Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Go down


Re: Część mieszkalno-socjalna.

Pisanie by Yū ✿ on 5/5/2017, 20:37
Właściwie nie miała ochoty zgadzać się na życzenie kobiety, ale mimowolnie ustąpiła widząc, że od tego zależy ich dalsza dyskusja. Kazała więc reszcie czekać przed wejściem, a sama skupiła się nad dalszą wymianą informacji z wymordowaną.
- Tak i nie. - Odpowiedziała najpierw na ostatnie zadanie pytanie, najświeższe i chyba najważniejsze. Zaraz jednak zabrała się za wyjaśnienia wiedząc, że tak skąpa odpowiedź może tylko zirytować właścicielkę tego skrawka ziemi, - Może jesteś tego świadoma, ale od wielu lat współpracujemy z grupami na Desperacji dlatego, że nasze cele są zbieżne. Nie zależy nam na tym, by fauna i flora, której udało się przetrwać poza murami została zlikwidowana, co, jak pewnie wiesz, jest pośrednim celem S.SPECu. Ich agresja na tereny poza murami dotyka naszych sojuszników, dlatego zainteresowanie łowców tym tematem jest uzasadnione. Mamy zamiar przejąć broń, by zabezpieczyć ją, zanim wpadnie w rękę naszych wrogów.
Wyciągnęła kolejny papier, było ich kilka, jeden na drugim i powoli prezentowała poszczególne ich elementy centaurzycy. Czasami zwracała uwagę na coś ważniejszego, wskazując palcem, a niekiedy po prostu pozwalała jej zapoznać się z treścią samodzielnie.
- Sprawa jest o tyle pilna, że... jakby to ująć, nie mogę przynieść do dowódcy odpowiedzi negatywnej ze strony waszego obozu. Na pewno zdajesz sobie sprawę, jak wielka jest siła broni z takim ładunkiem. - Dodała z powagą, spoglądając w tym momencie na kobietę. Starała się mówić bardzo przekonująco, a jednocześnie pokazywać, że wierzy także w jej inteligencję.
- Jestem przekonana, że będziemy w stanie dojść do porozumienia.



THERE WILL BE A RECKONING.
WE ARE VILIGANT AGAINST THE WATCHERS.
WE ARE CAPABLE. WE ARE UNSTOPPABLE.
WE ARE AT WAR.
avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Część mieszkalno-socjalna.

Pisanie by Gość on 6/5/2017, 11:43
MG

- Waszych sojuszników, chronić florę i faunę, waszych celów - jakie to patetyczne - zaszydziła - prawda jest taka, że mało mnie interesują podobne hasła. Problemem dla mnie i moich ludzi jest to....- jej otwarta dłoń spoczęła na rozłożonych papierach ciężko niczym pieczątka, by w drugiej chwili sunąć palcami opuszków po estetycznym z niechęcią. Zupełnie, jakby ktoś zmusił ją do mieszania w paskudnej zupie od której nie odrywała wzroku - i ta wasza walka o zmutowane ptaszki. Faktycznie, bardzo szkoda by było gdyby zniknęły, chociaż muszę przyznać, że nie wiedziałam, że SPEC od teraz interesuje się też wypadami na koszenie skażonych trawników gdzieś na tym pustkowiu. Zupełnie jakby mieli nadmiar surowców, aż chyba przycisnę szmuglerów bo zdają się tego nie wykorzystywać - uśmiechnęła się delikatnie, choć wcale nie towarzyszyła jej wesołość. Była zła, lecz kto by nie był po tym, jak się dowiedział, że siedzi na jednej wielkiej bombie. Nie wiedziała, jak dużą ma moc, lecz przywoływanie tego hasła sprawiało, że potrafiła się domyślić, że była ona duża.
- Jak szybko jesteście wstanie to stąd zabrać nim wnętrzności moich ludzi staną się polem waszych przepychanek? - odgradzała się od problemu. Już wcześniej można było wywnioskować, że dystansowała się od wojskowych i innych organizacji. Wiedziała o ich istnieniu, słowo się w końcu potrafiło nieść. Jej bardzo się nie podobało, że w tym momencie wszystko mogło się posypać i to tylko dlatego, że ktoś gdzieś dotarł do jakichś starych schematów. Skrzywiła się - jestem w stanie zaangażować w to część moich ludzi byle tylko to cholerstwo znikło nim będę miała na głowie Spec. Chcecie to, bierzcie. Co z nim zrobicie - wasza sprawa - skubała paznokieć dłoni intensywnie myśląc o czym świadczyło jej nieobecne spojrzenie. Czy zniknięcie tej broni stąd rozwiąże problem? Co jeśli zarejestrują aktywność i to tylko sprowokuje wojsko do działania? A co jeśli już byli świadomi zainteresowania bronią ze strony łowców? - Oni wiedzą, że wy wiecie?





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Część mieszkalno-socjalna.

Pisanie by Yū ✿ on 6/5/2017, 12:25
Uśmiechnęła się z politowaniem, bardziej do papierów niż do kobiety, chociaż niewątpliwie swoje odczucia miała ochotę skierować do niej. Nie dodała do puli dokumentów nic nowego, bo w tym momencie rozmowa osiągnęła etap negocjacji słownych. Nie musiały się już kusić dobrami materialnymi.
- Nadmiar surowców? Powiedziałabym, że mają ich za mało. Nie wycelują przecież broni w kogoś, kogo nie widać. A nas nie ma na mapach. - Odgrzebała jeden z pierwszych papierów, mapkę miejsca, w którym się znajdowali, ze szczegółami jak się tu dostać. Dostali to od DOGS jakiś czas temu, jeden z niewielu dokumentów, który był w stu procentach prawdziwy. - Za to wy jesteście.
To oczywiste, że nie powinna się martwić o los obcych desperatów bardziej niż o swoją grupę. W tym momencie jednak była tylko wysłannikiem jakiegoś dowódcy, pełniła rolę negocjatora i starała się mówić jak najbardziej przekonująco, a przy tym wcale tak bardzo nie zmyślała.
- Jest wiele powodów, dla których rząd chce rozpocząć ekspansję na tereny poza murami. Kiedy trzy lata temu dyktator ujawnił prawdę, machina ruszyła. Wiele grup waszego pokroju już o tym wie. Niektóre działają na własną rękę, inne współpracują z nami. Te pierwsze, co powiem Ci w sekrecie, nie mają zakopanej broni pod swoimi ziemiami. Możesz to nazwać naszymi przepychankami, ale trudno Ci będzie ignorować wojsko, które nie zapyta o zgodę, zmiecie was z powierzchni ziemi, a potem ciśnie tą bronią w waszych sąsiadów.
Tego się w pewnym sensie spodziewała. Zrzucenia winy na konflikt tylko tych dwóch grup, jakby istnienie Desperacji było niewinnym zjawiskiem. Może było tak do pewnego czasu, ale w momencie gdy dyktator zwrócił uwagę ludzi na świat poza tonami betonu, oczy tych zniszczonych ziem musiały spojrzeć na jego działania.
- Nawet jeżeli jeszcze w tym momencie nie wiedzą, za jakiś czas zauważą zniknięcie grupy ludzi przewożącej dokumenty. Takich miejsc jest kilka, domyślam się, że w pierwszej kolejności zainteresują się tymi, na których nie zbudowały się tego typu wioski. Moi współtowarzysze obserwują ich na obszarze wielu setek kilometrów, ale my wolimi się skupić w okolicach, na których możemy przeprowadzić szybkie negocjacje i usunięcie problemu. - sięgnęła ku torbie, wyciągając z jego bocznej kieszeni coś na kształt telefonu komórkowego, starego typu komunikator, którego używała, bo nie dało się go wyśledzić. - Jestem w stanie przyprowadzić tu kilka oddziałów przez zachodem słońca, żeby zabezpieczyć teren. Na pewno jednak nie będziemy nadstawiać za was karku, jeżeli potem zjawi się tu nasz, od teraz już wspólny wróg, a my nie osiągniemy porozumienia.
Wyciągnęła z kieszonki bezpośrednio nad sercem okrągły przedmiot i położyła go przez kobietą. Szkarłatny okrąg z pikującym jastrzębiem po środku, znak łowców.
- Możecie oddać siebie i swoje tereny pod naszą opiekę, albo nie dłużej niż w ciągu kilku dni znikniecie z powierzchni ziemi, pociągając ze sobą inną wioskę.



THERE WILL BE A RECKONING.
WE ARE VILIGANT AGAINST THE WATCHERS.
WE ARE CAPABLE. WE ARE UNSTOPPABLE.
WE ARE AT WAR.
avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Część mieszkalno-socjalna.

Pisanie by Gość on 18/6/2017, 20:35
MG

Prychnęła pod nosem. Wciąż nie widziała w tym wszystkim sensu. Tym bardziej głupie było w jej mniemaniu organizowanie krucjat na "ekosystem" desperacji przez miastowych, gdy ci mieli mało surowców. Nawet jeśli to coś to miało zmienić i tak nie uważała, że powinna się tym przejmować. Żyła ze swoimi ludźmi na totalnym zadupiu. Empatia zaś była słabością -nie zamierzała się martwić o jakichś tam innych, których w życiu nie widziała na oczy.  
Nie było tajemnicą to, że o nich wiedzą. Od kiedy SPEC rozpoczęło zwiady terenów nieznanych to była to tylko kwestia czasu. Zresztą sama wspominała Yuu o tym, że póki nie wchodzą sobie w drogę to nie dochodziło do incydentów. Jednak wtedy nie wiedziała, że siedziba jednej wielkiej bombie. Teraz postrzegała ruchy SPECu, jako testy.
Słuchała jednak słów przywódczyni łowców, czując, jak każda wypowiadana przez nią sylaba popycha ją z zamiarem przyciśnięcia do ściany. W tych słowach nie pobrzmiewała możliwość dobrego wyboru. Zaśmiała się kpiąco.
- Przychodzisz więc do nas, będąc dla nas kompletnie obca by powiedzieć, że mamy pochylić nad tobą kark bo jesteś dla nadzieją? - Niedowierzanie cedziło się w każdym słowie - Naprawdę myślisz, że oddam swoich ludzi, wszystko to nad czym pracowałam przez wieki w ręce nieznajomej bo ta twierdzi, że zginiemy bez niej? Jesteś głupia? - podniosła się z ziemi do pozycji stojącej, a szata ześliznęła się z jej futra i spłynęła kaskadą na ziemię - Zawsze radziliśmy sobie sami. Trzymamy się siebie. Jesteśmy jak rodzina. Wszyscy inni to obcy, przechodni goście, których taktujemy jak cienie bądź muchy które muszą przefrunąć przez pokój by móc polecieć dalej. Bez względu na to jak głośno krzyczysz, jakie masz tytuły - jesteś dla nas tylko muchą. Moi ludzie woleliby zginąć niż skończyć pod takimi skrzydłami. Mają swoją dumę - niezaprzeczalnie była oburzona, jednak choć jej ludzie woleli by zginąć to ona tego nie chciała. Byli jak rodzina, a ona była ich matką - Nie ma mowy by tak to wyglądało. Nie będzie żadnego oddawania się wam. Ufamy wam tak samo jak SPECom. Wszystko co ma swoje korzenie z Miast jest przesiąknięte trucizną zepsucia. Nie mam zamiaru patrzeć jak życie MOICH ludzi ślizga się po takich dłoniach. Poza tym wyglądasz na mizerną wróżbitkę - mimo wszystko nie miała żadnego gwarantu, że nie zostaną wykorzystani. Była ostrożna. Spojrzała na logo łowców. Zależało im z jakiegoś powodu na stacjonowanie tutaj. Nie wiedziała dlaczego. Wątpiła szczerze by to miało wiązek z rycerską postawą ochrony innych. Niemniej było jej to na rękę. Jeśli SPEC faktycznie coś szykowało, lepiej było posiadać straszaka w postaci dodatkowej siły - Moi ludzie zostają pod moim zwierzchnictwem. Ja sama nie przyjmuję rozkazów. Mogę jednak współpracować na zasadach partnerskich, gdzie mój głos będzie miał podobną moc co twój w sprawach dotyczących tych terenów. Twoi mogą dostać zgodę na stacjonowanie na terenie obozu, wewnątrz jego murów po zmroku bez opłat co jest równoznaczne z traktowaniem jak "mieszkaniec". Wydzielimy im baraki we wschodniej części. Nie dzielimy się amunicją. Mamy zasadę, że każdy mieszkaniec ma wkład w gromadzenie żywności jeśli chce z niej korzystać. Możemy być pod waszym sztandarem, lecz nie jako lennicy, a partnerzy - Trzeba było wziąć pod uwagę, że byli hermetycznym ugrupowaniem. Nagłe zmiany w hierarchii, tym bardziej takie zapoczątkowane przez kogoś z zewnątrz mogły wywołać bunt.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Część mieszkalno-socjalna.

Pisanie by Yū ✿ on 11/7/2017, 12:45
Nie była tak nieostrożna, by zwykłym parsknięciem wydać w jednej chwili całe swoje rozważania odnośnie ich rozmowy. Wysłuchała w spokoju, nie odrywając wzroku od kobiety i jej poczynań, nie tylko z szacunku, lecz także z ostrożności. Pozwoliła jej wypowiedzieć się do końca i gdy nadszedł czas na jej słowa, kontynuowała negocjacje.
- Ani razu nie powiedziałam, że chcemy za waszą zgodą uczynić z was swoich podwładnych, cały czas mówiłam o sojuszu. Wysuwasz pochopne wnioski. Przybywał tu ze skromną delegacją, oddaliśmy część własnej broni przy branie, postępujemy zgodnie z waszymi zasadami, ponieważ zależy nam, gdyż mówię w imieniu grupy, na ustaleniu współpracy, z której korzyści będą czerpać obie strony. Możesz nazwać mnie muchą, uciążliwym owadem który brzęczy wam koło ucha, ale czy mądrą decyzją byłoby odrzucenie propozycji, z której będziecie mieć jedynie zyski i żadnych strat? - Zacisnęła pięść na dokumentach. - Te zaczną się dopiero wtedy, gdy nawet nie spróbujecie rozważyć naszej propozycji, ale ufam, że tak się nie stanie.
Powstała, bo jej rozmówczyni to zrobiła. Nawet jeżeli kobieta była szefową tych ziem, a Kami pełniła chwilowo rolę wysłannika, zamierzała kontynuować rozmowę na równym poziomie. Brakowało jej jeszcze sporo, by samej czuć podburzenie, a to niewątpliwie iskrzyło się w pionowych źrenicach wymordowanej.
- Wasza siła militarna być może jest wystarczająca w tym momencie, ale będzie niczym w obliczu nadchodzącego zagrożenia. - Wyjęła z bocznej kieszonki komunikator. Jasny ekran podświetlił jej twarz od dołu w półmroku gdy przeleciała wzrokiem jakieś informacje. Schowała go równie szybko i kontynuowała z nową werwą w głowie. - Jestem w stanie dostarczyć tu kilka oddziałów moich towarzyszy do ochrony tego miejsca. Połączymy siły z waszą skromną armią. Jestem pewna, że jeżeli zgodzisz się dalej negocjować i przejdziemy do konkretów, uda nam się ustalić dobre, nawet w twoich rozsądnie ostrożnych oczach, warunki. Wszystko będzie przejrzyste. Przedstawisz ustalenia przed wszystkimi swoimi ludźmi, podpiszemy się pod dokumentem na ich oczach, nie stracisz swojej władzy, a jedynie dodasz do własnych zasług uzyskanie dla nich dodatkowej siły i ochrony.
Westchnęła wyraźnie, przechodząc do kolejnej części wypowiedzi, prezentując swoje obawy o przyszłość.
- I jeżeli uważasz, że to wszystko co mówię brzmi zbyt pięknie, oczekuję, że przedstawisz mi swoje konkrety. Dla nas jest to wprowadzenie tu ludzi i zabezpieczenie broni. Jeżeli dojdzie do starcia, także ochrona tego miejsca i jego mieszkańców, a szczególnie cywili. Oczywiście to tymczasowe, naszym głównym celem jest pozbycie się zagrożenia pod waszymi stopami, potem armia cofnie się na swoje pozycje. Uważam jednak, a ponieważ mam prawo mówienia w imieniu przywódcy nadane bezpośrednio przez niego, że w przyszłości istnieje możliwość zawiązania długotrwałego sojuszu pomiędzy naszymi grupami i oddanie pod twoje rozkazy jednego z naszych oficerów wraz z jego ludźmi, którzy mogliby pomóc rozwijać i chronić to miejsce długoterminowo.
Kiwnęła głową, bo to było to, co chciała powiedzieć i dała czas kobiecie na zastanowienie się. Zanim jednak całkowicie zamilkła, dodała jeszcze bardziej przystępnym tonem:
- Być może nasze miastowe korzenie sączą w nas truciznę, my jednak wierzymy, że życie poza murami ma prawo bytu, nawet na tych samych zasadach co wewnątrz, nie uznajemy każdego mieszkańca Desperacji za wroga, którego należy poświęcić dla dobra istnień wewnątrz betonowego więzienia. Nie przeszkadza mi brudzenie sobie rąk, jeżeli będzie to znaczyć, że ludzie z wielu tego typu obozów będą mogli żyć bez groźby zrzucenia im na głowy bomby, szczególnie że pośród wielu takich grup nawet ja posiadam przyjaciół. Spora część miastowych uważa podobnie, lecz nie mówią o tym głośno, wojsko pozbywa się tych, którzy odważą się mówić prawdę. Żyją w cieniu władzy, a ta z każdą chwilą może poszerzać swoje wpływy i nigdy nie pozwoli im przejrzeć na oczy. Jeżeli każdy wymordowany i każdy desperat to wróg, to dlaczego istnieją grupy, które decydują się na negocjowanie z nimi? - wzięła oddech i dokończyła - ponieważ wierzymy w waszą inteligencję i w to, że nowa prawda uznaje wszystkie istnienia.
Sięgnęła do plecaka z którego coś wyjęła, a następnie wyciągnęła ręce z czystymi kartkami w stronę kobiety-kozicy.
- A teraz czas na konkrety.

/Wybacz, jeżeli jest chaotycznie. Dawno mnie nie było i straciłam rytm pisania w niektórych wątkach. Mam chociaż nadzieję, że jest to zrozumiałe xD



THERE WILL BE A RECKONING.
WE ARE VILIGANT AGAINST THE WATCHERS.
WE ARE CAPABLE. WE ARE UNSTOPPABLE.
WE ARE AT WAR.
avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Część mieszkalno-socjalna.

Pisanie by Marcelina on 11/11/2017, 14:03

sᴏ ʏᴏᴜ ᴄᴀɴ ᴛʜʀᴏᴡ ᴍᴇ ᴛᴏ ᴛʜᴇ ᴡᴏʟᴠᴇs
⠀⠀⠀⠀⠀⠀ᴛᴏᴍᴏʀʀᴏᴡ ɪ ᴡɪʟʟ ᴄᴏᴍᴇ ʙᴀᴄᴋ
⠀⠀⠀⠀⠀⠀⠀ʟᴇᴀᴅᴇʀ ᴏғ ᴛʜᴇ ᴡʜᴏʟᴇ ᴘᴀᴄᴋ


Wydarzenie przejęte!

Wymordowana słuchała uważnie. Tym razem nie próbowała nawet przerwać tłumaczeń Yuu. Jej brwi uniosły się lekko, ręka zbliżyła do twarzy, podbródek oparła na dwóch palcach wskazujących, przybierając teraz zamyśloną pozę. Coś w słowach łowczyni ją zaintrygowało. Przede wszystkim bardzo spodobał jej się fakt, że nikt nie ma zamiaru przejmować tego terenu i zepchnąć ją samą do rangi niższej od siebie. Gdy łowczyni wspomniała o długoterminowym sojuszu, zmrużyła na krótką chwilę oczy, jakby zastanawiała się, czy warto?
Przez chwilę patrzyła na puste kartki wyciągnięte przez Yuu. Z lekkim, tajemniczym uśmiechem zaklaskała trzy raz; powoli i jakby ociężale. - Brawo - parsknęła w końcu, krzyżując ręce na piersi. - Widzę, że faktycznie nie byle kto został wysłąny przez samego przywódcę rebeliantów. Zawsze twierdziłam, że ważnymi osobistościami mogą zostać tylko i wyłącznie doskonali mówcy. - na jej twarzy znów zagościł chytry półuśmiech. Widocznie słowa przywódczyni łowców w jakiś sposób połechtały jej wrażliwą stronę osobowości. - ...i zawsze też uważałam, że kobiety wychodzące poza stereotypy słabych istotek bywają najlepszymi hersztami, hegemonami, szogunami, wodzami, przywódcami... i wysłannikami. - Oparła się rękami o blat, spoglądając Yuu w to jedno, niezakryte oko. - W takim razie słucham.
Najwidoczniej słowa Yuu ją przekonały. Wymordowana była nieukrywalnie gotowa i chętna na kolejną część spotkania.



Myśli - kursywa | Marcelina - #523039 | Mary - #303030

7 DUSZ | VOICE | MIESZKANIE | KASYNO | HISTORIA | M - CHAT
| M A I N T H E M E | x x x x
avatar





Marcelina
Właścicielka Kasyna     Poziom E

Powrót do góry Go down


Re: Część mieszkalno-socjalna.

Pisanie by Yū ✿ on 13/11/2017, 14:14
Mogła tylko przytaknąć głową, ale chociaż nie zmuszała się do tego, jak raz. Zgadzała się z nią w duchu, nawet jeżeli brakowało jej trochę, by zostać przedstawicielką feminizmu, kobiety szanowała i wierzyła w mnie, nawet jeżeli sama została wychowana w przekonaniu, że świat leży w rękach mężczyzn. Poza tym nie było najmniejszego sensu wchodzić w dyskusje o tą kwestie, jeżeli miały przejść do ciekawszej części spotkania. O ile więc ustaliły już wszystko słownie, tak pozostało uwiecznić to na papierze i złożyć podpis z obu stron. Względnie przyjemniejszy moment, skoro nawet udało się wywołać na twarzy koziej wymordowanej względny uśmiech zadowolenia.
- Umowa krótkoterminowa. - zaczęła, kreśląc powoli znaki na kartce przed sobą, zgodne z tym, co mówiła, niekiedy w formie bardziej okrojonej, zawierającej tylko istotne informacje. - W przeciągu 24 godzin wprowadzę tu interwencyjny zastęp łowców, który, zgodnie z tym co już ustaliłyśmy, zajmie się zabezpieczeniem okolicy. Broń nie zostanie im odebrana, ale mogą pracować wraz z twoimi ludźmi, nam przyda się dodatkowa pomoc, a wy będziecie mogli mieć nas na oku, jeżeli takie jest twoje życzenie.
Zakończyła zdanie i wysunęła kartkę ku wymordowanej, by mogła dodać swoje wymogi, gdyby jakieś posiadała. Następnie zabrała się za wypełnianie kolejnej kartki.
- Umowa długoterminowa. Po rozwiązaniu problemu zabezpieczenia waszej kryjówki zostanie wydana zgoda na stacjonowanie tu ludzi z grupy do której przynależę, łowców. Nie będzie ich obowiązywał nakaz oddania broni, ich nadmiar w przypadku braku obowiązków będzie mógł wykonywać twoje polecenia. Wyżywienie i zaopatrzenie zapewnimy sobie sami, w razie braków liczymy na waszą pomoc i odwrotnie, jeżeli zdarzy się większa dostawa, możemy się podzielić. Ponieważ nam zależy na możliwości zyskania bezpiecznego schronienia na Desperacji, a wam zapewne, na zapewnieniu jej przyszłości i rozwoju
Zrobiła dokładnie to samo, co poprzednim razem, odłożyła pióra i podsunęła kartę ku kobiecie rządzącej tymi ziemiami.



THERE WILL BE A RECKONING.
WE ARE VILIGANT AGAINST THE WATCHERS.
WE ARE CAPABLE. WE ARE UNSTOPPABLE.
WE ARE AT WAR.
avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Część mieszkalno-socjalna.

Pisanie by Marcelina on 19/11/2017, 17:53
Kiwnęła głową, przez chwilę nie odzywając się. Rozmyślała, pocierając dwoma palcami podbródek od linii żuchwy. - Owszem, będziemy mieć Was na oku. - Nie miała zamiaru tracić czujności czy dawać takie wrażenie. Chciała dać łowczyni do zrozumienia, że to oni nadal rządzą na swoim terenie. Spojrzała chwilę na kartkę i dopisała na niej jedynie jeden wymóg. - Oczekuję, że każdy łowca będzie posiadał maksymalnie trzy bronie przy sobie. - szybki zapis i mocno zaznaczona kropka na końcu krótkiego zdania. - Noże, sztylety, miecze, pistolety... moi ludzie będą zaopatrzeni w co najmniej pięć. Dla pewności wszyscy będą przeszukiwani.
Nie miała zamiaru kontynuować dyskusji na temat pierwszego wymogu dając do zrozumienia, że w tej kwestii nie ma kompromisu. Zwróciła uwagę na kolejne słowa łowczyni, przyglądając się bacznie jej twarzy. - Rozumiem. - powiedziała w końcu, spuszczając wzrok na podsuniętą jej kartkę. - Tutaj nie mam nic do dodania. Zgadzam się w pełni z tym, co mi  proponujesz.
Odeszła kilka kroków od biurka i chwyciła się dłońmi z tyłu pleców. Patrzyła przez brudne okno na zewnątrz. Myślała nad czymś intensywnie, jakby nie była tego wszystkiego pewna. Najchętniej wyrzuciłaby Yuu i wszystkich łowców ze swojego terenu, niestety - wizja wtargnięcia s.spec w to miejsce trochę ją niepokoiły. - Ostrzegam. - Odezwała się w końcu, nadal jednak nie patrząc w stronę Yuu - Jeden incydent, jeden fałszywy krok Twojej organizacji a obiecuję Ci, że do Waszej siedziby powróci tylko jeden łowca darowany tylko po to, by przekazać informacje o śmierci pozostałych.



Myśli - kursywa | Marcelina - #523039 | Mary - #303030

7 DUSZ | VOICE | MIESZKANIE | KASYNO | HISTORIA | M - CHAT
| M A I N T H E M E | x x x x
avatar





Marcelina
Właścicielka Kasyna     Poziom E

Powrót do góry Go down


Re: Część mieszkalno-socjalna.

Pisanie by Yū ✿ on 22/11/2017, 20:03
Kiwała spokojnie głową, wysłuchując jej dodatków do umowy. Jasne, nie chodziło im przecież o całkowite przejecie tych ziem, raczej o możliwość przebywania poza murami, bez szukania co noc jaskini, by nie umrzeć w nocy z zimna, albo dać się pożreć jakimś robakom piaskowym. Nie mogła także zbyt wiele narzucać kobiecie, miała swoje powody, by czuć niepokój. Równie mocno dbała o własne ziemie i ludzi, co Yuu. Rozumiała ją w pewnych względach.
- Jestem pewna, że z czasem przekonasz się co do tego, iż nie planujemy niczego podejrzanego. Przede wszystkim zależy nam na rozwoju i przeżyciu, nie na bezmyślnym mordowaniu się dla ziem, których wszędzie dookoła jest wystarczająco dużo, dla każdego. Doceniamy jednak wasza infrastrukturę i za możliwość korzystania z niej oferujemy to, co zdołała już opisać, słownie i na papierze. – Odebrała od wymordowanej obie kartki, składając na nim swój podpis. Dodatkowo przyozdobiła ręcznie napisany dokument pieczęcią z jastrzębiem, symbolem łowców, którego nie dało się pomylić z niczym innym.
- W takim razie mogę uznać, że sojusz między naszymi grupami został zawarty? – Zapytała, gotowa wyciągnąć rękę, by uścisnąć dłoń kobiety w celu ostatecznego podbicia umowy. Zaraz potem mogłaby się zająć przekazaniem komunikatu łowcom, oczywiście pod okiem koziej kobiety. Jeżeli chciała mieć kontrolę i czuła się lepiej śledząc każde ich działanie, to niech tak będzie. Kami nie miała nic przeciwko, nie planowali tym razem niczego paskudnego, poza tym sojusze zawsze są przydatne, nawet jeżeli tymczasowe. Może z czasem uda im się dogadać jeszcze w innych kwestiach? Teraz jednak negocjacje powinny zostać zakończone.



THERE WILL BE A RECKONING.
WE ARE VILIGANT AGAINST THE WATCHERS.
WE ARE CAPABLE. WE ARE UNSTOPPABLE.
WE ARE AT WAR.
avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Część mieszkalno-socjalna.

Pisanie by Marcelina on 10/12/2017, 12:26
Sojusz został zawarty, a wymordowana kobieta uścisnęła dłoń Yuu. Na jej twarzy malowało się co prawda wyraz niepokoju i niepewności, jednakże na wycofanie było już za późno.

WYDARZENIE ZAKOŃCZONE SUKCESEM!



Myśli - kursywa | Marcelina - #523039 | Mary - #303030

7 DUSZ | VOICE | MIESZKANIE | KASYNO | HISTORIA | M - CHAT
| M A I N T H E M E | x x x x
avatar





Marcelina
Właścicielka Kasyna     Poziom E

Powrót do góry Go down


Re: Część mieszkalno-socjalna.

Pisanie by Yū ✿ on 13/12/2017, 12:02
Jednookiej nie zostało wiele do roboty, skoro papiery zostały oficjalnie podpisane, dłonie uściśnięte, fiolka z krwią brzęczała w jej plecaku mogła zabrać się za zapowiadane czynności. Musiała powiadomić swoich ludzi, rozsianych w kryjówce bandy, a także poza jej murami. Wszystko to lepiej było zrobić jednak na osobności, wiec kiedy wymieniły się wszystkimi uprzejmościami z kozią kobietą, grzecznie pożegnała się, na chwilę, po czym wyszła z jej namiotu. Odetchnęła głęboko, ziemie dookoła wydawały się lepsze, kiedy wiedziała, że jest w stanie legalnie sprowadzić tu swoich ludzi. Jasne, zasady nadal nie były najwspanialsze, ale przynajmniej pozwalały im pozostać tutaj bez większego zagrożenia. Wątpiła, by łowcy kiedykolwiek przestali zerkać podejrzliwie ku prawowitym mieszkańcom i odwrotnie, ale może chociaż z czasem ich spojrzenia złagodnieją.
Dzielimy ten sam los, musimy sobie pomagać.
Umieściła wszystkie papiery w teczce i ruszyła na spotkanie z resztą grupy, z jaką wybrała się na negocjacje. Dobrze, że Settimo nie musiał używać swojej broni, gdyby sprawy przybrały nieco inny obrót, dobrze było mieć snajpera na stanowisku, ale ostatecznie chodziło o to, by bez rozlewu kwi dogadać się w kilku sprawach. Kozica była rozsądną osobą, chociaż może nieco zbyt zaaferowaną zapewnieniem bezpieczeństwa swojej grupie, ignorując własne.
Kami przesunęła dłonią po wypukłości w plecaku. Uśmiechnęła się pod nosem, ale nie pozwoliła zadowoleniu uciec poza wąskie granice wykrzywienia ust. Wszystko zostanie oficjalnie przekazane już niedługo, a ona w tym czasie spokojnie wróci do siebie i zajmie się papierologią ze strony szarych.

z/t



THERE WILL BE A RECKONING.
WE ARE VILIGANT AGAINST THE WATCHERS.
WE ARE CAPABLE. WE ARE UNSTOPPABLE.
WE ARE AT WAR.
avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Część mieszkalno-socjalna.

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Powrót do góry