:: Eden :: Ogrody Edenu




Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 1 z 2 1, 2  Next   

Wiosenny Ogród    Pisanie by Gość on Wto Cze 21, 2016 8:31 pm

Miejsce na wschodnich obrzeżach ogrodów Edenu.
Piękny ogród w tradycyjnym japońskim stylu skupiający w sobie przede wszystkim wiosenne rośliny. Jednak mimo, iż jest to praktycznie tylko sezonowy ogród, to nigdy nie jest martwy - nawet zimą jest w nim pięknie. Panuje w nim ład i harmonia. Gdzieniegdzie można przysiąść na czerwonych ławeczkach.
W centralnym miejscu ogrodu znajduje się niewielki staw przez, który przebiega stylowy czerwony mostek.
Tuż obok stawu znajduje się niewielki budynek, który z oddali do złudzenia przypomina altankę, jednak nie jest to nic bardziej mylnego - to niewielki domek, w którym zamieszkała Ambriel. Przed wejściem stoi czerwona ławeczka oraz tego samego koloru stolik, przy którym można usiąść.
Wnętrze domku nie wygląda tak bogato jak ogród. Właściwie to znajduje się w nim tylko jeden pokój, będący zarówno pokojem dziennym służącym do przyjmowania gości, oraz sypialnia. Przez dzień jest w nim niezwykle czysto i pusto - tylko niski stolik znajdujący się w centrum pokoju, na nim niewielkie drzewko bonzai, niewielka stylowa komoda oraz wysoka gałąź, będąca równocześnie stojakiem na którym zwykle odpoczywa Zair. Oprócz tego pokoju w niewielkim domku znajduje się jeszcze niewielka łazienka, niewielka kuchnia, oraz pomieszczenie, w którym anielica przechowuje swoje narzędzia ogrodnicze.

Poszukując Ambriel, nie warto pukać do drzwi - lepiej rozejrzeć się po ogrodzie...




Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Wiosenny Ogród    Pisanie by Gość on Sro Cze 22, 2016 9:35 am
Wieczór. Jakżeż ona często wychodziła dopiero o tej porze. W sumie, było to nawet zrozumiałe. On nie lubiła wychodzić na słońce, a ludzie nie lubili być budzeni w środku nocy przez niezapowiedzianych gości. Wieczór był więc najrozsądniejszą porą, która stanowiła tutaj złoty środek.
Samael stanęła u bram ogrodu i zdjęła z głowy kaptur. Zatrzymała się na moment by podziwiać kompozycję, którą ktoś najwidoczniej zaplanował w najmniejszym szczególe. Anielica niespecjalnie znała się na dbaniu o rośliny, ale nawet ona była w stanie określić, że osoba, która tu mieszkała, musiała bardzo dbać o swoje maleństwa.
W sumie, to chyba cud, że czarnowłosa jeszcze nie zamordowała swojej passiflory, ale to też zasługa książki o roślinach, którą dokładnie przestudiowała pod tym kątem. Przecież nie mogła sobie pozwolić na zasuszenie roślinki, która pozwalała jej w miarę normalnie funkcjonować.
Syknęła, czując na skórze promienie zachodzącego słońca. Niby nic jej teraz nie robiły, ale i tak nie lubiła tego uczucia. Właściwie, to było też trochę związane z jej mocą. Anioł władający mrokiem znacznie lepiej się czuł, gdy to właśnie on ją otaczał.
Dziewczyna ruszył przed siebie, rozglądając się za anielicą, do której ją wysłano. Samael poprzedniego dnia pytała kilka osób o kogoś, kto w Edenie zna się na roślinach i pomógłby jej jakoś ogarnąć tę dzicz, jaka zarosła jej podwórko. Nie trzeba tam było wprowadzać nie wiadomo jakich zmian, bo anielica lubiła taki naturalny układ roślinności, ale powiedzmy, że teraz było tam aż nazbyt "naturalnie", a jej próby zapanowania nad tym na tę chwilę nie dały dobrych rezultatów.
Miała nadzieję, że wskazana jej anielica zastępu chętnie jej w tym pomoże. W końcu podobno naprawdę kochała rośliny, a jej ogród był doskonałym na to dowodem.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Wiosenny Ogród    Pisanie by Gość on Sro Cze 22, 2016 11:36 am
Ambriel siedziała nad stawem i obserwowała jak w wodzie odbija się zachodzące słońce. Oczywiście nie siedziała przy samej krawędzi wody. Nie... zachowywała bezpieczną odległość, aby przypadkiem nie ochlapały ją bawiące się w stawie rybki. Bezpieczna odległość miała również inne dobre strony - nie ryzykowała przypadkowym wpadnięciem do wody, na wypadek gdyby ktoś postanowił ją nagle zaskoczyć.
Różowowłosa anielica uwielbiała przesiadywać w ogrodzie. Właściwie spędzała w nim jakieś dziewięćdziesiąt procent swojego wolnego czasu, jak posiadała przebywając w Edenie. Ogród zawsze przypominał jej spokojne czasy przed apokalipsą i jej obowiązki jako majowej patronki. To były dobre czasy... Westchnęła - może jest zbyt sentymentalna? Mimo to nigdy nie żałowała swojej decyzji pozostania przy ludziach po apokalipsie. Została stworzona po to, aby o nich dbać. Dopóki więc istnieli ludzie - i ona będzie istnieć. O ile nie stanie się coś niespodziewanego.
Właśnie nad jej głową przeleciał Zair, który ganiał się wesoło z innymi ptakami pozdrawiając ją przy tym radosnym skrzeknięciem. Anielica zdała sobie sprawę z tego, że nie widziała przyjaciela cały dzień. Zaczęła zastanawiać sie, co porabiał - zawsze kiedy ona korzystała ze swojego czasu, ciesząc się pięknem ogrodu i doceniając raz po raz wysiłek jaki co dzień wkładała w dbanie o ogród, ikurua śmigał po całej okolicy zajmując się sobą. Właściwie to tylko tutaj zachowywał się tak swobodnie. W świecie, gdzie żyli ludzie, Zair zawsze trzymał się blisko niej, a kiedy chciała go odesłać - zawsze robił to z niechęcią. W końcu, jakby nie było, to tutaj się wychował. Tutaj był jego dom.
Uśmiechnęła się do siebie obserwując teraz powietrzne akrobacje swojego towarzysza, zastanawiając się przy tym, czy nie dołączyć do niego.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Wiosenny Ogród    Pisanie by Gość on Sro Cze 22, 2016 7:36 pm
Pierwszym, co zwróciło jej uwagę, był skrzek ptaka. Udała się w tamtym kierunku i szybko dostrzegła to dość oryginalne stworzenie. Cztery łapki para skrzydeł i długie uszy, tego nie spotykało się w mieście zbyt często. Nawet w Edenie nie miała okazji jeszcze widzieć tego stworzenia, ale w końcu nie była tu długo... jeśli licząc od czasu amnezji, bo wcześniej podobno spędzała tu dużo czasu.
Odwróciła wzrok od zwierzęcia i spojrzała na dziewczynę z długimi, różowymi włosami.
Przynajmniej pasuje do opisu.
Przyspieszyła kroku i zatrzymała się dopiero, gdy od Morety dzieliło ją kilka metrów.
- Dobry wieczór. - Przywitała się niezbyt głośno.
Właściwie, od pewnego czasu jej dość agresywne nastawienie do świata zaczęło zmieniać się w opanowanie i bijący od niej spokój. Dopiero gdy naprawdę traciła nad sobą panowanie robiła się tak ostra jak zwykle. Teraz mogła wydawać się jedynie trochę niepokojąca za sprawą swojego wyglądu i noszonego na szyi artefaktu, co tylko skłaniało do darzenia jej respektem. Ot taki rodzaj aury roztaczanej odkąd zaczęła zachowywać się bardziej jak dawna Samael, a nie ta pyskata dziewczyna, której ciało posiadała.
- Ambriel, jak mniemam. - Wolała pominąć to głupie przedstawianie się, wiedziała, kim jest obecna tutaj anielica, ale nie była pewna, czy ta ją rozpozna. Od kilku miesięcy niby krążyły po Edenie plotki o powrocie Samael, która strasznie się zmieniła, ale niewielu orientowało się od razu kim jest. Zwykle musiała się jednak przedstawiać albo korzystać z mocy.
A jeśli już o mocy mowa. Cienie w jej okolicy znowu zaczęły powoli falować, jakby nie były już bezpośrednio powiązane ze swoimi materialnymi odpowiednikami, ale nie było to specjalnie widoczne. Często się tak zachowywały, gdy czarnowłosa nie wysilała się na zachowywanie dookoła normalności. W Mieście musiała je ukrywać, udając zwykłego człowieka, ale tutaj, gdzie dowody na bycie aniołem nie ściągały na głowę kłopotów mogła swobodnie spuścić je ze smyczy.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Wiosenny Ogród    Pisanie by Gość on Sro Cze 22, 2016 8:30 pm
Odwróciła się w stronę z której dobiegał głos, może troszkę zbyt nagle. Była zaskoczona - ostatnimi czasy rzadko ktoś ją odwiedzał. Wstała wiec i otrzepała się z ewentualnych nadmiarów trawy, po czym odrzuciła włosy do tyłu i spojrzała z uśmiechem na dziewczynę. Zamrugała kilka razy nie będąc w stanie jej rozpoznać, ale nie zdziwiło jej to.
- Tak, jestem Ambriel. Wybacz, ale nie kojarzę twojej twarzy - kim jesteś? - zapytała wprost chcąc rozwiać swoje wątpliwości. Wiedziała, że nie jest człowiekiem, ponieważ inaczej nie zjawiła by się w Edenie. A nawet jeśli byłaby czyimś gościem, to nie byłaby sama - a może nie była sama? Rzuciła okiem za przybyszkę jakby spodziewała się zobaczyć za nią jakiegoś anioła, a kiedy nie zobaczyła za nią nikogo, zamrugała kilka razy po raz kolejny. Czy jej się wydawało, czy cienie właśnie zaczęły tańczyć?
W między czasie mały ikurua zaważył gościa i kończąc swoje powietrzne zabawy, wylądował delikatnie na ramieniu Ambriel i pisnął przyjaźnie. Różowa posłała przyjacielowi krótkie spojrzenie, po czym znowu wróciła do przybyszki. Tak...
Te cienie musiały znaczyć tylko jedno
- Samael? - zapytała nieco zbita z tropu. Nie rozumiała sytuacji w jakiej właśnie się znalazła, ale czy to ważne? Tak czy inaczej:
- Wyglądasz jakbyś mnie szukała. O co chodzi? - zapytała na koniec podnosząc dłoń tak, aby móc pogłaskać Zaira po dziobie.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Wiosenny Ogród    Pisanie by Gość on Czw Cze 23, 2016 5:47 pm
Anielica odczekała aż właścicielka ogrodu podniesie się z ziemi i nieco ogarnie. Pytanie o tożsamość niespecjalnie ją zdziwiło. Poniekąd już do tego przywykła i uznała to za tymczasową, trochę nieprzyjemną rutynę.
Początkowy grymas szybko zastąpił lekki uśmiech, gdy jednak usłyszała swoje imię zanim jeszcze otworzyła usta. Skinęła głową.
- Tak, to ja. Bardzo zmieniona, ale ja. - Przytaknęła i odchrząknęła z powodu lekkiej chrypki.
Może to ten desperacki pył jej nie służył? Przebywała w Edenie już od kilku dni, ale nadal miała wrażenie, jakby coś zmieniało jej głos. Dziwne, bo przecież jej organizm powinien znacznie szybciej sobie z czymś takim radzić, ale dziewczyna jakoś nie miała ochoty tracić czasu na takie rozważania. Miała ważniejsze sprawy na głowie.
Westchnęła ciężko odwracając wzrok od twarzy Morety i patrząc na chwilę w stronę zachodzącego słońca. Może gwiazdy samej w sobie nie lubiła, ale ten widok był naprawdę piękny. Zwłaszcza, że o podziwianiu prawdziwego zachodu słońca w M3 można było tylko pomarzyć. Niebo tam było sztuczne, a horyzont zastępował wysoki betonowy mur.
Po tej krótkiej chwili znowu odwróciła się w stronę anielicy i wróciła do tematu.
- Szukałam cię, ponieważ potrzebuję pomocy. Mój dom nie jest w najlepszym stanie przez moją długą nieobecność i choć staram się doprowadzić go do ładu bez zawracania innym głowy, to nie ze wszystkim potrafię sobie dać radę. - Przygryzła dolną wargę.
No tak, jak zwykle musiała się przyznać, że czegoś nie potrafi i potrzebuje pomocy. Kiedyś to było nie do pomyślenia, aby tego typu słowa przeszły jej przez gardło, ale teraz... teraz wszystko się zmieniało i powoli stabilizowało. Wyglądało na to, że coraz lepiej idzie jej wcielanie się w rolę anielicy, którą najwyraźniej się stawała czy jak tam to zwać.
- Mam problem z ogrodem, a ty dobrze znasz się na pielęgnowaniu roślin więc pomyślałam, że może zechciałabyś mi pomóc? - Podczas mówienia wskazała gestem dłoni otaczającą je roślinność.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Wiosenny Ogród    Pisanie by Gość on Pią Cze 24, 2016 10:35 am
Przez chwilę wpatrywała się w Samael jakby nie wierząc w to, co widzi. Nie było jej w Edenie tak dawno, chyba każdy byłby ciekawy co się z nią działo w tym czasie prawda? Ale nie. Nie zapyta o to, nie chcąc wyjść na niegrzeczną czy zbyt dociekliwą. Wysłuchała jej prośby i uśmiechnęła się.
- Oczywiście, że pomogę - odpowiedziała uprzejmie i zastanowiła się na moment. Jakie narzędzia powinna ze sobą zabrać? Uwielbiała zajmować się roślinami. Było to coś, co musiała robić własnymi rękoma, ponieważ jej moce nie pomagały jej przy roślinach. Może najpierw powinna zobaczyć ogród, a dopiero później wrócić po narzędzia? A może wcale nie będzie musiała ich brać ze sobą?
- Posiadasz jakieś narzędzia ogrodowe? - zapytała trochę za bardzo podekscytowana tą niespodziewaną prośbą.
- Nie obiecuję, że szybko się tym zajmę, rośliny potrzebują czasu i spokoju, aby mgły dojść do siebie - ostrzegła po chwili. Tak... Jej ogród był efektem wielu stuleci pracy nad nim. Dlatego była z niego niemal tak dumna, jak ze swoich skrzydeł. Ach, była przecież jeszcze jedna bardzo istotna sprawa
- Czy chcesz w nim mieć jakieś nowe rośliny? Mogę dać ci kilka sadzonek i nauczę cię, jak je pielęgnować - powiedziała z uśmiechem i spojrzała w stronę swojego domku. Zawsze miała jakieś wolne sadzonki kwiatek czy drzewek. Nawet jeśli nie mogła posadzić ich w swoim ogrodzie, robiła to poza nim. Miała nawet taki epizod w życiu, kiedy sadziła swoje drzewa w Desperacji, aby nadać tej krainie nieco pięknych bar...
- Możesz rozejrzeć się po ogrodzie i jeśli chciałabyś jakieś rośliny, tylko powiedz, a zrobię co się da - dodała na koniec z uśmiechem i oczekując odpowiedzi pogłaskała palcem Zaira po dziobie jak zawsze ucieszona, kiedy odpowiadał na tę pieszczotę cichym pisknięciem i łaszeniem się do ręki.




Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Wiosenny Ogród    Pisanie by Gość on Pią Cze 24, 2016 12:26 pm
Na twarzy anielicy zagościł lekki uśmiech, gdy Ambriel od razu zgodziła się jej pomóc. To własnie Natalie lubiła w Edenie - większość mieszkańców chętnie spieszyła z pomocą, gdy tylko zasygnalizowało się jej potrzebę. Może i kraina nie była tak bogata jak miasto, a o ukochanej elektronice mogła pomarzyć, jeśli nie przywiozła jej tu sama, ale za to wszyscy chętnie pomagali i najczęściej nie oczekiwali niczego w zamian. Jak widać, każdy teren ma swoje uroki.
- Narzędzia ogrodowe... - Dziewczyna zrobiła kwaśną minę.
Kilka dni temu przeglądała piwnicę i nie znalazła tam zbyt wiele. Jak widać, wcześniej naprawdę nie zajmowała się ogrodem. Chwila, ktoś przecież wspominał, że to jakaś inna anielica pilnowała roślin w okolicy domu, bo taka właśnie była jej pasja, a żywiołem była ziemia i rośliny. To by się nawet zgadzało.
- Raczej nic specjalnego. Saperkę z motyką, jakieś wiadro... może coś do użyźnienia gleby się znajdzie z uwagi na to, że posiadłość graniczy z lasem.
I to by było na tyle. Wszystko rośnie sobie jak chce i ja nie zamierzam temu przeszkadzać. Niech tylko przestanie aż tak przypominać dzikie chaszcze...
Skinęła głową na wzmiankę o długości prac zanim to wszystko będzie jakoś wyglądało. Może i nigdy nie była fanką grzebania w ziemi, ale jakąś tam podstawową wiedzę już miała.
- Nie wymagam cudów i nie chcę tam zbyt wiele zmieniać, bo taki dziki układ mi się podoba. Chciałabym to jedynie trochę uporządkować. Usunąć obumarłe rośliny, przyciąć to, co już zupełnie zarosło... To nie powinno stanowić aż takiego problemu, choć trzeba będzie tam trochę popracować. - Jej rzeczowe podejście do tematu objawiało się również teraz.
Nie lubiła zabierać się za coś bez odpowiedniego przygotowania i planu. Jasne, nie miała potrzebnych narzędzi, ale trudno się dziwić, tutaj to nie była kwestia skoczenia do sklepu ogrodniczego i kupienia potrzebnego sprzętu, a częściej pożyczenia takich rzeczy od kogoś innego, kto częściej tego używał. Ona ich nie miała, bo nie potrzebowała, ale Moreta już z pewnością miała wszystko, co było potrzebne, bo rośliny były jej pasją.
W sumie, na tej samej zasadzie za jakiś czas będzie można szukać u Samael urządzeń elektrycznych, sprzętów i rzeczy przywleczonych z M3. Ona tak przywykła do tamtego środowiska, że nie byłaby sobą, gdyby choć części z tego nie przywlokła tu ze sobą. Co ciekawe, nawet w niej budził się jakiś dziwny odruch by pomóc komuś w tego typu sprawach, gdyby tego potrzebował. Pomoc za pomoc to całkiem niezła waluta, gdy nie musisz walczyć o każdą najdrobniejszą rzecz i masz dość czasu by zajmować się czymś innym niż tylko własnymi sprawami.
- Jeśli chodzi o rośliny, to zastanawiałam się nad posadzeniem czerwiennika i krzewu Morfeusza. Powinny się tam jakoś odnaleźć, a ich właściwości mogą być bardzo przydatne.
Jej wzrok padł teraz na towarzysza Morety, który przez cały czas przysłuchiwał się rozmowie. Uśmiechnęła się w jego stronę. Opieka nad zwierzętami też nie była jej mocną stroną i aż dziwne, że jej bazyliszek z nią wytrzymywał. Możliwe, że to dlatego, że sam nieraz szukał sobie pożywienia, a jedynym, czego wymagał od właścicielki było ciepłe posłanie, które było mu jako gadowi bardzo potrzebne, a na które zawsze mógł liczyć dzięki licznym instalacjom, które wypełniały jej mieszkanie. Tutaj, w Edenie było już z tym nieco gorzej, ale i tamu Samael w końcu zaradzi. Na razie musiał się zadowalać rozpalonym ogniem w kominku.
- Śliczny ptak. Mogę wiedzieć, co to za gatunek? - Chcesz wzbudzić jej zainteresowanie? Pokaż jej coś nowego. Zazwyczaj działało.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Wiosenny Ogród    Pisanie by Gość on Sob Cze 25, 2016 6:21 pm
- Uporządkować... - powtórzyła zamyślona. Nie wiedziała czego może spodziewać się w ogrodzie Samael, ale mimowolnie miała nadzieję, że będzie dużo pracy. Nie, nie była masochistką, ale lubiła pomagać i uwielbiała zajmować się roślinami. Kiedy usłyszała o narzędziach, jakie serafinka posiada w swoim dobytku, na jej twarzy pojawił się mały grymas niezadowolenia, ale to nic! Zabierze swoje. Jak się okaże że czegoś nie weźmie, to zawsze przecież może wrócić. Przez chwilę jeszcze tak stała i słuchała Samael układając sobie w głowie plan działania.
- Czerwiennik i Morfeusz tak? Może być problem, ponieważ tych sadzonek akurat nie mam - powiedziała cały czas zamyślona. Trzeba by się chyba wybrać na poszukiwanie tych roślin, chyba że Samael już je posiadała. Spojrzała wiec na nią pytająco licząc na to, że ta domyśli się o co chodzi, po czym klaśnie w dłonie. Nie ma na co czekać! Ogród wymaga pomocy, wiec trzeba brać się do roboty!
Ale, ale! Zainteresowanie serafinki jej Zairem powstrzymało ją od pobiegnięcia do domku po narzędzia. Kiedy o niego zapytała, Ambriel rzuciła okiem na swojego przyjaciela i pozwoliła mu działać. Ten natychmiast odbijając się z jej ramienia, wzleciał w powietrze, zatoczył kilka kółek nad Samael, aż wreszcie delikatnie wylądował na jej ramieniu.
- Ikurua Mały o imieniu Zair - powiedziała z uśmiechem, po czym rzuciła okiem na stworzenie. - Zair, to jest Samael - w odpowiedzi na przedstawienie, skubnął serafinkę delikatnie w ucho, co miało zostać odebrane jako nawiązanie przyjaźni. Jak się stanie?
- To ja tylko zbiorę potrzebne narzędzia... - powiedziała Ambriel i ruszyła w stronę domku zostawiając ich samych sobie. Wiedziała, że Zaira może zostawić - był grzecznym i przyjaznym stworzonkiem więc dopóki ktoś mu nie zagrażał krzywdy nikomu nie robił.
W tym czasie Ambriel udała się do swojego składzika i zastanawiając się nad tym co powinna ze sobą zabrać - zbierała niezbędne narzędzia. Potem owinęła je w materiał, tak, aby nie zgubić ich po drodze (głupio by było, gdyby przelatując nad Edenem nagle wypadły jej nożyce. Kto wie na kogo by trafiły?) W końcu wróciła do Samael cała podekscytowana tym co ją czeka.
- No, to jestem gotowa.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Wiosenny Ogród    Pisanie by Gość on Sob Cze 25, 2016 7:21 pm
Usta anielicy zmieniły się na chwilę w kreskę.
- Niestety, nie miałam okazji się za nimi rozejrzeć. Do Edenu wróciłam dopiero kilka dni temu i byłam przytłoczona innymi sprawami. - Wzruszyła ramionami.
Taaa. Przeniosłam się tutaj by oderwać się od swoich problemów, a tym czasem nadal czuję się nimi przytłoczona. Zmiana środowiska, nowa lista rzeczy do zrobienia... nawet nowa osobowość. To wszystko nie działa. Niby minęło kilka dni; niby może się jeszcze poprawić... pytanie tylko - kiedy? Nie mogę ot tak zostawić Łowców na czas nieokreślony. Kami i bez tego mnie jakoś specjalnie nie uwielbia. Mam dług do spłacenia. Za jakieś 200 lat, gdy oni wszyscy już umrą to problem będzie z głowy, ale teraz...
Zacisnęła zęby, gdy przed oczami stanęła jej twarz osoby, z którą również będzie musiała się pożegnać. Łowcy żyją "tylko" trzysta lat. Cóż to jest, gdy ma się świadomość, że samemu można mieć ich przed sobą jeszcze tysiące jeśli nie nieskończoność.
Przetarła twarz, by choć na chwilę ukryć ją w dłoniach. Wolała nie ściągać przy ludziach swojej maski i pokazywać, jak wyniszczona jest wewnętrznie. Zawsze starała się trzymać gardę, nawet wtedy, kiedy było to wręcz niemożliwe.
Była jedna osoba, przed którą ją kiedyś zdjęła i co?
I kurwa to nic nie znaczyło.
Odwróciła na moment wzrok jakby zainteresowała się jednym z kolorowych drzew. Wzięcie się w garść trwało może dwie sekundy. W końcu miała to już wyćwiczone do perfekcji.. no, prawie. Oderwała od niego wzrok, gdy poczuła jak coś siada jej na ramieniu. Spojrzała na zwierzaka z lekkim zdziwieniem, bo nie spodziewała się, że cokolwiek będzie się chciało do niej zbliżyć nie znając jej jeszcze za dobrze.
Ptak przy okazji dziobnięcia szarpnął kobietę za włosy, bo ta burza czarnych loków znacznie utrudniała dostanie się do skóry, ale anielica się tym nie przejęła. Zamiast tego z delikatnym uśmiechem, wyciągnęła ostrożnie rękę by pogładzić ptaka po dziobie. Robiła to powoli by dokładnie wiedział, co ona robi i się nie przestraszył. Może i nie wyglądał na strachliwego, ale Samael uznawała to za coś w rodzaju uprzejmości wobec zwierząt.
- Witaj mały - szepnęła do Zaira i cofnęła rękę, po czym odwróciła wzrok w stronę jego właścicielki, która zdążyła już zabrać wszystkie potrzebne rzeczy i do nich dołączyć. Uśmiechnęła się w ramach wdzięczności za pomoc i zachęciła ptaka do powrotu do "swojej" anielicy.
- W takim razie możemy ruszać. Mieszkam u podnóża góry Babel, więc czeka nas mały spacer. - Odwróciła się i skierowała powoli w stronę wyjścia z ogrodu.
No tak, ona nie latała. Nie była pewna, czy nie ma skrzydeł, czy tylko nie potrafi ich rozłożyć. Obie wersje były w końcu możliwe. Opanowanie mocy po obudzeniu się w laboratorium zajęło jej kilka ładnych miesięcy. Chyba dopiero po roku była pewna, że umie już nad nimi panować. Kto wie, czy ze skrzydłami miało być podobnie. W każdym razie, ona nie odczuwała żalu z powodu ich braku. Nie były jej jakoś specjalnie potrzebne. Większość stworzeń była zmuszona do poruszania się po ziemi, więc i ona mogła.

[z/t] --->

//Jeśli chcesz, to możesz napisać tutaj albo już na miejscu.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Wiosenny Ogród    Pisanie by Knapik on Wto Lip 18, 2017 3:42 pm
Futrzany Książę Desperacji gnał niestrudzenie na czterech łapkach, ze swoją wierną Patelnią na plecach i powiewającą za nim mistycznie zieloną pelerynką na grzbiecie. Mało było rzeczy, które potrafiły wygnać go z kuchni na dłużej niż zajmuje podanie jedzenia do stołu, ale tym razem znalazła się Rzecz Ważna. Ktoś postanowił brutalnie zamordować znajdujący się w kościelnej kuchni szczypiorek parapetowy, którego śmierć stała się nieodżałowaną stratą dla całego knapicznego rodu. Nic więc dziwnego, że sam Puchaty musiał wyruszyć na poszukiwanie jego następstwa.
- Hyc hyc hyc! - wyliczał sobie każdy sus, który pokonał tuż po przekroczeniu edeńskiej granicy.
Musiał to zrobić żeby się zwyczajnie nie zgubić, ale i by dodać sobie odwagi. Sierść na karku nastroszyła mu się od dzikiego hycania do tego stopnia, że na chwilę musiał się zatrzymać, podnosząc się na tylne łapki i niczym surykatka rozglądając się dookoła. Po lewej chwasty, po prawej więcej chwastów. Znowu spojrzenie w lewo - chwasty nadal tam były. Żaden nie wyglądał dostatecznie majestatycznie by wylądować w doniczce na parapecie.
Knapik znowu wylądował na czterech łapkach węsząc dookoła zawzięcie.

_________________
...



Knapik
-----------
Kapłan   Oswojony

avatar

Liczba postów : 19

Powrót do góry Go down

Re: Wiosenny Ogród    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 1 z 2 1, 2  Next   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Eden :: Ogrody Edenu