Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Go down





Re: Kanion Pisanie by Hyde on 17/8/2017, 03:34
    
Czujność niewątpliwie byłaby w przypadku pani Kapitan i jej podwładnych jak najbardziej uzasadniona, gdyby stan zdrowia wymordowanego i jego podstawowe potrzeby w postaci konieczności zapewnionego pożywienia zostały zachowane, a on sam opuścił kryjówkę DOGS we względnie dobrej kondycji, po wyznaczonym przez Lisa czasie regeneracji jego ciała. Tak się jednak nie stało. Stanowiło to zatem wyjątkową okazję dla Hycli na przechwycenie Hyde’a bez większego rozlewu krwi i oporu, do którego ten nie był zbyt zdolny, zważywszy na ten bilans niekorzystnych okoliczności.
Nieprzytomne ciało opadło bezładnie na twarde podłoże uśpione skutecznie przez wykorzystane środki, które miały go osłabić w razie dalszej konfrontacji. Nie sposób było oczekiwać, że wystarczą i same w sobie okażą się zwycięską kartą, co niezaprzeczalnie nie spotkało się z aprobatą Norweżki, która liczyła na zemstę i wywalczoną wygraną. Tymczasem ruszający się ożywiony, z dwojga złego — nieszkodliwy, szkielet o imieniu Earl pozostawał jedynym, niemym, wręcz symbolicznym świadkiem zdarzenia — wykonania rozkazu w formie wyłamania z rąk stawów i zwichnięcia kostek swojemu prawowitemu właścicielowi, w celu uniemożliwienia mu ewentualnego ataku, w mniej realnym scenariuszu — ucieczki, a także załadowania wymordowanego do środka transportera, który zabrać go miał na małą przejażdżkę po Desperacji.
Uśpiony Hyde nie śmiał podejrzewać, że kiedyś znajdzie się w zewnętrznej siedzibie S.SPEC, zresztą… wypadałoby zacząć od tego, że Jekyll ograniczył jego wiedzę do tej, którą sam lekarz uznawał za niezbędną. Nie wtajemniczał Węża w swój skrywany sekret, który efektownie podnosił wymordowanemu stężenie wirusa we krwi, lecz niefortunnie dla Lisa miało to wyjść w praniu, zupełnie nieoczekiwanie. Dla Hyde’a każda jednostka, która weszła mu niepotrzebnie w drogę oznaczana była kluczowym mianem wroga, niezależnie od tego czy przynależała do DOGS czy nie. Żółta chusta nie miała dla Węża najmniejszego znaczenia, ani sojusznicy żółtków, gdyż jego tolerancja ograniczała się ledwie do trzech osób, które rozpoznawał i wówczas potrafił wymusić na sobie względną samokontrolę, co stanowiło jednak niezwykle rzadki obraz.
Oszołomienie i dezorientacja, zdawały się tylko czekać aż senne powieki wymordowanego się uniosą. Zamrugał parokrotnie, chcąc poprawić w ten sposób ostrość widzenia. Niewybudzony, znacząco osłabiony Hyde nie wiedział co się z nim zadziało, niby coś do niego docierało, lecz ze znaczącym opóźnieniem. Poza drażniącym faktem, że jego ruchy były w dużym stopniu ograniczone i kończyny sygnalizującym bólem odmawiały mu posłuszeństwa, a on przytwierdzony do chłodnego podłoża nie potrafił ocenić straty. Problemy z odczuwaniem termoregulacji nie okazywały się jednak użyteczne na dłuższą metę, gdyż różnica temperatur nie robiła na nim większego wrażenia. Kołysanie, dziwny dźwięk maszyny i brak palącego słońca nad głową dawał mu jednak jasno do zrozumienia, że został schwytany, a jego szanse na ucieczkę lub wyzwolenie się były w ostatecznym rozrachunku znikome. Poruszył się gwałtowniej, lecz niedługo potem tego pożałował, gdy miejsce wyłamania stawów odpowiedziały mu bólem.


Wpadam z obiecanym odpisem. Trochę kiepsko, ale się poprawię (posta nie poprawię, żeby była jasność). XD



'Cause I could touch a hundred thousand souls
But none of them would ever feel like home
{ theme | CraneHyde | poszukiwane relacje }
avatar
Hyde

Pianista     Opętany






GODNOŚĆ :
Zhan Crane.

Liczba postów :
592


Powrót do góry Go down





Re: Kanion Pisanie by Ándraste on 22/9/2017, 04:14
    
Wyboje mogły się mocno dać we znaki kręgosłupowi wymordowanego, a nagłe skręty i szarpnięcia nawet sowicie unieruchomionego więźnia mogły dawać mu się we znaki. W szczególności jego poturbowanemu ciału. Taki też był zamiar kapitana, a podwładni jej kompani wcale się nie sprzeczali, czy to „ludzkie” zachowanie. Fakt faktem, wszyscy w równie wysokim stopniu gardzili i poniewierali wybrykami natury pokroju Hyde’a, więc ten mógł czuć się niesamowicie wdzięczny, że został tylko połamany. Gdyby środowisku naukowemu rezydującemu w Posterunku nie zależało na materiale badawczym pozyskanym podczas obławy, nierozpoznawalne szczątki węża leżałyby już dawno rozrzucone po suchych piaskach Desperacji prażąc się w niemiłosiernym słońcu.
Tymczasem leżał sobie wygodnie na pace, ze swoim potworkowatym ptaszyskiem zamkniętym w szczelnym, kwadratowym kontenerze. Lancaster  przyglądała się jak jej zdobycz wybudza się niechętnie ze snu. Sam widok jak cierpi napawał blondwłosą bojowniczkę satysfakcją żołnierza, który należycie wykonał robotę. Kolejne trofeum do kolekcji S.SPEC i jej własnych osiągnięć, co z pewnością nie pozostanie niezauważone przez przełożonych.
Obecnie jednak należało się skupić na zadaniu i nie spoczywać na laurach. Przebudzony wymordowany stawiał ogromne zagrożenie, nawet zamknięty w specjalistycznym wozie przystosowanym do tego typu transportu. Z doświadczenia Andraste jednak dobrze wiedziała, że technologia zawodzi, a życie lubi płatać figle toteż nie mogła pozwolić na żaden błąd.
- Do wszystkich jednostek, obiekt się wybudził. Do bazy jeszcze trochę nam zostało, więc zafundujcie mu porcję gazu. Nie ma co sprawdzać wytrzymałość kajdanów.
- Ta jest, Kapitanie. - Otrzymany rozkaz od Pani Kapitan został natychmiastowo wykonany i siedzący w ciężarówce szeregowy, który operował panelem kontrolującym przenośne więzienie zainicjował funkcję rozpuszczenia gazu usypiającego tak silnego, że najsilniejszy chojrak nie byłby w stanie mu się oprzeć. Zatem gdy Hyde odpływał w objęcia Morfeusza, jednostka bojowa Hyclów dojeżdżała do ich tajnej bazy.

[ZT x2]
avatar
Ándraste

Hycel






GODNOŚĆ :
Ándraste Lancaster

Liczba postów :
614


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Powrót do góry


Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach