Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 2 z 2 Previous  1, 2   

Re: Some people just need a high-five. In the face. With a chair. [ Shawn | Daiki ]    Pisanie by Shirane Daiki on Sro Maj 31, 2017 12:14 am
„Jeszcze raz. Moshi mosh--”
Przecież nie odbierasz telefonu. ― Tym razem uznał, że należało upomnieć nieco nieobytego w tym świecie chłopaka, chociaż zrobił to z wyraźnym rozbawieniem i widoczną pobłażliwością. Ktoś inny na miejscu Shirane zapewne już dawno poczułby się zażenowany takim towarzystwem i przy pierwszym lepszym momencie nieuwagi, dałby nogę z cukierni – w końcu nic nie stało na przeszkodzie zostawienia za sobą kogoś, kogo praktycznie nie znali. Daiki natomiast traktował to jak nowe doświadczenie – coś o wiele ciekawszego od samotnego spędzania czasu w domu i sprawdzania zaległych prac uczniów. Niemniej na pewno nie życzył blondynowi, by na każdym kroku popełniał podobne gafy, spotykając się z niezbyt przyjemnymi spojrzeniami sprzedawców.
Japończycy nie zawsze byli ugodowi, a tym razem Dawers miał sporo szczęścia, że nie został zdany wyłącznie na siebie.
Tylko na kogoś, kto nie powinien uważać go za swój problem – podsumował w myślach, tłumiąc ciężkie westchnienie, co dość skutecznie zbył rozbawionym uśmiechem. Nie było to trudne, biorąc pod uwagę, że zdążył już polubić ciemnookiego, nawet jeśli znali się raptem dwie godziny – i to tylko dlatego, że przez większość czasu błądzili po mieście.
No już, już. Nie krzyw się tak. ― Dwukrotnie klepnął go w ramię w pokrzepiającym geście, jakby między wierszami chciał zakomunikować, że to jeszcze nie koniec świata, a ta cukiernia z całą pewnością nie szykowała się do rozbiórki w najbliższych latach. Czarnowłosy był silnie przekonany, że budynek miał tu stać nawet za dziesięć lat. ― Zawsze możesz zgarnąć ich wizytówkę i broszurę. Jeśli twoje miejsce zamieszkania znajduje się odpowiednio blisko, będziesz mógł zamówić dostawę. Niecały rok temu zaopatrzyli się w specjalne androidy, które poruszają się po określonej części miasta i słyszałem, że system działa całkiem sprawnie, chociaż sam nie miałem okazji go przetestować. Mieszkam rzut beretem stąd, więc tylko przepieprzyłbym kasę ― wyjaśnił, odruchowo wskazując za siebie kciukiem, jakby jego mieszkanie znajdowało się po przeciwnej stronie ulicy. I poniekąd tak było.
„Shirane.”
Kiwnął głową z uznaniem. Kto wie – może za sprawą tego gestu chłopak już na dobre miał utrwalić sobie sposób, w jaki powinien się do niego zwracać?
Nie lekceważę, ale wystarczy, że musimy targać ze sobą też inne toboły ― parsknął, kiwnąwszy podbródkiem w stronę jego bagaży. Skoro wcześniejszy argument nie zadziałał, to może chociaż brak dodatkowej pary rąk był w stanie przemówić Shawnowi do rozsądku. Niemniej jednak prędko okazało się, że pomimo przestróg, młodzieniec i tak postanowił rzucić się w wir zakupów.
Brunet przesunął ręką po twarzy, jednak nie odezwał się już ani słowem – Przynajmniej nie zabrał wszystkiego – zważywszy na to, że i tak robił co mógł, by się nie zagalopować, jednak w momencie poderwał ręce na wysokość klatki piersiowej, a z jego ust wyrwał się nieco nienaturalny śmiech.
Daj spokój! Nie upchnę w siebie połowy z tego, no i nie musisz mi się odpłacać. ― Pokręcił energicznie głową, choć w duchu miał wrażenie, że chłopak wszystko sobie dokładnie zaplanował, licząc na to, ze znacznie większa część i tak przypadnie jemu – ktoś, kto tak uparcie wzbraniał się przed wykupieniem całej wystawy, nie mógł dużo jeść, jednak było już za późno na sprzeciwy, gdy sprzedawczyni zaczęła pakować do papierowych toreb wymienione przysmaki. Nie dało się ukryć, że wyczuła okazję, o czym świadczył usatysfakcjonowany błysk w jej oczach. Koniec końców jej spotkanie z dziwnym chłopcem okazało się przynieść więcej korzyści niż strat.
„Bingo, Daiki.”
Shirane ― poprawił raz jeszcze, jednak tym razem ze swojego rodzaju niemocą w głosie. Mężczyzna zaczynał już powoli ocierać się o granicę przyzwyczajenia, jednak jakaś jego część nadal miała nadzieję, że wykorzeni z niego ten zły nawyk. ― Akademia Shiroi, mówisz. ― Lekko rozchylone usta świadczyły o jeszcze niedokończonej wypowiedzi, jednak głos uwiązł mu w gardle w chwili, w której czytnik wydał z siebie nieprzyjemny dźwięk przesądzający o wszystkim.
Transakcja odrzucona.
Shirane zaczynał sądzić, że dzisiejszy pech blondyna przeniósł się także na niego. Przynajmniej w pewnym stopniu. Spojrzenie błękitnych oczu skierowane zostało na przygotowane już zakupy. Jakby tego było mało, odczuł na sobie ciężki wzrok sprzedawczyni, która dopatrzyła się w nim ostatniej deski ratunku, a jednocześnie próbowała zapędzić go w kozi róg i niemo wymusić na nim zapłatę. Wyczuł tę sztuczkę, gdy tylko – z bijącym po oczach ociąganiem – pomknął spojrzeniem wyżej, wreszcie zawieszając wzrok na jej twarzy. Miał dwa wyjścia – nie zapłacić i narazić się na gniew starszej kobiety, a także znosić widok rozczarowanego przybysza z innego miasta albo zapłacić i zadowolić dwie z trzech osób.
Zapłacę ― oznajmił sprzedawczyni, choć sekundę po tym doszedł do wniosku, że jeszcze nie do końca przemyślał tę decyzję. Wyciągnął identyfikator w stronę czytnika i z bólem przyglądał się, jak spora kwota w momencie opuszcza jego konto. Był tylko zwyczajnym nauczycielem. ― Zwrócisz mi pieniądze, gdy już odblokujesz konto. Coś czuję, że jeszcze się zobaczymy.
Papierowa torba zaszeleściła, gdy podnosił ją z blatu, by zaraz po tym wcisnąć ją w ręce jasnowłosego. Wystarczyło, że taszczył ze sobą już torbę i parasol.

_________________

japoński | angielski



Shirane Daiki
-----------
Nauczyciel angielskiego

avatar

Liczba postów : 23

Powrót do góry Go down

Sądził już, że gorzej być nie może.
Zaczęło się od „incydentu ze Sky”, przebrnęło przez turbulencje w trakcie jazdy, przez które masakryczne opóźnienia po prostu nie mogły dziwić. Wysiadając miał jeszcze cień nadziei na ujrzenie niemal zamazanej we wspomnieniach twarzy ciotki, jednak zamiast jej uśmiechniętych, smagniętych czerwienią ust, dostrzegł jedynie łysinę człowieka, który za nic nie chciał oddać jego bagaży. Długa kłótnia zakończona została zszarganymi nerwami – ale przynajmniej w tej bitwie Shawn wygrał. Wygrana miała jednak na tyle delikatny smak, że gdy się zgubił w olbrzymim M3, nie pozostał po niej nawet ślad. Zresztą, nawet gdyby został, deszcz wszystko by zmył.
A teraz, na domiar złego, jego konto okazało się zablokowane?
Nie będzie już gorzej, pomyślał z goryczą, ostatni raz spoglądając na brownie. Żegnaj brownie. Żegnaj galaretko. I ty jabłeczniku. Za tobą będę tęsknił najbardz(ZAPŁACĘ)iej. Powieki drgnęły, a gdy otworzył szerzej oczy i uniósł brodę, światło odbiło się od ciemnych tęczówek; białe kurwiki fiknęły koziołka, nadając jego spojrzeniu sekundowego blasku.
Wyprostował się powoli, nie zdejmując badawczego spojrzenia z twarzy Daikiego, który w tym samym momencie unosił nadgarstek, by odkryć identyfikator.
„Zwrócisz mi pieniądze, gdy już odblokujesz konto”.
Przytaknął od razu, jeszcze będąc na granicy wierzyć czy nie wierzyć.
Zresztą, nic innego nie wchodziło w grę i wbrew obiegowej opinii człowieka roztrzepanego – Shawn byłby w stanie poruszyć niebo i ziemię, byle spłacić zaciągnięty właśnie dług.
Czym ludzie mogli być bardziej ze sobą związani jak nie jedzeniem?
Dawers odebrał papierową torbę, tłumiąc w sobie kuszącą ochotę, by zerknąć raz jeszcze do środka i upewnić się, że to wszystko nie jest tylko chwilowym wymysłem jego głodnego „ja”. Pakunek jednak coś ważył i Shawn takie ciężary spokojnie mógł wziąć na siebie. Zawartość musiała być rewelacyjna.
Rewelacyjnie byłoby więc, gdyby istniała możliwość wypróbowania wszystkiego, co odciążyło konto w banku Shirane, dlatego jasnowłosy pochylił głowę w pożegnaniu i, upewniwszy się, że kasjerka widziała ten gest, odwrócił się na pięcie do wyjścia.
Padało nieustannie, a bagaże nie stawały się lżejsze, jednak nawet to nie było w stanie popsuć humoru Shawna. Nie po tym, jak po całej górze negatywów otrzymał co najmniej trzy dary od losu – słodkości, dom, który (rzekomo) jest już niedaleko, no i samego Shirane. Opuszczając cukiernię spojrzał na niego kątem oka i przytaknął w oczywistym wyrazie.
Dzięki.
Bez ciebie niechybnie byśmy zginęli.
Dokładnie to zdanie dało się słyszeć w przestrzeni, choć nigdy nie zostało wypowiedziane na głos. Shawn poprawił jeszcze tylko dużą torbę, której pas przecinał mu pierś i ruszył w szarą rzeczywistość. Jeżeli wierzyć Daikiemu, mieszkanie było...

_________________

angielski | japoński



Shinra
-----------
Uczeń

avatar

Liczba postów : 87
GODNOŚĆ : Shawn "Shinra" Dawers

Powrót do góry Go down

Re: Some people just need a high-five. In the face. With a chair. [ Shawn | Daiki ]    Pisanie by Shirane Daiki on Pon Cze 19, 2017 8:24 pm
„Dzięki.”
Nie ma sprawy ― rzucił, rozkładając parasol, który na powrót znalazł się nad ich głowami. Całe szczęście, że byli już na tyle blisko jego mieszkania, że nawet ze swoją beznadzieją orientacją w terenie, mógłby pomylić się tylko wtedy, gdyby szczelnie zawiązano mu oczy. ― Przynajmniej nie będę musiał robić kolacji, bo pewnie wystarczająco zapchasz się słodyczami.
Kiwnął podbródkiem w stronę papierowej torby. Jeszcze nigdy wcześniej nie przyszło mu zrobić aż tak obfitych zakupów w cukierni. Pozostało już tylko mieć nadzieję na to, że Shawn nie miał aż tak pojemnego żołądka, jak wcześniej zakładał.
Strzeż się ludzkiego odkurzacza.

5 minut później.

Proces wydobywania klucza z kieszeni nie należał do najłatwiejszych – Shirane najpierw musiał odłożyć parasol, później wsadzić rękę do nieprzyjemnie przemoczonej kieszeni i dopiero wtedy wycelować zdobyczą prosto w zamek. To również trwało chwilę, gdy znacząca zmiana temperatur doprowadziła jego ciało do lekkiego drżenia. Na swoje nieszczęście nie posiadał choćby grama tłuszczu, który ochroniłby go przed zimnem, a dzisiejsze wystawienie się na deszcz w połączeniu z długotrwałym kluczeniem po mieście dla Daikiego zwiastowało ciężkie przeziębienie. Nie marzył teraz o niczym innym, jak tylko o natychmiastowym zrzuceniu z siebie nieprzyjemnie ciężkich ciuchów i osuszeniu się do porządku. Na szczęście te luksusy były na wyciągnięcie ręki.
Zaraz po otworzeniu drzwi, zapalił światło w niewielkim przedsionku. Mieszkanie już na samym wejściu wydawało się być przytulne. Czarnowłosy szybko wpakował się do środka, odwieszając parasolkę na wieszak i stawiając torbę Dawersa gdzieś w kącie. Już sama obecność nadprogramowych tobołów sprawiała, że za moment mogło zabraknąć miejsca dla ich dwójki. Nic dziwnego, że gospodarz czym prędzej zrzucił z siebie buty i zrobił miejsce dla gościa.
Jeśli możesz, zamknij za sobą drzwi. Powiedziałbym, żebyś czuł się jak u siebie, ale mam wrażenie, że jeszcze zaczniesz grzebać mi w szafkach ― rzucił niby żartem, jednak na podstawie kilku zebranych doświadczeń był przekonany, że blondyn był zdolny do tak otwartego podejścia do sprawy. Nie to, żeby mężczyzna miał coś do ukrycia, jednak pewnie nikt na jego miejscu, nie pozwoliłby ledwo poznanej osobie na taką swawolę. ― Możesz odstawić zakupy na blacie. Po prawej stronie jest salon z wysepką kuchenną. ― Wskazał ręką odpowiednią stronę, odwracając się w stronę drzwi, które znajdowały się za jego plecami. Gdy tylko je otworzył, chłopak był w stanie dostrzec skrawek wnętrza łazienki, z której Dai wywlókł swój ręcznik. ― Odstąpię ci łazienki, a sam przebiorę się w swojej sypialni. ― Wskazał kciukiem na prawo. ― Nie krępuj się, jeśli będziesz chciał wziąć prysznic po podróży. Ręczniki są w szafce przy umywalce. Nie będę pytał, czy pożyczyć ci jakieś ubranie, bo... ― tu opuścił wzrok na jego torby ― chyba nie ma takiej potrzeby.
Miał nadzieję, że natłok informacji go nie przytłoczył. Nie chcąc zwlekać ani chwili dłużej, ruszył w stronę własnego pokoju, jednak zatrzymał się w pół kroku, unosząc palec wskazujący, jakby nagle doznał olśnienia.
A! Podłącz telefon, zanim pójdziesz się przebrać. Przynajmniej trochę się podładuje i szybciej skontaktujesz się ze swoją krewną. I patrz pod nogi. Złodziej czasem lubi pod nie wpadać. Znaczy się... mój kot ― zreflektował się szybko, kręcąc nieznacznie głową, zanim pozostawił chłopaka samego sobie. Przynajmniej na parę minut.

_________________

japoński | angielski



Shirane Daiki
-----------
Nauczyciel angielskiego

avatar

Liczba postów : 23

Powrót do góry Go down




Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 2 z 2 Previous  1, 2   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics