Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Go down





Re: Schody Pisanie by Gość on Sro Lis 16, 2016 3:27 pm
    
W innych okolicznościach pewnie zaśmiałby się lub wręcz zaniósł śmiechem, gdyby usłyszał tak jak teraz, że jest masochistą. Oczywiście, że był i ten fakt w żaden sposób nie był nowym spostrzeżeniem, a zwłaszcza od biomecha słyszał to nad wyraz często. Pokręcił lekko głową z wyjątkowo pobłażliwym uśmieszkiem, jakby tym razem wybaczał bez kpiny to wcale nie nowe spostrzeżenie.
- Bardzo możliwe, że zasłużyłem. Jak na wszystko co ostatnio się wydarzyło – nie chciał wdawać się w szczegóły, ani tym bardziej żalić z tego co działo się przez okres jaki się nie widzieli. On nie miał na to chęci, a Yury najpewniej nie chciałby tego wysłuchiwać. Uniósł dłoń, aby przeczesać palcami już i tak zmierzwione włosy, które wcale nie planowały zacząć współpracować po takiej próbie ułożenia ich. Zerknął przelotnie na swego towarzysza niedoli, odkąd spadli z tych cholernych schodów. Prychnął pod nosem, przez dłuższą chwilę jedynie patrząc, ale nie odzywając się.
- Nigdy nie byłeś dobrym kompanem do rozmów, więc nie zaskakuje mnie, że nic się w tej kwestii nie zmienia – odparł, chociaż trochę mijał się z prawdą. Yury nie był taki zły w rozmowach, chociaż każda wymiana zdań w ich wykonaniu szybko schodziła na pewne groźby i przeradzała się we wszelakie kłótnie. Brakowało im nici porozumienia, ale żadne nie czuł potrzeby aby ten stan zmienić, a teraz kiedy przebywali w swoim towarzystwie jeszcze mniej czasu, tym bardziej nie miało sensu wprowadzanie jakichkolwiek zmian.- ale z litości względem każdego kto będzie musiał wejść do twoich czterech ścian, weź najpierw prysznic... okropnie śmierdzisz – wypomniał mu to znów, chociaż przestał aż tak zwracać uwagę na woń jaką roztaczał wokół siebie mężczyzna.
Był już bliski podniesienia dupy z zimnej ziemi, ale wtedy słowa biomecha usadziły go z powrotem. Przez moment wpatrywał się w jakiś punkt przed sobą, tkwiąc między wspomnieniami, a teraźniejszością. Otrząsnął się z tego, wbijając spokojne ślepia w tego dupka, który nagle zebrał się na szczere słowa.
- Wiem – rzucił cicho, ale zaraz westchnął dość ciężko.- Miałeś prawo i wszelkie możliwości, aby się odzwyczaić – dodał. Wymusił krzywy uśmieszek, aby zataić niechciane emocje, jakie niestety zaczęły budzić się do życia. Przywiązywanie się do innych, było jego osobistą zmorą i często największą wadą/słabością. Zwłaszcza w tym przypadku był ciągle świadom, że to finalnie skończy się źle.- Mówisz o tym... czyżbyś żałował, że tak się dzieje? Czy może boisz się, że będę wolał kogoś innego, gdy już całkiem mi się znudzisz – prychnął, by wyjść z tej sytuacji, chociaż trochę lepiej i nie dać się rozchwianym emocją.

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Schody Pisanie by Yury on Pon Lis 21, 2016 3:57 pm
    
W ramach odpowiedzi wzruszył niby to obojętnie ramionami, wargi natomiast nie uformowały się w żaden kształt. Były spierzchnięte i bez wyrazu, jakby emocje z niego wyparowały i poniekąd też tak było. Złość się z niego ulotniła  zastąpiona przez zmęczenie.
Dźwignął się, zresztą nie bez wysiłku. Syknął, zaciskając usta w wąską linię, aby nie przedostał się przez nie żaden niepożądany dźwięk, świadczący przede wszystkim o powolnym przekroczeniu wytrzymałości własnego ciała. Brak snu i ogólne zmęczenie w tej materii robiło swoje. Upadek ze schodów echem odbił się do jego zmęczonego organizmu. Czując ostry ból w okolicach żeber, zachwiał się, acz w ostatecznym rozrachunku złapał potrzebną równowagę, by utrzymać się na nogach.
Dyskusję uważał za zakończoną. Sama w sobie nie miała prawa bytu w czasie i przestrzeni. Yury traktował Cavendisha przedmiotowo, toteż jego insynuacje nie zrobiły na nim żadnego wrażenia. Toć te słowa już nie raz padały z tych pyskatych ust.
Obdarował Wiwerna, jak mniemał, ostatnim ni to pogardliwym, ni zblazowanym spojrzeniem, uwagę ostatecznie skupiwszy na schodach.
Odszedł, pozostawiając po sobie przede wszystkim drażniący zapach papierosów.

zt


I've lost my patience,
When are you gonna decay.
avatar
Yury

Wieczny    Biomech






GODNOŚĆ :
Kido Arata

Liczba postów :
3382


Powrót do góry Go down





Re: Schody Pisanie by Gość on Pon Mar 13, 2017 3:12 am
    

Logicznym wyjściem było wpierw zająć się głównym przewodnikiem prądu, z którego potem łatwo będzie się podpiąć i odprowadzić daną gałąź do konkretnego pomieszczenia. Plan Cedny był prosty. Może mijał się z rygorystycznymi zasadami BHP, jakie panowały w M3, ale z pewnością żadna jednostka pracująca w Drug-On nie miała żadnych obiekcji. No, może poza jednym, biednym osobnikiem.
Czarne, grube węże przyczaiły się przy wewnętrznej krawędzi stopni pnąc się powoli i leniwie w górę budowli. Rhonerange postanowiła przymocować je specjalnymi bramkami wbitymi w litą skałę, które utrzymywały je w jednym miejscu. Dzięki temu nikt nie będzie musiał się martwić, że po czasie przewody zaczną się plątać po całej klatce schodowej, wałęsać pod nogami, aż w końcu urwać i doprowadzić do nieszczęścia.
Podczas tej roboty Cedna kompletnie wykreśliła słowo „sen” ze swojego słownika zapominając jak ważne dla ciała jest ta czynność. Nie obeszło się bez niewielkiego wypadku, w którym popieścił ją lekko prąd, gdy na moment złapała za niezabezpieczoną końcówkę myśląc, że to trujący wąż zalęgły w Wieży. Po tym wypadku wzięła krótką, półtora godzinną przerwę, po czym wróciła do pracy rozwieszając pojedyncze, gołe żarówki na ścianach co dwadzieścia stopni. Teraz, klatka schodowa oświetlona była żółtą barwą w nocy, a jako, że Wiwerna pomyślała o tym wcześniej. Wszystkie były podłączone do tego samego systemu, który włączał przepływ prądu o danej godzinie i w ten sam sposób wyłączał. Smoki, dzięki temu, nie musiały się obawiać, że będą musieli po ciemku schodzić po stromych stopniach.
[ZT]

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Schody Pisanie by Gość on Wto Paź 10, 2017 2:26 am
    
Dłuższe pozostanie na Smoczej Górze nie znajdowało się na liście rzeczy koniecznych, a co dopiero niezbędnych do realizacji ze strony Francuza; nie taki był jego pierwotny plan. Po Smoczej Imprezie, na której to właśnie potrzeby specjalnie w siedzibie zawitał, niosąc ze sobą fanty, jak dawno zapomniany mit świętego Mikołaja, mając następnie niezwłocznie powrócić do M-3, gdzie czekało na niego wiele spraw do załatwienia. Nie wszystko da się jednak, nawet w tak długiej egzystencji jak ta jego, przewidzieć, niemal tak samo jak tych dziwacznych odgłosów drapania, odbijających się echem od chropowatych ścian zawiłych korytarzy Smoczej Góry, stanowiących w całej swej istocie istny labirynt, których nie kojarzył jakoś szczególnie na przestrzeni swojego poprzedniego, acz w miarę stałego rezydowania na tym terenie. A wypadało bądź co bądź mieć na uwadze, iż Roma posiadał pamięć ejdetyczną, nie mylił się zatem, twierdząc, że wcześniej nigdy tego nie słyszał i zdawało się to zgoła czymś nowym, niespotykanym. Był fizykiem z wykształcenia, nie detektywem czy odkrywcą, a składanie przesłanek w jedną logiczną całość, jak śledczy czy profilerzy sprawców przestępstw, nie należało nigdy do spraw, które cieszyły się jego zainteresowaniem. Ciekawość jednak odkrywała tutaj kluczową rolę, która odsuwała je na bok, to właśnie ona wyciągnęła go z pokoju, który niegdyś zajmował, a obecnie przesypiał w nim sporadycznie noc, a następnie przywiodła go na schody, gdzie z zapalonym papierosem smakowym między zębami nieoczekiwanie natknął się na Asteriona. Ciężko było ocenić, czy tutaj te dziwne dźwięki okazywały się wyraźniejsze, czy też nie.
Czyżbyś też szukał odpowiedzi co to? — zagaił cicho, wesołkowatym tonem Roma, wypuszczając dym papierosowy ustami. Dobry humor trzymał się go niemal zawsze i nie odstępował na krok, jak szeroki uśmiech, który chwilę później został uwidoczniony przez uniesione kąciki ust. Asterion i Roma dysponowali już pewnym doświadczeniem we współpracy ze sobą, zwłaszcza jeśli kogoś interesowałoby pozyskanie artefaktów tej dwójki.

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Schody Pisanie by Gość on Sro Paź 18, 2017 11:37 pm
    
Smocza Impreza minęła dla niego dość szybko, bowiem nie zagościł dłużej na niej swoich szlachetnych czterech liter — był na niej tyle, ile było to potrzebne. Dłużej nie potrafił być, bo znając samego siebie, prędzej czy później zrobiłby jakąś burdę, na którą nikt nie miał najmniejszej ochoty. Co nie zmienia faktu, że nadal chodził podirytowany faktem, że nie potrafił bywać na takich imprezach. Był jeszcze za mało ludzki, aby zrozumieć czerpiącą z tego zabawę. On odbierał to w zupełnie inny sposób niż cała reszta. Jednym dobrym pożytkiem z tego było spotkanie Wujka Fafnira, który to zrobił mu tygodniowy zapas papierosów.
Wracając do swojego pokoju, nie wiedział, czy zamyślił się za bardzo, a może tylko przesłyszał się, ale usłyszał jakieś dziwne dźwięki, których nigdy wcześniej nie miał okazji słyszeć. Czy był już na tyle jebnięty, że mózg robił mu figle? Wcale nie zdziwiłby się tym faktem, ale mimo to postanowił sprawdzić, o co dokładniej chodzi. Na wszelki wypadek z pokoju wziął swoje szpony, nie wiedząc, co mogło się kryć pośród korytarzy. Przynajmniej będzie miał jakąś zabawę, o ile w ogóle.
Z daleka dostrzegł Romę.
Dobrze wiedzieć, że jednak nie mam omamów słuchowych — zaśmiał się, chociaż większości osób do śmiechu wcale by nie było. Spojrzał się w bok, odwracając tym samym spojrzenie od Romy — Pierwszy raz to słyszę, a przesiaduję tu praktycznie non stop, dlatego warto to sprawdzić - odparł, wymijając wujaszka, kierując swoje kroki w stronę, gdzie dźwięki wydawały się być najbardziej charakterystyczne. Z jednym musiał się zgodzić — potrafili ze sobą współpracować i aż sam siebie podziwiał, że z kimś potrafił dojść do porozumienia.

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Schody Pisanie by Gość on Sro Lis 08, 2017 1:18 am
    
Na przestrzeni paru lat utarło się, że Wujaszek Fafnir kojarzony był z mitycznym, dawno zapomnianym na bezkresie wszechobecnej apokalipsy, z gościem przynoszącym niegdyś prezenty. Całe szczęście, że się nie spasł w tym M-3 i nie zapuścił brody, w innym wypadku rozleniwione kości, to byłoby najmniejsze z jego zmartwień, dodatkową zaletą było też nie wciskanie się przez komin, jak przyczajony pedofil, czy kradnięcie dzieciakom ciastek. Można, by powiedzieć, że jako miłośnik wysokoprocentowych trudnków, w żadnym wypadku alkoholik, co wypada stosownie podkreślić, nie stoczył się przez ten czas aż tak bardzo.
Czyli pamięć mnie nie zwodzi, to dobrze — mruknął pod nosem z wesołym uśmiechem czającym się w kącikach uniesionych ku górze ust. Och, musiałoby być z nim naprawdę bardzo źle, gdyby ta płatała mu figle. Stanowiła bowiem jeden z największych atutów, którymi dysponował i okazywał się niezwykle przydatny podczas roboty. Nic więcej jednak nie dodał, wiedząc, że nie należy mącić dźwięku, który dało się dosłyszeć.
Roma ruszył jego śladem, w międzyczasie zaciągając się smakowym papierosem i popiół strzepując jak gdyby nigdy nic na schody, choć było tylko kwestią czasu aż zostanie gdzieś zrzucony i jego dotychczasowa egzystencja obróci się w nicość. Nie pokładał jednak zbytnich nadziei na rozwiązanie zagadki tyczącej się dziwnych dźwięków, choć teraz nie miał już żadnych wątpliwości co tego, że te istniały faktycznie i nie wynikały z jego miastowego, leniwego stylu życia, który Fafnir obecnie wiódł w porównaniu z tym na Desperacji.

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Schody Pisanie by Gość on Sob Gru 16, 2017 6:07 pm
    
Uśmiechnął się tylko lekko do niego, by zaraz nabrać na powadze. Wcale nie było mu do śmiechu, kiedy w tunelach słyszał dźwięki, które były mu zupełnie obce. Sądził, że większa ilość osób będzie zainteresowana tymi odgłosami, ale widocznie tylko wujaszek Roma przejął się tymi odgłosami. Szedł za dźwiękami, które z czasem ucichały, a zaraz potem trwały. Miał wrażenie, że im dalej szedł, tym bliżej był tego, co wkradło się im do tuneli. Czując w międzyczasie zapach tytoniu aż naszła go ochota na to, aby samemu zapalić. Nic więc dziwnego, że sam po chwili wyciągnął paczkę z papierosami, wyjął jednego i zaczął go palić, delektując się tym cudownym smakiem.
To te od Ciebie. Jak w ogóle żyje się w mieście? Fajnie tam jest? — zaczął wypytywać, starając się jednak nie zagłuszać odgłosów obcej im istoty. Był ciekaw, jak mu się żyło w M-3 i jak generalnie tam było. Od dziecka mieszkał i wychowywał się na Desperacji, nigdy nie będąc w mieście. Zawsze wolał się od niego trzymać z daleka. To nie było miejsce dla niego i doskonale o tym wiedział.

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Schody Pisanie by Gość on Wto Gru 19, 2017 10:32 pm
    
Dziwne, nietypowe dźwięki nie pasowały do wspomnień, które zachowały się w umyśle Fafnira, a nie można było zaprzeczyć temu, że dysponował doskonałą pamięcią; zdolny był do wyłapywania najmniejszych szczegółów, począwszy od dźwięku, barwy czyjegoś głosu, zapach czy niby nieznaczącego gestu. To co słyszeli, zdecydowanie nie pasowało do niczego, co dotychczas żyło pod Smoczą Górą, służąc nierzadko do chrztu wszystkich pustynnych kotów, które chciały wstąpić do tej pełnej szumowin organizacji, a leżał na nich obowiązek wykazania się nie tylko siłą, lecz i sprytem w walce z wyrośniętymi gadami traktującymi kryjówkę Smoków jak jeden wielki głaz, który chronił je przed natarczywością słońca i zagrażającymi ich dalszej egzystencji temperatury. Roma nie był pewny, czy do przodu wiodła go jakakolwiek troska o towarzyszy, czy najzwyklejsza ciekawość, lecz wszystkie gwiazdy na niebie wskazywałyby na to drugie.
Dbaj o nie, nie ma pewności, kiedy następnym razem wrócę na Smoczą Górę z nową dostawą. W najlepszym razie, zanim wyruszę, ze szczodrości oddam ci swoje. — odparł lekkim tonem Francuz, wypuszczając przy tym siwy dym ustami, choć samej jego wypowiedzi nie można, by zakwalifikować jako takiej, która zagłuszałaby niepokojące dźwięki. Chwilę później zgasił papierosa o pobliską ścianą o chropowatej, nierównej powierzchni. Westchnął bezgłośnie, słysząc wzmiankę o utopijnym mieście, a kąciki ust byłego Wiwerna uniosły się w zadziornym uśmieszku. — Ast, ciężko będzie to opisać komuś, kto urodził i wychował się na Desperacji, ale spróbuję. Te miasta, to nie jest jedyne, stanowią coś na wzór innej rzeczywistości, element niepasującej układanki wobec tego, co widujemy na co dzień na tym terenie. Tam nikt nie walczy stale o przeżycie każdego kolejnego dnia, zyskując skąpane w krwi zwycięstwo, o następny posiłek i dostęp do wody, innymi słowy – wieje tam nudą. Wujaszek jest na tyle stary, aby pamiętać czasy sprzed panowania wirusa i upadku cywilizacji, wiesz, takiej ogólnej zbitki ludzi na świecie, a teraz w mieście wygląda to trochę lepiej i zarazem gorzej, niż za czasów mojego poprzedniego życia.I zero głębokich zmarszczek, przebarwień, czy obwisłej skóry, aby to potwierdzić, skurwysyński fizyku. Ledwie parę osób wiedziało jaką nosił niegdyś tożsamość, lecz tylko jedna persona, ta najbardziej gówniarska, z całego tego zestawienia miała czelność się do niego tak zwracać, jak gdyby nigdy nic. Roześmiał się cicho pod nosem, nie tracąc swojej standardowej swobody i lekkości ducha.

zt


Ostatnio zmieniony przez Roma dnia Sob Sty 13, 2018 9:11 pm, w całości zmieniany 1 raz

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Schody Pisanie by Nathair on Nie Sty 07, 2018 10:47 pm
    
Już od paru dni zapowiadało się, że wnet pogoda zacznie doskwierać wszystkim mieszkańcom Desperacji. Ciężkie i ciemne chmury złowieszczo krążyły nad głowami niepewnie spoglądających w przyszłość istot, by wreszcie rozpłatać się na niebie i zalać Desperację grubym puchem śniegu. Ale pogoda nie zamierzała na tym poprzestać. Ciągle opadającym z nieba białym płatkom towarzyszył silny wiatr, którego dźwięk hulał nawet w korytarzach Smoczej warowni.
Nic więc dziwnego, że wiele istot szukało schronienia. Gryzonie, drobne ssaki czy też… stworzenie wydające dziwne chrobotanie, które towarzyszyło smoczym uszom od paru tygodni, choć w ostatnich dniach panowała względna cisza.
Aż do teraz.
Aż kroki mężczyzn zakłóciły mętny spokój. Być może spłoszyły ów niezidentyfikowane stworzenie, być może tylko je zbudziły. Jedno było pewne. Ono gdzieś tutaj było. Gdzieś nad waszymi głowami, kiedy czuły słuch wyłapał upierdliwe drapanie.
Coś przesunęło się w ścianie, leniwie poruszając do przodu, jakby kusiło was, byście podążali za nim. A potem momentalnie wszystko ucichło. Znowu. Znowu zapanowała cisza, przerywana jazgotem wiatru, których wkradał się przez szczeliny.


----------------------
TERMIN: 14.01
Roma: Brak obrażeń
Asterion: Brak obrażeń

[size=10]Parę uwag ode mnie:
- Zazwyczaj daję tydzień na odpisy. Sama potem również staram się w ciągu tygodnia odpisać, ale zazwyczaj wychodzi to prędzej.
- Jeżeli ktoś nie będzie mógł się wyrobić, nie napisze do mnie na pw. (wiem, że macie nieobecności. Ale z tego co mi Szejnu mówił, będziecie odpisywać sprawnie, mimo to, także nie będę patrzeć na nieobecności. Dlatego proszę o powiadomienia. Inaczej będę wyciągać konsekwencje. Bolesne >D)
- Wydarzenie ma poziom łatwo-średni, także powinnyście sobie szybko poradzić. Oczywiście wasze postacie mogą zostać ranne, okaleczone oraz umrzeć. Jak wszędzie. Wszystko zależy od waszych decyzji. Ale bez obaw! c:
- Roma, podaj w następnym poście ekwipunek postaci, bo nie widzę w profilu.
- W razie jakiś problemów/zarzutów, proszę o pisanie do mnie na pw od razu. W celu szybkiego rozwiązania sprawy.
- Odpisy mogą być krótkie. Nawet wolę takie >D
- Bawcie się dobrze B|



Przeraza mnie ta chwila, ktora jej wolnosc skradla
Jaskolka czarny brylant, wrzucony tu przez diabla.


avatar
Nathair

Anioł Stróż






GODNOŚĆ :
Nathair Colin Heather, pierwszy tego imienia, zrodzony z burzy, król Edenu i Desperacji.

Liczba postów :
13457


Powrót do góry Go down





Re: Schody Pisanie by Gość on Sob Sty 13, 2018 4:15 pm
    
Był ciekaw informacji odnośnie M-3. Do tego stopnia, że całą swoją uwagę skupić na Wujaszku, gdzie z zafascynowaniem słuchał jego słów. Chcąc odnieść się do nich w jakikolwiek sposób nie miał tyle szczęścia, aby to zrobić. Po korytarzu rozległ się dźwięk telefonu Asteriona, a odbierając go, wywiązała się krótka rozmowa, przy której Ast w głównej mierze na coś przytakiwał. Zakańczając ją słowami "zrozumiałem", rozłączył się i spojrzał na Roma trochę przepraszającą.
Chyba tym razem sam będziesz musiał poradzić sobie z tym czymś, co tutaj jest. Nie zgiń, bo chcę jeszcze wiele wspaniałych historii usłyszeć odnośnie miasta. I fajki szybko się kończą, ale te od Ciebie będę zużywać jak najmniej — a po tych słowach, już odchodząc od niego, zniknął w głąb tunelu, zupełnie jakby żegnał się z nim na zawsze. Nigdy nie wiadomo za ile znowu siebie zobaczą, a Asterion miał do zrobienia rzecz, która nie mogła dłużej czekać.

z/t

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Schody Pisanie by Shane on Czw Sty 18, 2018 9:44 am
    
WYDARZENIE ZAWIESZONE





Wyrwałem się z obławy tej, schowałem w jakiś las.
Lecz ile szczęścia miałem w tym, to każdy chyba przyzna.
Leżałem w śniegu jak nieżywy długi, długi czas.
Po strzale zaś na zawsze mi została krwawa blizna.
avatar
Shane

Pradawny    Opętany






GODNOŚĆ :
Shane.

Liczba postów :
1398


Powrót do góry Go down





Re: Schody Pisanie by Sponsored content
    

Sponsored content








Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Powrót do góry

- Similar topics

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach