:: Eden :: Rajskie miasto




Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 1 z 5 1, 2, 3, 4, 5  Next   

Mały domek    Pisanie by Lilo on Sob Gru 12, 2015 9:19 pm
Niewielki domek położony przy obrzeżach Rajskiego Miasta. Po przejściu przez prostą drewnianą furtkę zaraz na prawo znajdują się frontowe drzwi, zaś na wprost - przejście do dalszej części niewielkiego ogródka.
Po przekroczeniu progu domku można jeszcze bardziej przekonać się o tym, że nie jest to duża budowla. Nie przewidziano osobnego miejsca na przedpokój; po prawej stronie od wejścia znajduje się ogromna szafa, której niewielki segment przeznaczony jest na wieszak, zaś u dołu wolne półki sygnalizują miejsce na buty. Dalej w rogu pomieszczenia znajduje się spory kominek, którego górną półkę zdobią różnego rodzaju ręcznie wykonane dzieła. Niektóre z nich wyglądają tak, jak gdyby stały tam od wielu setek lat i tak zapewne jest, choć obecna właścicielka mieszkania regularnie je odkurza. Naprzeciw kominka postawiona została narożna kanapa, nad którą wiszą półki wypełnione książkami. Zresztą podobne regały zajmują również resztę wolnych ścian, przy których nie znajdują się ani meble, ani okna. Po lewej stronie od drzwi frontowych znajdują się kolejno drzwi do łazienki oraz drzwi do dawnej sypialni, w której obecnie wszystkie meble są zabezpieczone folią - pokój nie jest używany, Lotte jedynie sprząta tam przy okazji swoich wizyt. Dalej, pomiędzy opuszczonym pokojem a kanapą znajduje się wnęka, której przestrzeń zagospodarowano na kuchnię. Za niewielkimi drzwiami na prawo od przejścia jest wąska, nieduża spiżarnia. Całe jej wnętrze od podłogi po sufit wypełniają półki, których sporą część zajmują przetwory i inne zapasy, które anielica uzupełnia co jakiś czas i nie musi się martwić wyżywieniem, kiedy odwiedza Eden. Wydawać by się mogło, że to już wszystko. Właściwie to pozostaje już tylko klapa w suficie pośrodku salonu, przez którą dostać się można na niewielki strych.
Wszystkie pomieszczenia są bardzo jasne, utrzymane w żywych kolorach. Meble, choć z pewnością nie nowe, pozostały zadbane i z pewnością były kilka razy odmalowywane. Ze wnętrzach zdecydowanie widać kobiecą rękę w postaci kilku bibelotów, regularnie pranych zasłon i ozdobnych poszewek na poduszki. Choć na co dzień nikt tu nie mieszka, domek nie jest całkowicie opuszczony i iskierka życia wciąż w nim płonie.


Ostatnio zmieniony przez Lilo dnia Pon Gru 14, 2015 3:39 pm, w całości zmieniany 1 raz

_________________
:



Lilo
-----------
Medyk     Anioł

avatar

Liczba postów : 3689
GODNOŚĆ : Liselotte Margaret Merricks

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Infinity on Nie Gru 13, 2015 7:29 pm
Całe szczęście, że Lilo nie rzuciła mu się na szyję, bo to nie mogłoby się skończyć dobrze. Zarówno w momencie kiedy jeszcze miał na sobie kajdanki, a także i już bez nich. Szczególnie bez nich. Infinity'ego jeszcze nikt nigdy nie dotykał w celach innych niż po to, by go skrzywdzić. Wyjątkiem była jedynie dziewczyna, która kiedyś mu pomogła, ale o której Inf nikomu nie wspomniał. Gdyby jednak Lilo chciała, dla przykładu, rzucić mu się na szyję, z całą pewnością polałaby się krew. A może i posypały kończyny.
Kiedy byli jeszcze w sali sądu, Inf nie od razu odpowiedział na pytanie dziewczyny. Dopiero kiedy stanęli w drzwiach i jeszcze raz obejrzał się na trzy trony, gdzie zasiadali sędziowie, odmruknął beznamiętnym tonem:
- Obojętnie. Może być Infinity. To przynajmniej przypomina imię.
A później wyszli w jasność i Inf musiał zmrużyć oczy by nie oślepnąć.
Rajskie miasto zrobiło na nim wrażenie, jak chyba na każdym, kto wkraczał pomiędzy urocze, białe domki. Nie były one okazałe, wymordowany widział już większy przepych i bogactwa, kiedy kręcił się po ulicach M3. Było tu jednak dziwnie przytulnie. Trawa przyjemnie chłodziła jego podrażnione stopy i delikatnie łaskotała. Nie okazywał jednak żadnych emocji. Nie ufał stąpającej koło niego blondwłosej, uroczej istocie. To wszystko generalnie było zbyt piękne by się miało okazać prawdziwe, dlatego Inf planował skorzystać z tego ile się da na krótszą metę, a potem po prostu uciec.
W końcu dziewczyna, która przedstawiła się jako Liselotte, zatrzymała się przed jednym z domków. Infinity obejrzał go nieco uważniej.
- A moja buda gdzie?

_________________
Spoiler:




I know the reason you're RUNNING scared
I met the MONSTER inside your head
You'll never know the FEELING of being alive
It's not ENOUGH, it never stops coming
It's not enough, so take a breath, say GOOD BYE
x | x | x
Głos



Infinity
-----------
Zdziczały

avatar

Liczba postów : 208
GODNOŚĆ : Infinity

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Lilo on Pon Gru 14, 2015 3:03 pm
No i właśnie od tego jest zdrowy rozsądek, żeby w ciągu życie nie potracić wszystkich kończyn w mało honorowych okolicznościach. Lotte wiedziała, że ma do czynienia z osobą mocno skrzywdzoną przez ludzi i choćby dlatego zachowywała bezpieczny dystans. Widziała już podobną zależność u tych nielicznych przypadków, których Łowcom udało się ocalić z laboratorium. Choć nigdy nie zajmowała się badaniem psychologii, to na chłopski rozum starała się wczuć w sytuację innej osoby. Przy tak rozwiniętej empatii nie było to bardzo trudne, przynajmniej jeżeli chodziło o ten konkretny przypadek. Sama nie wiedziała, jak bardzo byłaby nieufna, gdyby to ją spotkały trudności życiowe.
Uwielbiała Rajskie Miasto właśnie za tę ujmującą prostotę i ubogie piękno. Nie mieli tu zaawansowanej technologii, wielkich budynków i samochodów, a jednak każdy sobie radził w swoim własnym domku. Choć było to niemalże tysiąc lat temu, Lise nadal doskonale pamiętała swoje pierwsze dni na Ziemi i zachwyt jak ją ogarnął, gdy przeżywała premierę zmian pór roku na własne oczy. Nie miała nawet wtedy stałego miejsca zamieszkania, co zmieniło się dopiero zimą. To dzięki temu jednemu, przypadkowemu zdarzeniu teraz miała gdzie wracać podczas swoich wizyt w Edenie; kto wie, jak życie blondynki by się potoczyło, gdyby nie spotkanie na swojej drodze późniejszego braciszka?
Zatrzymała się przed odpowiednim domkiem. Był on jednym z mniejszych budynków w okolicy, choć również rzecz jasna otoczony niewielkim ogródkiem. Dogorywająca w zimnie trawa okryta była szronem, który jednak nie był już obecny na wąskiej ścieżynce prowadzącej od otwartej furtki do drzwi frontowych. Pewnym ruchem wydobyła z niedużej torebeczki pęk kluczy.
- Nie ma. - Wraziła jeden z kluczy do zamka, co dzięki wyrobionej wprawie udało jej się bez ani momentu zawahania. Robiła to przez całe życie, a pewnych rzeczy się po prostu nie zapomina. Potem nacisnęła klamkę i popchnęła ciężką barierę oddzielającą ich od wnętrza. - Wskakuj - dodała, puszczając chłopaka przodem. Trochę na przekór ogólnie przyjętym zwyczajom, ale przecież nie każe mu czekać na siebie - musiała jeszcze wydobyć klucz z zamka, schować go z powrotem i zamknąć drzwi za sobą.

_________________
:



Lilo
-----------
Medyk     Anioł

avatar

Liczba postów : 3689
GODNOŚĆ : Liselotte Margaret Merricks

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Infinity on Pon Gru 14, 2015 9:15 pm
- No to gdzie niby ja mam spać - burknął.
No skoro już niby zamierzali mu "pomóc" to miłoby było chociaż mieć miejsce do spania, no nie? Chyba że miał spać na dworze. To by było w sumie najbardziej prawdopodobne rozwiązanie, tego właśnie by się spodziewał. Chociaż na dworze było dość zimno, ale od czego miał swoje ogony? Już zaczął się nawet rozglądać za jakimś ładnym kącikiem, może pod płotem? Tam by było w sumie nawet znośnie.
Przez chwilę nie zwracał więc uwagi na to, co robi Lilo. Podejrzewał że wejdzie do domku, bo w końcu tak zawsze robili inni. Ci, którzy posiadali. Dlatego też zdziwił się, kiedy dziewczyna kazała mu wejść do środka. Stał przez chwilę, marszcząc brwi. Ale jak to? Ona to tak na poważnie? Wpuści go tam? Z niejaką konsternacją Infinity podszedł do drzwi. Zajrzał powoli do środka. Wnętrze było niezwykle czyste, przytulne, takie swojskie. Inf poczuł się jak intruz, kiedy tylko dostrzegł miękką kanapę oraz stojące na kominku bibeloty.
- Jaja sobie ze mnie robisz - obrzucił ją nieufnym spojrzeniem. Przecież to był przeuroczy domek, gdzie tam jemu do takiego ładnego mieszkanka? Był brudnym psem z ulicy, takich się nie wpuszczało nawet na korytarz.
Czuł się naprawdę nie na miejscu. Jak zepsuty kawałek mięsa w sałatce owocowej. Tak naprawdę to jeszcze nigdy nie był w podobnym pomieszczeniu. Jeszcze w M3 czasem zdarzało mu się oglądać przytulne mieszkanka ludzi, ale zaglądał do nich tylko przez okna i to ukradkiem, żeby przypadkiem jego nie zauważyli. A teraz jak gdyby nigdy nic miał wejść do takiego domku?
Powoli, prawie że "nieśmiało", przekroczył w końcu próg ale nie odważył się pójść dalej. Może i planował nawiać przy pierwszej okazji gdy tylko napełni brzuch, ale jednak teraz wszystkie te pomysły na chwilę odeszły w zapomnienie.

_________________
Spoiler:




I know the reason you're RUNNING scared
I met the MONSTER inside your head
You'll never know the FEELING of being alive
It's not ENOUGH, it never stops coming
It's not enough, so take a breath, say GOOD BYE
x | x | x
Głos



Infinity
-----------
Zdziczały

avatar

Liczba postów : 208
GODNOŚĆ : Infinity

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Lilo on Pon Gru 14, 2015 9:32 pm
- Już ci wszystko wyjaśnię, daj mi tylko momencik - powiedziała, zamykając za sobą drzwi. Nie przekręciła zamka od wewnątrz; w Rajskim Mieście raczej nie obawiała się intruzów, dom ryglowała tylko na noc i gdy wyjeżdżała z Edenu. Dała Infinity'emu kilka chwil na spokojne rozejrzenie się w salonie. W tym czasie pozbyła się swojego płaszczyka i butów, po czym od razu przeszła w pobliże kominka, gestem zachęcając chłopca do zrobienia tego samego.
- Usiądź, jeżeli chcesz. Zapalę, żeby się nagrzało na noc. - W czasie, gdy mówiła, już wydobywała drewno przygotowane w dużym koszu. Umieściła opał w komorze kominka i machnęła dłonią, wypuszczając w kierunku paliwa niewielki płomyczek. Zajęło się niemal od razu, ale i tak odczekała chwilę przed zamknięciem drzwiczek. - Nie żartuję. Zapraszam cię do zamieszkania tutaj, jeżeli tylko masz ochotę. Ja zazwyczaj sypiam na kanapie, ale tam obok - odchyliła się na chwilę od swoich czynności i wskazała na jedne z drzwi. - jest nieużywany pokój. Mogę ci go przysposobić, nie powinno to zająć długo. Wszystko jest przykryte folią, wystarczy trochę pouprzątać i wyjąć pościel. - W końcu doprowadziła do finiszu rozpalanie kominka i wstała z przyklęku. Tym samym obróciła się też w stronę wymordowanego, śledząc jego reakcje i oczekując odpowiedzi.
- A, w ogóle, nie jesteś głodny? Jak czegokolwiek potrzebujesz to od razu mi mów - zapewniła. w końcu niby po co innego przyniosłaby te torbę z zapasami z Góry Babel, którą dostała na odchodne od ichniejszego intendenta? Przecież nie po to, żeby zatrzymać je dla siebie. A niestety, trudno jej było zgadywać czego Infowi akurat potrzeba i liczyła na to, że sam się o to wszystko upomni.
Nie potrafiła sobie wyobrazić, jak to będzie wyglądało dalej. Z jednej strony optymistycznie zakładała, że wszystko się ułoży, dojdą do porozumienia i dalsza część żywota upłynie bezkonfliktowo. Z drugiej zaś strony obawiała się, że nie da rady przekonać wymordowanego do swoich dobrych intencji i ten da nogę przy najbliższej możliwej okazji. Wtedy już najmniej przejęłyby ją powiązane z tym konsekwencje z tytułu niewypełnienia anielskich obowiązków, ale przede wszystkim nie chciała, by chłopak popadł w kolejne kłopoty.

_________________
:



Lilo
-----------
Medyk     Anioł

avatar

Liczba postów : 3689
GODNOŚĆ : Liselotte Margaret Merricks

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Infinity on Pon Gru 14, 2015 10:36 pm
Infinity nadal miał opory przed pójściem wgłąb. Stał więc nadal praktycznie tuż przy samym wejściu, zerkając tylko na to, co robi Lilo. Nie odzywał się póki co nawet słowem, śledząc dokładnie każdy ruch dziewczyny. Czy to mógł być jeden z jego chorych snów? Kiedy jeszcze leżał w klatce, w sumie czasem zdarzało się, że kiedy był otumaniony lekami, przed oczyma pojawiały mu się nagle jakieś narkotyczne wizje. Czasami mógł wtedy o, dla przykładu, jeść całe góry ciasteczek. Były jeszcze ciepłe i w dodatku z czekoladą. Białowłosy nie miał pojęcia jak smakuje czekolada, ale musiała być dobra, skoro o niej śnił.
- Zamieszkać? Pokój? Dla mnie? - powtarzał za nią trochę jak katarynka. Kiedy wskazała mu palcem na jedne z drzwi, w przypływie jakiegoś nagłego impulsu Infinity ruszył z miejsca i zaraz dopadł do wspomnianego przez nią pomieszczenia. Jego oczom ukazało się dokładnie to co opisała mu Lilo - sypialnia, po której widać było, że dawno nie była używana. Meble pozakrywane foliami, brak pościeli... Przez chwilę chłopak nawet wstrzymał oddech. Pokój był niemalże surowy, ale szczerze to i tak było to po stokroć lepsze lokum niż jakiekolwiek w którym Inf spał w swoim życiu. Po kilku chwilach odwrócił się do anielicy. W głowie zaświtała mu myśl, że może jednak to nie była podpucha. Może ona faktycznie chciała mu pomóc... Co prawda w takim przypadku pomoc szybko mogłaby okazać się jakąś zasadzką, ale jednak jakaś część Infa nie chciała w to wierzyć.
Białowłosy bezwiednie postąpił przed siebie znów kilka kroków. Podszedł do łóżka, okrytego przezroczystą folią. Wyglądało dość zachęcająco, musiał to przyznać.
- Głodny... jak wilk. - odpowiedział cicho, ale w sumie dość słyszalnie. Temperatura w domku bardzo powoli, powoli zaczynała rosnąć, nawet stąd chłopak mógł poczuć ciepło pochodzące od kominka. Po raz kolejny jakiś impuls sprawił, że Inf przystąpił do działania. Pochylił się nad łóżkiem, przydługimi paznokciami rozdarł folię na tyle, by móc się bez trudu położyć na materacu, a potem to właśnie zrobi - legł na miękkim, zwijając się w kulkę. Przywołał przy tym jeden z ogonów, odruchowo się nim okrywając, niby pierzynką. Wymęczony organizm domagał się snu i Inf po chwili po prostu odpłynął.

_________________
Spoiler:




I know the reason you're RUNNING scared
I met the MONSTER inside your head
You'll never know the FEELING of being alive
It's not ENOUGH, it never stops coming
It's not enough, so take a breath, say GOOD BYE
x | x | x
Głos



Infinity
-----------
Zdziczały

avatar

Liczba postów : 208
GODNOŚĆ : Infinity

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Lilo on Wto Gru 15, 2015 12:14 pm
- No tak. Jeden pokój, najprawdziwszy na świecie, tylko dla ciebie. Jeżeli zechcesz - potwierdziła, przy tym również odwracając głowę na chwilę w kierunku rozmówcy. Odkąd jej przybrany brat zniknął bez śladu, nie zaglądała do jego pokoju zbyt często. Po kilku latach schowała wszystkie przedmioty osobiste do pudeł i wyniosła je na strych, żeby poczekały na lepsze czasy. Wciąż wierzyła, że któregoś dnia Jenny jeszcze wróci. Wierzyła w to tak święcie, że nie odważyła się przestawiać mebli w jego sypialni ani samej w niej zamieszkać. Teraz jednak sytuacja trochę się zmieniła. Dżina nie było w domu od zarania dziejów, a Liselotte miała teraz kolejną osobę pod opieką. Nie mogła przecież kazać chłopcu nocować w warunkach polowych, skoro tuż obok pyszniła się zupełnie nieużywana, porządna sypialnia. Zresztą, jak zauważyła, wymordowanemu ta perspektywa chyba przypadła do gustu. Od razu przyskoczył do zwiedzania, więc nie zamierzała mu w tym przeszkadzać. Podeszła jedynie na środek pokoju i z radosnym uśmiechem przyglądała się Infinity'emu.
Byłoby wspaniale, gdyby się jednak przekonał. Z całego serca liczyła na to, że zdecyduje się zostać i pozwoli sobie pomóc. Nie była do końca pewna, co do tej pory przeżył i jak wiele wycierpiał, ale umiała wczuć się w podobną sytuację i czuła, że jemu potrzeba przede wszystkim trochę dobra w życiu. Zamierzała być tą osobą, która to wszystko zapewni. Skoro do tej pory nikt nie odważył się chłopca przygarnąć, pokazać piękno świata i okazać zainteresowanie, to trzeba to zmienić! A któż miałby to zrobić, jeżeli właśnie nie anielica. Wierzyła w to, że przy odrobinie cierpliwości i wyrozumiałości będzie w stanie przekonać białowłosego do siebie i się z nim zaprzyjaźnić. Kiedy już został uwolniony z nieprzychylnego środowiska, wydawał się być nawet w porządku. A to wszystko jeszcze pewnie się zmieni, gdy zyska trochę pozytywnego myślenia.
Rzuciła w kierunku sypialni ostatni uśmiech i skierowała się w lewo, do kuchni. Sama też zaczynała być trochę głodna, więc przyłożyła się do zadania. Po kilkunastu minutach na jednym z blatów spoczywał talerz przykryty górą kanapek. W tym czasie chłopiec zdążył zasnąć, więc Lotte sama wsunęła kilka kromek, a resztę pozostawiła dla niego, gdy już się obudzi.
Po raz kolejny zerknęła do pokoju, a zobaczywszy, że wymordowany nadal śpi, postanowiła nie marnować czasu. Najpierw wybrała się na strych i spośród rozlicznych gratów wydobyła składany stolik. Po cichu zniosła go do salonu i rozłożyła obok kanapy. Gdy przebywała w domku sama, nie potrzebowała takich udogodnień, ale teraz mogły się przydać. Z kolejnym kursem po drabinie zrzuciła na dół komplet pościeli - swój, którego używała zazwyczaj i drugi, zapasowy. Odłożyła to wszystko na kanapie, nie chcąc przeszkadzać śpiącemu. Gdy już wstanie, dopiero wtedy będzie mogła pozbierać resztę folii z pokoju i zrobić tam jako-taki początek. A póki co, niech sobie biedactwo wypocznie.
Chcąc w jakiś inny sposób spożytkować czas oczekiwania, ułożyła się na pościelowym pagórku z jedną ze swoich ulubionych książek. Nie znała lepszej metody na walkę z nudą niż porządna lektura.

_________________
:



Lilo
-----------
Medyk     Anioł

avatar

Liczba postów : 3689
GODNOŚĆ : Liselotte Margaret Merricks

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Infinity on Wto Gru 22, 2015 9:28 pm
Infinity spał długo. Za oknami zdążyło się już zrobić ciemno.
Kiedy białowłosy w końcu otworzył oczy, przez chwilę leżał w kompletnym bezruchu. Próbował zrozumieć, co się właściwie stało, gdzie się znajduje, czemu jest mu ciepło, choć nie okrył się ogonami. Jego oczy dostrzegały zarysy sprzętów w pomieszczeniu, ale w umyśle nadal ziała pustka. Gdzie on do jasnej cholery był?
Kiedy spróbował się poruszyć, resztki folii zaszeleściły. Zaskoczony tym dźwiękiem Infinity nagle zerwał się, jak do ucieczki. Hałas spowodowany jego podniesieniem się był dużo głośniejszy i on również spłoszył białowłosego. Nieco spanikowany Inf zaczął się rzucać, przez co w którymś momencie po prostu... spadł z łóżka.
- Aua.... - jęknął z nosem przyklejonym do podłogi.
Powoli podniósł się do siadu. Folia nadal szeleściła bo zaczepił za nią nogami, więc szybko wyplatał się z irytującej "pułapki". Spojrzał na nią rozdrażniony a potem ponownie rozejrzał się dookoła. Przypomniał sobie. A więc to nie był sen, tak? On naprawdę był w sądzie. Trójka aniołów zastanawiała się co z nim zrobić i wylądował tutaj. W domu jednej z nich. To nadal wydawało się nierzeczywiste. Wyspał się, łóżko było bardzo miękkie a do tego miłe w dotyku - milsze niż kiedykolwiek mógł sobie wyobrazić. Ale cóż, on nie miał zbytnio porównania, przez całe życie spał na zimnej podłodze. Było mu ciepło, nawet nie musiał się dogrzewać wszystkimi ogonami... Ogień na kominku trzaskał nisko, rzucając przez uchylone drzwi pomarańczowe światło.
Chłopak westchnął. W pomieszczeniu obok było cicho. Może Liselotte zasnęła? Nie wiedział. Mógł się teraz bez żadnych problemów wydostać z domu i nawiać. Nadal był jednak głodny. A nos podpowiedział mu, że w głównej izbie domku jest coś do zjedzenia. Chcąc nie chcąc, ruszył więc w tym kierunku. Do tej pory nic złego go nie spotkało, nie podejrzewał więc by anielica miała teraz odwalić jakiś numer w stylu dziwnej niespodzianki w jedzeniu.
Odruchowo stąpał cicho. Jak się okazało, Lise faktycznie zasnęła. Inf zbliżył się do talerza z jedzeniem. Nie jadł jeszcze nigdy kanapki przygotowanej specjalnie dla niego. Nie miał jednak czasu ani ochoty się nad tym rozwodzić. Pożarł wszystko dość łapczywie. Żołądek miał przyjemnie ciężki, po raz pierwszy od bardzo, bardzo dawna. Z jakiegoś powodu zamiast ruszyć do drzwi i nawiać, usiadł tuż przed kominkiem. Za nim pojawiły się cztery puchate ogony. Przyzwał je jakoś tak odruchowo. Przez chwilę siedział, zapatrzony w ogień, a potem zaczął ściągać wszystkie swoje bandaże i opatrunki. Rany i tak już się zagoiły. Ku jego zdziwieniu nabawił się jednak kilku blizn - najwyraźniej super nawet regeneracja nie dała rady zaleczyć wszystkich ran bez śladu, kiedy jego organizm był tak wycieńczony, że niemalże bliski śmierci.

_________________
Spoiler:




I know the reason you're RUNNING scared
I met the MONSTER inside your head
You'll never know the FEELING of being alive
It's not ENOUGH, it never stops coming
It's not enough, so take a breath, say GOOD BYE
x | x | x
Głos



Infinity
-----------
Zdziczały

avatar

Liczba postów : 208
GODNOŚĆ : Infinity

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Lilo on Wto Gru 22, 2015 10:02 pm
Podwyższenie z poskładanej pościeli okazało się być niezwykle wygodne, zaś lektura nad wyraz wciągająca. Zagłębiwszy się w treści, Lise dosłownie nie mogła się oderwać od czytania. Myślami odbiegła daleko od małego domku w Edenie, błądząc razem z bohaterami po ścieżkach ich życia, obserwując jak pokonują trudności i ulegają słabościom. Co prawda czytała już tę książkę i znała wątki na pamięć, to jednak powracanie do nich sprawiało jej nie lada przyjemność. Za każdym razem, gdy sięgała po podniszczony już tom, odnajdywała w treści coraz to nowe szczegóły, które przeoczyła do tamtej pory.
Niestety, pora robiła się coraz bardziej późna. Przyjemny dźwięk trzaskającego w kominku ognia obijał się o uszy z cała swoją delikatną monotonią, zaś dłuższy bezruch i wygoda posłania tylko spotęgowały efekt; koniec końców Lise zaczęła odczuwać coraz silniejszą senność. Początkowo stawiała opór, mrugała intensywnie oczami i potrząsała głową, chcąc się rozbudzić. Do końca tego rozdziału, obiecywała sobie, ale następny również okazywał się niezwykle ciekawy. Tym sposobem przeciągnęła swoją rozrywkę bardzo długo. W pewnym momencie po prostu położyła otwartą książkę na swoim dekolcie z myślą, że tylko na moment da oczom odpocząć i wróci do czytania - nie wróciła. Sen zmorzył ją natychmiast i bez litości.
Nie obudziła jej mała szamotanina w pokoju obok, nie obudził jej wymordowany spożywający kolację, nie obudziło jej także jego przejście przez pokój. Spała snem sprawiedliwego i pewnie tak by pozostało, gdyby w pewnym momencie po prostu nie otworzyła oczu. Nie było żadnego konkretnego powodu, dla którego miałaby to zrobić w tym właśnie momencie, ale faktom nie da się zaprzeczyć. Zajęło jej chwilę, nim domyśliła się, co właściwie zaszło. Wystarczyło jednak zerknąć na wciąż leżącą na niej książkę i zagadka rozwiązywała się sama.
Obróciła głowę w kierunku kominka. Choć wciąż słyszała znajome trzaskanie, to chciała się upewnić, czy nie trzeba dołożyć nieco drewna. Nie spodziewała się ujrzeć w salonie Infinity'ego, który właśnie w tym czasie zajmował się swoimi opatrunkami. Lotte powoli zeszła z kanapy i powoli podeszła; jej kroki musiały być dobrze słyszalne, więc nie musiała się obawiać przestraszenia swojego nowego podopiecznego. Przystanęła w niewielkiej odległości za nim i zerknęła, co robi. Ach, no tak, wspominał coś o pochodzeniu swojego pseudonimu, co razem z obrazkiem pozabliźnianych ran stanowiło sens. Nie skomentowała więc, ale wyminęła chłopca i przykucnęła nad kominkiem. Otworzyła drzwiczki i z koszyka dołożyła jeszcze jedno spore polano - przed nocą na pewno trzeba napalić, żeby nie zamarzli. Dopiero wtedy obróciła się twarzą do jasnowłosego i posłała w jego stronę uprzejmy uśmiech.
- Zjadłeś coś? - zapytała pełnym troski tonem, nie będąc pewna, czy przygotowane przez nią kanapki już zniknęły. Co prawda w warunkach Edenu nie mogła sobie pozwolić na normalną, nowoczesną kuchnię, ale coś tam jadalnego dało się zmajstrować. Skoro więc wcześniej chłopiec był głodny, oczywiście że musiała się zainteresować jak z tym stanem się miał obecnie.

_________________
:



Lilo
-----------
Medyk     Anioł

avatar

Liczba postów : 3689
GODNOŚĆ : Liselotte Margaret Merricks

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Infinity on Sro Gru 23, 2015 4:53 pm
Kiedy Infinity pozbył się już swoich opatrunków, rzucił je na bok i zapatrzył się po prostu w ogień. I po raz kolejny można by powiedzieć, że była to pierwsza taka okazja - by móc w spokoju popatrzyć sobie na trzaskający wesoło w kominku płomień. Zwykle nie kojarzył się mu on zbyt pozytywnie, winę pewnie ponosiły poważne poparzenia jakich zdarzało mu się doznać w laboratorium, kiedy fartuchy bawili się jego zdolnościami.
Usłyszał naturalnie, że Lilo wstała. Słyszał nawet kiedy, jeszcze będąc pogrążoną we śnie, przewracała się na drugi bok bądź przesuwała głowę w chłodniejsze miejsce na pościeli. Taki już miał niezwykle czuły słuch. Odwrócił więc głowę, słysząc że anielica podniosła się z posłania - deski zaskrzypiały prawie bardzo cichutko pod jej stopami. Obserwował ją przez chwilę, ale zaraz potem odwrócił się z powrotem do ognia. Słuch dalej jednak donosił mu o tym gdzie znajduje sie Lilo, i że właśnie zmierza w jego kierunku. Zjeżył się wyraźnie, kiedy dziewczyna znalazła się tuż przy nim. Może i póki co okazywała się być miła i nie zdradzała złych zamiarów, ale dyskomfort pozostawał. Inf nadal jej nie ufał. Dlatego odsunął się od niej kawałek, kiedy dorzucała polano do ognia. Na zadane mu pytanie odpowiedział jedynie skinięciem głowy. Swoją drogą to było bardzo niemądre pytanie. Inf pożerał co tylko mógł, po zwykle mógł bardzo niewiele. Więc gdyby Lilo zrobiła tych kanapek dwa albo i trzy razy więcej, z całą pewnością pochłonąłby je wszystkie. Zaraz więc dodał:
- Mało. - powiedział cicho.
Tak naprawdę to nie powinien wiele więcej jeść. Przynajmniej nie od razu. Skurczony żołądek, nieprzyzwyczajony do regularnych, pożywnych posiłków mógł się zbuntować jeśli nagle napchać go górą jedzenia. Ale Infa to nie obchodziło. Był głodny. Chciał jeść.
Podrapał się w zamyśleniu po głowie. Tak swoją drogą, to nadal był paskudnie brudny, ubranie miał zupełnie zniszczone a stopy gołe. Anioły nie dały mu nic zastępczego, nie pozwoliły się nawet obmyć. I tak doszło do sytuacji, że wcześniej białe włosy Infa, były tak na dobrą sprawę ciemnoszare. Niespecjalnie się tym jednak przejmował. Po prostu siedział i gapił się w ogień.

_________________
Spoiler:




I know the reason you're RUNNING scared
I met the MONSTER inside your head
You'll never know the FEELING of being alive
It's not ENOUGH, it never stops coming
It's not enough, so take a breath, say GOOD BYE
x | x | x
Głos



Infinity
-----------
Zdziczały

avatar

Liczba postów : 208
GODNOŚĆ : Infinity

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Lilo on Nie Gru 27, 2015 7:59 pm
Cóż, Lise nie miała prawa wiedzieć zbyt wiele o swoim podopiecznym. Nie dysponowała żadnymi archiwami na jego temat, nie wydano jej okolicznościowej broszurki ani nawet kawałka porady - tylko trochę zapasowych ubrań i jedzenia. Wszystko, czego chciała się o wymordowanym dowiedzieć, będzie musiała jakoś wydobyć z niego samego. Nie zamierzała zresztą czynić tego na siłę, zmuszając go do jakichś szerokich wynurzeń; stawiała raczej na obserwację, przyglądając się reakcjom i starannie odnotowując je w pamięci, by nie uczynić nic, co mogłoby białowłosego poirytować lub zasmucić. Wcale nie miała łatwego zadania! Chłopak wydawał się być nieszczególnie otwarty, a anielica naprawdę nie chciała mu się narzucać. Wyglądało na to, że przed nią była bardzo długa droga - długa i niebezpieczna niczym spacer po ledwie zamarzniętym jeziorze. Jeden krok w niewłaściwą stronę lub zbyt mocne przytupnięcie mogło sprawić, że cieniutka warstwa bezpieczeństwa złamie się i... no, wszystko szlag trafi.
Stąd też jej pytanie wcale nie było nie na miejscu. Bo niby skąd miała wiedzieć, że odpowiedź jest oczywista? Nie była jednym z tych naukowców, którzy śledzili rozwój wymordowanego i w przeciwieństwie do nich nie miała o nim żadnych konkretniejszych informacji.
- Mhm - przytaknęła powoli, gdy już po uzupełnieniu kominka o więcej paliwa obróciła się do niego tyłem i usiadła po turecku na podłodze, plecami opierając się o kamienne wykończenie. - Mogę ci dać więcej, ale lepiej żebyś najpierw się umył i przebrał. Potem jeszcze wymyślimy coś do jedzenia, dobrze? - zaproponowała. To był właściwie dobry pomysł. Dzięki zmyślnej instalacji, jaka funkcjonowała w domku, miała coś na kształt kanalizacji i systemu grzewczego - dzięki paleniu w kominku nagrzewał się zbiornik z wodą, który choć niewielki, starczał na oszczędną kąpiel. Zresztą widać było na pierwszy rzut oka, że chłopcu potrzeba porządnego szorowania woda z mydłem i wolałaby, żeby zatroszczył się o to sam.
Ziewnęła przeciągle i zamkniętą pięścią potarła zaspane wciąż oczy. Chociaż z drzemki podniosła się już chwilę temu, na pewno jeszcze przez jakiś czas będzie odczuwać jej skutki, nim się nie rozbudzi na dobre. Nie powinna teraz pozwalać sobie na kolejne odpływanie, rozregulowanie sobie rytmu dnia to nic dobrego. Zaraz na pewno dojdzie do siebie i powróci do normalnego funkcjonowania po niespodziewanej drzemce.

_________________
:



Lilo
-----------
Medyk     Anioł

avatar

Liczba postów : 3689
GODNOŚĆ : Liselotte Margaret Merricks

Powrót do góry Go down

Re: Mały domek    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 1 z 5 1, 2, 3, 4, 5  Next   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: Eden :: Rajskie miasto