:: M3 :: Centrum :: Szpital :: Parter




Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next   

Gabinet 018    Pisanie by Gość on Wto Maj 03, 2016 2:24 pm
GABINET 018


Jeden z wielu gabinetów lekarskich położonych na parterze. Najczęściej urzęduje tutaj lekarz pierwszego kontaktu jednak czasem zdarzają się wyjątki. Najlepiej pytać o takie sprawy w recepcji.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Gabinet 018    Pisanie by Gość on Wto Maj 03, 2016 8:31 pm
Niedługo po powrocie z pustyni Nessarose zaczęła zauważać, że stan jej skóry się pogarsza i z miejsca przeraziła ją wizja zarażenia jakimś ohydztwem od niedawnego spółkowania z menelem. Biegusiem zapisała się na badania kontrolne, w międzyczasie harując jeszcze gorzej niż zazwyczaj, jakby ciężka praca miała pomóc jej zapomnieć o popełnionych błędach. Niestety, rozkojarzenie u inżyniera to bardzo zła cecha, a młodej Hyles wcale nie łatwo było tak po prostu przejść do porządku dziennego z tym co spotkało ją w Desperacji. Joachim żył, wojskowi z niewiadomego powodu kłamali w sprawie ciał ofiar misji sprzed trzech lat, a do tego dała się wykorzystać mutantowi, który wcale nie zamierzał odgrywać dawnej roli najlepszego kumpla, woląc hasanie nago i duszenie z byle powodu. Najgorsze w tym wszystkim było to, że w głębi duszy wcale nie żałowała spędzonej z Repninem nocy. Była cudowna, choć nie pamiętała wszystkiego. Po prostu po wszystkim poczuła się obnażona i to wcale nie fizycznie. Tym czego się dopuściła przyznała ile dla niej znaczył, podczas, gdy Rosjanin działał zgodnie z instynktem, który nie miał nic wspólnego z uczuciami. Potem się z niej śmiał, że sama chciała, miał wymówkę, bo zdziczał przez ostatnie lata i nie mógł się powstrzymać. Po pierwszym seksie z kimś tak ważnym kobiecie nie uśmiechało się raczej słyszeć wrednych komentarzy i pojazdów. Może za dziesiątym razem by jej to wisiało. Może, gdyby byli parą, wiedziałaby, że to tylko żarty. Ale w tej chwili czuła się upokorzona i wykorzystana, a tak nie chce się czuć chyba nikt.
Kiedy w końcu nadszedł czas umówionej wizyty, dziewczyna poczekała aż zostanie wywołane jej nazwisko i wstąpiła do gabinetu. Usiadła na krześle przed biurkiem dyżurnego lekarza i poirytowanym tonem zaczęła opowiadać o przeszkadzających jej oparzeniach czy obtarciach i nieprzyjemnym zapachu potu oraz o niedawnym wyjściu poza miasto, które mogłoby mieć z tym coś wspólnego (pomijając jednak problem z motocyklem i spotkanie Strange'a). Wspomniała, że stara się jeść regularnie, ale słabo jej to wychodzi i w efekcie zazwyczaj ma jeden duży posiłek w ciągu dnia i jakieś zagryzki podczas reszty doby. Że lubi pić, choć nie przesadza z tym (bo co jej częste zaglądanie do kieliszka obchodzi lekarza?). Na koniec, niby z ciekawości, oparła się o drewniany blat i przyjrzała rozmówcy, zadając niezwiązane z niczym, dziwaczne pytanie.
- A tak przy okazji... Czym grozi kontakt fizyczny z wymordowanymi? Zakładając, że się takiego przypadkiem spotka i uda mu się zaatakować zanim się ucieknie lub go zastrzeli.
Wzruszyła ramionami, jakby nie zależało jej aż tak na odpowiedzi, po czym dodała mimochodem.
- Podobno nawet gwałcą. Czy to może być niebezpieczne?



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Gabinet 018    Pisanie by Gość on Wto Maj 03, 2016 9:27 pm
W gabinecie na pannę Hyles czekał mężczyzna w wieku około trzydziestu lat. Raczej przeciętny lekarz, jakich wiele. Dziewczyna go nie znała. Może nawet kiedyś go widziała, ale kto by się tym przejmował? Grunt, że był tutaj podstawiony przez S.SPEC, które bardzo "dbało" o swoich pracowników i zapewniało im fachową opiekę. Rzecz jasna po to, by niepokojące informacje przypadkiem nie ujrzały światła dziennego. Zawsze to lepiej jak to ich pracownik wykryje u kogoś zarażenie wirusem X albo jakieś przywleczone zza Muru paskudztwo. Niby większość takich incydentów wyłapywały rutynowe kontrole po powrocie do Miasta, jednak różne rzeczy się zdarzały. Niektóre objawy mogły przychodzić dopiero z czasem.
- Dzień dobry, pani Hylse - powitał ją spokojnym głosem i wskazał jej miejsce. Po wysłuchaniu problemów poprosił ją o przejście na kozetkę i przystąpił do rutynowego badania sprawdzając bicie serca i przyglądając się dokładniej stanowi jej skóry, która rzeczywiście nie wyglądała najlepiej.
Spojrzał na nią nieco zaskoczony, gdy niby przypadkiem zahaczyła o temat wymordowanych.
- Pani Hylse, na każdym szkoleniu w S.SPEC jest przecież wielokrotnie wspominane jakimi drogami najczęściej można zarazić się wirusem. Przebywanie na skażonym terenie i kontakt z wymordowanym to jedne z nich. - Mężczyzna zmarszczył brwi, jakby pytanie kobiety czymś go zaniepokoiło.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Gabinet 018    Pisanie by Gość on Wto Maj 03, 2016 9:58 pm
Kobieta dała się przebadać, zupełnie nie przejmując się młodym wiekiem i płcią lekarza. W końcu był tu by jej pomóc i miała do niego stuprocentowe zaufanie. Pewnie nawet jakby zza pleców wyjął strzykawkę i chciał jej coś podać, nie miałaby oporów. To dobry szpital w cywilizowanym mieście. Tu nie zdarzały się żadne dziwne i podejrzane sytuacje.
- Tak, pamiętam oczywiście. Po prostu... Byłam ciekawa jak to dokładnie jest z tymi mutantami. - odpowiedziała zupełnie spokojnie, nie dając po sobie poznać, że mogło chodzić o cokolwiek innego. Właściwie to nawet nie musiała kłamać, bo była szczerze zainteresowana tematem, choć skąd wzięła dociekliwość w tej sferze było już inną sprawą o której nie zamierzała mówić.
- Jak pan zapewne wie, pracuję jako inżynier i nie mam częstego kontaktu z tymi stworami. Na Desperację jednak zdarza mi się wychodzić, głównie w celu przetestowania nowego sprzętu w tamtejszych warunkach, do których przecież powinien być przystosowany.
Skrzywiła się, kiedy lekarz dotknął najbardziej podrażnionego miejsca, które znajdywało się na podbrzuszu, w miejscu w którym zawsze obcierały ją spodnie. Tam zmiany skórne były w najgorszym stanie, choć jeszcze nie było tragedii, zwłaszcza biorąc pod uwagę późniejsze powikłania wiązane z tą chorobą.
- Pamiętam wszystko z podstawowego szkolenia, ale poruszali tam kwestie jedynie związane z uszkodzeniem ciała i wystawianiem się na promieniowanie skażonego terenu, a ja zastanawiałam się czy znane są przypadki obcowania zdziczałych z ludźmi? Co groziłby komuś, kogo taka bestia nie zraniła, a jedynie dotknęła lub gdyby udało się jej... Wie pan. - tu już zaczerwieniła się minimalnie, niczym nastolatka poruszająca zawstydzające tematy przy rodzicach.
- Dokonać gwałtu.
Musiała wiedzieć. Nie była pewna, a w książkach o tym nie pisali. Na szkoleniu też skupiali się na obrażeniach z walki, bo nikt nie brał pod uwagę tulenia wroga. Jeśli było coś co mogło jej grozić, wolała być tego świadomą. Kto inny mógł znać odpowiedzi, jeśli nie lekarz?



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Gabinet 018    Pisanie by Gość on Wto Maj 03, 2016 10:42 pm
Lekarz dokładnie przyglądał się powstałym na skórze otarciom i poparzeniom. Wydawały mu się dość zaskakujące, biorąc pod uwagę, że jego pacjentka była inżynierem i nie powinna przecież być narażona na kontakt z promieniowaniem mogącym wywołać syndrom obcego. Niby w niektórych pracowniach i takie rzeczy się zdarzały, ale kobieta pracowała w innym sektorze.
Dopiero jej wyjaśnienia rzuciły nieco światła na tę sprawę.
Pokiwał powoli głową.
- Tak, to by się zgadzało. Musiała być pani trafić na skażony teren, gdyż objawy nie pasują do niczego z M3 - wymamrotał dotykając jednego z bolących miejsc. Coś innego zwróciło jednak jego uwagę.
- Mogę zapytać, skąd nabawiła się pani takich siniaków? Są dość rozległe i... hmm... specyficzne - powiedział w jakiś dziwny sposób, przyglądając się jej szyi. No tak, ślady na jej ciele co prawda przybierały już inną barwę, a niektóre znikały, ale jednak nie wszystkie. O ile mogła je zakryć odpowiednim ubraniem, o tyle rozebrana przed lekarzem nie mogła ich już ukryć.
- Od wymordowanych najłatwiej zarazić się poprzez kontakt jego krwi z naszą. Najgroźniejsi są tutaj nosiciele, u których nie ma widocznych mutacji jednak prawdopodobieństwo zarażenia jest praktycznie stuprocentowe. W wypadku innych bestii jest ono znacznie niższe - zaczął tłumaczyć całą sprawę spokojnym głosem. Starał się być uprzejmy, więc nie komentował jej wiedzy na ten temat, choć jako pracownica S.SPEC mogła ją już przecież zdobyć. On również mógł służyć informacją, więc pytanie go o takie sprawy było jednak uzasadnione.
- Oczywiście, nie tylko poprzez krew można się zarazić. W innych wydzielinach mutantów również można napotkać wirusa, więc i tą drogą można się zarazić. Odpowiadając na pani pytanie, poprzez współżycie z wymordowanym można się zarazić wirusem, co bez natychmiastowej interwencji kończy się przemianą. - Skończywszy badanie, odsunął się od niej.
- Oczywiście rutynowe badania wykonywane po powrocie do miasta są w stanie wykryć wirusa nawet we wczesnych stadiach rozwoju co pozwala nam na szybką interwencję - uspokoił kobietę. Wszystkich zawsze sprawdzano. Przecież wojsko nie mogło pozwolić by ktoś zainfekowany przeniósł zarazę do miasta. Co prawda, komuś się czasem udawało prześlizgnąć, ale Nessa przecież nie miała powodu by fałszować specjalnie wyników.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Gabinet 018    Pisanie by Gość on Wto Maj 03, 2016 11:02 pm
Słuchała uważnie wszystkiego co mężczyzna jej tłumaczył, co dawało wspaniały kontrast do jej zachowania przy Repninie. Gdy chodziło o ludzi z autorytetem lub wyższą rangą, Nessarose potrafiła być uprzejma i się hamować. Do znajomych i obcych miała więcej luzu, a przy Joachimie już zupełnie się nie przejmowała. Do czasu przynajmniej, bo po wyjaśnieniach doktora dziewczyna poczuła niemiły ucisk w żołądku.
Mógł mnie zarazić. Na pewno o tym wiedział, a jednak i tak to zrobił.
Normalnie zaczęłaby się w niej gromadzić złość, którą wyładowałaby pewnie później na jakimś gracie czy zapiła alkoholem. Teraz jednak była zbyt oniemiała bezpośredniością badającego ją mężczyzny, który praktycznie wymagał od niej zeznań dotyczących... malinek.
- To... nic takiego. - ubrała się, wyraźnie unikając spoglądania mu w oczy. Nie była dobra w łganiu, nawet nie lubiła tego robić. Ale przyznanie się do obcowania z mężczyzną po tym jak się zadawało tak specyficzne pytania mogło narobić jej jednak kłopotów.
- Poznałam ostatnio kogoś, ale nic z tego nie wyszło. Jak sam pan widzi, był zbyt... niedelikatny.
To najładniejsze określenie jakim mianowała Outcasta odkąd dowiedziała się, że żyje.
Świetnie, teraz muszę kryć się jakbym popełniła przestępstwo, a przecież to jego wina!
Kobieta czekała cierpliwie, aż doktor postawi diagnozę i powie jej co musi robić by wyzdrowieć. W międzyczasie narastający od paru dni depresyjny nastrój zaczął ją powoli przerastać.
Nie wytrzymam. Tak się nie da żyć. Już nawet na robocie nie mogę się skupić. Jak szybko się coś nie zmieni, to nie wiem co zrobię...
Zamyślona, zastanawiała się nad opcjami jakie jej pozostały. Udawanie, że wszystko jest w porządku? Może działało ostatnie trzy lata, ale teraz już nie ma szans by sobie poradziła bez pomocy. Terapeuta odpadał, bo oni są dobrzy dla czubków, a nie normalnych osób na które uwziął się los. Przyjaciele... Znajomi raczej, ale nie ryzykowałaby mówienia im za wiele, a generycznych pocieszeń i zapewnień, że da sobie radę nie potrzebowała.
Jest jeszcze kościół...
Podobno pomagali odnaleźć wewnętrzną równowagę czy coś takiego. Mieli poparcie od SPEC, więc nie było powodu by im nie ufać. Nessa nigdy nie interesowała się religią, ale podobno na wszystko kiedyś przychodzi pora. Być może wiara pomoże jej przetrwać najcięższe chwile.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Gabinet 018    Pisanie by Gość on Wto Maj 03, 2016 11:43 pm
Doktor pokiwał powoli głową. Po jego minie było widać, że niezbyt kupuje tę bajeczkę, ale nie zamierzał wnikać. Kobieta nie była zarażona wirusem. Dopytywała się dziwnych rzeczy dotyczących wymordowanych, co wywołało jego zaniepokojenie. Nie było jednak powodu by daj jej to po sobie postać. Chyba nawet lepiej udawać, że nic się nie stało i co najwyżej przesłać te informacje górze. On był tu tylko prostym lekarzem. Wiedział dużo o sprawach organizacji, ale to było jednak tylko tyle, ile było potrzebne do jego pracy. Miał wykonywać polecenia i w razie kłopotu donosić o niepokojących sprawach.
- Taaak. Pani objawy wskazują na chorobę popromienną zwaną Syndromem Obcego. Leczy się ją specjalną maścią wytwarzaną ze składników występujących poza murami Miasta. - Wyjrzał przez okno, jakby miał tam zobaczyć oddalony o wiele kilometrów mur.
- Proszę się jednak nie martwić. Ktoś zorganizuje dla pani odpowiednie leki. Do tego czasu zalecałbym wzięcie kilku dni urlopu. Od kiedy przyjęliśmy do naszego miasta Kościół Nowej Wiary, możemy liczyć na ich wsparcie. Możliwe nawet, że ich truciciele w Górach Shi mają już odpowiednie lekarstwo. - Pokiwał głową i zajął swoje miejsce przy biurku. Wziął do ręki odpowiedni druczek i zaczął go wypełniać.
- Do tego czasu proszę stosować tę maść. Może nie powstrzyma rozwoju choroby, jednak powinna nieco uśmierzyć dyskomfort wywołany objawami. - Złożył na recepcie zupełnie nieczytelny podpis i podał go kobiecie. Uśmiechnął się do niej, wyrażając w ten sposób wsparcie i pożegnał się, prosząc by zawołała kolejnego pacjenta.

[z/t] dla MG










Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Gabinet 018    Pisanie by Gość on Wto Maj 03, 2016 11:53 pm
Nessa nie przypuszczała nawet, że zwykły lekarz pierwszego kontaktu mógłby narobić jej kłopotów donosząc o zadawanych przez nią pytaniach. Uspokojona, choć niepocieszona zabrała receptę i wyszła z gabinetu, odzywając się obojętnie do najbliżej siedzących, że lekarz czeka na kolejną osobę. Zanim opuściła szpital, zakupiła w aptece wskazaną maść i napisała wiadomość do przełożonego co do wyniku wizyty i potrzebnego urlopu. Miała mieć wolne na żądanie chyba pierwszy raz odkąd wstąpiła do wojska, co zarazem przytłaczało ją jak i deprymowało. Mijając drzwi wyjściowe, wspomniała słowa doktora.
Czyli jednak powinnam tam iść, chociażby po lekarstwo.
Pocieszało ją, że nie wybierze się do tego nieznanego jej miejsca tylko na zwiady i niepewne rozglądanie za poradą. Teraz miała jasny cel, a wsparcie mentalne stanowiło co najwyżej dodatek, który jakoś wplecie w całość.
Westchnęła i stanowczym krokiem ruszyła do motocyklu. Nie było co zwlekać, wiedziała gdzie musi się udać.

[zt]



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Gabinet 018    Pisanie by Hex on Wto Lis 21, 2017 6:26 pm
W jakimś stopniu czuł się nieswojo w tym pomieszczeniu. Wszystko takie czyste, białe, sterylne, zimne aż, uch. To nie jest zawilgocona jama w środku KNW, ale to może i lepiej? Tam by jeszcze złapał chorobę weneryczną przez kontakt wzrokowy z drzwiami. A tu...
Tutaj kwestią jest tylko wyjaśnienie czemu jego oczy są takie dziwne. I czemu jego ciało wygląda jak pole po 30 latach krwawej wojny między frakcjami samobójców.
No nic. Z dłońmi w kieszeniach bluzy czekał na ewentualną opiekę, jak mu rozkazano w recepcji. Na plus było to, że chociaż jako członek KNW miał tutaj opiekę medyczną. Miał się pozbyć tego tatuażu i zerwać kontakt z kościołem, ale póki jeszcze mu się przyda to warto zrobić co innego, prawda?
"Miękki, słaby Jenevier. Będziesz się płaszczył przed tym lekarzem po leki?"
- Psh. Dowiem się co jest problemem i jak to leczyć a potem-... - Urwał, czując kolejny atak duszącego kaszlu. Czuł że jego ciało jest osłabione, zwiotczałe mięśnie ledwie dźwigają ciężar reszty ciała, ale starał się tego nie okazywać ile może.
Lecz ataki tego duszącego kaszlu zmuszały go do zgięcia się w pół praktycznie i zdzierania sobie gardła przez dobrą minutę, a wyprostowanie się potem z obolałymi mięśniami i kośćmi było conajmniej trudne, w dużej mierze nieprzyjemne, a zdecydowanie bolesne.
Trzask.
Gdyby nie posiadał ciała jakie się nie starzeje i nie jest w stanie umrzeć przez naturalne czynniki, stwierdziłby że zaczyna czuć swój wiek. Tak, dopiero teraz, gdy normalnie jego ciało nie byłoby już skamieliną, tylko zupełnie by zniknęło ze świata gdyby był zwyczajnym człowiekiem.
Nie ma to jak pobudka w dobrym momencie, prawda? Heh.
- Gdzie ten lekarz? W tym tempie zdążyłbym dotrzeć do KNW i wrócić, nabawiając się po drodze jeszcze trzech, kolejnych chorób. - Zamarudził, spoglądając na drzwi z wyczekiwaniem. Wyciągnął dłonie z kieszeni i splótł je na klatce piersiowej, mierząc wciąż nieruchome i jak na złość nie chcące się otworzyć z nikim w nich wrota. Koniec końców, chyba z nudów zaczął mierzyć do drzwi dłońmi z majaczącym na twarzy śmiechem.
- ALOHOMORA!

_________________

O mamma mia~
I'm gonna tell you a million lies~



Hex
-----------
Wierny     Nawrócony

avatar

Liczba postów : 803
GODNOŚĆ : Ranthir, Hex, Mitsuke, Jenevier - do wyboru do koloru.

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet 018    Pisanie by Shazam on Wto Lis 21, 2017 7:52 pm
Dzień tygodnia taki, jak każdy. Shazam przyszedł do pracy wcześniej, niż reszta, siedział w niej dłużej niż reszta i przyjmował więcej pacjentów niż reszta, czyli nie wychodził z wprawy. Jedyne, co dzisiaj odbiegało od normy, to głód lekarza. Zazwyczaj pierwsze burczenie ma miejsce około siedemnastej i ewentualne odchyły w regularnym grafiku żołądka wynoszą plus minus piętnaście minut. Tym razem jednak pierwsze burczenie odbyło się już o godzinie piętnastej! Dwie godziny za wcześnie, czyli albo blondyn staje się normalnie funkcjonującym człowiekiem albo umiera. I jedno, i drugie wyjdzie mu na dobre, bo jeśli nie będzie tak bardzo odstawał od reszty, to przynajmniej zacznie mieć normalne znajomości. Jeśli natomiast ma się wydarzyć druga opcja, to w końcu będzie mógł powiedzieć, że te całe studia medyczne mu się na coś przydały. Na ulicy nikt nie będzie musiał wołać lekarza! Podczas piętnastominutowej przerwy okazało się jednak, że rozstrzygnięcie tego sporu jest dość proste - Kiyoshi był zwyczajnie głodny. Szlag. Stracił okazję do tego, żeby zabłysnąć i wyleczyć samego siebie. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo dzięki temu w jego lewej ręce znajdowało się dorodne, czerwone jabłko, które miało zaspokoić jego pierwotne żądze. To nic, że pewnie było spryskane chemią, chemią nafaszerowane i w chemii opłukane, bo przecież miało piękną barwę i było chrupiące. Co więcej, jabłko pozwoli mu zabić pierwsze uczucie głodu i sprawi, że po wypiciu kawy jego brzuch nie przeżyje istnej rewolucji. Właśnie, kawa! O ile lewa, podobno diabelska, ręka trzymała coś zdrowego, o tyle kawa z początku znajdowała się w tej prawej. Tak, Shazam doskonale zdawał sobie sprawę, że kofeina wcale nie jest dobra dla zdrowia, kawa śmierdzi i sprawia, że żółkną zęby, jednocześnie osłabiając ich szkliwo, ale co z tego? Ona trzymała go przy życiu i sprawiała, że mógł zarywać noce nad wynikami badań. Jak mógłby ją zdradzić, jeśli robiła dla niego tak wiele? No, ale skoro złapał już coś na ząb, a przerwa powoli dobiegała końca, to skierował się do recepcji, żeby odebrać karty dzisiejszych pacjentów. Pierwsza tura za nim, więc pozostały jeszcze tylko jakieś cztery. W M3 warunki były całkiem dobre, ale nawet pomimo tego do lekarza przychodziło wielu ludzi. Większość z nich była przewrażliwiona i wcale nie potrzebowała kontaktu z lekarzem, ale czasem zdarzały się poważne przypadki. W każdym razie, uzbrojony w jabłko, teczki z danymi pacjentów i kawą, którą teraz trzymał pomiędzy zębami, parząc sobie tym samym wargi, Kiyoshi wszedł do gabinetu, w którym miał już czekać na niego pacjent. I jakież spotkało go zaskoczenie, kiedy zielonowłosy chłopak znajdujący się w środku celował w jego stronę dłońmi. Blondyn odruchowo podniósł do góry ręce, ukazując w całym majestacie nadgryzione jabłko i stertę papierów.
- Nie ftelac! - mruknął przez zaciśnięte usta, co miało po prostu oznaczać "nie strzelać", ale że blondyn był lekarzem, a nie brzuchomówcą, to nie mogę ręczyć za to, co usłyszał Hex. W każdym razie pora było przyjąć profesjonalne podejście do gościa w gabinecie, więc Shazam czym prędzej udał się do biurka, na którym zostawił wszystko, co do tej pory trzymał w rękach i w ustach.
- Ran Kiyoshi, pański lekarz. - przedstawił się pobieżnie, idąc w kąt pokoju i ściągając z wieszaka biały kitel, który następnie na siebie założył - W czym mogę Panu pomóc, Panie...? - zwrócił się do pacjenta, bo nadal nie znał jego imienia. Kart na biurku miał tyle, że nawet gdyby zaczął strzelać  jak nazywa się zielonowłosy, to spędziliby tutaj dobre pięć minut. Na koniec Kiyoshi usiadł na swoim krześle i wyuczonym ruchem zarzucił na szyję stetoskop. Dopiero tak przygotowany rzucił okiem na swojego dzisiejszego pacjenta. Zawsze tak robił, zanim zebrał wywiad. Wtedy lepiej wiedział czego ma się spodziewać i jakie pytania zadawać. Tutaj zaciekawiły go dwie rzeczy. Gołym okiem (tylko jednym, hehe) było widać, że mężczyzna jest osłabiony, a skoro już żartujemy z oczy, to Shazam zauważył również, że oczy pacjenta nie należą do typowych. Soczewki, implanty, tatuaże? Dzisiaj było tak dużo możliwości zmiany swojego wyglądu, że na tę chwilę lekarz mógł tylko strzelać. On jednak wszystkiego się w końcu dowie.



Shazam
-----------
Lekarz

avatar

Liczba postów : 234
GODNOŚĆ : Ran Kiyoshi (nazwisko i imię)

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet 018    Pisanie by Hex on Wto Lis 21, 2017 8:18 pm
Nie spodziewał się powalających efektów po "zaklęciu" wyczytanym z jakiejś fantastycznej opowieści. Jak wiele z nich, "fantastyka" opierała się na czymś ulotnym i raczej nie działającym. Większość rytuałów pogańskich, zaklęcia, uroki czy czary - to wszystko było bujdą na resorach. Kogo lepszego w tej kwestii posłuchać, jak istotę nadnaturalną? No właśnie.
Stąd też, ku swojemu zaskoczeniu, dostrzegł że po rzuceniu "zaklęcia" jakie miało otworzyć drzwi te się uchyliły, i to najwidoczniej z lekarzem jaki miał się nimi zająć. Z lekko uniesionymi brwiami najpierw spojrzał ku lekarzowi, który najwidoczniej podjął to jako zabawę i uniósł ręce w geście poddania się z okrzykiem... Prawdopodobnie a pro po niestrzelania. Przeskoczył wzrokiem to na dłonie, jakie skierował w swoją stronę, to z powrotem na lekarza i vice versa, parę, szybkich razy. Koniec końców wydał z siebie krótkie, rozbawione "heh" i pokręcił głową na boki, splatając dłonie za plecami. Zbiegi okoliczności, jakie one potrafią być interesujące gdy tylko zechcą.
- Zawsze myślałem że lekarze to wysuszone grz... Znaczy, doświadczeni ludzie. Rozumiem że jesteś w drodze ku temu, prawda? - Spytał z lekka przechylając głowę. Chcąc nie chcąc zauważając bez problemu że raczej nie ma do czynienia z wysuszonym grzybem, jak to celnie urwał swoje określenie nie chcąc urazić ewentualnych "ideałów" osobnika jaki miał się nim zająć. Kto wie, może on jakiegoś akurat podziwia?
I tak, wiem że w porównaniu do nich Hex to istne wapno.
W sumie, jak tak spojrzeć, nie pamięta by kiedykolwiek miał okazję do faktycznej wizyty lekarskiej w warunkach jakie przedstawiano zwykłym ludziom. Jak dotąd był sklejany na prędce przez Aonistę jaki zajął się tuż potem nim w bardziej "prywatny" sposób, a także miał kilka innych, ciekawych epizodów. Pełna, profesjonalna wizyta u "wyspecjalizowanego" lekarza w sterylnych warunkach szpitalnych? To w sumie coś nowego. Yey! Nowe doświadczenia!
- Mitsuke Hatashi, ale proszę mówić mi Hex. - Na prędce stworzone personalia i tak nie mogły figurować w kartotekach szpitala z jednego, konkretnego powodu. Był osobą jaka pochodziła spoza muru, więc nie posiadał tutejszego aktu urodzenia ani karty medycznej. Stąd też, póki co nie mając w planie się zdradzać z tym faktem, postanowił się przedstawić zmyśloną personą. I owszem, o ile nigdy sam nie miał wizyty, tak mniejwięcej wie, jak to działa.
Tak, zdarzało mu się grać rolę lekarza. Jako tako kojarzy o co chodzi.
- Umieram. - Rzucił tak bezpośrednio, tak nagle i tak poważnie że aż mogło zszokować. Jego spojrzenie nie zachwiało się ani na sekundę, żaden z tików ciała nie mógł wskazać, by kłamał. Powiedział to wprost książkowo poważnie.
A po kilku chwilach napięcia parsknął rozbawionym chichotem, schylając się przy tym lekko... A potem rąbnęła go natychmiastowa karma, bo chichot przeszedł w duszący, ostry napad kaszlu. Jego dłonie odruchowo przeniosły się do przodu i złapały za tors, jakoby chciały pomóc wypchnąć ten problem z drug oddechowych. Chwila lub dwie później, i było po sprawie, a Hex, łapiąc oddech i prostując się kontynuował poprzednia wypowiedź. - Nie, w sumie to jeszcze nie... Parę razy byłem blisko, ale nie w tej chwili. Moje mięśnie i kości wydają się wyraźnie osłabione, odczuwam z nich dość wyraźny ból. Mam trudności z koncentracją i męczy mnie okropny, duszący kaszel, jak zresztą mogłeś zauważyć. Nie miałem jak zmierzyć temperatury ciała, ale być może jest również podwyższona. - Typowe objawy przeciętnej, ludzkiej choroby jakie wyliczył były niby niczym specjalnym, ale chciał mieć pewność czego konkretnie szuka i co ma leczyć. Być może jest w tym coś więcej niż tylko przeziębienie?

_________________

O mamma mia~
I'm gonna tell you a million lies~



Hex
-----------
Wierny     Nawrócony

avatar

Liczba postów : 803
GODNOŚĆ : Ranthir, Hex, Mitsuke, Jenevier - do wyboru do koloru.

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet 018    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: M3 :: Centrum :: Szpital :: Parter