Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 2 z 2 Previous  1, 2   

Re: Casa La Hex (Cela Hexa)    Pisanie by Gość on Sro Sty 20, 2016 3:01 pm
Świadkami chwilowo w ogóle się nie interesowała. Dopóki jej nie przeszkadzali, to mogli nawet tańczyć makarenę na środku przejścia - gorzej będzie przy drzwiach do celi Hexa. Duży lew nemejski, rzucająca się w oczy anielica... Jak wejść do sali niezauważonym? Jeżeli ludzie będą się przyglądać, to będzie musiała coś wymyślić. Jakiś mały przekręt, dzięki któremu oczy wiernych zwrócą się w innym kierunku.
Jednak był inny problem. Drzwi były zamknięte.
Serio, Hex? Każesz mi wpadać do swojej celi tylko po to, by ją potem przede mną zamykać?
W sumie to nie wiedziała, czy to rzeczywiście ona była powodem, ale kij. Musiała zostać kolejną personą w swoim życiu, żeby coś zrobić. Dzisiaj mamy złodzieja lub klucznika, w końcu była szansa, że klucz zdoła... Stworzyć. Nie była aniołem władającym ziemią, a możliwe, że Hex był w stanie samemu taki stworzyć, więc mogła wierzyć, że zdoła go jakoś uformować. Rozejrzała się po raz kolejny i:

a) jeżeli nie było w okolicy innych lub byli na tyle daleko, aby nie zauważyć, co ona robi - spróbowała stworzyć lodową wersję klucza. To zawsze coś.
b) jeżeli jednak byli świadkowie, Abi skierowała się do swojej celi na dosłownie chwilę, aby wyciągnąć z niej płaszcz (który zawiesiłaby jakoś na lwie), zapałki i coś, co mogłoby zadziałać niczym wytrych - w swojej kolekcji również miała od cholery przedmiotów, których nikt normalnie by przy sobie nie trzymał. Kazałaby też Beniowi zostać na chwilę przy drzwiach jej celi, podczas gdy ona powoli ruszyłaby w stronę pokoju Hexa.

//Nie mam pewności, jak to jest z ewentualnymi świadkami, tak więc rzucam dwie wersje.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Casa La Hex (Cela Hexa)    Pisanie by Gość on Pią Lut 12, 2016 2:07 pm
Wierni kręcili się dookoła, ale coraz mniej interesowali się anielicą. Najwyraźniej to była jej kolej sprzątać cele. Zapewne bardziej by się zdziwili gdyby wiedzieli, że jeden z pokoi jest zamknięty. Tego nie można było robić. Zamki w drzwiach były jedynie ozdobą, oświadczeniem, że powinno szalować się prywatność drugiego człowieka. Lub anioła. Czy też wymordowanego. Póki nie zauważyli, że dziewczyna szarpie się z drzwiami nawet nie przystawali żeby na nią popatrzeć. Jednak... los bywa okrutny.
Lodowy klucz, który stworzyła dziewczyna idealnie pasował do zamka. Wystarczył sprawny ruch nadgarstka żeby mogła w końcu wejść do środka i się rozejrzeć. Wystarczył, ale zamek był stary i zardzewiały. Źle reagował na wilgoć, zdecydowanie jej nie lubił i jak na złość zaciął się, łamiąc replikę klucza. Ot tak po prostu. Kawał lodu utknął w zamku i nie pomagało szarpanie za klamkę, prośby ani groźby.
Zauważywszy, że Abi nadal stoi przed drzwiami i ani myśli wejść do środka, zaczęli się zatrzymywać i przyglądać z ciekawością. Spektakl? Nie, to chyba nie to. Może miała problem?
- Mogę pomóc? - Jakaś dziewczyna wyszła ze zbierającego się tłumu i stanęła obok anielicy. Była od niej o głowę niższa, a na głowie nosiła zimową czapkę z pomponem. Nie wydawała się nabijać z damy w opresji, wręcz przeciwnie. Z jej oczu wyzierała szczerość i chęć pomocy. Kilku innych wiernych pokiwało głowami na znak, że też chętnie przyłożą rękę do walki z wrednymi drzwiami.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Casa La Hex (Cela Hexa)    Pisanie by Gość on Sob Lut 20, 2016 7:00 pm
Wszystko szło bardzo dobrze. Kluczyk pasował, wierni coraz mniej interesowali się tym, co robiła...
Ale coś jak zwykle musiało pójść nie tak. W pewnej chwili wyciągnęła tylko część klucza, co od razu zapaliło lampkę w jej głowie. Pękł. I nici z jej prób wejścia.
Anielica złapała się za głowę i przyjrzała swojemu "dziełu" z nieskrywanym przerażeniem. Jak ona teraz wejdzie, jak? Jak zdobędzie kapelusik?
Ao, Ao, mój piękny i wspaniały Ao, czemu nie chcesz pomóc swojej ulubionej anielicy? Czy jakoś cię obraziłam? Zrobiłam to? W takim razie bardzo cię przepraszam!
Była gotowa sobie rwać włosy z głowy, do której zaczęły wpadać bardzo, ale to bardzo złe pomysły, kiedy zauważyła, że wierni zaczęli się gromadzić wokół niej i wejścia do celi Hexa. Teraz to już była w centrum uwagi i tylko wybuch w innej celi spowodowałby, że zdecydowaliby się pójść gdzieś indziej.
Ewentualnie obecność Prorokini. Ale wtedy to nawet Abi straciłaby zainteresowanie drzwiami. Tak.
Zauważyła jednak, że wierni chcieli jej pomóc w walce przeciwko drzwiom. Tylu chętnych do pomocy, tyle miłych osób! Anielica poczuła, jak serduszko zaczęło jej bić mocniej. Co prawda w ten sposób wszyscy będą wiedzieli, że tam weszła, ale w razie czego weźmie kogoś ze sobą! A wtedy będzie szansa na uniknięcie ewentualnych podejrzeń. Przynajmniej na jakiś czas.
- O rany, nawet nie wiecie, jaka ja bym była wdzięczna... - anielica otarła łezkę - Te drzwi są zamknięte. A jak są zamknięte, to nie mogę sprzątać. I co ja biedna zrobię, nie dopełnię moich obowiązków... I chyba coś utkwiło w zamku.
To była jej wina, ale cicho, może jakoś tego uniknie.
- Oczywiście, panienko! - Abigail uśmiechnęła się ciepło - Tylko nie wiem, co można zrobić z tymi drzwiami. Nie chciałabym ich niszczyć, bo właściciel może się na mnie obrazić. Może zabawić się w prawdziwych ninja z wytrychami... No chyba, że ktoś z was, moi drodzy, potrafi walczyć z zamkniętymi drzwiami. A ja wiem, że jesteście utalentowani.
Sama była gotowa pobiec po wytrychy (albo posłać po nie dziewczynę), ale najpierw wolała spytać, czy ktoś z tej grupy potrafi się zajmować takimi rzeczami. Przecież nie chce zrobić nic złego, prawda?
Ta, akurat. Jak to się wszystko skończy, to Hex dostanie po głowie.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Casa La Hex (Cela Hexa)    Pisanie by Gość on Nie Mar 06, 2016 4:51 pm
- Ach... ach! - tłum zareagował zgodnie na chwytającą za serce historię anielicy. Byli świadomi tego, że w świątyni żadne drzwi nie powinny być zamknięte dla innych, chociażby dlatego, że sprzątający mieli utrudnione zadanie. A przecież byli wielką szczęśliwą rodziną, nie mieli przed sobą nic do ukrycia.
Między ludźmi rozległy się szmery i pomruki. Naradzali się. Ktoś spojrzał na innego wiernego, wiedząc, że kiedyś był włamywaczem, lecz ten pokręcił w odpowiedzi głową. Najwyraźniej pomylili go z kimś innym. Poszukiwania jednak trwały. Wypchnięto na przód jakiegoś młodego chłopaka, lecz on zaraz znów zniknął za ścianą z ludzi. Trwało to może pięć minut, ale konsternacja rosła. Mimo że wszyscy starali się jak mogli, nikt nie wiedział jak pomóc Abigail i poskromić niegrzeczny zamek.
- A może je wyważymy? To przecież jego wina, że je zamknął! - Ktoś w końcu wziął głos, a inni pokiwali sumiennie głowami, godząc się na ten pomysł, który już chwilę temu zalęgł się w niektórych głowach.
- Podpalmy!
- Nie, głupi, jeszcze spalimy świątynię. Lepiej je przewrócić, nie mogą mocno siedzieć!
- A może jednak ktoś umie otwierać zamki?
I tak deliberowali kolejną chwilę. Aż w końcu wrócił chłopak, trzymając w ręku czarny pokrowiec pełen metalowych narzędzi. Bez słowa przepchnął się do wrót i zaczął wyjątkowo sprawnie odkręcać zawiasy. Góra, dół. Nim inni się spostrzegli, uniósł kawał drewna i odstawił go na bok, ukazując dziurę prowadzącą do celi Hexa. Łóżko i kufry, w których trzymał cały swój dobytek.
Ktoś jeszcze krzyknął dobra robota i wierni zaczęli się rozchodzić. Misja wykonana. A wszystko dzięki przemowie anielicy. Reszta misji zależała od niej.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Casa La Hex (Cela Hexa)    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 2 z 2 Previous  1, 2   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics