:: M3 :: Ścieki :: Tunele

Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Go down


Gabinet Szpiegmistrza - Page 6 Empty Re: Gabinet Szpiegmistrza

Pisanie by Warner on 4/2/2019, 16:24
 Nie mógł przypomnieć sobie, kiedy ostatni raz znalazł się w takiej sytuacji, ale nie odczuwał w związku z tym szczególnego strachu (i to wcale nie dlatego, że jeszcze nie odzyskał świadomości). Nie można powiedzieć, że był uwolniony od jakichkolwiek negatywnych emocji — oczywiście, że martwił się swoim losem i przyszłością. Kto by się nie martwił? Jedynie android albo pozbawiona instynktów istota. Warner wychodził z założenia, że skoro już wpakował się w kłopoty, to nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, tylko postarać się wybrnąć z tego z najmniejszymi stratami. Jeśli okaże się, że nie jest w stanie zrobić za wiele, będzie mógł tylko milczeć. W tym był bardzo dobry. Albo prowokować oprawcę. To też nieźle mu szło.
 Ból stanowił jedynie tło do odrętwienia i chłodu ściany za plecami i pod tyłkiem. Wysoki próg bólu pozwolił mu skupić się na innych aspektach obecnych okoliczności — na przykład na tym, że nadgarstki i kostki unieruchamiają kajdanki, a on siedzi w obcym pomieszczeniu obserwowany przez…
 — Eltyar — wyszeptał, jakby głośniejszy ton mógł rozbić wizję przed jego obliczem.
 Zmrużone oczy po chwili przybrały naturalniejsze ułożenie powiek, a zmarszczone czoło złagodniało. Prawdopodobnie powinien czuć zaskoczenie, ale… ten koleś od początku wyglądał podejrzanie. Może gdyby wówczas zainterweniował, zainteresował się bardziej posiadaną bronią, to nie on siedziałby skuty do ściany?
 Pociągnął orientacyjnie za łańcuchy, by sprawdzić ich wytrzymałość. Chwilowo wyglądało na to, że jest bezradny, ponadto wciąż czuł się osłabiony i obolały. Rany na ciele delikatnie kłuły, a napięte mięśnie ograniczały możliwość swobodnego ruchu. Mimo to nie sądził, żeby wylądował w czarnej dupie.
 — A więc to jest prawdziwy nastoletni bunt — rzucił od niechcenia w nawiązaniu do posiadania przez Ciro ojca oficera. Co za ironia losu. — Nie sądziłem, że nasz sparing nadejdzie tak prędko. Jesteś w tym lepszy, niż początkowo oceniałem — przyznał, utrzymując na twarzy neutralny wyraz. Coś w rodzaju znudzenia? A może po prostu zdystansowania? Nie widział powodu do plucia nienawiścią w stronę Łowcy, ani do uciechy z powodu kolejnego spotkania z „kompanem”. Niemniej nie będzie przecież udawał, że go nie zna i że wcale nie udało im się tamtego wieczoru dogadać w barze.
 — Też mogę liczyć na jedno? — Uniósł brew, rzucając znaczące spojrzenie na szklankę trzymaną w dłoni mężczyzny i papieros. Nie powinien palić, ale w takiej sytuacji chyba może na moment wrócić do nałogu. A jeśli nie, to niech alkohol ukoi jego rany.
 Poprawił się pod ścianą na tyle, by siedzieć względnie wygodnie i poprawił przekrzywione na nosie okulary. Rozejrzał się dokładniej po pokoju, uświadamiając sobie, że nie ma w nim Kobayashiego. Trzyma go gdzieś indziej? Czy nie zauważył, że ktoś czeka na niego przed barem? To całkiem możliwe. Z tego wynika, że SPEC musi już wiedzieć o jego zniknięciu. Ta wiedza niestety nieszczególnie go pocieszała — przypuszczał, gdzie może się znajdować. Jeśli nie w jakiejś kryjówce na mieście, to w ściekach.
 Skierował wzrok w dół.
 — Och, jak miło z Twojej strony — skomentował widok opatrunków. To dlatego prawie nie odczuwał wilgoci materiału przesiąkniętego krwią.


Gabinet Szpiegmistrza - Page 6 0Rg7LE5
all we know is time, it's slipping from our lives
a world that kept the truth hidden in the lies
Warner





Warner
Generał Eliminatorów     Biomech
GODNOŚĆ :
Egzystuje pod pseudonimem Warner, cywilom przedstawia się skrótem imienia, zaś w siedzibie znają jego pełną godność — Ryūtarō Moriyama.


Powrót do góry Go down


Gabinet Szpiegmistrza - Page 6 Empty Re: Gabinet Szpiegmistrza

Pisanie by Ciro on 10/2/2019, 18:09
Wcale nie musiał długo czekać, aż jego towarzysz do nachodzących zabaw się przebudzi. Myślał, że zajmie mu to znacznie więcej, ale widocznie jego wewnętrzne potrzeby pozwoliły mu wyzwolić się z objęć Morfeusza. Na początku jego reakcja była całkiem ciekawa. Podejrzewał, że rozejrzy się po pomieszczeniu zanim wypowie pierwsze słowa. Normalną reakcją najpierw jest panika, a później spokój. Tutaj było zupełnie inaczej - zachował zimną krew pomimo tego w jakiej sytuacji się znajduje. Musiał go za to pochwalić. W dalszym ciągu uważał, ze są do siebie podobni. On sam pewnie zareagowałby identycznie, ale w tym momencie nie mógł się postawić na jego miejscu. Nigdy jeszcze nie został pojmany, a gdyby do tego doszło pierwsze co by zrobił to popełniłby samobójstwo by nie narażać organizacji. Kto wie jaką technologią dysponują. Równie dobrze mogli wyciągnąć coś z jego pamięci. W takiej sytuacji trzeba być zabezpieczonym w pełni.
Jego mimika twarzy nie wyrażała żadnych specjalnych uczuć, ale kiedy usłyszał swoje nazwisko tylko delikatnie prawy kącik jego ust uniósł się w górę. Jednak go zapamiętał z ich popijawek w pubie. Chyba miał zbyt wiele charakterystycznych cech, które go wyróżniały z otoczenia.
- Smoku. - Kiwnął mu delikatnie głową. Tak naprawdę nie podejrzewał, że znajdą się w sytuacji kiedy to któreś z nich będzie chciało się wzajemnie zabić, ale skoro doszło już do tego musiał udowodnić mu, że jest silniejszy. W głowie miał tylko jedno przeświadczenie - skoro jego przeciwnik był szermierzem to musiał pokazać, że jego miecze nie są na pokaz. Dzięki temu wzrośnie mu ego i będzie świadomy tego, że jego umiejętności walki mieczem jeszcze nie do końca zardzewiały pomimo pracy głównie przy biurku. Będzie musiał mu za to podziękować, bo był godnym przeciwnikiem jak na powrót do sparingów. Widział jak sprawdza łańcuchy, ale nie zamierzał się o tej kwestii wypowiadać. Niech spróbuje i sam się przekona, że nie ma co się wyrywać. Może wtedy nie będzie robić żadnych gwałtownych ruchów i po prostu grzecznie poczeka na to co ma przyjść.
- Mój bunt zaczął się już dawno, ale masz rację. Jestem najlepszym przykładem nastoletniego buntu. - Wzruszył ramionami i uśmiechnął się delikatnie. - Dzięki za komplement. Po Tobie też spodziewałem się mniej dlatego pewnie zostałem ranny w naszym starciu. Byłbyś dobrym towarzyszem do sparingów. - Odparł szczerze i napił się whisky. Nie mógł go wypić za dużo, ale w nagrodę za wygraną walkę coś mu się od życia należy. No i nie można zapomnieć o papierosie. Dym wypełnił jego płuca, a jego ośrodek nagrody od razu zareagował. Na moment przymknął oczy, ale nie miał czasu na relaks. Jego towarzysz od razu przypomniał mu się o swoim istnieniu. Wstał od razu i poszedł do swojego biurka. Nalał kolejną szklankę i od razu wrócił do Warnera. Przecież nie zostawi swojego towarzysza samego na długo prawda? Postawił szklankę przed nim i wyciągnął papierosa z kieszeni. Wyciągnął w jego stronę używkę i oczekiwał, aż się za to zabierze. Odpalił mu też szluga od razu, a sam wrócił na swoje miejsce gdzie jego zwierzaki grzecznie czekały na powrót. Wyglądał dosyć niegroźnie w tym momencie, ale doskonale wojskowy mógł zdawać sobie sprawę z tego jak bardzo można się pomylić.
- Jesteś moim gościem. A ja nie zamierzam Cię źle traktować. - Wzruszył ramionami, a jego ton był całkowicie znużony. Pogłaskał ciepłą sierść rysia, który zaczął mruczeć. - Oszczędźmy sobie niepotrzebnych nieprzyjemności. Mam zamiar wyciągnąć z Ciebie trochę informacji. Najpierw zaczniemy od tych co interesują mnie, a dopiero potem tych, które przysłużą się Łowcom. - Miał zamiar być szczery. Tak to pójdzie najszybciej i może ominą ten nieprzyjemny proceder łamania mu palców i tak dalej. Najlepiej będzie przez to przejść sprawnie i bezboleśnie. Miał nadzieje, że Warner zrozumie swoją sytuację. Nie chciał go uszkadzać skoro tak dobrze się rozumieją i dodatkowo potrafią walczyć mieczem na podobnym poziomie. Ciro naprawdę musiałby być zdesperowany by pozbyć się swojego rywala. - Przy drugiej części pewnie wezmę Kami do siebie bo znowu będzie mi marudzić, że działam na własną rękę. - To powiedział bardziej do siebie, ale taka była prawda. Dała mu wolną rękę tylko do sprowadzenia dezertera, a tutaj takie cuda odpierdolił. Już wiedział, że będzie miał kazanie nad głową, ale o tym będzie musiał martwić się później. - Zacznijmy od czegoś prostego. Znasz Rogana? Wojskowy. Dwa miecze. Podstarzały dziad. - Musiał go zlokalizować by się w końcu na nim zemścić. Ale to była kwestia drugorzędna. Bardziej interesowało go drugie pytanie, które chciał mu zadać. Ale musiał się jeszcze wstrzymać by zobaczyć czy wojskowy zamierza w ogóle współpracować.


Gabinet Szpiegmistrza - Page 6 Cajro2_by_hainekami-d9l6tk3
Ciro





Ciro
Szpiegmistrz
GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


Gabinet Szpiegmistrza - Page 6 Empty Re: Gabinet Szpiegmistrza

Pisanie by Warner on 15/3/2019, 08:43
 Przeczuwał, co go czeka. Skoro Eltyar nie zabił go od razu, to znaczy, że stał się właśnie źródłem wiedzy na temat czegoś, co interesowało Łowcę. Jeśli podejmie się współpracy, może przeżyje, a może jedynie przeżyje trochę dłużej. Tak czy owak nie znajdował się w najlepszej sytuacji — skrępowany, zmęczony, nie miał nawet szans na obronę. Mimo to zachowywał spokój. Lata służby w S.SPEC przygotowały go do konfrontacji ze śmiercią, a nie zamierzał unikać jej poprzez podzielenie się poufnymi informacjami. Pozostawała opcja grania na zwłokę... czy Kobayashi powiadomił już władze o jego zniknięciu? Z pewnością. Nie był głupi ani tym bardziej bezużyteczny. Ktoś prawdopodobnie już rozpoczął poszukiwania. Warner musi wytrzymać tylko dostatecznie długo.
 — Wybacz, że nie zraniłem Cię mocniej, niefortunnie pobyt w szpitalu trochę mnie osłabił — przyznał szczerze, zastanawiając się, czy w innym przypadku oboje skończyliby równie wycieńczeni walką. — Wzajemnie. Dawno nie walczyłem z kimś na podobnym poziomie do mojego. — To udowadniało, że wciąż musiał pracować nad swoim stylem. Więcej, mocniej, szybciej.
 Jebać zakaz zażywania nikotyny. Raz nic nie zmieni. Zdążył zatęsknić za tym posmakiem, więc kiedy otrzymał papierosa, zaciągnął się z przyjemnością, przypominając sobie to miłe uczucie drapiące płuca, po czym wypuścił szary obłok z ust. Szklanka whisky stała obok i czekała, aż zostanie pochwycona między chłodne palce eliminatora, który chwilowo bardziej skupił się na swoim rozmówcy.
 — Do czasu. — Zauważył beznamiętnie, nie okazując poruszenia tą ironią. Psychicznie był już nastawiony na fizyczny atak, przemknęła mu przez głowę wizja bólu w odpowiedzi na swoje milczenie. Nie czuł się jednak zagrożony, zdawał sobie sprawę, że jest twardym orzechem do zgryzienia, nie tylko pod względem osobowości przy zawieraniu relacji, ale także w przypadku próby wyciągnięcia z niego czegokolwiek. Rozczaruje Łowcę. A może przeciwnie?
Kami. Momentalnie bardziej skupił się na słowach oprawcy.
 — "Kami"? — zapytał i uniósł jedną z brwi ku górze w akcie lekkiego zdziwienia. — To jednak ktoś taki jak Ty musi się przed kimś płaszczyć? — Pytanie to miało na celu jedynie prowokację. Nie dał po sobie poznać, że zna wspomnianą osobę, chociaż teraz zwątpił w to, jak dobrze znał Yuu (nie, żeby wiele mógł o niej powiedzieć). Poinformowała go, że jest jedynie gońcem w Łowcach. Zwykły goniec z pewnością nie miałby władzy nad kimś pokroju Ciro. A zatem skłamała, bo miała do ukrycia coś ważnego. Jak wysoka jest jej ranga w rebelii...?
 Sięgnął po whisky i przytknął naczynie do ust, by upić łyka. Ciepło rozlało się po gardle i spłynęło w dół.
 — Znam. — Potwierdził.


Gabinet Szpiegmistrza - Page 6 0Rg7LE5
all we know is time, it's slipping from our lives
a world that kept the truth hidden in the lies
Warner





Warner
Generał Eliminatorów     Biomech
GODNOŚĆ :
Egzystuje pod pseudonimem Warner, cywilom przedstawia się skrótem imienia, zaś w siedzibie znają jego pełną godność — Ryūtarō Moriyama.


Powrót do góry Go down


Gabinet Szpiegmistrza - Page 6 Empty Re: Gabinet Szpiegmistrza

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Powrót do góry