:: Eden :: (!) Góra Babel :: Katedra




Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3   

Re: Okolice Katedry    Pisanie by Gość on Sob Kwi 16, 2016 5:18 pm
Klęcząc na śniegu w otoczeniu rozszalałych żywiołów Ikar zdał sobie sprawę, że bardzo podobnie musieli czuć się ludzie w obliczu Apokalipsy. Niebo groziło zwaleniem się na ich głowy, ciemniejąc z każdą chwilą. W końcu nie wytrzymało i zrzuciło na nich swój ładunek. Gromy mieszały się ze strugami deszczu oblewającymi intruzów. Woda zalała okulary medyka, błyskawice zostawiały białe poblaski na jego oczach - tylko kontrastowo czarno-biała sylwetka na tle nieba była niezmiennym punktem programu. Dlatego też zdołał w ogóle utrzymać ogień.

Nagle wszystko skończyło się, jakby osiągnięty został punkt kulminacyjny - droga bez powrotu. Anioły leżały martwe tak samo jak ich ptaki; kobieta najprawdopodobniej spadła w przepaść, gdy nastąpiło osunięcie gruntu. Rozejrzawszy się dookoła stwierdził, że cała drużyna jest w mniejszym lub większym stopniu żywa; dobrze rokowało to ich zadaniu, lecz niepokoiła go widowiskowość ich walki. Chmara skrzydlatych świętoszków zaraz tu będzie, należało się zbierać.
Spojrzał w kierunku katedry i rzucił mu się w oczy ciemny kształt, odcinający się na tle białego śniegu. Przyłożył oko do lunety Oriona i choć nie rozpoznawał bagażu uciekiniera, biała grzywa wystarczyła, by w Ikarze zawrzał gniew. Niespodziewanie blizna na piersi zaczęła go świerzbić. Jakiś głos podpowiadał mu, by nacisnął teraz spust i zdał się na wolę Boga. Zacisnął zęby i opuścił broń.
- Chyba się spóźniliśmy. - wskazał na ciemną sylwetkę w odległości kilkuset metrów. - Jeśli się pospieszymy, może uda nam się go dogonić, a przynajmniej obstawić mu drogę ucieczki.
Leciutki powiew chłodnego wiatru podziałał nań jak mroźny bicz, był przemoczony niemal na wskroś. Modląc się bezgłośnie, by opatrunki nie były zalane, sprawdził stan plecaka. Zawartość chyba przeżyje. Podszedł do Ciro i pomógł mu wstać, choć mokre podłoże było śliskie.
- Postaraj się nie ściągać kurtki w najbliższym czasie. Opatrzę cię, jak tylko zejdziemy w las. - rzucił, ścierając krew, sączącą mu się do oka, rozmazując ją na pokrytej sadzą twarzy.
Czekając na reakcję Sleipnira, cudownie obudzonego z klątwy i Lentrosa, wyjął z kieszeni przy pasie bandaż i zaczął obwiązywać sobie głowę, skupiając się konkretnie na lewej brwi. Krew w oku doprowadzała go do szału.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Okolice Katedry    Pisanie by Gość on Nie Kwi 17, 2016 1:39 pm
Wjeżdża Los

Blight zbiera się z kałuży, jaka pozostała po zaspie śniegu. Po rozejrzeniu się ruszył pomóc Ciro, będącym jedną nogą poza zboczem.

Wtem jako, że masz problem ze skurczem w prawej nodze, cofając się potykasz o ciało Leonidasa. Anioł zalany krwią nie odznaczał się w gęstej kałuży błota, a jego mesjanistyczna poza z rękoma ułożonymi w modlitwę na poharatanej piersi było niczym drwina, pożegnalny prezent od Boga. Bohaterska śmierć?  A może zwykła fanaberia losu? Przewracasz się niezgrabnie na ziemię mając nogi przerzucone przez ciało anioła. Możesz podziękować losowi za tę brudną niespodziankę, ale kiedy tak próbujesz się podnieść dostrzegasz tajemniczo błyszczące świecidełko. Jego tajemniczy, zimny blask kusi i nęci zmęczone oczy. Mimowolnie sięgasz w jego kierunku, a on rozbłyska lodowatą poświatą. Pragniesz go mieć. Czujesz, że jest Twój, jakby zawsze był. A może to pierścień jest gotowy na Ciebie? Zdejmujesz Aniołowi jego skarb i brudny od krwi sygnet ląduje w twojej dłoni. Czy jesteś gotów założyć tajemniczy artefakt i panować nad jego mocą?


Blight z racji zebranych pochwał zyskuje Sygnet Kriokinezy – 3 użycia | 4 odpoczynek

#Obrażenia:
Blight: Skurcz prawej stopy i uda 1|2.
Zadrapania tu i ówdzie na twarzy i ramionach.
Rana cięta tuż nad lewą brwią, obficie krwawiąca (problem z widzeniem na lewe oko do czasu opatrzenia). Przysmalona twarz, klatka piersiowa, dłonie, ramiona – poparzenie pierwszego stopnia, zaczerwieniona, obrzęknięta gdzieniegdzie skóra.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Okolice Katedry    Pisanie by Gość on Nie Kwi 17, 2016 3:56 pm
Upadł w przesiąknięty krwią śnieg, klnąc pod nosem. Cholerny anioł. Już miał się podnosić, kiedy kątem oka dostrzegł błysk na jednym z palców anioła. Nigdy wcześniej nie widział skrzydlatych noszących biżuterię. Kiedy przyjrzał się dokładniej, poczuł nieodpartą pokusę, by go zdjąć. Wyciągnął rękę w jego kierunku, a ten rozbłysnął lodowatym blaskiem. Zdjął go więc z zimnych i pokrytych krwią palców anioła, po czym nałożył sobie na serdeczny palec prawej ręki.
Niewypowiedziane uczucie chłodu ogarnęło jego ciało, choć w dotyku wydawało się ciepłe. Rozejrzał się, czy któryś z jego towarzyszy zwrócił uwagę na dziwną scenę, po czym podniósł się pospiesznie.

Ruszyli gęsiego, ostrożnie pokonując wyrwę w zboczu, kierując się we wskazaną przez Ikara stronę.

ztx4 ------>



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Okolice Katedry    Pisanie by Nascela on Nie Lis 19, 2017 2:38 am
Anielskie obrady nie skończyły się z zadowalającym dla niego wynikiem. Mimo iż ich podsumowanie było najprawdopodobniej najbardziej rozsądnym wejściem z obecnej sytuacji, sprawiły, że Nascela napełniła niezrozumiała przez niego samego, wręcz namacalna, trudna do opisania jakimikolwiek słowami pustka. Wypuścił powietrze z ust, przyglądając się jak poszczególni członkowie Zastępu oddalają się w tylko dla siebie znanym kierunku i w końcu sam uczynił to samo. Zabrał czytaną przez siebie aktualnie lekturę z blatu stołu i wymienił porozumiewawcze spojrzenie z Alem, a mijając go w drzwiach, klepnął go ledwo dostrzegalnie po plecach, ażeby ten zwrócił na niego uwagę i nie traktował go jak element dekoracji, po czym wysłał niezbyt zdecydowany i jednocześnie pełen wątpliwości nikły uśmiech, który ukształtował się na jego ustach w charakterze ledwo dostrzegalnego grymasu.
Wychodząc z sali, zadrżał mimowolnie pod pływem nieprzyjemnego dreszczu, które wywołał reakcje pilomotoryczną na całej rozciągłości jego ciała. Po chwili jednak odnalazł źródło tego przenikliwego chłodu, mającą wątpliwą nadzieje, że na odsłoniętych skrawkach skóry nie pojawił się automatycznie zalążek alergii w charakterze czerwonych pęcherzy. Igrając z nią, podszedł do osoby produkującej te nieprzyjemne dla niego doznanie i zacisnął delikatnie dłoń na lodowatym jak oblepiające dachy podczas mrozów sople ramieniu Hershy. Mimo iż ta część jego ciała była zakryty przez warstwę materiału, jego organizm, wrażliwy na nagły spadek temperatury, niemalże natychmiast wyuczył diametralną różnicę w niej. Zazgrzytał na zębach, ale dźwięk ten nie mógł dolecieć do uszu drugiego anioła, gdyż wokół nich panował gwar.
Zanim wrócisz do swoich obowiązków, czy mógłbym jeszcze na chwilę zakłócić twój spokój? — zapytał Dowódcy, acz nie czekał, aż ten przytaknie lub zaprzeczy tej nagłej chęci integracji z nim, dlatego też, cofając dłoń i zachowując od niego stosowny, być może niegrzeczny biorąc pod uwagę okoliczność dystans, kontynuował swoim rzeczowym tonem: — Przygotowałem szczegółowy spis członków Zastępu oraz zawarłem najważniejsze informacje na ich temat, o które zostałem poproszony wcześniej przez twojego posłańca. — Przekartkował trzymaną w dłoni książkę, ażeby w ostatecznym rozrachunku wyciągnąć spomiędzy pożółkłych kartek, zapełnione po brzegi starannym pismem wyżej wspomniany spis. — W razie gdyby między słowami zabłąkały się niejasności, daj mi znać, bezzwłocznie uzupełnię te luki, a także udzielę wyczerpującej odpowiedzi na ewentualne pytania — zapewnił tym samym, służbowym tonem, kiedy złożył na ręce Dowódcy sporządzony przez siebie zapiski skonsultowane z archiwum edeńskim. Istniało jednak wysokie prawdopodobieństwo, że przez napięty grafik, ciągnącą się w nieskończoność listę obowiązków, a także zmęczenie pojawiające się podczas wykonywania swojej pracy w jego raporcie pojawiły się nieścisłości. Nie miał okazji czytać notatek drugi raz, dlatego był zobowiązany do sprostowana ewentualnych skrótów myślowych, a także skorygowania wszelkich błędów.

_________________

I can't control myself, don't know who I've been
And who is this monster wearing my skin?



Nascela
-----------
Anioł Zastępu

avatar

Liczba postów : 33
GODNOŚĆ : Horizon Blythe

Powrót do góry Go down

Re: Okolice Katedry    Pisanie by Hersha on Nie Lis 19, 2017 6:53 pm
Zebranie wreszcie dobiegło końca, co przyjął z wyraźną ulgą. Odczekał aż wszyscy opuszczą pomieszczenie, upewniając się, że nikt nie został, i dopiero pozwolił sobie na wyjście. Zamknął cicho drzwi i złapał się za oba policzki, próbując uspokoić skołatane serce i gwałtownie rosnące w nim emocje, które atakowały go z częstotliwością kuli wypluwanych przez karabin maszynowy.
Bożebożeboże to było straszne. S T R A S Z N E. Patrzyli na mnie, wszystkie oczy były zwrócone w moją stronę…. To było takie stresujące. Jeszcze ta wpadka z krzesłem. Laviahu, czemu ze wszystkich osób wybrałeś akurat mnie? Teraz wezmą mnie za dziwaka. Nie dość, że pustelnik mieszkający z daleka od innych, to na dodatek dziwak
Westchnął cicho, nie czując sę na siłach, by zajmować tak ważne stanowisko, jakim był dowódca. Nie nadawał się do tej roli. Zdecydowanie wolał żyć z dala od anielskiej społeczności, w ciszy i spokoju, i przede wszystkim dzięki temu nie krzywdząc nikogo.
Może powinien udać się do archanioła z prośbą o rozważenie tego jeszcze raz? Będąc Dowódcą oznaczało przebywanie w pobliżu innych aniołów. A przebywanie w ich towarzystwie oznaczało bliskość, dotyk. Gdyby się zapomniał.. mógłby kogoś przypadkiem…
Spojrzał na swoją bladą dłoń.
Nie chciał więcej krzywdzić, nawet, jeżeli robił to nieumyślnie. Krzywda wciąż była krzywdą, nieważne w jakich okolicznościach powstawała.
A teraz, na domiar złego, sam się skazał na towarzystwo innego anioła. Nie miał jednak innego wyboru. Gdyby postanowił wyruszyć sam do Apogeum, inne anioły mogłyby pomyśleć, że jest arogancki i zbyt pewny siebie. Z drugiej strony, gdyby wysłał tam kogoś innego, wyszedłby na tchórza, który nie podejmuje się najtrudniejszych zadań. Dlatego musiał wybrać. A wybór towarzysza również nie był przypadkowy. Nascela wydawał się… przerażający. Osobą, która raczej stroni od towarzystwa innych, dlatego Hersha uznał go za najlepszą kandydata. Tak, to był dobry wybór. A przynajmniej musiał być dobry.
Dotyk
Zamarł na moment, czując na ramieniu delikatne muśnięcie. Instynkt zadziałał pierwszy, wyprzedzając umysł. Hersha obrócił się i odsunął cudzą dłoń, strącając ją z ramienia i odskoczył do tyłu, wpadając boleśnie plecami na drzwi znajdujące się za nim. W bladych, bez wyrazu oczach pojawił się czysty strach, nieokiełznana przez niego emocja.
Uspokój się. Nic się nie stało. Zażyłeś swoje lekarstwo, moc jest uśpiona. Nie skrzywdzisz go.
Przymknął na moment oczy, nabierając więcej powietrza w płuca. A kiedy uchylił powieki, na jego twarzy na powrót zawitał ten spokój i maska Dowódcy.
- Ach, przepraszam za to. Nascela. – powiedział delikatnie się uśmiechając I sięgnął po raporty, uważając jednak, by przypadkiem go nie dotknąć. Tak na wszelki wypadek, lepiej dmuchać na zimno.
- Dziękuję bardzo. Na pewno wszystko jest skrupulatnie spisane. Ratujesz mnie. Przejrzę to jeszcze przed jutrzejszą wyprawą. – spojrzał na to, co trzymał w dłoniach. Pomiędzy nimi zapadła dziwna cisza, z ciężką atmosferą. Hersha chciał oddalić się jak najszybciej, z drugiej strony czuł, że to po prostu nie wypada. Dlatego stał w miejscu, ze wzrokiem wbitym w raporty i z tym swoim głupim uśmiechem. Jakby czekał na pozwolenie.

_________________

"Only even when the pain feels, I held to the unfulfilled desire"

Theme



Hersha
-----------
Dowódca Zastępu

avatar

Liczba postów : 150
GODNOŚĆ : Hersha. Ten, który przynosi śmierć.

Powrót do góry Go down

Re: Okolice Katedry    Pisanie by Nascela on Nie Lis 19, 2017 11:00 pm
Rekcja Hershy nie wywarła na nim żadnego wrażenia. Żadnego pozytywnego wrażenia, bowiem nie miał wobec niego wygórowanych oczekiwań, gdyż w pewnym stopniu znał jego skłonności do przebywania we własnym towarzystwie. Zapewne każdy z wyżej postawionych aniołów był świadom tego, że Hersha, przed objęciem krzesła Dowódcy, prowadził pustelniczy tryb życia, z dala od reszty edeńskiej społeczności, otoczony przyrodą, zatem osobliwa decyzja Archanioła o jego awansie nie przeszła bez echa, a Nascela był do niej nastawiony sceptycznie, mimo iż reguły starał się nie oceniać innych na podstawie zajmowanych przez siebie stanowisk. Sam w tej materii nie był symbolem świętość i oddania. Najprawdopodobniej dźwigał na swoich barkach ciężar o wiele większej liczby grzechów, nikt ktokolwiek go o to podejrzewał, gdyż pozornie wydawał się przede wszystkim jednostką sumienną i oddaną całkowicie swojej służbie oraz sprawie chronienia Edenu własną piersią. Zakładanie ówże maski sprawiało mu wielką przyjemność. Otóż, dzięki niej mógł zakamuflować rodzące się w nim szaleństwo, skrywane pod klapą w podłodze w postaci wielu roztrzaskany na kawałki mebli, a także zetrzeć krew, która splamiła jego dłonie.
Jednakże, mimo krytycznej postawy, na jego twarzy nadal tkwił niezmąconym niczym spokój, przez którego przedarł się kącikowy, ledwo zauważalny uśmiech.
Jestem pewny, że powinieneś dokładnie przyjrzeć się informacją na mój temat, gdyż przez najbliższy czas będziemy skazani na swoje towarzystwo — odrzekł jako krótkie wtrącenie, które być może pobrzmiało nutę groźby, jednakże nie miało on takowej na celu.
Nascela w stosunku do siebie był bardzo krytyczny, zatem udostępnił o sobie bardzo niepożądane informacje. Uwzględnił przede wszystkim swoje zawieszenie w szereg Zastępu oraz inne wykroczenia, których się dopuścił przez swój emocjonalny osąd w imię ochrony Edenu. Uważał zatem, że Hersha powinien być ich świadom.
Proponuję wyruszyć bladym świtem, abyśmy mieli jeszcze chwilę czasu na obmyślenie ewentualnej strategii —  zasugerował po  chwili, poruszając tym razem kwestię ich zbliżającej się misji. Nie dokonali bowiem żadnych ustaleń, a wyprawa na Desperacje nie była spacerem po zioła. Każdy skrzydlaty, który chociażby raz znalazł się na jej pozbawionej litości terenie, zdawał sobie sprawę z ewentualnego zagrożenia ze strony nie tylko Wymordowanych, ale także fauny i flory. Nascela nie posiadał wystarczającej wiedzy na ich temat, mimo iż bywał na znękanych przez apokalipsę ziemiach niejednokrotnie, jednakże nigdy nie dysponował dużym zasobem czasu, ażeby zwiedzać jej krajobraz i zgłębiać tajniki wiedzy na jej temat. Sądził, iż wiedza Hershy była na podobnym poziomie, co jego własna, acz nie miał by nic przeciwko, gdyby była bardziej rozległa.
Dziękuję za poświęcenie mi czasu — Skinął lekko głową w geście pożegnania, ale zanim obrócił się w stronę wyjścia i odszedł, zatrzymał się, ażeby. ostatni raz spojrzeć na anioła. — Oczekuję owocnej współpracy. — Po tych słowach odszedł, pozostawiając charakterystyczne dla mocy swojego żywiołu unoszące się w powietrzu napięcie, które być może tylko on był w stanie wytworzyć.

zt + Hersha

_________________

I can't control myself, don't know who I've been
And who is this monster wearing my skin?



Nascela
-----------
Anioł Zastępu

avatar

Liczba postów : 33
GODNOŚĆ : Horizon Blythe

Powrót do góry Go down

Re: Okolice Katedry    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Eden :: (!) Góra Babel :: Katedra