:: Eden :: Rajskie miasto




Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next   

Re: Mały domek    Pisanie by Infinity on Sro Maj 11, 2016 1:25 am
Infinity w końcu spojrzał jej w oczy. Zrobił to w momencie, kiedy zdrobniła jego "imię". W sumie bardziej z zaskoczenia - nikt go tak jeszcze nie nazwał. Nikt nie zwracał się do niego pieszczotliwie. Kiedyś laboranci i naukowcy opowiadali mu podniosłym tonem pełnym pasji, co mu zrobią i co dzięki temu osiągną. Chwalili go wtedy, a raczej chwalili jego ciało i geny, które mogły im pozwolić na rozwiązanie kilku zagadek medycznych... też mówili do niego pieszczotliwie, ale ich głos zawsze podszyty był jadem. Teraz to było coś zupełnie innego. Aż na chwilę zapomniał, że przed chwilą napomknął Lilo o tym, że nie może tu zostać bo im obojgu grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Aż mu na chwilę skostniałe serduszko lekko drgnęło.
Machinalnie położył dłoń na swoim karku.
To nie była pora na takie rozmyślania. Teraz już nie było odwrotu. Eh a było po prostu nawiać przy najbliższej okazji. Lilo pewnie uszanowałaby jego decyzję, zdawała sie serio szanować to co Inf miał do powiedzenia - co, nooo było dla niego nowością. Ale tymczasem wciąć tu tkwił, z anielicą, której wzrok utkwiony był w nim bardzo intensywnie.
Westchnął, uciekając ponownie spojrzeniem w bok.
- Mam... mam w karku chip... - zaczął. Może to faktycznie była okazja do pozbycia się tego kawałka elektroniki? Nosił już ją w ciele cholera wie jak długo. Zawsze gdy o nim pomyślał, czuł się nieswojo. Jakby miał za plecami kamerę, która nagrywała wszystko co robił, co mówił... - Chip lokalizacyjny... który jednocześnie jest małą bombą... mieli go zdetonować, gdybym uciekł. I uciekłem. Ale ciągle żyję. Tego nie rozumiem... prawdopodobnie myślą, że dadzą rade mnie odzyskać... Przyjdą tu w końcu...

_________________
Spoiler:




I know the reason you're RUNNING scared
I met the MONSTER inside your head
You'll never know the FEELING of being alive
It's not ENOUGH, it never stops coming
It's not enough, so take a breath, say GOOD BYE
x | x | x
Głos



Infinity
-----------
Zdziczały

avatar

Liczba postów : 208
GODNOŚĆ : Infinity

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Lilo on Pon Maj 16, 2016 1:30 pm
- Hm - mruknęła, wyraźnie zatroskana. Jasnoróżowe usta zacisnęły się nieznacznie na wieść o pozostawionej przez naukowców elektronice. Podobny zabieg, choć naprawdę nieludzki i okrutny, wcale dziewczyny nie zdziwił. Zdążyła już co nieco usłyszeć o metodach, jakie członkowie S.SPEC stosowali przy swoich badaniach i zdecydowanie jej się to wszystko nie podobało. Już samo wszczepienie komuś lokalizatora było dla Lise nie do pomyślenia, a już tym bardziej faszerowanie Bogu ducha winnej istoty materiałami wybuchowymi.
Nie mogła tego tak zostawić.
- W takim razie będziemy się musieli pozbyć tego chipa. Mam nadzieję, że nie jest w bardzo kłopotliwym miejscu... - Potarła podbródek dłonią w zamyśleniu. Jeżeli urządzenie okaże się mieć złą lokalizację, usunięcie go może okazać się zbyt wielkim wyzwaniem jak na warunki, które anielica była w stanie wystosować tu, w Edenie. Podziemia Miasta-3 charakteryzowały się lepszym przystosowaniem do wykonywania podobnych zabiegów, ale tam nie mogłaby zabrać chłopca. Wpuszczenie go do siedziby Łowców nie było możliwe nie tylko dlatego, że Infinity nie był jednym z nich; gorsze było to, że przy pomocy urządzenia lokalizującego S.SPEC byłoby w stanie odkryć położenie siedziby rebeliantów dokładniej niż kiedykolwiek. Nie mogła zaryzykować czegoś takiego, nawet jeżeli liczyliby na szczęście. Musiała ograniczyć się do tego, co była w stanie osiągnąć w Rajskim Mieście, choć nie wyglądało to optymistycznie.
- Ale nie martw się - dodała za chwilę pocieszającym tonem. - Skoro dało się go wszczepić, to i musi dać się wyciągnąć. Co prawda nie dam rady tego zrobić od razu, musiałabym wrócić do Miasta po znieczulenie, ale raczej będę w stanie się go pozbyć.
Uśmiechnęła się delikatnie, chcąc dodać białowłosemu nieco optymizmu. Wierzyła, że się uda; w końcu lekarzem była nie od dziś i różnymi rzeczami już się zajmowała, włącznie z dłubaniem ludziom i innym istotom w ciele. O ile więc naukowcy nie władowali tego nieszczęsnego chipa zbyt głęboko, Lotte powinna by w stanie go wydobyć bez uszkodzenia przy tym chłopca. Przecież miała w swoim arsenale nie tylko wiedzę i umiejętności medyczne, ale też magiczne sztuczki.

_________________
:



Lilo
-----------
Medyk     Anioł

avatar

Liczba postów : 3689
GODNOŚĆ : Liselotte Margaret Merricks

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Infinity on Czw Cze 02, 2016 8:27 am
Infinity tylko spojrzał na nią smętnie. Sam nie znał dokładnej lokalizacji chipa. Wiedział tylko, że tkwi on gdzieś w jego ciele. A że właściwie całe życie spędził w laboratorium, wszczepiono mu go już dość dawno. I od tamtej pory był jak nałożona mu na szyję, niewidzialna obroża. O fakcie, że chip zawiera w sobie niewielki ładunek materiału wybuchowego dowiedział się... można wręcz powiedzieć, "oficjalnie". Fartuchy dobitnie wbili mu do łba, że jeśli będzie szalał, jego głowa dość szybko rozstanie się z ciałem. A przecież swego czasu nawet wypuszczali go z laboratorium! Tak, mógł sobie chodzić po mieście. To chyba był jakiś eksperyment, mający sprawdzić jego zachowania wśród ludzi. Pewnie fartuchy liczyli na to, że Inf odnajdzie jakichś innych wymordowanych pochowanych po mieście i zdradzi władzom ich kryjówkę, właśnie po to, by później wszystkich wyłapać albo wystrzelać co do jednego.
Nic się takiego jednak nie stało. Inf chadzał swoimi ścieżkami, co bardzo musiało wkurzać fartuchy, bo eksperyment nie przyniósł żadnych ciekawych wyników.
Peszek.
Infinity przeniósł wzrok na swoje ręce. Poczuł się tak strasznie bezsilny. Na co mu te wszystkie mutacje, zwiększona siła, czuły słuch, kły, ogony... skoro teraz, gdy wydostał się na zewnątrz, jego życie i tak mogło zgasnąć w jednej chwili. Albo narazić na schwytanie zarówno jego jak i samej Lilo. Bo S.SPEC nie pogardziłby aniołem. Kiedyś już robili przecież na nich też eksperymenty. A nie chciał, żeby przez niego jasnowłosej się coś stało. Zaczynał ją lubić...
W jednej chwili wezbrała w nim wściekłość. Warknął głośno. Lilo nawet nie miała sekundy by go powstrzymać, kiedy nagle z jego dłoni wyrosły szpony, które w następnej chwili wbił głęboko we własny kark w desperackiej próbie wydrapania tej przeklętej elektroniki.
Bolało. Ale rył sobie w skórze bez zawahania, nie zwracając uwagi na krew lejącą się mu po rękach. Opadł na kolana.

_________________
Spoiler:




I know the reason you're RUNNING scared
I met the MONSTER inside your head
You'll never know the FEELING of being alive
It's not ENOUGH, it never stops coming
It's not enough, so take a breath, say GOOD BYE
x | x | x
Głos



Infinity
-----------
Zdziczały

avatar

Liczba postów : 208
GODNOŚĆ : Infinity

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Lilo on Czw Cze 02, 2016 3:20 pm
- Będzie dobrze, naprawdę - dodała jeszcze pocieszającym tonem. Mogło to brzmieć przekonująco w związku z tym, że Liselotte święcie w swoje słowa wierzyła. Była przekonana, że jeżeli przyłoży się do tego zadania, odniesie sukces; w końcu nie była byle pierwszą lepszą dziewczyną z ulicy, ale prawdziwym lekarzem. Nie miała nic wspólnego z oprawcami z laboratoriów w mieście, poza może białym fartuchem. Skoro obiecała pozbyć się chipa, to zrobi to nawet za cenę własnego życia. Nie mogła pozwolić na to, by Infinity po raz kolejny został przez kogoś zawiedziony. Już wystarczy, że tyle czasu wycierpiał. Miała tego pewne wyobrażenie, słyszała opowieści o tym, co działo się za zamkniętymi drzwiami budynków S.SPEC. Nawet największemu wrogowi nie życzyłaby takiego losu.
Już wydawało jej się, że wszystko było raczej w porządku. Doszli do porozumienia w kilku kwestiach, udało się nawiązać cywilizowaną rozmowę; niestety, do spokoju było nadal daleko i nagły wybuch wymordowanego boleśnie jej o tym przypomniał. Przez ułamek sekundy zamarła, patrząc jak ten rozdrapuje sobie skórę. w następnej chwili dłonie same podskoczyły do góry w obronnym geście, a sama anielica przykucnęła, próbując odnaleźć wzrokiem twarz chłopca.
- Stop, stop, spokojnie, przestań - powtarzała coraz bardziej stanowczo, choć nie podniosła głosu i nie zaczęła krzyczeć. Była o krok od powstrzymania białowłosego siłą, ale to była już ostateczność. Na dobrą sprawę i tak miała marne szanse go unieruchomić bez robienia większej krzywdy, a też nie chciała tak gwałtownie naruszać jego przestrzeni osobistej. Raczej nikt tego nie lubił, ale z drugiej strony musiała jakoś powstrzymać go przed robieniem sobie krzywdy.
- Tak sobie nie pomożesz, a tylko pogorszysz sprawę.



Lilo
-----------
Medyk     Anioł

avatar

Liczba postów : 3689
GODNOŚĆ : Liselotte Margaret Merricks

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Infinity on Czw Cze 02, 2016 4:43 pm
Nie zwracał uwagi na nic. Orał sobie skórę coraz bardziej, tnąc tkankę miękką i usilnie próbując dostać się do twardych kręgów. Już je czuł pod palcami - albo przynajmniej wyobrażał sobie, że czuje. Chciał za wszelką cenę wydobyć stamtąd chip. Miał nadzieję, że w końcu wyczuje dotykiem jakiś przedmiot, różniący się fakturą od mięsa naokoło - nawet jeśli było to praktycznie niemożliwe.
Wiedział, że Lilo będzie chciała go powstrzymać no i oczywiście nie pomylił się. Poczuł jej dłonie na swoich rękach, ale jej słowa - przynajmniej z początku, kiedy szum krwi wypełniał mu uszy - zupełnie do niego nie docierały. Tak samo było z bólem, który na początku tłumiony był przez uczucie desperaci i wściekłość. Odczuł go dopiero z czasem. Ręce zaczęły mu odmawiać posłuszeństwa, układ nerwowy darł się w agonii, obfity upływ krwi spowodował utratę sił. W końcu przestał katować swój własny kark, dysząc ciężko. Lilo bez większego trudu mogła odciągnąć jego ręce od szyi, nie było w nich już w ogóle energii. Z gardła białowłosego wydarło się stłumione przekleństwo, potem jęk bólu a potem już nic, bo zagryzł wargi do krwi. Głowa opadła mu bezwiednie - chcąc nie chcąc na ramię Lilo - bo najwyraźniej uszkodził sobie jakiś mięsień odpowiadający za utrzymanie jej pionowo.
- Ja nie chcę go tam... - wycharczał gardłowo - To jest gorsze... niż obroża...

_________________
Spoiler:




I know the reason you're RUNNING scared
I met the MONSTER inside your head
You'll never know the FEELING of being alive
It's not ENOUGH, it never stops coming
It's not enough, so take a breath, say GOOD BYE
x | x | x
Głos



Infinity
-----------
Zdziczały

avatar

Liczba postów : 208
GODNOŚĆ : Infinity

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Lilo on Czw Cze 02, 2016 5:50 pm
- Spokojnie, spokojnie - powtarzała jak mantrę, która po entym z kolei wypowiedzeniu miałaby magicznie zadziałać. Ostrożnie ujęła obie dłonie chłopaka i przesunęła pomiędzy ich oboje, tak żeby nie mógł już dłużej robić sobie krzywdy. Ręce trzęsły jej się ze strachu, ale z całej siły próbowała zachować spokój i trzeźwość umysłu. Na moment zamknęła oczy i westchnęła cichutko, zbierając w sobie siły. Na palcach czuła krew, ale nic sobie z tego nie robiła. Do tego uczucia była aż nadto przyzwyczajona.
- Spokojnie - powtórzyła ostatni raz, teraz stanowczo i pewnie. - Popatrz tu na mnie. wiem, że to musi być okropne uczucie i że nie chcesz nosić tego chipa ani minuty dłużej. Wyciąganie na siłę nic ci nie da, tylko zrobisz sobie krzywdę. Daj mi trochę czasu, zabiorę się za to porządnie i po tym ustrojstwie nie będzie śladu. Nie musisz się obawiać, jestem lekarzem i wiem co z tym zrobić.
Kolana anielicy stuknęły cichutko o podłogę, gdy postanowiła oprzeć ciężar ciała na czymś bardziej stabilnym niż palce u stóp. Okazało się to być dobrą decyzją, skoro w moment poczuła głowę chłopca na swoim barku. Trochę niepewnie puściła dłonie wymordowanego i delikatnie objęła go wokół pleców, chcąc dodać mu otuchy, choćby minimalnie.
- Nie martw się, wszystko będzie dobrze. Nie zostawię cię, rozumiesz? Zrobię wszystko, żebyś był bezpieczny. Choćbym miała zginąć - dodała szeptem.


_________________
:



Lilo
-----------
Medyk     Anioł

avatar

Liczba postów : 3689
GODNOŚĆ : Liselotte Margaret Merricks

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Infinity on Czw Cze 02, 2016 6:47 pm
Spróbował się skupić na głosie Lilo. Bardziej niż jej słowa, uspokajał go ton jej wypowiedzi. Bez protestów dał pokierować swoimi dłońmi, na których po chwili nie było śladu po pazurach. Niemniej oczywiście nadal kapały z nich krople krwi. Ogółem łazienka wyglądała teraz, jakby kogoś w niej zamordowano. I to ze szczególnym okrucieństwem.
Infinity jęknął głucho po raz kolejny.
Czy tego chciał czy nie, rana na karku zaczęła się już powoli goić. Krwawienie ustało niemalże natychmiast gdy przestał orać swoje ciało szponami. Tkanki z wolna zaczęły się odbudowywać, mimo to z pewnością jeszcze przez dłuższy czas nie będzie mógł podnieść głowy o własnych siłach.
Ton głosu Lilo pomógł mu się całkiem uspokoić, również w końcu i słowa zaczęły do niego docierać. Przyłapał się na tym jak bardzo chce, żeby to byłą prawda. Żeby Lilo faktycznie go nie zostawiła. Żeby w bezpieczny i szybki sposób pozbyła się chipa. Żeby go zabrała i zniszczyła. A Nie zwrócił nawet uwagi na fakt, że go objęła. Normalnie pewnie poczułby się ograniczony, osaczony może nawet, ale teraz takie zaciśnięcie się wokół nieco przyjaznych dłoni mu nie przeszkadzało. Zamknął oczy, oddychając głębiej jeszcze kilka razy. Ranka na ustach, powstała od zagryzania wargi, niemal od razu się zagoiła. Jedyny ślad jaki po niej został to również kilka kropel krwi na brodzie białowłosego.
- Dobrze. - wychrypiał cicho - Dobrze. Zaufam ci.
Wiele go kosztowało powiedzenie czegoś takiego. Ale jeszcze więcej będzie kosztować Lilo, jeśli to zaufanie zawiedzie.

_________________
Spoiler:




I know the reason you're RUNNING scared
I met the MONSTER inside your head
You'll never know the FEELING of being alive
It's not ENOUGH, it never stops coming
It's not enough, so take a breath, say GOOD BYE
x | x | x
Głos



Infinity
-----------
Zdziczały

avatar

Liczba postów : 208
GODNOŚĆ : Infinity

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Lilo on Czw Cze 02, 2016 9:51 pm
Z cichym westchnieniem oparła policzek o głowę chłopca. Przez sytuację sprzed chwili serce biło jej jak oszalałe, a zapach krwi nieprzyjemnie drażniła zmysł węchu. Ta woń nieodzownie kojarzyła się Lise z niekoniecznie przyjemnymi rzeczami - ranni towarzysze, czasem nawet śmiertelnie, choroby i zagrożenia. Łazienka wyglądała teraz jak rzeźnia, choć jeszcze kilka minut temu jej czystość była bez zarzutu. Anielicy aż się gorzej robiło na myśl o czekającym ją szorowaniu, ale w tej chwili miała większy problem na głowie. a konkretniej - na ramieniu, gdzie wciąż usytuowany był roztrzęsiony Infinity. Niewiele myśląc, przygarnęła go do siebie i ostrożnie pogłaskała po plecach, nie chcąc go zanadto wystraszyć. Nie miała pojęcia, jak osoba i jego bagażu doświadczeń może zareagować na różne gesty, które dla Lotte były całkowicie naturalne i niegroźne.
- Cieszę się - szepnęła, a w jej oczach zaczęły pojawiać się łzy. Zbyt wiele emocji potrzebowało znaleźć ujście; strach, zmartwienie, troska i ulga, a także wiele innych - wszystkie musiały w jakiś sposób wypłynąć na zewnątrz i właśnie dlatego najpierw jedna, potem druga, a później jeszcze kolejne bezbarwne kropelki powędrowały w dół anielskiej twarzyczki. Na moment schowała twarz w białych włosach wymordowanego, jakby wstydząc się własnego płaczu, choć przecież nikt i tak go nie widział. Kilka razy pociągnęła nosem, nim udało jej się powstrzymać dalsze ronienie łez. Krew na jej dłoniach zaczynała już krzepnąć, podobnie jak ta na podłodze, a to sugerowało, żeby jak najszybciej pozbyć się zabrudzeń.
- No. To chodźmy zająć się czymś innym i nie myślmy na razie o chipie. Już niedługo go nie będzie, nie ma się czym martwić. Wracajmy do pokoju, co? - zaproponowała, ostrożnie odsuwając się od chłopca. W wannie pozostało jeszcze trochę wody, która posłużyła blondynce do umycia rąk. Brak nowoczesnej kanalizacji zmuszał do oszczędnego gospodarowania wodą, więc wkrótce w wannie wylądowało też kilka szmatek, które po wykręceniu dziewczyna rzuciła na podłogę i zmyła całą zalegającą tam krew. Porządek musiał pozostać, co by się nie działo.

_________________
:



Lilo
-----------
Medyk     Anioł

avatar

Liczba postów : 3689
GODNOŚĆ : Liselotte Margaret Merricks

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Infinity on Nie Cze 05, 2016 1:40 am
Infinity zamknął oczy. Jego czuły słuch wychwytywał wiele i podpowiadał mu o tym, co w dużej mierze działo się z Lilo. Serce galopowało jej w piersi jak głupie... ze strachu? Zaskoczenia? Prawdopodobnie tak. Na jej miejscu Infinity pewnie też by się przeraził... Chyba. Nie był pewien. Trwał w jej uścisku, niezdolny do jakiejś konkretniejszej akcji. Nie chodziło nawet o to że nie miał sił - utrata krwi była co prawda dość spora i osłabiła go znacząco - ale nie na tyle, by nie mógł się ruszyć. Chyba po prostu wolał tkwić w jej ramionach, w chociaż było to dla niego uczucie zupełnie obce. Czuł się wtedy jakoś inaczej, nie rozmyślał wcale o chipie w swoim karku, bo ten przecież niedługo zostanie usunięty, prawda?
Otworzył oczy, nieco zdziwiony, kiedy zorientował się, że dziewczyna płacze. Nie, nie usłyszał łez spadających po jej policzkach, aż tak dobrego słuchu nei miał. Ale usłyszał zmianę w jej głowie, no i potem jeszcze pociągnięcie nosem. No płacz jak nic. Tylko czemu płakała? Czy tak bardzo ją wystraszył? W sumie to bardzo możliwe.
Nie zrobił jednak nic, bo co miałby. Nie znał się na pocieszaniu, nie pocieszał nikogo od bardzo, bardzo dawna. Kiedyś była taka osoba, na której mu zależało i która w jego oczach powinna być zawsze wesoła, więc starał się poprawić jej humor. Ale to było lata temu a po towarzyszu z klatki obok nie został nawet ślad.
Infinity dał się jej więc wypłakać. Najwyraźniej potrzebowała teraz równie wielkiego pocieszenia co on sam. Więc słuchał w ciszy jak dziewczyna pociąga nosem i czekał, aż się uspokoi. Kiedy ta odsunęła się od niego, musiał szybko podeprzeć dłońmi brodę i unieść twarz, leciała mu bowiem do przodu z powodu uszkodzenia mięśnia, znajdującego się najwidoczniej na karku i podtrzymującego całą głowę. Spojrzał na krwawe pobojowisko i było mu trochę wstyd. Wyszedł więc szybko z łazienki i położył się na podłodze tuż przed kominkiem. Cały czas musiał podpierać sobie głowę, ale w końcu złożył się na boku w kłębek przed ogniem a ranie pozwolił zrastać w swoim tempie.

_________________
Spoiler:




I know the reason you're RUNNING scared
I met the MONSTER inside your head
You'll never know the FEELING of being alive
It's not ENOUGH, it never stops coming
It's not enough, so take a breath, say GOOD BYE
x | x | x
Głos



Infinity
-----------
Zdziczały

avatar

Liczba postów : 208
GODNOŚĆ : Infinity

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Lilo on Pon Cze 06, 2016 1:28 pm
Wierzchem dłoni odgarnęła z czoła wpadającą jej do oczu grzywkę. W wirze pracy zawsze umykało jej, że powinna ją w końcu przyciąć na mniej uciążliwą długość i konieczność ta przypominała się tylko wtedy, kiedy zdecydowanie nie miała na to czasu. Teraz też bardziej absorbowało ją pozbywanie się plam krwi z podłogi na tyle szybko, by nie zdążyła tam zaschnąć. Infinity wyszedł z łazienki, więc miała nieco szersze pole manewru i mogła bez problemu pomachać szmatą. W kilka minut po zabrudzeniach nie pozostał nawet ślad, a mokre ścierki po porządnym wykręceniu zawisły na żerdce służącej jako suszarka.
- Hej, Innie, w porządku? - zapytała, gdy po wyjściu do salonu ujrzała swojego podopiecznego zwiniętego na podłodze. Wcześniej dość poważnie rozdrapał sobie kark, ale wspominał też o nadzwyczajnych zdolnościach regeneracyjnych. Nie miała pewności, czy stało mu się coś złego, czy może tylko był przygnębiony albo śpiący. Tak czy inaczej leżenie na ziemi nie było szczególnie dobrym pomysłem, skoro przez wybitą w oknie szybę do pomieszczenia wdzierało się coraz więcej zimnego powietrza. Tylko ogień w kominku dzielnie wyrównywał straty, choć i on lada chwila mógł zgasnąć. Gdy tylko anielica to zauważyła, dorzuciła kolejne polano, które po niedługim czasie również zajęło się płomieniem. Obróciła się tyłem do paleniska i usiadła na podłodze po turecku.

_________________
:



Lilo
-----------
Medyk     Anioł

avatar

Liczba postów : 3689
GODNOŚĆ : Liselotte Margaret Merricks

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Infinity on Pią Cze 10, 2016 8:17 am
Leżał i patrzył się w ogień. Z całą pewnością narobił okropnego bałaganu, nie tylko w łazience ale w salonie też. Idąc tutaj zostawił przecież za sobą ślady krwi, a w miejscu w którym leżał, na deskach zebrała się niewielka kałuża posoki, która już krzepła. No i oczywiście sam był cały uwalony czerwienią, w końcu ta lała się z jego karku, po plecach i nogach w dół. Sprawiał same problemy, dobrze o tym wiedział. I zrobiło mu się bardzo głupio. Przecież nawet doprowadził Lilo do płaczu. Nigdy nie miał kogoś, kto by się o niego troszczył i poczuł się źle, kiedy doprowadził do takiego stanu kogoś, komu zdecydował się zaufać.
Przeniósł wzrok na Lilo, kiedy ta po uprzątnięciu łazienki podeszła sprawdzić czy wszystko z nim w porządku. Odmruknął tylko cicho, twierdząco. Nic mu nie było. Znaczy no, było, ale kark już się ładnie goił. Pewnie zajmie mu to chwile, pewnie przez całą noc a może i następny dzień nie będzie mógł trzymać głowy prosto bez korzystania z pomocy rąk, ale nic mu nie było. Zimno też mu specjalnie nie przeszkadzało, bo w końcu był do niego przyzwyczajony. Choć fakt, teraz odczuwał je mocniej niż zwykle. Prawdopodobnie dlatego że skóra jednak przywykła do ciepła w kąpieli.
- Znów jestem brudny. - wychrypiał za to, spoglądając na Lilo kiedy ta usiadła obok niego na podłodze. Zmaterializował jeden z ogonów i zarzucił go na ramiona dziewczyny. W końcu w pokoju było chłodno przez to rozbite okno, które próbował potem jakoś nieudolnie zatkać poduszką.

_________________
Spoiler:




I know the reason you're RUNNING scared
I met the MONSTER inside your head
You'll never know the FEELING of being alive
It's not ENOUGH, it never stops coming
It's not enough, so take a breath, say GOOD BYE
x | x | x
Głos



Infinity
-----------
Zdziczały

avatar

Liczba postów : 208
GODNOŚĆ : Infinity

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Eden :: Rajskie miasto