:: Eden :: Rajskie miasto




Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next   

Re: Rezydencja Asmodela Miguela Gabriela.    Pisanie by Gość on Czw Mar 24, 2016 3:15 pm
- Są, jestem tego świadom. - Nie zaprzeczył, bo przecież była to prawda. - Nie jestem jednak zwierzęciem by swoje decyzje motywować tak pierwotnymi instynktami. Mam po coś rozum. Uczucie i wiedza nie zawsze muzą iść ze sobą w parze. W końcu to co właściwie nie zawsze powoduje radość. Tak samo jest z prawdą, która częściej bywa przykra niż wyzwalająca. Dobrze podjęta decyzja nie musi mieć aprobaty serca. Moje słowa nie muszą mieć potwierdzenia w uczuciach by były prawdziwe. - Wyjaśnił poprzez analogię. Gdyby bowiem uczucia miały wpływ na wartość danych słów...świat popadłby w obłęd. Każdy człowiek, a teraz i anioł, był obdarzony w świadomość umożliwiającą mu podejmowane decyzje w sposób zgodny z własną wolą. Nikt nie był niewolnikiem uczuć czy rozsądku. Wybór należał do nas czy przykładowo pomimo złości postąpimy ugodowo, czy nie.
- Żyjemy w tej samej rzeczywistości, ty próbujesz ją jednak na siłę wygiąć byle ich usprawiedliwić. Wiesz, jak jest najlepiej. Ich życie wyglądałoby zupełnie inaczej, gdyby podążali inną ścieżką. Nie bez powodu wszyscy się od nich odwrócili. Nie wykluczone jest jednak to, że mogą jeszcze to zmienić. Wszytko można zmienić. Zawsze. Ta oparta na krwi ścieżka...dokąd ich ma niby doprowadzić? Za kilka stuleci, gdy zbraknie już głów do odcinania i wymieniania na jedzenie, co zrobią? Zaczną mordować się nawzajem? Też będziesz im w tym kibicował? Powinieneś im pomóc, wskazać odpowiednią drogę, pokazać inne możliwości, lecz się poddałeś i zacząłeś myśleć podobnie jak oni - "że nie ma innego wyboru". - Mówił, dzielił się swoją opinią, nie oczekując niczego od ojca poza zwykłego wysłuchania -  To co więc mówię to nie są puste słowa, a tym światem wcale nie rządzi prawo dżungli. Zawsze jest wybór, zawsze wszytko da się zmienić, jeśli uważasz inaczej to sam siebie chcesz jedynie ograniczyć albo ze względu na wygodę, prawdę albo z powodu strachu przed zmianami. - Mika podejrzewał, że ojca być może dotyczy trzecia opcja. Przez minione tysiąclecie poświęcił się dla nich, naturalnym więc było, że by uciszyć sumienie mógł przyjąć ich światopogląd.
- Nigdy nie patrzyłem bezsilnie. Zawsze byłem jego tarczą i tarczą dla jego wrogów. - naprostował ojca, nie mogąc jednak zaprzeczyć, że nie mógł ingerować bezpośrednio w wolę swojego podopiecznego. Nie mógł go związać i trzymać pod kluczem, mając pewność, że nikomu nie zrobi krzywdy, a przy tym i sobie samemu. To by było wbrew Bożej Woli. Nie raz więc rany, które odniósł były dziełem Slepnira. - Pomyślałem, a czy ty pomyślałeś, że robisz to samo dla smoków i twoje działania mają podobne konsekwencje? Współuczestniczysz w napędzaniu tej machiny nienawiści. Jednocześnie nikt nie powiedział, że łaska jest czymś prostym. Na szczęście są ludzie gotowi się na nią zdobyć i to właśnie oni są nadzieją tego świata. - Póki żyli - Największą zarazą jest nie wirus, a ludzka znieczulica. A czy nie jestem w stanie jej powstrzymać...tego nie wiesz. Nie udało mi się wiek temu, nie udało dekadę, nie udało wczoraj, lecz może uda mi się dziś, a może i jutro? Nawet jeśli zostanę sam, dalej będę próbował zmienić ten świat. Możesz mówić, że to naiwne marzenie, lecz ja ci powiem, że to jest możliwe. Dowodem na to może być chociażby fakt, że już w przeszłości ulegał zmianom, tak jak ludzie, tak jak i ty uległeś i jeszcze ulec możesz. Wybór należy do ciebie.  - W każdej sekundzie świat na jaki spoglądamy stawał się inny. Choć teraz był pogrążony w chaosie, wcale nie oznaczało, że wciąż taki będzie.
- Nie wiń ich, tych aniołów. Większość z nich wykonuje jedynie swoją powinność nałożoną na nich przez Archanioła. - Usprawiedliwił swoich braci - Nie zmienia to jednak faktu, że mam zamiar prosić o audiencje u Metarona by się wytłumaczył ze swych działań. Chyba zapomniał o tym, że nie nam dane jest sądzić żywych i umarłych, a brak Boga wcale tego nie zmienia. - surowa nuta pobrzmiewała w jego głosie. Mikael zawsze był surowy nie tylko wobec siebie, lecz również wobec innych. Tak jak chłodno rozliczał swego ojca, tak samo gotów był rozliczyć najwyższego hierarchii anioła nie czując przy tym krzty strachu czy niepewności.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Asmodela Miguela Gabriela.    Pisanie by Raven on Sro Kwi 27, 2016 12:54 pm
Miał dość. Nie przyszedł tu po to, aby wymieniać się poglądami ze swoim synem. A raczej kłócić, bo rozmowę w żadnym calu to nie przypominało. Stek bzdur. Wiedział więcej, ponieważ przeżył swoje w Edenie, miał swoje pięć minut. Teraz żyje na Desperacji i też wie, jak tam jest, jak się żyje. To zupełnie inny temat, bardzo ciężko, w którym trudno jest znaleźć dobrą stronę. Słowa to nic w porównaniu do tego, co tam ludzie przeżywają. Tylko ludzie? Skąd znowu. Dużo braci i sióstr muszą tam żyć przez wzgląd na swoich podopiecznych. Czy tego chcą czy też nie.
Przerwał mu długą mowę jednym gestem dłoni. Owszem, uderzył w najbliższy mebel, który znalazł się w jego zasięgu. Po pomieszczeniu rozległ się nieprzyjemny huk, który tylko prosił się oto, aby Mikael w tym momencie zaprzestał gadać. To nie był czas na takie sprzeczki. Ale jak nie teraz, to kiedy? Groźne spojrzenie obeszło sylwetkę Williama. Nie było tam ani pogardy, ani nic w tym stylu. Po prostu, był zły i tyle. Nie tego oczekiwał przebywając tutaj. Nie często miał okazję w tym miejscu być. Chciał po korzystać z chwili wolności, a syn skutecznie mu to uniemożliwił. Brawo, William. W takim tempie na pewno dojdziesz z nim do porozumienia.
- Wystarczy już. Dość niedorzecznych słów przeszło przez nasze usta i po co? By coś udowodnić. Ale co takiego? Każdy z nas żyje w innym świecie, William. Ja mam swoją drogę, Ty masz swoją. Inaczej patrzysz na świat, a ja inaczej. Chwalę Cię za to i podziwiam, że wciąż i nadal masz nadzieję na takie, a nie inne rozwiązanie. Ale to już przeszłość. Naprawdę nie da się żyć normalnie w ciągłym strachu. Pomyśl sobie teraz o czym myślą te biedne istoty, kiedy nasze siostry i bracia wypełniają rozkaz naszego archanioła. Jak nie będą potrafili znaleźć u nas schronu, to gdzie mają go szukać? - spojrzał się na niego wyczekująco, ale po chwili tylko prychnął. Przeczesał włosy do tyłu, uśmiechając się do siebie w dość żenujący sposób. Odsunął się od okna, od Williama. Zgrabnie go wyminął, nic więcej nie mówiąc. Nie chciał od niego słyszeć odpowiedzi. Już dość się nasłuchał i to mu wystarczy na najbliższe 200 lat. Zabrał z rezydencji to, co było mu potrzebne, a po chwili go już tutaj nie było. Musiał wypełniać obowiązki jako smok. Teraz nie mógł bawić się w anioła. Zmarnował ten czas na rozmowie z Mikaelem.

z/t

_________________
Mowa Evana #660000



Raven
-----------
Żmij     Anioł

avatar

Liczba postów : 1233
GODNOŚĆ : Znany jest jako Evan Rush.

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Asmodela Miguela Gabriela.    Pisanie by Gość on Sro Kwi 27, 2016 10:22 pm
Przybył do Edenu w widocznie kiepskim czasie. Cała okolica wydawała się być poruszona jakimś doniosłym wydarzeniem, jednak Alex nie potrafił wyciągnąć z mieszkańców żadnej sensownej informacji. Tak, jakby nikt nic nie wiedział. Zmęczony kilkudniową podróżą postanowił odwiedzić jedyną osobę z tutaj obecnych, która zniosłaby go w obecnym stanie. Bo też nie czuł się najlepiej. Był rozdrażniony, jak zwykle, kiedy wracał do domu po długiej nieobecności. Nie miał nawet ochoty zaglądać do swej chatki, wiedział, że nic się w niej nie zmieniło od paru miesięcy.
Idąc do rezydencji byłego archanioła wypalił trzy papierosy, zastanawiając się czy aby nie spotka czasami prawdziwego właściciela domu, zamiast tymczasowego dozorcy. w takim wypadku jego złość przybrałaby tylko na sile, gdy musiałby odwrócić się na pięcie i odejść, tak po prostu.
Szedł przez rajskie miasto z karabinem przewieszonym przez ramię. Miał takie prawo, był w końcu aniołem Zastępu, bronił tych wszystkich obywateli małej utopii, nawet jeśli jego praca nie była bezpośrednio związana z walką na pierwszej linii frontu. Poprawił chustę zakrywającą dolną połowę twarzy - taki nawyk, nie lubił, kiedy ktoś się mu przyglądał zbyt uważnie. Próbował nie odwzajemniać spojrzeń napotkanych aniołów, przeczuwał, że jedno krzywe spojrzenie skończyłoby się jednym krzywym nosem i cieknącą krwią. Ręce świerzbiły go tak mocno, że w końcu złapał weń różaniec i tak ze złożonymi do modlitwy rękami przybył pod drzwi domostwa.
Zapukał trzy razy i wszedł do środka. Bywał tu kilka razy, niemniej za każdym razem musiał mocno skupić się na planie znanych mu pomieszczeń, by nie zgubić się tu, a nawet znaleźć gospodarza. Zatrzymał się pośrodku holu i wytężył słuch, starając się zlokalizować przyjaciela. Idąc za dźwiękiem rozłączył ręce i sięgnął wolną, nieuróżańcowioną dłonią do kieszeni po następnego papierosa.
Pstyk. Płomyk zapalniczki zgasł tak szybko, jak się pojawił. Chwilę później po pomieszczeniu roztoczył się dym nikotynowy, wydmuchany przez Istarotha. Musiał szybko dowiedzieć się, co tutaj właściwie zaszło. I uspokoić się. W kolejności dowolnej.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Asmodela Miguela Gabriela.    Pisanie by Gość on Czw Kwi 28, 2016 11:39 pm
Eden był pogrążony w chaosie. Minął lewo zień od tragedii która zatrzęsła fundamentami tej krainy. Kto by zresztą pomyślał, że wszystko tak się potoczy? Sam William tego nawet nie przewidział, ba - nieświadom całego zajścia jeszcze poprzedniego dnia chciał ubiegać się o audiencję u archanioła, a dziś co najwyżej może pooglądać na jego truchło. Przetarł skroń stojąc na jednym z balkonów próbując znaleźć nieco spokoju. Zapach krwi jednak mu w tym przeszkadzał. Ciągle go wyczuwał na swych szatach i dłoniach. Ostatnią noc spędzał na leczeniu rannych. To go trochę obciążyło fizycznie, a zmęczenie wyraźnie odbiło się na jego twarzy. Westchnął ciężko. Źle się czuł z tym zmieszaniem i przepełniającą go bezradnością. Wrócił do salonu, a następnie zaczął kierować się ku wyjściu. Nie wiedząc jeszcze w jakim celu, lecz zdecydowanie nie miał zamiaru tkwić w miejscu. Ledwo jednak wszedł o holu, a zatrzymał się spoglądając na dobrze znanego mu anioła. Uśmiechnął się nieznacznie.
- Alex, ty to masz wyczucie...- rzucił, obrzucając go oględnym spojrzeniem - Dopiero wróciłeś do Edenu? - Zgadywał, odczytując ten niepokojący cień na twarzy przyjaciela. Zawsze tam igrał, gdy wracał ze służby powodując nierzadko niepokój i strach w innych, lecz nie w Willu.  - Wiesz już? - Dodał po chwili ze śmiertelną powagą, próbując odczytać odpowiedź z oczu Alexa. Czy wiedział już o Metatronie?



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Asmodela Miguela Gabriela.    Pisanie by Gość on Pią Kwi 29, 2016 12:08 am
Usłyszał kroki już z daleka - w pustym domu ściany odbijały echem wszystkie dźwięki - czekał jednak, niepewny gdzie dokładnie znajduje się drugi anioł. Kilkukrotnie już tu zabłądził, choć bywał w owym domu nie raz, nie dwa.
Kiedy w końcu go zobaczył, na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech, zaraz jednak spełzł i obrócił się w niwecz, gdy tylko Istaroth ujrzał zmęczenie zdobiące oblicze przyjaciela. Przyjrzał mu się uważnie, dostrzegając lekko pochylone barki, będące oznaką znużenia. Najwidoczniej przybył w złym czasie, lecz może wyjdzie to na dobre. Przecież, jeśli nie Alex, to kto pomoże Mikaelowi? A na to, by zostawić go samego wobec problemów buntowała się każda komórka jego ludzko-anielskiego ciała.
Opuścił dłoń z żarzącym się papierosem i przytaknął. Następnie uniósł głowę, spoglądając prosto w oczy przyjaciela.
- Nic nie wiem, poza tym, że cały Eden wygląda jak przewrócony do góry nogami - zaczął głośno i z wyraźnie brzmiącą pretensją, jednak zrozumiał to jeszcze w trakcie wypowiedzi i złagodził nieco ton. - Will... co się tutaj stało? -dodał, już spokojnym głosem. nie bał się żadnego zagrożenia zewnętrznego ani wewnętrznego, ale teraz na granicy jego świadomości pojawiła się myśl, nosząca znamiona prawdopodobieństwa, obciążająca go i odbierająca spokój - "Co jeśli zawiodłem i na Eden spadła jakaś katastrofa?"
Skrzywił usta, gotując się na przyjęcie złych wieści. Mikael bywał poważny i wyprany z emocji, teraz jednak w jego głosie pobrzmiewały tak twarde nuty, że skala problemu musiała być ogromna.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Asmodela Miguela Gabriela.    Pisanie by Gość on Pią Kwi 29, 2016 4:08 am
A więc nie był niczego świadom...Ciekawe jak wielu zaznawało podobnej łaski? Skrzydła Willa poruszyły się niespokojnie.
- Archanioł nie żyje. - Wypalił wprost, jego słowa zawisły z mocą w powietrzu. Cechująca go bezpośredniość, jakby jeszcze bardziej eksponowała powagę sytuacji i nie - nie było mowy o tym, by żartował. W końcu on i poczucie humoru? Do tego takie mało smaczne? Nie było mowy. - Wczoraj... - Dodał, po chwili, tak by przyjaciel zdążył przetrawić pierwszą informację na tyle na ile było to możliwe - ...w Katedrze w Sali Sądu podczas rozprawy. - Kontynuował i w pewnym momencie przerwał, zastanawiając się wyraźnie nad czymś, ostatecznie westchnął ciężko.
- Miałem iść tam teraz, lecz szczerze mówiąc to nawet nie mam pojęcia po co. W czym im tam pomogę? Co zrobię? Drażni mnie to bardziej niżbym chciał...- Mimo iż na na co dzień cechował go niezachwiany spokój oraz pewna apatyczność, tak teraz wiele go kosztowało wysiłku by zachować chociażby tego pozory. Nie był z tego dumny, nie podobało mu się to, lecz nie wstydził się takim pokazywać, a przynajmniej nie przy Istarothem. Mimo wszystko Will stał się więźniem emocji, a nie mógł przejść obojętnie i ze spokojem obok minionych wydarzeń. Przynajmniej nie od razu, Potrzebował chwili, lecz czas prawdopodobnie przez kolejne tygodnie stanie się towarem deficytowym. Niepowierzanie, bezradność, szok, niepokój na myśl o związanych z tym konsekwencjami. Dość. Zganił się w myślach.
- Do tego dwa dni temu widziałem się z NIM. Poszło jak zwykle. - Zdradził mając na myśli Evana. Zmrużył oczy. - I nie, to nie jego sprawka. Zresztą dobrze się stało, że przybyłeś akurat teraz. Nic dobrego by nie wynikło gdybym teraz miotał się bezcelowo po Edenie, a tak to opowiem ci wszystko po kolei.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Asmodela Miguela Gabriela.    Pisanie by Gość on Pon Maj 02, 2016 2:51 pm
Czekał na cios, a żarzący się papieros czekał cierpliwie pomiędzy palcem wskazującym a środkowym. Miał ochotę się zaciągnąć, ale powaga malująca się na twarzy Williama odciągała go od tego.
Przyjaciel nie owijał w bawełnę i nie starał się złagodzić szoku idącego z tą wiadomością. Istaroth był mu za to wdzięczny, lecz groza sytuacji zmroziła go na kilka chwil, w czasie których usłyszał resztę. Ledwie napoczęty papieros wysunął się ze zmartwiałej dłoni anioła i upadł na podłogę, kiedy Alex z niedowierzaniem w oczach patrzył na Mikaela. Zrazu jednak jego twarz ściągnęła się w poważnym wyrazie twarzy, plecy wyprostowały, a on sam stał się jakby czujniejszy. Fakt, że wrogowie Edenu zdołali dostać się na salę rozpraw, do serca anielskiej krainy spowodował, że żołnierski rygor przebudził się z drzemki.
Z fioletowych oczu szpiega zniknęło niedowierzanie, zastąpione jakimś wewnętrznym ogniem.
- Kto to zrobił?! - zareagował ostrzej niż by chciał, zważywszy na to, w jakim stanie był stoicki na co dzień William. W pierwszym odruchu odwrócił głowę, jakby miał zamiar wyjśc w tej chwili i ściegać morderców Metatrona, zaraz jednak zreflektował się i spojrzał na przyjaciela; należało mu się wsparcie.
- Jesteś przecież świetnym uzdrowicielem, Will. Nie zapominaj, że w pomaganiu bliźnim Pan przynosi nam ukojenie. Może to pozwoliłoby ci uporządkować myśli. - powiedział głosem zaskakująco przyjaznym, jak na poprzednie prawie-warknięcie.
- ON? Co tutaj robił? Poza kłóceniem się z tobą i buntowania się przeciwko przeznaczeniu? I co- mniejsza... Opowiedz wszystko po kolei, bo ta sprawa nie wygląda na prostą. Pamiętaj, że nie było mnie parę miesięcy w domu i znam tylko pobieżne plotki. - głos Istarotha na początku zdradzał pewną antypatię do NIEGO, lecz później zaczął się uspokajać, aż w końcu Alex pozbył się emocji pobrzmiewających w wypowiedzi.
Pomimo jednak pozornego spokoju, zacisnął na różańcu dłoń tak mocno, że aż pobielały mu kostki. Jednocześnie mimochodem poprawił pas od karabinu, przerzucony przez ramię.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Asmodela Miguela Gabriela.    Pisanie by Gość on Wto Maj 03, 2016 4:53 pm
Spodziewał się dostrzec ten żar u oczach Ista. Ba - oczami wyobraźni widział, jak ten nie wysłuchawszy go nawet do końca postanawia opuścić to miejsce i udać się do Katedry. Na szczęście anioł stał, gdzie stał, a Will odetchnął z ulgą, cisząc się, że nie będzie zmuszony posuwać się do wybijania tego pomysłu z głowy przyjaciela. W końcu ostatnią rzeczą, której potrzeba było w tym chaosie to rozdrażnionego anioła z zastępu. Tym bardziej, że Alex miewał swoje porywy i czasem argumenty słowne traciły na sile przebicia...
- Wierz mi - nie, a przynajmniej ja nie potrafiłem znaleźć. Całą minioną noc spędziłem na pomaganiu rannym i jedyne co zyskałem to mętlik. Wszyscy są w szoku i nie dowierzają, minie trochę czasu nim jakikolwiek spokój na kogokolwiek spłynie. Mam jednak nadzieję, że nie potrwa to zbyt długo... - Im szybciej sytuacja w Edenie się ustabilizuje tym lepiej, jednak Mikael nie był naiwny. To nie mogło nastać z dnia na dzień. - Korzystał ze spowiedzi, jak również poszukiwał “chwili wytchnienia”, a ja musiałem oczywiście wszytko zepsuć. Jak zwykle. - W jego głosi pobrzmiewała nuta ironii. Jakby miał za złe Evanowi, że ten tak frywolnie potrafił przyklejać mu takie zarzuty. Bo miał. Chryste, doprawdy musiał być zmęczony skoro pozwolił obie na otwartą skargę pod adresem Evana. Pomasował się po skroni, będąc nieco zmieszanym swoim zachowaniem - Zresztą on nie jest istotny, nie miał nic wspólnego z całym zajściem, zresztą pewnie nawet nie ma jeszcze zielonego pojęcia o sprawie, lecz mniejsza o niego...zaraz ci wszystko opowiem. - Zapowiedział, gdy gestem dłoni nakazał Alexowi za sobą podążać. Ich kroki niosły się echem po budynku - Nie bardzo wiem od czego zacząć... - zastanawiał się na głos, jeszcze kiedy byli w ruchu -  Zapewne doskonale zdajesz sobie sprawę z istnienia całego przedsięwzięcia dotyczącego stawiania przed sąd Despratów. By wyprowadzić na prostą, pokazać błędy w ich postępowaniu, uwiadomić ich że robią źle...Teoretycznie. Praktycznie zaczęło wymykać się to wszytko spod kontroli. Tak przynajmniej teraz uważam. Trudno mi powiedzieć w którym konkretnie momencie, bo sam większość czasu spędzałem przy swoim podopiecznym, jednak zapewne i do twoich uszu zdążyły dotrzeć niepokojąc plotki. Postanowiłem to sprawdzić. Akurat tak się w czasie złożyło, że jednoczenie żądano mojego stawienia się w Edenie, nakazując mi zasilenie szeregów zastępów - W trakcie wywodu zdążyli dojść do jednego z bardziej przestronnych pomieszczeń. Nie było tu wiele mebli. Jedną ze ścian pokrywał regał z książkami, dwie pozostałe - okna ozdobione witrażami. Kilka było uchylonych. Do tego niewielki stolik oraz kilka znajdujących się przy nim siedzisk. Wszystko prezentowało się dość surowo.
Mikael zasiadł na jednym z miejsc z cichym westchnięciem. Zbierał myśli. Jednocześnie dając chwilę na przyswojenie przez przyjaciela kolejnej porcji informacji, zdradzając tym samym, że znów będzie przynależał do zastępu. Miał z tym mieszane uczucia.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Asmodela Miguela Gabriela.    Pisanie by Gość on Sro Maj 04, 2016 12:45 pm
Istaroth rozumiał, że informacja ta musiała być szokiem dla wszystkich aniołów, lecz właśnie w Willu spodziewał się zobaczyć ostoję stoicyzmu. Jak dom zbudowany na skale - wszyscy mogli runąć, ale on stał stabilnie. Skoro jednak został wzburzony, nie trudno było zgadnąć, jak ciężko przyjdzie mu odzyskanie tego spokoju. Więc Istaroth wierzył, tym bardziej, że on sam nigdy spokoju umysłowego nie zaznawał. Ukrywanie swojej tożsamości, inwigilacja możliwie największej ilości różnorakich gangów i zgromadzeń; to zawsze groziło wsypą i bardzo bolesną śmiercią. Dobrze wiedział, w jakim stanie znajduje się jego przyjaciel.
Nie odzywał się, bo nie miał nic do dodania. Nie chciał przerywać mikaelowskiego toku myślowego, swoje opinie doda na sam koniec.
Wciąż miał ochotę wybiec stąd tak po prostu, dowiedzieć się, kto i jak, a potem ścigać tego bękarta ze wszystkich sił. Kiedy William odwrócił się i nakazał gestem, by Alex za nim podążył, ten wykonał krok w kierunku wyjścia, lecz zawrócił. Dowiedzieć się może podczas spokojnej rozmowy, szubrawiec prawdopodobnie odnalazł już kryjówkę i trzeba będzie go tropić. A w tym fachu pośpiech nie jest wskazany.
Szedł więc za Willem, słuchając opowieści. Znał jej początek - anioły zastępu miały łapać niegodnych i dostarczać ich przed oblicze Metatrona. Z tego co słyszał, różnorako to działało, na dodatek spadanie jak grom z jasnego nieba wywołało u wielu desperatów gniew i niechęć do skrzydlatych.
Dotarli do pokoju, w którym można było w końcu usiąść. Istaroth zdjął z ramienia karabin i opuścił go na podłogę, siadając na jednym z miejsc. Dopiero wówczas dotarło doń, co powiedział Mikael.
- Odebrali ci podopiecznego? - zapytał, nie kryjąc zaskoczenia - Dlaczego?
Zrobili to ze względu na podopiecznego czy na Williama?



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Asmodela Miguela Gabriela.    Pisanie by Gość on Pią Maj 06, 2016 8:06 am
- Dlaczego...Być może Metatron przewidywał, że co wisi w powietrzu i chciał wzmocnić zastęp? Nie oszukujmy się, w końcu jego szeregi poważnie się przerzedziły od momentu rozpoczęcia całego przedsięwzięcia. Nie każdy Desperat toleruje przymus i się przed nim broni, a to powoduje ofiary...W każdym razie, to już nie jest takie istotne. Myślę, że mimo wszystko dobrze się stało. Jak mam bowiem w takim momencie skupiać się na ochronie podopiecznego, gdy cały Eden zatrząsł się w posadach, a to może odbić się rykoszetem na wielu niewinnych? Może to zabrzmi trochę na wyrost, lecz widzę w tym znak. - Nie wierzył w przypadki. Wszytko jego zdaniem miało swoją przyczynę i skutek oraz cel. Wszystko działo się z jakiegoś konkretnego powodu i po coś. Jego obecność w Edenie w tym momencie również nie była wybrykiem losu, a częścią większego planu. Tak wierzył.
- Gdy przybyłem do Edenu udałem się prosić o audiencję u Metatrona, którą ustalono mi na kolejny dzień tuż po zakończeniu rozpraw w Katedrze. Cóż, nie doszło o niej. - Pojął na nowo temat - Kojarzysz tego wymordowanego, przewodzącego temu gangowi z Desperacji? Growlithe'a? Pojmali go i to właśnie z jego powodu toczyła się rozprawa. Już pomijam fakt, jak bardzo lekkomyślne było to posunięcie... Nie da się bowiem siłą uprowadzić kogoś takiego bez żadnych konsekwencji. Co prawda, w oczach Boga wszyscy są równi i każdy przed nim zostanie prędzej czy później osądzony, jednak wydaje mi się, że Metatron przez wzgląd na pozycję zbyt wiele zaczął sobie na ten temat wyobrażać, zapominając, że Bogiem nie był. Właściwie jeżeli wierzyć zeznaniom braci to podczas rozprawy wyraźnie wywyższał się oraz poniżał oskarżonych, ignorował uwagi innych oraz zasugerował jednemu z aniołów, że powinien własnymi rekami zabić swego podopiecznego.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Asmodela Miguela Gabriela.    Pisanie by Gość on Sob Maj 07, 2016 11:58 am
Istaroth mimowolnie uśmiechnął się lekko, słysząc jak Will opowiada o znakach od Boga. Był to dobry sygnał, świadczący o tym, że wkrótce dojdzie do siebie. Natomiast wieści o Metatronie były nie tylko niepokojące, ale i... głupie? Alex, choć chciał się powstrzymać przed tak dramatycznym i pustym gestem, nie mógł oprzeć się wymogom sytuacji. Pochylił się w przód i ukrył twarz w dłoniach. Od samego słuchanie mógł zorientować się, że Metatron w Desperacji nigdy nie był ani też nie miał pojęcia jak postępować z tamtejszymi mieszkańcami.
- Czy Bóg mu rozum odjął? - rzucił cicho - Przecież z desperatami, a zwłaszcza pokroju Growlithe'a się tak nie postępuje... - wyprostował się i spojrzał Willowi w twarz - Powinien był go zabić na miejscu lub w ogóle nie ruszać. I jeszcze mówisz, że wywyższał się i poniżał oskarżonych... - Istaroth wyglądał na mocno zawiedzionego postawą Metatrona. Wciąż nie mogło doń dotrzeć do końca, że to wszystko tyczy się ich duchowego przywódcy, niemniej gorąca złość na tego anioła zaczęło kiełkować w duszy szpiega.
- I co, zabił, uciekł? Opowiadaj dalej, Will, bo ciężko wydawać osąd, nie znając całej sprawy.
Mowiąc to, przesuwał różaniec co kilka sekund, jakby na służbie nauczył się skompresowanych wersji modlitw. Wpatrywał się w przyjaciela z pewnym zaciekawieniem, lecz jego przyjaciel mógł dostrzec tam jeszcze gniew, choć jego adresat nie był do końca znany.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Asmodela Miguela Gabriela.    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 :: Eden :: Rajskie miasto