Strona 3 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Go down





Re: Opuszczona stacja kolejowa. Pisanie by Gość on 6/6/2016, 15:43
    
Miał nadzieje, że ten głupi buc nie wykituje w tym stuleciu. A jednak parszywe szczęście znowu bawiło się z Laurenem w ruską ruletkę, a on z lufą przytkniętą do skroni najwyraźniej trafił na komorę z nabojem. Piękny samobój. Mogło być gorzej. Przynajmniej wiedział czego szuka. Przeszukiwał mini destylarnię, kiedy usłyszał, że kobieta chciałaby się czegoś napić. Posłał jej kpiący uśmiech, bo alkohol jaki posiadała Desperacja był bardzo marną imitacją tego, co na co dzień widziała w mieście. Wizja trującej się metanolem Blondynki była całkiem kusząca, mimo to powiedział:
- Nie byłabyś taka twarda po jednej lufie tego, co tutaj serwują.
Wznowił poszukiwania, coraz bardziej zły. Pragnął tej butelki. Musiał ją mieć. Skoro on ją chce, to ona będzie, choćby miała się pojawić znikąd. Mimo prośby, jaką w jego mniemaniu zaadresował w stronę kobiety, nie wykazała chęci współpracy. Kopnął sfrustrowany karton spod którego charakterystyczny brzdęk oznajmił, że właśnie coś szklanego nie wytrzymało jego gniewu. Uniósł je, a pod nim szara, brudna butelka toczyła się powoli pod stół. Złapał ją i postawił na blacie.
Ciężko mu było przełknąć tę jej jednoznaczną odmowę. Resztkami sił stłumił ogarniającą go złość i z ledwością schował wygórowane ego do ciasnej szuflady w rzadko używanej części umysłu. Złapał za butelkę, zapominając jak bardzo jest usyfiona lepkim kurzem i polał trochę jej zawartości na ramiona. Odstawiając ocet na stół zaczął wcierać w piekące ugryzienia czekając, aż zaleje go fala ulgi. Kolejne słowa kobiety brzmiały w jego uszach jak wygórowana, arogancka prośba. Najpierw mu odmawia, a potem prosi. Pokręcił głową z niedowierzaniem, patrząc na nią jak na pisklę, które wierzga się w gnieździe z którego nie potrafi odlecieć. Że niby on miałby oddać zabójczyni broń? Podszedł do niej, długimi nogami pokonując dystans między nimi. Na chwilę zamknął oczy, a kiedy je otworzył uważnie przyjrzał się Blair, nie pozwalając jej odsunąć się od niego czy chociażby cofnąć. Stał naprzeciwko niej ignorując nieposzanowanie jej przestrzeni osobistej:
- To mi go zabierz. – przeszywał ją srebrnymi tęczówkami przymkniętymi w sennym wyrazie, a słodki głos pieścił każde słowo niczym kojoną w ramionach do snu, ciepłą kochankę. Skoro i tak był rozdrażniony, czemu miałby się trochę nie zabawić? Podrażnić, zezłościć przy okazji ostentacyjnie patrząc z góry, napawając się faktem, że górował nad nią wzrostem, przy okazji jej zapach przyjemnie tłumił desperacki fetor.

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Opuszczona stacja kolejowa. Pisanie by Blair on 9/6/2016, 16:12
    
Była pewna, że alkohol serwowany w barze w którym pracuje, jest tysiące razy lepszy, mimo wszystko nie sądziła, by była w stanie otruć się tym, co znajdowało się tu. Z pewnością zdarzało jej się pić o wiele gorszy alkohol. Popatrzyła kpiąco na nieznajomego, jednak nie poruszyła się. Dlaczego? Z prostego powodu... Nie miała potrzeby. Gdy mężczyzna stał odwrócony plecami, rozejrzała się uważnie po pomieszczeniu zastanawiając się nad drogą ucieczki. Była niską i drobną oraz zdecydowanie niepozorną kobiecinką, dlatego miała wątpliwości co do przebiegu walki. Faktem było, iż miała umiejętności i sporo doświadczenia, jednak jej siła nie mogła się równać z siłą postawnego mężczyzny.
- Może i bym nie była - powiedziała rozważnie i zamilkła.
Nie lubiła zbyt wiele mówić. Wzdrygnęła się gdy sfrustrowany kopnął w karton i na wszelki wypadek odsunęła się trochę. Mężczyzna najwidoczniej łatwo się denerwował. To była dodatkowa informacja dla jasnowłosej. Wiedziała, że łatwo będzie jej wyprowadzić go z równowagi. Jej pytanie było właśnie takową próbą. Arogancja aż biła od jej postawy. Nie opuściła wzroku, gdy stanął tuż przed nią, ani nie ugięła się pod jego spojrzeniem. Jego odpowiedź ją rozbawiła, a za razem obudziła w jej łepku pewien szalony plan. Wyszczerzyła się do mężczyzny ukazując swoje perłowe kiełki i stanęła na palcach starając się zrównać ich spojrzenia, jednak nie było to możliwe, dlatego pociągnęła go do siebie i delikatnie złączyła ich usta. Zyskując jednocześnie dwie rzeczy : rozproszenie uwagi napastnika i nie oszukujmy się .. chwilę przyjemności. Rozpraszając odrobinę jego uwagę sięgnęła szybkim ruchem do sztyletu uderzając w tym czasie łokciem w jego brzuch i piętą w śródstopie.



There was a time,
I used to look into my father's eyes.
In a happy home
I was a queen, I had a golden throne.
Those days are gone,
now the memories are on the wall.
I still hear the sounds from the places that
I was born.

Up on the hill across the blue lake,
That's where I had my first heartbreak.
I still remember how it all changed.
My father said:
"Don't you worry, don't you worry, child.
See heaven's got a plan for you."
avatar
Blair

Kat






GODNOŚĆ :
Blair Isobelle Arielle White

Liczba postów :
368


Powrót do góry Go down





Re: Opuszczona stacja kolejowa. Pisanie by Gość on 28/7/2016, 18:10
    
Oczekiwał ataku. A jakże. Nie dożyłby tych czasów gdyby polegał na ludzkim miłosierdziu. Nie, kiedy na tych spalonych, martwych ziemiach to słowo już dawno wyszło z użycia. Chociaż KNW udaje, że tak nie jest. Ale biegające sutanny, prawiące na lewo i prawo o miłości Ao, to według niego chora propaganda niewyżytych seksualnie męczenników. A pomogą czasem chyba z braku laku. W każdym razie: skupiał się obecnie na małej, aroganckiej, kąsającej ptaszynie. Nie było problemem do niej podejść. Nie było problemem stanąć przed nią i sprowokować z fałszywą sobie galanterią. Problemem było to, co stało się później. Przyciągnięty za koszulę, nie opierał się wcale. Zaciekawienie błysnęło w srebrnych oczach. Mówi się, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła. A co jeżeli stanął już na ostatnim? Nie było jednak czasu by się nad tym zastanawiać. Był zbyt… zajęty? Ciepłe miękkie wargi kobiety złączyły się z jego i w tym momencie wszelki egzystencjalne myśli uciekły mu z głowy. Nawet kruki zamilkły. Chociaż na moment. Przyjemna cisza, przerwana jedynie żarliwie oddam przez niego pocałunkiem. Prawa ręka odruchowo powędrowała na kark kobiety i ścisnęła pukiel blond włosów. Przyciągnął ją do siebie bliżej, tak, że miedzy nimi zdecydowanie nie było czym oddychać. Napawał się jej zapachem, gorącem warg i miękkością włosów. Od jak dawna nie miał przy sobie, dosłownie, przy sobie tak czystej kobiety? Dodatkowo szybko dość potrafiła rozjuszyć jego ego, co w tym właśnie momencie soczyście dolewało oliwy do ognia. Chciał by wpuściła go do środka. Pozwoliła na więcej. Chyba nie po to tu przyszli, to jest, on przyszedł z nią w ramionach. Już samo przybycie było dwuznaczne, a on chciał tylko porozmawiać o interesach. Ach myśli takie wartkie, płynne jak rzeka i zmienne niczym kobieta. Przestał myśleć. I to był błąd. Kobiety zmienne… tak to szło? No właśnie… poczuł. Uderzenie z zaskoczenia bolało bardziej niżby odczuł to będąc doń przygotowanym. Toteż jego kontrola poszła w pizdu na spacer. Wolną prawą dłonią chciał się złapać za brzuch jednakże natrafił na nadgarstek Blair. Nie wiedział na ile zdołała sięgnąć po sztylet, ale nie zamierzał pozwolić go sobie całkowicie odebrać. Złapał jej opuchnięty, przez niego wcześniej zraniony nadgarstek, który nawiasem mówiąc chyba powinna chociaż przemyć, bo Cayen w różnych rzeczach grzebał, a zakażenie nawet dla Łowców straszne, i ścisnął go ciut za mocno niźli tego chciał. Zmrużył rozjuszone ślepia połyskujące płynną rtęcią, wbijając mordercze spojrzenie w kobietę.
- Nie wiem, czy to był dobry pomysł. – wydyszał. Starał się z całych sił opanować swoje rozjuszenie lecz przychodziło mu to z trudem.
Cayeen! Ta zniewaga krwi wymaga! Krew buzuje w twoich żyłach, pieśń zguby ujścia szuka, upragnione katharsis ofiary się domaga. Zabij!
- Nie. – na głos uciął trele kruczej imaginacji i odetchnął głęboko.
Moja panno, byłaś bardzo, ale to bardzo niegrzeczna, wiesz? – ponownie skupił się na jej osobie, nie zamierzając jej tego odpuścić. – Chyba się chwiejesz? – rzekł z udawaną troską, a prawą dłoń zaciśniętą na jej włosach zatopił w nie głębiej by złapać ją zaborczo za kark. – Może powinnaś się położyć? – odpowiedź, bardzo, ale to bardzo wymaga przemyślanej odpowiedzi.

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Opuszczona stacja kolejowa. Pisanie by Gość on 31/7/2016, 03:10
    
Desperacja bywała czasami naprawdę nudna. No bo co takiego może robić ośmiolatek na Desperacji, która była jedynie postapokaliptycznym obrazem niegdysiejszej ziemi? Już raz próbował trenować karaluchy, ale za dobrze mu to nie wychodziło. Nie słuchały go się, uciekały ze słoika, a jeden to mu nawet wszedł na rękę i chyba najwyraźniej chciał mu ją odrąbać, więc z krzykiem zrzucił go na ziemię. Od tamtej pory nigdy już nie próbował zniewolić tego dumnego rodu insektów, a nawet trochę się go obawiał. No bo co jak Euzebiusz, bo tak go nazwał, naskarżył na niego kolegom i teraz będą chcieli zorganizować jakiś odwet na biednym Ivo? On nawet nie miał jeszcze swojej drużyny bohaterów, a za rogiem już czaił się pierwszy wróg! Maluch był jednak wspaniałym strategiem (tak sądził), więc uknuł w swojej małej główce sprytny plan. Na razie będzie się pojawiał w miejscu, w którym nie powinno być karaluchów. A, że nie wiedział gdzie tak naprawdę lubią one przebywać, to zwyczajnie będzie liczył na szczęście. Dopiero kiedy sam będzie silniejszy i zbierze odpowiednią drużynę, wróci na miejsce swojej małej porażki, żeby rzucić karaluszym władcom kolejne wyzwanie. Właśnie wtedy nad nimi zapanuje i będzie miał pierwszych fanów, którzy będą rozpowiadali całemu światu historie o tym jak waleczny oraz dzielny jest mały Ivo. Teraz jednak dzieciak pokręcił głową, żeby wyrzucić z niej wszelkie zbędne, a przeszkadzające mu, myśli, które nie pozwalały na wybór miejsca, w którym miał przeżywać kolejną przygodę. A takich już trochę miał za sobą! Był w barze dla dorosłych, stał pod drzwiami kasyna, a raz nawet widział dzikiego psa, który wcale nie był przyjazny dla ludzi. Mimo tego, z każdego spotkania wyszedł do tej pory cało. Dlaczego tym razem miałoby się nie udać? Wszystko zapowiadało się naprawdę obiecująco, tym bardziej, że za punkt docelowy mały Ivuś wybrał sobie opuszczoną stacje kolejową. Prawdę mówiąc, nigdy nie widział na własne oczy działającego pociągu, a jeśli już zdarzyło mu się dostrzec jakieś wraki, to nie był pewny czy były one częścią składu. W takim razie można jednak spytać co takiego może zyskać na tej wyciecze! Ano, Ivo przede wszystkim liczył na to, że pozna jakiegoś kolejarza. Jeśli to nie wypali, to miał nadzieję, że na miejscu znajdzie jakieś projekty albo nawet części samej ciuchci. Wtedy wystarczyło tylko znaleźć materiały i kogoś, kto będzie umiał ten cały projekty czytać, bo chłopczyk czytać nie umie. Łatwizna!
- Ja lubię pociągi, ja lubię jechać pociąąągiem! Ja lubię pociągi... Ja lubię towaaary! - podśpiewywał pod nosem, żeby dodatkowo dodać sobie otuchy w tej samotnej wędrówce. Strasznie dzisiaj wiało, a pewnego razu starsza pani mówiła mu, że jak dalej będzie tak mało jadał, to kiedyś porwie go wiatr. Maluch uświadomił sobie, że od tamtego czasu nic się nie zmieniło, więc prawdopodobieństwo tego, że będzie niedługo latał w powietrzu było wysokie. Właśnie dlatego miał dzisiaj ze sobą swój bajerancki plecaczek, który trochę go dociążał, a na głowę zarzucił kaptur. Pomyślał sobie, że jeśli zasłoni się kapturkiem, to być może wiatr nie rozpozna, że to on i go zwyczajnie nie porwie. Ha! Znowu kogoś przechytrzył. I już miał szczęśliwie mknąć dalej przed siebie, kiedy w oddali dojrzał jakąś przygarbioną postać. Będąc niezwykle wścibskim oraz ciekawym świata dzieciakiem, niemal natychmiast podbiegł na pobliski podniszczony murek, żeby lepiej przyjrzeć się nieznajomemu. Ale, ale! To nie był tylko jeden człowiek tak, jak na początku myślał. On niósł kogoś na plecach. Powodów mogło być naprawdę wiele. Druga osoba mogła zasłabnąć, pójść spać, nie móc się przemieszczać, ale one dla Ivo nie istniały. On miał być bohaterem, a jego szósty zmysł podpowiadał mu, że komuś może dziać się krzywda. Chwilkę mu jednak zajęło zanim ułożył sobie w głowie plan, ale po minucie był już gotowy do działania. I to nie tak, że strasznie szybko myślał. Po prostu nie mógł wpaść na nic sensownego, więc postawił na prostotę.
Zgromadzeni w środku mogli usłyszeć najpierw delikatny tupot małych stópek, a następnie znacznie głośniejszy huk dochodzący zza drzwi. Nic się nie stało! Po prostu Ivo się potknął i zarył czołem w wejście. Szybko się jednak ogarnął i teraz można było usłyszeć jeszcze muzykę z przenośnego odtwarzacza malca. Dzieciak jednak nie dłużej już nie zamierzał czekać i wpadł do środka niczym błyskawica, w ogóle nie rozglądając się po otoczeniu.
- Zaprzestań swego działania, paskudny złosieju! Przyszedłem położyć kres Twoim występkom! - dzieciak nie tylko niemalże wykrzyczał tę kwestię, ale także przyjął specjalną pozę! Jego ciało było lekko skulone, a prawa ręka zgięta w łokciu. Złączone palce znajdowały się natomiast na środku jego czoła - Nazywam się... Ivoooo! Jestem bohaterem Desperacji! - rzucił swoją bohaterską kwestię, jednocześnie prostując rękę i stąpając o jeden krok do przodu. Palec wskazujący malca skierowany był teraz na mężczyznę, który obchodził się ze swoją towarzyszką w sposób dość brutalny. Ivo nie mógł przecież na to pozwolić! Na razie jednak nie przystępował do żadnej akcji. Zamiast tego ze zmrużonymi brwiami i ustami wykrzywionymi w grymasie złości spoglądał na nieznajomego tak, jakby chciał wymusić na nim poddanie się samą siłą woli. Do boju, Ivo!

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Opuszczona stacja kolejowa. Pisanie by Gość on 9/12/2016, 20:07
    
Opuszczając swoją ojczyznę, znaczy burdel. Si w końcu mógł poczuć smak wolności, a raczej jego niedobór. Niby ucieczka z domu była pierwszym z wielu planów, ale nie spodziewał się większego burdelu. Krajobraz był tragiczny, całokształt desperacji był zły i wpływał źle na Si. Był jeszcze za młody, za delikatny i za piękny, żeby tak latać samopas po zdziczałej ziemi. No lecz on był w połowie dzikusem, dlatego też zasada nr jeden się nie liczy.
Przemierzając wolnym krokiem kolejne kilometry, w końcu chłopakowi udało się dotrzeć do jakiegoś miejsca. Niby tutaj kiedyś była stacja kolejowa, niezbyt podobna. No ale czego można się spodziewać na takiej post apokaliptycznej ziemi, niczego.
Można powiedzieć iż początek jego przygody, nie zaczął się zbyt kolorowo. Ani tym bardziej jak planował. Zgubić się już na samym początku, to trzeba mieć talent. Dobrze, że przed wyjściem z domu coś zjadł. Chociaż powoli znów zaczyna mu latać mięsko w głowie, trzeba będzie znaleźć jakieś miasto..... Chociaż tutaj to prędzej wioskę, ostatecznie jakieś ruiny miasta. Nie ma co się poddawać na samym początku, jeszcze nie znaleźliśmy ojca. Mamuśka zawszę dużo o nim opowiadała.
Retrospekcja.
- Ten ch*j ani razu nie zapłacił alimentów, jak go spotkam to go zatłukę.
Sai siedział spokojnie w swoim foteliku dziecięcym, spoglądając na obłąkaną mamuśkę.
- Oh, ok
Koniec wspomnień.
Tak tyle wspomnień o ojcu, w sumie chciałby go poznać osobiście. Może nie jest taki, jak matka go opisywała. Wracając jednak do otoczenia, który nie było zbyt przytulne i nie podnosiło na duchu. Wszystko zniszczone, czego można się spodziewać. Udając się w stronę zniszczonego przez czas wagonu, chłopak powoli się rozglądał za czymkolwiek. Może to się znajdzie jakąś ciekawą rzecz, która odmieni jego życie przynajmniej na chwilę.

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Opuszczona stacja kolejowa. Pisanie by Gość on 10/12/2016, 23:11
    
Uwielbiał takie łażenie. Musiał obejść niemal całą Pustynię i okolicę, by znaleźć jedną rzecz, której nie chciało się szukać innym. Cóż, sam sobie wybrał takie życie, bo przecież nie musiał być najemnikiem. Mógł spokojnie związać się z jakąś organizacją i siedzieć w bezpiecznej kryjówce od czasu do czasu wyjść poza mury. Niestety zdecydował się na zostanie najemnikiem, bo błędnie myślał, że przez to zyska pełną kontrolę nad swoim życiem. Mylił się, gdyż teraz kontrolę przejęły pieniądze i zleceniodawcy, na czyich usługach był.
Poprawił swój plecak. Zmartwił się tym, że jego plecak zmienił swoją wagę. Stał się lżejszy, a znaczyło to tylko tyle, że jego prowiant i zapasy wody się kończyły, a drogi przed sobą miał jeszcze dużo. Nie dobrze. Nie widział w pobliżu żadnych osad ani wiosek, w których mógłby uzupełnić zapasy jedzenia. Rezygnacja z pożywienia nie była jeszcze zła, najgorzej byłoby zrezygnować z picia, gdyż na Pustyni organizm szybko się odwadnia i nawet wymordowany nie byłby w stanie długo wytrzymać bez płynów. W ostateczności mógł jeszcze pić wodę z kaktusów, jednak i te rośliny widywał bardzo rzadko.
Na horyzoncie dostrzegł jakąś sylwetkę. Z początku nie miał zamiaru podchodzić, jednak stwierdził, że osoba mogła mieć jakieś zapasy, które on mógłby „pożyczyć”.
Ej ty, masz wodę? – zawołał tak głośno, jak pozwalało mu na to wyschnięte gardło. Miał nadzieję, że postać okaże się realną osobą, a nie wymysłem spieczonej słońcem głowy. Fatamorgana nie raz już go zwiodła i nie raz udało mu się z ledwością wyrwać się śmierci ze szponów. Nie mógł pozwolić, by tym razem mu się to nie udało.

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Opuszczona stacja kolejowa. Pisanie by Gość on 12/12/2016, 11:08
    
Jednak po dłuższym czasie, robiło się dość nudno. Na dodatek nic tutaj nie było, najlepiej będzie obrać inną ścieżkę. Tylko gdzie iść, skoro on pierwszy raz na wolności i nie zna okolicy. Łatwo się zgubić, no cóż. Mówi się trudno i idzie się dalej przed siebie, co innego pozostało? Przeszukując swój mały podróżny woreczek, który miał starczyć na całą podróż. Si zaczął sprawdzać zapasy, które to ukradł z domu. Trochę suszonego mięska, trochę soku i butelka wody.
- No więc dziś umrzemy.
Powiedział do siebie. Chodziło bardziej o to, iż zapasów nie starczy nawet na dziś do wieczora. Jak on ma funkcjonować bez dobrego jedzenia, no cóż. Trzeba się poddać i wrócić do burdelu, zabrać oszczędności i kupić zapasy na kilka dni. No i większy plecak, duży. Rozmyślając nad swym planem, chłopak usłyszał czyjś głos. Automatycznie kierując główkę w stronę nieznajomego, który z daleka wył o wodę. Si postanowił spełnić dobry uczynek oraz postawić butelkę wody obok siebie, następnie zrobić od niej pięć kroków i usiąść na ziemi. Oczywiście była pora obiadowa, więc trzeba pochłonąć resztę zapasów. A co do nieznajomego, to nie dostanie jedzenia. W końcu chciał wodę, prawda? Z resztą skupmy się trochę na jegomościu, może to jakiś morderca? Porywacz, albo coś innego. Trzeba się mieć na baczności, w końcu nie chcemy mieć spaczonego umysłu na pierwszej wyprawie.
Chłopak spokojnie siedział i spoglądał na nieznajomego, może nie będzie to jakiś zły człowiek... Heh człowiek. Tutaj wprawie nie ma ludzi, pewnie zarażony.
- Pewnie jest wymordowany całą podróżą.
Badum tss.

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Opuszczona stacja kolejowa. Pisanie by Gość on 14/3/2017, 23:26
    
/początek

- Nie odwracaj się... - Powtarzam, chociaż i tak zżera mnie ciekawość i po chwili ponownie zerkam za siebie niby to przypadkiem, lękając się dzikich zwierząt. Kogo tak naprawdę się boję?
Jej.
- Nie udawaj, że mnie tu nie ma, Rysiu. - Słyszę i nie wiem, czy zwariowałem, czy może dopiero mam doświadczyć tego stanu. Jak mogła mi to zrobić? Jak oni wszyscy mogli mnie tu zostawić? Obiecała mi. Anioł, który nie dotrzymuje słowa?! Uśmiechnąłem się na samą myśl, że jest to możliwe. Teraz wiedziałem dużo. Przybywali na ziemię by nam pomóc. Ale to tylko odbicia. Nędzne karykatury czystości. A ludzie? Dawniej każdy z nas miał w sobie cząstkę Boga. Czy mogło się to zmienić? Czy z odejściem tego kretyna, odeszły również jego kazania?
- Pieprzenie! - Warknąłem po raz kolejny w tyn tygodniu doprowadzając swoją psychikę do ruiny. Moje myśli błądziły po świecie, aż w końcu jak jeden mąż wszystkie naraz odbierały moją czujność. Skołowany przystanąłem, by móc odpocząć. A może to przez tak długie wędrowanie w towarzystwie złotej twarzy? Na szczęście żółtko kryło się już przed moim gniewem i raczej szybko się nie podniesie.
Świetnie, ale co ze mną? Delektując się swoją krwią zbierającą się w jamie ustnej, zacząłem kierować się w stronę opuszczonego czegoś. Czyżby mój nocleg?
Oby nie nalegali z zapłatą. Mogłem im zapłacić tylko w jeden sposób. Wróżka Zębuszka byłaby ze mnie dumna...

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Opuszczona stacja kolejowa. Pisanie by Gość on 14/3/2017, 23:53
    
Serce biło mu jak oszalałe, bardziej z radości niż ze strachu, choć nie mógł pozbyć się wrażenia, że coś jest nie tak. Za łatwo poszło, ale w końcu wyrwał się z miasta - z tych cholernych podziemi. Nie bardzo wiedział dokąd teraz powinien się udać bo jego komórka straciła zasięg szybciej niż sam Lazarus oddalił się od miejskich murów. Skarcił się w myślach za to, że nie zadzwonił wcześniej do tego cholernego androida. Trudno. Póki co migająca ikonka jednej kreski zasięgu na telefonie będzie jego przewodnikiem.
- Dzikusy bez fejsbuków - warknął pod nosem, rozglądając się po horyzoncie.
Piasek, piasek, jakiś trup, piasek, chyba kawałek poprzedniego trupa, jeszcze więcej piasku i ta stacja, o której słyszał jeszcze w mieście. Teoretycznie powinna być jego pierwszym przystankiem w drodze do tych mniej cywilizowanych, ale znacznie ciekawszych ruin na pustkowiach. Ostatni raz sprawdził zasięg na telefonie i schował komórkę do kieszeni spodni. Mając nadzieję, że jakimś cudem wytrzyma tyle bez internetu, ruszył raźno w stronę stacji kolejowej.
Ale zaraz, zaraz. Boris w pewnym momencie musiał zwolnić kroku bo ktoś przed nim wlókł się do tego samego miejsca. Jego miejsca! Zgrzytnął zębami ze złością. Niedoczekanie jego. On pierwszy sobie wymyślił, że tam pójdzie, więc rozumiało się samo przez się, że stacja należała do niego. Jednak im bardziej łowca zbliżał się do nieznajomego z zamiarem skrócenia go o głowę tym bardziej musiał przyznać sam przed sobą, że to grube dupsko skądś kojarzy. Będąc już tylko kilka kroków od niego westchnął z rezygnacją.
- Dick, chuju. Gdzie ty znowu leziesz? - mruknął, gdy był już na tyle blisko, że miał pewność, że ten go usłyszy.

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Opuszczona stacja kolejowa. Pisanie by Rosalie on 15/3/2017, 00:14
    
Ingerencja MG

Poziom trudności: Średni

Buszowanie po Desperacji nie jest dobrym pomysłem, szczególnie kiedy na tej Desperacji się jest po to, by uciec od miasta. Zazwyczaj to jest bilet w jedną stronę. Dla naprawdę wielu śmiałków, ale ta świadomość nie zniechęciła łowieckiego technika do postawienia stopi poza bezpieczną kopułą M-3, chociaż bezpieczną dla jej mieszkańców, a nie rebeliantów. Chociaż na pewno przyjemniejsza od pustkowia na jakie się wyrwał Laz.
Może spotkanie ze znajomym było dla niego szczęśliwym trafem. Spotkanie pomocnej dłoni na desperacji to zaiście duże szczęście, które powinno się chwalić. We dwójkę raźniej, a najlepiej w kupie, bo kupy nikt nie ruszy, chociaż Dick powinien wiedzieć doskonale jakie nieprzyjemności czyhają na nieostrożnych wędrowców.
Przeczucie łowcy było jak najbardziej trafne, coś się czaiło, ale żaden z mężczyzn nie miał prawa wiedzieć gdzie, ale niepokój narastał z każdą chwilą, dosłownie jeżąc włoski na karku i dając nieprzyjemne poczucie obserwacji, którego nie niwelowały żadne spojrzenia w tył.


Cele:

Lazarus: Przejście sobie grzecznie na desperacji dezyntegracji
Bluntdick: Przypadkowa ofiara

Polecenia MG:

Tutaj będę zawsze pisała czego od was chcę w danej chwili, proszę się do tego stosować inaczej będę szczuła kijem.
Kolejność odpisów: Dowolna
Ilość kolejek: 2
Fabuła: piszcie sobie na spokojnie, ale nie wolno wam wychodzić poza obręb opuszczonej stacji
Uwagi:macie wolna ręke chyba że wyniknie konflikt, wtedy wkraczam przed zakończeniem planowanej ilości kolejek.
Nie będę wstawiała terminu, bo to chyba nie ma sensu, ale w razie W: 22.03.2017

Podsumowanie:
Ta część będzie dotyczyła wszelakich walk, ran i strat w ludziach. Zwyczajnie będzie łatwiej wam się połapać w tym co się dzieje dookoła, oraz co do tej pory osiągnęliście


avatar
Rosalie

Dezerter






GODNOŚĆ :
Rosalie Valeria Valentine, ale wszyscy wołają na nią Iskra

Liczba postów :
450


Powrót do góry Go down





Re: Opuszczona stacja kolejowa. Pisanie by Gość on 15/3/2017, 00:47
    
Tajemnicza przystań rosła w moich oczach im bardziej się zbliżałem do opuszczonej stacji. Byłem już blisko i chciałem być jeszcze bliżej, ale bałem się.
- Boisz się mnie? - Odezwała się Lilith i nie wiedziałem, czy znam odpowiedź. Kochałem ją i kocham nadal, czego więc się bać? Niech mnie straszy, niech dręczy. Lepsze to niż wspomnienia, ale to uczucie, że czai się coś złego...
- Morda kapciu. Nie widzisz, że myślę? - Warknąłem już wcześniej orientując się, że jestem śledzony. Może zareagowałem dość... no jak to ja, ale w duchu cieszyłem się, że nie jestem sam, a to, że był to akurat Lazarus dodawało mi otuchy i wiary, że co będzie, to jego też chuj trafi i nie będę samotnie zdychał.
- Wiem, wiem. Rzadko mi się to zdarza, ale jak już dostałem tego orgazmu zapomnienia i ruszyłem głową, to mi nie przeszkadzaj! - Uśmiechnąłem się lekko i przystanąłem by znajomy mnie dogonił. Gdzie? Po co? Wszystko to napawało mnie lękiem i rozpaczą. Walczyłem o lepszy świat. Nagroda? jakiś kompostownik! W dupę, czy tak się rozdaje Nobla? To jakiś nowy rodzaj mody?
- Uciekam. - Stwierdziłem po chwili przyznając rację Lilith. Bałem się nie tyle jej samej, co aktu, którego doświadczyła. Śmierć, to ona tak mnie bolała. Na samą myśl o bólu wróciły zawroty i już po chwili zacząłem malować na piasku czerwoną farbą.

Gość

Gość







Powrót do góry Go down





Re: Opuszczona stacja kolejowa. Pisanie by Sponsored content
    

Sponsored content








Powrót do góry Go down

Strona 3 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Powrót do góry

- Similar topics

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach