Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Go down


Re: Łazienka

Pisanie by Insomnia on Pon 29 Maj - 20:50
Rozentuzjazmowana jak dziecko w Mikołajki, przyskoczyła do Arthura, sygnalizując tym samym gotowość do pracy. Co prawda doświadczenie w zawodzie fryzjerskim miała zerowe, ale za to dobre chęci nie spadały poniżej poziomu maksymalnego. Miała okazję nie tylko nauczyć się czegoś nowego, ale i pomóc przyjacielowi na raz. O co więcej mogłaby prosić?
Może o to, żeby nie stawał się nagle taki osowiały. Widząc jego zmianę nastroju, od razu i jej energia nieco się stonowała.
- Ej, co jest? - zapytała, zatroskana. Mechanicznie wzięła do rąk podane jej przedmioty, ale zaraz przełożyła je do jednej dłoni. Drugą położyła na ramieniu Ratlerka, wyczuwając pod palcami intensywne ciepło. Z tego, co jej się wydawało, żywy i zdrowy organizm nie powinien być aż tak gorący. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Słyszała jednak, że organizmy niektórych wymordowanych potrafiły posiadać naprawdę osobliwe właściwości. Niektórzy zamieniali się w zwierzęta, inni pluli jadem - i to nie tym metaforycznym - to może jeszcze inni mogli mieć podwyższoną ciepłotę ciała? Była w stanie w to uwierzyć, ale to chyba nie był taki przypadek. Wujaszek Arthur wyglądał tak, jakby działo mu się coś niedobrego. Nayami zaś znała się na leczniczych roślinach, nie zaś na samej medycynie, stąd też sama nijak nie była w stanie stwierdzić, co też się jej towarzyszowi dzieje.
- Źle się czujesz? - dopytała, chwilowo ignorując polecenie. - Brzmisz jakoś dziwnie... - dodała, przekładając fryzjerskie utensylia w rękach. Przypatrzyła się uważnie, czy blondyn na pewno jej nie zemdleje znienacka, ale skoro trzymał się na nogach, przynajmniej nie musiała go łapać i ratować przed upadkiem na podłogę. Może więc lepiej było uporać się z włosami obojga do końca i opuścić łazienkę na rzecz przyjemniejszej i bardziej przystępnej okolicy. Dlatego upewniwszy się, że obiekt jej fryzjerskich eksperymentów nie zejdzie w trakcie zabiegu, ostrożnie, acz z zapałem wzięła się do pracy wedle podanych instrukcji. Był to co prawda jedyny przypadek w życiu Ins, gdy miała okazję farbować komuś włosy, ale była bardzo dokładna i gotowa do zastosowania wszelkich udzielonych jej w trakcie wskazówek. W końcu nie chciała, by z jej winy Arthur musiał chodzić po świecie z niewyjściowym kolorem. Choćby ze względu na żelazną lojalność, nie mogła spaścić sprawy.


avatar





Insomnia
Kundel     Opętana
GODNOŚĆ :
Nayami Leather


Powrót do góry Go down


Re: Łazienka

Pisanie by Arthur on Pon 17 Lip - 2:09
Może i był silnym, niezależnym mężczyzną, który dawał sobie radę sam z większością zajęć i nie wymagał, a momentami wręcz nie życzył sobie pomocy innych, teraz chciał jednak mieć łeb przemalowany przez kogoś, kto nigdy tego nie robił. Lubił Ins, ufał jej. I na pewno by się nie wściekł, gdyby na głowie powstał mu nowy obraz Picassa w barwach blondu i błękitu. Wiedział przecież, że tak może się stać, a mimo wszystko się nie bał. "Ludzie" z głupszymi fryzurami biegali po Desperacji.
A niektórzy byli łysi.
- Mh - prychnął cicho, ale rzucił jej dość normalne spojrzenie, w którym było jeszcze trochę wcześniejszej zadziorności. Wiecznie były z nim problemy. - A co jest nie tak? - zapytał, całkowicie nieświadomy swojej temperatury. Nie czuł ciepła czy zimna jak zdrowi, tak samo nie był w stanie dowiedzieć się czym jest ból fizyczny. On nawet nie potrafił się pocić, co zawsze dziwiło każdego Psa, który spotkał go na sali treningowej. Nigdy. Choćby przebiegł maraton sprintem. Wiecznie suchy. Co najwyżej z bardzo podwyższoną temperaturą, której nawet nie zauważał. Momentami pobijał rekordy odwiedzin u Bernardynów, chociaż nienawidził wszelkich lekarzy i ich białych kitli. Czuł się źle w ich pobliżu, ale niestety ktoś musiał go składać, naprawiać i naprawiać temperaturę, która przez gadzie geny jeszcze dodatkowo lubiła popadać w skrajności.
- Wszystko ok. Smyraj, nie gadaj - pochylił znowu łeb, na powrót dostając humoru. Czuł jednak, że coś zdążyło umknąć z jego głowy. Kilka słów w tym dziwnym, szlaczkowym języku. Takie, których nie używał, które nie utrwaliły się, ale pewnie nagle okażą się przydatne. Miewał nagłe, urywkowe zaniki pamięci, zwłaszcza po tym jak nagle raz zniknęło mu całe życie i wróciło dopiero po paru miesiącach. Przyczyny nie znał, nie chciał znać i nie zamierzał jej szukać. Do tej pory nie miał pojęcia o większości zmian, jakie dokonały się w jego ciele po zarażeniu, a minęło przecież tyle stuleci. Mogło mu się przecież coś przestawić we łbie.
- Ćwiczysz jeszcze skradanie? - zapytał ot tak. Był ciekawy czy odkąd uczył ją podstaw, podszkoliła się nieco bardziej. Jeśli mieli wybrać się do M-3, to im więcej umiała tym było lepiej. Choć nie planował rozrabiać. Za bardzo.


Japoński | Włoski | | Głos | | ಠ_ಠ


They can take my heart, they can take my breath
When they pry it from my cold, dead chest!
avatar





Arthur
Ratler     Poziom E
GODNOŚĆ :
Zło przeklęte w kurdupla zaklęte.


Powrót do góry Go down


Re: Łazienka

Pisanie by Insomnia on Wto 18 Lip - 2:45
- Co jest nie tak?
- Hm, masz wysoką temperaturę. Jarasz się jak świąteczne ognisko - podsumowała, przybierając na twarz klasycznego pokerfejsa. Dla pewności macnęła jeszcze raz czy dwa, za każdym razem czując pod palcami niepokojące ciepło. Zdrowe ludzkie ciało nie powinno mieć takiej temperatury, a i organizm wymordowanego niekoniecznie powinien być w ten sposób rozpalony. Co prawda Ins nie znała się na każdym pojedynczym przypadku mutacji, ale nawet jeśli u kogoś mogła występować naturalna, niegroźna gorączka, to już wyraźne osłabienie, nieobecny wzrok i drżenie dłoni stanowiło zestaw dość niepokojących objawów. Tego już na pewno nie można było uznać za normalne.
- Ehe, w porządku. Już ci wierzę - odbiła, wyraźnie sceptycznie nastawiona do deklaracji Arthura. Nie brzmiał jak ktoś, u kogo wszystko gra. Co jednak mogła zrobić? Bądź co bądź nie powinna podważać słów wujaszka, jakkolwiek nieprawdziwie by one nie brzmiały. Skoro więc Ratlerek odmawiał uznania się za chorego, można było tylko i wyłącznie kontynuować przerwane czynności fryzjerskie. Trzeba dziewczynie przyznać, że do zadania przyłożyła się jak mało kto, dając wyraz swojej skrupulatności. Kiedy chodziło o dobro kogoś jej bliskiego, nie bawiła się w półśrodki. Z najwyższą uwagą nakładała farbę na wydzielone pasma włosów, starannie pokrywając wszystkie. Z początku wydawało się to nieco skomplikowane, ale im dłużej pracowała, tym bardziej to zadanie wydawało jej się proste. Nim ostatnia część blond czupryny została pokryta substancją koloryzujacą młoda Leather mogła uznać się za całkiem uzdolnioną w kwestiach fryzjerskich. Co prawda do mistrzostwa wciąż było jej daleko, ale na drugi raz mogłaby przefarbować klientowi całą głowę bez żadnej tremy.
- Ćwiczę, cały czas. Dokładnie tak, jak mnie uczyłeś - oznajmiła, wyszczerzając wszystkie białe ząbki w przeuroczym uśmiechu. Sprawa rozumiana była sama przez się - w końcu nauki wujaszka Arthura nie mogły pójść w las, musiała więc szlifować swoje umiejętności przy każdej możliwej okazji. Trenowała się nawet na co dzień, gdy czasami naszła ją ochota zajść od tyłu Matyldę albo niespodziewanie przywitać kogoś ze swojej licznej psiej rodzinki.


avatar





Insomnia
Kundel     Opętana
GODNOŚĆ :
Nayami Leather


Powrót do góry Go down


Re: Łazienka

Pisanie by Arthur on Pon 24 Lip - 1:32
- Aa... Czasem się zdarza. Tłumaczenie jest strasznie długie i nudne, ale mogę ci opowiedzieć jak chcesz. Teraz albo kiedyś tam - stwierdził spokojnym głosem. Rzeczywiście nie powinien aż tak zwiększać swojej temperatury, ale najwyraźniej jakieś trybiki znowu się poprzestawiały, a jego chore ciało istnego starca zaczęło płatać figle. Nic dziwnego, skoro tak dawno powinien leżeć w grobie, a on z niego wypełzł, ignorując logikę świata, w którym żył wcześniej. W jego czasach ludzie tak pragnęli apokalipsy zombie, że ta wreszcie nadeszła, choć w nieco innej formie niż spodziewana. I przede wszystkim, Arth nigdy nie przypuszczał, że stanie się jednym z żywych trupów, a potem dożyje roku trzytysięcznego, zachowując w miarę sprawny umysł i nie pożerając mózgów.
W sumie to nie lubił mózgów. Dobre były dopiero po ugotowaniu w odpowiedni sposób.
- Czasem zapominam języka - dodał w odpowiedzi na jej "uwierzenie". Musiał się odezwać, choć jego wewnętrzna część wcale tego nie chciała. Miewał momentami takie wahania nastrojów i zmieniał zdanie trzy razy, ale kłócił się ze sobą, bo nie lubił milczeć przy Nayami. Zawsze miał wtedy wrażenie, że zaczyna się martwić i denerwować jego stanem. Może nie był zwolennikiem wychowywania bezstresowego, ale wolał jej tego stresu oszczędzić, jeśli mógł. Jeszcze w życiu się nadenerwuje. - Uciekają słowa, czasami całe zdania. Zwykle wracają po jakimś czasie, ale nigdy nie wiem czy nie powiem czegoś dziwnego podczas takiej dziury.
Może gdyby przeczytał parę razy słownik od deski do deski, to lepiej byłoby mu zapamiętać niektóre wyrazy. Już bez zaników pamięci potrafił pomylić coś, co brzmiało podobnie, a było zupełnie czymś innym. Z angielskim podziałało, choć akurat ten język przyswajał jednocześnie w rozmowach z rodziną, na lekcjach w szkole, wszelkich grach, filmach, piosenkach. Otaczało go to, a do japońskiego został tak jakby zmuszony. Przy przeprowadzce znał podstawowe zwroty i mylił się przy wypowiadaniu ich, ostatecznie zdążył zakończyć ludzki żywot zanim jakoś to wszystko ogarnął jak trzeba. Potem był zbyt nieogarnięty umysłowo, żeby nauczyć się czegokolwiek, a przebłysków człowieczeństwa miewał niewiele. Niekiedy zapominał nawet czego się nauczył i musiał robić to od nowa.
Wyprostował się, kiedy skończyła. W myślach zaczął odliczać czas, starając się jednocześnie podzielić swoją uwagę i reagować na działania oraz słowa młodej panienki Leather.
- Dobrze. Czasem w Mieście się to przydaje, ludzie mają dużo gorszy węch niż my - chociaż oczy to mają lepsze niż ja - i nie patrzą tak bardzo pod nogi.
Siadł pod ścianą, opierając nadgarstki o kolana. Patrzył na Ins przez chwilę, jakby nad czymś myśląc. Rozważał wszelkie za i przeciw, przeciągał ciszę kolejną sekundę. Wreszcie znów się odezwał.
- Trochę to potrwa. Chcesz zagrać w "prawda czy wyzwanie"?



Japoński | Włoski | | Głos | | ಠ_ಠ


They can take my heart, they can take my breath
When they pry it from my cold, dead chest!
avatar





Arthur
Ratler     Poziom E
GODNOŚĆ :
Zło przeklęte w kurdupla zaklęte.


Powrót do góry Go down


Re: Łazienka

Pisanie by Insomnia on Pon 24 Lip - 11:44
- Czasem się zdarza.
Uniosła jedną brew do góry, spoglądając na Arthura nieco z ukosa. Mógł sobie twierdzić, że wytłumaczenie tego zjawiska będzie długie czy tam nudne, ale to nie było coś, co mogłoby zrazić Nayami do jego wysłuchania. Wręcz przeciwnie, obudziła się w niej iskierka żywego zainteresowania. Gdzie tylko mogła posłuchać o czymś interesującym, tam od razu się udawała, bez względu na okoliczności. Na dobrą sprawę przy takim stażu znajomości Ratlerek powinien to już wiedzieć, ale wybaczmy mu to ze względu na nienajlepszy stan umysłowy.
- Chcę. Opowiesz mi.
Zero wahania w głosie. Przypadki medyczne interesowały ją tym bardziej, że wiązały się z konkretnymi dziedzinami jej zainteresowań. Co prawda do lekarza było jej daleko, ale same choroby i metody pozbywania się ich były jej bardzo bliskie. W końcu biegała po lesie za tymi wszystkimi korzonkami, kwiatkami i innymi płodami ziemi nie bez powodu. Wszystko po to, żeby temu przyrządzić napar uśmierzający ból głowy, a tamtemu doprawić zupkę, tak żeby przestał rzygać dalej, niż widzi. W dodatku jej metody wciąż nie były idealne, choć konsultowała się gdzie mogła, robiła mniej lub bardziej niebezpieczne eksperymenty - czasem nawet na sobie. Im więcej danych będzie miała w głowie, tym większą skuteczność będzie mogła zapewnić, ot co.
- W sensie, zapominasz słówek? Może musisz więcej ćwiczyć. - Zachichotała mimo woli. Ile razy sama słyszała takie zdanie! "Musisz więcej ćwiczyć" - to zazwyczaj powtarzał jej Ourell, kiedy znów zapominała najprostszych działań tabliczki mnożenia. Albo we wcześniejszym etapie nauki, literek. Dobra, tak naprawdę to wymieniona fraza musiała paść przynajmniej raz za każdym ich spotkaniem, bo zawsze okazywało się, że nie-tak-znowu-pilna w nauce Insomnia pozwoliła jakiejś wiedzy wypłynąć ze swojej głowy. Ale choć za każdym razem się irytowała, że przecież wcale nie musi wciąż powtarzać, była wdzięczna za te przypomnienia. Mogła się zżymać do woli, ale w głębi duszy nie mogłaby zaprzeczyć. Tylko dzięki względnie regularnym ćwiczeniom w ogóle nauczyła się czytać i pisać, o całej reszcie już nie mówiąc.
Zakończywszy trudny i żmudny proces nakładania farby odłożyła wszystkie narzędzia, przetarła czoło wierzchem dłoni i westchnęła z niekrytą ulgą. To wcale nie było takie proste, jak się zdawało - ufarbować komuś włosy. Było tyle etapów, na których mogła się wyłożyć i wszystko zepsuć! Póki co jednak wszystko wskazywało na to, że udało jej się dobrnąć do końca bez większych wpadek. Jeszcze tylko przepłukała ręce i właściwie pozostawało tylko czekać, aż kolor się "przyjmie". Usiadła po turecku naprzeciwko wujka, przerzucając przy okazji wciąż wilgotne włosy przez ramię do przodu.
- O, jestem za! - Ożywiła się, błyskając radosnymi ognikami w złotych tęczówkach. - To ja zaczynam. Chcesz pytanie czy wyzwanie?


avatar





Insomnia
Kundel     Opętana
GODNOŚĆ :
Nayami Leather


Powrót do góry Go down


Re: Łazienka

Pisanie by Arthur on Sro 26 Lip - 3:47
Zerknął na nią jednym zielonym ślepiem, którego źrenica nieznacznie rozszerzyła się na jej widok. A może to tylko przez światło? Podobno te wredne, czarne punkty zwiększały swój zasięg na widok niektórych osób zajmujących określone miejsce w sercu. Choć przecież traktował ją jak rodzinę. I to tą bliższą. Nigdy nie miał zbereźnych myśli o rodzinie, chyba że o Growie po pijaku. I to rzadko, bo mało kiedy był w stanie się na tyle nawalić, żeby wpłynęło to na jego mało rozumny móżdżek. Dziw brał ile procentów mogło się bezproblemowo pomieścić w tym niezbyt wielkim ciele.
- Jak będziemy szli do Miasta. Nie chcę, żebyś mi teraz usnęła - łypnął okiem i znów je zamknął, żeby farba nie wpadła mu gdzie nie powinna. Nie uważał tej historii za wielce ciekawą, zwłaszcza, że musiałby się zagłębić w czas odległy o tysiąc lat. Lub obmyślić skrót, którego raczej w tym momencie i w takim stanie szybko by nie ogarnął. Chciał ją też potrzymać w niepewności przez jakiś czas, żeby nie miała wszystkich informacji od razu. I tak była jedną z kilku osób wiedzących o nim najwięcej. Wyprzedzał ją tylko Wilczur, ale to przez prawdziwe powiązanie rodzinne i długi staż znajomości. No i siostra też z racji bycia siostrą musiała wiedzieć dużo, choć wszystkiego jej nie opowiadał. W jej przypadku nadmiar informacji mógł okazać się zgubny, gdyby jakaś parchata menda z M-3 postanowiła znów położyć na niej łapy. Dlatego ona nie miała wieści o większości jego życia w gangu, czyli czasu niemalże od uformowania grupy. Dostała krótkie strzępki, zaś Ins wiedzieć mogła o różnych wyprawach, polowaniach, zamachach.
Parsknął krótkim śmiechem. I kto tu mówił o ćwiczeniu? Zawsze to ona była zaganiana do trenowania swoich zdolności, jemu już od dawna nikt tego nie zlecił. Chociaż fakt faktem, że niektóre swoje umiejętności szlifował przez cały czas by nie wyjść z formy. Z mówieniem mogło być przecież podobnie jak z walczeniem.
- Tak. I zjeść słownik - mruknął. Właściwie pewnie to samo co ona zaleciłby mu dowolny z Bernardynów. Plus może wykopaliby jakiś specyfik wzmacniający pamięć. To przecież mogło być ze starości. Albo Spece uszkodzili mu mózg kiedy przypadkiem naprawili zachowanie zwierzaka. Do tej pory nie było wiadomo co mu zrobili, choć wydarzenia w podziemnych laboratoriach miały miejsce kilkadziesiąt lat wstecz.
- Daj pytanie. Na rozgrzewkę - wybrał. Wyzwania i tak musieliby realizować dopiero po wyjściu z łazienki, a to nastąpi jak już skończą wszelkie upiększające zabiegi.
Może być zabawnie.


Japoński | Włoski | | Głos | | ಠ_ಠ


They can take my heart, they can take my breath
When they pry it from my cold, dead chest!
avatar





Arthur
Ratler     Poziom E
GODNOŚĆ :
Zło przeklęte w kurdupla zaklęte.


Powrót do góry Go down


Re: Łazienka

Pisanie by Insomnia on Sro 26 Lip - 19:32
Od razu wyłapała spojrzenie zielonego oka, celując w nie własnym, złotym. Przybrała minę z gatunku ze mną i tak nie wygrasz, która sugerowała, że i tak wspomniana opowieść kiedyś z wujaszka wyciągnie. Teraz czy później - to już nie miało znaczenia. Była stuprocentowo pewna, że w którymś momencie tak czy owak dopnie swego.
- Niech ci będzie - zgodziła się, bez dalszej dyskusji wracając do swojej pracy. Mimo wszystko musiała się skupić, żeby nie skazać Arthura na popylanie po świecie z nierównym kolorem na łepetynie. Im dłużej się w tym babrała, tym większą sprawiało jej to przyjemność i zaczynała odnosić wrażenie, że wcale nie idzie jej bardzo źle. Wręcz przeciwnie, nic nie wypłynęło, nie wybuchło ani nie proklamowało niepodległości. To chyba można uznać za sukces?
- Nie zjeść! - Zaśmiała się i szturchnęła Ratlerka zwiniętą pięścią w ramię. - Przeczytać! Mogę cię nawet odpytywać ze słówek!
Wizja uczenia czegokolwiek starszego o całe stulecia wymordowanego była na tyle zabawna, że aż musiała przerwać na moment czynności fryzjerskie, nim ręce przestały jej się trząść od tłumionego chichotu. W gruncie rzeczy nadchodził już w jej życiu ten czas, że nie powinna polegać tylko na wiedzy innych, a mieć jej na tyle, by móc samej pomagać i uczyć. To mógłby być jej pierwszy pedagogiczny sukces! Wątpiła jednak, by udało jej się nakłonić wężowatego do lekcji japońszczyzny. Bądź co bądź języki obce i tak wchodzą do głowy najszybciej wtedy, gdy się ich po prostu używa. A w tym już była pomocna, nieustannie prowadząc rozmowy właśnie po japońsku.
- Pytanie, hmm... - zadumała się na moment, mimochodem pocierając dłonią podbródek. Nie miała nic przygotowanego zawczasu, a właściwie pierwszy raz w życiu brała udział w takiej grze. Nie za bardzo wiedziała, o co przykładowo można wypytać współgrających, ale nawet gdyby wiedziała, zapewne wolałaby bawić się po swojemu. - To będzie pewnie łatwe. Z czego w swoim życiu się najbardziej cieszysz?


avatar





Insomnia
Kundel     Opętana
GODNOŚĆ :
Nayami Leather


Powrót do góry Go down


Re: Łazienka

Pisanie by Arthur on Czw 7 Wrz - 19:04
Prychnął z rozbawieniem. Mogła go odpytywać, tak? Cóż, mawiają, że człowiek uczy się całe życie. Właściwie skoro do tej pory Adrich nie opanował języka, który od kilkuset lat go otacza, to naprawdę musiało być coś nie tak. Może powinien zacząć myśleć po japońsku zamiast w swojej ojczystej mowie? Albo codziennie pisać parę zdań dla wzmocnienia pamięci? W taki sposób udałoby mu się może wreszcie ogarnąć "chińskie krzaczki", których nawet nie umiał odczytać. Jeszcze by się okazało, że to młodsza panienka Leather będzie go uczyć wszystkiego, co ze względu na swój wiek wiedzieć powinien, a nie wie. Chociaż wolał ją niż Skoczka. Nie wytrzymałby za długo przy Pudlu, zaraz chcąc go walnąć notatnikiem czy rzucić długopisem. Ona przynajmniej się nie mądrzyła.
- Wcale nie jest takie łatwe... - mruknął, zastanawiając się nad odpowiedzią. Szczerze? Nie wiedział. Było kilka momentów, z których mógł się cieszyć, ale ciężko było wybrać ten najlepszy. Oparł łokcie na kolanach, złączył dłonie palcami i ukrył w nich pół twarzy, opierając palce o nasadę nosa. Myślał. Może czaszka mu nie dymiła, ale trybiki obracały się dość mocno.
- Byłoby kilka takich momentów, ale pytanie idzie bardziej w kierunku "z czego cieszę się teraz i cały czas". Więc... Z tego, że Wilczur mnie odnalazł po moim odrodzeniu. Bez tego nigdy byśmy się nie poznali i pewnie syczałbym dalej na każdego przechodnia, siedząc gdzieś pod kamieniem - zaśmiał się, odpowiadając. Gdyby nie jeden całkowicie przypadkowy moment z życia, Ratlerek na chwilę obecną byłby martwy lub właśnie żarłby się o jakiś kawałek starej padliny z innym zdziczałym wymordowanym. Może nie była to najszczęśliwsza chwila w jego życiu, ale na pewno zadecydowała o jego życiu. W końcu w stadzie było lepiej, a Grow namówił go do przyłączenia się do niego.
- No to teraz ja. Pytanie czy wyzwanie?


Japoński | Włoski | | Głos | | ಠ_ಠ


They can take my heart, they can take my breath
When they pry it from my cold, dead chest!
avatar





Arthur
Ratler     Poziom E
GODNOŚĆ :
Zło przeklęte w kurdupla zaklęte.


Powrót do góry Go down


Re: Łazienka

Pisanie by Insomnia on Sro 13 Wrz - 22:18
Wyszczerzyła zęby w szerokim uśmiechu, przy tym delikatnie kiwając się na boki. Niektórzy nazywali to ADHD, ale to najzwyklejsza dziecięca energia. Nie mogła usiedzieć ani chwili spokojnie, szczególnie gdy na tapecie znalazły się interesujące dla niej tematy. Wiedziała doskonale, że wcale nie zna wujaszka Arthura jakoś szczególnie dobrze - choćby dlatego, że żył o wiele dłużej i nie sposób było opowiedzieć wszystkie historie z setek lat życia. Zanim zdążyliby się tym zająć, Nayami pewnie miałaby już na karku dobrą czterdziestkę. Właśnie z tego powodu usłyszenie choć jednej ciekawostki było wydarzeniem wartym doświadczenia i przeżywała je w ogromnym napięciu. W momencie, w którym Ratlerek zaczął mówić, zamarła w bezruchu i nachyliła się do przodu. Wilgotne włosy odkleiły się od ramienia i szurnęły końcówkami o kolano wymordowanej, na co ta nie zwróciła najmniejszej uwagi, choć zimna woda skapnęła jej na odkrytą skórę.
- Awwww - jęknęła z rozczuleniem. - Podoba mi się ta odpowiedź! - stwierdziła zaraz, znów strzelając promiennym uśmiechem. wiele osób zawdzięczało Growlithe'owi różne rzeczy, ale chyba nikt tak wiele, jak Ins. W gruncie rzeczy gdyby nie założył gangu, dziewczyna nie tylko nie spotkałaby wszystkich tych, których traktowała jak własną rodzinę; możliwe, że nawet nigdy nie zostałaby poczęta, zważywszy na osobliwy życiorys obojga jej rodziców. Właściwie to mieli z Arthurem trochę podobną sytuację. W końcu młoda też nie miałaby się gdzie podziać, gdyby nie została przygarnięta jak własna przez Psią sforę. Hemofilia miała tendencję do dwubiegunowego podchodzenia do spraw opieki nad dzieckiem i Nayami dałaby sobie rękę uciąć, że gdyby ona zajmowała się córką samodzielnie, w gorszej chwili zostawiłaby małą pod najbliższym krzakiem i zapomniała o niej na wieki. Nieskończenie jako kolacja jakiegoś dzikiego zwierza też było faktem, z którego mogła się cieszyć.
- To... to ja też chcę pytanie! - Zdecydowała bez mrugnięcia okiem, powracając do rytmicznego kiwania się na boki.
avatar





Insomnia
Kundel     Opętana
GODNOŚĆ :
Nayami Leather


Powrót do góry Go down


Re: Łazienka

Pisanie by Arthur on Pon 25 Wrz - 19:38
Byliby idealnym przeciwieństwem – ona wiecznie wiercąca się i z brakiem cierpliwości do siedzenia w spokoju na dłużej niż pół minuty, on mający gdzieś wszystkie emocje, siedzący w bezruchu i mrugający raz na pół godziny. Problem pojawiał się dopiero podczas ich spotkań, kiedy to blondyn nie potrafił powstrzymać chęci uśmiechnięcia się i pytania o głupoty w stylu „jak minął ci dzień”. Była jedną z niewielu osób, które potrafiły rozsupłać mu jęzor i zmusić do gadania bez zmuszania. Nie marudził nawet kiedy został nazwany wujaszkiem, choć unikał wdawania się w nadmierną ilość związków. Co więcej, zależało mu na Nayami w dość specyficzny sposób – zamierzał ją ochraniać i patroszyć każdego, kto ją spróbuje skrzywdzić, choć nie czuł do niej żadnych głębszych emocji poza przyjaźnią.
Arthur zmienił pozycję, prostując plecy i krzyżując nogi. Położył dłonie na kolanach i wlepił wzrok w ciemnowłosą. Nawet nie wiedział czy odpowiedź ją usatysfakcjonuje, a tu się okazało, że nawet się jej podoba. Nie było źle, przynajmniej nie był zmuszony do snucia historii życia i wymieniania czterech innych szczęśliwych momentów!
- Hm. Czy miałaś w swoim życiu jakiś wstydliwy moment? – rzucił kompletnie z czapy i wyszczerzył kły w uśmiechu. Było to pierwsze lepsze co mu wpadło do tego farbowanego łba. Może nie wydarzyło się jej coś takiego, w końcu na Desperacji mało kto przejmował się przykładowo nagością, ale zawsze wiedziałby jakąś nieprzydatną pierdołę. Trochę jak z niepotrzebnymi rzeczami ze szkoły, które potem przydają się tylko do krzyżówek.


Japoński | Włoski | | Głos | | ಠ_ಠ


They can take my heart, they can take my breath
When they pry it from my cold, dead chest!
avatar





Arthur
Ratler     Poziom E
GODNOŚĆ :
Zło przeklęte w kurdupla zaklęte.


Powrót do góry Go down


Re: Łazienka

Pisanie by Insomnia on Czw 28 Wrz - 0:09
W pewnych kwestiach nie pozostawiała nikomu wyboru. Chyba każdy z psiej bandy został już przez młodą Heather ometkowany jakimś zmyślonym powiązaniem rodzinnym, od którego nie sposób się było uwolnić. Dziesiątki wujków, ciotek, braci i sióstr byli dla Nayami spełnieniem marzeń, jako że nie miała żadnych, z którą łączyłyby ją prawdziwe więzy krwi. Na własne rodzeństwo nie miała co liczyć, o rodzinie ze strony ojca trudno było cokolwiek powiedzieć, a siostry matki rozeszły się każda w swoją stronę i przez to nigdy nie miała szansy ich poznać. Skoro więc los nie obdarzył jej dużą familią, zatroszczyła się o nią sama. Siłą rzeczy ów proces nie ominął i Arthura, przez co przypadł mu tytuł wujaszka, jak się później okazało - jednego z najbardziej przez Nayami ulubionych. Nie obchodziło jej, że wydawał się nie lubić kontaktu z nikim i unikać wszystkich równo. O rodzinę trzeba się troszczyć, tak brzmiało jedno z naczelnych haseł realizowanych w życiu przez młodą wymordowaną. Nie dała blondynowi możliwości wyboru i może właśnie dlatego stała się wyjątkiem od ogólnie obowiązujących wokół niego reguł. Nie ma co, mogła być z siebie dumna.
- Uuu, na pewno. Pewnie kilka, ale najbardziej pamiętam jeden. - Uciekła wzrokiem gdzieś w podłogę. Na twarzy zaczęło się pojawiać lekkie zażenowanie, choć próbowała zachowywać się tak, jakby wcale jej to nie obchodziło. - To było dość dawno temu. Ourell uczył mnie wtedy tabliczki mnożenia, ale strasznie słabo mi to szło. I był taki chłopak w moim wieku, Clovis, i on powiedział, że nie dam rady się nauczyć w dwa dni całego mnożenia do stu, a on tak. Wkurzył mnie i się założyliśmy. - Na policzkach wymordowanej pojawił się lekki róż. - I przegrałam. Musiałam mu oddać ogromnego pluszowego pieska, którego Ai specjalnie dla mnie zdobył w mieście. A Clovis chodził z tą maskotką dumny jak paw... specjalnie ile razy mógł, to przychodził do mnie i się napawał tym, jaki to on lepszy. - Przygryzła nerwowo wargę, wzrokiem nadal krążąc gdzieś po podłodze. - To było wkurzające. Ale najgorzej było, kiedy musiałam się przyznać, dlaczego oddałam swojego ulubionego pieska. Że byłam za głupia, żeby ogarnąć mnożenie.
Zacisnęła usta, wydymając lekko policzki. Nie ulegało wątpliwości, że mówiła stuprocentowo serio, bo ciężko byłoby jej wyglądać na bardziej zażenowaną. Minęło jednak kilka sekund i westchnęła nieznacznie, odruchowo poprawiając ułożenie włosów.
- Przynajmniej Clovis umarł parę lat później. Rozszarpało go jakieś zwierzę. No i odzyskałam miśka.


avatar





Insomnia
Kundel     Opętana
GODNOŚĆ :
Nayami Leather


Powrót do góry Go down


Re: Łazienka

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Powrót do góry