Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 1 z 2 1, 2  Next   

Kronika    Pisanie by Arcanine on Sob Wrz 12, 2015 9:22 pm
KRONIKA
Kronika to zbiór wydarzeń fabularnych, opisanych przez moderatorów nazywanych kronikarzami. Temat może być pomocą dla nowych użytkowników, którzy nie orientują się w aktualnych rozgrywkach prowadzonych na fabule Virusa, ale także być idealnym miejscem, do którego zawsze można wrócić, by powspominać.

W temacie pojawiać się będą krótkie notki dotyczące danego wydarzenia, które rozegrało się na fabule lub było eventem. Opis niedawnego balu karnawałowego, parę zdań o napadzie na bank lub ckliwe niusy z najwyższej półki dotyczące konwersyjnych tematów o kolejnej znanej postaci.
Spis kronikarzy
Growlithe;
Blight;
wolne miejsce.

Jeśli jesteś uczestnikiem jakiegoś wydarzenia, napisz na PW, do któregoś z kronikarzy. Koniecznie podaj link do tematu, w którym rozgrywa się akcja. Moderator będzie miał za zadanie przejrzeć posty i ułożyć tekst o danej rozgrywce.

_________________

Szedł podróżny w wilczurze, zaszedł mu wilk drogę.
„Znaj z odzieży – rzekł człowiek – co jestem, co mogę”.
Wprzód się roześmiał, rzekł potem człeku wilk ponury:
„Znam, żeś słaby, gdy cudzej potrzebujesz skóry”.



Arcanine
-----------
Wilczur     Poziom E

avatar

Liczba postów : 20245

Powrót do góry Go down

Re: Kronika    Pisanie by Arcanine on Czw Wrz 17, 2015 6:13 pm
KASYNO ZDEMOLOWANE!
To był spokojny dzień.
A potem do kasyna wleciały dwie furie.

Kasyno Marceliny, upchnięte w Apogeum Desperacji, zostało napadnięte przez dwóch członków hulającego gangu DOGS. Mrówcza ilość klientów lokalu w zastraszającym tempie została wytępiona ─ czy to przez parę(dziesiąt) kulek wystrzelonych przez pistolet FENRIRA czy to za sprawą zębów KIRINA. Jak podają informacje przekazywane z ust do ust ─ dwójka Dobermanów pozostawiła po sobie syf, który Marcelina będzie zdrapywać z podłogi kolejne doby. Niektórzy twierdzą nawet, że kasyno wyglądało, jakby ktoś wtargnął do środka z wielkimi kubłami farby i chlusnął czerwienią prosto na glebę. Ilość posoki okazała się na tyle mdląca, że nawet najzagorzalsi sadyści czuli żołądki wędrujące do gardeł.
Wychodzi jednak na to, że goście musieli zbierać z podłogi nie tylko własne wnętrzności (lub pozostałości po swoich dzieciach, które ─ o zgrozo ─ zostały pożarte przez wygłodniałego Kirina), ale również godność, gdy zmechanizowany Doberman przypierał kolejne kelnerki do blatu. W momencie gwałtów na bezbronnych kobietach, towarzysz Fenrira uzbrojony w żółte spreje postanowił podpisać wspólne dzieło symbolami DOGS.
Pozostawiając po sobie stęknięcia dogorywających klientów, krwawe górki splątanych ze sobą ciał, płaczące matki i kobiety bez tchu, zgarnęli łup i już mieli opuścić lokal, gdy do pomieszczenia wpadła MARCELINA ─  właścicielka kasyna. Starała się ich zatrzymać, ale Psiska skradły tyle, ile udało im się dźwignąć (w tym nieszczęsną kelnerkę) i zniknęli w iście hollywoodzkim stylu. Marcelina została sam na sam z trupami, rannymi, ABIGAIL (która przypadkiem zamieszana została w cały ten bajzel; siłą doczepiono do niej plakietkę z uczestniczką─agresorem) oraz ALICJĄ ─  anielicą z generacji tych, które na widok cierpienia zakasają rękawy do łokci i oferują pomoc.
Link do tematu: kasyno | Informacje rozpowszechnione? tak.

_________________

Szedł podróżny w wilczurze, zaszedł mu wilk drogę.
„Znaj z odzieży – rzekł człowiek – co jestem, co mogę”.
Wprzód się roześmiał, rzekł potem człeku wilk ponury:
„Znam, żeś słaby, gdy cudzej potrzebujesz skóry”.



Arcanine
-----------
Wilczur     Poziom E

avatar

Liczba postów : 20245

Powrót do góry Go down

Re: Kronika    Pisanie by Arcanine on Wto Lis 24, 2015 3:43 am
M3 NA GŁODZIE?
Wygląda na to, że od dłuższego czasu zapasy surowców są już na wyczerpaniu i S.SPEC działa na wszystkich możliwych płaszczyznach, aby jakoś temu zaradzić. Wielokrotne próby odbudowania maszyn produkujących „masę” za każdym razem prowadziły do porażki, wytrącając najlepszych inżynierów z równowagi – najwidoczniej konstrukcja w budowie posiadała „asa”, który na chwilę obecną nadal ukryty jest w rękawie. Z badań przeprowadzonych przez zwiadowców wojska wynika, że jedyne łatwo dostępne zasoby, jakie można przejąć, znajdują się na terenach Desperacji oraz Edenu.

ZAPASY SUROWCÓW (głównie do produkcji broni/maszyn: żelazo, miedź, siarka itp.) WYCZERPIĄ SIĘ KOMPLETNIE 1 STYCZNIA 2016 ROKU. Innymi słowy: wraz z upływem tego terminu, mieszkańcy Miasta-3 nie będą w stanie produkować własnych broni/wynalazków/itp w celu ochrony przed wrogami.
Link do tematu: xxx | Informacje rozpowszechnione? aktualnie tylko dla S.SPEC.

_________________

Szedł podróżny w wilczurze, zaszedł mu wilk drogę.
„Znaj z odzieży – rzekł człowiek – co jestem, co mogę”.
Wprzód się roześmiał, rzekł potem człeku wilk ponury:
„Znam, żeś słaby, gdy cudzej potrzebujesz skóry”.



Arcanine
-----------
Wilczur     Poziom E

avatar

Liczba postów : 20245

Powrót do góry Go down

Re: Kronika    Pisanie by Arcanine on Wto Lut 09, 2016 7:04 pm
KONFRONTACJA
Rebelianckie oddziały nie tak dawno wybrały się na tereny Desperacji, by zebrać potrzebne sobie informacje. Jak się okazuje - nawet jeśli misja zakończy się sukcesem, na drodze powrotnej można natrafić na kolejny kamień, który wpadnie idealnie pod stopę. Tym razem Łowcy natrafili na grupę S.SPEC; walka wywiązała się niemalże automatycznie i być może trwałaby do wyciśnięcia ostatniej kropli krwi z żył wroga, gdyby nie gwałtowna piaskowa burza. Oba oddziały był zmuszone przerwać bitwę i poszukać dogodnego siedliska, w którym można przeczekać kaprysy Matki Natury. FORD, eliminatorka S.SPEC, odłączyła się od grupy i skryła w skalnym załomie, ale jak los losem, zawsze musiało pójść coś nie tak - w to samo miejsce trafił SLEIPNIR, zastępca Łowców.
Choć początkowo bronie ciążyły im w dłoniach, głód szybko spacyfikował obie wrogie jednostki i zmusił do tymczasowego ich zawieszenia, choć eliminatorka ani na chwilę nie zrezygnowała z prób aresztowania Łowcy. Każda z podjętych przez nich rozmów kończyła się sromotną klęską - mimo przedstawiania solidnych argumentów, ani Ford, ani Sleipnir nie postanowili zmienić strony konfliktu, wciąż pozostając dla siebie celami do wyeliminowania.
Burza piaskowa przerwała jednak elektryczne połączenie między nimi, wrzucając do załomu żądne krwi Ghoule. Mimo niechęci obaj nieprzyjaciele postanawiają walczyć ramię przy ramieniu, aby odeprzeć atak bestii. W trakcie zamieszania Sleipnir ratuje Ford, choć na podziękowania i czyszczenie butów nie ma co liczyć.
Wkrótce odnajdują przejście będące ich światełkiem w tunelu. Ratunek okazuje się jednak pułapką - grunt gwałtownie się kończy, posyłając obydwoje wprost do wody ścinającej lodem krew. Wybawieniem okazuje się niewielka wysepka, ale drobny sukces przysłonięty jest kolejnym problemem - woda okazuje się skażona i wypełniona śluzołapami. Początkowy rozejm zostaje nadszarpnięty - Ford i Sleipnir postanawiają walczyć osobno i choć bestie zostają pokonane, pani eliminator finalnie kończy ogłuszona przez zastępcę Łowców. Na pomoc mężczyźnie przychodzi jego anioł stróż, WILLIAM, dzięki któremu udaje się wyjść z jaskini wynosząc nieprzytomną eliminatorkę w bezpieczne miejsce.
Link do tematu: skalny teren. | Informacje rozpowszechnione? nie.


Ostatnio zmieniony przez Growlithe dnia Wto Lut 09, 2016 7:15 pm, w całości zmieniany 1 raz

_________________

Szedł podróżny w wilczurze, zaszedł mu wilk drogę.
„Znaj z odzieży – rzekł człowiek – co jestem, co mogę”.
Wprzód się roześmiał, rzekł potem człeku wilk ponury:
„Znam, żeś słaby, gdy cudzej potrzebujesz skóry”.



Arcanine
-----------
Wilczur     Poziom E

avatar

Liczba postów : 20245

Powrót do góry Go down

Re: Kronika    Pisanie by Arcanine on Wto Lut 09, 2016 7:11 pm
WALKA Z BRECHEREM
Los skrzyżował ich drogi, gdy oboje trafili do jaskini. SHANE, Wiwern Drug-on aż do tego miejsca śledził jednego z członków DOGS, MARCELINA, właścicielka kasyna, przyleciała na gryfie w celu znalezienia rzadkich gatunków roślin. Chcąc, nie chcąc, znając życie z naciskiem na drugą opcję, wyruszają na poszukiwania razem. Wywiązuje się rozmowa w trakcie której korytarze jaskini zaczynają plątać się coraz bardziej - summa summarum gubią się w podziemnym labiryncie. Na ślepo podążają przed siebie aż do momentu, gdy grunt nagle się załamuje i razem z bestią Marceliny wpadają w objęcia lodowatej wody. Jak na złość na brzegu widać brechera.
Z jednej strony woda wyziębia ciało, z drugiej groźna bestia nie pozwala na spokojne dopłynięcie do brzegu, a ostatnim problemem okazuje się Marcelina i jej brak umiejętności pływania. Shane od razu przywdziewa szaty bohatera i wyławia damę z opresji, holując ją na suchy ląd, na którym ze zniecierpliwieniem czekał przeciwnik.
Brecher w zasadzie bezskutecznie atakuje osoby uznane przez siebie za zagrożenie, ale choć nie sięga przeciwników, jego ogon kilkakrotnie uderza o ścianę z hukiem. Marcelina broni się przed lawiną spadających kamieni w czasie, w którym Shane postanawia skonfrontować się z bestią. Regeneracja brechera szybko zasklepia rany zadane wilczymi kłami Smoka, a wynik walki gwałtownie wskazuje na wygraną dzikiej bestii, gdy niespodziewanie rani Shane'a w łapę i ogłusza go wściekłym rykiem otumaniając na zbyt długie ułamki sekund. Na pomoc przychodzi jednak Marcelina, która używa mocy i przywołuje mary. W trakcie konfrontacji dostrzega błysk w wodzie, wchodzi do niej i znajduje tajemniczy przedmiot. Tymczasem Shane wskakuje brecherowi na grzbiet, starając się dosięgnąć gardzieli kłami, ale przeciwnik sprawnie przegania oponentów i pada z impetem na ziemię, z chrupkim trzaskiem łamiąc Wiwernowi kości. Korzystając z okazji brecher rozgląda się za drugim celem - dostrzega znajdującą się na wzniesieniu Marcelinę i uderzeniem ogona ponownie wrzuca ją do wody.
Kiedy sytuacja wydaje się już nie do odratowania Shane i mary raz jeszcze przypuszczają atak i choć brecher uderzeniem odsyła wilka wprost na Marcelinę (znów wrzucając ją do wody), marom udaje się utrzymać pozycje i dotkliwiej poranić przeciwnika. Brecher zaczyna się topić, a Shane - przemieniając się w człowieka - dobywa broni i przestrzeliwuje agresorowi oczodół.
Dochodzi do ostatecznego starcia pomiędzy brecherem a Shanem. Porażony mocą krwi Drug-on brecher zostaje pokonany, ostatecznie wbijając jednak kolec w bok Wiwerna. Jaskinia rozpada się w chwili, w której Shane wybywa z przerzuconą przez ramię nieprzytomną Marceliną.

To już drugie wydarzenie, gdzie jakaś panna zostaje uprowadzona będąc nieprzytomną.
Link do tematu: jęczące jaskinie. | Informacje rozpowszechnione? nie.

_________________

Szedł podróżny w wilczurze, zaszedł mu wilk drogę.
„Znaj z odzieży – rzekł człowiek – co jestem, co mogę”.
Wprzód się roześmiał, rzekł potem człeku wilk ponury:
„Znam, żeś słaby, gdy cudzej potrzebujesz skóry”.



Arcanine
-----------
Wilczur     Poziom E

avatar

Liczba postów : 20245

Powrót do góry Go down

Re: Kronika    Pisanie by Arcanine on Sob Cze 11, 2016 6:03 am
SĄD OSTATECZNY
W bogato zdobionej sali rozległy się głuche kroki. Wszyscy wokół ucichli, zaciskając mocno wargi. To nie strach sznurował im usta. Ponad obawą wznosił się szacunek do archanioła i ciekawość wobec procesu. „Co spotka winnych?”, „Czy tak powinno to wyglądać?”, „Jak przebiegnie rozprawa?”
Jeszcze niedawno ciężko było wyobrazić sobie anielskiego wysłannika z bronią w ręce; dziś ten widok dla wielu okazał się uznany za coś codziennego. Z ust do ust przekazywano sobie przestrogi, by chronić się przed aniołami. Członkowie Zastępu otrzymali jasny rozkaz – złapać winnych. Winnymi nazywani byli niemal wszyscy; od opętanych po łowców, a masowe łapanki z dnia na dzień były coraz bardziej odczuwalne na terenach Desperacji.
Pierwszy nagłośniony proces odbył się w sierpniu 3001 roku pod nadzorem Metatrona, pełniącego funkcję archanioła oraz ASMODEUSA, który zasiadł w sali w roli sędziego. Winnym okazał się desperacki wymordowany. Rozprawa SPADESA przebiegła jednak bez większych komplikacji, choć mimo usilnych starań opętanego, kara została nałożona – a jego samego uznano za winnego popełnionych czynów.

Wypuszczony na wolność nie pozostawił miejsca oskarżonego zbyt długo pustego.

Już kilka dni później do sali wprowadzono zdziczałego psa Desperacji – INFINITY'EGO, dotychczas odbywającego długą odsiadkę w anielskich celach. Toczona z pyska ślina wkrótce przestała kropić posadzkę, gdy i jemu przedstawiono obszerną listę zarzutów. Tym razem rolę sędziego otrzymała LILO, której dodatkowym obowiązkiem wyznaczonym przez Metatrona okazał się mus pomocy oskarżonemu, którego również ława przysięgłych uznała za winnego dokonanych zbrodni.

Całość okazała tym pikantniejsza, im dalej prowadzono „łapanki”. Nie trzeba było czekać długo na następny proces, który okazał się największym, a zarazem ostatnim z przeprowadzonych sądów. Do sali przyprowadzono aż czterech oskarżonych – GROWLITHE'A, przywódcę DOGS, RYANA, Rottweilera gangu i dwóch aniołów stróżów – ZERO oraz NATHAIRA, którym zarzucano niesubordynację wobec pełnionych przez nich funkcji opiekunów.
Na ławie przysięgłych prócz archanioła Metatrona oraz przywódcy Zastępu, Zaphiela, zasiadł wezwany przez władze Edenu ERGOMION, pełniący w trakcie procesu rolę trzeciego sędziego.
Sąd w niekrótkim czasie przemienił się w burzliwą kłótnię, podsycaną przez oskarżonych, którzy mimo wygłaszanych przez Metatrona zarzutów nie przyznawali się do winy. W sali temperatura spadła o dobre sześćdziesiąt stopni, gdy padł kategoryczny wyrok archanioła – Metatron pozwolił zadecydować aniołom, jak ma przebiec dalsza część procesu. Wybór oscylował pomiędzy pozwoleniem, by ukarano ich wszystkich, a złagodzeniem własnego wyroku w zamian za samodzielne dokonanie kary na własnych podopiecznych.
Gra aktorska Nathaira umożliwiła mu podjęcie drastycznych środków. Gdy w jego dłoniach spoczął Miecz Światła, stróż nie zawahał się przy odcięciu swojemu podopiecznemu – Ryanowi – rąk, tym samym uwalniając go z kajdan minimalizujących moce wymordowanego. W sali natychmiast zagotowało się od protestów i okrzyków zaskoczenia; kilkoro aniołów gotowych było powstrzymać Nathaira nim ten zdążyłby dokonać większych szkód. Nie udało im się jednak zamienić postanowień w czyny, bo już po chwili Miecz Światła, artefakt, który według legend przecina wszystko, został pchnięty ku Wilczurowi DOGS. Growlithe za jego pomocą roztrzaskał kajdany, a potem z bronią w dłoni przygotował się na odparcie ataku aniołów Zastępu.
Jak się okazało – w walkę włączyły się nie tylko „służby porządkowe” Edenu, ale również Ergomion oraz siedzący na widowni ISMAEL. Oba anioły starały się załagodzić konflikt, jednak bez szczególnych rezultatów. Walka wybuchła, a niewinni skrzydlaci zaczęli być jak najszybciej przetransportowywani poza obręb pomieszczenia.
Do zamieszania włączył się także Zaphiel, od którego padła propozycja połączenia sił z Psami (oraz ich stróżami), zbyta jednak w zalążku. Przywódcą Zastępu zajął się KIRIN, pierwszy i zaraz jedyny członek ratowniczej grupy, któremu udało się dotrzeć na miejsce.

Tymczasem na terenach Edenu grupy ratownicze składające się z RUMCAJSA, NOVE, ARTHURA, REBEKI, FENRIRA, SKOCZKA, EDGE'A, SHIONA, JINXA, a także oddziału Łowców – BLIGHTA, CIRO, LENTAROSA i SLEIPNIRA – zajęły się oczyszczaniem drogi ucieczki, dzięki czemu Growlithe'owi, Ryanowi, Nathairowi oraz Zero udało się zbiec z terenów Góry Babel.

Nim doszło do ucieczki, przywódca DOGS pozbawił anielskiej społeczności ich mentora. Pogłoski głoszą, że umierając, Metatron podziękował za dokonane przez „zbrodniarzy” decyzje, co nie zmieniło faktu, że Eden znów pozostał bez archanioła.
Link do tematu: sala sądu, podnóże więzienia, wschodnia część podnóża więzienia, okolice katedy i południowa część ogrodu | Informacje rozpowszechnione? tak; szczególnie na terenach Edenu oraz Desperacji.

_________________

Szedł podróżny w wilczurze, zaszedł mu wilk drogę.
„Znaj z odzieży – rzekł człowiek – co jestem, co mogę”.
Wprzód się roześmiał, rzekł potem człeku wilk ponury:
„Znam, żeś słaby, gdy cudzej potrzebujesz skóry”.



Arcanine
-----------
Wilczur     Poziom E

avatar

Liczba postów : 20245

Powrót do góry Go down

Re: Kronika    Pisanie by Gość on Sob Cze 11, 2016 7:20 pm
WALKA W BARZE "PRZYSZŁOŚĆ" I ŚMIERĆ PRADAWNEGO.
Ten dzień wydawał się nie różnić od innych, nawet w momencie, gdy do baru wkroczyła dwójka najemników, poszukująca informacji, w związku z rozróbą w kasynie. Calamity, Kontraktor Drug-On podjął próbę uzyskania informacji od Boba, właściciela baru. Ten jednak zbijał każde pytanie, odpowiadał półsłówkami lub nie odpowiadał w ogóle. Zirytowany postawą wymordowanego Sirion, przywódca najemników, zagroził wymordowaniem całej klienteli baru w wypadku braku uzyskania odpowiedzi, po czym zastrzelił niewinnego bywalca, dając jednocześnie do zrozumienia, że groźba jest poważna. W tym momencie ujawnił się Shion, kundel DOGS, który do tej pory podsłuchiwał i obserwował poczynania najemników. Stanął w obronie zgromadzonych tam osób, jednocześnie prowokując najemników do ataku. Po krótkiej wymianie zdań wywiązała się walka, w której wzięli również klienci lokalu, między innymi Karyuudo, dezerterka.
Choć szala zwycięstwa jednoznacznie wskazywała najemników, to w miarę rozwoju starcia ich sytuacja stawała się coraz gorsza, pomimo wyeliminowania pewnej grupy przeciwników. W najbardziej dramatycznym momencie walki, gdy wmieszała się Hemofilia, ratując Shiona przed Pradawnym atakującym w amoku, wszyscy walczący zostali rozdzieleni przez tajemniczą anielicę. Używając swoich mocy spacyfikowała rozszalały motłoch, jednocześnie rozkazując prowokatorom opuszczenie lokalu.

Po opuszczeniu baru, Calamity zaciągnął Siriona, który stracił przytomność na skutek ran, do opuszczonego mieszkania, gdzie dał dowód swojej dwulicowej natury, pętając własnego przywódcę. Ukradłszy mu telefon, sfabrykował rozkaz Pradawnego, w myśl którego Calamity miał objąć przywództwo nad organizacją. Następnie, po krótkiej rozmowie, zabił Siriona i opuścił miejsce zbrodni.


Linki do tematów: bar, opuszczony budynek | Informacje rozpowszechnione? o walce - tak, o śmierci Pradawnego - tylko wśród Drug-on.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Kronika    Pisanie by Arcanine on Sro Paź 19, 2016 9:55 pm
Desperacja w ogniu i krwi
Zaczęło się niegroźnie. Mało widocznie. Kilka znalezionych ciał, spalonych niemal do kości. Ci mniej wybredni, których żołądek skurczył się już do wielkości główki od szpilki, rzucali się na truchła w poszukiwaniu odrobiny mięsa. Reszta przechodziła obojętnie. To codzienny widok. Po co zakrzątać sobie tym głowę?
  Schody zaczęły się w kilka tygodni później. Choć widok spalonych na popiół sylwetek nie budził emocji, wystarczyło dolać kolejnej oliwy brutalności do ognia, by sparzeni mieszkańcy pustynnych terenów zaczęli tracić rezon.
  Do Apogeum zaczęły wpływać szeptanki. Nikt nie mówił o tym na głos, ale gdy spojrzenie skrzyżowało się ze wzrokiem towarzysza, w oczach dostrzegało się zrozumienie. Wiadomym już było, że ktoś próbował przekazać jakąś wiadomość, a dni bierności doprowadzały tylko do kolejnych śmierci.

  Historie bywały różne.
  Był znany informator Desperacji, wymordowany z ciężką do złamania psychiką. Mówili na niego Subete, choć nigdy się tak nie przedstawiał. Niewielu spotkało się z jego bełkotem, a tym razem, po dotarciu do Przyszłości, nie mógł wykrztusić z siebie logicznego zdania. Więcej – nie mógł wypowiedzieć logicznego słowa. Ze strzępków niezrozumiałych pomrukiwań, wyłapywano fragmenty wyrazów i sklejano je w całość na tyle, na ile było to możliwe. Opowiadał o karze. I setkach ciał powbijanych w drewno, jakby niewiele ważyły, jakby wcale się nie broniły. Luźno zwisające ręce i pokracznie powykręcane nogi spomiędzy których wysuwały się nastroszone drzazgami pale. Usta wszystkich ofiar otwarte były szeroko – zamarły w niemym wrzasku cierpienia. Nie był jedynym, który wrócił do „miasta Desperacji”.
  Wśród takich znalazły się też Psy. Dawniej hałaśliwe, teraz powarkiwały pod nosami, by nie zapuszczać się ku Czerwonej Pustyni, że to nie jest miejsce bezpieczne i wcale nie chodzi o grasujące na tych terenach bestie. „To coś bardziej przerażającego. Ludzkiego” - schodzili do szeptu, mówiąc komu popadnie o tym, co widzieli. Za każdym razem z równą siłą i stanowczością, kończąc opowieści słowami: „nie idź tam, to głupota. My tam byliśmy. Poszliśmy w dziewięciu. Wróciliśmy w dwójkę. Nawet nie wiemy, kiedy straciliśmy naszych z oczu. Biegliśmy przed siebie, byle jak najdalej. Ale wróciliśmy, gdy naszych zabrakło. Zajęło nam to kolejne kilka godzin. Znaleźliśmy ich. Wszyscy byli spaleni, ledwo możliwi do poznania. Jeżeli jest ktoś, kto radzi sobie z siódemką wyszkolonych zabójców, to musi być samym diabłem, do cholery”. Wiele mówiło się też o Szept – kapłance Kościoła Nowej Wiary, która zapuściła się na pustynię w poszukiwaniu rzadkich ziół. Jeżeli wierzyć jej lamentom, Ao dosadnie pokazał swój gniew – setki ciał powbijanych na pale, spalonych i obdartych ze skóry, z oczodołami pozbawionymi gałek i ustami bez języków. Wszystko na bezkresach spalonych ogniem. Może piekielnym?
  Jedno jest pewne: niewielu czuje potrzebę zapuszczenia się na pustynię. Chowają się po norach i w ciasnych kątach ruin. Kilkoro zebrało odwagę, ale żaden nie wrócił. Napisanie finiszu ich historii nie jest trudne; ciał przybywa codziennie coraz więcej. Niektóre da się zidentyfikować. Większość nie.

EVENT DOTYCZY DESPERACJI – CAŁA DESPERACJA OZNACZONA JEST SYMBOLEM (!). MISTRZ GRY MA PRAWO WBIĆ NA FABUŁĘ RÓWNIEŻ OSOBOM, KTÓRE NIE WYRAZIŁY CHĘCI. Pod uwagę brana będzie jedynie kwestia opisów. Rozumiemy, że nie wszyscy życzą sobie szczegółowe teksty o gwałcie czy morderstwie.

Event utrzyma się tak długo, aż jakaś grupa (niekoniecznie organizacja, wszak grupa luźno powiązanych ze sobą postaci mających wspólny cel nada się równie dobrze) nie rozwiąże problemu.

Nad eventem pieczę sprawują: Nathair, Hibiki, Ailen, Ciro, Sleipnir, Blight oraz Growlithe. Inni Mistrzowie Gry nie znają szczegółów.

_________________

Szedł podróżny w wilczurze, zaszedł mu wilk drogę.
„Znaj z odzieży – rzekł człowiek – co jestem, co mogę”.
Wprzód się roześmiał, rzekł potem człeku wilk ponury:
„Znam, żeś słaby, gdy cudzej potrzebujesz skóry”.



Arcanine
-----------
Wilczur     Poziom E

avatar

Liczba postów : 20245

Powrót do góry Go down

Re: Kronika    Pisanie by Arcanine on Sob Paź 29, 2016 2:31 am
Epidemia?
Nic z tych rzeczy. Wygląda jednak na to, że jesień nie oszczędza nikogo, bez względu na to, w jak wielkich luksusach żyją niektórzy ludzie. Nie tylko wymordowani kasłają, dusząc się od nadmiaru flegmy osiadłej w płucach, szukają po kątach chusteczek czy łapią się za brzuch czując nudnosci – mieszkańcy Miasta-3 i aniołowie borykają się z identycznymi problemami. Jakby na to nie spojrzeć: miejskie apteki będą miały roboty równie dużo, co słudzy boży.

Spis chorujących postaci:
Banshee (zapalenie płuc)
Amok (grypa)
Ariel (grypa)
Ayako (zatrucie pokarmowe)
Bitter (grzybica)
Blight (zatrucie pokarmowe)
Chester (grzybica)
Claude (zapalenie płuc)
Ego (zatrucie pokarmowe)
Ruuka (zatrucie pokarmowe)
Verity (zatrucie pokarmowe)
Growlithe (zapalenie płuc)
Hikaru (zatrucie pokarmowe)
Ismael (grypa)
Jekyll (zapalenie płuc)
Karyuudo (zatrucie pokarmowe)
Lilo (grzybica)
Maddie (zapalenie płuc)
Rayissa (zatrucie pokarmowe)
Rebekah (grypa)
Taiki (zatrucie pokarmowe)
Yuki (zapalenie płuc)
Robin (zatrucie pokarmowe)
Saint (grzybica)
Shane (grypa)
Shay (zatrucie pokarmowe)
Hiroki (zapalenie płuc)

_________________

Szedł podróżny w wilczurze, zaszedł mu wilk drogę.
„Znaj z odzieży – rzekł człowiek – co jestem, co mogę”.
Wprzód się roześmiał, rzekł potem człeku wilk ponury:
„Znam, żeś słaby, gdy cudzej potrzebujesz skóry”.



Arcanine
-----------
Wilczur     Poziom E

avatar

Liczba postów : 20245

Powrót do góry Go down

Re: Kronika    Pisanie by Arcanine on Sob Gru 10, 2016 1:16 am
Wybrano Pradawnego i Wiecznego
Nie tak dawno odbyło się III zebranie Smoków, którego celem było wstrząśnięcie tronem i zrzucenie z niego tonowej warstwy kurzu. Choć władzę przejąć miał Calamity, android będący mordercą wcześniejszego przywódcy ─ Siriona, jego zapał prędko został ostudzony. Shane zwołał najemników, przedstawiając sytuację sprzed kilku tygodni. Akcja rozgrywała się w barze Przyszłość i to po niej poprzedni Pradawny został zgładzony przez Calamity'ego, którego uznano za zdrajcę i postawiono przed sądem. Początkową opcją kary dla Handlarza był restart systemu i próba zaprojektowania maszyny od początku, ale większość Smoków postawiła na mniej klarowny wariant. Wynik ostatecznie wskazał na wyłączenie robota i ─ tym samym ─ wykluczenie go z Drug-on.
W chwilę później odbyły się narady dotyczące nowej władzy. Shane złapał wszystkich za pyski i od dzisiaj on tam rządzi. Przywództwo zdobył stuprocentowym poparciem, a stanowisko Wiecznego, jego zastępcy, obrał Yury.

_________________

Szedł podróżny w wilczurze, zaszedł mu wilk drogę.
„Znaj z odzieży – rzekł człowiek – co jestem, co mogę”.
Wprzód się roześmiał, rzekł potem człeku wilk ponury:
„Znam, żeś słaby, gdy cudzej potrzebujesz skóry”.



Arcanine
-----------
Wilczur     Poziom E

avatar

Liczba postów : 20245

Powrót do góry Go down

Re: Kronika    Pisanie by Arcanine on Wto Gru 27, 2016 1:32 pm
Śmierć Papieża i plugastwo w komnacie prorokini
Nie tak dawno kapłanka obdarzona imieniem Anya przekazała prorokini Kościoła Nowej Wiary wiadomość o niespodziewanej śmierci Papieżą, pogrążając tym samym całą grupę w czerniach żałoby. Choć wydawać się mogło, że najtragiczniejszym elementem będzie utrata ważnej osobistości, Anyi nie umknął również inny, gorszący fakt. W komnacie Echotale spotkała nie tylko ją samą, ale również półnagiego, nieznajomego mężczyznę. Z marszu potraktowany niezbyt przyjemnie został uchroniony przed złością Anyi dzięki prorokini, która finalnie odesłała kapłankę z komnaty, stając murem za swoim gościem.

"Po KNW, oprócz smutku po stracie Papieża, rozeszła się plotka dotycząca Aequalisa. Nie jest podane w niej imię, jednak opis wyglądu jest dość dokładny. Mówi się, że oto został zastany w komnacie Prorokini pół-nagi mężczyzna, brudny, niezadbany, obrzydliwie nieodpowiedni by spotkać się z Echotale w stanie w jakim był. A jednak Prorokini się za nim wstawiła. Mówi się, że to ktoś dla niej ważny, ktoś niegdyś wysoko postawiony, ale nikt nie jest pewny. Dodatkowo poszeptuje się, że mógł on tak na prawdę coś zrobić prorokini.
W połączeniu z niedawną śmiercią ważnej osobistości wzbudza to atmosferę niepokoju w całym Kościele."

_________________

Szedł podróżny w wilczurze, zaszedł mu wilk drogę.
„Znaj z odzieży – rzekł człowiek – co jestem, co mogę”.
Wprzód się roześmiał, rzekł potem człeku wilk ponury:
„Znam, żeś słaby, gdy cudzej potrzebujesz skóry”.



Arcanine
-----------
Wilczur     Poziom E

avatar

Liczba postów : 20245

Powrót do góry Go down

Re: Kronika    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 1 z 2 1, 2  Next   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry