Strona 6 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Go down





Re: Hotel nad jeziorem Pisanie by Ivo on 11/2/2018, 15:23
    
Parsknął lekko na komentarz białowłosej, odsuwając się na bok, by wpuścić ją do środka. Rozumiał, że po intensywnym szarpaniu się w pyle ścieżki również musiała się umyć. Nie oczekiwał od niej przecież, by rozmawiała z nim, czując dyskomfort z powodu brudu. Nie musiała się również spieszyć, mieli dużo czasu przed sobą. Całą noc, jeśli miał być ścisły.
Czekając cierpliwie, aż Angel wyjdzie z łazienki, obejrzał uważnie cały pokój. Znalazł owe futony, a przy okazji połechtał oczy starojapońską estetyką. Pomieszczenie trafiało w gusta tej jego połowy genów, które otrzymał był od matki przy porodzie. Nie był maniakiem zachowywania dawnej kultury, potrafił jednak docenić ładne i dobre rzeczy. Wiedział, że takie pomieszczenia w dzisiejszych czasach nie były zbyt efektywne, własne mieszkanie w urbanistycznym stylu uważał za zdecydowanie lepsze dla codziennego użytkowania, ale na te kilka dni, ów lokal dawał poczucie przyjemnej odmiany i odnawiał więzi z krajem, który istniał w tym miejscu przed apokalipsą. Było to nieco nostalgiczne uczucie, dlatego nie trafiało do rzeczowego i rozsądnego eliminatora z pełną mocą, ale i on musiał ustąpić w pewnym momencie.
W wolnym czasie złożył swoje zużyte ciuchy na stoliku obok jej sukienki. Wypadałoby zapytać obsługę hotelu o możliwość wyprania ich, należało im się to, po całodniowej wyprawie.
Nie musiał czekać przesadnie długo, aż z łazienki wyłoniła się albinoska, na której widok... opadła mu nieco szczęka. Angel widziana w warunkach tak dalekich od bojowych, jak tylko się dało, była naprawdę piękną dziewczyną i dopiero w tym momencie do niego to trafiło. Mógł z czystym sumieniem odwzajemnić słowa, które do niego wypowiedziała, bo sama w delikatnie wzorzystej yukacie wyglądała wspaniale. Aż mu serce szybciej zabiło. Lekko się do niej uśmiechnął.
- O dziwo? Myślisz, że chodzę w mundurze dwadzieścia cztery godziny na dobę i już nie potrafię nosić zwykłych ubrań? - zapytał zaczepnie i już miał kontynuować, lecz przerwało mu pukanie do drzwi. - Proszę! - rzucił w tym samym momencie, co Łowczyni. Z lekkim zaskoczeniem spojrzał na składane na stoliku ilości jedzenia. Słysząc o sushi i deserze nie oczekiwał, że zamówiła prawdziwą ucztę. Nie przeszkadzało mu to jednak w najmniejszym stopniu i nie widział potrzeby, by towarzyszka musiała czuć z tego powodu skruchę. Nie był biedny, a przez prowadzony tryb życia nie wydawał zbyt wiele pieniędzy, od czasu do czasu stać go więc było na to, by roztrwonić równowartość miesięcznej pensji.
- Nic nie szkodzi, nikt nie powiedział, że musimy zjeść to wszystko na raz. - uspokoił ją, skinięciem głowy dziękując za herbatę. Również ujął czarkę w dłonie, ale nie pił jeszcze, tylko ogrzewał na niej dłonie. - A jak myślisz? - odparł szybko, spoglądając jej w oczy z zawadiackim błyskiem we własnych - Alibi, głównie. - dodał po chwili, na tyle długiej, by zdążyła wymyślić własną wersję, ale na tyle krótkiej, by nie zdołała jej wypowiedzieć. - Ładniej to wygląda, kiedy domniemana para wynajmuje wspólny pokój. Mniej zadawanych pytań, przychylniejsze spojrzenia i tak dalej. - zakończył, odrywając dłonie od naczynia i sięgając po pałeczki. Nie doprecyzował, co było drugim powodem, dając jej okazję na zainteresowanie się tym tematem. W końcu nie musiał jej podawać wszystkiego jak na dłoni, prawda? Niech się dziewczyna wykaże chociaż w ten sposób. Zbyt szybkie udzielanie odpowiedzi szkodzi.
Przy okazji tego pytania zaczął się zastanawiać czy nieśmiałość dziewczyny okaże się wielką przeszkodą. Nie miał wobec niej żadnych specyficznych planów w tym momencie, to nie był ten etap znajomości, lecz sam fakt spania w jednym pokoju mógłby ją speszyć. I najwidoczniej to zrobił, skoro zaczęła ten temat. Dla niego była to pierwsza opcja, jaka przyszła mu do głowy, ale może dlatego, że w niewielu sytuacjach odczuwał faktyczne skrępowanie. Fizyczność w żadnym stopniu nie stanowiła dla niego bariery, rozmowa równie dobrze mogłaby się odbywać, kiedy oboje zrzuciliby swoje ubrania. Szczerze musiał jednak stwierdzić, że wówczas jego wzrok nie zawsze skupiałby się na oczach i twarzy białowłosej Łowczyni. To co sprawiało mu trudność, to uczucia i emocje, które zazwyczaj trzymał szczelnie zamknięte pod kluczem i wypuszczał ich bez potrzeby. A przynajmniej starał się ich nie okazywać, choć to również nie zawsze wychodziło. Tak się jakoś składało, że trafiał okazjonalnie na osoby, które potrafiły je zeń wydobyć, takie jak Shinra lub właśnie Angel. Były to jednak inne sytuacje, prywatne. W pracy nie miał luksusu słabości.
- Mam nadzieję, że ci to nie przeszkadza... Takie pokoje mają to do siebie, że są znacznie ładniejsze od pojedynczych, chyba się z tym zgodzisz? - powiedział, wykonując gest, jakby po raz pierwszy pokazywał jej całe pomieszczenie. - No i jeszcze ta atmosfera... Brakuje tutaj tylko muzyki. Gdybym miał skrzypce, to mógłbym nam coś zaimprowizować, no ale - uśmiechnął się, jakby przepraszająco - nie przygotowałem się na taką ewentualność. Nie biorę instrumentów w góry, bo te dwa hobby się ze sobą gryzą. - zaśmiał się lekko.
Miał teraz okazję, by pokazać dziewczynie, że mimo służby w wojsku, jego życie nie kręciło się wyłącznie wokół walki i rozkazów. Że kiedy dostawał przepustkę, to wykorzystywał ten czas w sposób twórczy, a nie marnował go bez celu. Był też ciekaw, jak Angel odbierze jego zainteresowania oraz co ona robi, kiedy nie wykonuje zadań dla przywódcy ruchu oporu. O to jednak zapyta trochę później, kiedy Łowczyni się nieco bardziej rozluźni. Po spotkaniu na leśnej ścieżce czuł, że to on powinien najpierw pokazać tę ludzką stronę, w końcu to on nadszarpnął jej zaufanie.


Idzie Ivoś koło drogi
nie ma ręki ani nogi...

standardowa mowa (#34563c) głos | szał berserkera (#673c34)
X OTP, X
avatar
Ivo

Eliminator






GODNOŚĆ :
Ivo "Alpakivo" Bergsson

Liczba postów :
642


Powrót do góry Go down





Re: Hotel nad jeziorem Pisanie by Angel on 11/2/2018, 16:14
    
Popatrzyła na niego z zaciekawieniem gdy jej odpowiedział. - Szczerze to nie wyobrażałam sobie ciebie w tak tradycjonalnym stroju.. założę się że nie masz nic podobnego w domu.. Pewnie same wygodne sportowe łaszki.. - wystawiła mu przy tym język lekko rozbawiona sytuacją. Choć przyganiał kocioł garnkowi w drobnym stopniu. Ona też ubierała się tak aby wygodnie jej się trenowało. Sukienki nosiła odświętnie gdy pojawiała się w domu i spędzała czas ze swoją mamą. No i jak była młodsza oczywiście.
Sama złapała za pałeczki gdy tylko odstawiła szarkę z nadal parującą herbatą. Capnęła pałeczkami za jeden kawałek z łososiem i spojrzała na Ivo. Nie miała bladego pojęcie czemu tak zrobił, jednak nie musiała długo żyć w niepewności. Rozdziawiła usta słysząc odpowiedź. Ona nawet na to nie wpadła. Zamrugała i spojrzała na swój wybrany pierwszy kawałek. - Ma to sporo sensu.. Inaczej potrzebowaliby numeru mojej przepustki chyba gdybym chciała osobny pokój. A tak jest na ciebie więc twój numer w zupełności wystarcza. A kogo sobie przygruchałeś tutaj to już nie powinno nikogo obchodzić.. - przeanalizowała sytuację na spokojnie i to na głos. Choć brzmiało to tak dość sugestywnie że coś ma między nimi zajść to było to dobre alibi. Umoczyła kawałek łososia w miseczce z sosem sojowym i zbliżyła kawałek do ust. Sushi było wyborne, to musiała przyznać. Podczas delektowania się jego smakiem dotarło do niej że Ivo powiedział coś jeszcze. "Alibi, głównie..?" przeszło jej przez myśl gdy z naciskiem wypowiadała to drugie słowo. Przez chwilę się nad tym zastanawiała. - Głównie powiadasz.. ty się chyba nie boisz spać sam.. - powiedziała lekko rozbawiona, żartując sobie z niego. - Nie martw się.. będę tuż obok.. odgonię koszmary.. - brzmiała całkiem poważnie ale po chwili zasłoniła dłonią usta żeby nie chichrać się tak bezczelnie prosto w jego twarz. Złapała za czarkę i upiła trochę herbaty. - A jeśli chodzi o mnie to nie masz się co martwić.. nawykłam już do posiadania współlokatora. Są dwa futony więc na brak komfortu nie będę narzekać.. i masz rację.. pokój jest przepiękny.. Uwielbiam klasyczny japoński styl.. - powiedziała wodząc wzrokiem po wszystkim co jej pokazywał. Rozdziawiła usta gdy wspomniał o grze na skrzypcach. - Oh.. doprawdy umiesz grać na skrzypcach? Miło by było gdybyś kiedyś coś mi zagrał. - powiedziała z zadowoleniem. - Czy ja mam jakieś hobby? Umm poza treningami nic mi nie przychodzi do głowy tak na prawdę.. no może poza medycyną która mnie fascynuje.. ale jednak sparingi mają pierwsze miejsce w moim serduszku.. - wyjaśniła z lekkim uśmiechem malującym się na ustach. Po czym złapała za kolejny kawałek i wsunęła do pyszczka mrucząc z zadowolenia. - Mmmm.. pyszne! Musisz tego koniecznie spróbować Ivo! - Powiedziała łapiąc w pałeczki kolejny kawałek i podnosząc się z poduszki pochyliła się nieco nad stołem żeby zbliżyć kawałek do ust mężczyzny. Uśmiechała się do niego miło przy tym. - No dalej.. obiecuję że będzie ci smakować. - powiedziała z zadowoleniem oczekując reakcji towarzysza.


Mowa: #0099ff
avatar
Angel

Wtajemniczona






GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel

Liczba postów :
759


Powrót do góry Go down





Re: Hotel nad jeziorem Pisanie by Ivo on 11/2/2018, 19:57
    
- Masz rację - przytaknął - yukaty są dosyć ładne i wygodne, ale na co dzień wolę coś praktyczniejszego. - potwierdził jej domysły. W codziennym życiu stawiał raczej na prostotę i funkcjonalność, aniżeli efektowność. Nie przeszkadzało mu to jednak od święta przyodziewać ładniej, a przecież taka okazja, jak spotkanie Łowczyni po paru miesiącach, szybko się nie powtórzy. Nawet jeśli Ivo chciałby, by było inaczej, to wiedział, że zbyt częste spotkania mogłyby w końcu wzbudzić podejrzenia. Jak dotąd nie dawał zbyt wielu powodów, by ktokolwiek chciał przeglądać jego kartoteki, ani tym bardziej szukać na niego haka, ale takie rzeczy potrafiły wyjść znienacka w najmniej oczekiwanym momencie. Z tego powodu eliminator wolał zachowywać ostrożność.
- Jeśli chcesz je odgonić, będziesz musiała spać naprawdę blisko... - odparł ze śmiechem na jej dwuznaczną propozycję. Musiał to szczerze przed sobą przyznać, zaskoczyła tym mocno. Wydawała mu się zbyt niewinna, by sama proponować takie rzeczy, bez mrugnięcia okiem. Albo jej niewinność to były tylko pozory, gra aktorska, albo sama nie do końca zdawała sobie sprawę z tego, jak brzmiały jej słowa. I teraz Bergsson nie potrafił się zdecydować, która z tych opcji jest bardziej prawdopodobna. Każda z nich dawała mu inne możliwości, jednocześnie wymuszając zdecydowanie różne zachowania. Uznał, że nie będzie rozstrzygać tego teraz, bo Angel naprawdę lubiła go zaskakiwać.
Na wzmiankę o współlokatorze nadstawił uszu. Przeliczył się jednak, sądząc że usłyszy od niej na jego temat coś więcej. Kiedy płynnie przeszła dalej, poczuł delikatne ukłucie zazdrości wobec tego tajemnego faceta. W końcu on miał dziewczynę codziennie w pobliżu, a Ivo nie lubił konkurencji. Zwłaszcza takiej, której nie mógł w prosty sposób wyeliminować. Już otwierał usta, żeby się zapytać, ale w ostatniej chwili powściągnął swój język, bo Łowczyni kontynuowała, jakby ten łowca nie był wart większego wspomnienia. Uśmiechnął się za to lekko, gdy zażyczyła sobie usłyszeć jego grę.
- Jeśli mnie kiedyś odwiedzisz w mieszkaniu, to z chęcią ci coś zagram. - obiecał. Zamilkł, słuchając dalej. Spodziewał się, że wspomni o swoich sparingach, w końcu z tego co od niej wyciągnął podczas drugiego wieczoru jasno mówiło, jak bardzo oddana jest treningowi. Nie można ćwiczyć czegoś przez dekadę, nie kochając tego. A ona przecież to właśnie robiła. Co prawda pod okiem mistrza, ale tego eliminator był pewien, że gdyby jego zabrakło, sama również szlifowałaby walkę ostrzem do perfekcji. Widział, jak w jej oczach zaświeciły się ogniki, gdy o tym wspominała. Były identyczne jak te u Shinry na myśl o fotografii. Uśmiechnął się do siebie na tę myśl.
Kiedy wspomniała o jedzeniu, zdał sobie sprawę, że zbytnio odpłynął we własnych myślach i pałeczki, które trzymał w dłoni, jeszcze nie zostały użyte. Zanim jednak zdołał wykonać jakiś ruch, Angel pochyliła się nad stolikiem, z łososiem między kawałkami drewna, wprost na drodze do jego ust. Spojrzał jej w oczy, próbując rozpoznać czy to forma flirtu, czy może kolejny niewinny gest. Poczuł jak jego serce zabiło nieco mocniej. Lecz chociaż wpatrywał się z całych sił, nadal nie był w stanie rozpoznać motywacji dziewczyny. Mimo tego posłusznie rozchylił wargi i przyjął podarowany kawałek ryby. Zjadł go, po czym skomentował z lekkim uśmiechem - Wyborne...
Nadal pozostał zaskoczony jej gestem, ale spróbował nie okazać tego aż tak, maskując zdziwienie uśmiechem. Tym razem sam sięgnął po porcję sushi leżącą na tacce. Skosztował, po czym odłożył pałeczki i ujął w dłoń naczynie z sake.
- Proponuję mały toast - rzucił, nalewając je do dwóch czarek, specjalnie do tego przygotowanych, stojących grzecznie z boku i czekających na swoją kolej. Podał jedną Angel, po czym ujął w dłonie drugą. - za niespodziewane spotkanie. - "i jego szczęśliwe zakończenie" - dopowiedział w myślach, upijając łyk, spoglądając białowłosej Łowczyni w oczy.


Idzie Ivoś koło drogi
nie ma ręki ani nogi...

standardowa mowa (#34563c) głos | szał berserkera (#673c34)
X OTP, X
avatar
Ivo

Eliminator






GODNOŚĆ :
Ivo "Alpakivo" Bergsson

Liczba postów :
642


Powrót do góry Go down





Re: Hotel nad jeziorem Pisanie by Angel on 11/2/2018, 22:01
    
Czuła się przy nim dość swobodnie.. znowu. Nie żeby ona to analizowała, cieszyła się po prostu towarzystwem Eliminatora. Nie było zbyt wielu osób przy których Angel się tak zachowywała. Można by powiedzieć że była taka jak kiedyś tyle że nieco up grade'owana. On również podłapał jej lekki żarcik bo od razu na niego odpowiedział. - Oh.. - rozejrzała się po pokoju. - Wiesz nie ma tu zbyt wiele miejsca, więc siłą rzeczy będę blisko.. - dodała rozbawiona kompletnie nie zdając sobie sprawy z tego jak on mógł odebrać jej słowa.
Nie widziała sensu żeby rozgadywać się na temat swojego współlokatora, w końcu z jego winy zrobiła sobie mały urlop na powierzchni. Potrzebowała odetchnąć od tych pretensji jakimi ją obarczał. Jak robił takie sceny z powodu Toga to wolała nie myśleć jakie wiązanki by leciały gdyby Laz widział ją z Ivo na cmentarzu. Zepchnęła te myśli jednak bardzo szybko wgłąb serduszka. Miała się odprężyć i odpocząć. I to planowała teraz zrobić.
Podniosła na niego spojrzenie znad tacki z jedzeniem gdy zaproponował mały prywatny koncert u siebie. Zbliżyła kawałek do ust patrząc mu prosto w oczy. - Może kiedyś jak będę w okolicy.. - powiedziała puszczając mu oczko i wsunęła do buzi jedzenie mrucząc cicho. - .. o ile twoim sąsiadom nie będzie przeszkadzała gra po zmroku.. - dodała po chwili. Przecież nie zawita u niego za dnia, no przynajmniej dopóki nie ogarnie przepustki.
Widząc lekką zwłokę u mężczyzny na widok podstawionego jedzenia jedynie bardziej się do niego uśmiechnęła. A gdy w końcu przyjął od niej kawałek aż się rozpromieniła. - Mówiłam że pyszne! - powiedziała wracając na miejsce i się nieco poprawiając z yukatą. Złapała za kolejny kawałeczek kiedy usłyszała propozycję toastu. - Umm.. - mruknęła widząc jak mężczyzna nalewa jej do czarki alkoholu. - Aa.. ano.. może.. tylko trochę.. - wymruczała biorąc w dłoń czareczkę. W sumie piła tylko raz i to dość sporo jak pamiętała. Następnego dnia pamiętała tylko urywki z wieczoru i miała lekką migrenę. "Ale wtedy piliśmy z Togiem duuuuużo.. mała ilość mi chyba nie zaszkodzi.." pomyślała zbliżając czarkę do ust. Słowa toastu sprawiły że lekko się uśmiechnęła. - No to przy okazji za nowy start.. ? - spytała z lekkim uśmiechem na ustach. Dość niepewnie umoczyła usta w alkoholu. - Dziwnie smakuje.. tak.. inaczej.. - skomentowała oblizując usta z alkoholu. Nie żeby była koneserem procentowych napoi, ale zdecydowanie lepiej smakowało od tego co jej Togami podał. Przechyliła czareczkę pozwalając by płyn rozgrzał jej przełyk z chwilą spłynięcia po nim aż do żołądka. Sapnęła aż łapiąc się wolną dłonią za szyję. - Nigdy nie piłam sake.. - przyznała się bez niczego. Odstawiła czarkę na bok i złapała w pałeczki kolejny kąsek. - To sushi jest naprawdę pyszne.. szkoda że nie umiem takiego zrobić.. - powiedziała z lekkim smutkiem. Rozpromieniła się jednak przy kolejnym kawałku. - Jak mają sushi takie pyszne to nie mogę się doczekać deseru.. - powiedziała dość radośnie czując jak przyjemnie ciepło jej się robiło. - Tak przy okazji.. kiedy zaczynamy trening..? Pamiętasz jeszcze? Miałeś się nauczyć podstaw walki bronią białą.. - przypomniała mu z uśmiechem wpatrując się w jego oczy. Po tej czareczce zrobiła się jeszcze radośniejsza niż przed chwilą.


Mowa: #0099ff
avatar
Angel

Wtajemniczona






GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel

Liczba postów :
759


Powrót do góry Go down





Re: Hotel nad jeziorem Pisanie by Ivo on 13/2/2018, 13:26
    
Po jej odpowiedzi poznał, że nie mieli tego samego na myśli, kiedy wspominali o bliskości podczas snu. Nie zraziło go to, wręcz przeciwnie - zaintrygowało. Angel była inna niż większość kobiet, na które zwracał do tej pory uwagę. Była bardziej delikatna i niewinna, a jednocześnie zdecydowanie bardziej samodzielna. Podobało mu się, że mimo poświęcenia treningom, walce i rebelii, nadal potrafiła pozostać kobieca i korzystać z uroku osobistego na równi z mieczem. Nawet jeśli robiła to bezwiednie, a może właśnie dlatego. Uśmiechnął się do własnych myśli.
- Cóż, okazjonalny koncert przecież ich nie zabije. A nawet gdyby przeszkadzało... wyobrażasz sobie patrol porządkowy, dający mandat wyższemu stopniem za zakłócanie ciszy nocnej? - zaśmiał się cicho. Ten scenariusz faktycznie mógł być dość zabawny, jeśli się tak nad tym zastanowić. Na szczęście mieszkania w jego wieżowcu były dość dobrze wytłumione i dźwięki nie przedostawały się zbyt łatwo przez ściany. To dawało mieszkańcom dużą swobodę i pozwalało Bergssonowi ćwiczyć grę także wieczorem, gdy był po służbie. Nigdy też nie miał problemu z uprzykrzającymi życie sąsiadami, dlatego ta propozycja nie była niemożliwa do spełnienia.
Jego serce drgnęło radośnie, kiedy zobaczył rozpromienioną Angel. Poczuł, jak przyjemne ciepło obejmuje jego ciało. Nie mogąc się powstrzymać, odwzajemnił uśmiech. - Miałaś rację. - odpowiedział. Widząc reakcje dziewczyny na alkohol, parsknął cicho - Nie bój się, tego nie będzie dużo - uspokoił ją. Nie zamierzał upijać Łowczyni, te kilka czarek sake przecież jej nie zaszkodzi, nawet jeśli miała słabą głowę. Skinął lekko głową i uniósł czarkę wyżej, gdy Angel dopełniała toast - Za nowy początek - powtórzył, biorąc łyk. Paląca ciecz spłynęła wgłąb gardła, rozgrzewając je przy okazji. Uśmiechnął się do białowłosej, gdy złapała się za szyję. Nie musiała nawet mówić, od razu widział, jak bardzo niedoświadczona w sprawach alkoholu była. Ta myśl, choć zabawna, sprawiła że Ivo zaczął się zastanawiać. Niektóre cechy Angel i zdarzenia z przeszłości, o których wiedział, wspólnie składały się na obraz, który nie wiedział jak powinien odebrać. Wyglądało bowiem na to, jakby jej sensei trzymał ją pod kloszem przez cały czas trwania szkolenia. Zadrżał lekko, dziesięć lat dobrowolnej niewoli wydawało mu się zbyt wygórowaną ceną, jak za umiejętność władania kataną. Musiała mieć naprawdę ważne powody, by się na to zgodzić, bo zwykła wdzięczność za uratowanie życie chyba by nie wystarczyła. Ivo chciał nawet o to zapytać, ale czuł, że jest to zbyt osobiste pytanie i powinno paść kiedy indziej. Skupił się więc znów na teraźniejszości.
- Szczerze? Ja chyba też nie. - zaśmiał się cicho. Mówił prawdę, bowiem zwykle gustował w innych rodzajach trunków i jak tylko sięgała jego pamięć, nie miał okazji zakosztować tego typowo japońskiego specjału. Przy okazji tego wyznania zauważył z pewnym zadowoleniem, że oboje czują się coraz swobodniej w swoim towarzystwie. Początkowe skrępowanie, wywołane złością i nieporozumieniem ustąpiło, robiąc miejsce radości z czasu spędzanego w miłym towarzystwie.
Pytanie, zadane przez białowłosą Łowczynię, sprawiło, że Ivo zamarł, z pałeczkami uniesionymi w połowie drogi do ust. Przez chwilę zastanawiał się, jakby przypominając sobie, a potem dokończył ruch i wreszcie samodzielnie skosztował przygotowanego sushi.
- Jak tylko uda ci się znaleźć sposób, żeby bezpiecznie poruszać się po mieście. - odparł, gdy już przełknął to co miał w ustach. - No i musimy mieć do tego miejsce... Pierwsze co przychodzi mi do głowy, to ten dach magazynu... ale on jest chyba zbyt odsłonięty, by używać go za każdym razem... - zastanawiał się na głos nad propozycją dziewczyny. Nie wspominał już o tym, że jeśli którakolwiek organizacja połapie się, że ta dwójka ćwiczy walkę w zaciszu opuszczonych budynków, to skończy się to źle dla obojga. Po raz kolejny musieli sporo zaryzykować, żeby się spotykać, ale i Łowczyni, i eliminator byli na to gotowi.
Uśmiechnął się do niej, przeganiając złe myśli, krążące po jego głowie - Nie myśl tylko, że uda ci się mnie zmęczyć na tyle, żeby ciebie ominęła nauka walki wręcz. - puścił do niej oko.


Idzie Ivoś koło drogi
nie ma ręki ani nogi...

standardowa mowa (#34563c) głos | szał berserkera (#673c34)
X OTP, X
avatar
Ivo

Eliminator






GODNOŚĆ :
Ivo "Alpakivo" Bergsson

Liczba postów :
642


Powrót do góry Go down





Re: Hotel nad jeziorem Pisanie by Angel on 13/2/2018, 21:40
    
Nie wiedziała co krążyło po głowie Eliminatora odnośnie wspólnego spania w pokoju. To że się z nim droczyła jeszcze niczego nie znaczyło. Sam jej wkładał pociski w bębenek rewolweru, więc dlaczego miałaby sobie nie postrzelać do niego? Jak życie wpycha nam w łapki cytryny to trzeba z nich zrobić lemoniadę, czy jakoś tak. Sama również parsknęła na jego szalony scenariusz z mandatem. Zasłoniła w porę usta, ale nie kryła przed nim rozbawienia. To faktycznie wyglądało komicznie oczami wyobraźni. Choć była ciekawa jego umiejętności muzycznych. Skrzypce to przecież nie flet, zdawały się być nieco bardziej skomplikowanym instrumentem.
Ucieszyła się gdy jej przytaknął, jego uśmiech sprawił że i jej się cieplej na serduszku zrobiło z niewyjaśnionego powodu. Ale nie było opcji żeby się myliła, jedzenie było wspaniałe. Czego spróbowała, miała od razu ochotę się z nim podzielić żeby niczego nie stracił.
Początkowa niepewność co do alkoholu została nieco rozwiana słowami wypowiedzianymi przez mężczyznę. On nie miał bladego pojęcia jak bardzo się mylił jeśli myślał że te naparstki sake na nią nie wpłyną. Pierwsza porcja alkoholu już ją dobrze rozgrzała. Kto wie co zrobią następne?! Przecież Ivo zapewnił że wszystko będzie okey, że to małe ilości! Nie było powodu żeby mu nie zaufać. Uśmiechnęła się do niego z zadowoleniem gdy się przyznał że to również jego pierwszy raz. - To w takim razie cieszę się że ten pierwszy raz jest z tobą.. - chlapnęła w odpowiedzi na jego dziewicze picie sake, nawet nie zastanawiała się jak to musiało brzmieć. Ale oczywiście chodziło o sake, bo o czym innym mogła mówić?! Złapała za kolejny kawałek i podsunęła mu pod buzię bez skrępowania. - To też.. to też jest pyszne..aaaaa.. - dla zachęty sama rozdziawiła lekko usta. Po czym wróciła na swoje miejsce dolewając sobie i jemu ciepłej herbatki. - O przepustkę się nie martw.. jestem w trakcie zdobywania.. - powiedziała z uśmiechem i upiła mały łyczek z większej czarki. Westchnęła z zadowoleniem przyglądając mu się uważnie. - Do treningu jest jedno dobre miejsce.. mam swoją miejscówkę w jednym ze starych, opuszczonych magazynów.. trenuję tam od samego początku. Nikt tam nie zagląda.. nie pojawiając się SPEC ani łowcy.. to moja prywatna sala treningowa. Ale pokażę ci ją jak ci w pełni zaufam.. póki co możemy ćwiczyć wszędzie.. w lecie, na dachu, w parku nocą.. miejsce nas nie ogranicza.. - wyjaśniła z uśmiechem. Rozdziawiła nieco usta zaskoczona jego prowokującą wypowiedzią na samym końcu. - Ohh.. ty się chyba niczego nie nauczyłeś po naszym pierwszym starciu na dachu.. ja może nie wyglądam.. ale jestem baaaardzo wytrzymała.. plus.. zobaczymy czy będziesz w stanie się ruszać po naszym treningu.. nie będę ci dawać ulg.. żadnych.. - ostatnie słowa przesiąknięte było arogancją. "Biedny nie wie na co się porywa.. ale skoro chce.. to no.." dodała już w myślach uśmiechając się bezczelnie. - W sumie podczas mojego urlopu możemy się ugadać na wstęp.. - zaczęła nagle i upiła kolejny łyczek herbaty. Usłyszeli oboje pukanie do drzwi i po chwili weszła młoda dziewczyna z porcją lodów w jednej miseczce i jedną długą łyżeczkę. - Bardzo mi przykro ale to ostatnia porcja lodów.. - powiedziała skruszona. - Mamy jeszcze świeże owoce.. - dodała kładąc drugą miseczkę ze świeżymi owocami obok miseczki z lodami na środku, pozabierała puste tacki, dolała wrzątku do czajniczka i wyszła. Angel odłożyła pałeczki i złapała za jedną z łyżeczek nabierając odrobinę białej konsystencji. - Jakoś sobie poradzimy, podzielę się z tobą.. - powiedziała z uśmiechem. - Jadłeś kiedyś lody o smaku liczi? Są niesamowite.. - dodała po chwili zsuwając ustami odrobinę lodów z łyżeczki. Zamruczała zachwycona i po chwili nabrała podobną ilość na łyżeczkę i pokierowała w stronę ust chłopaka. - No nie wstydź się.. - dodała czekając jak posłusznie otworzy buzię. I kiedy to zrobił to 'przypadkiem umazała go tą łyżką po buzi. Poczuł zimno na dolnej wardze przy kąciku ust w kierunku policzka. Angel parsknęła cicho.. - Ojooooj.. nie chciałam.. - wymamrotała starając się nie śmiać. - Masz coś tutaj.. - wymruczała pokazując paluszkiem na miejsce gdzie go umazała odrobiną loda.


Mowa: #0099ff
avatar
Angel

Wtajemniczona






GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel

Liczba postów :
759


Powrót do góry Go down





Re: Hotel nad jeziorem Pisanie by Ivo on 15/2/2018, 21:58
    
Słysząc jej słowa parsknął śmiechem. Traf chciał, że w tym samym momencie miał w ustach sushi, więc wybuch wesołości spowodował wpadnięcie posiłku w nie tę dziurkę, co trzeba. Ivo przyłożył pięść do ust i zaczął kaszleć, próbując się nie zadławić. Znowu złapała go z opuszczoną gardą i w chwili, gdy najmniej spodziewał się tak dwuznacznej odpowiedzi, zaatakowała. Batalia z kawałkiem ryby zamaskowała nieco zaskoczenie eliminatora, a kiedy już zakończyła się dla niego zwycięsko, jego twarz ponownie wyrażała tylko radość ze spotkania. Mimo tego nadal chciało mu się śmiać. Angel posiadała niesamowitą zdolność do rzucania odpowiednimi tekstami w odpowiednim czasie, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Bergsson uśmiechnął się do niej, ocierając łzy, które zebrały się w kącikach jego oczu podczas walki o życie.
Chciał przepić herbatką to traumatyczne wydarzenie, ale dziewczyna nie dawała za wygraną i podsuwała mu coraz to nowe przysmaki. Widząc ten szczery uśmiech i radosne oczy skapitulował i również otworzył usta, pozwalając się nakarmić. To doświadczenie było nietypowe, ale bardzo przyjemne. Tak jak całe ich spotkanie. Teraz, kiedy przeszłość została wyjaśniona i żadne z nich nie żywiło urazy, atmosfera stała się znacznie swobodniejsza. Ten efekt spotęgowała również sake, nadając białowłosej śmiałość większą, niż Ivo się po niej spodziewał, pamiętając spotkanie na cmentarzu czy też reakcję na dywersję, podczas starcia na dachu. Mimo że rozmowa dotykała teraz dość błahych i pospolitych tematów, eliminator czerpał z niej przyjemność. Chciał poznać Łowczynię również od tej strony, w końcu życie to nie tylko walka czy głębokie tematy i moralne dylematy. Dlatego z rozmysłem unikał ciężkiej artylerii, choć i takie pytania krążyły w jego głowie. Mimo tego, a może właśnie dlatego, że codzienność obojga daleka była od sielanki, chciał utrzymać sielankowy nastrój chociaż przez ten jeden pobyt w hotelu i czuł, że Angel myśli podobnie.
Objął czarkę z herbatą dłońmi i uniósł do ust. Upił łyk, spoglądając w twarz rozmówczyni. Słuchał, jak opisuje mu swoje ulubione miejsce treningu, co wywołało lekki uśmiech na jego twarzy. Wcale a wcale nie byłby teraz w stanie znaleźć kilka lokacji pasujących do wspomnianego opisu. Milczał jednak, bo nie zamierzał naruszać pewnych granic. Skoro było to dla niej istotne, poczeka aż sama mu pokaże ów magazyn. Wtem uśmiech zniknął z jego twarzy, a on poczuł nagły przymus potarcia blizny na policzku, która zaczęła swędzieć jak diabli. Tak... ostatnie spotkanie z łowcami w opuszczonym magazynie nie skończyło się zbyt dobrze dla niego. Palce obejmujące naczynie zacisnęły się nieco mocniej na to wspomnienie, lecz po chwili się zmitygował i poprawił grymas. "To nie była wina Angel" - upomniał samego siebie - "nie miała z tym nic wspólnego i dobrze o tym wiesz.". Wiedział o tym. Dlatego właśnie przemilczał wszystkie wątki prowadzące do tego tematu. Nie wiedział jak by zareagowała i nie zamierzał tego sprawdzać. Nie potrafiłby zachować spokoju, gdyby postanowiła wziąć ich w obronę. Nie chciał też obarczać jej ciężarem ich czynu, gdyby miała poczuć się źle z obecnością takich kanalii w swojej organizacji.
Odłożył czarkę na stół i mimo przeciwnych emocji uśmiechnął się na jej słowa. - Zdziwiłabyś się, ile z tego spotkania wyciągnąłem... - odparł zadziornie, bowiem pewna myśl przyszła mu do głowy. Kontynuował z uśmiechem - Nie bądź taka pewna, Angel, bo jeszcze się zdziwisz. Kto jak kto, ale ty powinnaś to wiedzieć. - nawiązywał oczywiście do ich potyczki, w której to on popisał się nadmierną pewnością siebie i otrzymał z tego tytułu dość bolesną nauczkę. - Założę się, że dam radę dotrzymać ci pola. - zakończył, przecząc temu co powiedział przed chwilą. Na komentarz Angel uniósł w górę pałeczki, w których trzymał kawałek rybki. - I dobrze, nie chcę od ciebie żadnych ulg... - powiedział, pochylając się nad stolikiem, żeby włożyć jedzenie w usta dziewczyny - pokaż co potrafisz, Łowczyni... - ostatnie słowo zaakcentował, wypowiadając je nieco ciszej i puszczając jej oko. Czas pokaże czy to on nie wie na co się porwał, czy to ona go nie docenia.
- Rozumiem, że bez ulg oznacza "nie bawimy się drewnianymi mieczykami i od razu przechodzimy do ostrej broni"? - zapytał, ale nie zdążył usłyszeć odpowiedzi, bo oto do pomieszczenia weszła dziewczyna z lodami. Nieco zmarszczył brwi, kiedy stwierdziła, że czegoś brakło, widząc jednak brak obiekcji ze strony białowłosej, rozpogodził się. Skinął jej lekko głową, gdy zakrzątnęła się wokół stolika.
- Chyba nie miałem okazji... - zaczął, ale nie zdążył skończyć, bowiem Łowczyni już pchała mu kolejną porcję do ust. Było to tak samo urocze, jak utrudniające rozmowę, nie oponował jednak, nie potrafiąc się oprzeć urokowi dziewczyny. Nie wstydził się ani trochę, w tej chwili całe to wzajemne karmienie bardziej go bawiło. Zaskoczony był tylko za pierwszym razem, bo się tego nie spodziewał, teraz jednak przyjął już do wiadomości. Otworzył posłusznie usta, ale wówczas omsknęła jej się ręka i poczuł jak zimna masa ląduje na jego wardze. Parsknął lekko i sięgnął kciukiem w miejsce wskazane przez białowłosą. Starł tę odrobinę loda, po czym zlizał ją z palca. - Oj, Angel, Angel... - pokręcił głową z udawaną dezaprobatą, wzdychając przy tym. - jak nie ciastem, to lodami... - grze aktorskiej przeczył tylko szeroki uśmiech. - Daj mi tę łyżeczkę. Pokażę ci, jak to się robi. - zażartował, wystawiając dłoń po sztuciec. Kiedy ją dostał, nabrał na nią odrobinę białej masy - Ale nachyl się trochę, inaczej mi nie wyjdzie. - nadal żartował, choć jeśli mu się uważnie przyglądała, mogła dostrzec błysk w jego oku, zwiastujący niecne plany. Kiedy bowiem Angel spełniła prośbę eliminatora, ten również pochylił się do przodu, chcąc podzielić się lodami i nauczyć czegoś dziewczynę. Jednak zamiast sięgnąć łyżeczką do jej ust, cofnął ją, samemu pochylając się bardziej. W efekcie Łowczyni mogła poczuć dotyk jego warg na swoich. Dotyk, który zamiast trwać sekundę, był przez niego rozmyślnie podtrzymywany.


Idzie Ivoś koło drogi
nie ma ręki ani nogi...

standardowa mowa (#34563c) głos | szał berserkera (#673c34)
X OTP, X
avatar
Ivo

Eliminator






GODNOŚĆ :
Ivo "Alpakivo" Bergsson

Liczba postów :
642


Powrót do góry Go down





Re: Hotel nad jeziorem Pisanie by Angel on 17/2/2018, 14:58
    
Rozdziawiła usta widząc jak Ivo nagle zakrztusił się kawałkiem jedzenia. Przytknęła dłoń do ust lekko zmartwiona, już się podniosła do połowy żeby mu pomóc. Chociażby poklepać po plecach ale ten dość szybko się uporał z niebezpieczeństwem. Odetchnęła lekko z ulgą ponownie zajmując miejsce na poduszce. W sumie to nie wiedziała co było powodem tego drobnego wypadku. Jak zwykle jej naiwność przytłumiała sporo faktów.
Zaskoczył ją swoją pewnością siebie. Uniosła brew na jego słowa. Sięgnęła pamięcią do starcia na dachu i uśmiechnęła się lekko. - Ohh.. zapewne wyciągnąłeś sporo.. ale ja o wiele więcej.. widzisz musisz się jeszcze sporo nauczyć kochany.. - coś mu szepnęła ale nie miała zamiaru rozwijać tej myśli. Po co mu wiedza że sprawdzała jego możliwości, za bardzo podobało jej się to co pokazywał jej Ivo by dać z siebie z samego początku wszystko. W sumie nie widziałą go jako zagrożenia, raczej jako ciekawe wyzwanie. Dopiero pod koniec pozwoliła mu liznąć kawałek tego co potrafiła. Wskazała nagle na niego placem. - A i to co miało miejsce dzisiaj się nie liczy! Byłam zmęczona po całym dniu ogarniania spraw i Onsen mnie dobił! Nie była w pełni sił.. tylko dlatego byłeś w stanie mnie przycisnąć do ziemi.. w innych okolicznościach to ja bym była na tobie.. - od razu mu wyjaśniła sytuację. Nie dopuszczała do siebie myśli że mógł być od niej silniejszy. Zrobiła mały łyczek herbaty słuchając tego jak jej rzucał wyzwanie. Uśmiechnęła się do niego miło. Na jego interpretację jej wcześniejszych słów aż zachichotała. - Nie licz na to że zaczniemy od prawdziwej broni.. to ma być nauka a nie szybka śmierć.. co nie znaczy że tym drewnianym mieczem cię nie skatuje jak nie będziesz się miał na baczność.. - powiedziała z rozbawieniem. Nie miał bladego pojęcia co umiała, widział ją od tej słabszej strony, gdy dopiero zdobywała umiejętność walki wręcz.
Akcja z dzieleniem się lodami sprawiła że jedynie lekko parsknęła z rozbawienia. Jego reakcja była urocza, nawet ta udawana dezaprobata nie zmywała jej uśmiechu z ust, ba jedynie go powiększała. Podała mu łyżeczkę i sama sobie przysunęła bliżej miseczkę z owocami. Przechyliła lekko główkę w bok widząc jak Ivo proponuje jej to samo co ona przed chwilą proponowała jemu. Widziała ten dziki błysk w jego oczach i czuła jakiś podstęp. Ale ona nie cofnie się przed wyzwaniem, nawet jeśli musiała się liczyć z byciem umazaną tą zimną, białą substancją z łyżeczki. Uniosła się lekko i pochyliła się w jego stronę rozdziawiając usta. Widziała jak kierował łyżeczkę z lodami w jej stronę. Czekała spokojnie wpatrując się w to jak mężczyzna zaczął się pochylać w jej stronę. Lekko drgnęła, bo stolik nie był tak wielki żeby oboje musieli się do siebie zbliżyć. I im bliżej był Ivo tym cieplej od środka robiło się łowczyni. Czuła jak serce zaczyna powoli przyspieszać. Zarejestrowała spojrzeniem że łyżeczka się zaczyna cofać a twarz mężczyzny nie przestaje się powoli zbliżać. Poczuła jak policzki zaczęły ją piec, przybierając dość ciemną barwę. "Co.. co on chce zrobić.. czy on chce.. mnie.. um.." przemknęło jej przez myśl gdy dudnienie serca zaczęło zagłuszać jej własne myśli. Dzieliły ich centymetry i Angel najzwyczajniej w świecie spanikowała. Złapała w palce coś i.. Gdy był bliski zetknięciu się z jej ustami poczuł nagle coś wilgotnego, miękkiego na swoich wargach. Ale nie były to usta łowczyni. Biedna speszona dziewczyna złapała za kawałek obranej, śliskiej brzoskwini i przytknęła ją do ust mężczyzny zamykając przy tym ślepia. Wsunęła mu ją do ust lekko ocierając lepkimi od soku paluszkami jego usta i odsunęła lekko dłoń od jego twarzy sama unosząc jedną powiekę. - A.. ano.. ummm.. ww.. wy..bacz.. - jęknęła cichuteńko z cała zawstydzona tym co prawie się stało. Serce waliło jak pojebane w jej piersi. Czuła jak rozpiera ją od środka ciepło z powodu jego bliskości. Gdyby nie miała możliwości obrony pewnie ich usta by się zetknęły..


Mowa: #0099ff
avatar
Angel

Wtajemniczona






GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel

Liczba postów :
759


Powrót do góry Go down





Re: Hotel nad jeziorem Pisanie by Ivo on 18/2/2018, 03:55
    
Słysząc odpowiedź Angel uśmiechnął się tylko pod nosem, ale nie skomentował. Nie zrobił tego, bo delikatna próba przegadywania się, łatwo mogła doprowadzić do kłótni i fochów, a skoro ich obecny rozejm był dość kruchy, nadwyrężanie go, nie było zbyt rozsądne. Mimo iż oboje z zewnątrz wyglądali na dość spokojne osoby, przynajmniej w tej chwili, to Ivo zdawał sobie sprawę, że gdyby się rozkręcili, sprawy przybrałyby nieciekawy obrót. Łowczyni złamałaby się pierwsza, uważał tak, zdążył bowiem zauważyć i zapamiętać jej żywiołowość, lecz wtedy nawet on nie zdołałby zachować spokoju. A walka, prawdziwa walka w hotelu przyniosłaby mnóstwo nieciekawych pytań. Na przykład - "Dlaczego znalazł się pan, panie Bergsson, w jednym pokoju z poszukiwaną przez Władzę rebeliantką, w sytuacji dość jednoznacznej?" Szedłby w zaparte, ale to mogłoby nie wystarczyć.
Na dobrą sprawę ciężko było porównać, kto wyciągnął więcej z owego starcia. Pod względem technicznym prawdopodobnie białowłosa, bowiem przez fakt, że próbował ją pojmać, obchodził się z nią dość łagodnie i nie wykorzystywał absolutnie każdego możliwego ruchu. Miała więc okazję by przypatrzeć się jego ruchom i opracować kontrę. Za to on... on zdobył garść ciekawych przemyśleń i wniosków, które wyciągnął już po fakcie. Zastanawiał się, czy dziewczyna wyciągnęła tyle informacji o jego charakterze, co on, z tego jednego, krótkiego starcia. Był ciekaw, ale nie mógł teraz tego stwierdzić jednoznacznie.
- Chcę zobaczyć i poczuć to "katowanie"... - rzucił, prowokując ją bezczelnie. Wiedział, że w końcu tego pożałuje, Angel musiała mieć naprawdę rewelacyjne wyniki w posługiwaniu się ostrzem, skoro trenuje od dziesięciu lat... jednak za zabawne uznał fakt, że mogłaby w trakcie treningu naprawdę go uszkodzić. W teorii wiedział to, po starciu na dachu magazynu, w praktyce nadal uważał ją za zbyt niewinną osóbkę, by z zimną krwią okładała opornego ucznia. - Bo wątpię, bym mógł się przy tobie skupić wystarczająco... - zakończył z uśmiechem. Nie miała monopolu na dwuznaczności, choć jego były całkowicie świadome i zamierzone. Ciekawiło go to, czy Łowczyni zwróci na nią uwagę i znów obleje się rumieńcem, czy może jednak zignoruje jego słowa, nawet ich nie rozumiejąc? Prawdopodobnie znowu jej nie doceniał, ale nie mógł nic poradzić na to, że takie myśli wypełniały jego głowę. Zamiast straszliwej i morderczej rebeliantki, miał przed sobą miłą, dość nieśmiałą i spokojną dziewczynę. Niejeden miałby problem połączyć jej obecny obraz z tym, co przedstawiła podczas walki. Z tego powodu eliminator starał się pamiętać o starym i mądrym powiedzeniu na temat cichej wody, ale póki co, wciąż pozwalał się zaskoczyć.
Nie tak jak Angel, która wykazała się całkiem niezłym refleksem, podsuwając mu brzoskwinie, zamiast swoich ust. Nie zraził się tym jednak, wręcz przeciwnie, dosyć go to rozbawiło, więc kiedy poczuł na wargach lepkie palce białowłosej, ujął delikatnie jej nadgarstek i powoli przesunął po językiem po wskazującym, zlizując z niego sok. Patrzył przy tym bezczelnie w jadeitowe soczewki Łowczyni, obserwując jej reakcję. Tym razem chciał ją nieco speszyć, nagiąć granice, zobaczyć, dokąd może dotrzeć. Mimo wszystko uścisk jego dłoni był lekki, mogła się wyrwać w każdym momencie, który uznała za stosowny. Obojętne czy przerwała ten akt w połowie czy nie, Ivo odsunął się w końcu i z perfidnym uśmiechem na ustach odparł - Nie mam czego wybaczać, Angel...pyszne mają te brzoskwinie. Chcesz spróbować? - zapytał, sięgając po nie do miseczki. Uniósł dłoń w powietrze i jakby się zawahał. Jeśli dziewczyna wykonała jakiś ruch, bądź potwierdziła, zbliżył owoce do jej ust. W przeciwnym wypadku sam ich skosztował.


Idzie Ivoś koło drogi
nie ma ręki ani nogi...

standardowa mowa (#34563c) głos | szał berserkera (#673c34)
X OTP, X
avatar
Ivo

Eliminator






GODNOŚĆ :
Ivo "Alpakivo" Bergsson

Liczba postów :
642


Powrót do góry Go down





Re: Hotel nad jeziorem Pisanie by Angel on 18/2/2018, 14:13
    
Spojrzała na niego lekko zaskoczona, analizując jego pierwsze słowa. Czy on właśnie stwierdził że chce się przekonać o tym jak mocno go może łowczyni skatować? Zamrugała lekko na jego 'prośbę' ale w sumie jak się tak zastanowiła to na jej usta wpełzł zadowolony uśmiech. "Pewnie użyłabym na jego miejscu podobnych słów żeby.. ahh.. cwaniak.. nie trzeba mnie dwa razy prosić o takie rzeczy.." przeszło jej przez myśl gdy wpatrywała się w jego intensywnie niebieskie oczy. Kolejne słowa sprawiły że przechyliła lekko głowę w bok unosząc jedną brew. - Nie przesadzaj.. Eltyar nie miał z tym nigdy problemu więc nie widzę powodu dla którego ty miałbyś mieć z tym kłopot.. przecież to nadal walka.. tyle że z pomocą drewnianego miecza.. więc musisz obserwować uważnie ruchy i reagować odpowiednio szybko używając wyćwiczonych technik miecza.. - powiedziała uśmiechając się do niego miło. Była to tak naturalna myśl którą wypowiedziała na głos że nawet się nie zastanawiała nad użyciem słów. Jeśli z nią flirtował to tego nie wyłapała, walka była walką w jej mniemaniu. A Ciro nauczył ją że w starciu żadne podteksty się nie liczą, ich tam nawet nie ma! Walka to walka i koniec kropka! Życie w nieświadomości może tak namieszać w życiu kiedy w końcu się człowiek zderzy z inną rzeczywistością od tej w której był przez tak długi czas wychowywany.
Ivo zrobił się nieco śmielszy w pewnym momencie co ją trochę zaskoczyło. Już się co prawda całowali wcześniej ale to były trochę inne okoliczności. Pierwsze było przypadkiem a drugie swego rodzaju rekompensatą. Nie to żeby narzekała na którykolwiek pocałunek ale nie była na tyle śmiała jeszcze by tak po prostu coś zaistniało z jej inicjatywy. Choć za drugim razem się przyczyniła skracając dystans o ten jeden centymetr. Teraz jednak wstyd wziął górę i kiedy miało coś się wydarzyć to najzwyczajniej spanikowała. Serce biło bardzo mocno w klatce piersiowej, wpatrywała się w jego twarz cała czerwona. Drgnęła czując jak ujął delikatnie jej nadgarstek powstrzymując ją przed cofnięciem ręki. Westchnęła cichuteńko pod nosem nie odwracając spojrzenia. Miała wrażenie że z każdą chwilą robi jej się coraz cieplej gdy tak na nią patrzył dając wrażenie jakby przeszywał ją tym intensywnym błękitem na wylot. Rozdziawiła lekko usta czując jego język na swoim palcu aż poczerwieniała bardziej. - I.. Ivo.. - wyszeptała nieco bardziej speszona. Udało mu się! Wyswobodziła dłoń ostrożnie i przycisnęła ją do piersi. Serce biło tak mocno że nie słyszała własnych myśli teraz. - Aa.. ano.. etto.. - wydukała na jego propozycję spuszczając lekko główkę w dół. Wlepiła spojrzenie w miseczkę z owocami i lekko drżącą dłonią sięgnęła po własny kawałek, w sumie już ostatni. Ostrożnie zbliżyła go do ust i spojrzała mu w twarz. Przełknęła głośniej ślinę i zbliżyła owoc do ust. Zrobiła małego gryza starając się wytrzymać jego spojrzenie. Kolejny mały gryz i następny. Była tak skupiona na twarzy mężczyzny jedząc to samo co on że nie poczuła jak odrobina soku z brzoskwini skapnęła jej na odsłonięty dekolt. - Mmm masz rację.. są pyszne.. - wymruczała oblizując paluszki i złapała za złą czarkę z tego całego zawstydzenia. Nawet nie widziała co przykłada do ust. Dopiero ostry smak sake uderzył jej kubki smakowe i to nieco za późno. Przecież teraz nie wypluje zawartości ust. Przełknęła więc to co trzymała przez chwilę w buzi i szybko zamieniła czarki popijając herbatą.


Mowa: #0099ff
avatar
Angel

Wtajemniczona






GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel

Liczba postów :
759


Powrót do góry Go down





Re: Hotel nad jeziorem Pisanie by Ivo on 18/2/2018, 15:46
    
Uśmiechnął się do niej lekko, gdy lojalnie wytłumaczyła mu w czym rzecz. Rozbawiła go tym, że absolutnie nie wychwyciła intencji eliminatora, traktując jego wypowiedź tak dosłownie, jak tylko się dało. Jej nieświadomość była dla niego wprost rozbrajająca. Stanowiła pewne wyzwanie, zmuszając go do stosowania innych strategii, bardziej bezpośrednich. Nie chciał przyspieszać pewnych rzeczy, jeśli jednak alternatywą były nieskończenie długie podchody i powolne uświadamianie białowłosej dziewczyny, wybór nie nastręczał mu zbytnich trudności.
Choć nie zdobył się na próbę pocałunku jedynie po to, by dać Angel wyraźny sygnał. Zrobił to głównie pod wpływem impulsu, dlatego że moment był sprzyjający. Tak jak w walce, odruchy przejęły kontrolę nad ciałem i zrobiły to, czego pragnęło ciało, nawet jeśli umysł odradzał takie postępowanie. Atmosfera również nie była tu bez winy. Od momentu, gdy wkroczyli do hotelu, rozluźniła się niesamowicie, przez co przestał się tak bardzo pilnować. Dokładnie tak, jak wtedy na cmentarzu. W obecności białowłosej Łowczyni niewiele w nim zostawało z zimnego i opanowanego żołnierza, ona wydobywała na wierzch tę impulsywną część jego osobowości, którą do tej pory skutecznie udawało mu się trzymać pod butem. Niepokoiło go to, lecz dopóki nie zacznie ona ujawniać się także w pracy, nie miał żadnych ale.
Mimo że zrobił to bez dłuższego przemyślenia i pod wpływem chwili, nie cofnął się, ani nie zawstydził. Brnął w to dalej, obserwując z rosnącą satysfakcją jak rumieniec na policzkach dziewczyny staje się czerwieńszy. Spodobało mu się także to, że ani na moment nie odwróciła spojrzenia, choć zapewne chciała, to było aż nadto widoczne. Drgnął nieznacznie i poczuł jak wzdłuż jego kręgosłupa przebiegają przyjemne dreszcze, gdy speszona Angel wyszeptała jego imię. I choć mógł ukryć ten fakt przed samą zainteresowaną, to przed sobą samym nie mógł zadać kłam reakcji, jaką w nim wywołała tym jednym prostym słowem. Poczuł delikatne ukłucie żalu, bo gdyby okoliczności były inne, zakończenie tej historii również by takie było. Zdawał sobie jednak z problemów Łowczyni z bliskością innych osób, dlatego, choć naginał tę granicę ostatnimi gestami, wiedział że pewnych rzeczy nie powinien robić. Żeby rozkwitły, róże się podlewa, a nie topi w morzu.
Odsunąwszy się, wsadził sobie do ust brzoskwinię, widząc odmowną reakcję dziewczyny. Wciąż się w niego wpatrywała, tak bardzo skupiona na utrzymaniu kontaktu wzrokowego, że nie widziała jak sok ścieka z owocu na odsłoniętą skórę jej dekoltu. Uśmiechnął się lekko lecz nadal podtrzymywał ich grę spojrzeń, ściekającą w dół kroplę widząc tylko kątem oka. Dopiero jej słowa sprawiły, że czar prysł, a zamieszanie, jakie wprowadziła, myląc naczynia z alkoholem, sprawiły, że Ivo parsknął śmiechem, łamiąc napięcie do reszty. - Powoli - upomniał ją z uśmiechem - nikt ci tej sake nie zabierze... - Zdał sobie właśnie sprawę z faktu, że nadal w dłoni trzyma łyżeczkę, z nabranymi nań lodami. - To powinno ci nieco pomóc... - powiedział, zbliżając sztuciec z białą masą do ust dziewczyny. Tym razem nie było w tym żadnego podstępu. Jeśli dała się nakarmić, podał jej łyżeczkę. Zimne masa powinna nieco złagodzić to palące uczucie, którego musiała doznać, po tak dużym pospiesznym łyku sake.
- Otworzyć okno? Jesteś cała czerwona na twarzy... nie masz znowu gorączki, prawda? - zapytał ją, z niewinnym wyrazem zaniepokojenia na twarzy.


Idzie Ivoś koło drogi
nie ma ręki ani nogi...

standardowa mowa (#34563c) głos | szał berserkera (#673c34)
X OTP, X
avatar
Ivo

Eliminator






GODNOŚĆ :
Ivo "Alpakivo" Bergsson

Liczba postów :
642


Powrót do góry Go down





Re: Hotel nad jeziorem Pisanie by Sponsored content
    

Sponsored content








Powrót do góry Go down

Strona 6 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Powrót do góry


Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach