Strona 5 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Go down


Re: Skalny teren

Pisanie by Gość on 6/8/2017, 19:27
- Szukałem je - zakasłał- dzenia. I znikąd.
Odpowiedział tonem pozbawionym jakiegokolwiek tonu. Bez emocji. Nie robił przecież tego co chciał.

Cały ten czas Grima przesiadywał w tym samym miejscu. A bo co miał zrobić, iść? Przecież nikt tego od niego nie oczekiwał. Trwał w stanie jakiegoś marazmu. Zjadłem tylko parę mięsnych kęsków. Myślał cały czas. Chociaż teoretycznie zapełniło mu to żołądek, to dalej czuł, że chciałby coś zjeść. Santino mógł go zahipnotyzować i wprowadzić w inny świat, ale to co się działo z jego ciałem pozostało takie samo. Nawet jakby nie miał czuć bólu to jeśli ktoś by mu rękę połamał to i tak byłaby to bolesna rana.
Wiedział, że prędzej czy później znów zachce mu się jeść. Wolałby później, bo ten stan, w którym nie musiał myśleć o tak podstawowych potrzebach przypominał mu o czasach, kiedy mieszkał jeszcze w mieście. Życie zwykłego szaraka tam było o wiele lepsze niż tutaj, chociaż wiedział, że niektórzy daliby się pokroić by tutaj się znaleźć.
Kiedyś takim pomagał. Dał co sam mógł dać i rzucił od czasu do czasu jakąś radą. Dawał chwilowe schronienie.

Ubrał się. Otrzepał się orientacyjnie po kieszeniach jak to miał w zwyczaju. Brakowało mu tylko jego kija, które było ochroną i podparciem kiedy wspinał się po górach i wzniesieniach, ale to zaraz po niego pójdzie. Przynajmniej miał taką nadzieję.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Skalny teren

Pisanie by Gość on 17/4/2018, 00:22
Poziom trudności: średni z hakiem
Uczestnicy: Rashid, Marcelina, Erin, (Tchórz)
Cel: Upolowanie matołków z bronią
Możliwość zgonu: Bądźcie ostrożni!


Nie wyglądało na to, ażeby członkowie Kościoła Nowej Wiary oraz dwójka Szakali mieli spotkać wśród skał jakąkolwiek jednostkę, która posiadałaby broń inną niż patyki i kamienie bądź własne szpony i kły. Wieść o tym, że w okolicy po raz kolejny pojawili się członkowie ugrupowania znanego jako Neoszogunat Shikkoku była jednak na tyle kusząca, by — rozesławszy posłańców z pytaniem o dołączenie się innych do wyprawy — ruszyć w drogę ich śladem.
 Ten jednak był dość ciężki do wyłapania. Wojownicy tej organizacji o nieznanej naturze najwyraźniej dość dobrze radzili sobie z maskowaniem własnych śladów. Zamiast tego dzielni podróżnicy, gdy kroczyli po wyższych warstwach skał, natknęli się na kogoś zgoła innego. W wąwozie pod nimi znajdowała się garstka żołnierzy S.SPEC, którzy wydawali się zupełnie przybici. Ciekawe w wyniku jakich wydarzeń tak podupadli na duchu? Kilku z nich wyglądało na rannych, jednak raczej w wyniku ataku przy użyciu broni białej aniżeli kłów bądź pazurów jakiegoś monstrum.
 Robiło się coraz ciemniej — między dziennym upałem a chłodem nocy powoli zachodziła wymiana, o której też świadczyły zmiany w kolorze nieba. Dwóch wojskowych stało na warcie po obu stronach prowizorycznego obozowiska, kolejny starał się rozpalić ogień, a inny był zajęty oczyszczaniem ran najbardziej pokrzywdzonej jednostki. Nie wyglądali jakby mieli stanowić jakieś poważne zagrożenie — większość z nich wyglądała na zagubioną, jakby zupełnie nie wiedzieli co ze sobą zrobić. Może mieliby jakieś informacje na temat poszukiwanego patrolu NeoShi?

Termin do 24.04


Dodatkowe:

1) Jako, że temat nie ma opisu — przystosowuję go pod nasze potrzeby.
2) Gdyby ktoś jeszcze miał dołączyć, ma na to 3-4 kolejki. W pierwotnym zamyśle właśnie tyle mają wynosić jakieś negocjacje bądź umawianie się na jakiś plan.
3) Macie tydzień od mojego posta na odpisanie, ja mam 4 dni od końca waszej kolejki. Chyba, że pójdzie sprawniej!
4) Założyłem (żeby mieć was w jednym miejscu od razu), że Kościół szukał osób chętnych na taką akcję. Mam nadzieję, że to nie kłopot. >D
5) Kościołowi przysługują 3 postacie NPC, bo w najgorszym przypadku będzie tylko jedna postać z KNW w wydarzeniu. Na rozpisanie ich macie 3 tury. Każdemu przysługują 2 umiejki i 1 moc/artefakt. oraz niezbyt duży ekwipunek zwykły (niemagiczne/nietechnologiczne noże, miecze, broń palna, jakieś zasoby medyczne bądź prowiant… Byle nie za dużo).
6) Proszę o wrzucenie ekwipunku w spoiler pod postem.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Skalny teren

Pisanie by Gość on 17/4/2018, 16:55
Jak za starych, dobrych czasów. Przyłączając się do tej "wyprawy" po broń dla KNW, nie spodziewała się wpaść na pewną, dobrze znajomą mordkę. Kto by pomyślał, że znowu ruszą razem na akcje, jak za starych czasów! Co prawda to nie będzie wkradnięcie się komuś do domu i okradnięcie go, ale i tak ma w sobie podkradanie tego i owego. No i znów mogła pracować z Marceliną. To nie jest polowanie na mordercę ich wspólnego przyjaciela, ale to dobre przygotowanie, prawda?
Co prawda nie szły same, ale jednak w tej chwili najważniejszą osobą w całej tej wycieczce dla Erin nie był żaden z ich "pracodawców", a Marcelina. Tak, wciąż nie może sobie tego odpuścić. Kiedyś, serio. Kiedyś. Ale jeszcze nie.
Wzdrygnęła się, czując narastający chłód. Sweter z M-3 był już trochę przechodzony, a on sam w sobie nie jest aż takim świetnym okryciem przed chłodem, ale nic! Jakoś da radę. Oby. Ich planem było poszukiwanie jednej z lepiej uzbrojonych organizacji i zwyczajne obrabowanie ich z broni. Brzmi łatwo? Absolutnie nie. Brzmi interesująco? Już wiecie jak kupili Erin.
Nie było trudno zauważyć tej małej grupki w dole. Wyglądali jak S.Spec, tylko jakby przytrafiło im się coś naprawdę, naprawdę złego. Osobiście nie sądziła że warto ich jeszcze dodatkowo dobijać lub obijać, ale może osóbki z nimi coś innego na ten temat powiedzą?
- Robimy coś z nimi, czy idziemy dalej? - Spytała ostatecznie, zerkając po swoich towarzyszach. Może i mogli coś wiedzieć o ludkach jakich szukają, ale nie sądziła by S.Spec było zbyt rozmowne z mieszkańcami Desperacji. Prawdopodobnie szybko otworzyliby ogień. Albo wyjęli broń. Albo w sumie i oba na raz.

Ekwipunek:

- Długi, obosieczny miecz, w pochwie na plecach, wypożyczony ze zbrojowni Łowców.
- Plecak, z zawartością: butelka z wodą (połowa), kawałek czerstwego chleba, para krzemieni, trochę porwanego materiału i rozładowany telefon.
- Nóż w pochwie, na udzie.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Skalny teren

Pisanie by Rashid on 23/4/2018, 22:58
Jako "tajna siła" Kościoła był raczej wszechstronny jeśli chodzi o wykonywanie zadań - nic więc dziwnego, że postanowił ruszyć w kierunku innym niż kolejna krucjata, podboje terytorialne czy po prostu nawracanie ludzi na jedyną słuszną wiarę (czasem poprzez jednanie ich dusz z Panem). Pajęczak był dobry w udawaniu i mamieniu. Do tego stopnia, że jako niewinny nastolatek właśnie wybierał się ukraść trochę niebezpiecznych przedmiotów... albo zdobyć je siłą samej sugestii. Każda opcja była dobra tak długo jak długo pozwalała wzbogacić się wyznawcom Ao w znośnej jakości sprzęt. Lepiej przecież pokonywać przeciwności losu za pomocą ostrej amunicji niż posiłkując się kijami od mioteł.
Ponieważ obok nie było siostry, nie zmuszał się do maskowania swojej prawdziwej formy. W półzwierzęcej formie maszerował wraz z dwójką Szakali, którzy wyrazili chęć pomocy oraz pozostałymi aonistami. Ze względu na nich, zasłonił pajęczy odwłok zielonym materiałem z symbolem KNW, choć mimo wszystko jego część, tak samo jak i osiem odnóży, nadal pozostawały widoczne. Odrobinę mniej rzucały się w oczy, a i gdyby ktoś miał na niego wskakiwać i próbować jeździć jak na wierzchowcu, to byłoby się łatwiej utrzymać. No i mimo wszystko była to jakaś ochrona przed warunkami pogodowymi.
- Hm. - Mruknął, przyglądając się gromadce. - To sojusznicy. Mogą być przydatni - dodał, mrużąc oczy. Choć robiło się coraz ciemniej, wciąż było dla niego za jasno. Przynajmniej zasłonięte elementy ciała nie bolały, a oczy przyzwyczajał od kilku dni do nieco większej ilości światła niż to w podziemiach Gór Shi. Obejrzał się na jednego ze współtowarzyszy. Wiedział, że na niego, wymordowanego, będą patrzeć bardziej krzywo niż na kogoś wyglądającego ludzko.
- Miyu, zgadaj do nich czy czegoś potrzebują. Mogę pomóc z leczeniem, jeśli wyrażą zgodę na podejście - rzucił w kierunku niskiej dziewczyny w białej masce ze znakiem Kościoła na czole. Może i nie strzelaliby do niego ze wzgląd na jakąś umowę zawartą na gębę czy papier, ale wolał nie ryzykować i najpierw zapytać o pozwolenie. Zawsze Miyu mogła porozmawiać z nimi sama, ostatecznie była starsza i w teorii postawiona wyżej niż on i jego udawane bycie początkującym inkwizytorem. Jak na razie trzymał się na uboczu, ale jednocześnie na widoku, krzyżując ludzkie ręce na piersi. Jedno z odnóży skrobało lekko podłoże.

Ekwipunek:
- Dwa długie, zakrzywione noże przy pasku.
- Bandaże, opatrunki, igła, gruba i wytrzymała nić, kilka małych porcji mleka makowego i odrobina maści leczniczej w małej torbie również przy pasku.

P.S. NPC opiszę w następnym poście.
avatar





Rashid
Egzorcysta    Oswojony
GODNOŚĆ :
Rashid


Powrót do góry Go down


Re: Skalny teren

Pisanie by Marcelina on 24/4/2018, 20:04
Wieczory wspólnie spędzane przez Marcelinę i Erin suto nakrapiane alkoholem rzadko owocowały spokojem. Gdy poprzednim razem dwie szakalice postanowiły zabawić się w pobliskim klubie jedna z nich wylądowała w śmietniku, druga - na poręczy marmurowych schodów pobliskiego domu jednego z największych bogaczy m-3, świecąc bladym tyłkiem na ekranach milionów mieszkań odbiorców najpopularniejszej stacji emitującej wydarzenia...
Tym razem dwie uradowane upojeniem alkoholowym niewiasty wpadły na pomysł szalonych zakładów. - Założę się - zaczęła Marcelina, z głupią miną celując palcem wskazującym w stronę Erin i czkając donośnie - ...że tam nie pójdziesz!
Erin, jak na prawdziwego szakala przystało dumnie wypięła pierś i wręcz naburmuszyła się, gniewnie jeżąc włosie. - A ja się założę, że ty nie wybierzesz się ze mną!
I tak właśnie znalazły się tutaj.
Na desperackim pustkowiu, kiedy dzień przybierał powoli chłodny płaszcz nocy. Razem, w towarzystwie kilku członków sekciarzy. Marcelina przewróciła oczami na myśl o grupie wesołych wyznawców Ao i z niesmakiem przywołała wspomnienia ze szpitala ostatniej nadziei - dostrzegała jednak niezaprzeczalne zalety tej wyprawy - broń, którą mogli posiąść wraz z innym ekwipunkiem należącym do koczowniczego plemienia z pewnością przyda się, dobrze sprzeda bądź zapełni luki w kasynowym skarbcu fantów. Szakale znowu w akcji! Teraz nie na terenach miasta, a na szarym pustkowiu desperacji, co dodawało wyprawie nuty świeżości, a rutynie szakalice zagrały na nosie...
Wymordowana spojrzała w dół, przyglądając się garstce wojaków. Nie wyglądali dobrze, a wręcz przeciwnie - kilku wyglądało na rannych. Całość prezentowała się wręcz przygnębiająco. Dziewczyna zerknęła w stronę mężczyzny z Kościoła Nowej Wiary i z lekką dezaprobatą słuchała jego poleceń - ona osobiście nigdy nawet nie wyciągnęłaby ręki w stronę s.spec, tym bardziej pomocnej. Nie skomentowała jednak. To przecież zupełnie nie nasza sprawa, pomyślała, spoglądając teraz na Erin. Podczas gdy ona miała na sobie dość grubą bluzę, kumpela ubrana była w dość licho wyglądający sweter. Wymordowa wyciągnęła z plecaka bluzę i podała ją białowłosej.

Ekwipunek:
Skórzany plecak, a w nim:
x Norweski rewolwer w kolorze matowej czerni - Billie Jean z wygrawerowanym napisem: Warm heart, beautiful soul | Dwa, hebanowe sztylety ze zdobionymi rękojeściami.
x Czarna kosmetyczka, w niej: otwieracz do kapsli z nieśmiertelnikiem, atramentowy piórniczek, notes z ciemną okładką, klucze do mieszkania w m-3 oraz pomieszczeń w kasynie / skórzany, kruczoczarny portfel, w którym znajdują się fałszywe dokumenty i pieniądze.
x TALIZMAN; Chude papierosy smakowe; czarna latarka; duże lenonki. Zapalniczka, brązowy, otwierany zegarek; mały notebook z dotykowym ekranem.
x Druga, trochę lżejsza bluza na zamek, którą dała Erin.

PS. To miała być misja. Na wydarzenie musiałam zamrozić jedną fabkę, bo trilokacja jest na forum zabroniona; następnym razem jednak trzymajcie się ustalonych przez samych siebie zasad c:



Myśli - kursywa | Marcelina - #523039 | Mary - #303030

7 DUSZ | VOICE | MIESZKANIE | KASYNO | HISTORIA | M - CHAT
| M A I N T H E M E | x x x x
avatar





Marcelina
Właścicielka Kasyna     Poziom E

Powrót do góry Go down


Re: Skalny teren

Pisanie by Gość on 3/5/2018, 03:00
Wojskowi nie wyglądali w tym otoczeniu nawet jak dorośli ludzie — zdawali się bardziej zagubionymi dziećmi, które nie wiedzą, gdzie jest przewodnik ich wycieczki. Jeden z nich cały czas trzymał dłoń przy uchu; z pewnej odległości wydawać by się mogło, że albo został w nie ranny albo próbuje nawiązać kontakt z innymi oddziałami. Mężczyzna zajmował się drugą opcją i kręcił głową co jakiś czas, a jego druga dłoń niecierpliwie wystukiwała jakąś melodię na kamieniu. Wrażliwe uszy wymordowanych dosłyszeć mogły ciche przekleństwo.
 To właśnie ten człowiek pierwszy zauważył posłańca Kościoła Nowej Wiary i uniósł w jego stronę karabin. Jak się okazało, szczęśliwie nie był z tych, którzy najpierw strzelali, a pytali dopiero później. Wymierzona w kobietę lufa nie wypluła amunicji, a jedyne, co wydobyło się z karabinu, to światło sączące się z latarki stanowiącej część broni. Oczy wiernej napotkały dość nieprzyjemną jasność, za sprawą czego odruchowo najpewniej zakryła oczy.
 – Wyjdź z rękami uniesionymi do góry! – Rozkazał, siląc się na stanowczy ton. Dopiero to zwróciło uwagę innych wojskowych i ci, którzy byli w stanie, jednogłośnie chwycili za broń. Jeden z nich podszedł bliżej, stając parę kroków za młodym żołnierzem. Gdyby oczy członków wyprawy poszukiwaczy-złodziei przedarły się przez światło i przyzwyczaiły do nagłej zmiany, mogliby dostrzec, że różnica wieku między nim a pierwszym wojskowym jest cokolwiek spora.
 – Powiedz, kim jesteś – Podjął młodszy, jednak starszy zaraz położył dłoń na jego karabinie i przesunął go nieco w dół.
 – Spójrz na jej czoło. Poznajesz ten znak? Nie powinieneś celować do sojusznika, a ty nie powinnaś się zakradać do sojuszników. Inni pewnie by strzelali – Przypomniał, najpewniej chcąc po prostu pokazać, że doskonale wiedzą, do czego służy broń i nie zawahają się jej użyć.


Dodatkowe:
1) Odnośnie tego zamieszania z misją, to trochę moja wina. Wbiłem sobie do głowy słowo „wydarzenie”, bo chyba w temacie z zapisami padało częściej… Rozmawialiśmy o tym na chacie i powiedziałem, że nie ma problemu i mogę to dać jako misję, ale ostatecznie decyzja o przeniesieniu nie została podjęta. Także przepraszam. >:
2) I w związku z tym pozwoliłem sobie trochę przyspieszyć akcję posłaniem Miyu do nich. Niemniej byłbym wdzięczny za określenie, jak do nich podeszła i co robiła dalej. o/
Termin — 10.05





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Skalny teren

Pisanie by Gość on 7/5/2018, 19:29
Tia, historyjka ich przyjścia tutaj i wsparcia KNW nie była jakoś specjalnie widowiskowa czy cnotliwa. Spiły się, założyły, i teraz obie dopełniają swojej części zakładu. I o.
Plusem łowcy jest to, że alkohol całkiem szybko ulatnia się z organizmu. Oczywiście, jeszcze jakieś resztki upojenia w niej tkwiły i pewnie z tego powodu uznała że porwany sweterek to wystarczająco dużo w kwestii ciuchów na całą ich wycieczkę. Oj, szybko się pomyliła jak trochę wywietrzała, ale nie chciała dać tego po sobie poznać. Głównie z powodu faktu że nie chciała się przyznawać do swojej głupoty.
A skoro o głupocie mowa, powinna w sumie wspomnieć o pewnej rzeczy, która byłaby raczej niemądra gdyby ich kościołowy przewodnik postanowił na nią wpaść.
- Byłoby lepiej gdybym nie pokazywała im się na oczy. Jakby nie było, wciąż jestem łowczynią. - Przy tych słowach wskazała na swoją twarz, a konkretniej oczy, karmazynowo-czerwone, typowo łowcze. - A oni raczej takowym nie rzucają kwiatów pod nogi ani nie obdarowywują czekoladkami, jeśli rozumiesz co mam na myśli. - Rzuciła z lekkim przekąsem, acz uśmiechając się nieznacznie. Gdyby nie fakt że S.Spec zrobiło to i owo już by nazbierać sobie u Erin batów, może by nie miała do nich pretensji. Wszak robią swoją robotę - pilnują miasta przed typkami takimi jak ona. Ale umarło już o kilku ludzi za dużo, i kilka, zbyt ważnych istnień zniknęło przez fakt niebiesko mundurowych by nie obdarowywała ich najwyższym stopniem sympatii.
Ale Marcelina okazała dobre serduszko, i Erin poczuła się obdarowana. Początkowo patrzyła na sam ciuch nieco niechętnie i miała odmówić, ale kolejny, zimny podmuch zmienił jej zdanie. Wyciągnęła dłoń i przyjęła bluzę, z wdzięcznym uśmiechem kiwając głową.
- Dzięki. Trzepnij mnie następnym razem solidnie w łeb jak stwierdzę że cienki sweter to dobra opcja na Desperacje. - Miała nadzieje że faktycznie to zrobi. Następnym razem jak w takim stroju skoczy sobie na grabieże pustkowii, to może nie być Marcelinowego caritasu.
A złapać jakiś syf od którego by zdychała to nie najlepsza opcja.
Zdjęła na moment pochwę z mieczem oraz plecak z pleców, by wcisnąć na sweter kolejny materiał odzieży. Od razu po tym, plecak i broń wróciła na swoje miejsce. Dobrze. Cieplej.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Skalny teren

Pisanie by Rashid on 10/5/2018, 18:06
Rashid zacisnął palce na przedramionach, jedna z pajęczych nóg niemrawo grzebała w ziemi ze znudzeniem. Mógł wszystko olać i wyjechać w Bieszczady ruszyć w ich kierunku, ale wystarczyło zobaczyć reakcję na zbliżenie się samej Miyu, żeby przekonać się, że raczej marnym pomysłem byłoby podchodzenie do nich. Dopóki sami się nie zgodzą. Czyli pewnie nigdy. Wierzył jednak, że dziewczyna da sobie radę, była wystarczająco zaznajomiona z tematem ich wyprawy, a nie należała do półmózgów. Wszak to inkwizytorka.
- Co tam oczy. Ja mam nadprogramową ilość nóg - stwierdził na tyle cicho, żeby Łowczyni go słyszała, ale ludzie w dali już nie. Nawet jeśli nagle zaczną strzelać, to nie muszą dokładnie wiedzieć ile "przeciwników-sojuszników" czai się za rogiem. Element zaskoczenia wciąż pozostawał najlepszą bronią ze wszystkich. Pochylił głowę, przestał dłubać w podłożu. - Ao nie ma nic przeciwko ostrożności. Jeśli nie będą chcieli rozmawiać z nieludźmi, to i ja nie będę się do nich pchać - całkowicie rozumiał postawę Erin. Ich towarzyszki-ochotniczki nie miały tatuaży, którymi mogły potwierdzić swoją przynależność do grupy, której S.SPEC przynajmniej w teorii nie powinien dziurawić kulami na wylot. Lepiej nie prowokować niepotrzebnych spięć.

W tym samym czasie Miyu unosząc dłonie przeszła jeszcze parę kroków i zatrzymała się. Nie miała w rękach niczego - ani groźnego ani też kompletnie bezpiecznego. Jedynymi podejrzanymi elementami mogły być najwyżej długie igły umieszczone na materiałowym pasie jej luźnych, szarych szat. Ciemnobrązowe oczy wyglądały z otworów w masce bez śladów strachu czy podejrzliwości.
- Aida Miyu, inkwizytorka - odezwała się spokojnym głosem i zgięła w lekkim ukłonie, ręce nadal mając uniesione na widoku. - Nie chciałam was zaskoczyć. Poszukujemy członków NeoShi, a natknęliśmy się na wasz patrol - gdyby białe tworzywo nie zasłaniało jej twarzy, dałoby się dostrzec lekki, przyjazny uśmiech. Wolała dyplomację od przemocy, co nie zdarzało się zbyt często w szeregach "żołnierzy boskich". Dopiero anioły potrafiły wywołać w niej chęć mordu większą niż zwykłemu człowiekowi powinna się ujawniać. Pranie mózgu dawało się we znaki.
- Zauważyliśmy, że wyglądacie na potrzebujących, a Ao nakazał pomagać bliźnim - tu zerknęła w stronę rannego żołnierza. - Mamy ze sobą medyka, mógłby zająć się ranami. Jest jednak wymordowanym, dlatego chciał prosić o pozwolenie na wejście do obozu. Uszanujemy jednak, jeśli waszą wolą jest ograniczenie kontaktów z istotami nieludzkimi i ograniczymy się do zadania kilku pytań za moim pośrednictwem.
Czasem żartobliwie nazywano ją Siostrą Trajkotką. Uwielbiała gadać, toteż często mawiano, iż marnuje swoje talenty w szeregach inkwizycji, która na ogół pytania zadawała po śmierci delikwenta. Dziwnym trafem nikogo nie nudziła tym, że czasem nadawała bez przerwy.

NPC:
Miyu Aida, inkwizytorka (człowiek)
Wygląd: niska (1,55m), chuda, brązowe oczy, biała maska z otworami tylko na oczy, szare kimono, krótkie czarne włosy, tatuaż KNW za lewym uchem
Umiejętności: dyplomacja, akupunktura (dzięki znajomości punktów w ciele ludzkim może wbić odpowiednio igłę w celu przykładowo sparaliżowania kogoś)
Artefakty/moce: brak
Ekwipunek: 6 długich igieł do akupunktury, dwa metry cienkiej i wytrzymałej żyłki, bukłak z wodą

Tōru Nakane, wierny (wymordowany)
Wygląd: około 1,76m wzrostu, umięśniony, żółte oczy, jasnobrązowe, krótkie włosy, ubrany w spodnie moro, czarną koszulkę, zniszczone czarne oficerki i znacznie znoszoną szarożółtawą bluzę, tatuaż KNW na prawym ramieniu
Umiejętności: skradanie się, kradzież kieszonkowa
Artefakty/moce: biokineza - fretka
Ekwipunek: trzy wytrychy, sztylet, trzy petardy (małe, okrągłe - po rozbiciu się wydają dość głośne, "strzelające" dźwięki)

Rikka, kapłan (wymordowany)
Wygląd: wzrost 1,92m (liczony z kopytami), krótkie różki na czole, ciemnoskóry, brązowe włosy związane w warkocz, pomarańczowe oczy, ubrany w ciemnozielone szaty
Umiejętności: obsługa kuszy, walka wręcz
Artefakty/moce: zatrute pazury - rany zadawane za pomocą pazurów palą bólem i ciężko się goją, bez leczenia tkanka zaczyna obumierać
Ekwipunek: kusza, 10 bełtów (4 zawierające truciznę usypiającą), pięć pasków suszonego mięsa, bukłak z wodą


W razie uwag - wbijajcie drzwiami i oknami na PW.
avatar





Rashid
Egzorcysta    Oswojony
GODNOŚĆ :
Rashid


Powrót do góry Go down


Re: Skalny teren

Pisanie by Marcelina on 10/5/2018, 18:33
Czujnym spojrzeniem zaszczyciła grupkę wojskowych, w której darmo było szukać oznak radości. -Myślę, że i ja nie mogę być niczego pewna. Nie mam symbolicznego tatuażu - podrapała się lekko po brodzie - Może oni coś wymyślą. - wskazała subtelnym ruchem głowy na ich towarzyszy podróży. Na wszelki wypadek zaczęła jednak wymyślać fałszywą tożsamość dla siebie. Nie ufała sekciarzom - nawet, gdy stała z nimi po jednej stronie; teraz, teoretycznie, za swych sojuszników mogła uznać s.spec. Taka myśl była dla niej jednak nie do przyjęcia. - Jasne, mała. Możesz na mnie liczyć. - parsknęła w odpowiedzi na słuszną uwagę o desperackim ubiorze łowczyni.
Obserwowała bacznie inkwizytorkę, która w dyplomatycznej mowie uspokoiła wojskowych. Uśmiechnęła się w duchu - wierni Ao nie mieli pojęcia, kim Marcelina tak na prawdę była. Dzięki iluzji nikt nawet nie pomyślał, że jest wymordowaną; ponieważ nie chwaliła się tym wcześniej żaden z obecnych tu nie wiedział też, że to dobra medyczka. Nie planowała także chlubić się swoją anielską krwią - w końcu członkowie Nowego Kościoła nie przepadali za aniołami. No, nie wszyscy, pomyślała, przypominając sobie o jednej osobie, której w sumie nie widziała już dawno, a która skutecznie wierciła jej dziurę w głowie, brzuchu i sercu. Były członek Kościoła, któremu nie przeszkadzało drzewo genealogiczne Marceliny. Uśmiechnęła się znów, tym razem naprawdę, acz lekko i ostrożnie. Nie miała zamiaru zwracać na siebie uwagi.
To chyba faktycznie nie był dobry pomysł, pomyślała z niepokojem. Erin była łowczynią i, do diabła, jak miała ukryć czerwone ślepia? S.spec toleruje sojuszników, może i byłby w stanie znieść neutralnych, ale słynie z bezwzględności wobec wrogów.
A łowcy byli numerem jeden. Jeżeli jednak Erin będzie groziło niebezpieczeństwo - stanie w jej obronie. Jeżeli coś białowłosej się stanie - pomści ją. W końcu to przez Marcelinę łowczyni się tu znalazła.

Spoiler:
Wybaczam >o<



Myśli - kursywa | Marcelina - #523039 | Mary - #303030

7 DUSZ | VOICE | MIESZKANIE | KASYNO | HISTORIA | M - CHAT
| M A I N T H E M E | x x x x
avatar





Marcelina
Właścicielka Kasyna     Poziom E

Powrót do góry Go down


Re: Skalny teren

Pisanie by Gość on 18/5/2018, 00:49
Starszy wojskowy dał dziewczynie mówić, najpewniej za sprawą tego, że nic nie miała przy sobie i nie wydawała się sama zbyt groźna. Był jednak w gotowości do ewentualnego działania, mimo że Miyu przedstawiła się jako członkini Kościoła. Nie mógł ocenić jej rasy, najwyżej określić, że nie ma do czynienia ze zdziczałym wymordowanym; zdawała się bardziej rozumną istotą.
 Ten młodszy natomiast podniósł głowę i przybrał czujniejszy wyraz twarzy na wzmiankę o NeoShi, wyglądając przy tym jak pies myśliwski, który wywęszył swoją zdobycz. W oczach pojawiło się coś w rodzaju gniewu, jednak nie przerwał wypowiedzi Desperatki. Ranny wojskowy spojrzał w stronę uroczej pielgrzymki  z niepokojem, gdy usłyszał wzmiankę o wymordowanym medyku. Wyraźnie stężał, jednak sam również nie protestował; byli wyuczeni dyscypliny i tak jak psy mogliby tkwić w miejscu aż do wydania komendy o ataku.
 – Nazywam się Mikami – Przedstawił się starszy wojskowy, najpewniej dowódca tej grupy, czy to oficjalny czy samozwańczy. – Środki ostrożności są niestety na pierwszym miejscu, nawet w kontakcie z sojusznikiem – Nie brzmiało to jak odepchnięcie pomocy bądź jak wrogość; mężczyzna po prostu przedstawił ten fakt bez większych emocji. – W związku z tym jesteśmy nastawieni sceptycznie do współpracy, ale nie mówię „nie”. Zależy nam jednak na tym, by pokazali nam się wszyscy, kwestia poczucia bezpieczeństwa. Nie chcę, by moi ludzie czuli się zagrożeni i nie otworzymy ognia do chwili, gdy dostaniemy wyraźny sygnał o niebezpieczeństwie. Jesteśmy honorowymi ludźmi – Zrobił pauzę, wyczekując odpowiedzi.
 – Po co wam właściwie NeoShi? – Zapytał ten młodszy. Wojskowi wyraźnie coś wiedzieli na ten temat.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Skalny teren

Pisanie by Rashid on 25/5/2018, 19:57
Miyu jako biedny, niewinny człowieczek starała się zachowywać takie pozory nawet kiedy pozbawiała życia swoją ofiarę. Cóż mogła umieć taka kruszyna w niebezpiecznym świecie Desperacji? Miała przy sobie jedynie długie igły, które nie wyglądały przecież szczególnie groźnie, a tym bardziej morderczo. Nie, dopóki nie wbiła ich komuś przez nos do mózgu, w oko albo nie sparaliżowała nieszczęśnika, na koniec pozwalając komuś poderżnąć jego gardło. Twarz zasłaniała tylko i wyłącznie przez blizny, których nabawiła się w potyczkach z aniołami, choć nie miała się czego wstydzić. Wszak otrzymała je w boju z niewiernymi, ze zdrajcami, z wrogiem. I choć powinna je nosić z dumą, wolała zakryć swoje oblicze i mieć ułatwione zadanie z pozostawaniem delikatną dziewczyną, która na pewno nie ma złych zamiarów.
Kiwnęła głową słuchając, jak się dowiedziała, Mikamiego. Pewnie gdyby nie dołączyła do Kościoła, sama jako ludzki mieszkaniec Desperacji raczej krzywo patrzyłaby na wszystkich zarażonych, nie wiadomo przecież co może im strzelić do głowy. Niektórzy bywali całkiem zdziczali, ale tych na szczęście w obecnej grupie nie posiadali. Przynajmniej nie wśród członków KNW, bo o dziewczynach Szakalach za wiele nie wiedziała. Choć może to i lepiej? Nie trzymała sekretów długo za zębami, dlatego lepiej było się jej nie zwierzać. Na szczęście jeśli donosiła, to swoim, a nie wrogom. Słysząc następny komunikat, kiwnęła jeszcze raz i odwróciła się w kierunku, z którego przyszła.
Heeej, podejdźcie. Są całkiem mili! – rzuciła nadwyraz radośnie, zapraszając resztę grupy.
Rashid zerknął na Tōru i Rikkę, mrugnął oczami, a potem zerknął w kierunku kobiet. Przez chwilę coś rozważał, formując plan poplamiony podstępem. Z jednej strony jeśli zostawią je dwie z tyłu, S.SPEC może nie być zadowolony, jeśli zostaną odkryte. Z drugiej – jak podejdą i dostaną rozkaz okazania tatuaży, też nie będą zadowoleni, bo te dwie jednostki ich nie posiadały. Ale był na to sposób. I tak jak Miyu potrafiła rozmawiać i nie zanudzić nikogo na śmierć, tak Rashid wiedział jak kogoś do czegoś przekonać i nakłonić.
Chodźcie, żeby was widzieli. Nie musicie podchodzić za blisko. Jak zapytają o tatuaże – jesteście nowicjuszkami i to wasza próba – szepnął. Właściwie to nawet najprostsi wierni posiadali znak na ciele, ale musiało minąć trochę czasu nim nowi otrzymają swój. Musieli przecież przemyśleć umiejscowienie symbolu, tatuator musiał wytworzyć swoje specyfiki. On sam swój tatuaż dostał dopiero po przejściu „rytuału” egzorcysty, choć w Kościele był od drugiego roku życia. Nowicjusze byli jak dzieci – musieli „dorosnąć”, choć mieli na to znacznie mniej czasu.
Ruszył wraz z pozostałą dwójką wiernych w kierunku obozu, cała trójka pokazując puste dłonie uniesione na wysokość ramion. Białowłosy słyszał ciężki oddech kapłana, który nie przepadał za ludźmi, delikatne stąpnięcia panicza Nakane, który biegał wzrokiem we wszystkie strony, zapewne szukając kieszeni do opróżnienia.
I my nie jesteśmy pozbawieni honoru, panie Mikami. Wszak Najwspanialszy każe być uczciwym wobec przyjaciół, a z naszej strony nic wam nie grozi – zerknęła jeszcze na chwilę w tył, gdzie wskazała na wyraźnie obojętnego chłopca o ośmiu pajęczych nogach. - To medyk – stwierdziła krótko. Może nie wyglądał zbyt obiecująco, ale zawsze mógł przybrać ludzką formę. Mógł, ale tego nie lubił. I pewnie zrobiłby to jedynie na wyraźną prośbę Miyu, bo na ogół miał głęboko w poważaniu lęki innych niż jego siostra.
NeoShi... Cóż. To bandyci. Nękają wiernych, nękają przyszłych wiernych, noszą za dużo przydatnych przedmiotów, nie chcą się podporządkować woli Stwórcy. A chodzą nawet pogłoski, że lubią się z aniołami, niech spadnie na ich królestwo siedem plag gorszych niż egipskie – wyrzuciła. Nadęła lekko policzki, czego niestety i tak nikt by nie zobaczył. Potrafiła nawet wyglądać uroczo, kiedy to robiła. – Skoro tacy wspaniali żołnierze jak wy patrolują Desperację, my, skromni słudzy Najwyższego, moglibyśmy trochę wam pomóc. Gdybyśmy mogli ich znaleźć, uwolnilibyśmy ich od ciężaru tych wszystkich przydatnych, niebezpiecznych przedmiotów, jakie ze sobą noszą. Nie możemy przecież chodzić na krucjaty z patykami i kamieniami, kiedy te skrzydlate pomioty z Sodomy jaką jest Eden są dużo lepiej wyposażone i zmuszają żywioły do posłuszeństwa. I co, jeśli Neoszogunat zaskoczy was, co jest mało prawdopodobne, bo ktoś tak świetnie wyszkolony jak wy nie dałby się podejść, ale jeśli na chwilę Ao zmrużyłby oko i ci niewierni wyposażeni w nadmiar broni i zasobów by podeszli? Byłoby okrutne z naszej strony by narażać sojusznika na atak ze strony kogoś, kogo byśmy zignorowali – wyszczebiotała, starając się wrzucać trochę pochlebstw.
Rashid powstrzymał przewrócenie oczami. Lepiej było stać spokojnie.
avatar





Rashid
Egzorcysta    Oswojony
GODNOŚĆ :
Rashid


Powrót do góry Go down


Re: Skalny teren

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 5 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Powrót do góry

- Similar topics