Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 7 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7   

Re: Pokój 404    Pisanie by Insomnia on Nie Gru 03, 2017 5:46 pm
Czy tylko mi te zmiany frontów przypominają "Rzeź" Polańskiego?
- Uważaj co mówisz, Kyllie - odwarknęła, zakładając ręce na piersi i mierząc Bernardyna złośliwym spojrzeniem spod przymrużonych gniewnie powiek. - I do kogo mówisz. - Złoto błysnęło ostrzegawczo na okręgu tęczówek, kiedy zacisnęła jedna z dłoni w pięść, aż chrupnęło. Tylko ból powstrzymywał ją w tej chwili od gwałtownych reakcji, choć wiedziała, że prawdopodobnie złamała sobie któryś z paliczków. Miała to gdzieś; i tak wyleczy się lada moment, a chwila zwierzęcej satysfakcji nie była warta późniejszych konsekwencji. Wyżycie się na samej sobie było najszybszą i najprostszą metodą utrzymania w ryzach złości, którą wywołały w dziewczynie lekceważące słowa medyka. Na dobrą sprawę pomogła im wszystkim, bo to dzięki jej interwencji chłopak się choć trochę uspokoił. Minimalnie, ale zawsze. To dawało nadzieję, że jeśli jeszcze trochę się postara, ostatecznie dojdą do wystarczającego poziomu współpracy. Jekyll mógł tego nie doceniać, ale popełniał błąd. Nie wierzył, że odrobina uprzejmości może wiele spraw ułatwić i oszczędzić wszystkim zarówno nerwów, jak też marnowania energii na czcze przegadywanki.
Otoczyli jasnowłosego niczym profesjonalny sztab; z blondynem w roli lekarza prowadzącego, Ins jako pielęgniarką asystentką, a ojciec wymordowanej robił chyba za opiekuna pacjenta.
Zabawne.
Ale udało się. Została dopuszczona do pomocy i zamierzała z tego skorzystać - zrobić tyle po swojemu, ile będzie w stanie. Nie mogła siedzieć bezczynnie, toteż kiedy Hiroki wreszcie przełamał się i przystąpił do rozbierania, ostrożnie złapała za materiał bluzy, pomagając mu pozbyć się odzienia. Trzymała mocno, toteż kiedy ją puścił, ubranie znalazło się w rekach dziewczyny. Odruchowo wywróciła je na prawą stronę i złożyła schludnie w kostkę, podczas gdy mężczyźni wymieniali się kolejnymi uprzejmościami.
Nie przeszkadzała podczas wykonywania badań, stała tylko tuż obok chłopca, przyciskając do piersi ciepłą jeszcze bluzę. Spoglądała to na pacjenta, to na lekarza, upewniając się, że nie ma miejsca nic niepokojącego. Obiecała wystąpić jako obrończyni sprawiedliwości i choć była przekonana, że Jek raczej nie odwali niczego głupiego, musiała wiarygodnie odegrać swoją rolę. Choćby po to, by dodać młodszemu odwagi i zafundować mu choć trochę więcej poczucia bezpieczeństwa. Tylko tyle mogła zrobić.

_________________



Insomnia
-----------
Kundel     Opętana

avatar

Liczba postów : 422
GODNOŚĆ : Nayami Leather

Powrót do góry Go down

Re: Pokój 404    Pisanie by Jinx on Pią Gru 08, 2017 11:42 pm
Dzisiaj musiał być naprawdę wyjątkowy dzień, że wykazywał się aż taką cierpliwością. Do każdego znajdującego się tutaj w Sali. I chociaż palec wskazujący prawej dłoni systematycznie uderzał o ramie lewej ręki, kiedy miał je skrzyżowane na klatce piersiowej, wciąż nic nie mówił, ani też nie ruszył się ze swojego miejsca. Ale wszyscy bogowie świadkami, że jeszcze parę chwil ociągania się szczeniaka, a był gotowy podejść do niego i siłą zerwać z niego górną część garderoby. Byle tylko Jekyll zaczął już go badać. W końcu im szybciej zacznie, tym szybciej skończy, załatwią co mają załatwić i wreszcie sobie pójdą.
Cierpliwość ciemnowłosego wreszcie została nagrodzona, gdy ta rozdygotana galareta wreszcie postanowiła dostosować się do poleceń. Mięśnie Jinxa delikatnie rozluźniły się, a plecy wygodniej oparły o chłodną ścianę. Znużone spojrzenie przemknęło po wystających łopatkach owleczonych papierową skórą, po żebrach, ciemniejszych plamach na plecach. Wydawało się, że oprócz nagłej i niebezpieczne utraty masy ciała nic się nie zmieniło. Żadnych nowych zmian, żadnych kolejnych plam.
Wciąż pozostawali w martwym punkcie.
- Wątpię, by pamiętał. – odezwał się nagle, prześlizgując wzrokiem po ramieniu chłopca, gdzie odszukał Jekylla, tym razem śledząc jego każdy ruch, każde dygnięcie I pociągnięcie ścięgnami.
- Do niedawna był pewien, że wszyscy jesteśmy popierdoleni, a wymordowani I Desperacja to jedynie jakiś wytwór masowych halucynacji. Ale kto wie, może jednak w cudowny sposób amnezja zniknie i wszystkie wspomnienia powrócą? – zapytał nieco zaczepnie, jednocześnie kpiąco. Dzieciak, chociaż zapewne nieświadomie, coraz bardziej odkrywał w sobie dryg do manipulacji i bawienia się słowami w taki sposób, by wychodziło na jego, i żeby uzyskiwał odpowiedzi na swoje pytania, chociaż bywały nadal momentami, że zakrywał uszy na prawdę, brodząc po pas w kłamstwach, które sobie wmawiał.
Z drugiej strony, gdyby go dobrze ukierunkować, mógłby wykorzystywać tę umiejętność świadomie, nie tylko na swoją korzyść, ale też i na jego.
Możliwe, że wtedy dług zostałby wreszcie spłacony.
- Długo ci to jeszcze zajmie, doktorku? – odezwał się wreszcie zniecierpliwiony, przechylając głowę lekko w boku. Coraz bardziej odczuwał wewnętrzną potrzebę udania się do swojego pokoju, gdzie mógłby jebnąć się na łóżko i pogrążyć w śnie. Właściwie kiedy to ostatnio spał? Ale tak porządnie?
- Nayami. – tym razem skierował swoje słowa bezpośrednio do dziewczyny, chociaż wzrok nie zerwał kontaktu z Jekyllem i plecami Hirokiego.
- Zamknij się. Przestań kozaczyć. – mruknął, dopiero teraz spoglądając na nią. Nieważne, czy w jej żyłach płynęła jego krew, czy też nie. To w tym momencie nie miało jakiegokolwiek znaczenia. Każdy w tym pomieszczeniu był traktowany na równi. No, prawie.

_________________



Jinx
-----------
Właściciel Burdelu Poziom E

avatar

Liczba postów : 617
GODNOŚĆ : Servant of Evil

Powrót do góry Go down


Strona 7 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics