Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 1 z 9 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next   

Wichrowe szczyty.    Pisanie by Kaukaz on Sob Gru 12, 2015 12:14 am
Wszędzie rozsiane są pagórki. Mniejsze, większe. Ogólnie można powiedzieć, że teren jest wyżynny, lecz bez popadania w jakąś skrajność. Co jakiś czas pojawiają się wyspy mniejszych bądź większych, gęstych zalesień. Co jakiś czas z gąszczu zieleni potrafi wystawać na kilkanaście metrów ruina czegoś, co niegdyś nazywało się wieżowcem przypominająca w tym momencie wysoki słup obrośnięty zieleniną. Podłoże pełne wysokich traw, wilgotne, lecz nie bagniste. Zewsząd dźwięki żywych stworzeń. W kość daje silny wiatr, chłodny wiatr, a pogoda lubi tu kaprysić.
____________________


_________________


Japoński | Polski
o o o



Kaukaz
-----------
Wojskowy

avatar

Liczba postów : 912
GODNOŚĆ : Adrian Spadziński

Powrót do góry Go down

Re: Wichrowe szczyty.    Pisanie by Kaukaz on Sob Gru 12, 2015 12:26 am
Po kilkunastu kilometrach marszu od spotkania z Furiosą zabrał ich transporter, którym teraz właśnie przemierzali te dzikie ostępy. Widać było, że mało kogo można było tutaj spotkać, gdyż flora i fauna wyraźnie przejęły we władanie te tereny. Adrian skrzywił się, gdy w którymś momencie zauważył stadko zmutowanych jeleniowatych uciekających w popłochu przed przecierającym się przez trawy transporterem. W końcu skoro była zwierzyna to wśród tych kniei mogło się równiez kryć coś, co na nią poluje. Nie było to zaskakujące. Polak znajdował się tu w końcu wraz z Kira by chronić dupę jajogłowgo przed potencjalnymi komplikacjami. Choć należało mieć nadzieję, że obejdzie się bez poważniejszych incydentów.
Swoją drogą - było co chronić. Pojazd był w 70% wypchany przez naukowy złom, prowiant, zapasy niezbędne na tygodniową tułaczkę oraz naturalnie udogodnienia profesorka. Polak siedział właśnie w tej części transportowej walcząc z wielkimi butlami o nieco prywaty. Dobrze, że nocą będą warty, bo nie było mowy, by się tu na leżąco pomieścili z Kirą. Choć trzeba było przyznać, że całe to gradobicie miało pewien urok. Przykładowo zbliżony do wnętrza wypchanej po brzegi śmieciarki. Profesorek zajmował naturalnie zaszczytne miejsce po prawicy kierowcy, który cierpliwie znosił uzewnętrznianie myśli naukowca. Warto zaznaczyć, że ten niemal popadał w orgazm dostrzegając przykładowo jakąś zmutowaną roślinę. Tak to się działo, gdy władza wysyłała poza mury kogoś kto całe życie spędził w laboratorium.
- Dasz radę. Zaraz osiągniemy pierwszy punkt kontrolny. - Zakomunikował kierowcy przez słuchawkę, będąc szczęśliwym, że mało co było tutaj słychać z tych zachwytów. Adrian już wiedział, że będą jaja.

Gdy się zatrzymali, pierwszy naturalnie wyszedł naukowiec pchający się w objęcia natury niczym dzieciak ku wystawie sklepu z zabawkami. Ślepia Polaka wielkości pięciozłotówek z niedowierzaniem przyglądały się owemu wydarzeniu. Co prawda spodziewał się po jajogłowym pewnej naiwności oraz lekkomyślności, lecz ten obrazek przeszedł jego najśmielsze oczekiwania. Wkurw, ciśnienie over milion, porozumiewawcze spojrzenie z Kirą i już był w połowie drogi do profesorka niemal telepatycznie przyjmując rozkaz swego dowódcy, że ma go ogarnąć, zanim on go ogarnie. Chwycił więc lekkoducha pewnie za ramie i zaczął ciągnąć na zad w międzyczasie przypominając procedurę. Nie żeby trzy razy już o niej nie wspominali w przeciągu godziny.
- Nigdy. Więcej. Tak. Nie. Rób. Najpierw skan terenu, potem wychodzimy my i dopiero gdy uznamy, że jest bezpiecznie to wychodzisz - w asyście jednego z nas. - Recytował mu, a potem na zad usadził go na siedzeniu pasażera. Nie będzie zabawek. Grrr.
- I jak? - Posłał Kirze pytanie przez komunikator, wiedząc, że ten w międzyczasie skanował teren. Spadziński zaś przyłożył swe ślepie do lunety Oriona by rozejrzeć się za potencjalnym niebezpieczeństwem, ciągle stojąc przy drzwiach profesorka. Gość był w tym momencie na wagę złota.

_________________


Japoński | Polski
o o o



Kaukaz
-----------
Wojskowy

avatar

Liczba postów : 912
GODNOŚĆ : Adrian Spadziński

Powrót do góry Go down

Re: Wichrowe szczyty.    Pisanie by Gość on Sob Gru 12, 2015 1:11 pm
Od chwili, gdy opuścili Furiosę raczej niewiele się działo. W grupie zostali sami mężczyźni, z których jedynie naukowiec wydawał się skory do rozmowy. Cóż, rozmowy to za dużo powiedziane. Przypominało to raczej jednostronny przepływ informacji z jego ust do... gdzieś w eter. Wątpliwym było, czy ktokolwiek go słuchał. Niemniej jednak, profesorek nie wydawał się tym specjalnie przejmować i namiętnie opowiadał dalej.
Kiyoshi zupełnie nie zwracał na niego uwagi. Był pogrążony w myślach. Oczywiście, nadal skanował co jakiś czas teren, ale że odczyty nie były niepokojące, to i się nie odzywał. Po prostu siedział w kiwającym się na wszystkie strony transporterze, z łokciami opartymi na kolanach i czekał. To była pozytywna strona przemiany w maszynę. Stan hibernacji, w którym nie musiał myśleć, przejmować się, słuchać ględzenia naukowca i liczyć upływającego czasu. Po prostu czekał, a skanery robiły w tym czasie swoje.

Podniósł głowę, gdy pojazd się zatrzymał. Rozejrzał się dookoła i wysiadł. Nie zajęło mu to długo, ale jak widać ktoś wykazał się większym "refleksem". Gdy tylko dostrzegł profesorka wesoło popylajacego sobie po niebezpiecznym terenie, na jego twarzy odmalowało się coś w stylu:"Oni naprawdę potrafią być aż tacy głupi?" Już miał ochotę pomaszerować do niego i w paru żołnierskich słowach wytłumaczyć mu, co myśli o takim zachowaniu, ale najwyraźniej Spadziński miał na ten temat takie samo zdanie. Kira kiwnął głową w odpowiedzi na nieme pytanie i zabrał się za sprawdzanie najbliższego terenu.
Kiedy ich podopieczny powrócił już z Adrianem, Kira obrzucił go zirytowanym spojrzeniem.
- Jesteśmy tu, by dbać o twoje bezpieczeństwo, a nie niańczyć Cię, jak małe dziecko. Niestety, nasz medyk nie ma na stanie zapasowych kończyn, więc jeśli coś ci jakąś odgryzie, to będziesz musiał radzić sobie bez niej, a uwierz mi, to nie jest przyjemne. - Uśmiechnął się kwaśno, nachylając się nad nim, przy okazji wyjmowania sprzętu z samochodu. Zaśmiał się w duchu usatysfakcjonowany, ze ta groźba wywarła jakieś wrażenie na żółtodziobie.
No, przynajmniej będzie spokój... Dopóki gość o tym nie zapomni.
Skrzywił się, odstawiając skrzynię z rzeczami naukowca na ziemię. Po tym oddalił się, by sprawdzić dalszy teren, bo co z tego, ze w obrębie pół kilometra nic nie ma? Co jeśli te 501 metrów od nich spaceruje sobie kilka Psów? Kira oddalił się na odległość kilkunastu metrów i wzbił się w powietrze.

- Nadal czysto. W pobliżu nie wykrywam nic, oprócz zwierząt z którymi sobie poradzimy. Możecie się spokojnie rozkładać - odpowiedział na pytanie Kaukaza i zawrócił do transportera.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Wichrowe szczyty.    Pisanie by Kaukaz on Sob Gru 12, 2015 10:48 pm
Westchną i wypuścił naukowca, który patrzył na niego wilkiem, lecz jednak trzymał się blisko Polaka. Najwyraźniej słowa Kiry zapadły mu w pamięć. Przynajmniej na chwilę obecną.
Kaukaz przewiesił Oriona przez ramię, odkasłując przy tym. Jakoś bowiem tak go coś w gardło podrapało. Następnie przyglądał się temu, jak to naukowiec wygrzebywał z wydobytej przez Kirę jakiś złom i na zmianę wznosił ku niebu, to opuszczał, przytykał do twarzy, by zaraz znów wznieść. I tak w kółko. Potem pojawiło się lekkie zamieszanie. Połączanie aparatury do pojazdu, by ta mogła zassać prądu i zacząć pikać i migać. Coś tam się w niej nawet ruszało i zaczęło wypluwać jakiś papier. Kaukaz się nie znał toteż nie oceniał i wierzył, że człowiek ten wie co robi. Stał więc i obserwował teren z różnych pozycji. Do czasu.
- Potrzeba wykopać dół. Na dwa metry. Co najmniej. By czujnik dokonał efektywniejszego pomiaru. - powiedział, gadając też coś o przekroju gleby, o tym jak to im głębiej to też cenniejsze próbki. Potem zamilkł i popatrzył na Kaukaza, na Kirę to na kierowcę, to na Kaukaza, który popatrzył na Kirę i na kierowcę i na profesora...Cisza która zapadła sugerowała wszystkim, że profesor nie zamierzał się skalać tym zadaniem. Zresztą przy jego krągłych gabarytach było pewne, że jeżeli chcieli dotrzeć do kolejnego punktu kontrolnego przed zmrokiem, ktoś musiał się tego podjąć.
- Pójdę po łopatę. - Kierowca odezwał się jako pierwszy, sugerując, że on zacznie, lecz wzrocząc eliminatora zasygnalizował mu, że liczy na zmianę z jego strony. Polak naturalnie kiwnął głową. Co prawda nie należało to do jego obowiązków, lecz chciał by cała ekspedycja w miarę sprawnie brnęła do przodu. Kira zapewne się z nim zgadzał.
I tak też najpierw kierowca zaczął kopać, a potem do dołu zszedł Kaukaz, który podparł broń o pojazd, podwinął rękawy i wskoczył do nory zaczynając ją pogłębiać. Boże, jak niewdzięczna była to robota, zwłaszcza, że im głębiej brnął tym podłoże trwało się coraz to bardziej skaliste. Często musiał więc odkładać łopatę, by wyciągnąć kawał jakiegoś głazu lub ku uciesze naukowca...kości. Czad.
Gdy skończył, dół był głębszy niż on sam był wyższy. Najpierw więc z dziury wyleciała łopata, a potem Polak. Musiał podskoczyć by następnie prawnie się podciągnąć. Znalazł się na powierzchni. Przetarł z czoła pot i ściągnął chustę, którą miał zawiązaną tak by usta i nos mieć zakryte. Mimo to Kaukaz i tak co jakiś czas kaszlał, zganiając winę na pył i nie będąc świadomym tego, że były to początkowe objawy rozwijającej się w nim choroby. Następnie, jak gdyby nigdy nic na nowo przepasał się Orionem i dumnie spoglądał na swe dzieło, w którym to naukowiec się zatapiał z jakimś naukowym złomem i latarką w zębach. Siedział tam dłuższą chwilę, potem wygrzebywał się nieporadnie i grzebał coś przy aparaturze wyczekując wyników. Jednocześnie musiał przyznać, że jak nie lubił zrobotyzowanych, to na takim terenie możliwości obserwacyjne ichniejszego dowódcy sprawnie strzegły przed niebezpieczeństwem.

_________________


Japoński | Polski
o o o



Kaukaz
-----------
Wojskowy

avatar

Liczba postów : 912
GODNOŚĆ : Adrian Spadziński

Powrót do góry Go down

Re: Wichrowe szczyty.    Pisanie by Lilo on Nie Gru 13, 2015 2:00 pm
Nadjeżdża wasz ulubiony MG


Nie tylko sama budowa gleby byłą czynnikiem negatywnym; oprócz tego, że im bardziej wgłąb, tym więcej skał, to jeszcze wszystko było niemożliwie twarde. Ot, ziemia nawilgła od niedawnych deszczów teraz złapana została przymrozkiem i całym swym jestestwem utrudnia wam pracę. Kopanie przyniosło ze sobą więcej wysiłku, niż mogliście się tego spodziewać. Teraz zarówno Spadziński jak i kierowca transportera są mocno zgrzani i spoceni, co nie jest niczym przyjemnym: wokoło radośnie hula zimny, porywisty wiatr. Uważajcie wyciągając lekkie przedmioty, żeby przypadkiem nie odleciały w siną dal!

Kaukaz:
W następnym poście dostajesz krótkotrwałego ataku kichania.
Kira: W możliwym do Twoich obserwacji obszarze nie znajduje się żadna istota żywa większa od przeciętnego psa. Jeszcze.
Doktorek: Aparatura nie wykazuje obecności żadnych z pożądanych surowców; zaistnieć może podejrzenie, że po przeniesieniu urządzeń pomiarowych dwukrotnie niżej uda się jednak coś wykryć.

_________________
:



Lilo
-----------
Medyk     Anioł

avatar

Liczba postów : 3682
GODNOŚĆ : Liselotte Margaret Merricks

Powrót do góry Go down

Re: Wichrowe szczyty.    Pisanie by Gość on Nie Gru 13, 2015 6:46 pm
Kiyoshi wrócił do transportera i przekazał towarzyszom, że mogą się już rozkładać z osprzętem. Wszystko szło dość sprawnie, choć brakowało im jeszcze nawyków z tym związanych, więc czasem ktoś zatrzymywał się i zastanawiał, co ma teraz właściwie zrobić. No trudno, w ciągu najbliższych dni przyjdzie im powtórzyć to tyle razy, że nawet w snach będą to robić bez zawahania.
Abukara z niewielkim zainteresowaniem obserwował poczynania naukowca. Ciągle coś pikało, coś się kiwało, a coś innego wyświetlało niezrozumiałe dla niego odczyty. Przez moment przyszło mu na myśl, że chyba nie jest z nim jeszcze tak źle skoro jego mózg nie tłumaczy mu w żaden sposób tej "mowy maszyn". tak, to byłoby już naprawdę niepokojące. Już jeden mechaniczny głos w głowie mu wystarczał. Gdyby zaczął słyszeć jeszcze inne, to szlag by go najpewniej trafił.
- Świetnie - mruknął sarkastycznie w odpowiedzi na informację od speca.
To teraz będziemy robić nie tylko za niańki, ale jeszcze roboli.
Trochę zdziwiła go bezczynność, jaka zapanowała po tych słowach.
Naprawdę nikt się nie pofatyguje?
Wskazał kierowcy gestem, by ten udał się do samochodu po łopatę. Dlaczego jemu, zamiast zrobić to samemu? Dlatego, że tamten był najbliżej.
- Najpierw wy się tym zajmijcie. Ja będę sprawdzał teren - oświadczył, gdy mężczyzna wrócił. Jak powiedział, tak też zrobił. Kiedy wojskowi kopali dół, skrzydlaty rozglądał się w okolicach ich miejsca postoju. Tym razem nie włączał wszystkich skanerów. Strasznie zżerało mu to energię, a nie miał ochoty za nadto uszczuplać zapasów, które meli w transporterze.
Westchnął cicho, zawracając do wykopanego dołu prawie na moment, w którym doktorek oświadczył, że dół wyszedł mi za płytki. Dowódca bez słowa chwycił za łopatę i wskoczył do dołu.
- Spadziński, zajmijcie się patrolowaniem i pilnowaniem jajogłowego. Ja się tym teraz zajmę. Nie potrzebuję zmiany - rzucił, zabierając się za robotę. To była prawda, on nie potrzebował odpoczynku. Nie, kiedy pracowały jedynie jego mechaniczne części. To był kolejny z plusów zmechanizowania. Był szybszy, silniejszy i bardziej wytrzymały od normalnego człowieka. Nie potrzebował odpoczynku i się nie pocił. Choć pozostawała mu nadal część ludzkich słabości. Jego mózg nadal potrzebował odpoczynku, więc Kira musiał czasem spać, jak każdy. W tym był akurat gorszy od androida i równy przeciętnemu wojskowemu.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Wichrowe szczyty.    Pisanie by Kaukaz on Nie Gru 13, 2015 9:22 pm
Żebyście widzieli jego minę chwilę po tym, jak wygramolił się z dołu i dostał informację, że przydałby się taki, tylko z dwa razy głębszy...Nie żeby to miało stanowić dla niego, jakiś problem. Jako eliminator przeszedł morderczy trening i jeśli nie w desperacji to znajdował się na polu ćwiczebnym. Był więc przyzwyczajony do wzmożonego i długotrwałego wysiłku, jednak nie podobało mu się to, że był traktowany przez jajogłowego, jak jakiś górnik czy kij wie co. Kira zapewne również podzielał jego zdanie, choć trzeba było przyznać, że gość był istotny. Bez niego nic by nie zrobili, tak samo, gdyby to jemu zostawili do roboty wszystko. Rety, wówczas to pewnie nie wrócili by do M3 przed gwiazdką.
- Rozkaz. - Przyjął wiadomość Kiry. Chwilę po tym, jak ugasił pragnienie, przetarł wygrzebanym z transportera ręcznikiem twarz oraz kark, chwycił wojskowe pończo oraz Oriona i wdrapał się na dach pojazdu. Poprawił tam materiał ubioru, który falował na wietrze, chroniąc jednocześnie Adriana w pewnym stopniu przed nieprzyjemnie ostrym wiatrem. Następnie przycupnął i wyciągnął lornetkę z jednej z kiszeni swego kubraka i rozglądał się, co jakiś czas odklejając się i zerkając na krążącego wokół profesorka.
Wykopanie sześciu metrowego dołu nie było prostą sztuką, gdy miało się na podręczu tylko łopatę. Kiedy więc Kaukaz zauważył, że sylwetka Kiry zanikała powoli w jego wnętrzu, a jemu samemu ciężej było robić zamach coby wyrzucić nadmiar ziemi to zwrócił kierowcy uwagę by mu pomógł. Kawałek liny, wiadra i zapewne sprawniej szło wydobywanie ziemi i kamieni. Dzięki temu szło zaoszczędzić sporo czasu.
Kira machał łopatą, kierowca mu pomagał, profesorek się kręcił przy swoich pikadłkach, macając co jakiś czas wydobyte głazy, a Kaukaz...siedział, obserwował to wygwizdowie. W którymś momencie kichnął tak, że niechcący wcisnął sobie lornetkę w ślepia. Syknął przy tym, nie mogąc powstrzymać kolejnych kichnięć. Między nimi przeklinał. Atak ten uspokoił się nico, gdy Kira wyszedł ze swej dziury. Jakkolwiek by to nie brzmiało. Adrian spojrzął na niego z załzawionymi od ciągłego kichania oczętami. Dla osób postronnych zapewne wyglądałaby jakby był wzruszony pracą swego dowódcy. Jednak nie, nie był. Skinął mu jedynie głową, samemu przecierając rękawem nosa i wyglądając przez lornetkę, kiedy to naukowiec na nowo był w swym żywiole. Z nową, głębszą dziurą. Ciekawe, czy przed zmrokiem uda nam się dotrzeć do kolejnego punktu?

_________________


Japoński | Polski
o o o



Kaukaz
-----------
Wojskowy

avatar

Liczba postów : 912
GODNOŚĆ : Adrian Spadziński

Powrót do góry Go down

Re: Wichrowe szczyty.    Pisanie by Lilo on Nie Gru 13, 2015 9:57 pm

Nadal wieje, powiem więcej - pizga złem. Po wykopaniu głębszego dołu okazało się, że nadzieja na odnalezienie czegokolwiek była równie płonna co szanse zlokalizowania konkretnej mrówki w na Czerwonej Pustyni.
Pogoda beznadziejna, ale póki co stabilna.
Otoczenie nie wykazuje oznak zmian.
Od strony oceanu widać ciemne chmury, które jednak nie wyglądają na przybliżające się zbyt szybko - daje to pewne szanse na to, że ewentualny deszcz ominie was bokiem. Będzie to zależało oczywiście od wiatru, który na tym obszarze jest z lekka nieprzewidywalny.

Działajcie dalej.

_________________
:



Lilo
-----------
Medyk     Anioł

avatar

Liczba postów : 3682
GODNOŚĆ : Liselotte Margaret Merricks

Powrót do góry Go down

Re: Wichrowe szczyty.    Pisanie by Gość on Pon Gru 14, 2015 8:37 pm
Kiedy skończył wreszcie pogłębiać dół, wygrzebał się z niego z drobną pomocą jednego z żołnierzy i zajął stanowisko przy transporterze, obserwując poczynania doktorka. Facet wlazł niezgrabnie do dziury i na nowo zaczęło się pikanie, skanowanie i grzebanie w ziemi. A jaki był wynik? Lipa. Jednak nic nie ma.
Kira przewrócił oczami i wyciągnął naukowca z wgłębienia.
- W takim razie jedziemy dalej - stwierdził sucho i puszczając doktorka, zajął się pakowaniem jego gratów. Jajogłowy zaczął coś jojczeć, że jeszcze by się tu chętnie rozejrzał; że taka ładna okolica; taka piękna flora i fauna; tyle okazów do zbadania... Kiyoshi był jednak nieugięty. Zmierzył go tylko piorunującym wzrokiem, co musiało wystarczyć podopiecznemu za odpowiedź. I najwyraźniej wystarczyła, bo mężczyzna posłusznie zapakował się do wozu. Cóż, chyba nieco inaczej wyobrażał sobie tę wyprawę. Niestety, skrzydlaty nie miał w tej chwili ani cierpliwości, ani czasu by pozwolić mu sobie pohasać po Desperacji wedle zachcianek. Mieli zadanie do wykonania. Jeśli uwiną się przed czasem, to może wtedy pomyśli nad uszczęśliwieniem doktorka. W granicach rozsądku rzecz jasna. Na pakowanie głowy tam, gdzie nie trzeba mu nie pozwoli. Nie, dopóki odpowiada za jego bezpieczeństwo.
Wrzucił (wbrew pozorom) skrzynie do transportera i jeszcze raz rozejrzał się po okolicy. Pogoda nie wyglądała najlepiej. Strasznie wiało, a z oddali nadciągały nieprzyjemne chmury.
- No, zbieramy się. Jeśli się pospieszymy, to może uda nam się odhaczyć jeszcze jedno miejsce przed zmrokiem. - Wsiadł do wozu i nakazał kierowcy jechać dalej na południe. Jakieś 2 kilometry.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Wichrowe szczyty.    Pisanie by Kaukaz on Wto Gru 15, 2015 12:28 am
Będąc w wozie pociągnął nosem zerkał na holo mapę terenu. Trochę im zeszło czasu w pierwszym punkcie kontrolnym. Lecz jakiś taktyk musiał to przewidzieć, koro przeważnie dwa-trzy punkty znajdowały się względnie blisko siebie, a między kolejnymi ich grupkami odległości były już znacznie większe. W sumie nie jemu to oceniać i nad tym dumać. On dostał tylko w łapy rozkaz i wytyczne. Ma się tego trzymać i być grzecznym. Gdy się zatrzymali, naukowiec nie wysiadł. Grzecznie czekał na pozwolenie. Adrian wysunął się z transportera i uważnie obejrzał teren przez lunetę Oriona. Korzystając również z opcji termowizji. Czy wypatrzył jakieś niebezpieczeństwo? W zależności od wyniku zakomunikował o tym Kirze.

_________________


Japoński | Polski
o o o



Kaukaz
-----------
Wojskowy

avatar

Liczba postów : 912
GODNOŚĆ : Adrian Spadziński

Powrót do góry Go down

Re: Wichrowe szczyty.    Pisanie by Gość on Wto Gru 15, 2015 8:04 pm
Kiedy transporter się zatrzymał, procedura zaczęła się od początku. tym razem jednak bez wpadek spowodowanych nadpobudliwością naukowca. Swoją drogą, ile on mógł mieć lat? Według Kiry nie wyglądał na więcej niż trzydzieści. Stary nie był, ale w głowie też powinien już coś mieć. Coś poza terebajtami informacji z podręczników. Jakieś instynkty, mądrość życiową, cokolwiek! Niestety, to był chyba jeden z tych okazów jajogłowych, którzy poza swoim naturalnym środowiskiem byli zupełnie nieprzystosowani.
Usłyszawszy meldunek od Spadzińskiego, Abukara opuścił transporter i przeczesał teren skanerami. Wyglądało na to, ze wszystko jest w porządku. Później nastąpił jeszcze jeden, dłuższy, zwiad. Tak, jest bezpiecznie i można się rozkładać.
Skrzydlaty wyjął z pojazdu graty doktorka i patrzył przez chwilę na jego pracę, po czym udał się na dach transportera, z którego obserwował okolicę. Czekał też na werdykt profesorka. Znowu będą kopać dołki?



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Wichrowe szczyty.    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 1 z 9 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry