Strona 10 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

Go down


Re: Hotel nad jeziorem

Pisanie by Ivo on 10/3/2018, 13:32
Drżał lekko na całym ciele, pod wpływem jej dotyku. Było to praktycznie niezauważalne, takie mikroskurcze mięśni, które nijak nie odzwierciedlały tego, co szalało we wnętrzu eliminatora. Ale nie był w stanie stłumić wszelkich oznak podniecenia. Temperatura jego ciała i szybkie bicie serca, w które wsłuchiwała się Fanel, ciężki, powolny oddech, który muskał czubek jej głowy... wszystko to świadczyło o tym, jak Ivo odbiera bliskość dziewczyny i znajdowało się poza jego kontrolą. A gdyby nawet, i tak pozwoliłby im działać, bo nie wystrzegał się napięcia, które go ogarniało tylko działań, jakich mógłby się dopuścić.
Kiedy Angel zadała pytanie, palce żołnierza zacisnęły się na materiale jej yukaty z taką siłą, że aż pobielały mu kłykcie. Jego serce przyspieszyło wyraźnie, a klatka piersiowa przestała się unosić na krótką chwilę. Powinien spodziewać się takiego pytania, a mimo to Łowczyni udało się zadać mu cios z zaskoczenia. Milczał chwilę, zastanawiając się nad odpowiedzią. W jego pamięci pojawiły się kobiety, z którymi miał styczność w ten czy inny sposób. Wertował te obrazy, szukając takich, na których widok drgnęłoby mu serce. Nie znalazł jednak żadnej, mimo usilnych prób. Bo szukał kobiety, a nie onii-chana Ta porażka go uspokoiła. Rozluźnił uścisk, a oddech powrócił.
- Właściwie to... - zaczął cicho, wciąż patrząc na czubek jej głowy, muskając go lekko ustami z uwagi na bliskość czerwonookiej. - nigdy tak szczerze. - wyszeptał. Owszem, zdarzyło mu się udawać, lecz nigdy nie poczuł tego naprawdę. W tym względzie mógł nie okłamać Angel, mimo że przy inaczej zadanym pytaniu odpowiedź mogłaby ją zaszokować. - "aż do teraz" - dokończył w myślach, ale się nie odezwał. Pięknie te słowa pasowałyby do okoliczności, jednak nie mogłyby mu przejść przez gardło. Hormony i sytuacja zmieniały bardzo wiele w postrzeganiu drugiej osoby, dlatego mimo tych jakże wyraźnych sygnałów, wysyłanych przez jego ciało, wiedział że to wszystko jest zbyt świeże, zbyt szybkie, by mógł tak swobodnie wypowiedzieć słowa, mające dla albinoski duże znaczenie. Nie była mu jednak obojętna, absolutnie nie. Potrzebował jedynie czasu, by to wszystko przemyśleć.
Milczał więc przez chwilę, zanim nie odbił piłeczki - A ty, Angel? - zapytał niemal odruchowo. Wiedział, że powinien, że po takich pytaniach z jej strony powinien pokazać, że się nią interesuje i również ciekawi go jej przeszłość. I ciekawiła, naprawdę. Poza tą jedną kwestią. Dla niego nie liczyło się, do ilu mężczyzn mogła wzdychać wcześniej, ilu kochała ukradkiem albo jawnie. Widział bowiem jej reakcje dzisiejszego wieczoru i miał niemal całkowitą pewność, że z żadnym z nich nie posunęła się tak daleko jak z nim, choć przecież niemal nie zrobili nic. Ta myśl sprawiała mu satysfakcję, ale zepchnął ją na bok, skupiając się na Angel. Palce jednej dłoni wsunął między jej miękkie białe włosy i przytulił jej głowę do swojej klatki piersiowej. Miał nadzieję, że zrozumie ten gest i odbierze go właściwie. - A jak się czujesz teraz? - wyszeptał cicho, niemal niesłyszalnie.


Idzie Ivoś koło drogi
nie ma ręki ani nogi...

standardowa mowa (#34563c) głos | szał berserkera (#673c34)
X OTP, X
avatar





Ivo
Eliminator
GODNOŚĆ :
Ivo "Alpakivo" Bergsson


Powrót do góry Go down


Re: Hotel nad jeziorem

Pisanie by Angel on 10/3/2018, 17:34
Materiał jej Yukaty lekko się napiął na jej ciele gdy Ivo zacisnął dłoń mocniej na tkaninie na jej plecach. Mimo wszystko leżała grzecznie w oczekiwaniu na jego odpowiedź. Czas jaki potrzebował do zastanowienia sugerował że przez jego życie przewinęło się całkiem sporo samic. Wcale jej to nie dziwiło, w końcu Ivo był przystojny. Ba! Te jego intensywne niebieskie ślepia i seksowny głos pewnie nie jedną kobietę zaciągnęły do łóżka. Poczerwieniała bardziej na tą myśl. Jeszcze nie dostała odpowiedzi na zadane pytanie a już kolejne jej się mnożyły w głowie gdy był tak blisko. Ale no! Skoro już leżeli na jednym futonie to i myśli się zmieniały.
Słysząc w końcu wstęp do odpowiedzi aż drgnęła zaciekawiona. - Oh.. - padło z jej ust gdy okazało się że żołnierz nigdy nikogo nie kochał. Tego się nie spodziewała akurat. Myślała że dostanie listę dziewczyn które coś dla niego znaczyły w życiu. A może nigdy żadna nie była ważniejsza od jego pracy, to też brała pod uwagę. Zamrugała słysząc to samo pytanie skierowane w swoją stronę. - Um.. - mruknęła zastanawiając się nad odpowiedzią. - Kiedyś.. jak chodziłam do szkoły to podobał mi się Togami.. ale to było dawno temu.. - powiedziała z rozbawieniem w głosie. - Ale z takich poważniejszych uczuć to.. przez długi czas czułam coś do mojego senseia.. ale on kochał kogoś innego.. więc no.. to nie miało prawa bytu.. i chyba byłam dla niego za młoda.. tak mi się wydaje.. - dodała po chwili już nieco poważniejszym tonem. Po głowie krążyła jeszcze jedna osoba ale nie była pewna jak upchnąć łowcę w kwestii uczuć. - Tak do końca to nie znam miłości, przynajmniej tej odwzajemnionej.. nie wiem więc czy uczucia jakie żywię do pewnych osób można zaklasyfikować w jakiś specyficzny sposób.. a może potrzebują czasu by się rozwinąć w coś poważniejszego.. - dodała po chwili odchylając niego głowę w tył pod kątem żeby spojrzeć w oczy swojemu rozmówcy. - Dobrze się czuję, nadal jest mi bardzo gorąco i w sumie nie wiem czy to wina sake czy twoja.. choć jak tak pomyślę to sake nie sprawia że serce bije mocniej.. prawda? - wyszeptała mrużąc ślepia bardziej ale nadal skupiając się nimi na oczach Szweda, lekko rozdziawiając przy tym usta. Jej oddech również był pogłębiony, tak samo jak jego.


Mowa: #0099ff
avatar





Angel
Wtajemniczona
GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down


Re: Hotel nad jeziorem

Pisanie by Ivo on 10/3/2018, 20:12
"Togami" - to imię przewinęło się przez ich rozmowę już wiele razy i za każdym budziło same negatywne odczucia. Ivo podejrzewał, że coś mogło łączyć tę dwójkę w przeszłości i właściwie to powinien jedynie nabrać większego dystansu do obecnego generała. Tak się jednak nie stało, bo był na to przygotowany. Nie oczekiwał, że będzie jedynym mężczyzną w życiu białowłosej Łowczyni, tak jak i ona nie mogła tego oczekiwać od niego. Liczyło się tylko teraz i to, co od tej pory się stanie. Na to bowiem mogła mieć wpływ. Przeszłości natomiast nikt nie zmieni.
Lekko drgnął, gdy usłyszał, że jej sensei również stał się obiektem dziewczęcych uczuć. Właściwie, nie powinno go to dziwić. Trzymał ją pod kloszem przez dziesięć długich lat, kiedy była zaledwie nastolatką. Uratował jej życie. Z członków organizacji był prawdopodobnie jej najbliższą osobą, gdzieś obok Fifi. Taka reakcja była więc naturalna. Tak jak i fakt, że ją odrzucił.
Odwzajemnił spojrzenie, jakim go obdarzyła. Przez jego twarz przebiegł lekki grymas przypominający uśmiech, kiedy dostrzegł delikatną sugestię w słowach Angel. Cieszył się, że będąc ostrożną w nazywaniu uczuć, nadal nie zamyka im pewnej drogi, do której zbliżyli się znacznie podczas tego spotkania. Nawet ta ostrożność była mu na rękę, kiedy nie chciał deklarować niczego, czego nie mógł być pewien.
- No to jest nas dwoje - powiedział cicho, rozluźniając nieco uścisk. Wysunął dłoń z jej włosów i zsunął ją w dół. Odnalazł dotykiem dłoń dziewczyny, po czym położył ją sobie na policzku, tam gdzie znajdowała się blizna. Przytrzymał ją tak chwilę, by mogła poczuć wyraźnie, jak bardzo rozpalone było jego ciało. - i nie wydaje mi się, by była to sprawka sake... - dodał, głaszcząc jej policzek dłonią. - Właściwie... jestem pewien, że wiem, czyja to sprawka. - wyszeptał z uśmiechem.


Idzie Ivoś koło drogi
nie ma ręki ani nogi...

standardowa mowa (#34563c) głos | szał berserkera (#673c34)
X OTP, X
avatar





Ivo
Eliminator
GODNOŚĆ :
Ivo "Alpakivo" Bergsson


Powrót do góry Go down


Re: Hotel nad jeziorem

Pisanie by Angel on 10/3/2018, 21:43
Nie mogła zaprzeczyć, było jej przyjemnie w jego objęciach. Atmosfera była o tyle przyjemniejsza w panującym półmroku. Poruszyła się nieco pod kołdrą, ocierając się przy tym o niego i układając tak by było im obojgu wygodnie. Powoli zsunęła nóżkę z jego biodra tak że udem przejechała po jego nodze podczas tego procesu zmiany pozycji. Skoro przyznał że i jemu było bardzo ciepło to znaczy że udało jej się ogrzać eliminatora. Drgnęła gdy złapał ją za dłoń, czując jak cała się spina. Rozluźnienie dopiero przyszło gdy położył sobie jej dłoń na policzku. Uśmiechnęła się do niego łagodnie. Nie była pewna czy to ciepło promieniuje z jego twarzy czy z jej ręki, a może było kombinacją obu źródeł. Naprężyła się aż gdy zaczął czule gładzić jej policzek. Był taki delikatny dla niej, to sprawiło że zmrużyła nieco ślepka. - To ciepło to może być po części moja wina, obiecałam cię przecież rozgrzać.. udało mi się.. - powiedziała z dumą w głosie i wystawiła mu język. - Ale to chyba dobrze, prawda? Od ciepła jeszcze nikomu się krzywda nie stała.. a przynajmniej nie od takiego procesu grzewczego.. - zachichotała niewinnie. - Ale sake już więcej nie chcę.. mam za słabą głowę do tego typu napojów.. - wymruczała nie odwracając wzroku od mężczyzny ani na chwilę. Lubiła patrzeć mu w oczy, choć jego spojrzenie często ją peszyło to nadal podejmowała próby by nacieszyć się tą intensywną barwą tęczówek. - Trochę żałuję.. że oddałam kolor moich oczu w zamian za siłę, zwinność i wytrzymałość.. bez soczewek nie mogę swobodnie poruszać się po mieście.. każdy by się mnie bał.. łowcy nie mają zbyt dobrej wizytówki wśród cywili.. a ty.. ty masz tak intensywnej barwy oczy.. takie zimne.. zdecydowane spojrzenie.. podoba mi się.. - powiedziała obdarowując go szczerym uśmiechem. "Szkoda by było gdyby zrobiły się czerwone.." dodała w myślach. Czy brała pod uwagę żeby go wciągnąć w szeregi rebelii? Nie raz rozpatrywała taką opcję, ale nie sądziła by mu się to podobało. Przecież całe życie służył w wojsku, mógł nie chcieć zmienić dotychczasowego życia. Bo niby czemu miałby poświęcić wszystko dla organizacji z którą od zawsze walczył. Przecież nie dla niej. Z tego zdawała sobie sprawę. Westchnęła lekko zdając sobie sprawę z tego że to może być jedyna taka okazja. Że mogą przecież więcej się nie spotkać, na samą myśl o tym aż zakuło ją w klatce piersiowej. Szczerze nie chciała sobie tego wyobrażać. Nie chciała by to było ich ostatnie spotkanie, ale musiała to brać pod uwagę. Poruszyła się lekko i wbrew bijącemu mocniej w piersi sercu, wbrew szumiącej w skroniach krwi, wbrew nieśmiałości jaka pętała całe jej ciało w właśnie w takich chwilach. Odważyła się to zrobić, nie chciała niczego żałować. Powoli zmniejszając dystans między ich twarzami, a ten wcale nie był jakiś taki spory. Żołnierz dobrze widział jak się zbliżała w jego stronę, czuł jak jej policzek zrobił się cieplejszy. Jej ciepły oddech muskał jego wargi gdy dzieliły ich milimetry. Aż w końcu i ta odległość została pokonana przez Fanel. Małymi kroczkami ale odważyła się musnąć jego wargi i przylgnąć do nich swoimi rozgrzanymi ustami..


Mowa: #0099ff
avatar





Angel
Wtajemniczona
GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down


Re: Hotel nad jeziorem

Pisanie by Ivo on 11/3/2018, 03:57
Ocierając się o niego, na nowo budziła jego osobiste demony. A może one nigdy nie zasypiały? Wszak nadal trwali w uścisku, schowani przed światem pod wspólną pościelą. To, że udało mu się je zepchnąć z dala od swojego umysłu, nie oznaczało, że nie czaiły się, czekając na osłabienie jego woli. A przecież o to było przy Angel nietrudno. Wystarczyło tylko to, że była tak blisko, że czuł szybkie bicie jej serca, a żar drobnego kobiecego ciała promieniował również na niego. Znów musiał napinać mięśnie w wewnętrznej walce, by nie przygarnąć białowłosej bliżej i nie wycisnąć na jej ustach namiętnego pocałunku. Wiedział bowiem, że na tym by się to nie skończyło. Jeśli zacznie gwałtownie, nie zdoła się już pohamować.
Nie mógł nawet zamknąć oczu, by skupić się na tłumieniu pożaru w swoim wnętrzu. Jadeitowe soczewki dziewczyny skupiały całą jego uwagę, przyciągały, nie pozwalały mu odwrócić wzroku, dopóki sama tego nie uczyni. A słowa, które uleciały z jej ust jedynie pogorszyły sytuację. Owszem, udało jej się go rozgrzać. Być może nawet zbyt dobrze. Drżał lekko, obejmując ją, z powodu tłumionego wewnątrz pożądania, a ona nawet nie zdawała sobie sprawy, jakie reakcje wywoływała u eliminatora swoimi niewinnymi gestami.
Zdołał się jednak skupić, kiedy z żalem w głosie mówiła o swojej przemianie. Rozumiał to, że brakowało jej swobody, a społeczne odrzucenie Łowców uniemożliwiało jej bezpieczne poruszanie się bez soczewek. Żałował tego wraz z nią. W przeciwnym wypadku, wszystko byłoby łatwiejsze. Gdyby się nie przemieniła, gdyby nie została wrogiem Miasta... prawdopodobnie nie byłoby to ich pierwsze spotkanie od dawna, tylko jedno z wielu. Wszystko mogłoby potoczyć się inaczej. - Jeśli twoje soczewki chociaż trochę je przypominają, to żałuję, że nie dane mi było zobaczyć ich przed przemianą... - wyszeptał cicho w odpowiedzi. Polubił ten kolor, odkąd białowłosa używała go do maskowania prawdziwej barwy swoich oczu. Jadeitowy odcień jej soczewek nieodmiennie go fascynował. A może po prostu lubił się w nią wpatrywać, a odwzajemnianie spojrzenia dawało ku temu dobrą sposobność?
"A gdybym pokazał ci, że wciąż istnieje dla ciebie taka opcja?" - ugryzł się w język, zanim to powiedział. Nie miał przecież żadnego wpływu na decyzję władz i nawet jeśli chciałby się wstawić za albinoską i zapewnić jej ochronę S.SPEC w zamian za jej posłuszeństwo wobec nich, to mógłby niczego nie wskórać. Prędzej oboje zginą w walce, niż ktokolwiek z zarządu zgodzi się na taki manewr. Jeśli plan Reda się nie powiedzie.
Zepchnął jednak to wgłąb siebie. Leżąc na futonie z rozgrzaną Angel w objęciach niezbyt miał ochotę myśleć o przyszłości. Zwłaszcza tak przykrej, jak możliwość nie ujrzenia jej na oczy już nigdy więcej. A ta była aż nadto realna. Oboje byli przecież żołnierzami swojej sprawy, oddanymi ideałom i gotowymi poświęcić się dla nich. No, przynajmniej Ivo był w stanie, bo chociaż po rozmowie w mieszkaniu nie wątpił w motywacje dziewczyny, to nie był pewien, jak głęboko sięgało jej poświęcenie. Na pewno wystarczająco, by znalazła się kiedyś nieopatrznie na celowniku jakiegoś speca. Zadrżał. Nie podobała mu się ta perspektywa. Nie chciał, by Łowczyni się narażała. Z drugiej strony, właśnie to, jak łatwo oboje mogą zginąć, sprawiało, że znalazłszy się w hotelu, skupiali się wyłącznie na chwili obecnej. Tak bardzo, że Ivo niemal nie zauważał własnej hipokryzji. Nie mógł przecież udawać przed samym sobą, że niczego nie wie o planowanej wyprawie na tereny Desperacji, wyprawie, dla której tak desperacko pragnął odzyskać siły po operacji, by móc wziąć w niej udział. Wyprawie, która miała być trudna i niebezpieczna. Wyprawie, która łatwo mogła okazać się jego ostatnią.
Z taką perspektywą na przyszłość, należało chwytać się wszystkiego, co przynosiło radość.
Dlatego, kiedy Angel z mocno bijącym sercem zaczęła zbliżać do niego twarz, Ivo poczuł jak jego własne serce przyspieszyło bieg. Odruchowo pochylił się w jej stronę, równie powoli jak ona skracając dystans. Dłoń bezwiednie powędrowała z jej policzka na kark, który objęła delikatnie, wplątując opuszki palców między długie białe włosy. Napięcie w nim rosło w miarę jak coraz mniejsza odległość dzieliła ich twarze. Ciepły oddech Angel omiatał jego usta, zresztą odwzajemniony przez jego własny, wcale nie chłodniejszy. Ostatnie milimetry były dla niego istną torturą niepewności. W końcu kiedy przed chwilą zbliżyła się do niego w ten sposób, spanikowała w ostatnim momencie.
A tego już by teraz nie wytrzymał.
Dreszcz przyjemności przebiegł wzdłuż jego kręgosłupa, kiedy poczuł dotyk jej rozgrzanych warg. Natychmiast odwzajemnił pocałunek i pogłębił go, rozchylając nieco usta. Pożar, który do tej pory trawił go od środka, zaczął wydostawać się na zewnątrz. Było mu niesamowicie gorąco, tak że miał ochotę zrzucić ostatnią warstwę ubrań, byle tylko zaznać trochę ochłody. Zamiast tego przycisnął mocniej Angel do siebie, mieszając swój żar z jej żarem. Musnął językiem górną wargę dziewczyny, zwilżając ją i przynosząc ulgę rozpalonej skórze.
Było mu jednak MAŁO. Chciał więcej, znacznie WIĘCEJ.
Całe jego ciało krzyczało, by zrzucił krępujące go łańcuchy, by przestał się w końcu powstrzymywać i dał upust trawiącej go namiętności. I niewiele brakowało, by go posłuchał.
Zamiast tego rozluźnił nieco uścisk i, oparł swoje czoło o jej, tak że nie odsunął się prawie wcale, ale zerwał kontakt ich ust. Oddychał powoli, omiatając gorącym powietrzem jej usta, szyję i policzki. Musiał odzyskać trzeźwość myślenia. Chociażby na tyle, by nie wziąć Angel tu i teraz, na tym futonie, wbrew jej woli.


Idzie Ivoś koło drogi
nie ma ręki ani nogi...

standardowa mowa (#34563c) głos | szał berserkera (#673c34)
X OTP, X
avatar





Ivo
Eliminator
GODNOŚĆ :
Ivo "Alpakivo" Bergsson


Powrót do góry Go down


Re: Hotel nad jeziorem

Pisanie by Angel on 12/3/2018, 19:24
Sekundy zdawały się ciągnąć przez całą wieczność gdy tak powoli się do niego zbliżała. Wiele myśli kłębiących się w jej głowie podczas skracania dystansu. Z jednej strony chciała się zatrzymać, chciała powstrzymać tą falę uczuć, która zalewała ją od dłuższego czasu. Ale jeszcze była druga strona medalu, ta która kazała jej walczyć ze swoimi słabościami. Ta która chciała pokonać barierę, zmuszając ją przebicia się przez ten wysoki mur. Poczuć swobodę z własnego wyboru, nauczyć się radzić sobie z taką sytuacją. Miała dość czerwienienia się i uciekania przed bliskością tylko dlatego że nie wiedziała jak ma sobie z nią radzić. Może powinna poprosić kogoś o pomoc?! A może po prostu skorzystać z okazji i wskoczyć od razu w praktykę. Miała przed sobą rozgrzanego, z mocno bijącym sercem faceta. Do tego takiego który sprawiał wrażenie obeznanego w dziedzinie cielesnych uciech. Te myśli ją nieco bardziej zawstydzały ale przecież to już nie był jej pierwszy pocałunek. Ivo skradł go kilka miesięcy wstecz a potem jeszcze poprawił przy następnym spotkaniu. I choć bardzo chciała przyznać przed sobą na głos że to nie robiło na niej wrażenia to nie potrafiła. Bo to byłoby paskudne kłamstwo...
Ciągnęło się jakby ich usta miały się nigdy nie zetknąć ze sobą, ale w tym świecie wszystko się kiedyś kończy. Czas oczekiwania również.. Wystarczyło lekkie muśnięcie żeby żołnierz naparł na nią mocniej, pogłębiając pocałunek z miejsca. Może czekał tylko na przyzwolenie z jej strony, co byłoby dziwne biorąc pod uwagę poprzednie razy gdy brał co chciał bez pytania. Ale może po prostu liczył się z tym czego ona chciała? Może nie traktował jej przedmiotowo.. Te wszystkie myśli szalały w jej głowie do momentu kiedy nie połączyli się w namiętnym pocałunku którego tak bardzo jej brakowało. Chwila.. Brakowało jej tego?! W głowie pojawiła się pustka wraz z momentem kiedy sobie to uświadomiła. Mrużąc nieco ślepia gdy oderwał się od jej ust. Zadrżała nieznacznie gdy przejechał powoli swoim wilgotnym języczkiem po jej górnej wardze. Spomiędzy rozchylonych ust wydobyło się ciche, wręcz ledwo słyszalne jęknięcie w odpowiedzi na ten drobny gest. Westchnęła głębiej, dzieląc się z nim oddechem. - Ivo.. - wymruczała widząc w jakim był stanie mężczyzna leżący obok niej. - Wszystko.. w porządku..? - wymruczała chcąc się upewnić że Szwed czuje się dobrze z tą bliskością. Wpatrując się w jego niebieskie oczy widziała jak coś się w nich czaiło. Coś czego jeszcze nie miała okazji zobaczyć u nikogo. Dysząc ciężko, czuła jak klatka piersiowa unosi się o wiele mocniej niż normalnie. Miała wrażenie że nie ma wystarczającej ilości tlenu w otoczeniu by mogła uspokoić swoje ciało. Powietrze wkoło było nieznośnie gorące, zmuszające ją do poruszenia się. Leżąc nadal na boku wolną ręką zsunęła kołdrę do wysokości ich bioder z westchnieniem ulgi. - Za gorąco tu.. - usprawiedliwiła swoją decyzję i sięgnęła dłońmi do jego twarzy.
"Nie powinnam.. wiem że to złe.. że to głupi pomysł.. to głupie żeby kierować się pragnieniami.. ale.." szeptała w myślach wpatrując się w jego oczy i ciągnąc jego twarz bliżej swojej. ".. nie chcę teraz kończyć.. jeszcze nie teraz.." dodała nieśmiało i pociągnęła go delikatnie w swoją stronę dając mu jasno do zrozumienia że nie musi się powstrzymywać. - Ivo.. - szepnęła cicho zanim skopiowała jego poprzedni ruch i delikatnie oblizała jego usta zanim przywarła do niech nieco śmielej niż ostatnio..


Mowa: #0099ff
avatar





Angel
Wtajemniczona
GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down


Re: Hotel nad jeziorem

Pisanie by Ivo on 12/3/2018, 23:53
Oddychał ciężko, opierając swoje gorące, lekko spocone czoło o jej własne. Powietrze między nimi drgało lekko od ciepła, wytwarzanego przez oba ciała, czy raczej drgałoby, gdyby było go nieco więcej. Byli jednak na to zbyt blisko siebie, co tak wyraźnie odczuwał eliminator wszystkimi zmysłami. Największymi zdrajcami rozsądku okazywali się dotyk i zapach. Tlenu między ich ustami było mało, wdychał więc każdy haust powietrza łapczywie, a wraz z nim, wchłaniał także woń Angel. Była upajająca, mieszała i plątała mu zmysły, odbierając rozum i zostawiając na jego miejscu jedynie rosnące pożądanie. Dotyk zaś dostarczał najwięcej bodźców, bombardował go wręcz wszystkimi sygnałami, od których nie umiał się opędzić, a które jasno wskazywały, co teraz powinien zrobić. Wzbraniał się jednak przed nimi, nieustannie, ale coraz słabiej.
Dużo w tym momencie zależało zależało od dziewczyny i jej reakcji na nieoczekiwane oddalenie się. Czy potraktuje to jako swoisty koniec zbliżenia, czy też może przejmie część inicjatywy i zada ostateczny cios jego zimnej krwi, która już teraz powoli dogorywała na futonie. Wiedział, że się złamie, czuł to, ale nadal odwlekał ten moment. Fanel mogła go jedynie przybliżyć.
Mruknął jedynie potwierdzająco, w odpowiedzi na pytanie. Gardło w tym momencie miał zaciśnięte, nic poza niezbędną dawką powietrza nie chciało przezeń przejść. A może to te zwarte szczęki, ukryte przed jej wzrokiem, które były swoistym medium między jego opanowaniem a całkowitą samowolą. Ich mięśnie trwały w skurczu, jakby Ivo bał się, że kiedy tylko je rozluźni, straci to, co utrzymywało go na powierzchni.
Na próżno. Natychmiast się rozluźniły pod wpływem dotyku Angel. Czując lekki napór, wymuszający ruch w stronę jej twarzy, zrozumiał, co chciała mu przekazać. Gdy padło jego imię, kilka najkrótszych łańcuchów pękło z ogłuszającym brzękiem, który dla niego samego był niemal rzeczywisty. W tym samym momencie, jego opór osłabł i bez wahania pochylił głowę, jego usta podążyły na spotkanie jej ust. Przywarł do nich w czułym pocałunku, czując jak jego serce ponownie przyspiesza. Na śmiałość dziewczyny odpowiedział własną, pogłębiając pocałunek i rozchylając nieco usta. Rozkoszował się wilgotną i gorącą fakturą jej warg, tuż przed tym, zanim nie złapał dolnej z nich delikatnie w zęby. Puścił sekundę póżniej, kontynuując pieszczotę.
Jego ręce również nie pozostały bierne. Jedna z nich, nadal pozostająca na plecach zacisnęła się na materiale yukaty, gdy przyciągał Łowczynię do siebie, druga zbiegła w dół, wzdłuż kręgosłupa, na talię, wzmagając napór całego ciała mężczyzny. Czuł pod palcami, przez delikatny materiał ubrania, ciało dziewczyny, którego ciepło przenikało go do kości. W pewnym momencie przekręcili się, tak, że teraz on znajdował się na górze, ona pod nim, miast tak jak wcześniej - na boku. Przy okazji tego manewru kołdra zsunęła się w dół, brutalnie odepchnięta nogą eliminatora. Nie przerywali jednak pocałunku, który z każdą chwilą nabierał namiętności.
Nie wiedział, ile tak trwali, spleceni w uścisku - minutę, dwie, godzinę, wieczność? ale w końcu oderwał się od jej ust z cichym pomrukiem. Podniósł lekko głowę, ale nie odsuwał się bardzo, nadal ich oddechy pozostawały zmieszane.
- Angel, poczekaj - wyszeptał, omiatając jej usta ciepłym podmuchem powietrza. Nie chciał kończyć tej bliskości nawet na chwilę, zdawał sobie jednak sprawę z tego, że później nie znajdą lepszej chwili. Wstał więc powoli i zszedł z futonu, kierując się w stronę plecaka, porzuconego pod jedną ze ścian przy wejściu. Przykucnął przy nim i chwilę grzebał w bocznej kieszeni, nim wydobył z niej mały, kwadratowy przedmiot. Chowając go między palcami, wyprostował się i wrócił na materac.
Zbliżając się znowu do Angel, rzucił go krótkim ruchem nadgarstka na bok, by nie przeszkadzał, ale znajdował się w zasięgu ręki. Będzie potrzebny na później.

Cenzura c':


Idzie Ivoś koło drogi
nie ma ręki ani nogi...

standardowa mowa (#34563c) głos | szał berserkera (#673c34)
X OTP, X
avatar





Ivo
Eliminator
GODNOŚĆ :
Ivo "Alpakivo" Bergsson


Powrót do góry Go down


Re: Hotel nad jeziorem

Pisanie by Ivo on 20/11/2018, 23:25
Oddychał ciężko, leżąc na plecach, z ciasno wtuloną w niego Angel, a w głowie krążyło mu tysiąc myśli. Gdy chwila uniesienie przeminęła, do szczęśliwego eliminatora zaczęły docierać racjonalne argumenty przeciwko temu, co właśnie uczynił. Rychło w czas, bowiem tego już odkręcić się nie dało. Nie to, żeby chciał - skoro już zaczął tę konspirację, to należało ponieść tego konsekwencje. Wierzył, że przez pewien czas uda mu się utrzymać to w tajemnicy, a potem... potem się zobaczy. Wszak we wszystkich innych aspektach służby był wręcz wzorowym psem bojowym, może zlitują się i poślą go szybko do piachu za zdradę stanu, zamiast zmuszać go do zamordowania swojej dziewczyny czy czegoś podobnego.
Wsłuchując się w rytmiczny oddech partnerki powoli poskramiał myśli, wyciszając się całkowicie. Zmęczenie brało górę, powoli odpływał w sen.
Obudzili się późno, wciąż przytuleni. Ryzyko wykrycia było jednak zbyt duże i pożegnanie było krótkie, choć intensywne. Ivo wyszedł z hotelu jako ostatni, upewniwszy się, że nie zostawił żadnych śladów, mogących naprowadzić zwierzchników na trop łowczyni, która tu z nim była.

ztx2 - wreszcie


Idzie Ivoś koło drogi
nie ma ręki ani nogi...

standardowa mowa (#34563c) głos | szał berserkera (#673c34)
X OTP, X
avatar





Ivo
Eliminator
GODNOŚĆ :
Ivo "Alpakivo" Bergsson


Powrót do góry Go down


Re: Hotel nad jeziorem

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 10 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

Powrót do góry