:: Eden :: Rajskie miasto




Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5   

Re: Mały domek    Pisanie by Lilo on Pią Cze 17, 2016 1:32 am
Uśmiechnęła się delikatnie, widząc że Infinity przytakuje na jej pytanie. Przynajmniej teraz wiedziała, że nie stało mu się nic złego. Była już późna pora i oboje mieli prawo być zmęczeni, szczególnie że przeżyć tego dnia było bardzo wiele. Począwszy od sądu a skończywszy na chwili obecnej, wszystko było tylko bardziej i bardziej wyczerpujące. Zdecydowanie zasłużyli na odrobinę wypoczynku.
- Nie szkodzi, to można po prostu przetrzeć i samo zejdzie. - Zajęłaby się tym nawet od razu, ale została zaskoczona niespodziewanym pojawieniem się, puchatego ogonka. To była dla niej nowość, ale nie miała co ukrywać wdzięczności za ten spontaniczny gest. Wybite okno tylko ułatwiało wdzieranie się chłodnego nocnego powietrza do maleńkiego domku, którego jedynym źródłem ogrzewania był zlokalizowany w salonie kominek. Brak szyby był sporym zmartwieniem, przez które anielica na moment zwiesiła się, wpatrzona w źródło swoich zmartwień z mocno zatroskaną miną. Po chwili powróciła do normalnego stanu świadomości i westchnęła nieznacznie, teraz kierując wzrok na podłogę.
- Chyba rozsądniej byłoby spać przy kominku, robi się coraz zimniej - stwierdziła w końcu po rozważeniu wszystkich "za" i "przeciw". W tym miejscu było możliwie najcieplej, a gdyby odpowiednio poukładać pościel, to powinno być nawet wygodnie. W dodatku Liselotte mogła na bieżąco kontrolować proces spalania i w razie czego błyskawicznie podratować palenisko. Moce władania ogniem w tym wypadku bardzo się przydawały.

_________________
:



Lilo
-----------
Medyk     Anioł

avatar

Liczba postów : 3689
GODNOŚĆ : Liselotte Margaret Merricks

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Infinity on Pon Cze 20, 2016 1:49 pm
Kiedy Lilo wspomniała o spaniu przed kominkiem, pokiwał tylko głową. Jemu nawet nie była potrzebna pościel, przyzwyczajony do spartańskich warunków często spał na twardych kamieniach. Deski więc były w porównaniu z tym niemalże miękkie jak puch. Podejrzewał jednak, że Lilo będzie wolała znieść tu jakieś poduchy, w końcu ona na pewno nie sypiała na kamieniach - znaczy no, tak podejrzewał.
Ale że faktycznie robiło się chłodno z powodu wybitego okna, Infi postanowił dodać coś od siebie by jednak to ciepło podczas snu im zapewnić. Dlatego też kiedy Lilo tak pozytywnie zareagowała na jedną z jego kit, po chwili pozwolił by zmaterializowały się również trzy pozostałe. A że jego ogony były naprawdę potężne i włochate, kiedy się nimi opatulą to z cała pewnością chłód im straszny nie będzie.
Podniósł się do siadu, nadal podpierając ręką głowę, bo kark się jeszcze do końca nie zregenerował.
- Idziemy teraz już spać?- zapytał, leniwie falując ogonami w powietrzu. W sumie to był zmęczony, bo to naprawdę okazał się dzień pełen wrażeń. Jeszcze rano był pojmanym więźniem, niepewnym jaka czeka go przyszłość. Jego rany, mimo upływającego czasu, przez wycieńczenie organizmu nie chciały się goić. Teraz też, kark goił się znacznie wolniej niż zwykle powinna taka rana. Inf wiedział jednak, że na pewno jego szyja zregeneruje się bez żadnych problemów.

_________________
Spoiler:




I know the reason you're RUNNING scared
I met the MONSTER inside your head
You'll never know the FEELING of being alive
It's not ENOUGH, it never stops coming
It's not enough, so take a breath, say GOOD BYE
x | x | x
Głos



Infinity
-----------
Zdziczały

avatar

Liczba postów : 208
GODNOŚĆ : Infinity

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Lilo on Sro Cze 22, 2016 12:09 am
Po raz kolejny zwiesiła się na kilka sekund z wzrokiem wbitym gdzieś w podłogę. Późna pora nie sprzyjała sprawności myślenia, a z każdą sekundą energia coraz szybciej uciekała z organizmu blondynki. W końcu ów dzień był bardzo długi, bogaty w wydarzenia i emocje. Nie było nic dziwnego w tym, że powieki same zmierzały w dół, a głowa niebezpiecznie kiwała przy każdym oddechu. Choć intensywnym mruganiem starała się zapobiegać rychłemu zaśnięciu, tak ciało nieustannie dopominało się swego.
- Przydałoby się. - Zakryła nagłe ziewnięcie dłonią, po czym nieznacznie potrząsnęła głową. - Potrzebujemy się wyspać, a jutro też jest dzień - stwierdziła, odruchowo przecierając prawe oko zwiniętą dłonią. W błękitnych ślepiach pojawiły się łzy, tym razem już nie z emocji, a ze zmęczenia. Wytarła je niespiesznie wierzchem dłoni i powoli podniosła się na nogi. Powiew chłodnego wiatru od strony okna przyprawił ją o dreszcz, ale dzielnie go zignorowała i podeszła do kanapy, gdzie została wyciągnięta przez nią wcześniej pościel. Zebrała owe pielesze sztuka po sztuce i przeniosła przed kominek, układając w bezpiecznej odległości od ognia w miarę przemyślane legowisko. Nie było wielkiej potrzeby tworzenia nie wiadomo czego na jedną noc, gdyż rano zamierzała uporać się z problemem wybitego okna; nawet, jeżeli będzie musiała zabudować je na stałe - lepsze to, niż ziejąca zimnym powietrzem dziura.
Przysiadła na rozłożonej na podłodze grubej pierzynie i owinęła się kocem, próbując zachować jak najwięcej ciepła przy sobie. Teraz jednak była blisko paleniska, więc zimno nie wydawało się aż tak straszne. W dodatku kominek był nieustającym źródłem światła, a to dla Liselotte był ogromny plus.
- To co, dobranoc? - Uśmiechnęła się delikatnie w stronę chłopca. Skinęła głową w kierunku drugiego "posłania", identycznego jak jej własne, sugerując wymordowanemu rychłe pójście spać.

_________________
:



Lilo
-----------
Medyk     Anioł

avatar

Liczba postów : 3689
GODNOŚĆ : Liselotte Margaret Merricks

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Infinity on Sro Cze 29, 2016 11:57 pm
Obserwował jak Lilo krząta się przy układaniu posłań. Ciekawiło go, jak miękkie będzie to posłanie. Miał cichą nadzieję, że okaże się tak miękkie jak łóżko, ale nawet jeśli by tak nie było, on nie zamierzał narzekać. Przede wszystkim dlatego że to przez niego musieli kłaść sie spać na podłodze. Zaraz więc wskoczył na drugie posłanie obok Lilo. Nieco dziwnie było znów zasypiać mając kogoś niemal tuż przy swoim boku - przede wszystkim dlatego, że kiedy poprzednim razem pozwalał sobie na odpoczynek w pobliżu innej istoty, siedział za kratkami.
Tymczasem jednak zamiast poddawać się niewesołym myślom i powracać do wspomnień, Inf postanowił patrzeć w przyszłość z nadzieją. Póki co ograniczało się to do pójścia spać w ciepłym legowisku - ale w dalszej przyszłości oznaczać miało pozbycie się chipa. Co miał zrobić ze sobą potem? Nie miał pojęcia. Myśl ta uderzyła go gwałtownie i sprawiła, że dłuższą chwilę zagapił się w ogień, nie widząc płomieni.
Co on miał zrobić, jeśli faktycznie będzie wolny? Do tej pory, mimo że uciekł, nie potrafił jakoś w pełni odczuć faktu, że wyrwał się z więzienia. To ta obroża i chip. Cały czas sprowadzały go na ziemię i nie pozwalały snuć jakichś planów albo rozważać kolejnych perspektyw.
- Lilo, co się robi, jak się jest wolnym? - zadał to pytanie choć wyraźnie widział, że anielica najchętniej od razu by zasnęła. Potrzebował odpowiedzi, bo czuł ze nie zmruży oka.

_________________
Spoiler:




I know the reason you're RUNNING scared
I met the MONSTER inside your head
You'll never know the FEELING of being alive
It's not ENOUGH, it never stops coming
It's not enough, so take a breath, say GOOD BYE
x | x | x
Głos



Infinity
-----------
Zdziczały

avatar

Liczba postów : 208
GODNOŚĆ : Infinity

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Lilo on Czw Cze 30, 2016 11:43 am
Wciąż jeszcze siedziała na swoim legowisku, kiedy padło pytanie. Zamyśliła się na chwilę, wbijając spojrzenie gdzieś w sufit, jakby on miał udzielać najlepszych odpowiedzi na życiowe dylematy.
- Hm. Właściwie - Przeniosła wzrok z powrotem na wymordowanego. - to w teorii można robić wszystko to, co się chce. Teraz możesz się uczyć, bawić, spełniać swoje marzenia. Najlepiej robić to, co uszczęśliwia ciebie i bliskie ci osoby. Wtedy życie jest piękniejsze. - Uśmiechnęła się ciepło. Sama już od wieków kierowała się właśnie tą zasadą i była żywym dowodem na to, że podobna postawa rzeczywiście przynosi wiele radości. Nawet kiedy życie poważnie dawało jej w kość i wydawać by się mogło, że pozostaje tylko się załamać, zawsze pocieszała ją jedna myśl: zrobiła wszystko co w jej mocy, żeby było lepiej. Dzięki temu miała zawsze spokojne sumienie, a to już był pierwszy krok na drodze do spokoju ducha. Zresztą właśnie stąd, że całą siebie poświęcała innym, zawsze znaleźli się tacy, co potrafili to docenić. Wystarczyło jedno szczere "dziękuję" w ciągu dnia, by poprawić anielicy humor. Poczucie bycia potrzebną, przydatną, napędzało ją do dalszych działań.
- Znajdź coś, co kochasz robić i to rób. Nie ma co siedzieć na krześle i się nudzić - dodała jeszcze. Wciąż była senna, ale nie mogła pozostawić chłopca bez odpowiedzi. Bardzo ucieszyła się, że wreszcie znaleźli wspólny język i mogła mu pomóc nie tylko w sensie najbardziej podstawowym, ale bardziej... duchowo.

_________________
:



Lilo
-----------
Medyk     Anioł

avatar

Liczba postów : 3689
GODNOŚĆ : Liselotte Margaret Merricks

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Infinity on Sro Lip 06, 2016 3:00 am
- Nie mam nikogo bliskiego - wyrwało mu się po pierwszej części odpowiedzi Lilo.
Wysłuchał jej słów w skupieniu, ale tak naprawdę nie dostał jednoznacznego rozwiązania swoich wątpliwości. Uczyć się, bawić, spełniać marzenia? On nie miał żadnych marzeń. Kiedyś jego życzeniem było wydostać się na zewnątrz, poza kraty. Obroża i chip skutecznie ściągały go na ziemię, ale oto udało się - był tutaj, w Edenie, krainie aniołów, z dala od laboratoriów S.SPECu. Na wolności. Yey.
I co teraz?
Nie zamierzał jednak już męczyć Lilo. Podejrzewał jednak że teraz, kiedy jego samego zaczęła dręczyć taka myśl, nie będzie mógł zasnąć. Przynajmniej przez kilka godzin. Zaczął sobie wymyślać wszelakie cele, jakie mógłby jeszcze w życiu osiągnąć. O czym mógłby marzyć wymordowany? O zemście na Mieście 3? O założeniu rodziny? O zapewnieniu sobie godnego bytu? Szczerze to chyba tylko pierwsza opcja go pociągała, ale też nie był samobójcą. Wiedział, że istnieją w Desperacji gangi stawiające czoła żołnierzykom M3 ale jak dotąd władza w mieście nie została przejęta, nie upadła, trzymała sie w sumie dobrze. Z resztą, sama ucieczka zabrała Infowi tyle czasu i na dodatek omal nie przypłacił tego życiem. Czyli zemsta nie miała raczej prawa się wypełnić.
Nakrył się dokładniej ogonami.
Może... może mógłby spróbować znaleźć swojego ojca. Wiedział... wiedział, że urodził się wymordowanym. Więc jego ojciec też musiał takowym być. Problem w tym, że Inf nie wiedział o nim nic. Absolutnie nic. Nawet czy pierdziel jeszcze żyje. No i w sumie po co miałby go szukać?
Ale jakoś... spodobała mu sie ta myśl. Może po takim spotkaniu znalazłby jakiś kolejny cel? Postanowił więc porozmawiać o tym pomyśle z Lilo następnego dnia. Ruszył się jeszcze na chwilę z legowiska ku anielicy i liznął ją lekko w policzek. Cóż, taki Infowy buziak na dobranoc. Potem sam zwinął się w kłębek i zasnął.

_________________
Spoiler:




I know the reason you're RUNNING scared
I met the MONSTER inside your head
You'll never know the FEELING of being alive
It's not ENOUGH, it never stops coming
It's not enough, so take a breath, say GOOD BYE
x | x | x
Głos



Infinity
-----------
Zdziczały

avatar

Liczba postów : 208
GODNOŚĆ : Infinity

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Lilo on Pon Wrz 05, 2016 4:51 pm
Spojrzała na wymordowanego z rozczuleniem. W ciągu długich lat życia nigdy nie przyszło jej do głowy, żeby mieć własne dzieci. Nie żeby miała coś przeciwko rodzicielstwu, ale nie zdarzyło się, by samą siebie ujrzała w tak odpowiedzialnej roli. Właściwie wszyscy znajomi byli dla niej trochę jak dzieci, bo nie potrafiła pokonać przymusu troszczenia się o wszystkich w swoim otoczeniu.
Ta sytuacja nie była wyjątkiem. Nawet gdyby zebrany w sprawie schwytanego sąd anielski nie nakazał jej sprawowania opieki nad Infinitym, byłaby zdolna sama takie rozwiązanie zaproponować. Nie mogła patrzeć na to, jak bardzo ten biedny chłopiec miotał się w gniewie podczas rozprawy. Już wtedy poczuła, że wszystko może być inaczej, jeżeli tylko ktoś odważy się zaryzykować i pokazać mu, że da się żyć lepiej. Liselotte zamierzała być właśnie kimś takim i choć zaryzykowała wszystko, łącznie z własnym życiem, po całym dniu pełnym emocji nie miała żadnych wątpliwości - było warto. Było warto choćby właśnie dla tej chwili, kiedy mogli sobie po prostu od serca porozmawiać, bez warknięć złości, bez lęku i rzucania czym popadnie.
- To tylko kwestia czasu - odpowiedziała łagodnie. Nawet jeżeli nie każdy w to wierzył, anielica była święcie przekonana, że przy odrobinie wiary każdy kolejny dzień może być lepszy. Sama zamierzała się do tego przyczynić. - Sam zobaczysz. - Uśmiechnęła się delikatnie. Zaczynała się robić coraz bardziej senna, więc nie było sensu rozwodzić się dłużej nad tym, co i tak trzeba było zobaczyć w praktyce. Tak czy inaczej oboje bez wątpienia potrzebowali się wyspać, toteż bez dłuższego zwlekania Lise także wyłożyła się w swoim posłaniu, tak że tylko część jasnej główki wystawała spod pierzyny. Na nadejście snu nie musiała czekać długo.

[zt, koniec wątku]
Jestem potworem ;-;

_________________
:



Lilo
-----------
Medyk     Anioł

avatar

Liczba postów : 3689
GODNOŚĆ : Liselotte Margaret Merricks

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Eden :: Rajskie miasto