:: M3 :: Południe

Strona 1 z 16 1, 2, 3 ... 8 ... 16  Next

Go down


Wąskie uliczki Empty Wąskie uliczki

Pisanie by Ciro on 2/4/2015, 22:02
Wąskie uliczki 4xOY0t6W każdym miejscu, gdzie mieszczą się duże budynki, znajdzie się też trochę wolnej przestrzeni między nimi. Nie inaczej jest w południowej części miasta, która zawiera w sobie zbiór miejsc, które niewątpliwie potrzebują dużych przestrzeni ograniczonych betonowymi ścianami - jak centra handlowe czy szkoły. Jakoś trzeba do tych miejsc dowozić produkty w taki sposób, aby nie zatarasować ładnych alejek, gdzieś trzeba składować śmieci zanim odpowiedni pojazd zabierze je gdzie trzeba. Można by jeszcze jakiś czas wymieniać, do czego przydają się nieładne, wąskie, ale niewątpliwie bardzo użyteczne uliczki, ale raczej każdy zdaje sobie sprawę z ich pożyteczności.
Jeśli chodzi o wygląd, to mogą się bardzo od siebie różnić - wszystko zależy od tego, gdzie się akurat trafi. Część z nich jest jasna, porządnie wybrukowana, prowadząca do miejsc wyładunku towarów. Inne odwrotnie - są ciemne, wilgotne, zazwyczaj kończą się ślepo i służą głównie do składowania wszelkiej maści odpadków ze sklepów, kawiarni, szkół... Te właśnie zazwyczaj są wykorzystywane przez osobników, którzy niekoniecznie chcą się spotkać z wrogo nastawioną do nich częścią miasta, a jakoś muszą się przemieszczać z miejsca na miejsce.


Po całej tej sytuacji, która wynikała z zebrania musiał trochę odpocząć. Wybrał się więc na mały spacer po mieście. Musiał odreagować na świeżym powietrzu. Miał wiele rzeczy do przemyślenia. Jak działać na nowym stanowisku. Musiał po prostu sobie wszystko poukładać. Ale na razie trzeba zamknąć ten jakże jeszcze świeży temat. Po prostu teraz jedyne o czym marzył to był papieros i świeże powietrze po burzy. Takie, które jest najprzyjemniejsze. No może troszkę zatrute dymem papierosowym z fajki, która właśnie są zażyła w ustach młodego Łowcy. No nie tak młodego co prawda, ale przynajmniej na takiego wyglądał. W płucach czuł gorący dym, który zaczynał go powoli palić od środka. Wypuścił powietrze i skręcił w boczną alejkę. To było jedyne miejsce gdzie mógł czuć się ostatnio bezpiecznie. Wojsko już go znało. Gdyby ktokolwiek z wojskowych psów go zobaczył miałby niemałe kłopoty. Był poszukiwany za porwanie Ayako i w dodatku jeszcze za zabicie poprzedniego głównodowodzącego. Czy nie może być lepszego połączenia? Porywacz i morderca. Widział parę plakatów z jego twarzą. "Dead". Już nawet się nie bawili w przyciąganiem go żywcem przed władze. No tak przecież był zbyt niebezpieczny by się z nim bawić w jaki sposób. Myśl ta dodała mu kopa energii. Uśmiechnął się lekko i zaciągnął się po raz kolejnym fajką. Na głowie miał kaptur który ukrywał połowę jego twarzy. On sam ledwo widział to co miał przed sobą, ale przynajmniej teraz nikt go nie rozpozna. A no tak! Ubrał swój ostatni płaszcz! Ostatni może i cały został podziurawiony przez pociski, ale ten już zdecydowanie zostanie cały do końca. A jeżeli nie będzie musiał znowu wydać ogromne ilości pieniędzy by kupić sobie nowe płaszcze. Na samą myśl miał ochotę pomasować skronie. Ostatnio płacił przysługą, ale teraz to nie przejdzie. Pieniędzy nie miał przy sobie żadnych. Może parę nędznych groszy.
- Bieda w kraju. - Powiedział tylko pod nosem i zerknął w stronę biedaka, który szedł w jego stronę. Odkrył rękojeść katany, a ten od razu zrezygnował z żebrania od niego. O to jak pozbyć się w bardzo prosty sposób niechcianego gapia. Spierdalał szybciej niż mógł. Ciro cieszył się, że przynajmniej żebraki respektowali coś takiego jak broń. Inni zapewne po prostu by do niego podeszli i zaczynali rozmowę. Tak jakby rękojeść katany bądź pistolet oznaczał - jestem chętny na pogawędkę, opowiedz mi swoją historię. No kurwa! Ile już razy mu się coś takiego przydarzyło? Przestał już w sumie liczyć. Takie sytuacje przyprawiały go o wymioty. Podniósł wyżej nieco wzrok i zobaczył jego własny list gończy.
- Myślałem, że bardziej szpetnym się nie da być. - Skomentował głośno artystów władzy i zaśmiał się pod nosem. Nos zupełnie inny. Blizna o innym kształcie. Ale przynajmniej zrobili z niego osobę o obojgu oczu. A to ciekawe. Chyba zacznie nosić jakaś opaskę by go nie poznali. Ciekawe czy go rozpoznają? Jego oko znalazło się na kwocie, którą za niego wyznaczyli. Gwizdnął zdziwiony. Dawno nie widział takiej sumy. Nawet na papierze. Chyba jednak zaczynał być naprawdę mało lubiany przez okoliczną władzę. Gdyby nie fakt, że chwilowo we władzy nie spotkał nikogo kto mógłby go dorwać to pewnie by się przejął. Te mecho żołnierze może i byli niezniszczalni dla Ciro, bo walczył mieczem ... ale byli powolni. Moc gyrokinezy pozwalała mu ich obalić. A wtedy mógł zająć się resztą towarzystwa. Strzelcy są jego główną kontrą. Biedny nic nie zrobi jeżeli nie będzie szybszy od ich czasu reakcji. Łowcy na szczęście są lepsze w te klocki. Zaciągnął się i spojrzał w niebo. Nie dość, że pizga zimnem. To jeszcze chmury wszędzie. Chujowa pogoda. Ot co.
Ciro





Ciro
Szpiegmistrz
GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


Wąskie uliczki Empty Re: Wąskie uliczki

Pisanie by Gość on 2/4/2015, 22:32
Argh... Wybuchła mala eksplozja w jej głowie. Złapała się za skronie i rozmasowała je wypluwając resztki flegmy z ust. "Nigdy więcej alkoholu" - mruknęła we własnych myślach będąc i tak świadomą tego, że jest to obietnica, którą złamała już nie jeden raz i złamie przy najbliższej okazji, jaka tylko się nadarzy. Ta... Miała kaca. Potwornego kaca. A wokół niej nie było w tej chwili ani kropli wody, ani nawet, co najważniejsze... chociaż kawałeczka papierosa, którym mogłaby uciszyć swoje rozszalałe myśli. No nie. No tak nie może być.
Zwlekła się z wyra, a lusterko, które stało na jej stoliku nocnym odwróciła, by nie musieć patrzeć na swoje podkrążone i chyba jeszcze bardziej czerwone niż zwykle oczy. Podniosła się wreszcie, powiedziałabym się, że się poszła ubrać ale nasz mały brudas spał w opakowaniu. Z resztą kto po imprezie miałby siłę na to, żeby jeszcze się przebierać w piżamkę. A skoro wczoraj w tych ciuchach balowała, potem w nich spała, teraz też się z nich nie przebrała... to o jezus maria jakie aromaty! Anyways. Nie było nigdzie, ale to po prostu nigdzie nawet jakiegoś starego peta, z którego mogłaby ściągnąć jeszcze bucha więc trzeba było wyjść z domu na tę piździawę i coś do palenia załatwić... Wcisnęła sobie do ust trochę pasty do zębów i z łykiem wody przepłukała sobie usta, żeby po pierwsze aż tak jej z tych ust nie jechało a po drugie żeby pozbyć się tego wstrętnego smaku, owinęła sobie szyję szalikiem, narzuciła na siebie swoje palto i po założeniu na nogi trampek wyszła z domu.
No i co teraz... no nie ma co ukrywać, że w kieszeni miała może parę drobnych i nie ma też co ukrywać, że nawet jakby miała w kieszeniach grubą gotówkę to i tak nie zamierzałaby z niej wydać ani grosza. Taki paradoks złodzieja... kradnie kasę i w sumie nawet jej nie wydaje, bo po co, skoro można ukraść to, co można kupić za kasę. Proste, nie? Ruszyła w miasto rozglądając się za kimś, kto akurat wyglądał na kogoś, kto mógłby jej "użyczyć" ćmika. I był...
Łaził tam. Jakiś. Typ. Wyłapała go wzrokiem i niczym przyczajony kot, oczywiście upewniając się, że trzyma się poza zasięgiem jego wzroku, zaczęła łazić z miejsca na miejsce, uważnie go obserwując i zastanawiając się, jak tu by go podejść, żeby sprytnie i szybko opróżnić jego kieszenie. Postanowiła pójść w klasykę... Kaptur na łeb, oczy wpatrzone w chodnik i ruszyła w jego kierunku, by zaraz całkowicie przez przypadek i nieumyślnie wpaść na młodego mężczyznę na tyle "nieudolnie", że praktycznie wywróciła się w jego ramiona.
- Jesus, przepraszam najmocniej. - Mruknęła jeszcze swoim lekko wczorajszym tonem głosu w tym samym czasie dyskretnie przeszukując mu kieszenie. I znalazła! Jakże magiczny, wspaniały kawałek kartonika wypełniony papieroskami... Naturalnie zawinęła je szybko do rękawa i pozbierała się wreszcie. - No już, już. Nie pobrudziłam Pana? - Spytała, teatralnie otrzepując jego płaszczyk, aż wreszcie obróciła się na pięcie i ruszyła przed siebie szczęśliwa. Zaraz potem z jej rękawa wysunęła się paczuszka papierosków, z kieszeni wyciągnęła zapalniczkę i odpaliła sobie jednego.
- Dzięki. - Rzuciła jeszcze tylko na odchodne do mężczyzny a potem jej płuca wypełnił przecudny dym i poszła dalej przed siebie... Chociaż musiała przyznać przed samą sobą, że kurcze... skądś tę jego mordę kojarzyła.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Wąskie uliczki Empty Re: Wąskie uliczki

Pisanie by Ciro on 2/4/2015, 22:59
No i w ten jakże intrygujący dzień musiało go spotkać oczywiście multum innych dziwnych rzeczy, które wpłynęły na ogólna opinie dnia. Na początku myślał, że ten dzień będzie w miarę spokojny i przyjemny. Taki wymarzony na odpoczynek. A taki chuj. Chciał być nawet miły dla niektórych osób dzisiaj, ale po tym zdecydowanie będzie zirytowany. Ale chwilowo stał sobie jeszcze i, że tak powiem relaksował się słodką nieświadomością. Gdyby był widzem tych wydarzeń pewnie by się nawet zaśmiał. Ba! Teraz nawet się uśmiechał, ale kiedy zobaczył dziwną istotę, która zaczynała się do niego zbliżać nabrał trochę podejrzeń. Widziała przecież jego miecz, wiec po cholerę się zbliżała? W głowie miał wiele obrazów. Wojsko, wybitnie zdesperowana kobieta lub po prostu przybłęda, która ma w dupie co się z nią stanie. Obstawił na trzecie, ale jak wiadomo w hazardzie nikt nie jest dobry. Ma się pecha albo szczęście. Chwilowo szczęście dopisało mu, aż nadto. Dostał awans, wykonał swoje zadanie, miał papierosy. No właśnie, a co z nimi? Palił sobie grzecznie fajurkę kiedy to ta kobieta na niego wpadła. No kurwa! Jego szkarłatne oko chciało dostrzec jej twarz, ale kaptur nieco mu to utrudniał. Zwłaszcza, że zrobiła to wszystko tak szybko. Zbyt gładko jej to poszło. Czy to aby na pewno był przypadek? Nie odezwał się nawet na chwile, gdy ta mu otrzepywała płaszczyk. Denerwowało go to jak dotykała jego płaszcza. Kurwa ostatniego proszę ja was płaszcza. W końcu zaczęła się oddalać od niego, więc mógł poczuć ulgę. Ale czy na pewno? Spalił fajkę i chciał wyciągnąć sobie następną. A owszem, pali jedna po drugiej. Kiedy sięgnął ręką do kieszeni okazało się, że jest pusta. " Co do..." - Zaczął, ale nie musiał kończyć. Zakapturzona postać podziękowała mu za papierosy. Pieprzone kobiety. Zawsze takie były.
- A to suka. - Powiedział wystarczająco głośno by to usłyszała. Ruszył w jej stronę żwawym krokiem. On jej kurwa nogi połamie. Ręce też. Potem jej utnie palce. A potem ręce. A jaki z tego motyw? NIE MA RĄCZEK NIE MA PALENIA. Idealny sposób by oduczyć tą mendę od kradzieży i palenia jednocześnie. Przyjemne z pożytecznym. Przeszył go nieprzyjemny dreszcz za każdym metrem jak się do niej zbliżał. Miał wrażenie, że zna to uczucie. Mógłby nawet przysiąc, że je zna. Ale wolał zostawić to na drugi plan. Na razie musiał odzyskać swoje fajki. Trochę przyspieszył mijając jednego żołnierza. Prawie go nie przewrócił co prawda, ale zanim tamten zdołał się zorientować co się stało to Ciro był już daleko. Naprawdę skracał dystans coraz bardziej. Prawie biegł. Tyle były dla niego warte fajki. Gdyby nie zapalił wcześniej już teraz bolałaby go blizna i "oko". Smutna choroba. Mózg wysyła sygnały, że jeszcze oko podobno jest na miejscu. Drgnięcia ADHD często nawiedzają Szpiegmistrza. Drobne drgnięcia ręki, bądź całego ciała. Dreszcze i tego typu historie.
- Stój Suko! - Wypowiedział głośniej co by go słyszała. A niech wie, że za nią podąża i na pewno nie podda się dopóki nie odzyska tego co należy do niego! Nie po to załatwił sobie wtyki w sklepach żeby teraz ktoś okradał go z darmowych fajek. No kurwa. Jak chciała trzeba było zapytać. On się chętnie dzieli. Zwłaszcza jak ktoś grzecznie zapyta, ale kurwa kradzieży tolerować nie będzie. Przemawiała przez niego złość. Normalnie buzowała w nim niczym wulkan. I zaraz wybuchnie. Jak Boga kocham wybuchnie. W sumie Ciro nie wierzy w nic. Kurde. Ale wybuchnie na pewno. I zrobi się nie miło!
Ciro





Ciro
Szpiegmistrz
GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


Wąskie uliczki Empty Re: Wąskie uliczki

Pisanie by Gość on 2/4/2015, 23:21
Długo długo nie wypuszczała z płuc pierwszej chmurki dymu. Po tylu godzinach imprezy, w tak ciężkim stanie skacowania było jej to potrzebne do życia bardziej niż woda, żeby ugasić kapcia w ryju. Kolejny raz się zaciągnęła właściwie na raz pozbywając się połowy papierosa. Trzeba kolesiowi przyznać, że miał niezły gust jeżeli chodzi o fajki. No i skądś znała ten jego ryj! Potrząsnęła głową jakby chcąc wyrzucić z niej tą myśl i o jezus... mogła tego nie robić. Przystanęła na sekundkę i złapała się dłonią za głowę próbując powstrzymać ból i zawroty, które właśnie na swoje własne życzenie u siebie wywołała. Wreszcie ruszyła dalej, a gdy tak z głupia franc obejrzała się przez ramię zobaczyła tego typa. No wybitnie szedł za nią. Czyżby się zorientował, że mu zwinęła fajki? No jak miał się nie zorientować skoro jeszcze mu grzecznie za to podziękowała!
- Jesus. - Mruknęła sama do siebie wywracając oczami teatralny młynek a potem zaciągnęła kaptur mocniej na głowę i wyciągnęła z paczki kolejnego papierosa, którego naturalnie odpaliła i wpuszczając do płuc tyle dymu ile tylko pomieściła ostentacyjnie wypuściła w powietrze chmurkę. Tacy ludzie od zawsze ją bawili. "Pożyczaniem przedmiotów" parała się od jakiegoś 12 roku życia. Naturalnie najpierw zwijała ze straganu jabłka, jakiś kawałek chleba z piekarni byleby mieć coś do jedzenia, a potem... potem popadła w fatalne, bo nie można go nazwać złym, towarzystwo i zaczęła zwijać wszystko, co tylko popadnie, żeby zarobić na utrzymanie. Ile razy ktoś próbował jej uciąć ręce. Ile razy udawało jej się uciec w ostatniej chwili. Ile razy ktoś musiał jej w jakiś sposób uratować dupę bo już miałaby nogi z dupy dosłownie powyrywane. I z biegiem lat uczyła się... była coraz bardziej nieuchwytna, coraz rzadziej przyłapywana na gorącym uczynku, coraz rzadziej w ogóle zauważana... Stała się prawdziwym zawodowcem w byciu nikim. Nauczyła się nie istnieć a przy tym sprawnie opróżniać ludziom kieszenie i przede wszystkim... nauczyła się mega szybko znikać z pola widzenia. Dlatego tacy ludzie, jak ten tutaj, którzy nawet sami nie zauważyli, że im coś zwinęła a musiała im to powiedzieć wprost bawili ją, bo stanowili dla niej formę rozrywki. Ta, bo on teraz sobie za nią pobiegnie, pokrzyczy, pewnie sobie myśli, że ją złapie, a ona po prostu zwinie się szybciutko i pobiegnie dalej.
Przy samej końcówce tego papierosa stanęła w miejscu i mając świadomość, że facet jest coraz bliżej niej po prostu rzuciła niedopałek za siebie, niczym panna młoda rzucająca za siebie swój bukiet. Złapie?! Złapie?! A nawet nie sprawdziła bo ruszyła dalej.
- Ćśśś... - Uciszyła go tylko bo nie lubiła, gdy ktoś ją tak brzydko nazywał. A może uciszyła siebie i swoje myśli? Zaraz, zaraz... No pewnie, że kojarzy skądś ten ryj! Tuż koło niej cała ściana jakiejś chaty była poobwieszana listami gończymi, a wszystkie z nich miały jeden tylko wizerunek. Szybkim ruchem zerwała jeden i odwróciła się na pięcie unosząc kartkę do góry, tak, że dzięki działaniu jakże wspaniałej perspektywy wizerunek na liście gończym znalazł się tuż obok mordy zbliżającego się do niej typa. No ja pierdziele!
- Tyy... A autograf mi dasz? - Zachichotała i ostentacyjnie podpaliła owy kawałek kartki, by zaraz użyć go do podpalenia kolejnego papierosa, a potem ruszyła dalej rzucając w jego kierunku dalej palący się jego własny list gończy. No przecież nie miała czasu na pogawędki... Musiała iść. Tam. Załatwić swoje sprawy! Wolną ręką od papierosa przejechała po swoim lewym biodrze, by upewnić się, że w kaburze jest pistolet.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Wąskie uliczki Empty Re: Wąskie uliczki

Pisanie by Ciro on 3/4/2015, 20:12
Zdecydowanie mógl powiedzieć, że osoba która dosłownie przed sekundą zapieprzyła mu fajki nie była bardzo błyskotliwa. Mógł śmiało powiedzieć, że to była blondynka. A jeżeli nie to znaczy, że się farbuje. Chwilowo miał o niej zdanie, że inteligencją dorównuje butowi. Czyli poziom zero, a gdyby dało się określić ją jeszcze niżej to z chęcią by to zrobił. Ale niestety troszkę się obroniła tym, że umiała mówić no i chodzić! He's kinda impressed. Biłby brawo, ale chwilowo ma inne problemy. Kobieta ukradła mu coś co dla niego było bardzo ważne. Żwawo przechodził obok jakiegoś przechodnia, który miał właśnie odpalić fajkę. Zabrał mu papierosa i spojrzał na niego wkurwiony na maksa. Cywil nie miał nic do powiedzenia w takim momencie. Przecież gdyby cokolwiek zrobił to Ciro by go zabił. No może nie dosłownie, ale na pewno by dostał w czachę. Odpalił fajkę i zrobił dziwną minę. Słabe fajki drażnił jego płuca. Nawet nie spojrzał na markę. Nie miałczasu na takie pierdoły. Westchnął i zaciągnął się mocniej. Musiał się choć trochę napalić. Dopiero teraz zauważył, że ta menda próbowała go uciszyć. Na jego czole pojawiła się żyłka, która wynikała z tego jak bardzo zaczynał się denerwować. On człowiek spokojny, który generalnie jest najbardziej pokojowy z Łowców gdy nie musi się bić. Zawsze starał się olewać sprawy, ale mimo wszystko pyskować. Ale teraz naprawdę tracił cierpliwość. No przecież nikt nie będzie go bezkarnie okradał. Za kogo ona się uważała?
- Ty kurwo. - Odparł tylko na jej prowokację z uciszaniem. Poczuł jak jego mięśnie się same napinają. Już powoli osiągał swój limit jeżeli chodzi o cierpliwość. Zaraz po prostu straci całą cierpliwość i zrobi jej krzywdę. Utnie jej naprawdę rączki i każe komuś przyszyć je do jej głowy.I ciekawy jestem jak wtedy będzie palić i kraść. A jakby tego było mało rzuciła w niego niedopałkiem. Pet leciał prosto na jego twarz. On po prostu machnął ręką i odbił gorący filterek na bok. Poczuł przez chwile gorące na dłoni, ale to nie było dość by się jakoś poparzyć. Na szczęście. Ona go nie doceniała co oznaczało, że on szybko ją złapie. Kiedy zaczęła kojarzyć jego mordę to już wiedział, że to czas przestać się bawić. Gibkość Łowcy dawała mu możliwość do rozwinięcia szybkości, która przerastała zwykłego człowieka. Ktoś musiał zatkać ten jej pysk bo inaczej ktoś tutaj źle skończy, a prawdopodobieństwo rosło, że będzie to Ciro. Nie odpowiedział jej na zaczepkę. Miał zamiar po prostu zakończyć to jak najszybciej. Kiedy rzuciła w niego jego własnym listem gończym zaciągnął mocniej kaptur na głowę i nieco schylil głowę. Nawet jeżeli uderzył w niego na ułamek sekundy to nie byłby w stanie zrobić mu cokolwiek. Dobra skóra nie zapali się tak łatwo, ani nie uszkodzi od jakiegoś płomyka. Podniósł głowę i na moment stracił ją z pola widzenia, ale gdy ją dostrzegł od razu skierował się w jej stronę. Jego oko dostrzegło jej ruch ręki. Sprawdzała broń. Wypluł peta na podłogę. Dwa buchy może ściągnął tylko, ale zawsze coś. Zwiększona percepcja pomagała mu i to jak! Złapał za rękojeść miecza. Wolał się zabezpieczyć. W końcu mogła mieć broń palną. A wtedy miałby małe problemy. Był facetem i do tego w miarę wysportowanym. Papierosy mu nie przeszkadzały. Przez to, że trenował szermierkę nie miał problemów z pokonywaniem długich dystansów. Więc jeżeli ona nie ma kondycji ... jest w dupie. A ona nawet nie zareagowała na to jak bardzo się zbliżał. Kiedy do niej dobiegł odwrócił ją gwałtownie i wsadził jej łapę do kieszeni. Bóg szczęścia chciał, że znalazł to co przed sekundą mu zajebała. Ściągnął jej kaptur by móc się jej przyjrzeć. Szkarłatne oczy zdradziły dosłownie wszystko. Łowca. I to jeszcze ... no Łowca.
- Popieprzyło Cię? - Warknął w jej stronę i popchnął ją lekko co prawda, ale wystarczająco by się trochę odsunęła. Wszyscy go znali w organizacji! Kurwa no wszyscy! A ona ma czelność od niego kraść?! Miał ochotę przypieprzyć jej w ten ... no. - Wystarczyło zapytać. - Odpowiedział z niezadowolonym grymasem na twarzy. Odpalił sobie fajkę i poprawił kaptur. Pewnie się domyśliła, że jest Łowcą. Przecież na moment jego szkarłatne oko spotkało się z jej oczami. Takie dziwnie ... znajome. Gdyby był tutaj ktoś z wojska i widział jej zachowanie miałaby problemy. A gdyby wojskowy miał mózg to pewnie by i polączył wątki. A to oznaczałoby, że Ciro miałby przesrane. Brawo dla tej blondynki! HAIL THE KING!
Ciro





Ciro
Szpiegmistrz
GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


Wąskie uliczki Empty Re: Wąskie uliczki

Pisanie by Gość on 3/4/2015, 20:47
No wybitnie nie zrozumiał, że nie lubiła, gdy ktoś rzucał w nią niemiłymi słowami. Znów wywróciła oczami teatralny młynek i jedna jej dłoń powędrowała ku górze i zaraz palce jej dłoni prócz jednego, takiego jednego magicznego się złożyły pozostawiając wystawionego tylko fuckera, którego naturalnie skierowała w jego stronę. "Dupek" - Przemknęło jej przez myśl, gdy dobitnie machnęła dłonią dla zwieńczenia gestu.
- Ćśś... - Mruknęła i opuściła dłoń, którą poprawiła kaptur. Ktoś miałby ich dostrzec? Wojskowy? Ktokolwiek? No o jezus maria... Ona by uciekła, ten tutaj musiałby się martwić. Miała świadomość tego, że też był łowcą, czerwień jego oczu. Nie... oka, jednego oka, mignęła jej już jakiś czas temu. Tylko właśnie, czemu miał tylko jedno oko czerwone? No ale anyways, może byli ze sobą powiązani rasą i organizacją ale bardzo lubiła uznawać zasadę, że każdy troszczy się o swoją dupę. Wiadomo, gdyby dostała oficjalny rozkaz dbania o jego dupę to by to zrobiła ale w takiej sytuacji, pf! Wszyscy go znali w organizacji? No kurwa... jakoś sobie go z żadnym imieniem czy chociażby pseudonimem skojarzyć nie potrafiła.
- Co jest! - Warknęła gniewnie, gdy ją szarpnął i odwrócił a potem jeszcze odepchnął do tyłu. W wyniku tak gwałtownych ruchów chcąc nie chcąc poły jej nakrycia nieco odsunęły się do tyłu odsłaniając dwie kabury przyczepione do paska jej spodni. W każdej z nich wyraźnie lśnił różowy pistolet, oba aż emanowały aurą mówiącą "spierdalaj". Bezczelny jeszcze jej kaptur ściągnął! Naciągnęła go z powrotem na głowę i rozejrzała się by upewnić się, że ich zachowanie nie przykuło uwagi żadnego przechodnia. Ktoś tam tylko się spojrzał ale wybitnie zajęty swoimi sprawami olał ich i poszedł dalej.
- Jesus. Nie lubię się prosić skoro mogę sobie sama wziąć. - Mruknęła i wzruszyła ramionami. Wyciągnęła dłoń w jego stronę i pomachała palcami w geście, że ma jej zwrócić to, co właśnie jej zabrał. - Zakładam, że nie chcesz hałasu wokół siebie. A ja bardzo lubię być głośno. - Na jej twarzy pojawił się cień złośliwego uśmiechu, chociaż jej oczy, w tej chwili i tak już niedostrzegalne przez mężczyznę wciąż pozostawały bez wyrazu. No niestety wedle jej kodeksu sytuacja wyglądała tak, że w momencie, kiedy jego papierosy znalazły się w jej posiadaniu stały się jej własnością. A to oznacza, że właśnie w tym momencie bezczelnie ją okradł. A to oznacza, że chciała odzyskać swoją własność. No i... była kobietą, czyli gdyby narobiła hałasu, że została okradziona to chyba większe prawdopodobieństwo, że to ona, drobna, krucha kobietka zostałaby nazwana ofiarą a nie ten tutaj. No niestety... był z góry na przegranej pozycji i MUSIAŁ jej oddać fajki!
Mimo, że rozwiązała zagadkę przed samą sobą to wciąż miała wrażenie, że skądś tę jego facjatę kojarzy. I nie... nie chodziło o to, że byli oboje łowcami więc chcąc nie chcąc pewnie się już gdzieś widzieli. To było jakby bardziej zakorzenione, miała wrażenie jakby znała go już bardzo, bardzo wiele lat, a Astira raczej nie słynęła z kolekcji wieloletnich przyjaciół. Czyżby...? Nie... Czyżby?
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Wąskie uliczki Empty Re: Wąskie uliczki

Pisanie by Ciro on 3/4/2015, 21:58
Miał ochotę się popłakać ze złości. Naprawdę i powoli chyba do tego zmierzało. Kobietę udusi albo zacznie jej płakać w cycki. A jak wiadomo Ciro nie jest typem osoby, która ryczy więc tak... udusi ją i wszyscy będą mieli spokój. Łowcy pozbędą się złodzieja, który okrada nawet swoich ludzi. To nawet sadysta miał trochę godności. I mordował tylko tych którzy go wkurzą albo zaszkodzą organizacji. A co on sobie robił? Grzecznie odpoczywał na świeżym powietrzu i nagle stało się coś tak bardzo okrutnego. Jego własna siostra go okradła. Ale czy on wiedział kim ona jest? Nie. Nie widział jej już od naprawdę długich lat. Zapomniał nawet jak wyglądała. Chociaż pamięć ma dobrą, a przynajmniej tak uważał. Był w stanie przypomnieć sobie zakrwawione łóżko rodziców. I ich ciała. Miejsca w które strzelał też. No, ale czemu jeszcze jej nie skojarzył? Ciężko powiedzieć. Może za bardzo się denerwował w tym momencie? Nie umiał myśleć o niczym innym jak o tym, że właśnie przeżył coś tak strasznego. A jakby tego było mało to jeszcze ONA była oburzona, a nie on. Przez chwilę zdawało mu się, że drgnęła mu ręka. Zacisnął mocniej pięść i po chwili ją rozluźnił.
- Jajco. - Mruknął tylko na jej warknięcie, które całkowicie nie miało sensu. - Ty naprawdę myślałaś, że Cię zostawię? - Zapytał się wypuszczając z płuc powietrze, które przed momentem zebrał. Musiał się uspokoić. Zaciągnął się papierosem i zerknął na jej bronie. No cóż. Ładne cacuszka, ale jeżeli ona stoi dosłownie przed nim to będzie szybszy nawet jeżeliby spróbowała. Obserwował ją co prawda, ale wiedział, że nie odważy się go zaatakować. Byli w tej samej organizacji, ale to do niczego nie zobowiązuje. Ale gdyby zrobiła mu krzywdę wypadłaby albo zostałaby potencjalnym celem. A on? Robił co chciał bo mógł. Kiedy wyciągnęła rękę miał ochotę napluć jej tam, ale postanowił zachować się jak dżentelmen.
- Masz rację. - Położył zapalonego papierosa na jej ręce, ale nie tak by ją oparzyć. Nie ma coś za to, że jej się udało. - Ta część Ci się należy. - Odparł tylko i odpalił następnego papierosa. Paczkę schował do kieszeni i zaczął iść w drugą stronę. Miał dość tej kobiety, więc jego serduszko przepełniała nadzieja, że jej już nie zobaczy. Chociaż jego instynkt mówił mu, że będzie miał z nią przesrane. Czuł się generalnie zmęczony tym całym dniem. Te wszystkie sytuacje wymęczyły go psychicznie i fizycznie. Miał ochotę na alkohol. Sen. I na swojego rysia, który ostatnimi czasy gdzieś przepadł. Wiedział, że mógł się zgubić w ściekach, ale miał nadzieję, że chociaż nakarmił się jakimiś szczurami. Co by przeżył.
Zatrzymał się nagle i zerknął za siebie. Miał głupie wrażenie, że ta kobieta właśnie zrobi coś bardzo nieprzyjemnego dla nich obu. Pewnie go oskarży i zacznie się drzeć. Albo stanie się coś jeszcze gorszego, ale niech tym razem jego przeczucie się myli. Niech będzie grzeczna i po prostu spali do końca więcej niż połowę fajki którą jej zostawił.
Ciro





Ciro
Szpiegmistrz
GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


Wąskie uliczki Empty Re: Wąskie uliczki

Pisanie by Gość on 3/4/2015, 22:15
- Nie. - Odparła krótko a spod cienia, jaki rzucał na jej twarz kaptur zalśnił garnitur białych ząbków, a to oznaczało, że uśmiechnęła się szeroko. Podeszła do niego bliżej o krok, na tyle blisko, że zaraz po tym, jak wręczył jej swojego papierosa, stanęła na palcach i zaciągnąwszy się papierosem dmuchnęła mu prosto w twarz. - Dobrze wiesz, że gdybym się nie odezwała to przez najbliższych paręnaście minut nawet byś nie wiedział, że coś Ci zniknęło - Gdy chmura dymu przerzedziła się jej krwisto czerwone oczy wbiły się głęboko w jego ślepia. W tym momencie dostrzegła, że przez jego lewe oko przechodzi głęboka blizna, a to oznaczało, że to śliczne, nieczerwone było po prostu sztuczne. - a do tego czasu... już dawno by mnie tu nie było.
Musiał mieć tego świadomość. Musiał wiedzieć, że gdyby mu wtedy nie podziękowała za papierosa to teraz pewnie stałby gdzieś i pluł sobie samemu w twarz powtarzając gdzieś w myślach "gdybym ja tylko wiedział", ale nie wiedziałby, a ona pozwoliła mu wiedzieć i w tym był pies pogrzebany. Była na tyle perfidna, że sama dała mu znać o tym, że właśnie został okradziony. Kiedy mężczyzna ruszył w swoją stronę, oblizała wargi i zaciągnęła się papierosem. No choćby chciała to ten dupek nie da jej spokoju póki się nie dowie skąd kojarzy jego ryj, no bo kurwa nie będzie mogła spać spokojnie w nocy! Poza tym miał jej papierosy. Chciała swoje papierosy z powrotem.
Rozejrzała się wokół siebie a potem rzuciła niedopałek pod nogi i zgniotła go wraz z postawionym krokiem. Ruszyła w jego stronę. Nie chciał po dobroci?! Miał ochotę porobić sceny?!
Pobiegła w jego kierunku i dosłownie rzuciła się na niego. Ale niee... nie po to żeby go powalić, przylgnęła do niego niczym rasowa kochanka i oparła policzek na jego plecach, a dłonie położyła na jego biodrach naturalnie powoli kierując je powoli w dół, w stronę jego kieszeni.
- Ależ kochanie! - Warknęła GŁOŚNO upewniając się, że zwraca na siebie uwagę potencjalnych gapiów. Nie myliła się, kątem oka dostrzegła, że kilka osób spojrzało na nich. - Nie pyskuj... - Dodała ciszej mocno do niego przylegając i zsuwając dłonie niżej.
- Chyba nie uderzysz kobiety, co? - Szepnęła w momencie kiedy jej paluszki dotknęły paczuszki papierosów i wyciągnęły ją z jego kieszeni. Kilkoma szybkimi ruchami wsadziła jednego papierosa do ust, resztę wsadziła do tylnej kieszeni swoich spodni( które trzeba przyznać, były dosyć ciasne), odsunęła się od mężczyzny i rozpaliła papierosa.
- To... mówisz, że jak Ci na imię? - Spytała z szerokim uśmiechem jednocześnie wypuszczając z ust papierosowy dym. Wolną ręką naciągnęła na twarz mocniej kaptur tylko po to, by upewnić się, że żaden z gapiów nie dostrzeże szkarłatu jej oczu a potem wsadziła tą rękę do kieszeni i przestąpiła z nogi na nogę ciekawa rozwoju sytuacji. Tak. Rzucała mu wyzwanie. Odważy się przybliżyć do niej na tyle, by sięgnąć do tylnej kieszeni jej spodni i wystawić się na ewentualny cios z pięści lub kolana? A może po prostu uspokoi swoją dupę?! Mógłby.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Wąskie uliczki Empty Re: Wąskie uliczki

Pisanie by Ciro on 4/4/2015, 14:17
Niestety miała tylko częściowa rację. Faktem jest to, że on zawsze pali gdzieś dwie albo trzy fajki pod rząd. Chce się w miarę napalać w każdym momencie i nie wybaczy sobie jeżeli tego nie zrobi. A ona trafiła na jego pierwszą fajkę. Gdy chciał chwycić po drugą dostrzegł, że fajek nie ma. A to oznaczało, że po prostu źle wpasowała się w czas. Chciała się z nim zabawić, ale prawdą jest to, że on chwile wcześniej zauważył iż fajek mu brak. W ten sposób odebrał jej prawie całą zabawę, ale ona mu nie uwierzy więc postanowił po prostu zostawić ten temat. Kobiety są głupie i lubią kłócić się o najmniejszą pierdółkę. Byleby udowodnić, że miały rację. Więc wolał sobie odpuścić i zachować resztę cierpliwości, która i tak powoli mu się kończyła. Ale postanowił zostać chwilowo bierny i dać jej satysfakcję. Może wtedy się od niego odpierdoli. No kurwa. Jakby to jednak było takie proste. Wzruszył ramionami i miał ochotę zostawić te fajki. Niech je kurwa ma. Ale niech już zostawi jego biedną już psychikę w spokoju.
- No co Ty nie powiesz. - Obvious. Mówił to tak by ją zirytować, ale nawet nie zdawał sobie z tego sprawy. Był takim człowiekiem a nie innym. Tudzież nie musiał konktaktować się ze światem realistycznym. Gdy zauważył, ze się do niego zbliża to pierwsze myśli jakie nawiedziły jego glowę to były : " nope. nope. nope". A ona na pewno zrobi coś głupiego! Kurwa kurwa kurwa! Chciał przyspieszyć, ale wyczuł na plecach ciężar. Jego twarz straciła wyraz i dał się ponieść jej grze aktorskiej. Robiła z nich kochanków? I do tego macała go. W tym momencie powinien jej złamać rękę, ale postanowił jeszcze na chwile odpuścić.
- Zabieraj łapy. - Powiedział cicho co by tylko ona słyszała. I faktycznie jak po machnięciu magiczną różdżką. Odpuściła mu i sobie poszła. Ale wiedział, że zabrała mu fajki. Palił dalej więc swoją starając się nie popaść w paranoję.
- Nie znasz mnie. Skąd możesz wiedzieć czy bym nie uderzył? - Dodał spokojnie nie zwracając uwagi na to, że jeszcze przed chwilą byli "kochankami". Była bardzo pewna siebie, ale to właśnie on był najmniej przewidywalnym Łowcą w organizacji. Robił co chciał. Kultury praktycznie nei miał. Więc jakim prawem ona go ocenia? Jego szkarłatne oko zapłonęło żarem spowodowanym złością. Ruszył w jej stronę i gdy stał już blisko to pochylił się by spojrzeć jej prosto w oczy - a właściwie w oko. Chciała znać jego imię? Proszę bardzo.
- Ciro. - Mruknął jej do ucha niczym kochanek, a potem złapał ją za tyłek. A tak. Złapał. Bo może. Opornie wyciągnął fajki i wycofał się dwa kroki do tyłu. Trzymał je w ręce, ale oczywiscie był pewien, że zaraz rzuci się na niego po raz następny.
Ciro





Ciro
Szpiegmistrz
GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


Wąskie uliczki Empty Re: Wąskie uliczki

Pisanie by Gość on 4/4/2015, 14:32
Może i nie trafiła w czas, może i zorientowałby się zaraz potem, że brakuje mu fajek ale i tak była pewna swego. Zbyt długo działała w branży, by pozwalać sobie na głupie nieprzemyślane błędy i każdy jej skok, nawet jeśli całkowicie nie znała "ofiary" był odpowiednio przemyślany. A numer z przewróceniem się to klasyk... couldn't go wrong! And it didn't.
I się chłopcyk zdenelwował. Ale tylko cieszył tym młodą łowczynię bo... Bo lubiła wkurwiać!
- Oh jaki jestem gloźnyyy... - Zaśmiała się wybitnie go parodiując i wybitnie chcąc go jeszcze bardziej rozeźlić. Prowokowała go, może nawet się jakoś nie starała bo chcąc nie chcąc nie chciała dostać w ryj, ale prowokowała go. Zaciągnęła się papierosem zastanawiając się czemu właściwie spaliła tyle fajek na raz. Prawda, była uzależniona i dłuższa chwila bez papierosa kończyła się u niej straszną nostalgią i płaczem i w ogóle tragedią wewnętrzną ale nigdy nie paliła miliona papierosów pod rząd. Chyba w tym wypadku zrobiła to tylko po to, by bardziej go wkurzyć i zużyć jego paczkę fajek.
Głupie pytanie... Przekrzywiła głowę na bok niczym pies nie rozumiejący sytuacji i faktycznie tak się czuła. Przed chwilą rzuciła w niego jego własnym listem gończym i on jeszcze miał czelność pytać, czy jest pewna tego, że jej nie uderzy?!
- Ty jesteś głupi czy płacą Ci za udawanie takiego? - Palcem wskazującym wskazała kilka ścian poobklejanych plakatami z jego wizerunkiem a potem kilka osób, które ich mijało. - Naprawdę byś uderzył kobietę...? - Uniosła do góry jedną ze swoich wypielęgnowanych brwi i splotła ręce na wysokości klatki piersiowej oczekując tej jakże błyskotliwej odpowiedzi z jego strony.
No proszę... Tego się nie spodziewała. Gdy podszedł do niej odsunęła się o krok do tyłu natomiast jego obrzydliwe łapsko już obmacywało jej tyłek w poszukiwaniu paczki papierosów. Natomiast wydarzyło się coś jeszcze gorszego... Gdy usłyszała jego imię jej oczy otworzyły się szeroko a na jej twarzy wymalowało się coś w rodzaju strachu pomieszanego z zszokowaniem. Niewiele myśląc i nie bardzo skupiając się nad konsekwencjami sięgnęła po jeden ze swych pistoletów i praktycznie wyrwała go z kabury, by zaraz przystawić go do brzucha mężczyzny tak, by mimo wszystko nie zwracać na nich uwagi.
- C-Ciro...? - Głos jej zadrżał. Nie... To nie mógł być on... W tej chwili wszystkie wątpliwości co do tego skąd kojarzyła jego ryj zaczęły się rozwiewać. Zaczęła kojarzyć jego rysy twarzy i coraz bardziej dopasowywać je do... - Ciro jaki?! - Warknęła mocniej przyciskając lufę do jego brzucha. Jeżeli tylko sobie z nią pogrywał to zaraz poczęstuje go jedną ze swoich magicznych kulek!
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Wąskie uliczki Empty Re: Wąskie uliczki

Pisanie by Ciro on 4/4/2015, 16:11
Prowokowała go nawet nie zdając sobie sprawy jak bardzo może mieć przesrane za parę sekund. Naprawdę albo nie używała mózgu albo po prostu miała w dupie konsekwencje. Typowa kobieta. Żyje ze świadomością, że jest pięknością czy czymś tam i oczywiście nikt jej nie ruszy. Wszystko sie jej wybaczy i takie tam. A tutaj kurcze niespodzianka. Pewnie po raz pierwszy spotkała kogoś kto nie lubił takiego zachowania i miał w dupie to czy ona jest kobietą, dzieckiem czy facetem. Mogłaby być nawet latającym potworem spaghetti. Nie lubi być prowokowany zwłaszcza, że nawet jeżeli wytrzymuje wszystkie obelgi to w pewnym momencie jego cierpliwość zniknie. A wtedy pozostaje po prowokatorze mniej niż nic. Głupie myślenie, że nikt jej nie ruszy. Miała broń no i co z tego? Pozwalała mu podejść na tyle blisko, że broń palna byłaby bezużyteczna. Wystarczyło szybko skierować broń w innym kierunku. Prosta sprawa, ale kobieta chyba nie zdawała sobie z tego sprawy. Westchnął ciężko i zaciągnął się papierosem. No i teraz totalnie go zaskoczyła. Czy może ona jest taka głupia? Nieznajomy. Wkurwiony na maksa. Obrzucany różnymi rzeczami. Nie ma prawa jej uderzyć? Przecież one tak bardzo walczą o równouprawnienie. Więc czemu kurwa nie?
- Szczerość a głupota to dwie różne rzeczy. - Odpowiedział jej jeszcze na zaczepkę o "głupocie", ale nie sądził by w ogóle ona kontaktowała ze światem realnym. Zachowywała sie tak jakby urwała się z Desperacji. Zupełny odludek. A może raczej ludek, który wkurwia całe otoczenie.
- Jestem za równouprawnieniem. - Powiedział spokojnie będąc całkowicie szczerym. Po zbliżeniu się do niej poczuł jak się odsuwa. Jego dłoń zacisnęła się na jej podśladku, ale nie z powodu jakiegoś podtekstu seksualnego. Musiał wyczuć w której kieszeni ma paczkę. A gdy prawie zmiażdżył swoje biedne papierosiki szybko je wyciągnął. Stało się coś czego się nie spodziewał. Jego szkarłatne oko wbijało się w broń, które była przyciśnięta do jego brzucha. Czyżby ją znał skądś? Niemożliwe. A może ktoś inny ma tak na imię? W sumie nigdy się z kimś takim nie spotkał, ale świat jest wielki.
- Tak. Ciro. - Dobił ją faktem po raz kolejny, ale nie zdawał sobie sprawę, że przed nim stoi znienawidzona przez niego siostra. Gdyby się dowiedział już na starcie dostałaby w pysk. Ale chwilowo zastanawiał się o co może chodzić tej Łowczyni. Złapał za jej broń i patrzał prosto w jej oczy. Z jej kochanego braciszka nie było już nic. Był innym człowiekiem. Zdecydowanie lepszym. Przystosowanym do życia w tym świecie.
- Skoro jesteś w Łowcach powinnaś mnie znać. - Dodał spokojnie delikatnie odsuwając lufę od swojego brzucha. Praktycznie nie ma osób, które o nim nie słyszały więc w jego głowie pojawiały się kolejne myśli. "Dezerter?"..."Świeżak?" - Ciro Eltyar. Odparł dumnie chociaż jego nazwisko było gówno warte. Dawniej mieli naprawdę dobre życie. Gdyby nie popierdolony ojciec. Pieniędzy nie brakowało. Gdyby nie dzieciństwo Ciro zostałby pewnie wdrożony do armii. A teraz co? Spotyka siostrę która zostawiła go z ojcem, który się nad nim znęcał. Brawo. Po prostu brawo. Jeszcze się przyznaj i poczuj gniew młodszego braciszka, który musiał przez Ciebie cierpieć. Zrób to i oczekuj przebaczenia, którego nie będzie.
Ciro





Ciro
Szpiegmistrz
GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


Wąskie uliczki Empty Re: Wąskie uliczki

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 1 z 16 1, 2, 3 ... 8 ... 16  Next

Powrót do góry