:: Eden :: Rajskie miasto




Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next   

Re: Mały domek    Pisanie by Lilo on Sob Mar 19, 2016 8:31 pm
- O. - Uśmiechnęła się delikatnie, przypatrując się reakcjom wymordowanego. A więc jednak, osiągnęła sukces. Cieszyła się; jakże by się mogła nie cieszyć, skoro udało jej się przekonać to biedne stworzenie do czegoś dobrego. Wiedziała już, że chłopak wcale nie miał w życiu łatwo i choćby z tej przyczyny chciała mu pomóc najbardziej jak tylko była w stanie. Dała mu dach nad głową, nakarmiła, a teraz w końcu zgodził się na ustępstwa w kwestii higieny. Wszystko wskazywało na to, że byli na dobrej drodze do ucywilizowania, oczywiście małymi kroczkami. Lise wolała nie wprowadzać zbyt wielu zmian na raz, ażeby biedaka nie przytłoczyć. Wiedziała jednak, że bez kąpieli ani rusz, w końcu to jedna z najbardziej podstawowych rzeczy. Może to dlatego ten sukces ucieszył ją tak bardzo.
Tył głowy nadal nieprzyjemnie pulsował, więc nakryła go wolną dłonią i potarła nieznacznie, chcąc stłumić uderzający ból. Wiedziała, że nie zrobiła sobie nic poważnego - moc diagnozy działała na nią zawsze, niezależnie od woli, więc nie mogłaby być nieświadoma jakichkolwiek obrażeń. Teraz po prostu musiała przetrzymać jakiś czas z guzem na potylicy, a przecież nie takich rzeczy już doświadczała. Wszystko będzie dobrze.
- No to chodź. Sam zobaczysz, że będzie fajnie - dodała zachęcającym tonem, kiwając głową w stronę drzwi do łazienki. Zamierzała poczekać, aż chłopak zejdzie z okna i ze wszystkim mu pomóc. Uśmiechnęła się jeszcze ciepło, ignorując nieznośne łomotanie w czaszce oraz chęć skrzywienia się, rzucenia na łóżko i zwinięcia w kulkę. Wytrzyma, aż nie przestanie boleć. Z uśmiechem na twarzy. Zresztą im bardziej angażowała się w rozweselanie Infinity'ego, tym bardziej sama zapominała o swoich problemach, nawet jeżeli te próbowały pięściami dobić się do jej świadomości.



Lilo
-----------
Medyk     Anioł

avatar

Liczba postów : 3689
GODNOŚĆ : Liselotte Margaret Merricks

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Infinity on Wto Mar 22, 2016 1:47 am
Przez chwilę jeszcze się wahał, nawet pomimo że sam wyraził przecież chęć wymycia się. Siedział na tym swoim parapecie i po prostu patrzył. Uśmiech Lilo znów nieco go spłoszył. Wciąż zastanawiał się czy anielica nie będzie potem czegoś od niego chciała. Taka bezinteresowna pomoc to nie było coś, o czym Inf kiedykolwiek w ogóle słyszał a co dopiero tego doświadczył. Zszedł jednak ze swojego miejsca. Całą swoją postawą nie wskazywał, że w stu procentach zaufał Lilo co do tej kąpieli - ramiona miał zgarbione, napięte a i spojrzenie czujnie zerkało na anielicę. Zanim jednak udał się do pomieszczenia służącego za łazienkę, chwycił dużą poduszkę z kanapy i posadził ją na miejscu, gdzie sam jeszcze przed chwilą siedział. Zatkał w ten sposób dziurę, którą wcześniej zasłaniał ogonami. Nadal, nie był to idealny zamiennik dla wybitej szyby, zimno nadal wdzierało się do środka, ale przynajmniej nie w ilościach hurtowych.
Dostrzegł ten ruch, to złapanie się za kark. Domyślił się, że miejsce uderzenia nadal boli. To znaczy jego pewnie by nie bolało, jego zdolność regeneracji zaleczyłaby guza czy siniaka zanim ten by się rozwinął. Ale oczywiście znał ból, a wiedział że niewiele osób dookoła ma równie szybką zdolność do regeneracji co on. Nie powiedział jednak nic, po prostu na chwilę przystanął koło Lilo, gdy obok niej przechodził i posłał jej uważne spojrzenie.
Zaraz jednak wszedł do łazienki. W powietrzu nadal unosiło się ciepło i wilgoć po tym jak kąpała się tutaj sama anielica.
Już to uderzyło Infa. Prysznice gdzie był zmuszany do mycia się były zawsze lodowate i niezwykle surowe w wystroju. Białe kafelki. Rury. Prysznice biegnące od góry. No i były ogromne, co pozwalało umyć się na raz większej grupie wymordowanych. Jak w więzieniu. Zaś łazienka Lilo była raczej niewielkich rozmiarów. I taka dość... przytulna. Inf nie znał się na wystroju wnętrz, ale to podobało mu się znacznie bardziej niż prysznice w siedzibie S.SPECU.
Zaciekawiony i zachęcony, niewiele myśląc, Inf zaraz zrzucił z siebie szmaty, będące może nawet kiedyś porządnymi ubraniami.

_________________
Spoiler:




I know the reason you're RUNNING scared
I met the MONSTER inside your head
You'll never know the FEELING of being alive
It's not ENOUGH, it never stops coming
It's not enough, so take a breath, say GOOD BYE
x | x | x
Głos



Infinity
-----------
Zdziczały

avatar

Liczba postów : 208
GODNOŚĆ : Infinity

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Lilo on Wto Mar 22, 2016 4:50 pm
Dostrzegła niepewność w postawie chłopca; wciąż wyglądał jak zaszczuty zwierzak, który po wyswobodzeniu nadal nie wierzy w swoją wolność. Na dobrą sprawę chyba tak właśnie było, przynajmniej na to by wskazywały wszystkie znaki na niebie i ziemi. Musiała to zrozumieć, sama pewnie zachowywałaby się podobnie na jego miejscu. Po długim czasie spędzonym w zamknięciu, wśród nieżyczliwych ludzi, chyba każdy wzdragałby się przed zaufaniem prawie obcej osobie. Lise jednak robiła wszystko, by ułatwić wymordowanemu powrót do normalności. Nie złościła się i nie krzyczała, czekała cierpliwie, aż ten zgodzi się na jej kolejne propozycje. Dopiero dzięki temu mogła osiągnąć cokolwiek na drodze ku dobremu.
Pewnie otworzyła drzwi do łazienki, od razu zagospodarowując wszystko, co potrzebne. Sprawdziła temperaturę wody na przyczepionym do zbiornika starym termometrze i mruknęła z aprobatą. Akurat zdążyło się nagrzać tyle, by kolejna osoba mogła się bez problemu wykąpać. Wprawdzie wyposażenie pomieszczenia niczym nie przypominało nowoczesnych wnętrz z Miasta, ale działało równie sprawnie. Sporo udogodnień polegało na zmyślnych instalacjach i magicznych urządzeniach, dzięki którym funkcjonowało coś w rodzaju bieżącej wody. Zawsze to lepiej, niż nosić co chwila wodę ze studni - tej używała tylko w celach gastronomicznych, zaś przy myciu zupełnie dobrze sprawował się system grzewczy uwzględniający palenie w kominku jako źródło ciepła. Stąd właśnie brała się podgrzana woda, którą bez zwłoki napuściła do czystej wanny. Zadbała nawet o to, by kąpiel nie była zbyt gorąca; w końcu nie chciała, żeby się chłopak oparzył.
Wkrótce wody było wystarczająco. Lotte odwróciła się w kierunku białowłosego i gestem dłoni wskazała na wannę.
- Możesz wskakiwać. Tylko uważaj, żeby się nie pośliznąć - dodała tonem pełnym troski, choć nadal z uśmiechem na twarzy. Zaraz też przypomniała sobie o pewnym równie ważnym szczególe; zdjęła z niedalekiej półki dwie buteleczki, każdą z nich odkręciła i wyciągnęła w kierunku Infiego.
- Który zapach wolisz? - zapytała, a następnie zgodnie z odpowiedzią wlała trochę któregoś ze specyfików do wody. Włożyła też doń rękę i pomachała lekko, wzburzając płyn i powodując tym samym powstanie delikatnej warstewki piany na powierzchni. W powietrzu rozeszła się przyjemna woń, jakże charakterystyczna dla normalnych czynności kąpielowych.
Odsunęła się od krawędzi wanny i przepuściła wyrozbieranego już chłopca. Teraz musiał się sam przekonać co i jak - powoli, na spokojnie, we własnym tempie. Awersja do kąpieli nie brała się znikąd, więc barierę niechęci musiał pokonać z własnej woli. Tylko w ten sposób dało się naprawdę przekonać, że nie ma w tym nic strasznego.

_________________
:



Lilo
-----------
Medyk     Anioł

avatar

Liczba postów : 3689
GODNOŚĆ : Liselotte Margaret Merricks

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Infinity on Wto Mar 29, 2016 4:59 pm
Kiedy już Inf zrzucił z siebie szmaty, zerkał z lekką nieufnością, ale i zaciekawieniem, co też Lilo wyczynia. Niewielkie pomieszczenie mimo swojego w miarę przytulnego, jak już to określił Inf, wnętrza, jednocześnie było odrobinę klaustrofobiczne. Tym pilniej chłopak śledził ruchy anielicy. Cała ta aparatura nie zrobiła na nim większego wrażenia, w końcu można niejako powiedzieć, że Inf "wychował" się w mieście. Tam wszelaka maszyneria była obecna, szczególnie w takim miejscu jak laboratorium. Białowłosy nawet się nie zastanawiał jak to działa. Skąd bierze cię woda. Po prostu leciała. Zawsze się to wszystko samo działo po naciśnięciu guziczka, przechyleniu wajchy, przekręceniu pokrętła...
Tak więc samo pojawienie się ciepłej wody nie było niczym zaskakującym, woda nie była niczym zaskakującym... ale jednak podchodził do tego dość nieufnie. Ciepła? Woda? W takiej miał się kąpać? Nie w zimnych strugach spod prysznica?
Buteleczki które Lilo podsunęła mu pod nos również były zaskoczeniem. Skąd taki ładny zapach? Rzadko zdarzało mu się wąchać coś tak ładnego. W laboratorium wszystko cuchnęło sterylnością. Wybrał jedną chociaż nieco na ślepo, oszołomiony przyjemną wonią. Ale najlepsze miało dopiero nadejść.
Piana, którą Lilo wytworzyła ruchami ręki, wywołała u Infa ogromną ciekawość. Przyparł zaraz do ściany zaraz do ścianki wanny, opierając się o żeliwo i począł wlepiać wzrok w biały twór. Oczywiście widział już kiedyś pianę, taką naturalną. Taką co sie formuje na przykład na brzegach kałuży. Ale jej było bardzo mało i była paskudna, brudna i w ogóle. A tu? było jej dużo, była czyściutka, biała i pachnąca.
Klęknął przy wannie i ręką zaczął badać puszystą masę. Jej dotyk na skórze był bardzo ciekawy. Nie stawiała oporu, rozstępowała się od razu. Niemal czuł jak bąbelki pękają w kontakcie z jego skórą. Potem wsadził rękę do ciepłej wody. Trwał tak przez chwilkę, potem powoli i z niejakim wahaniem w końcu podniósł się i wszedł do wanny. Posadził tyłek w wodzie. Woda nie była na tyle gorąca by parzyć ale bardzo ciepła. Cieplejsza niż chyba kiedykolwiek zdarzyło mu się poczuć. Jego blada skóra zaczęła się niemal od razu nieco czerwienić.
Swoją drogą teraz, kiedy Inf pozbył się ubrań i siedział nagi w wannie można było zobaczyć, w jak mizernym jest stanie. Nie był chodzącym szkieletem, ale dość wyraźnie było widać mu żebra, kości miednicy, obojczyki... mięśnie miał twarde i żylaste. Ale skóra, choć szara, była niemalże gładka jak pupcia niemowlęcia. Inf miał tylko kilka blizn - i do tego drobnych. A wszystkie były pamiątkami po ucieczce z miasta. Urządzili wtedy go nieźle a przez wycieńczenie organizmu, nie był w stanie porządnie zaleczyć ran. Nawet mimo swojej super regeneracji.
Nie przejmował się jednak w tej chwili tym w ogóle. Teraz najważniejsza była piana. Inf zaczął się bawić nią niemalże jak dziecko.

_________________
Spoiler:




I know the reason you're RUNNING scared
I met the MONSTER inside your head
You'll never know the FEELING of being alive
It's not ENOUGH, it never stops coming
It's not enough, so take a breath, say GOOD BYE
x | x | x
Głos



Infinity
-----------
Zdziczały

avatar

Liczba postów : 208
GODNOŚĆ : Infinity

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Lilo on Sob Kwi 02, 2016 2:49 pm
Cofnęła się o krok, pozwalając chłopcu nacieszyć się zabawą. Pewnie za jakiś czas przejdzie mu fascynacja czymś tak prozaicznym jak piana z płynu do kąpieli, ale skoro miał okazje zobaczyć ją pierwszy raz w życiu - niech się pobawi. Nie zamierzała go pośpieszać właśnie z tej przyczyny, że teraz miał okazję oswoić się z kąpielą w prawdziwym znaczeniu tego słowa. Żadnych zimnych pryszniców, oglądania pod lupą i innych dziwacznych zabiegów, jakie naukowcy z S.SPEC stosowali na swoich królikach doświadczalnych. Jak łatwo się domyślić, Liselotte było bardzo daleko do katów w białych fartuchach, nawet jeżeli sama w pracy nosiła ów źle się kojarzący strój.
Przysiadła na taborecie stojącym pod ścianą i po prostu obserwowała. Jednym z jej ulubionych zajęć było sprawianie innym radości, toteż sama cieszyła się z tego widoku. Wystarczyło popatrzeć na uśmiech zdobiący czyjąś twarz z tak prostego powodu, ten piękny rodzaj dziecięcej fascynacji. Mogłaby się temu przyglądać niemal w nieskończoność, ale tak czy siak nie pozwalało na to zjawisko stygnięcia wody. Prędzej czy później zrobi się zimna i nieprzyjemna, a tego przecież chyba nikt by nie chciał. Mało jest masochistów lubiących pluskanie w przeręblu.
- I jak, w porządku? - zapytała w końcu, opierając dłonie na kolanach i pochylając się nieznacznie. Wprawdzie widziała rezultat swoich starań, ale chciała jeszcze usłyszeć ich werbalne potwierdzenie. Ot, może się jeszcze czegoś dowie. Doinformowanie to w końcu bardzo ważna rzecz.
- Trzeba się będzie umyć z całego tego brudu, hm? Póki woda jeszcze ciepła. - Wskazała na smugi niepożądanych substancji na ciele wymordowanego, które nadal wymagały uwagi. Chyba lepiej było się z nimi uporać od razu, a potem zostawić czas na zabawę. Zresztą było jeszcze wiele innych interesujących rzeczy, którymi miała nadzieję zainteresować chłopca. Higiena osobista była dopiero pierwsza, a za nią ciągnęła się cała lista. Lotte była ciekawa, czy Infinity w ogóle potrafił czytać i pisać. Nie była pewna, czy ktokolwiek zadał sobie trud nauczenia podstawowych czynności kogoś, z czyim życiem tak naprawdę do niedawna się nie liczono. Podobne traktowanie istot żywych nie mieściło jej się w głowie i mając jednego z nich pod opieką po prostu musiała zrobić wszystko, by wynagrodzić mu czas spędzony w zamknięciu.

Ha! Też umiem pisać krótkie posty!



Lilo
-----------
Medyk     Anioł

avatar

Liczba postów : 3689
GODNOŚĆ : Liselotte Margaret Merricks

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Infinity on Sro Kwi 20, 2016 12:11 am
Czytanie? Pisanie?
A skąd! Infinity był całkowicie niepiśmienny oraz nie znał ani jednej litery. Pewnie, wiedział, że można się porozumiewać za pomocą tych dziwnych znaczków. Znał kształt kilku liter, które układały się w jakieś słowa i, choć nie potrafił przeczytać danego wyrazu, wiedział mniej więcej co on oznacza. Takim wyrazem było na przykład "Exit". Taki wyraz widniał nad drzwiami, za którymi często znikali naukowcy w laboratorium i wracali dopiero następnego dnia. Domyślił się więc, że musiało to mieć coś wspólnego z wyjściem.
Nie domyślał się, że Lilo najprawdopodobniej będzie chciała go nauczyć tych dwóch umiejętności. Jeśli faktycznie miała taki zamiar, na pewno będzie musiała sie przygotować na kolejne napady złości. W końcu nauka czytania i pisania nie jest prosta dla laika i frustracja na pewno będzie przez długi czas towarzyszyć Infowi. Problem jednak mógł nie będzie aż tak poważny, bo białowłosy potrafił się bardzo mocno skupiać. Może więc załapie o co chodzi stosunkowo szybko?
Tymczasem jednak w głowie była mu jedynie zabawa pianą. Kiedy Lilo się do niego odezwała, oderwał wzrok od białej puszystej piany i spojrzał na nią. Rzucił okiem jeszcze raz na pianę. Normalnie zaprotestowałby. Znalazł sobie jakieś zajęcie, które bardzo mu się podobało, a ktoś chciał mu to przerwać, sprzeciwić się jego woli... wręcz narzucić mu swoją wolę, jeśli określić to w dość dosadny sposób. Przez jego głowę przeleciały jednak urywki wspomnień dzisiejszego dnia. Lilo w końcu nie zrobiła do tej pory nic na jego szkodę.
Z niejakim oporem jednak zanurzył się cały w wodzie. Na chwilę zniknął pod jej powierzchnią i po chwili wynurzył się cały mokry. Otrzepał się z wody. Wziął trochę piany na ręce i zaczął się myć. Chwilę to zajęło bo był cały zakurzony a miejscami nawet jego skóra pokryta była pokryta resztkami zaschniętej krwi. Jednak po pewnym czasie nawet jego włosy, wcześniej szare od brudu, teraz pokazały swój czysty, biały kolor. Jedyny problem miał z domyciem pleców.
W czasie jego mycia piana jednak opadła znacznie. Spojrzał nieco rozczarowany na Lilo.

_________________
Spoiler:




I know the reason you're RUNNING scared
I met the MONSTER inside your head
You'll never know the FEELING of being alive
It's not ENOUGH, it never stops coming
It's not enough, so take a breath, say GOOD BYE
x | x | x
Głos



Infinity
-----------
Zdziczały

avatar

Liczba postów : 208
GODNOŚĆ : Infinity

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Lilo on Czw Kwi 21, 2016 11:14 pm
Nie zamierzała bezczynnie stać i czekać, aż sobie ze wszystkim poradzi. Gdy już doszli do porozumienia co do konieczności doczyszczenia wymordowanego ze wszystkich nagromadzonych brudów, Lise wydobyła z szafki nieużywaną gąbkę i wręczyła chłopcu, żeby ułatwić mu sprawę. Zresztą zauważyła, że do pleców miał problem sięgnąć i od razu pospieszyła z pomocą, starając się przy tym działać spokojnie i delikatnie. Nie chodziło jej o to, co naukowcy władz osiągali przemocą. Cały wieczór walczyła jak lwica z przeszłością chłopca; chciała przekonać go, że rzeczywiście może być lepiej niż dotychczas i że może jej zaufać, co chyba było najtrudniejszym zadaniem w całym jej życiu. Skomplikowane operacje chirurgiczne nie umywają się do próby zdobycia czyjejś przychylności, kiedy ów osobnik miał za sobą tak wyniszczające doświadczenia.
Dostrzegła zawiedziony wyraz twarzy jasnowłosego i od razu pospieszyła z pocieszającym uśmiechem.
- Nie martw się, zdążysz się jeszcze pobawić. W końcu trzeba się myć codziennie - zapewniła. Jeżeli Infinity zdecydowałby się zawierzyć anielicy i zostać w tym domu, mógł być pewien, że tylko na tym zyska. W końcu Lotte miała w planach nie tylko przekonanie do kąpieli, ale też różne inne ciekawe rzeczy. Nawet nauka czytania czy pisania nie była stuprocentowym priorytetem; blondynka przede wszystkim chciała pokazać swojemu podopiecznemu, jak bardzo świat może być dobry i piękny. Nie bez powodu to do niej sąd anielski skierował wymordowanego; zapewne przewidzieli, jakie dziewczyna będzie miała podejście do sprawy i że uczyni wszystko, by wyprowadzić chłopca na dobra drogę.
Odłożyła gąbkę na płaski brzeg wanny i znów podeszła do jednej z szafek, żeby wydobyć ze środka czysty ręcznik. Rzadko przyjmowała gości, a dom niegdyś zamieszkiwało więcej osób, stąd też miała duży zapas podstawowych przedmiotów codziennego użytku. Rozłożyła więc puszysty materiał i strzepnęła lekko, jakby wyprostowanie rogów było w tej chwili priorytetem. Nie było, ale tak przywykła do codziennych czynności, że wykonywała je już w zasadzie automatycznie.
- Chodź - rzuciła do chłopca zachęcająco. - Jest jeszcze bardzo dużo ciekawych rzeczy, które można robić - dodała z pokrzepiającym uśmiechem. Miała aż za wiele pomysłów na to, czym jeszcze powinna spróbować zainteresować białowłosego. Na pewno nie starczy jej na to dnia czy tygodnia, a przecież nie mogła siedzieć w Edenie w nieskończoność. To ją trochę martwiło, ale zdecydowała nie przejmować się tym w tej konkretnie chwili. Na to jeszcze przyjdzie czas.



Lilo
-----------
Medyk     Anioł

avatar

Liczba postów : 3689
GODNOŚĆ : Liselotte Margaret Merricks

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Infinity on Nie Kwi 24, 2016 11:59 pm
Może tego nie było widać, ale Inf naprawdę cieszył się tą kąpielą. Nie pamiętał kiedy ostatnio miał okazję zanurzyć się w ciepłej wodzie. Zawsze była zimna, on spotykał się głównie z zimnem. W końcu przestało ono być aż tak uciążliwe... choć łatwiej będzie powiedzieć, że po prostu do tego przywykł. Nie znaczyło to jednak, że mu to nie przeszkadzało. Tym większą więc teraz radość miał z ciepłego wnętrza domku.
Znów spojrzał na Lilo, kiedy ta zapewniła go o tym, że jeszcze będzie mógł się pobawić pianą. Myć codziennie? Serio? Zmarszczył lekko brwi. Ale że trzeba? Jak to? W laboratorium zaganiali ich pod prysznic może dwa razy w tygodniu. I dobrze, bo Inf pewnie w końcu by tam zamarzł. A jak leżał w swojej celi to przynajmniej mógł się okryć ogonami. Inne obiekty eksperymentalne nie miał takiego szczęścia.
Sądził, że będzie mógł jeszcze sobie poleżeć w ciepłej wodzie, dlatego znów się skrzywił, kiedy Lilo wyciągnęła ręcznik, najwyraźniej chcąc by wyszedł. Schował się na chwilę bardziej w wodę, tak że tylko mu nos i oczy wystawały ponad powierzchnię. Piany jednak nie było, nie było więc po co dłużej tu siedzieć. Wyraźnie zawiedziony w końcu usiadł a następnie podniósł się i wyszedł z wanny, zraszając przy okazji pół podłogi w łazience kroplami wody. Zadrżał, bo powietrze było zdecydowanie chłodniejsze w odczuciu. W końcu sam nieźle sie  nagrzał w tej kąpieli! Dał się zakutać w ręcznik i przysiadł na krawędzi wanny, pozwalając Lilo dokładnie się wytrzeć. Sam pewnie przetarłby się tu i ówdzie i wrócił do pokoju nadal z wodą cieknącą, ot choćby z włosów. Wolał więc zostawić to jej.
Cały czas milczał, pogrążony w myślach. Spoglądał na Lilo, na jej małe dłonie, na jasne oczy, zatroskany wyraz twarzy. Odtwarzał ponownie w myślach wszystko co dla niego zrobiła. Była miła, naprawdę miła. Prawie pozbył się już podejrzeń, że miała jakiś plan, mający na celu uprzykrzenie mu życia, albo oddanie ponownie w ręce S.SPECu. Prawie.
Skoro jednak była tak troskliwa, z nim u boku była w niebezpieczeństwie.
- Nie mogę tu zostać - powiedział, wbijając wzrok w podłogę.

_________________
Spoiler:




I know the reason you're RUNNING scared
I met the MONSTER inside your head
You'll never know the FEELING of being alive
It's not ENOUGH, it never stops coming
It's not enough, so take a breath, say GOOD BYE
x | x | x
Głos



Infinity
-----------
Zdziczały

avatar

Liczba postów : 208
GODNOŚĆ : Infinity

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Lilo on Sob Kwi 30, 2016 1:38 pm
Od razu owinęła chłopca ręcznikiem, żeby nie zmarzł za bardzo po wyjściu z wanny. Może i mieli domek z cegły, rzecz niezbyt częstą w Edenie, ale nie było co liczyć na centralne ogrzewanie, kaloryfery i skomplikowane instalacje. Ciepła woda płynęła w prowizorycznie zmontowanych rurach tylko dlatego, że anielica dzielnie przynosiła wiadrami wodę z naturalnych źródeł, a dzięki swoim zdolnościom mogła podgrzać ją przy pomocy ognia lub bezpośrednio. Życie na poziomie poza miastem było naprawdę bardzo skomplikowaną sprawą; już nawet w podziemnej siedzibie rebeliantów panowały lepsze warunki niż w Rajskim Mieście.
Minuta-trzy i wymordowany został w całości wysuszony z pozostałej po kąpieli wody, od palców u stóp po czubek głowy. Zostawiła go owiniętego w ręcznik, po czym zerknęła na brudne, potargane szmaty, które z siebie zdjął.
- Hm, przecież dali mi dla ciebie ubrania na zmianę. Zaczekaj moment, zaraz przyniosę. - Uśmiechnęła się delikatnie i żwawym krokiem wyszła z łazienki, kierując się w stroną przedpokoju. To tam zostawiła torbę, którą wręczyli jej aniołowie obecni na sądzie. Zawierała ona kilka artykułów pierwszej potrzeby, które mogły przydać się anielicy w doprowadzaniu wcześniejszego więźnia do w miarę dobrego stanu. Przecież trudno od niej wymagać, żeby sama utyrała na żywność dla dwóch osób i jeszcze miała na zbyciu jakieś męskie ciuchy. Dlatego teraz dorwała się do otrzymanych zapasów i wyciągnęła równiutko poskładane ubrania, po czym wybrała spośród z nich te lżejsze, coś na kształt piżamy. W końcu był już wieczór i najwyższa pora do spania. Złapała co trzeba w ręce i wróciła do łazienki, by wręczyć ubrania chłopcu.
- Trzymaj. Takie ci wybrałam teraz do spania, a resztę schowamy do szafy. Trzeba je przejrzeć czy będą na ciebie pasować, bo jakby co zawsze mogę je odnieść i spróbować zdobyć lepsze. Ale to raczej nie teraz, nie chcę cię tym męczyć - nadmieniła w oczekiwaniu, aż jasnowłosy się ubierze. We wciągnięciu na siebie kilku fatałaszków już z pewnością nie potrzebował pomocy dziewczyny, więc wystarczyło by przystanęła przy ścianie i zaczekała, aż będzie gotowy.
Na jego kolejne słowa lekko ściągnęła brwi, trochę zatroskana, a trochę zaskoczona. Nieznacznie przechyliła głowę w bok, zerkając na chłopca.- Jak to: nie możesz? - Zaczęła, po czym podeszła te dwa kroki w przód i przystanęła naprzeciwko o wiele wyższego wymordowanego. - Przecież tutaj będziesz bezpieczny. Tam czyha pełno niebezpiecznych zwierząt, roślin, złych ludzi. Nie chcę, żeby cię znów złapali i skrzywdzili. - Ściszyła nieco głos i pokręciła głową, spoglądając na Infinity'ego z wyraźnym zmartwieniem. Bardzo nie podobała jej się ta deklaracja, ale miała świadomość, że nie zatrzyma go przy sobie siłą. Jej jedyną mocą w tej kwestii były racjonalne argumenty, które niekoniecznie musiały przekonać wymordowanego o swej słuszności. A przecież nie chciała dla niego źle! Wręcz przeciwnie, zamierzała sprezentować mu wszystko to, co na świecie najlepsze, na ile tylko była w stanie.



Lilo
-----------
Medyk     Anioł

avatar

Liczba postów : 3689
GODNOŚĆ : Liselotte Margaret Merricks

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Infinity on Pon Maj 02, 2016 3:30 am
Infinity wydał z siebie cichy, zadowolony pomruk, podczas wycierania. Ręcznik był miły w dotyku, mięciutki. Kąpiel faktycznie była miła, nawet wycieranie się było miłe. Chociaż nadal był zdania, że chciałby się jeszcze pobawić w pianie. Zerknął za siebie na wannę pełną wody. Tego magicznego niemalże, białego puchu już prawie nie było wcale. Tylko marne resztki ostały się przy krawędzi. W takich warunkach nie ma się co bawić.
Grzecznie poczekał, aż Lilo wróci z ubraniami dla niego. Sam zerknął nieco niechętnie na kupę szmat, które miał wcześniej. Zaraz wziął ciuchy, które dała mu Lilo i się w nie przebrał. Można powiedzieć że pasowały. Na długość były całkiem dobrze, ale niewielki problem pojawiał się w chwili kiedy patrzyło się na szerokość. Inf był bardzo chudy i żylasty, ubrania siały na nim jak na wieszaku. Czuł się jednak całkiem dobrze. Ciekaw był jakie inne ubrania Lilo dla niego przygotowała.
Chrząknął cicho, co chyba miało być podziękowaniami, ale tego nie uściślił. To było miłe uczucie, znów mieć na sobie kompletne ubranie.
Potem jednak nadeszła pora na rozmowę z na nieco poważniejszy temat. Inf unikał wzroku Lilo. Wydawała się nieco zawiedziona, przynajmniej w jego oczach. On to by się cieszył, gdyby się pozbył pasożyta, co mu siedzi na utrzymaniu. Najwyraźniej Lilo zamierzała go jednak ze sobą zachować na dłużej. Co i tak nie zmieniało faktu, że nie mógł tu zostać. Dlatego spojrzał na nią poważnie - jego ludzka natura spojrzała na nią błyszczącymi, jasnymi oczami, w których kryły się złość i strach, popłoch i chęć ucieczki.
- Nigdzie nie będę bezpieczny. - powiedział. Podniósł rękę do resztek obroży. Została z tego głównie metalowa obręcz z paroma drutami, której jednak sam nie mógł zdjąć. Nie przeszkadzała mu w ruchu, ale bardzo kaleczyła jego, i tak już dziurawe jak sito - honor i poczucie wolności. Ale to nie ona była przyczyną jego słów. Położył rękę na swoim karku. - Jest we mnie coś... Co zawsze powie im, gdzie jestem.
Chip lokalizacyjny, oczywiście. Dość stary model, ale nadal sprawny! Jak już S.SPEC nie chce gubić swoich zwierzątek, to stara się o gwarancję, że im ten zwierzaczek nie zginie bez wieści.
- W końcu tu przyjdą. A jak się wkurzą, to mnie zabiją. Dziwne w sumie, że jeszcze tego nie zrobili. - mruknął, wpatrując się w ręcznik, którym Lilo go wycierała.

_________________
Spoiler:




I know the reason you're RUNNING scared
I met the MONSTER inside your head
You'll never know the FEELING of being alive
It's not ENOUGH, it never stops coming
It's not enough, so take a breath, say GOOD BYE
x | x | x
Głos



Infinity
-----------
Zdziczały

avatar

Liczba postów : 208
GODNOŚĆ : Infinity

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Lilo on Pon Maj 02, 2016 8:14 pm
Próbowała jakoś nawiązać kontakt wzrokowy, ale Infinity cały czas jej uciekał. Nie podobało jej się, na jakie tory wkracza rozmowa. Coś zdecydowanie było nie w porządku; jeszcze nie wiedziała co dokładnie, ale miała nadzieję wkrótce otrzymać tę informację od wymordowanego. Wyraźnie krążył wokół sedna, nie dostarczając konkretnych danych - musiała sama o nie dopytać. Znała ten motyw na wylot z doświadczenia zawodowego, kiedy to któryś z pacjentów doskonale wiedział, co mu się stało, ale ze względu na jakieś zawstydzenie nie chciał z siebie wydusić właściwych powodów wizyty. Wtedy sytuacja wymagała delikatnego pociągnięcia delikwenta za język i wydobycia zeń potrzebnych wiadomości, żeby móc cokolwiek zdziałać na jego korzyść. Zapewne tak będzie i tym razem, a przynajmniej taką miała nadzieję. Gorzej gdyby się okazało, że na problem białowłosego nie będzie w stanie nic poradzić. Bez sensu byłoby jednak martwić się, nim zyska pełny obraz sprawy.
- Co to takiego? - spytała, nieco skonsternowana. Oczywiście widziała wcześniej resztki obroży, ale nie przywiązywała do nich większej wagi. Nie wyglądały na coś groźnego, prędzej po prostu upokarzającego. Kiedy jednak chłopiec wspomniał o owym czymś, wyraźnie się zaniepokoiła. O czym konkretnie mówił? Trudno było zgadywać, jakie metody terroru stosowali naukowcy władz Miasta wobec obiektów swoich chorych doświadczeń naukowych. Nie była pewna, z czym ma do czynienia, ale zdecydowanie jej się to nie podobało. Nie było mowy, żeby tak po prostu to zostawiła.
- Słuchaj, Innie - zaczęła miękko, wychylając się w taki sposób, żeby złapać wzrok swojego rozmówcy. Nie zamierzała mówić do niego jak do ściany, choć zapewne i tak by jej wysłuchał. Ale nie; w tej sytuacji potrzebowała wyraźnie czuć, że jej słowa do niego docierają. - Cokolwiek to jest i jakkolwiek groźne by nie było, pomogę ci się tego pozbyć. Jeżeli po ciebie przyjdą - obronimy się, a jeżeli jest coś, co przeszkadza ci być wolnym... pozbędziemy się tego. Pomogę ci ze wszystkim, z czym tylko będę mogła. Obiecałam się tobą zaopiekować i naprawdę nie żartowałam. Zrobię wszystko, co będzie trzeba, żeby ci pomóc - powtórzyła raz jeszcze, kładąc znaczny nacisk na ostatnie zdanie. Z jej twarzy zniknęła beztroska radość, dając się zastąpić uprzejmej, szczerej powadze. Mówiła stuprocentowo serio i musiał jej w to uwierzyć. Bez tego nie było mowy, żeby się dogadali. Zaufała mu i miała nadzieję, że z czasem zyska to samo w drugą stronę. Pytanie tylko kiedy i na ile.



Lilo
-----------
Medyk     Anioł

avatar

Liczba postów : 3689
GODNOŚĆ : Liselotte Margaret Merricks

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Eden :: Rajskie miasto