Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Poczta kwiatowa ssie. [ Mori & Dimness ]    Pisanie by Mori on Czw Sty 05, 2017 9:57 pm
Pięć lat temu.

To był bardzo ładny, wiosenny dzień. Temperatura utrzymywała się w dozwolonych moralnie granicach, tak by nie było za zimno na krótkie spodenki, a jednocześnie by pot nie cieknął po plecach z gorąca. Słońce świeciło przyjemnie, przesycając swoim ciepłem młode liście drzew. Tylko co jakiś czas puchata chmura przesłaniała je, tylko po to, by zaraz uciec i przestać zakłócać dzień dla wielu idealny.
Mori wysiadł z autobusu wkurwiony.
Podstawowym powodem wkurwienia był fakt, że całkowicie inaczej zaplanował sobie ten dzień. Miał parę spraw do załatwienia, w cholerę nauki i umówiony rajd w mmorpg'u. A przez to, że został wysłany będzie musiał odłożyć sprawy, naukę przesunąć na noc i mieć cholerną nadzieję, że nie spóźni się na rajd.
A wszystko za sprawą Vegi. Kochana Veguśka zawodzi gdy tylko nadchodzi taka możliwość. Serio, co z nią nie tak? Czasami miał wrażenie, że Vega rości sobie jakieś specjalne prawa tylko dlatego, że jest córką biologiczną. Co za idiotyzm. To, że jest starsza też nie powinno jej dawać jakichś forów. W końcu nie była aż tak starsza by to miało faktyczne znaczenie. Wniosek: Vega przejebała i Mori przez to miał przejebane.
Ale kurwa, dzisiaj była jej zmiana i było to wiadome od cholernego zawsze!

To nie tak, że nie lubił jeździć po kwiaty. Szczególnie, że to nie były duże ilości tylko te mniejsze zamówienia od hodowców z małymi uprawami i dość specyficznymi kwiatami. Wszystko inne matki same sobie dowoziły, ale w te dni zazwyczaj nie miały czasu, za to dostawcy nie mieli czasu w te dni, gdy one miały... I tak jakoś to się toczyło.
Mori był w stanie to zrozumieć, nawet zdobyć się na jakąś wyrozumiałość i nie mieć za dużo przeciwko temu, jeśLI TYLKO KTOŚ MU POZWOLIŁ TO WPISAĆ W GRAFIK.
Nie, serio, siostra, przejebałaś sobie, szykuj się na zemstę.

Ubrany w proste, jasne dżinsy i białą bokserkę szedł chodnikiem w stronę tej całej wioskowej części miasta. Trochę ludzi go mijało, trochę szło za nim i przed nim... Nie za bardzo go to interesowało. Widoki też znał na pamięć. Dzień wydawał mu się bardziej ponury niż powinien. Jakby zwyczajną, nasłonecznioną barwę kolorystyczną podmienić na trochę poszarzoną, pokrytą dymem czy innym dziadostwem.
Przygarbiony, z ponurym wyrazem twarzy wyglądał jak człowiek gotowy zabić - tylko ciężko stwierdzić czy kogoś czy siebie.

Z jakiegoś powodu sytuacja rozgrywająca się z przodu przyciągnęła jego wzrok. Z odległości ciężko mu było dokładnie powiedzieć, ale widział drobną, bardzo jasną dziewczynę i dwóch, średniej wielkości chłopaków. Nie wyglądało to przyjemnie. Ich postawy były agresywne, niedobre, zbyt pewne siebie.
Z odruchu przyspieszył kroku.

_________________



-----------
Wojskowy


Liczba postów : 90
GODNOŚĆ : Ichabod 'Mori' Órafulson

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Poczta kwiatowa ssie. [ Mori & Dimness ]    Pisanie by Dimness on Pią Sty 06, 2017 12:02 am
Po niebie szykował tęczowy smok. Uderzył skrzydłami w powietrze, wzlatując jeszcze wyżej aż do chmur. Potem wykonał beczkę, a promienie słoneczne sprawiły, że jego pięknej barwy łuski zalśniły.
Naomi obserwowała te akrobacje huśtając się na oponie zawieszonej na grubej gałęzi drzewa. Zastanawiała się co musi jest owe stworzenie.
Tęczowe smoki... Pewnie jedzą tęczę, dlatego tak szybko znika! Muszą być głodne.
Przez chwilę rozmyślała nad tym jak dokarmiać latające gady, ale przemyślenia zostały przerwane przez miły choć lekko zachrypnięty głos mamy. Dziewczyna pobiegła do domu na śniadanie zapominając o smoku.

Dostała zadanie. I to jak ważne! Musiała zanieść list! Ciekawiło ją co jest napisane w środku koperty, ale nie mogła. Dobre wychowanie mówiło nie takiemu zachowaniu. A co jak jest tam ogromny sekret od którego ważą się losy świata? Gdy wychodziła z domu miała na sobie brązowe sandały, niebieskie rybaczki, zieloną bluzkę a także biały, ażurowy sweterek. Wędrując drogą do celu w pewnym momencie kątem oka zauważyła kartonowe pudełko umiejscowione blisko śmietnika, które poruszało się co jakiś czas. Rozejrzała się, ale ciekawość wygrała. Zbliżyła się i delikatnie uniosła karton odkrywając to co skrywał. W środku był kotek. Małe, zaniedbane i wychudzone maleństwo.
- Oj... Ktoś cię zostawił tu samego?
Odpowiedział jej miaułknięciem.
- Zabiorę cię i nakarmię i zaniosę do Pani Doktor... A potem może zostaniesz z nami.
Sądząc po ilości odgłosów jakie wydawał, Naomi przyjęła, że podoba mu się ten pomysł. Zdjęła swój sweterek i zwinęła go w coś na kształt koszyczka. Uniosła kociaka, aby następnie odstawić go do wytworzonego przez siebie gniazdka.
Ale moment. List! Oh, ważna koperta od której zależą losy świata! Prawie o niej zapomniała. Postanowiła mimo wszystko najpierw go zanieść a potem zająć się sprawą kotka.

Po drodze skakała para jelonków o małych złotych rogach. Miały znamiona, jeden czerwone a drugi niebieskie. Ich kopyta miały ten sam kolor co rogi a oczy świeciły na biało. Naomi obserwowała jak maleństwa fikają wokół między nogami przechodniów. Otrząsnęła się szybko.
Udało się jej donieść list a także odwiedzić Panią Doktor. Kotkowi nic nie było poważnego. Jest tylko głodny oraz potrzebuje odpoczynku. Ustaliły, że za tydzień wróci z nim i Pani Doktor go zbada ponownie. A potem... Do końca nie wiedziała co będzie. Zaczęła nad tym więc intensywnie myśleć.
Do tego stopnia, że niezauważyła idących przed nią Niemiłych Panów od których śmierdziało papierosami.
- Prz-Przepraszam!
Spodziewała się milczenia, ale zamiast tego stało się coś innego.
- Uważaj jak leziesz. - Warknął jeden. Widząc jej plamy odezwał się drugi.
- Ohh, albinos. Z zoo się urwałaś?
Wyczuła ich pewność sobie. Słysząc słowo "albinos" wiedziała w jaką stronę pójdzie. Przycisnęła kotka bliżej ciała, gotowa do ucieczki w razie potrzeby.

_________________
Głos || Theme
Mowa: Kolorek || Myśli: Kursywa
Bardzo często w postach przewijają się elementy fantastyczne wykreowane przez wyobrażenie Naomi.



-----------
Pomagierka na farmach


Liczba postów : 259
GODNOŚĆ : Naomi Kasai

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Poczta kwiatowa ssie. [ Mori & Dimness ]    Pisanie by Mori on Pią Sty 06, 2017 9:40 pm
Było ich dwóch, na oko w jego wieku. Mniej-więcej w jego wieku. Ale ogółem dużego znaczenia to nie ma. Wiek to pikuś, ważne są zamiary i wielkość. Budowa ciała może się okazać dość decydująca.
Dlaczego właściwie od razu zakładał najgorsze? Ah, tak - dlatego, że tak bezpieczniej.
Jeden był od niego widocznie większy, mocniej zbudowany i chciał wydawać się straszniejszy niż był. Stał trochę jakby ziemia parzyła mu stopy - co chwila przenosił ciężar ciała z jednej nogi na drugą. Wypinał klatkę piersiową i prężył bezsensownie ręce, co chwilę zaciskając i rozluźniając pięści. Bokser? Nie, prędzej fan boksu który ostatecznie nigdy nie zaczął się go uczyć. Krótki wniosek: przypakowany idiota.
Drugi był bardziej rozmiarów Moriego. Smukły, chyba trochę niższy, zgolony na łyso... Kojarzył się Moriemu z wampirem - to jak się nachylał nad dziewczyną, jak garbił plecy i najpewniej trzymał ręce splecione przed sobą - to wszystko wyglądało jak klasyczny wizerunek krwiopijcy. Tylko skórę miał zbyt ciemną na unikającego słońca krwiopijcę.

Z każdym krokiem coraz lepiej słyszał co do niej mówią. To nie była przyjemna sytuacja, ewidentnie para idiotów się nudziła i postanowiła zabawić kosztem niewinnej dziewczyny. Co ona im mogła zrobić? Popatrzyć na nich o pół sekundy zbyt długo? Eh, że też tacy ludzie dalej się w M3 zdarzali.
- To co, może ją zaprowadzimy do zoo?
- Ha, i tego jej kotka też!
- Dawaj go w ogóle, co to za sierściuch - powiedział większy, sięgając po kociaka zawiniętego w sweterek.
- Ej! - krzyknął Mori wciąż będąc oddalony o parę kroków.
Napastnicy odwrócili się. Ich mordy faktycznie były tak krzywe jak Mori podejrzewał.
Uśmiechali się paskudnie.
Serio, co z tymi ludźmi jest nie tak? Wszyscy aż proszą się o wpierdol.

_________________



-----------
Wojskowy


Liczba postów : 90
GODNOŚĆ : Ichabod 'Mori' Órafulson

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Poczta kwiatowa ssie. [ Mori & Dimness ]    Pisanie by Dimness on Pią Sty 06, 2017 10:37 pm
Przytuliła kotka mocniej do ciała. Wydał dźwięk zdezorientowany, co ją zaniepokoiło. Nie chciała go wystraszyć czy przydusić, ale nie mogła pozwoli żeby coś mu się stało. Gdy ten większy sięgnął po kotka odruchowo cofnęła się o krok w tył. Przerażona zaczęła tworzyć w głowie scenariusze rozwoju wydarzeń, łącznie z tym, że zostanie zabrana gdzieś do jakiegoś paskudnego miejsca… Do kanałów na przykład. Kanały zawsze się jej kojarzyły z przerośniętymi szczurami, aligatorami i zbiorowiskiem wszystkiego co niedobre. Pewnie ludzie tacy jak oni musieli tam mieszkać. Nie było innej opcji!
    - „Ej!”
Słysząc czyjś głos natychmiastowo spojrzała w jego kierunku. Następny chłopak się zbliżał. Gdy zauważyła, że jej oprawcy się odwrócili, cofnęła się parę kroków. Miała zamiar uciec przy pierwszej okazji. Wiedziała, że jest słaba. Niestety, jej próbę ucieczki zakłócił kotek, który zamiauczał.
    - Młoda chce dać szpulę. – Odezwał się „wampir”.
Dim, szybko!
Po wrzaśnięciu do samej siebie w umyśle odwróciła się z zamiarem ucieczki, ale została zatrzymana szybko. Zbyt szybko. Chłopak chwycił ją za jej włosy i pociągnął, skutecznie unieruchamiając. Ból był tak nagłe, że wrzasnęła przez niego z nadzieją, że zwróci uwagę kogokolwiek w okolicy na to co się dzieje.
    - Puść! – Krzyknęła z łzami w oczach, po czym złapała za włosy, które ciągnął.
    - Chciałabyś albinosie. - Odparł rozbawiony.
Szarpnął jeszcze raz, sprawiając, że omal nie wywróciła się. Chwycił ją za ramię i obrócił ją. Naomi miała poważny problem, bo za chwilę złapał ją za bluzkę a drugą ręką sięgał po kotka.
Dim, weź się w garść!
Zaryzykowała, ale… wbiła mu paznokcie w skórę na dłoni. Do krwi do tego.
    - Kurwa! – Zaklnął i puścił ją zaskoczony.
Dziewczyna naprawiając swój poprzedni błąd, odwróciła się, zagarnęła swoje kudły do przodu szybko i uciekła zanim ten zdążył wyrwać się z szoku przez jej nagły atak. Kotek zamiauczał, a ona ukryła się za rogiem ulicy, wychylając głowę, aby zarejestrować sytuację, jaka się dzieje i czy biegną jej szukać. Ona rozwinęła się kompletnie inaczej, bo jej prześladowca zwrócił się do chłopaka, który zawołał do nich. Pomaga jej?
W takim razie ona też musi! Szybko rozejrzała się w poszukiwaniu osoby kompetentnej do pomocy, na przykład pana policjanta. Albo przyjaznego i cichego bohatera. Choć liczyła cichutko na to, że odnajdzie superbohatera, ujrzała w oddali policjanta.
Nie namyślając się, podbiegła do niego.
- Panie Policjancie! Musi Pan mi pomóc! – Mężczyzna zwrócił na nią uwagę od razu.
- Cóż się stało?
- Niech pan pójdzie za mną!
Zadowolona pobiegła na miejsce gdzie rozgrywała się akcja przyprowadzając policjanta. Wyjrzała za rogu z nadzieją, że chłopakowi nic nie jest. Sprowadziła pomoc dla niego!

_________________
Głos || Theme
Mowa: Kolorek || Myśli: Kursywa
Bardzo często w postach przewijają się elementy fantastyczne wykreowane przez wyobrażenie Naomi.



-----------
Pomagierka na farmach


Liczba postów : 259
GODNOŚĆ : Naomi Kasai

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Poczta kwiatowa ssie. [ Mori & Dimness ]    Pisanie by Mori on Sro Sty 11, 2017 9:56 pm
No chyba, kurwa, nie. Serio. Serio? SERIO?? Mori wiedział, że on ma zły dzień, ale teraz wyszło na to, że miała go też białowłosa, a dwa zjeby będą go mieć za chwilę.

Ruszył biegiem. Krzyczenie z daleka czy słowne załatwianie sprawy to nie jego domena. Nie po to go matka całe życie uczyła, jak sobie w takich sytuacjach radzić, by teraz unikał konfrontacji.
Sytuacja wydawała się całkiem prosta - większy jest bliżej niego, nawet postępuje kilka kroków w jego kierunku. Jest cięższy, groźniejszy, najlepiej szybko go wyeliminować z walki. Wampir nie będzie mieć czasu zareagować, wciąż zajęty dziewczyną. Jest podobnej postury co Mori, ale wygląda jakby tylko pakował na siłce tępo rozwijając mięśnie, a nie ćwicząc faktyczną walkę. Mimo wszystko, nawet jeśli ćwiczył, to pewnie będzie łatwiej się z nim rozprawić, niż gdyby to wielkolud ćwiczył walczenie.

Większy wydawał się dość skonfundowany, tym, że Mori się nie zatrzymał ani nawet nie przestraszył, gdy ruszył na niego. To dawało doskonałą okazję. Wolniejsze, mało precyzyjne ruchy były tym, na co Mori liczył i co dostał. Dzięki temu sprzedał chłopakowi szybki, bolesny hak w wątrobę, wykorzystując do tego całą siłę swojego rozpędu. Gdy facet się zgiął się w pół, Mori dołożył mu jeszcze z łokcia w nerkę, sprawiając, że pod mężczyzną ugięły się nogi i upadł na kolana.
Już brał zamach do kolejnego ciosu, gdy zauważył zbliżającą się osobę.
W ostatniej chwili uskoczył przed nożem próbującym wbić się w jego plecy.
Potknął się, stracił równowagę, przetoczył po chodniku. Szybko pozbierał się i wstał gotowy do odpowiedzi na atak. Wampir trzymał w lewej ręce krótki nóż motylkowy i stał w sposób pewny siebie i... Zaskakująco profesjonalny?
Wampir ruszył na Moriego, szybciej niż można było się po nim spodziewać. Zbyt szybko zmniejszająca się odległość między nimi nie pozwoliła Moriemu wymyślić nic sensownego. Znów odskoczył przed ciosem, uchylił się przed kolejnym, wciąż się cofał i próbował znaleźć wzór w ruchach wykonywanych przez wampira. W końcu przewidział, jaki będzie kolejny cios, spróbował go zatrzymać, złapać za rękę, ale przeciwnik w ostatniej chwili zmienił ruch, i zamiast z góry, zaatakował bardziej z boku. Mori za to nie zdążył na tę zmianę zareagować wystarczająco szybko. Ostrze głęboko przecięło mu brew, a krew zalała oko.
Mori odskoczył, ale po ułamku sekundy, potrzebnym na uświadomienie sobie jak bardzo go to wkurwiło, skoczył na faceta i całym ciężarem ciała pociągnął go na ziemię. Impakt uderzenia wydarł powietrze z płuc wampira, nóż wypadł mu z ręki.
Ale Mori też poczuł tę siłę. Zakołatało mu w głowie, krew lejąca się na oko przesłaniała połowę pola widzenia i wkurwiała. Mrużąc prawe oko nie dostrzegł nadchodzącego ciosu; dopiero bolący nos i wylądowanie na ziemi uświadomiło go, że cokolwiek się stało.
Wampir przetoczył się na niego, znów się zamachnął, ale ktoś z tyłu złapał za jego rękę.
- Dość! - zabrzmiał donośny głos sporego mężczyzny.
Po chwili oba ramiona wampira były unieruchomione, i choć się jeszcze wyrywał, to został odciągnięty, przyparty do płotu i skuty kajdankami. Mori obserwował to z ziemi, mocno skołowany całą sytuacją. Z trudem podniósł się do pozycji siedzącej i zaklął pod nosem uświadamiając sobie, że matka dobrze radziła, by zawsze nosić z sobą jakieś chusteczki.

_________________



-----------
Wojskowy


Liczba postów : 90
GODNOŚĆ : Ichabod 'Mori' Órafulson

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Poczta kwiatowa ssie. [ Mori & Dimness ]    Pisanie by Dimness on Pią Sty 13, 2017 11:20 pm
Naomi widząc krew wystraszyła się lekko, ale Pan Policjant nie. Od razu wkroczył do akcji i pobiegł do walczących chłopaków. Dziewczyna pobiegła chwilkę po nim i obserwowała jak chłopak, który ją dręczył jest odciągany i zakuwany w kajdanki. Obserwowała to przez moment, ale gdy spojrzał się na nią gniewnym spojrzeniem, aż się cofnęła.
Zwróciła głowę w kierunku swego wydawcy. Widząc płynąca z jego brwi krew musiała coś zdziałać! Przypomniało jej się, że miała częściowo zużytą paczkę chusteczek w jednej z kieszeń. Po szybkich przeszukiwaniach odnalazła je. Usiadła na ziemi obok jej wybawiciela. Kotek zaumiałczał, gdy odłożyła go wraz z gniazdkiem na ziemię, ale nie ruszył się.
- Umm... Dziękuję...
Zaraz po tych słowach wyciągnęła chusteczkę i przełożyła do jego rany. Obserwowała jak nasiąka krwią chłopaka.
- Naprawdę ci dziękuję...
Powiedziała. Wzięła jeszcze jedna chusteczkę, choć miała problemy z wyciągnięciem jej z opakowania jedną ręką.
- Boli? - Spytała się wybierając jego twarz z krwi na tyle ile mogła. - Em... Jak masz na imię? Ja jestem Naomi.
Gdy jedna z chusteczek nie nadawała się już do użytku, odłożyła ją na ziemię i zajmowała się pozostała. Kotek zamiauczał.
- Spokojnie... Zaraz pójdziemy do domu i odpoczniesz mały.
Mówiąc to obserwowała kotka, który zwinięty w kłębek leżał na sweterku Dim.

_________________
Głos || Theme
Mowa: Kolorek || Myśli: Kursywa
Bardzo często w postach przewijają się elementy fantastyczne wykreowane przez wyobrażenie Naomi.



-----------
Pomagierka na farmach


Liczba postów : 259
GODNOŚĆ : Naomi Kasai

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Poczta kwiatowa ssie. [ Mori & Dimness ]    Pisanie by Mori on Pią Sty 27, 2017 12:40 am
Siedział tak właściwie średnio ogarniając sytuację. Przez głowę przemknęło mu, że może ma wstrząśnienie mózgu? Może? Hm? Hm. Raczej nie. Nie no, poza uciążliwym brakiem czegokolwiek do zahamowania krwawienia nic mu nie było. Do tego zanim w ogóle zdążył rozważyć zdjęcie koszulki by to nią się posłużyć, pojawiła się ta biała dziewczyna. Ha, widzieliście to! Ewidentnie była o wiele bardziej roztrzęsiona tą sytuacją niż Mori! Ale to wszystko wina adrenaliny. Mori wciąż słyszał szum krwi w uszach i czuł się gotowy do ataku. Co innego, że jego ciało pewnie by w tej chwili zareagowało jednym wielkim "NOPE" na próbę podniesienia się.
Patrzył na dziewczynę pustym wzrokiem. Dopiero po chwili dotarło do niego, że ona coś w ogóle mówi. No, znaczy przy poruszaniu ustami zazwyczaj ludzie wypowiadają słowa.
Kotek zamiauczał.
Mori odwrócił powoli wzrok w jego kierunku i w końcu do niego dotarły te wszystkie słowa, jakie biała - Naomi - wypowiedziała. Co prawda w odwróconej kolejności informacji, no ale.
- Mori. Znaczy Ichabod, ale mów mi Mori. I bardziej piecze. I powinnaś raczej przyłożyć dużo chusteczek na raz niż szybko je zmieniać... - odparł, na początku pewnie, ale z każdą chwilą gubiąc gdzieś tę pewność. No bo imienia to był pewny! Wiedział jak się nazywa, no, tylko cała reszta wydawała się taka... Niepewna? Wydawało mu się, że mówi prawdę. Ale wydawać to się może wiele, bardzo wiele rzeczy. Hm.
No w każdym razie.
- Nie masz za co dziękować. Co oni w ogóle niby od ciebie chcieli? - dodał po niewielkiej chwili, wracając do swojego normalnego stanu bycia - wkurwienia.

W tym samym czasie policjant zakuł w kajdanki drugiego z napastników i wezwał radiowóz, by przewieść ich na komisariat. Popatrzył na dwójkę nastolatków, odchrząknął i powiedział:
- Będę potrzebować waszych zeznań w tej sprawie. Na początek okażcie swoje identyfikatory - zażądał najdelikatniej jak tylko umiał.

_________________



-----------
Wojskowy


Liczba postów : 90
GODNOŚĆ : Ichabod 'Mori' Órafulson

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Poczta kwiatowa ssie. [ Mori & Dimness ]    Pisanie by Dimness on Pią Sty 27, 2017 6:50 pm
Ludzie są źli. Bardzo niedobrzy. Krzywdzą siebie nawzajem i zwierzęta.
Nie można tak!
Naomi poczuła mimo to ulgę, że wampir został złapany przez Pana policjanta i zabrany. Teraz skupiła swoją uwagę na jej wybawicielu, który cierpiał z powodu rany. Ale jaki odważny był. Ona nigdy czegoś takiego dokonać by nie mogła… Ale potrafi za to rysować! Spojrzała na chłopaka i przyjrzała mu się dokładnie. Był starszy od niej trochę. Nie potrafiła ustalić o ile lat. Gdzieś… 2 lata? Nie była w tym dobra, toteż wyrzuciła te myśli.
Po co o tym myślisz, Dim?
Masz rację. Po co?
Słysząc, że odpowiada kamień spadł z jej serca. Bała się, że będzie trzeba wezwać karetkę, bo jest ciężko ranny. Z tej rany naprawdę dużo krwi płynęło! Przypominała jej… krew. Próbowała jakoś zamaskować fakt, że to czerwona ciecz płynąca w żyłach, bo trochę to ją przerażało. Ale nie wyszło.
Zaczęła się zastanawiać co jej to przypomina…
…Truskawki?
Polewa?
Polewa truskawkowa?
Dżem truskawkowy?
Soczek…?

Polewa truskawkowa koniec końców wygrała, bo jakiś czas temu ona i jej mama pozwoliły sobie zaszaleć i kupić lody z polewą. Były nieziemsko dobre. Wyobraziła sobie jakby to było żyć na takiej wyspie z dżunglą, tubylcami, palmami kokosowymi… Mogłaby jeść lody każdego dnia, pić mleko kokosowe i mieszkać w domku na drzewie!
Zejdź na ziemię Dim. Przecież zmieniłabyś się w popiół przez słońce.
Fakt, fakt. Zapomniałam o tym.
Gdyby mogła wyleczyć swoją chorobę, zrobiłaby to od razu. Strasznie jej przeszkadza.
Ichabod…? Jest takie imię?
Ale skoro, żebym go nazywała Mori…

- Ja jestem Naomi… Ale możesz mi mówić Dimness jeśli chcesz. To taka… Ksywka.
Bardziej drugie imię, ale ok.
Słysząc radę, zrobiła tak jak powiedział i przyłożyła kilka chusteczek, przytrzymując je obydwoma rączkami. Na jego pytanie zastanowiła się chwilę.
- Nie wiem… Wpadłam na nich przypadkowo… Przeprosiłam, a oni się uwzięli na mnie. Nie rozumiem tego. Nic złego nie zrobiłam.

Słysząc rozkaz policjanta, pogrzebała po kieszeniach i pokazała swój identyfikator.
Zeznania… Brr
Nie podobało jej się to, trochę się bała, była zestresowana… Bo pierwszy raz musi zeznawać z jakiejś kryminalnej sceny zbrodni. Ale była gotowa.
- Więc, co tu się stało?
Pierwsze pytanie, będzie okej, będzie okej… Nie stresuj się! I mów prawdę!
Tak jak mama cię nauczyła. Kłamać nie wolno, to złe i grzeszne. Tym bardziej przed policjantami!
- Więc… Spokojnie szłam przed siebie i przypadkowo wpadłam na tym dwóch chłopaków, którzy zaczęli mnie wyzywać od albinosa i chcieli skrzywdzić kotka. Ale … – Zrobiła małą pauzę, łapiąc powietrze, bo wszystko wymówiła szybko na jednym oddechu. – A potem ten chłopak przybiegł mi na ratunek a ja pobiegłam po Pana, żeby Pan uratował nas i… Tyle.
Spuściła głowę nie mając nic więcej do powiedzenia. Policjant oddał jej przepustkę, a ona ją schowała. Sprawdziła jak ma się rana chłopaka, delikatnie zmieniając chusteczki.
- Boli? – Zapytała go ponownie, chcąc się upewnić, czy wszystko okej.
Kotek zamiauczał.
Musi wrócić do domu i dać mu miejsce do odpoczynku. Pani Doktor go nakarmiła oraz dała wodę, więc malec musiał teraz tylko odpocząć. Ale pamiętała, że ona też musi go nakarmić i dać wodę. Musi odzyskać siły teraz, żeby potem być silnym kotkiem.
Na pewno znajdzie mu dobry dom.

_________________
Głos || Theme
Mowa: Kolorek || Myśli: Kursywa
Bardzo często w postach przewijają się elementy fantastyczne wykreowane przez wyobrażenie Naomi.



-----------
Pomagierka na farmach


Liczba postów : 259
GODNOŚĆ : Naomi Kasai

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Poczta kwiatowa ssie. [ Mori & Dimness ]    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics