:: M3 :: Centrum :: Klub „Venus”




Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3   

Re: Bar    Pisanie by Havoc on Nie Kwi 16, 2017 4:41 am
Pomieszała zawartość szklanki słomką, by zająć czymś na chwilę dłonie, przy czym zerkała na niego przelotnie, czasem trzepocząc rzęsami, czasem nagradzając go uśmiechem.
Eks-fizyk nuklearny łykał każde jej słowo, delektując się nimi jak swoim ulubionym trunkiem. I vice versa. Spijała każde, pojedyncze słowo z jego ust, by żadnego nie pominąć, co w tym tętniącym życiem lokalu nie było aż takie niewykonalne.
Wyciągnął kolejną kartę z tali, zakłócając jej przestrzeni osobistą. Burząc tym czasowy azyl.
Wdech. Wydech.
Zacisnął palce mocniej na słomce, kiedy jego śmierdzących alkoholem oddech podrażnił jej skórę. Nie po to przez ponad miesiąc przygotowywała się psychicznie na te spotkanie, by on to teraz zburzył jednym, niezobowiązującym gestem.  
Do mnie, a nie byle kogo? — podłapała, powtarzając za nimi te słowa i nie odsuwając się od niego nawet na milimetr. — Zatem twierdzi pan, że nie jest byle kim? — Jedna z jej nóg wylądowała między jego obydwiema imienniczkami, przy czym kolano znalazło się w niebezpiecznie bliskiej odległości o kroczka mężczyzny.
Wyraz jej twarzy był niezmienny – nadal na jej ustach widniał uśmiech. Jednak zapewne gdyby nie to chłodne opanowanie,  które zostało przez nią wyćwiczone na przestrzeni lat, wysyczałaby pod nosem parę niestosownych słów, wkładając w to tyle jadu, ile potrafiła wykorzystać na jednym wydechu. Nie pokusiła się jednak o tak ryzykowny ruch. Wykazała się profesjonalizmem na miarę swojego zawodu. Zachichotała, okręcając sobie własny pukiel włosów na palec. Tak, udawanie tiku nerwowego zazwyczaj w takich sytuacjach było zbawiennym posunięciem. Czy w tym wypadku ten gest również zda swój test? To się okaże... w praktyce.
Jeśli to pan jest tym sławnym, ale równie nieuchwytnym złodziejem, o którym krążą rozmaite pogłoski, bezwątpienia jest pan w stanie zaspokoić moje wszelkie potrzeby — zapewniła z wyraźnym rozbawieniem, niby mówiąc to pół żartem, pół serio. Złapała między zęby słomkę, przejeżdżając po niej językiem w prowokacyjnym geście.
W zasadzie nie miała zamiaru wywalić przysłowiowej kawy na ławę w tej chwil, lecz przebieg rozmowy zmierzał w zadowalającym ją kierunku, zatem nie widziała żadnych przeciwwskazań do poruszanie tej kwestii, tak samo, jak nie miała najmniejszego zamiaru przeciągać w nieskończoność swojej męki.
Jaki będzie twój kolejny ruch, Alanie?, w tym momencie było to jedyne pytanie, na które chciała poznać odpowiedź. Nic innego się nie liczyło, choć miała przemożną chęć skonsultowania się z umywalką i mydłem w swoim domu. Czuła, jak bakterie po niej pełzają i nie mogła odpędzić się od tego wrażenia. Konsekwencje wchodzenia w dialog z alkoholikami...
Odsunęła kolana od jego kroczka, zakładając nogę na nogę. Jej wzrok powędrował w kierunku baru. Przywołała barmana znajomym gestem i po prosiła o to samo, choć jej drink nadal był niemalże nietknięty, nie licząc paru kropli, którymi nawilżyła gardło, by jednocześnie popracować nad (nie)świeżością swojego oddechu.

_________________
Put your hand to mine and feel this emptiness,
There's no beat in my chest, 'cause there's nothing left.

Kolory czcionek:

#333333 — po japońsku; zaznaczam jednak, że w przypadku Havoca jest to łamana japończyzna z wyraźnym akcentowaniem słów, który jest charakterystyczny dla mieszkańców piątki. W tym wypadku lepiej posługuje się językiem pisanym.
#336666 — po niemiecku.
#555555 — po angielsku.
#0E6775 — po francusku.



Havoc
-----------
Informator

avatar

Liczba postów : 472
GODNOŚĆ : Havoc, Mike Havoc.

Powrót do góry Go down

Re: Bar    Pisanie by Roma on Pon Kwi 17, 2017 11:02 pm
Porzuciwszy swoją prawdziwą tożsamość nie spodziewałby się nawet, że znajdzie się ktoś kto z chirurgiczną wręcz dokładnością dotrze do odmętów tej strony sieci, by uzyskać prehistoryczne informacje świadczące o tym, że kiedyś żył nie tylko on, ale i dawny świat. Jednakże w obecnej sytuacji po spożyciu trzeźwość jego umysłu przez alkohol była znacząco zachwiany, co wiązało się ze zmniejszonym krytycyzmem czy też znacznie osłabioną uwagą. Nie mógł, więc wyłapać tak drobnych, acz znaczących zmian w zachowaniu posiadaczki tak niebagatelnej, europejskiej urody, odznaczających się lekkimi skazami na nienagannym wręcz rozluźnieniu czy też zaangażowaniu w tę ich prywatną grę.
Oboje wiemy — zaczął z wyraźnym rozbawieniem w głosie, nie odrywając od jej oczu znaczącego spojrzenia, choć w rzeczy samej ta prowokacja nie mogła umknąć jego uwadze, a ona sama sprawiła, że szeroki uśmiech wymalował się na jego twarzy. Zmniejszył jednak stosownie odległość między nimi, co pewnie dla osoby z boku wyglądać mogło jak niekryty, niezobowiązujący flirt.  — Że gdybyś nie chciała trafić do mnie, to nie siedziałabyś teraz naprzeciwko mnie. Po drodze nim udałoby ci się dotrzeć do mojej skromnej osoby, znalazłabyś inne płotki pływające w tym ciemnym stawie, które równie chętnie zainteresowaliby się realizacją twojej oferty. — wbrew wszelkim pozorom beztroski, wesołkowaty ton jego głosu nie uległ żadnej większej zmianie. Przyjęta dobre osiemset lat temu postawa lekkoducha weszła mu w krew, będąc jedynym słusznym nawykiem. Łatka niegroźnego alkoholika, dobrze bawiącego się w klubie i znającego pojęcie zabawy niełączonej z żadnymi zbytecznymi w jego odczuciu burdami dopełniało jedynie całości.
Oderwał lewą rękę od wypolerowanego na błysk blatu, pochwyciwszy jasny kosmyk jej włosów okręcił go sobie wokół palca. W oczy uważnie obserwującej mógł rzucać się rzemyk owinięty wokół przegubu z dziwnym kłem, niewiadomego pochodzenia dla zwykłego śmiertelnika, a już tym bardziej obywatela utopii. Póki co nie zanosiło się, aby brutalnie namieszał jej we wspomnieniach z tego późnego wieczora – zbyt dobrze się bawił, ale wszystko w swoim czasie.
Chyba na początku dałem ci do zrozumienia, że bez zbędnych wyrzutów sumienia skończyłbym z tobą w łóżku, ale odróżnijmy robienie biznesów od grania mi na męskim ego. Znam ten typ kobiecych manipulacji, musisz się lepiej postarać, złotko. Opcjonalnie mogę wziąć sobie to w ramach dodatkowego wynagrodzenia. — Do wypowiedzenia tych słów ponownie złamał dzielącą ich odległość, by wyszeptać je wprost do ucha intrygującej nieznajomej, która wykazywała się godną podziwu grą pozorów niemal na każdym istniejącym polu. To akurat doświadczonemu Fafnirowi umknąć nie mogło, co skwitował jedynie krótkim śmiechem, odsuwając się i cofając tym samym lewą rękę. Tę z kolei ponownie położył na blacie, zerknął przelotnie na pustą szklankę po whisky, lecz nie zamierzał ponownie brać kolejnej. Na ten moment wystarczy mu alkoholu, co stwierdził z prawdziwym ubolewaniem. Słysząc słowa swej jasnowłosej towarzyszki znowu się roześmiał, wzruszając niby to obojętnie ramionami.
Kto wie? Nie znam się na plotkach, więc równie dobrze mogłaś trafić pod nieodpowiedni adres, ślicznotko — Na powrót nawiązał z nią kontakt wzrokowy. Chyba nie liczyła, że potwierdzi jej jakiekolwiek przypuszczenia, czyż nie? Nie po to dbał o to, by wtapiać się w tłum, aby mogła czytać z niego jak z otwartej księgi. Nic więc dziwnego, że uwagę Fafnira przykuła rezygnacja z ledwo napoczętego drinka na poczet jego ulubionej produkcji amerykańskiej whisky, choć on sam w odróżnieniu od swojego kumpla, który lubował się w smaku szkockiej. — Jak sama widzisz… musisz sobie sama zdecydować, czy masz dla mnie jakąś robotę, czy jednak wolisz szukać tego swojego sławnego złodziejaszka. Chyba że twoje zlecenie ogranicza się do odnalezienia go. — Oparł łokieć o blat, by następnie oprzeć na zwiniętej dłoni policzek. Nie wyglądała bowiem na osobę, która zamierzała się tutaj upijać, a już tym bardziej kogoś kto lubił wysokoprocentowe trunki.


Fabuła zawieszona do czasu powrotu Havoca.

_________________
Kolory czcionek: japoński; francuski; hiszpański; angielski.
theme



Roma
-----------
Fafnir     Opętany

avatar

Liczba postów : 228
GODNOŚĆ : Alan Adrien Sartre/Roman Deveraux

Powrót do góry Go down


Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 :: M3 :: Centrum :: Klub „Venus”