Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3   

Re: Łazienka    Pisanie by Arthur on Nie Paź 08, 2017 7:42 pm
Lepiej nazwać całą organizację rodziną niż pół wrogami. Choć akurat Arthur starał się zostawać z większością w neutralnych stosunkach, z rzadka się odzywając. Miał parę osób, z którymi utrzymywał kontakt częstszy i bardziej wyraźny niż powiedzenie "cześć" podczas mijania na korytarzu, ale była to ledwie garstka. Ot, jakiś ratler, z którym wymieniał informacje, kundel, z którym bawił się dobrze przy kuflu jakiegoś obrzydliwego alkoholu, chart, z którym łączyły go wspólne polowania na zwierzynę. Były to totalnie przypadkowe osoby, z którymi z pozoru nie miał nic wspólnego. A mimo wszystko rozmawiał z nimi, znał je na tyle długo, by dowiedzieć się paru sekretów. Wyciąganie informacji było w końcu jego pracą.
Gadzi parsknął cicho i zasłonił usta dłonią, kiedy skończyła. Nie wytrzymał jednak i zaśmiał się dość głośno, chowając twarz w dłoniach i wyraźnie starając się uspokoić. W końcu osunął palce, pokazując zielone ślepia, w kącikach których zebrały się mokre kropelki łez. Otarł je i przysunął się do Nayami, przytulając ją.
- Przepraszam. Po prostu... Po prostu nie mogę z tego miśka. Biedny Clovis - rzucił rozbawionym tonem i poklepał ją delikatnie po plecach. - Może już lepiej nie będę pytać. Chodź, pomóż mi spłukać farbę, chyba już wystarczy.
Podniósł się, odsuwając od młodej damy. Nie spodziewał się czegoś takiego, a już wiele prywatnych historii w życiu usłyszał. Najłatwiej jednak było przesłuchiwać kogoś za pomocą gry, bo z obawy o swój honor na ogół się nie kłamało, a i można było dowiedzieć się ciekawszych rzeczy niż pytając wprost, ni z gruchy ni z pietruchy. Wymordowany pochylił się nad umywalką, gotowy do pozbywania się barwnika.

_________________

Japoński | Włoski | Theme | Voice |

Fight
Not to fail
Not to fall
Or you'll end up like the others

Die
Die again
Drenched in sin
With no respect for another



Arthur
-----------
Ratlerek     Opętany

avatar

Liczba postów : 611
GODNOŚĆ : Arturo Claudio Adrich. Arthur.

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka    Pisanie by Insomnia on Wto Paź 17, 2017 8:19 pm
Zacisnęła usta, próbując zachować poważną minę, nawet jeżeli chciało jej się śmiać. Przez całkiem długi czas opowiedziana właśnie sytuacja wywoływała w niej tylko i wyłącznie zażenowanie, obecnie okazała się być całkiem śmieszna. A może to nie nawet sama historia, a reakcja Arthura, którego udało się rozbawić do łez. Ciężko było nie chichotać w towarzystwie kogoś, kto sam ledwie łapał dech.
- To wcale... nie jest... zabawne - wycedziła, wciąż usiłując utrzymać mimikę w ryzach. Nie minęło jednak kilka sekund, nim sama wybuchnęła śmiechem i w końcu podniosła się z podłogi.
- Mi tam Clovisa nie żal. Był głupi i go nie lubiłam, bo mi dokuczał. A nie mogłam mu zrobić krzywdy, bo nie wolno. Dobrze mu tak, jak skończył - dodała z niekrytą satysfakcją w głosie. Nikt ani nic nie będzie wygrywał głupkowatych zakładów z Nayami Leather, ot co. A już tym bardziej nikt nie pozbawi jej prezentów od starszego braciszka. Kiedy ktoś jej podpadł, nie miała litości - i tyczyło się to nawet innych Psów. Co prawda nie mogła takiego delikwenta rozszarpać, choćby bardzo miała ochotę, ale nikt nie mógł jej zabronić pałać to takiego czystą nienawiścią i czuć satysfakcji, kiedy gnojka spotkał zasłużony los. Przynajmniej według osobistego zdania Insomnii.
Podeszła za Ratlerkiem do umywalki i zgodnie z prośbą zabrała się do spłukiwania barwnika. Zmiana była widoczna już w spływającej po włosach wodzie, która również złapała kolor.
- O patrz! Chyba wyszło! - zawołała radośnie, gdy po którejś próbie wszystkie resztki farby zostały bezpowrotnie zlikwidowane. Łepetyna wymordowanego miała teraz piękny odcień, tak różny od naturalnego blondu. - Bo to tak miało być, nie? - dodała zaraz, teraz już nieco zestresowana. W końcu było to pierwsze farbowanie w jej wykonaniu i bardzo bała się zepsuć. Arthur i tak pewnie wybaczyłby jej błąd, ale nie chciałaby być odpowiedzialna za kiepski wygląd jego fryzury w najbliższym czasie. O wiele milej byłoby zacząć od sukcesu, nieprawdaż?

_________________



Insomnia
-----------
Kundel     Opętana

avatar

Liczba postów : 472
GODNOŚĆ : Nayami Leather

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka    Pisanie by Arthur on Wto Gru 12, 2017 7:04 pm
Głupkowata mina utrzymywała się jeszcze chwilę. Wyobrażenie sobie całej sytuacji nie było zbyt trudne dla jego umysłu, który kiedyś szalał bujną wyobraźnią, a przez setki lat doświadczenia życiowego widział tyle rzeczy, że nie było prawie rzeczy mogącej go zaskoczyć. Gdzieś w środeczku widział przemądrzałą mordkę jakiegoś bachora, którego pewnie mijał parę razy na korytarzu, choć ni w ząb go nie kojarzył i nie zwracał jak zwykle uwagi. A potem widział tę mordkę rozszarpywaną przez dzikiego zwierza. Karma była suką, jak to mawiali. Nic dziwnego, że wróciła do kogoś, kto śmiał wywyższać się nad uroczą panienką Nayami i to w tak okrutny sposób. Kto w ogóle na pustyni potrzebuje tabliczki mnożenia, skoro wszystko, od drzew przez jadalne przedmioty aż do przyjaznych twarzy, można było policzyć na palcach. Jak nie dłoni to dodając do tego te u stóp. Nie było co mnożyć wrogów, bo lepiej ich przecież odejmować. I dzielić toporkiem.
- Wiesz, młodzi chłopcy czasem nie wiedzą jak wyrazić uczucia. Może tak naprawdę do ciebie zarywał, ale w nieudolny sposób? - stwierdził, starając się usunąć rozbawienie z twarzy. Mówił całkiem serio, bo w końcu sam był kiedyś dzieciakiem i przebywał z innymi dzieciakami, które obiekty swoich westchnień raczej irytowały niż skłaniały do uczuć wyższych. Ale te czasy minęły, tak samo jak i Clovis. I dobrze mu tak, mendzie. Pewnie był rudy.
- Wow - rzucił, patrząc na niebieskie kosmyki. Reakcja zdecydowanie nie przedstawiała złości oraz niezadowolenia. - Jest super! - dodał, chcąc rozwiać jej niepewność i złagodzić stres. Wyciągnął ręce i przytulił ją mocno, choć nie na tyle, żeby połamać jej żebra. Cmoknął policzek Opętanej i odsunął się od niej, żeby rozczesać palcami pofalowane kosmyki. Po wyschnięciu efekt będzie jeszcze lepszy. A nawet jeśli gdzieś pozostała blond plama, to zdecydowanie by ją ignorował. Po Desperacji łaziły indywidua wyglądające znacznie gorzej niż ktoś z niedokolorowanymi kłakami.

_________________

Japoński | Włoski | Theme | Voice |

Fight
Not to fail
Not to fall
Or you'll end up like the others

Die
Die again
Drenched in sin
With no respect for another



Arthur
-----------
Ratlerek     Opętany

avatar

Liczba postów : 611
GODNOŚĆ : Arturo Claudio Adrich. Arthur.

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka    Pisanie by Insomnia on Wto Sty 02, 2018 5:48 pm
- Może tak naprawdę do ciebie zarywał...?
Prychnęła szyderczo, wywracając wymownie oczami. Clovis co prawda nie był rudy, ale miał z ognistowłosymi istotami pewną cechę wspólną - brak duszy. Dzieciak był pomiotem zła, przynajmniej w oczach młodej wymordowanej. Rywalizowali ze sobą w różnych dziedzinach, nie tylko na polu matematyki i zazwyczaj Nayami zwyciężała. Tylko tamta historia z tabliczką mnożenia była okropnie żenująca, ale rzadko do niej wracała - głównie dlatego, że pluszowy piesek został odzyskany, a oponent zginął śmiercią tragiczną i już nie musiała się nim martwić.
- To chyba lepiej, że umarł. Gdyby serio do mnie zarywał, zabiłabym go sama - odpowiedziała w końcu, kompletnie nie wiążąc z ową deklaracją żadnych emocji. Bez względu na to, jaki byłby cel jej rówieśnika, zachowanie przynosiło tylko i wyłącznie negatywny efekt. Ins nie wnikała w przyczyny - denerwował ją i prowokował przy każdej możliwej okazji, więc nie czuła potrzeby silić się na empatię czy uprzejmość. Gdyby miała szansę bez konsekwencji ukręcić Clovisowi głowę, zrobiłaby to bez mrugnięcia okiem, a bardziej odczuwając nieposkromiona satysfakcję.
- Czyli wyszło? To super! - ucieszyła się, zmieniając swój nastrój o sto osiemdziesiąt stopni w przeciągu kilku marnych minut. Uściskała Ratlerka energicznie, choć musiała się nieco schylić z tego powodu. Zaraz tez wyprostowała się z powrotem i zmierzyła swoje dzieło wzrokiem jeszcze raz, szczerząc się przy tym radośnie. Nie spodziewała się aż takiego sukcesu za pierwszą próbą, a tu proszę!
- To co, to chodźmy stąd - zaproponowała, choć właściwie nie zamierzała czekać na odpowiedź. Po co mieliby siedzieć w łazience, skoro już nie mieli tam nic do zrobienia? W innych częściach kryjówki można było spotkać więcej osób, zrobić więcej rzeczy i w ogóle jakoś przyjemniej tam było. Złapała więc Arthura za rękę i czy tego chciał, czy nie, sprężystym krokiem wyprowadziła go z pomieszczenia, a już po chwili trajkotała na jakiś mało poważny temat.

[zt x2 i jesteśmy wolni~]

_________________



Insomnia
-----------
Kundel     Opętana

avatar

Liczba postów : 472
GODNOŚĆ : Nayami Leather

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry