:00 pm
Bandzior głupi nie był; brał pod uwagę możliwość, że jego przeciwnik będzie próbował się odsunąć i dlatego nawet gdy rudzielec odskoczył, pociągnął cios dalej. Ostrze maczety smagnęło Smoka po żebrach, nieznacznie rozcinając ubranie i skórę. Ten manewr spowodował, że bandzior stracił kilka cennych sekund - wystarczająco, by nie nadążyć z obroną i odsłonić się na kontratak. Próbował co prawda zdobyć się na unik, ale wyszedł on koniec końców bardzo koślawo. Po raz kolejny polała się krew, tym razem z ramienia opryszka, w którym ziała teraz paskudna rana. Skrzywił się przy tym, przez co jego twarz nabrała jeszcze brzydszego wyrazu - o ile to w ogóle możliwe. Do tej pory poszturchujący się i komentujący między sobą towarzysze agresora zamarli, by po chwili dłoń każdego z nich zacisnęła się mocniej na własnej broni. Nie uszło to uwagi ich herszta, któremu jednak duma nie pozwalała tak szybko się poddać.
- Czekać. - Rozkaz opuścił gardło oprycha z cichym warknięciem, podczas gdy ten nawet nie oderwał wzroku od rudzielca. Ciemne oczy, wcześniej zaczepnie rozbawione, teraz płonęły nienawiścią. Z niewiarygodną szybkością postąpił krok do przodu i po raz kolejny naparł na Smoka, kierując kolejny cios od góry. Gdyby nic nie stanęło na jego przeszkodzie, ten jeden ruch mógłby stać się śmiertelny dla oponenta.


Welp, nie przejmuj się, mi też się nic nie chce i pisze jak piszę. Może nawet lepiej napisać to bez większego wysiłku i mieć z głowy. Opisy walk zdecydowanie nie są moją mocną stroną >D

_________________
:



Lilo
-----------
Medyk     Anioł Stróż

avatar

Liczba postów : 3286
GODNOŚĆ : Liselotte Margaret Merricks

Powrót do góry Go down


Strona 2 z 2 Previous  1, 2   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics