:: Eden :: (!) Góra Babel :: Katedra




Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next   

Okolice Katedry    Pisanie by Gość on Sob Mar 05, 2016 4:57 pm
OKOLICE KATEDRY
Ośnieżony szczyt górski jak okiem sięgnąć. Wszędzie nagie skały, straszące podróżnych ostrymi krawędziami, choć teraz przykryte pozornie bezpiecznym białym puchem. Grań była szeroka, zmniejszając ryzyko strącenia w głębokie przepaści. Sporadyczne sosny i świerki wybijające się ponad krawędź lasu stanowiły urozmaicenie raczej, niż ogólną zasadę terenu.
Kilkaset metrów dalej stał ogromny budynek Katedry.


Szlag by to trafił. Ikar nie miał pojęcia, jaką klątwę widmowy wilk nałożył na Sleipnira ale ich dowódca nie nadawał się do wydawania rozkazów. Jego rolę przejął Ciro, jako że był najwyższy rangą. Ruszyli dalej, wspinając się coraz wyżej na ośnieżoną górę. Było zimno, ale bliskość celu pozwalała zignorować niedogodności.
Kiedy wyszli z lasu, Blight schował katanę do pochwy, zamiast tego złapał w ręce Oriona - który wobec latających przeciwników na otwartej przestrzeni z pewnością okaże się znacznie skuteczniejszy.
Brodząc po kostki w śniegu, rozglądał się uważnie za jakimikolwiek oznakami zbliżającego się patrolu skrzydlatych. W razie rozpoznania i ataku aniołów, strzelałby bez wahania. Zwłaszcza, że strzały z Oriona były niemal bezgłośne.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Okolice Katedry    Pisanie by Lentaros on Sob Mar 05, 2016 5:16 pm
Nie był w stanie stwierdzić dokładnie, co się stało ze Sleipnirem, ani też jak konkretnie oddziaływał na cały zespół ten atak. Sam nie odczuwał żadnych efektów mentalnych, co w tym wypadku było na równi błogosławieństwem, co klątwą. Jego logika wszak w wielu sytuacjach mogła być słuszna, lecz pozbawiona odpowiednich danych w celu słusznej analizy mogła pchnąć w kierunku nieodpowiednich działań. O ile jednak ukorzenie się przed tymi kreacjami, które mogły być powiązane z ochroną Edenu było słuszne, nie uwierzyły one w zapewnienia Sleipnira. Być może było one pozbawione odpowiednich argumentów jakich mógłby użyć Len, gdyby nie fakt, że nie słyszał ich "mowy", o ile w ogóle takową udzielali. To wysoce prawdopodobne, biorąc pod uwagę konstrukcję wypowiedzi dowódcy.
Niemniej, po przejściu z tej sytuacji do poziomu dziennego i dezaktywacji systemu przegrzania w celu oszczędzania baterii, Lentaros zebrał swoją broń z ziemi i pozostawił ją przy swoim pasie, wciąż pozostając na przodzie, jako tarcza dla reszty oddziału. Receptory słuchu i wzroku były wytężone, a komunikaty o zimnie były pomocne w celu przyśpieszenia chłodzenia części na jakich użyto przegrzania. Jakkolwiek to dziwnie nie zabrzmi - Len zaprzestał mrugania oczyma, które wcześniej było rzadkie - acz obecne. Chłód spowodowany rosnącą wysokością pomagał.
Swobodnie ułożone wzdłuż ciała ramiona nie zbliżały się do broni bez powodu, a nogi bez problemów przebijały się przez zaspy śniegu. Głowa powoli obracała się z lewej i prawej, chcąc objąć jak największy dystans spojrzeniem z jak największą ilością czasu na detaliczne obserwacje otoczenia i odległych punktów. Nie był to moment w którym czekali, aż pojawią się członkowie dogs? Są już dość blisko celu, więc teraz powinien być moment na ostatnie przygotowanie i przejrzenie planów.

_________________


Can you understand?
What makes a man, hate another man?
Help me understand.



Lentaros
-----------
Wtajemniczony   Zbuntowany android

avatar

Liczba postów : 1424
GODNOŚĆ : Lentaros. Na wypadek wymusu posiadania nazwiska zawsze rzuci jakimś losowym zlepkiem liter.

Powrót do góry Go down

Re: Okolice Katedry    Pisanie by Ciro on Nie Mar 06, 2016 7:19 pm
Najwyższy rangą? Fakt. Ale czy mogli o tym wiedzieć? Jest nieliczne grono, które zna jego funkcję w Łowcach. Slei wyglądał jakby miał pełne gacie, więc stwierdził że to odpowiedni czas na to by przejąć władzę. Nie będzie spowalniany przez nich tylko dlatego, że na chwilę stracili przywódcę. Rozkazy były proste. Trzymać szyk i przeć przed siebie. Obserwował okolice czy czasami nigdzie nie czają się anioły.
- Każdy najmniejszy ruch raportujcie. - Sam nie jest w stanie wszystkiego zabezpieczyć, więc polegał również na swoich towarzyszach. To było mało w jego stylu, ale teraz musiał myśleć o wykonaniu misji. Skoro byli już na tyle osłabieni, że Slei'a praktycznie nie można było liczyć to musieli poradzić sobie w trójkę. Jakoś to będzie. Nie spodziewał się tutaj śniegu co prawda, a te warunki atmosferyczne mogą sprawić im trudność w walce. Musiał każdy detal przemyśleć. Miał na to chwilowo czas, więc myślał. Śnieg. Przeciwnicy. Byli niedaleko celu. Nigdy nie walczył z aniołami i nie znał ich możliwości. Nie zamierzał jednak traktować ich ulgowo. Pójdzie ze wszystkim czym ma od razu. Chce załatwić to wszystko jak najszybciej i wrócić do papierów, które czekają na jego biurku. Trening też sam się nie zrobi. Jedną rękę trzymał na rękojeści miecza drugą zaś zakrywał sobie połowę twarzy. Z jego ust wylatywała para w wyniku zbyt zimnej temperatury. "Do chuja z taką pogodą." - Mruknął w myślach i napierał przed siebie. Śnieg kurwa. Pierdolony śnieg. Wszędzie. Jakby nie mogło napierdalać słońcem. Tfu. Boże idź się zabić.

_________________



Ciro
-----------
Szpiegmistrz

avatar

Liczba postów : 1105
GODNOŚĆ : Ciro "Zirro" Eltyar

Powrót do góry Go down

Re: Okolice Katedry    Pisanie by Gość on Pon Mar 07, 2016 3:00 pm
Nadjeżdża MG:

Nie wzywa się imienia Pana Boga nadaremno, bo ten jeszcze przyjdzie się przywitać…
Pogoda nie sprzyjała wędrówce, wiatr sypał w twarze Łowców masę małych, śnieżnych płatków, które osiadały na ubraniach i próbowały dostać się do oczu i ust. Szum i ciche jęki wiatru przeszkadzały w usłyszeniu trzepotu anielich skrzydeł, a wszechpanująca biel znacznie utrudniała ich zobaczenie. Grupa musiała mieć oczy szeroko otwarte. Blight przez moment mógł zobaczyć katem oka, lecącą sylwetkę, ale ta po chwili skryła się kilkanaście metrów dalej za nagą skałą. Lentaros ujrzał natomiast po drugiej stronie, że uskrzydlona postać nadlatuje w ich stronę, ale wciąż jest za daleko, by móc ją odstrzelić bez wsparcia snajperki. Wiatr wzmógł się, śnieg zaczął sypać mocniej, po chwili dołączył się do tego grad.
Jesteście obserwowani.
Brodzili w śniegu jeszcze jakiś czas, nie widząc innych oznak obecności strażników. Dopóki jeden z nich nie wylądował kilka metrów przed nimi. Dzierżył w dłoni halabardę, odziany w białą szatę jegomość nie przejmował się niską temperaturą i uporczywym, śnieżnym atakiem natury.
-  Nie jesteście tu mile widziani. Nikt nie może przybyć na salę sądu i zakłócić obrządek. Zawróćcie toteż wędrowcy, albowiem karą za złamanie prawa jest śmierć. – jego głos dotarł do nich bardzo wyraźnie mimo zawieruchy. Natura jakby dla podkreślenia jego słów uraczyła Łowców jeszcze większą ilością sypiącego śniegu, a lodowe kuleczki gradu, zamieniły się w grudy.
Aniołowie, których wcześniej dostrzegli Blight i Lentaros pokazali się i stanęli po bokach.
- Zawróćcie czym prędzej, nim grzech splami wasze dusze, a pokutą być może tylko śmierć.Jesteście otoczeni.


Moi mili, właśnie jeszcze jedna sprawa limit, czas na odpis: 9 marca do 18:00.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Okolice Katedry    Pisanie by Gość on Pon Mar 07, 2016 6:27 pm
Wiatr wył, rzucając im w twarz tumany białego pyłu. Utrudniało to obserwacje terenu, jednak Ikar nie zrażał się, miał w końcu okulary, które osłaniały jego oczy przed zbłąkanymi śnieżynkami. Obracał głowę powoli we wszystkie strony, rejestrując, a przynajmniej próbując rejestrować każdy szczegół. Zdawało mu się, że ujrzał białe skrzydła przyczepione do humanoidalnej sylwetki, niestety wszechobecna biel sprawiała, że takie niuanse były trudne do zweryfikowania. Jakby anioły nie mogły mieć czarnych skrzydeł. Albo brudnoszarych. Tak czy inaczej, musiał o tym zameldować zielonookiemu.
- Za skałami po naszej lewej. Jeden. - rzucił doń, przyciszając głos pomimo wycia wichru. Chciał mieć pewność, że usłyszy go tylko drugi łowca, a nie wiedział jak czuły słuch mają pierzaści.
Był gotowy do konfrontacji, Orion w jego rękach spoczywał stabilnie, czasami tylko podrygiwał wraz z nerwowym drżeniem uszkodzonej ręki. Palec wskazujący leżał na uchwycie w pobliżu spustu, czekając tylko na polecenie zgięcia się.
Przegapił najważniejszy moment, kiedy rosły anioł dzierżący halabardę zstąpił z nieba i postanowił ich zatrzymać. Wraz z jego przybyciem, zawierucha przybrała na sile.
Drań kontroluje śnieg czy pogodę? - przemknęło Ikarowi przez głowę. Tak czy inaczej, należało go zlikwidować szybko, zanim nie uniemożliwi im atak.
Poczekał chwilę, pozwalając osiłkowi puścić farbę, naprowadzić ich na trop, dać do zrozumienia, że Growlithe jest sądzony w tej chwili, a oni powinni się pospieszyć. Wszelkie próby pokojowego zawrócenia Łowców musiały spełznąć na niczym - walka była nieunikniona od momentu otrzymania prośby o wsparcie. Teraz tylko należało obrócić słowa w czyn.
Nie musiał się odwracać, żeby wiedzieć, że inne anioły także wylądowały obok. Słyszał skrzypienie śniegu pod ich stopami. Przynajmniej dwóch, może więcej.
Strzelił dwukrotnie z biodra, chcąc zaskoczyć w ten sposób przywódcę aniołów. Zaraz potem, niezależnie od tego czy Lentaros i Zirro zaatakowali, złożył się do celniejszego strzału, przykładając kolbę do ramienia, mierząc w ramiona i pierś halabardnika. Jego eliminacja była tu kluczowa.
Był gotowy do unikania ataków w zwarciu, jeśli zostanie zaatakowany.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Okolice Katedry    Pisanie by Lentaros on Pon Mar 07, 2016 6:51 pm
- Prawo, skrzydlaty humanoid leci w naszym kierunku. W zasięgu broni długodystansowej. - Stwierdził, gdy tylko jego nie spoczywające receptory to zauważyły. Musiał mrugać, w celu pozbycia się nadmiaru śniegu z narastającej śnieżycy, która nie mogła od tak się zjawić. Warunki atmosferyczne nie wskazywały na nagłe pogorszenie, co logika tłumaczyła, iż coś na nie wpłynęło. Znając możliwości tych stworzeń, jedno z nich mogło wzmóc efekty pogodowe, co mogło się okazać utrudnieniem dla jego towarzyszy. Opadający grad czy śnieg nie przeszkadzał mu, tak jak mógł im. Szedł dalej jednak, chcąc wykryć obecność aniołów w pobliżu na tyle szybko, by móc opracować plan ataku i wykonać go, nim efekt zaskoczenia z nagłego ataku minie. Dlatego też, jego zasoby pamięciowe były podzielone między kontrolę otoczenia poprzez słuch i wzrok, a tworzące się wewnątrz umysłu projekty ataku. Nie mógł jeszcze użyć systemu Overload, musiał odczekać na obniżenie się temperatury i powrót energii do odpowiedniego poziomu, więc musiał chwilowo polegać na Aegis w kwestii defensywno-ofensywnej.
Gdy jedna ze skrzydlatych istot wylądowała metry przed nimi, to był sygnał dla Lentarosa, by zacząć działać. Dzięki ujrzeniu swojego celu, plany zyskały finalny doczyszczenie działania, a reakcja mogła być niemal natychmiastowa. Len nawet nie czekał na koniec, czy początek wypowiedzi anioła. Ruszył żwawym krokiem do przodu, a jego prawa dłoń sięgnęła za plecy, wydobywając szybkim, zdecydowanym ruchem ostrze transformacji. Gdy tylko opuściło swoją pochwę, ostrze zaczęło szybki morf w długi, dwuręczny, obusieczny miecz, jaki android szybko ujął w obie dłonie, i gdy tylko znalazł się w zasięgu swojej broni, dokonał cięcia pod kątem około 50 stopni, od prawej dół, do lewej góra, w celu szybkiej eksterminacji celu brutalną siłą i dużym zasięgiem. Jeśli jego wróg uniknie ciosu, Len postara się do niego doskoczyć i korzystając z pędu ostrza, dokonać kolejnego cięcia, powracającego ostrze z powrotem do miejsca, gdzie się znajdowało przy rozpoczęciu manewru. Atakował szybko, z zamiarem uśmiercenia. Nie czekał na pojawienie się innych aniołów, ani na rozkazy czy jakieś przemowy.
Liczą się czyny, i szybka akcja. Zostawił towarzyszy trochę z tyłu, ale miał nadzieję, że dadzą sobie radę. Skupiając się na aniele, starał się pozostawić sobie tyle pola, by być gotowym do bloku, gdyby pojawiły się anioły, o jakich raportowano wcześniej. Pojawili się, ale już po tym, jak zaatakował.

Ostrze Transformacji - 1/5 - forma dwuręcznego, długiego miecza obusiecznego.

_________________


Can you understand?
What makes a man, hate another man?
Help me understand.



Lentaros
-----------
Wtajemniczony   Zbuntowany android

avatar

Liczba postów : 1424
GODNOŚĆ : Lentaros. Na wypadek wymusu posiadania nazwiska zawsze rzuci jakimś losowym zlepkiem liter.

Powrót do góry Go down

Re: Okolice Katedry    Pisanie by Ciro on Pon Mar 07, 2016 8:31 pm
Domyślał się że to wszystko naprawdę bardzo szybko się rozwinie. To niemożliwe, żeby tak prosto im poszło z dotarciem do katedry. Na pewno jest tutaj przynajmniej jeden oddział aniołów. Prędzej czy później musieli się ujawnić. Słowa towarzyszy, które mu przekazali tylko utwierdziło go w przekonaniu. Wpadną w pułapkę którą szykowali już jakiś czas. To było pewne. Spokojny wzrok przemierzał okolicę szukając charakterystycznego miejsca w którym mogłoby to wszystko się znajdować. Niestety nic nie dostrzegł i po prostu musiał polegać na swoim instynkcie.
- Atakujcie bez rozkazu. - Dodał tylko i wiedział, że i tak by to zrobili. Wolał dać im oficjalną zgodę na działanie według własnych zachcianek. Nie będą mieli żadnego poczucia winy, że zrobili źle. Fakt, faktem. Musieli pozbyć sie ich jak najszybciej. Nie wiedział czy anioły będą chciały załatwić to na spokojnie czy wręcz przeciwnie. Dlatego atak z zaskoczenia jest najlepszym pomysłem. Co za różnica czy chcą ich po prostu przegonić. Oni przyszli tutaj po sojusznika. I bez niego kurwa nawet nie wychodzą nigdzie.
Pierdolony śnieg czy co to leci z nieba. Już naprawdę tracił powoli cierpliwość do tego wszystkiego. Nie dość, że prawie nic nie widział to jeszcze co chwile padało mu prosto na twarz. Irytacja powoli sięgała zenitu, a jeżeli się wkurwi jeszcze bardziej to potnie każdego na swojej drodze. Nagle przed nim wylądował pieprzony anioł. Nie zareagował tak gwałtownie jak Len, ale też trzymał cały czas rękę na rękojeści. " A jednak." - Pomyślał tylko widząc ostrą szarżę Len'a. Teraz musiał zająć się dokładną eksterminacją. Niestety nie było mu to dane bo prawie od razu dostrzegł resztę aniołów. Szybka kalkulacja. Wyciągnął oba ostrza i ruszył w stronę dwójki aniołów.
- Osłaniam. - Powiedział głośniej i jak powiedział tak zrobił. Musiał osłaniać im plecy nie dając aniołom szansy nawet na drobny atak. Będzie ciężko utrzymać dwójkę na raz, ale nie ma wyboru. Zacisnął mocniej dłonie na rękojeściach i wydusił ze swojej ulubionej katany jej moc. Przygwoździł do ziemi trójkę aniołów sprawiając, że ich ruchy będą wolniejsze. Ciężar suki. Fajnie tak nagle przytyć? Klękajcie przed Panem. Boga nie ma za to jest Sadysta z kompanami. Hej ho madafaka.
Najpierw musiał skupić się na przeciwnikach. Nie widział dokładnie jakie mają bronie, ale starał się trzymać krótki dystans. Szybkie cięcia tak by nie mogli nawet skupić myśli by pierdnąć. Wszystko by akcja się udała. Musi dać z siebie wszystko. Nawet więcej niż wtedy gdy zabił głównodowodzącego. Motywacja poziom high.

_________________



Ciro
-----------
Szpiegmistrz

avatar

Liczba postów : 1105
GODNOŚĆ : Ciro "Zirro" Eltyar

Powrót do góry Go down

Re: Okolice Katedry    Pisanie by Gość on Wto Mar 08, 2016 1:32 am
Słowa ostrzeżenia padły z ust Anioła. Skoro nie zostały one nawet wysłuchane, znaczy to, że są gotowi splamić swoje dusze grzechem. A karą za nie, według Aniołów, jest śmierć. Zaskoczony Halabardnik obrywa w lewe udo laserem z Oriona Blighta, ostrze Lentarosa dosięgnęło jego klatki piersiowej i przecięło ją do krwi. Choć zdążył zrobić kilka kroków w tył, przez ranną nogę, nie dały rady uciec mieczowi Lentarosa. Biała szata zabarwiła się szkarłatem. Starał się odeprzeć halabardą ataki Lentarosa, ale ten był gotowy do bloku. Blight choć celuje w jego klatkę piersiową i ramiona nie ma czystego strzału przez walczącego z Aniołem Lentarosa. Może przestrzelić towarzysza kosztem życia Anioła.
Ale co z dwójką pozostałych Aniołów? Ciro postanowił wziąć ich na siebie. Moc jego katany, spowodowała, że ich ciała stały się znacznie cięższe, po czym zaatakował. Będą bliżej nich, mógł im się przyjrzeć. Przewiązane białe szaty do ziemi zlewały ich sylwetki z otoczeniem. Ten, którego widział wcześniej Blight miał przy pasie róg i szpadę, dość niski, a długie blond włosy związane w wysoki kucyk powiewały na wietrze, a ten którego dostrzegł Lentaros, posiadał zwiehandera, obecnie dzierżonego w dłoniach, był wyższy od kolegi, a łysą głowę ozdabiały liczne tatuaże schodzące na kark. Manipulacja grawitacją utrudniała mu walkę z Ciro, przez co przeszedł do ofensywy, blokując wściekłe ataki, ale nie był stanie go zaatakować.
- Wezwij ją, Antoniuszu! – krzyknął blond Anioł.
- Nie w imię Pana! Dać sobie sami radę musimy, Leonidasie! – odkrzyknął mu posiadacz zwiehandera i z trudem zamachnął się mieczem, pochylając katanę Ciro do ziemi. Tym sposobem, na chwilę obydwoje się zablokowali. Ataki Ciro zostały wstrzymane, a manipulacja ciężką sprawiła, że zweihander ani drgnął w dłoniach Anioła. Drugi wykorzystał okazję. Spowolnionym ruchem wyjął zza pasa róg i w niego zadął, a jego dźwięk odbijał się głucho w głowie zebranych.
Śnieg stał się bardziej napastliwy, a widoczność spadła do 3 m. w przód. Ranny Halabardnik starał się parować ciosy Lenatarosa, ale jego broń nie miała wielkich szans z oburęcznym mieczem, nie kiedy był tak ranny, na dodatek starał się, by zbuntowany android cały czas krył go przed bronią Blighta.
Zaczęło mu brakować sił. Grad przestał walić jak oszalały, a widoczność zwiększała się z minuty na minutę. Łowcy mogli dostrzec, że cała trójka miała chłopięce twarze, choć najmocniej zbudowany był posiadać oburęcznego miecza, to i tak ich budowa ciała była niemal… dziecięca, a ruchy nie tak doświadczone jak w przypadku tysiącletnich Aniołów.
Leonidas przerwał pieśń rogu. Sześć wielkich sokołów ukazało się na pochmurnym, białym niebie.
- Upartość życiem przypłacisz, Antoniuszu. – krzyknął blond anioł wyciągając zza pasa szpadę.
Antoniusz popatrzył się na Ciro, a potem w niebo. Otworzył usta, po czym je zamknął i na powrót skupił się na przeciwniku. Śnieżyca ustawała, ale dało się słyszeć odgłosy grzmotów. Oślepiająca błyskawica z wrzaskiem przecięła niebo. Moc Halabardnika, a może kogoś innego?
Szala zwycięstwa przechyla się w stronę Łowców, większość doświadczonych Aniołów walczy z innymi grupami wsparcia dla sądzonego. Łut szczęścia czy może głupi przypadek?

Blight/ Lentaros/ Ciro: Zdrowi.

Aniołowie:
Antoniusz:

[Wygląd:]1,70 cm., łysa głowa ozdobiona wzorzystymi tatuażami.
[Broń:] Zweihaner.
[Moc:] Nieznana.
[Rany:] Pod wpływem mocy katany.
Leonidas/ Blond Anioł:

[wygląd:] 1,65 cm., długie blond włosy związane w kucyk.
[broń:] Szpada, róg.
[moc:] Zaklinanie zwierząt określonego rodzaju.
[Rany:] Pod wpływem mocy katany.
Halabardnik:

[Wygląd:] 1,73 cm. skryty za kapturem, w oczy rzuca się jego młody wygląd, tak jak w przypadku innych Aniołów.
[Broń:] Halabarda.
[Moc:] Manipulacja pogodą – żywioł – lód.
[Rany:] Postrzelone lewe udo, przecięta klatka piersiowa.




Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Okolice Katedry    Pisanie by Gość on Czw Mar 10, 2016 11:41 pm
Pieprzony blaszak blokował mu widoki na halabardnika. Może to i dobrze, będzie miał okazję zająć się tym trzecim. Zaklął pod nosem, kiedy skrzydlaty zagrał na rogu, przyzywając Bóg wie co na pomoc. Na wszelki jednak wypadek należało zadbać, by nie przywołał żadnej odsieczy, sądząc po ich szczenięcych twarzach, były to ledwie kilkusetletnie bachory, które dostały broń do ręki po raz pierwszy w życiu.
Skoro śnieżyca przestała stanowić problem, Ikar uniósł szybkim ruchem Oriona, przyłożył do ramienia i wystrzelił w stronę Leonidasa - celował w róg oraz głowę anioła. Od biedy zadowoliłby się klatką piersiową, bo strzały z tej broni były wystarczająco mordercze. Przytrzymał spust na czas wystarczający, by oddać mniej więcej pięć strzałów. Jeśli jednak blondwłosy rzucił się w jego kierunku, Ikar rzuciłby się w bok, by uniknąć ataków.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Okolice Katedry    Pisanie by Lentaros on Pią Mar 11, 2016 9:48 am
Stan skrzydlatego humanoida był łatwy do nakreślenia. Sukcesywny strzał w udo ze strony Blighta uniemożliwił mu szybkie ruchy, a skuteczne cięcie w klatkę piersiową osłabiło jego działania. Jedyne co mężczyzna mógł w tej chwili robić, to przeciągać czas i opóźnić moment, w którym łowcy się dostaną do środka. Niestety dla niego, walczył przeciw maszynie. Lentaros był świadom, że zasłania halabardnika przed ogniem ze strony towarzysza, lecz miał nadzieję, że to go zmusi do zmiany celu. Android da sobie radę z tym osobnikiem, snajper powinien wspomóc ogniem Ciro, jaki zajął się walką z pozostałymi dwoma osobnikami.
Z tego co zdołał zauważyć, w miarę walki z osobą dzierżącą halabardę i pozbawianiu go sił, warunki pogodowe poprawiały się. Czyżby on był ich źródłem? Jeśli tak, jego siły muszą być na wyczerpaniu. Oczywiście, rejestrował co się dzieje za jego plecami, lecz większość pamięci była skierowana na walkę, i znalezienie momentu, w którym był w stanie ostatecznie wykończyć zasłoniętego kapturem osobnika.
Szata jego oponenta zdobiła się krwią na klatce piersiowej, a wypalona dziura na wysokości uda wciąż dawała po sobie znać, gdy mężczyzna skupiał się na blokach, miast wyprowadzić atak. Trzeba wykorzystać fakt osłabienia jednej z wielu zalet anioła, i nim odzyska szansę na szybki ruch, zakończyć jego egzystencję.
Plan wytworzony. Procedura wdrożona. Atak rozpoczęty.
Lentaros opuścił nieco ostrze, po czym ujął je mocniej w lewą dłoń, odpuszczając uściskowi prawej. Wykonał jeden, potężny zamach nie skierowany w anioła, a w jego broń, mając na celu, przy użyciu dużej siły wytrącić ostrze do góry. Nie mógł liczyć na to, że broń wypadnie z ręki anioła, ale sam fakt wyniesienia ostrza w górę wystarczy, by dopełnić dzieła.
Tuż po zamachu android zbliżył się bardzo szybkim krokiem do anioła i łapiąc go za szaty wolną dłonią by nie był w stanie uciec wyprowadził silne kopnięcie prosto w lewy piszczel, celując w tył, by zmusić anioła do opadnięcia na kolano. Sytuacja w pewnym sensie ironiczna, bo byłaby to pozycja do modlitwy.
Gdyby manewr sprowadzenia na kolana się powiódł, żelazne ramię androida przeniosłoby się na szyję mężczyzny, obejmując ją mocno w hydraulicznym uścisku stali, by nie był w stanie się wycofać, gdy uniesiony w górę miecz wróciłby w dół, przebijając go na wylot od strony pleców. Ten atak powinien wykończyć anioła, jeśli manewr się powiódł, i zakończony zostałby zepchnięciem stopą z ostrza umierającego anioła. Niemniej, zostały również przygotowane opcje w wypadku niepowodzenia manewru w danych punktach.
1. W wypadku gdyby nie powiodło się wyniesienie broni wroga wystarczająco wysoko, lub ten zdołał uciec od ataku na piszczel, Len wykonałby pchnięcie ostrzem w kierunku klatki piersiowej nadchodzące z góry, po czym powrócił do postawy defensywnej.
2. W wypadku gdyby kopnięcie w piszczel okazało się nie wystarczająco silne by zmusić anioła do opadnięcia na kolano, zaatakowałby uniesionym ostrzem, wykonując kolejne, poprzeczne cięcie z dużą siłą i wycofał się, jeśli ten atak nie byłby śmiertelny, powracając do postawy defensywnej.
Atak zaplanowany i wdrożony. Teraz tylko nieznane zmienne mogą ocalić jego oponenta.

Ostrze transformacji 2/5

_________________


Can you understand?
What makes a man, hate another man?
Help me understand.



Lentaros
-----------
Wtajemniczony   Zbuntowany android

avatar

Liczba postów : 1424
GODNOŚĆ : Lentaros. Na wypadek wymusu posiadania nazwiska zawsze rzuci jakimś losowym zlepkiem liter.

Powrót do góry Go down

Re: Okolice Katedry    Pisanie by Ciro on Sob Mar 12, 2016 1:16 am
Totalne skupienie ogarnęło Ciro w momencie kiedy ich ostrza się spotkały. Utrzymanie dwóch przeciwników nigdy nie jest proste, ale miał wrażenie że coś idzie nie tak. Pomimo tego, że dominował to odczuwał niedosyt. Za słabi przeciwnicy? A może fakt, że nie potrafił przebić się przez ich obronę. Było tutaj wiele czynników, które sprawiały, że czuł się nieswojo. Na razie będzie musiał odłożyć na bok własne zachcianki i po prostu ich zająć tak długo jak tylko może. Wiedział, że dwóch Łowców na anioła wystarczy w zupełności. Jego umiejętności pozwalały mu na utrzymanie przeciwników bez większego problemu - przynajmniej na razie. Dopóki trwał jego grawitacyjny taniec był bezpieczny. Chciał to jednak skończyć w przeciągu tych paru minut. Straci potem element zaskoczenia i cały jego dotychczasowy wysiłek pójdzie na marne. Nie mógł nawet tak myśleć. Ta cała sytuacja napędzała go coraz bardziej. Oni byli silni. Mieli więcej mocy od Łowców. Nie wiedział czy są szybsi i silniejsi, ale zapewne tak było. Mógł się domyślać tylko i wyłącznie. Są istotami długowiecznymi, które spędzają wiele lat na ćwiczeniach i doskonaleniu swoich umiejętności dla wyższego dobra. Tfu. Skoro są tacy dobroduszni to niech oddadzą Grow'a po dobroci. Będzie z tym mniej pierdolenia i wszyscy wyjdą na tym lepiej. Czy nie tak będzie przyjemniej? Ciro zdąży wrócić na śniadanie do domu i będzie mógł jeszcze się nawet wyspać przed treningiem. Ale nie kurwa. Lepiej się upierać i stawiać opór. Musiał przyznać, że był zaskoczony faktem, że poruszają się sprawniej niż myślał. Użył za mało nacisku? Nie. Wycisnął z niego wszystko.
Wtem anioł przeprowadził ofensywę. Tym samym zaskoczył Ciro swoim zagraniem chociaż pewnie zrobiłby to samo. Zablokowanie ruchów miecza to była podstawa w tym przypadku. Siłował się z aniołem, ale jedną ręką nie miał szans. Posiadał dwie katany, ale gdyby operował teraz jedną ręką to siłowanie na ostrza pewnie by wygrał. Miał na to swoje sposoby. Zablokowani mogli jedynie naprężać mięśnie i sprawdzać kto pierwszy odpuści. Nie chciał już czekać. Miał zamiar wykonać bardzo sprytny manewr wykorzystując moc drugiego miecza kiedy rozległ się dziwny dźwięk. Obserwował swoich przeciwników i dostrzegł, że jeden z nich zaczął trąbić w ten cholerny róg. Nie wiedział jak bardzo teraz Łowcy byli udupieni, ale musiał ich zatrzymać. Nie przejdą ani kurwa kroku dalej. Choćby miał go pierdolnąć piorun, szlag czy nawet sam Bóg. Śnieg napierdalał jak dziki przez co na chwilę zmrużył oczy i oczekiwał końca. Oni nie mogli mieć lepszych warunków chociaż może przyzwyczaili się już do tego? Ciężko było to określić. Jak na razie ta cała walka to była jedna wielka patologia. Kiedy tylko cała sytuacja się jakoś uspokoiła i pogoda przestała szaleć to oczom Cajro ukazały się wielkie ptaki. " O kurwa. " - To była pierwsza myśl, która pojawiła się w jego głowie. Działać. Szybko. Niech to pieprzone ciało się ruszy. Czuł jak jego ciało drży. Zablokowane atakiem anioła. W końcu przełamał się chciał wykorzystać element zaskoczenia. Mógł teraz zabić tego anioła ze zwiehanderem jeżeli dobrze to rozegra. Miał miecz dwuręczny co oznaczało, że jest wolniejszy. Czas reakcji jest tutaj kluczowy. Drugi przeciwnik był oddalony od niego o ok 2-3 metry. Jeżeli zajmie mu to wszystko mniej niż 3 sekundy to anioł od szpady nie będzie miał czasu by uratować swojego pobratymca. Wziął głęboki wdech i puścił nagle miecz od grawitacji. Nagłe uczucie lekkości powinno trochę zaskoczyć anioła. Ciro od razu stawia nogę na jego mieczu tak by nie mógł go podnieść i przerzucił drugie ostrze do ręki prowadzącej. Wykonał cięcie szybkie, ale poprawne po półkolu tak by trafić przeciwnika prosto w klatkę piersiową lub szyję. Zależy od tego jak zareaguje anioł. Chciał to zakończyć jednym ciosem tak naprawdę. Wszystko na jedną kartę. Jeżeli to wypaliło to będzie jeden anioł mniej. Jeżeli nie to Ciro stara się szybko podnieść swój drugi miecz z ziemi i zacząć znowu nakładać na nich nacisk.


Kontrola grawitacją : 2/3 (widziałem, że nie liczyłaś )

_________________



Ciro
-----------
Szpiegmistrz

avatar

Liczba postów : 1105
GODNOŚĆ : Ciro "Zirro" Eltyar

Powrót do góry Go down

Re: Okolice Katedry    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Eden :: (!) Góra Babel :: Katedra