Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next   

Łazienka    Pisanie by Arthur on Wto Sty 17, 2017 11:58 pm
Na pewno nie wygląda luksusowo, ale przynajmniej jest. Choć wygląda okropnie, przez krótkie okresy w roku nawet spełnia swoje zadanie. Najporządniej wyglądającą rzeczą w tym niezbyt wielkim pomieszczeniu jest chyba podłoga, która mimo wszystko zdaje się być dość czysta. Nagie, zimne ściany nie zostały pokryte żadnymi płytkami, przez co łazienka pachnie lekko wilgotną ziemią. Woda pojawia się zazwyczaj po deszczu lub roztopach, przez co nie należy do najczystszych, choć po drodze w dół jest odrobinę oczyszczana z nadmiaru brudu.
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Idąc rozmyślał o planie wyprawy. Miał wiele do pokazania, a bardzo mało czasu, w końcu najlepiej było zwinąć się z M-3 przed zmierzchem. Chyba, że rozbiliby mały obóz na noc gdzieś we wschodniej dzielnicy. Ta opcja wydawała się Arthurowi najrozsądniejszą - pierwszego dnia pokazałby Ins parę ciekawych zakątków i ładnych miejsc, ogarnęliby sobie coś ciepłego do jedzenia, przenocowali w miarę bezpiecznie w górach, a drugiego dnia załatwili zapasy dla gangu i prywatne zachcianki. Tak było też w sumie bezpieczniej, w końcu który patrol wlezie na górskie tereny szukać kogoś bez przepustki, skoro teoretycznie Miasto było wolne od skażenia? Zresztą, blondyn znał parę kryjówek, w końcu niejednokrotnie przebywał w tamtych rejonach. Raz przecież nawiał z laboratoriów razem z siostrzyczką, która wybrała życie wśród ludzi. Wzgardziła przytulnym domkiem w Edenie, o który wężowy tak bardzo walczył.
A potem się go pozbył, bo i tak rzadko w nim przebywał.
Otworzywszy drzwi, przepuścił Insomnię przodem, wykazując choć odrobinę dobrych manier. Choć to pojęcie w czasach obecnych było pojęciem względnym, bo każdy "dobre maniery" rozumiał inaczej. Jedni przykładowo nie wbijali ci noża w plecy tylko w serce, inni nie dobijali cię, gdy się przewróciłeś, a niektórzy nie mlaskali przy żarciu zwłok. A jemu akurat zachciało się tego, co rozumiano wiele stuleci wstecz.
- Powyciągaj wszystkie piórka, żeby się nie zniszczyły. I tak trzeba będzie spojrzeć czy na nich też coś nie zamieszkało - odezwał się, zamykając za sobą drzwi. Położył ręczniki na brzegu umywalki i na moment lekko odkręcił kran. Woda zaczęła cieknąć po krótkiej chwili ciszy, więc Arth zakręcił kurek nie chcąc marnować tak ważnej cieczy. Spojrzał na swoje odbicie w nieco brudnym, obdrapanym lustrze. Nie wyglądał najlepiej, a jeśli on to przyznał, to naprawdę coś musiało być na rzeczy.

_________________

Japoński | Włoski | Theme | Voice |

Fight
Not to fail
Not to fall
Or you'll end up like the others

Die
Die again
Drenched in sin
With no respect for another



Arthur
-----------
Ratlerek     Opętany

avatar

Liczba postów : 603
GODNOŚĆ : Arturo Claudio Adrich. Arthur.

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka    Pisanie by Insomnia on Sro Sty 18, 2017 12:47 am
- Będę, zobaczysz - zapewniła, nad wyraz poważnym tonem jak na siebie. Tu już nie było żartów, mogło chodzić o życie i śmierć, a równocześnie na szali leżało spełnienie jednego z największych marzeń Ins. Nie było mowy, żeby zrezygnowała z tak ekscytującej wyprawy, tym bardziej w dobrym towarzystwie. Zresztą była przekonana, że Arthur nie jest bezduszny i nie będzie jej trzymał na krótkiej smyczy jak za karę. Nie o to w końcu chodziło w całym przedsięwzięciu, a o to, żeby młodej pokazać kawałek świata i przy okazji załatwić nieco zaopatrzenia. Tak właśnie, drodzy państwo, łączy się przyjemne z pożytecznym.
- Jasne! - zawołała i podskoczyła energicznie, na wpół tanecznym krokiem kierując się ku wyjściu z pokoju. Kiedy tu przyszła, miała parszywy humor, ale właściwie już jej przeszło. Na korytarz wypadła z uśmiechem na twarzy, a potem przez całą drogę na niższy poziom trajkotała radośnie o najróżniejszych drobiazgach. Potrafiła być niemożliwie gadatliwa, a z blondynem nie widziała się na tyle długo, że miała mnóstwo do opowiedzenia. Streściła mu nawet przebieg swojej ostatniej wyprawy po przydatne rośliny, nie szczędząc pełnych napięcia kwestii i bardzo dosadnych, brutalnych opisów akcji. Nayami nie brzydziła się krwią i mordem, toteż nie krępowało jej opowiadanie o swoich wyczynach w sposób pozbawiony jakichkolwiek eufemizmów. Tu jest Desperacja, nie ma miejsca na poezję.
Po przybyciu do pomieszczenia służącego za łazienkę nie zwlekała długo z przygotowaniem się do odwszawiania. W końcu chciała jak najszybciej pozbyć się niechcianych lokatorów, a skoro miała już metodę i środki, była już bliżej niż dalej swojego celu. Wyjęła więc z włosów wszystkie piórka i obejrzała je starannie, strącając wszystkie przesiadujące na nich robaczki i zrywając gnidy. Po oczyszczeniu swoich ulubionych ozdób odłożyła je na prowizoryczną półeczkę. Wprawdzie mogła w dowolnym momencie zdobyć sobie nowe piórka, ale po co, skoro wciąż miała dobre. Niektóre z nich były w naprawdę ładnych kolorach i nie miała pewności, że znów się jej takie trafią.
- To od czego zaczniemy?

_________________



Insomnia
-----------
Kundel     Opętana

avatar

Liczba postów : 425
GODNOŚĆ : Nayami Leather

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka    Pisanie by Arthur on Pią Lut 10, 2017 11:32 pm
Musiał trzymać ją za słowo, w przeciwnym wypadku zmuszony zostanie do uczepienia jej na smyczy i pilnowania bardziej niż swojego tyłka w stadzie kochających inaczej. A to przecież mogło im popsuć zabawę w zwiedzanie M-3, bo mimo, iż Japończycy do tej pory bywali dziwni, to jednak człowiek trzymany na smyczy przez drugiego człowieka ściągnąłby uwagę. Nie o to im chodziło, a raczej o zachowanie jak największej dyskrecji. W końcu ściągnięcie na siebie patrolu zawsze było ostatnią rzeczą jakiej pragnął Arth. No i mogli zostać wyrzuceni z kawiarni czy baru, a o coś na pewno będą musieli zahaczyć. Trzeba Młodej pokazać, jak bardzo ludzie są nieporadni życiowo i że wszystko mają podsuwane pod nos. Najgorzej będzie, jeśli miejskie życie się jej spodoba i zechce przenieść się z brudnej, biednej Desperacji do bogatego Miasta, w którym wrogów właściwie jest tyle samo co poza murami.
Wymordowany rozczesał palcami swoje włosy, zaczepiając się co jakiś czas na splątaniach przy końcach pasm. Końcówki zdawały się lekko falować i skręcać, nawet mimo swojej wątpliwej świeżości. Ostatni raz mył je ze trzy tygodnie wstecz i jeszcze w dodatku został do tego zmuszony. Mimo wszystko, kudły nie wyglądały tragicznie. Mimo przyklapnięcia i braku świeżego blasku, nie były przetłuszczone i nieznośnie ciężkie. Czasem jednak mógł kochać swoje wątpliwe geny.
- Teraz najważniejsza jest twoja głowa, żeby się lokatorzy nie rozleźli. Zmocz porządnie włosy, machnę ci to potem tym mazidłem - odpowiedział jej spokojnie, zaplatając sobie warkocz, który następnie związał wydobytą z kieszeni gumką. Jego niedoszlifowana japońszczyzna czasami bywała dość wyraźna i dziwna, zwłaszcza jak na kogoś, kto włóczył się po tych okolicach od paru stuleci. Ale całe szczęście był zazwyczaj do zrozumienia i starał się dobierać prawidłowe określenia.
Gdy już włosy Nayami były wystarczająco wilgotne, blondyn rozprowadził po nich dokładnie i w dużych ilościach środek pachnący mieszaniną najróżniejszych ziół. Trącał też lekko spirytusem, choć to był prawdopodobnie najmniejszy problem, bo jeden ze składników przebijał się przez to wszystko, drażniąc nieco nos wonią mięty i lekko nadgniłych warzyw. Adrich nie znał się na ziołach, ale widział składniki na własne oczy i żaden nie wyglądał podejrzanie. No i przede wszystkim był pewien skuteczności specyfiku, sam był zmuszony kilka razy z niego skorzystać.
- Trzeba chwilę odczekać przed spłukaniem - odezwał się wreszcie, czyszcząc ręce pod lekkim strumieniem. - Mało podróżujesz, co? Gdzie byłaś najdalej? - zagadał ją, żeby skrócić czas oczekiwania.

_________________

Japoński | Włoski | Theme | Voice |

Fight
Not to fail
Not to fall
Or you'll end up like the others

Die
Die again
Drenched in sin
With no respect for another



Arthur
-----------
Ratlerek     Opętany

avatar

Liczba postów : 603
GODNOŚĆ : Arturo Claudio Adrich. Arthur.

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka    Pisanie by Insomnia on Czw Lut 23, 2017 12:41 am
Skinęła głową na znak zrozumienia i zabrała się do pracy. Mycie włosów w wykonaniu Ins nigdy nie było zbyt łatwe, głównie ze względu na ich imponującą długość. Potrzebowała więcej wody niż przeciętna osoba, a z drugiej strony jej marnowanie byłoby karygodne. Postanowiła rozwiązać ten dylemat prostą sztuczką - podstawiła pod kranik szczerbatą metalową miskę i napełniła ją mniej-więcej do połowy. W tak spreparowanym naczyniu zanurzyła większość swojej obfitej fryzury, a to, czego nie udało jej się włożyć prosto do wody, cierpliwie namoczyła nabierając cieczy w dłonie. Tym sposobem, choć zajęło to trochę czasu, osiągnęła cel minimalnym zużyciem jakże cennej deszczówki.
- Już! - zakomunikowała entuzjastycznie, oddając się tym samym w bardziej fachowe ręce. Ziołowa mieszanka pachniała całkiem przyjemnie, nawet gdy powstały z martwych nos wyczuwał więcej niż przeciętnie: każdy składnik z osobna i wszystkie razem. Zjawisko to było dla Nayami o tyle interesujące, że sama trudniła się zielarstwem i ciekawa była, na ile dobór składników był tu kluczowy. Może któryś z nich miał specjalne właściwości pasożytobójcze? Musiałaby zapytać kogoś bardziej obeznanego w temacie, sama dopiero się uczyła i w niektórych dziedzinach miała spore luki. Na co dzień zajmowała się raczej tymi roślinami, które uśmierzały ból brzucha albo poprawiały gojenie ran. Wszawicę miała pewnie połowa Desperacji i pewnie mało kto przejmował się niechcianymi lokatorami równie bardzo co młodociana gangsterka.
- Bardzo mało - jęknęła zbolałym głosem. - Nigdzie mi nie wolno chodzić samej, bo wszyscy twierdzą, że sobie nie poradzę. I nawet mnie czasem śledzą, łapiesz? totalny, okropny brak zaufania. Przez to prawie nie oddalam się od kryjówki. Właściwie jeszcze nie byłam na tyle daleko, żeby mieć problem z powrotem. - Trudno było nawet określić dokładną odległość czy choćby czas podróży, ale skoro nigdy nawet nie musiała się zastanowić nad tym, jak wrócić, to nie można było mówić o żadnych wielkich wyprawach. Prawda była taka, że po wywędrowaniu może pół godziny spacerkiem w dowolną stronę, Ins zazwyczaj była zawracana przez jakiegoś czujnego Charta czy inną życzliwą osobę, której nie uśmiechało się oglądanie furii w wykonaniu matki dziewczęcia. Zresztą sama młoda, choć ciągnęło ją ku przygodzie, nie chciała być nieposłuszna i jawnie łamać przykazu danego przez Hemofilię. Poza tym, niemożność zwiedzania świata odbijała sobie na dogłębnym studiowaniu kryjówki; układ korytarzy i pomieszczeń na każdym poziomie miała w paznokciu małego palca i tylko sporadyczne zawały tuneli czy rozbudowa zmuszały ją do uzupełnienia informacji. Była jedną z nielicznych, którym nie zdarzyło się nigdy zgubić w zamieszkiwanym przez gang kompleksie. W końcu to tam raczkowała, potem stawiała pierwsze kroczki. Podziemia były jej życiem, aż można by podejrzewać, że pomiędzy wilczymi genami zaplątało się wymordowanej trochę z kreta.
- Fajnie będzie się wybrać z tobą. Przynajmniej się nie zgubię. - Zachichotała nieznacznie i zaszedłszy Ratlerka od tyłu, oparła podbródek na jego ramieniu. Odchyliła nasmarowaną ziołami głowę tak, żeby przypadkiem nie ubabrać towarzysza i wlepiła spojrzenie w zakręcany właśnie kurek przy umywalce. Nie należała do cierpliwych, a niestety zabieg odwszawiania ze swej natury musiał trochę potrwać.
Odczuwała potrzebę zajęcia się czymkolwiek.

_________________



Insomnia
-----------
Kundel     Opętana

avatar

Liczba postów : 425
GODNOŚĆ : Nayami Leather

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka    Pisanie by Arthur on Sro Kwi 05, 2017 8:38 pm
Za życia, blond czupryna kurdupla była znacznie krótsza niż teraz. Zmuszony był do skracania kudłów przez regulamin swojej klasy, ale na ogół olewał sprawę i nosił kitkę. Krótką, bo krótką, ale młodzieńczy bunt wielokrotnie karany był uwagą do dziennika i ujemnymi punktami z zachowania. W podstawówce zaś często nazywano go dziewczynką - nosił warkocz sięgający połowy pleców, który wyraźnie wadził wielu osobom w tamtych czasach. Nigdy nie lubił odwiedzin u fryzjera, który prawdopodobnie nie znał się na odległościach. Mówisz mu, że chcesz pozbyć się pięciu centymetrów, żeby ledwie podciąć końcówki, a ten ciął pięć razy tyle, no bo "i tak odrosną". A w krótkich Arth wyglądał po prostu okropnie. I nie było to tylko jego zdanie. Obecnie nie pozwalał im przekraczać więcej niż bioder, ale zazwyczaj nosił krótsze z czystej wygody - łatwiej się o nie dbało i nie przeszkadzały. Czasem nawet coś mu odwalało i golił jeden bok, najczęściej jak go dana strona za mocno wnerwiła.
- Mnóstwo tracisz. Szkoda, że tak cię uwiązali do kryjówki, poza nią można się sporo nauczyć. I o ile Desperacja nie miewa ładnych widoków, tak Eden można zwiedzać w nieskończoność - stwierdził, zerkając na nią z lekkiego ukosa. Oj, chyba będzie musiał być "dobrym złym wujkiem", który złamie wszelkie zakazy i zabierze młodą w całe mnóstwo miejsc. Jeśli mieszka na tym łez padole, to powinna go znać, a przynajmniej odrobinę znać geograficznie. Nigdy nie wiadomo jak długo kryjówka będzie bezpieczna, może kiedyś Ins będzie musiała ratować organizację i opuścić podziemia w celu znalezienia pomocy?
Już miał odezwać się ponownie, gdy usłyszał skrobanie w drzwi, niuchanie pod nimi i ciche popiskiwanie. Wpuścił czworonoga do środka. Avery. Psina przestąpiła z łapy na łapę i zaprezentowała wiadomość przyczepioną do obroży. Wymordowany przykucnął i odczytał bezgłośnie notkę, jednocześnie głaszcząc łeb posłańca. Pogrzebał w kieszeniach i wyciągnął skrawek wymiędolonej karki oraz wręcz ogryzek ołówka, a następnie szybko odpisał i wysłał Avery w drogę powrotną. Zaraz po tym, znowu oparł się o ścianę, odchylił głowę i przymknął oczy.
- Udało mi się zwiedzić spory kawałek świata. Większość w sumie te tysiąc lat temu, no ale... - zaczął, wsuwając dłonie do kieszeni. - Mieszkałem we Włoszech. To jest... Emm... - otworzył ślepia i zmarszczył brwi, gapiąc się na sufit. Jak ciężko było wytłumaczyć odległość komuś, kto całe swoje życie spędził w jednym miejscu. Nawet jeśli by stwierdził, że "pół świata stąd", to dla Nayami świat ma parę kilometrów długości. - Może tak: gdyby spojrzeć z perspektywy ziarenka piasku najdalszego miejsca, które odwiedziłaś, to odległość sięgałaby wejścia do kryjówki - dokończył. Nigdy nie był dobry w porównaniach i raczej nie przepadał za poezją, ale chciał choć trochę przybliżyć jej skalę. Była bystra. Na pewno zrozumie.
- W każdym razie, razem z rodzicami i siostrami często wyjeżdżaliśmy w zimę czy lato, zwiedzaliśmy różne kraje. Przez nich polubiłem podróże do tego stopnia, że nie mogę usiedzieć w jednym miejscu. Czasem nawet wracam do ojczyzny, chociaż wyprawa do lekkich i przyjemnych nie należy.
Westchnął nieco tęsknie. Zdecydowanie musiał zorganizować sobie transport latający, wtedy na pewno byłoby łatwiej, zwłaszcza przy przekraczaniu oceanu. Odbił się od ściany i powrócił wzrokiem w miejsce, w którym stała Ins. Ale jej tam nie było. Wzdrygnął się od nagłego dotyku, ale zerknął na swoje ramię.
- I tak byś się nie zgubiła. Znasz tunele chyba lepiej niż ktokolwiek inny. Na zewnątrz wystarczy kojarzyć charakterystyczne znaki, położenie słońca czy gwiazd. Albo mieć mapę.
Odwrócił się nagle na pięcie i objął ją w pasie, patrząc prosto w oczy. No i co teraz?

_________________

Japoński | Włoski | Theme | Voice |

Fight
Not to fail
Not to fall
Or you'll end up like the others

Die
Die again
Drenched in sin
With no respect for another



Arthur
-----------
Ratlerek     Opętany

avatar

Liczba postów : 603
GODNOŚĆ : Arturo Claudio Adrich. Arthur.

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka    Pisanie by Insomnia on Pią Kwi 07, 2017 2:41 am
W temacie hodowania długich włosów Nayami też miała sporo doświadczenia. Swoje własne były dla niej ogromnym skarbem i każde przycinanie przeżywała jak mucha ciążę. Zniszczonych końcówek najchętniej pozbywała się samodzielnie; bo jak tu komukolwiek zaufać, że nie utnie za dużo? Co prawda wierzyła w dobre intencje psiej rodzinki, ale najbliżsi jej wujkowie to byli, no cóż... faceci. A faceci mają niezdrową tendencję do fatalnej oceny długości, a czasem nawet ignorancji w stosunku do estetycznych potrzeb młodej dziewczyny. Jej włosy musiały być ścięte idealnie, a jak powszechnie wiadomo, gdy chcesz coś zrobić dobrze - zrób to sam.
- No ja wieeeeeem - jęknęła zbolałym tonem. - Ja bym bardzo chciała wychodzić dalej, ale... wiesz, jaka jest moja matka. Zabiłaby mnie.
Skrzywiła się na samą myśl o tym, jak mógłby się skończyć podobny wybryk, gdyby Hemofilia się o nim dowiedziała. Zginęłaby Ins i pewnie jakieś dziesięć losowych osób, które akurat by się wymordowanej napatoczyły pod rękę. Nikt nie miał wątpliwości co do tego, że kobieta nie cackała się z nikim, kto zalazł jej za skórę. Zresztą, to chyba była cecha rodzinna wszystkich panien Heather, od najstarszych po najmłodszą. Ale Insomnię przynajmniej próbowano wychować nieco inaczej, nieco łagodniej.
Myśli o potencjalnej karze od matki rozwiały dźwięki dochodzące zza drzwi. Uśmiechnęła się natychmiast na widok Avery. - Co to? - zapytała, widząc w ręku Arthura papierową notatkę. Tak, to pytanie było dość wścibskie, ale chyba nikogo nie powinno ono dziwić, skoro wypowiedziała je Nayami. Była znana z tego, jak wciąż i wciąż drąży, pyta się interesuje mniej lub bardziej prywatnymi sprawami. Zresztą, zawsze można było odmówić odpowiedzi i raczej by się o to nie obraziła. Zwyczajnie nie mogła przegapić żadnej okazji do poszerzenia swojej wiedzy o świecie, a skoro ograniczano jej zbieranie własnych doświadczeń - sięgała po cudze.
- Bardzo daleko. - Kiwnęła głową na znak zrozumienia. Co prawda wyobrażenie sobie takiej odległości było dla dziewczyny ogromnym wyzwaniem, ale pojęła fakty na tyle, na ile była w stanie. W jej umyśle Włochy były od Japonii pewnie tak samo odległe jak granica M-3 i ocean, ale była to chyba najdalsza odległość, jaką wymordowana była sobie w stanie wyobrazić. Jak zrozumieć długą na całe miesiące marszu podróż, gdy nigdy nie było się więcej niż dzień drogi od domu?
- Masz siostry? - wyłapała. - Opowiesz mi o nich?
Rodzeństwa też nie miała. Trudno się spodziewać innego stanu, skoro sama Insomnia była spektakularną wpadką. Żadne z rodziców nie życzyło sobie jej pojawienia się na świecie, ciąża była dla nich jedynie kłopotem. Z perspektywy samej dziewczynki, była cudem; w końcu wymordowanym rzadko udawało się począć potomka, nawet gdyby bardzo się starali. To pewnie miało jakiś związek z działaniem wirusa, ale tego już Nayami nie wiedziała. W ogóle była mało zorientowana w tej całej sprawie z robieniem dzieci.
Zaskoczył ją nagły ruch. W jednej chwili opierała się leniwie na ramieniu Ratlerka, w drugiej znalazła się z jego objęciach niczym rasowa dama w opresji. Gdy jednak minęło krótkie zdziwienie, na twarz dziewczęcia wypłynął zwyczajny łobuzerski uśmiech.
- Tunele to co innego, uczę się ich od dziecka. Tam, na zewnątrz, wszystko jest... nowe. I zupełnie inne. Z mapą jeszcze okej, ale znaki, gwiazdy? Nie mam pojęcia, jak z tego korzystać. - Pokręciła głową, nieco zrezygnowana. Jeżeli chciała szukać przygód poza kryjówką, musiała się najpierw nauczyć podstawowych umiejętności potrzebnych do przetrwania w wielkim świecie.

_________________



Insomnia
-----------
Kundel     Opętana

avatar

Liczba postów : 425
GODNOŚĆ : Nayami Leather

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka    Pisanie by Arthur on Czw Maj 04, 2017 2:27 am
Kiwnął głową, rozumiejąc przekaz. Ciężko było postawić się pani Leather senior, chyba, że było się istotą o skłonnościach samobójczych. I wyjdzie na to, że blondyn jednak je ma, skoro obiecał gdzieś zabrać Nayami bez zgody oraz wiedzy jej matki. Chyba powinien ostrzec medyków, żeby uzbierali sprzętu ratowniczego, bo niedługo u nich wyląduje za czystą niewinność. O ile sprawa się wyda, a pewnie tak będzie.
Nie odpowiedział od razu, zajęty pisaniem. Może i miał podzielną uwagę, ale z ograniczonymi środkami do pisania wolał się nie rąbnąć, bo kreślenie zajęłoby dużo miejsca i byłoby niezbyt estetyczne. Arth, jak to Arth, dbał o dwie rzeczy: swoje włosy i jakość pisma. Aż dziw brał, kiedy się go czytało - litery wyglądały jak wyciągnięte spod damskiej ręki.
- Wilczur lepiej się poczuł - odezwał się w końcu, gdy posłaniec opuścił pomieszczenie i znów zostali sami. - Chcę go wyciągnąć i pogadać o pierdołach, ale jeszcze się do końca nie pozbierał.
Dawno nie widział krzywej mordy kuzyna. Zbyt dawno, można powiedzieć. Ostatnio właściwie się nie spotykali, a zanim Growa porwano, ledwie mijali się, witając w przelocie i nie wymieniając zbyt wielu słów. Wężowy czuł potrzebę pozajmowania mu trochę czasu, napicia się z nim i odciągnięcia od spraw gangu. W końcu nadal nie powiedział czemu ostatnio zniknął na dość długo, bez żadnego poinformowania chociaż kamieni przy wejściu do kryjówki.
- O Ayi chyba kiedyś coś wspominałem - rzucił, sięgając do szyi. Odpiął łańcuszek, którego nie zdejmował chyba nigdy, a przynajmniej nikt tego nie widział. Ostrożnie otworzył okrągły medalik, w którym kryły się dwa bardzo stare, ale dobrze zachowane zdjęcia. - Starsza ode mnie o parę minut, bliźniaczka. Różni się chyba tylko charakterem, ale i tak niewiele - wskazał zdjęcie młodszej kobiety, choć starsza była bardzo podobna, z tą różnicą, że miała niebieskie oczy i nieco ciemniejsze włosy. Wyglądała raczej na matkę. - Mieszka w M-3, uparcie prowadzi kwiaciarnię i nie chce do nas dołączyć. Jest jedyną, którą widziałem po śmierci, więc pewnie jedyną żyjącą. Były jeszcze dwie - starsza, która czasem opiekowała się nami zamiast rodziców i parę lat młodsza ode mnie, denerwująca i donosząca ojcu o wszystkim - Ratlerek zamknął drobny przedmiot i znów zawiesił łańcuszek. Zawartość medalika była jedyną pozostałością ludzkiego życia, do jakiego się dokopał. Nie miał zdjęć dwóch pozostałych dziewczyn i prawdopodobnie już nigdy ich nie znajdzie. Nawet jeśli - po setkach lat musiałyby być w totalnej rozsypce. Dwa, które posiadał, uchowały się tylko dzięki szkiełku i szczelności opakowania, a i tak lepiej było ich nie wyciągać.
Tym razem się nie odezwał. Patrzył głęboko w złociste oczy z nieodgadnionym uśmieszkiem na twarzy. Kompletnie nie nadawał się na bycie wujkiem, w ogóle nie nadawał się na bycie czyjąś rodziną, nigdy nie wiadomo co mogłoby mu strzelić do łba. Przyglądał się tak w milczeniu, przybliżył nawet nieznacznie, co niepokojąco skróciło dystans pomiędzy ich twarzami.
- Można już wypłukać ci włosy - stwierdził. I cały romantyzm w...

_________________

Japoński | Włoski | Theme | Voice |

Fight
Not to fail
Not to fall
Or you'll end up like the others

Die
Die again
Drenched in sin
With no respect for another



Arthur
-----------
Ratlerek     Opętany

avatar

Liczba postów : 603
GODNOŚĆ : Arturo Claudio Adrich. Arthur.

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka    Pisanie by Insomnia on Pon Maj 08, 2017 9:52 pm
- Wilczur lepiej się poczuł.
Rozpromieniła się natychmiast na tę dobrą wieść. Jeszcze niedawno słyszało się o niezbyt pozytywnie nastrajającej kondycji przywódcy, który dla Insomnii był przecież jednym z ukochanych wujaszków. Wieść o jego porwaniu uderzyła w nią jak grom z jasnego nieba, więc tym bardziej wyczekiwała wszystkich dobrych informacji na jego temat. Wspaniale było dowiedzieć się, że dochodzi do siebie. To oznaczało, ze może i Młodej uda się przebić do Growlithe'a z miłymi odwiedzinami, z którymi powstrzymywała się, póki jego stan nie był pewny. Nie chciała mu przeszkadzać.
- Oo, też bym chciała go zobaczyć.
Wygięła usta w podkówkę, na chwilę przybierając wygląd zasmuconego szczeniaczka. W psiej bandzie była ledwie Kundlem, toteż dorwanie się do przywódcy było dla niej bardzo utrudnione. Musiała ustąpić pierwszeństwa wszystkim ważniejszym od siebie osobom i pilniejszym sprawom, ale i tak wierzyła, ze wujek Grow znajdzie dla niej chociaż kilka minut. Zawsze znajdował, choćby się dookoła waliło i paliło. To była jedna z najpiękniejszych cech DOGS: nawet gdy się było porzuconym dzieckiem, znajdowało się multum osób gotowych przygarnąć niby-sierotkę do siebie.
- O Ayi chyba kiedyś coś wspominałem.
Kiwnęła głową na potwierdzenie; owszem, Arthurowi zdarzyło się już napomknąć o jednej ze swoich sióstr, ale tylko pobieżnie. Nigdy nie rozwinął tematu jej życia i losu, ani też nie opowiadał o pozostałym swoim rodzeństwie. Nayami byłaby zapewne zapytała o nie już wcześniej, ale dotąd nie zdarzyła się podobna okazja. Teraz zaś, skoro i tak czekali aż szampon zdziała swoje w kwestii wybijania niechcianych lokatorów na głowie, można było pociągnąć bardziej osobistą konwersację.
- Śliczne - skomentowała zawartość medalika. Zdjęcia musiały mieć już swoje lata, ale i tak bez problemu dało się na nich dostrzec urodę obu kobiet. Starsza z wyglądu musiała być oczywiście matką, młodsza - wspomnianą bliźniaczką. Uniosła też wzrok na Arthura, od razu zauważając rodzinne podobieństwo.
Ins miała to do siebie, że nie była zbyt dobra w wyczuwaniu takich rzeczy jak romantyzm. Coś tam może krzyczało z głębi organizmu, ale na chwilę obecną jej myśli były nieskażone podobnym myśleniem. W duszy wciąż była dzieckiem, nie do końca nawet świadomym, skąd się takie jak ona biorą. Zareagowała więc na wieść o tym, że okres oczekiwania dobiegł końca. Rozpromieniła się w uśmiechu i wyplątała z objęć Ratlerka, skocznym krokiem dopadając miski, w której wcześniej zamaczała swoje imponujące włosy. Teraz powtórzyła całą procedurę, powoli spłukując ziołową mieszankę ze swojej czarnej jak smoła fryzury. Zajęło to trochę czasu, ale w końcu udało jej się całkiem pozbyć szamponu. Wykręciła włosy z nadmiaru wody i roztrzepała nad miską, tak by przestało kapać na wszystkie strony z końcówek.
- Ładnie pachnie.

_________________



Insomnia
-----------
Kundel     Opętana

avatar

Liczba postów : 425
GODNOŚĆ : Nayami Leather

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka    Pisanie by Arthur on Czw Maj 11, 2017 2:20 am
Nie wątpił w to, iż Nayami jakoś się przebije przez tłumy chętnych. Czasem nawet Wilczur nie chciał widzieć całych zastępów "wyżej postawionych" psów, woląc spędzić chwilę w spokoju i móc odetchnąć. Kto tam by lubił zawracanie głowy masą ważnych i ważniejszych spraw, kiedy dopiero co wróciło się do królestwa żywych? Nawet Arth nie sądził, by szybko udało mu się dogrzebać do kuzyna i wyciągnąć go choćby i za włosy do najbliższego baru. Ale gdyby mu się udało... Cóż, mogliby obaj wrócić w stanie kompletnej niezdatności, ale raczej ze względu na ewentualną, przypadkową bójkę, a nie stan natrzepania alkoholem. Żaden z nich szybko nie odpadał i prędzej wywalano ich z lokalu z obawy przed wykończeniem zapasów.
Kac morderca też mógłby ich napaść po drodze, nie mając litości wobec dwójki wymordowanych.
O bliźniaczce mógł opowiadać godzinami, w końcu byli ze sobą najbliżej z całej tej wielkiej, wesołej gromadki. Ale ile można słuchać o dawnych dziejach, gdy jeszcze byli ludźmi? Albo o tym, że przez kilkadziesiąt lat dziewczyna nie chciała zmienić zdania w związku z zamieszkaniem z nim? Jakiś czas miał przecież dom w Edenie, do którego wielokrotnie próbował ją namówić. Wreszcie stwierdził, że bez sensu jest utrzymywanie go dla jednej osoby i całkowicie przeniósł się do Kryjówki, gdzie Aya przyjść w ogóle nie chciała. Wygody Miasta chyba za bardzo ją rozleniwiły. Co do pozostałej dwójki - ostatni raz widział je, gdy umierał. I niewiele mógł o nich powiedzieć poza tym, że były i za życia robiły to czy tamto.
- Nie odzywała się już od jakiegoś czasu, trochę mnie to martwi. Ale pewnie ma dużo na głowie - powiedział jeszcze. Była silna, to u nich rodzinne. Skoro już raz uciekli z laboratoriów, to na pewno nie dała się tam wpakować na powrót, żyła ostrożnie. Do tego nie miała żadnych widocznych cech zwierzęcych czy roślinnych, a to pomagało w maskowaniu się wśród ludzi.
W czasie gdy młoda ogarniała swoje włosy, blondyn zaczął przygotowywać swój zestaw "małego artysty". Tubka była już napoczęta, ale wężowy wiedział, że zawartość wystarczy na ufarbowanie jego pustego czerepu. Zaletą jasnych włosów było to, że większość kolorów przyjmowała się dobrze, a przynajmniej u niego. Do tego jakiś czas temu je podcinał i sięgały mniej więcej za łopatki. Wystarczyło tylko równo rozprowadzić białawą maź.
Swoje kudły zmoczył pod kranem, nie potrzebując zbyt wiele wody. Miały być wilgotne, a nie całkowicie mokre. Podał dziewczynie jeden z ręczników, odrzucając nieco ciemniejsze, pozlepiane wilgocią pasma na plecy.
- Wytrzyj je nieco. Albo zawiń je w ręcznik, jeśli ci wygodnie - rzucił, rozczesując palcami swoje włosy. - Chcesz nałożyć mi farbę? - spytał. Był gotów na noszenie różnych odcieni, w razie gdyby zrobiła to krzywo. Zawsze pozostawało mu rozwiązanie tego jakąś fryzurą.

_________________

Japoński | Włoski | Theme | Voice |

Fight
Not to fail
Not to fall
Or you'll end up like the others

Die
Die again
Drenched in sin
With no respect for another



Arthur
-----------
Ratlerek     Opętany

avatar

Liczba postów : 603
GODNOŚĆ : Arturo Claudio Adrich. Arthur.

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka    Pisanie by Insomnia on Czw Maj 18, 2017 8:50 pm
Och, w przebijaniu się przez tłumy była naprawdę niezła. Wymagało to sporo wysiłku, fakt, ale do zalet Nayami w tym względzie należała silna nieustępliwość. W momencie, gdy nawet najwytrwalsi wychodzili z kilometrowej kolejki, ona czekała wytrwale. Nie miała wątpliwości, że w każdej sprawie jej czas w końcu nadejdzie. Nie inaczej musiało być z widzeniami u Wilczura, który przecież nie mógłby być tak podły, by zignorować jej potrzebę kontaktu.
Nikt o zdrowych zmysłach nie narażał się rodzonej pierworodnej Hemofilii. Tak na wszelki wypadek.
- Na pewno się jeszcze odezwie. Pewnie po prostu jest zajęta - przytaknęła pocieszającym tonem. W końcu kto z własnej woli tak długo ignorowałby istnienie własnego brata? Do tego - bliźniaka! Gdyby Insomnia miała jakiekolwiek rodzeństwo, pewnie hołubiłaby brata lub siostrę i ceniła bardziej niż najdroższy diament. Kochała swoją przyszywaną rodzinę równie mocno, ale jednak co jak co: nie ma to jak więzy krwi.
Sprawnie ogarnęła własne włosie; pozwoliła wodzie skapnąć z powrotem do miski i wciąż zgięta wpół, wzięła z rąk Arthura ręcznik. Raz-dwa zawinęła go sobie na głowie, chowając swoje czarne skarby w turbanie godnym orientalnej piękności. Choć z cech wyglądu nie przypominała zbytnio typowych mieszkanek Dalekiego Wschodu, to przecież od urodzenia zamieszkiwała właśnie ten region. To raczej typ urody dalekowschodniej zdążył zmienić się przez te kilka wieków, intensywnie mieszany z genami innych ras, a nawet roślin i zwierząt. Skoro nikogo nie dziwiły już kocie uszy, czemu europejski kształt oka miał kogokolwiek wprawiać w zdumienie? No właśnie.
- CHCĘ! - Natychmiast wybuchnęła radosnym entuzjazmem na propozycję nakładania farby. Nie robiła tego nigdy w życiu, bo przecież nie miała czego ani komu, a i druga taka okazja mogła jej się nieprędko zdarzyć. Zdawała sobie oczywiście sprawę z tego, że może robotę pokazowo spartolić, ale przecież wujek na pewno jej wybaczy. W dodatku miała mnóstwo dobrych chęci i była gotowa zastosować wszelkie otrzymane po drodze wskazówki. Naprawdę zależało jej na tym, żeby wszystko się udało. Taki fryzjerski debiut! Gdyby jeszcze okazał się sukcesem, byłaby wniebowzięta!
- To od czego mam zacząć? - Zapytała, dopadając Ratlera i nieodwołalnie dominując jego przestrzeń osobistą. Była gotowa do pracy.

_________________



Insomnia
-----------
Kundel     Opętana

avatar

Liczba postów : 425
GODNOŚĆ : Nayami Leather

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka    Pisanie by Arthur on Czw Maj 18, 2017 10:24 pm
Miał nadzieję, że siostra go po prostu olewa. To była lepsza myśl niż czarny scenariusz dziewczyny porwanej przez S.SPEC na kolejne badania, testy, eksperymenty... lub też po prostu na wymierzenie kary za zachorowanie nie z własnej woli. Przynajmniej blondyn nie myślał o tym, że Aya mogła zostać zabita, bo do końca by się zamknął i odsunął od wszystkich, a kto wie co mogło mu poza tym odbić. Starsi wiedzieli, że można się po nim spodziewać wszystkiego - każdej istniejącej używki, cięcia się, jeszcze debilniejszych decyzji i jeszcze bardziej samobójczych pomysłów, wpadnięcia w furię i wybicia wszystkiego dookoła, a nawet udania się w pojedynkę do M3 aby zarżnąć każdego Niebieskiego, który się napatoczy. A to, że ostatnimi czasy nie przejawiał skłonności autodestrukcyjnych wcale nie było dobrym znakiem.
Zdążył trochę ogarnąć kudły zanim Ins zrobiła turban. Położył dłonie na brzegu umywalki, oparł się, napinając delikatnie mięśnie ręki i pleców, zaciskając odrobinę palce. Miał wrażenie, że coś jest nie tak, ale nie potrafił skojarzyć co. Poza tym, że nagle zaczął mieć mętlik w głowie i przez chwilę przestał kojarzyć fakty. "Chcę!" przebiegło gdzieś koło niego, odbijając się wszędzie, tylko nie w pamięci. Zupełnie jakby jego mózg wyłączył na chwilę działanie, co zresztą nawet obserwatorowi nie mogło umknąć. Leniwym ruchem Arth spojrzał na Nayami, a jego twarz nagle przestała wyrażać cokolwiek. Niby nie było w tym nic dziwnego, wyglądał tak na ogół... ale nie przy niej. Rozchylił delikatnie wargi, ale nie wydał z siebie żadnego dźwięku. Coś musiało być bardzo nie tak.
Kolejne słowa wpełzły mu do uszu, przeszły krokiem defiladowym po całej głowie, zostawiły ślad istnienia. Rozszyfrowanie wiadomości trochę potrwało, zupełnie jakby Ratler nagle zapomniał języka, w którym porozumiewał się do tej pory. Sklecenie odpowiedzi również zajęło mu dłuższą chwilę.
- Załóż rękawiczki - rzucił z wyraźnie innym akcentem niż do tej pory. Wygrzebał z pudełeczka odpowiednie przedmioty i podał jej. Lekko drżały mu ręce. - Musisz jak najdokładniej upaciać mnie tym... mazidłem... - zmarszczył brwi. Nagle zabrakło mu słów. Zdarzało się to wcześniej, ale zwykle nie ot tak. Pochylił się nieco nad umywalką, żeby było jej łatwiej. Mięśnie cały czas miał napięte, wzrok nieco skołowany, minę dziwnie codzienną.
Dostawał gorączki. Może nie było tego po nim widać, ale w dotyku już na pewno czuć.

_________________

Japoński | Włoski | Theme | Voice |

Fight
Not to fail
Not to fall
Or you'll end up like the others

Die
Die again
Drenched in sin
With no respect for another



Arthur
-----------
Ratlerek     Opętany

avatar

Liczba postów : 603
GODNOŚĆ : Arturo Claudio Adrich. Arthur.

Powrót do góry Go down

Re: Łazienka    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry