:: M3 :: (!) Ścieki :: Tunele




Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next   

Re: Gabinet Szpiegmistrza    Pisanie by Angel on Czw Wrz 21, 2017 9:04 pm
Traciła każdego z kim miała jakieś głębsze relacje, każdy po kolei znikał z jej życia tak szybko jak się w nim pojawiał. Powoli miała już tego dość. Dość tych słabych i bezbronnych istot. Miała dość tego że zależało jej na innych. Była cholernie wrażliwa i mimo że często okazywała chłód i obojętność to martwiła się o każdą osobę z którą miała dobry kontakt. Zbyt wiele osób odeszło z tego świata w tak krótkim czasie. Gniew w niej narastał z każdym wdechem i potęgował się z każdym wydechem. Panowała nad sobą, ale ciało samo się spinało. Wewnętrzna walka rozsądku z emocjami. Widział to w jej oczach, widział jak żal miesza się z nienawiścią. Jak powoli wysysa z niej resztki tej niewinnej dziewczynki która chciała zostać lekarzem. - Była Łowczynią która nie dostała szansy.. zbyt młoda, zbyt niedoświadczona.. osaczona przez te.. - z rozwartych ust nie wydostało się już żadne słowo. Kostki dłoni, którą trzymała miecz aż pobielały. Nie było ujścia tych negatywnych emocji. One wciąż narastały. Doskonale pamiętała to uczucie. Wen mrok, ten chłód. Czuła go już raz, parę tygodni wstecz. Słysząc z jego ust to jedno słowo. WOJSKO.. Aż krew się w niej zaczęła gotować. Zacisnęła mocniej szczękę. Wpatrywała się w niego z tą chorą determinacją i widząc na jego ustach ten tak dobrze znany uśmiech. Nie spodziewała się go w takiej sytuacji. Dopiero gdy skomentował jej stan.. Coś w niej pękło. - Muszę iść.. - warknęła tonem nie znoszącym sprzeciwu. Nie miał wystarczająco siły by teraz ją powstrzymywać. Odwróciła się na pięcie łapiąc za klamkę jego drzwi. - Nie szukaj mnie.. - ostatnie słowa wysyczała wręcz nim szarpnęła gwałtownie za drzwi otwierając je. Wyszła i trzepnęła mocno drzwiami za dobą. Nie była zła na niego, nie chciała by był celem jej szału. Wiedziała że nie jest w stanie nad sobą teraz zapanować. Ale było coś co musiała załatwić w tej chwili.

Z tematu.

_________________
Mowa: #0099ff



Angel
-----------
Wtajemniczona

avatar

Liczba postów : 528
GODNOŚĆ : Angel Lacour de Fanel

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Szpiegmistrza    Pisanie by Ciro on Sro Wrz 27, 2017 9:30 pm
Ten świat nie jest sprawiedliwy. Potrzebuje Mesjasza który rozpierdoli go jeszcze raz. Kolejna plaga. Świat, który nawet po całkowitym restarcie będzie gównem. Historia się powtórzy. Kolejne ewolucje i niesprawiedliwość znowu ogarnie glob. Nudna rzeczywistość. Nie chciał myśleć nawet nad tym jak by to się od nowa rozwijało. Wszystko po prostu mogłoby zniknąć. Po co komu taki świat? A właśnie po to by on mógł rozwijać swoje egoistyczne zachcianki. To było jego przeznaczenie. Trwać w samodoskonaleniu i nie przyzwyczajać się do nikogo. Tym powinien się kierować. Taki był już wcześniej, ale zachciało mu się pozytywnych relacji z ludźmi. Tfu. Jebać. Czas na powrót na właściwe tory. Będzie mógł się ustabilizować kiedy już wyzdrowieje.
Słowa Angel docierały do niego, ale nie zgadzał się z nimi. Każdy z nich miał szansę. Chisana też ją miała. Wykorzystała ją bądź nie. Nie mógł tego do końca stwierdzić. Nie musiał się teraz nad tym zastanawiać. To nie miało w ogóle sensu. Chwilowo skupił się na jej zachowaniu. Miała w końcu to brakujące ogniwo, którego nie umiał z niej wydobyć. Chisana zrobiła z nich silniejszych ludzi. A przynajmniej stopniowo. Angel z automatu nabrała na sile, a on dopiero się rozpędza. Go strata zabolała mocniej. Był już stabilny emocjonalnie - w większym bądź mniejszym stopniu - i mógł skupić się na swoim życiu. W pewnym momencie chyba zbyt bardzo pokazał swoje zadowolenie. Angel wkurwiła się jeszcze bardziej i zadeklarowała, że wychodzi. No w sumie spoko. To był ten moment kiedy leci za nią i krzyczy : " Zostań! " ? Kurwa. Przegapił moment. Podrapał się po głowie, a kiedy wyszła opadł bezwładnie na łóżko.
- Nie miałem takiego zamiaru. - Mruknął tylko pod nosem. Nie było sensu jej zatrzymywać. Każdy radzi sobie sam ze wszystkim. Jeżeli będzie w stanie zatrzymać swoją żądzę krwi to całą sytuacja będzie jasna i klarowna. Udało się jej do poziomu, który chciał by osiągnęła. Najważniejsze to nie zatracić się w swoim szaleństwie. Kiedy jednak to się stanie to jesteś tak po szyi w gównie, że nie wyjdziesz stamtąd bez pomocy. Yuu mu pomogła, ale ... Czy było warto? Kiedy zaczął nad tym myśleć usnął od razu. Długie godziny jego ciało się regenerowało. Nie mógł się obudzić dopóki jego umysł mu na to nie pozwoli. Śniła mu się Chi. Moment kiedy pierwszy raz się spotkali. Wspomnienia go napastowały. Kiedy obudził się był cały zalany potem i oddychał ciężko. Leki przeciwbólowe przestały działać, ale było znacznie lepiej. Spojrzał na swoje zwierzaki, które grzecznie leżały obok niego. Małe wredoty, ale za to jakie kochane. Podniósł się powoli z łóżka i starł pot z czoła. Nie był pewny ile godzin minęło. Zerknął na zegarek i już wiedział, że przespał grubo ponad 14 godzin. Nie pamieta kiedy ostatni raz tyle spał. Może nawet chwilowa niepełnosprawność wyjdzie mu na dobre. Wypoczęty Łowca to dobry łowca nie? Nie chciał siedzieć tutaj zbyt długo. Musiał się przejść.
- Yami. - Psisko zerwało się na równe nogi zeskakując na podłogę od razu się zapalając. - No już. Dobry piesek. Pilnuj. - Powiedział to pieszczotliwym głosem i pogłaskał go po sierści. Kiedy jego ręka sie zbliżała psisko od razu przestało napierdalać ogniem na lewo i prawo. Dał się pogłaskać, a wtedy jego wzrok zwrócił się w stronę rysia który miał wszystko głęboko. - Yato. Chodź tu gówniaku. - Ryś podniósł łeb i spojrzał na niego niechętnie. Gdyby był człowiekiem pewnie by wzdychnął, ale posłusznie wstał i podszedł do właściciela. Szpiegmistrz też pogładził go po sierści i wytarmosił głowę. Kiedy te słodko pierdzące chwile się skończyły złapał za swój płaszcz któryś z wielu. Nałożył go na gołą klatkę i ruszył w ścieki. Jakby miał ubrać jeszcze koszulkę pewnie by skisnął z tą ręką. Wolał tego uniknąć. Tak też nie będzie źle. Najwyżej trochę zmarznie.

[zt]

_________________



Ciro
-----------
Szpiegmistrz

avatar

Liczba postów : 1027
GODNOŚĆ : Ciro "Zirro" Eltyar

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Szpiegmistrza    Pisanie by  on Sob Paź 07, 2017 7:33 pm
Nadal niosąc wilgotne znalezisko w dłoni, kontynuowała marsz do momentu, aż trafiła pod drzwi, właściciela pokoju ukrytego za którymi już znała bardzo dobrze. Wilczyska poruszały się w ciszy, zatrzymując się po chwili obok Kami, zapatrzonej w przejście do biura szpiegmistrza. Ciekawe, czy go zastanie?
Zapukała powoli, czekając dłuższą chwilę na odzew.
Nic, może nie dosłyszał? Śpi? Albo wcale go tutaj nie ma? Yh.
Zastanawiała się, gdzie mógł przebywać. Właściwie... wszędzie. A szukanie go w tunelach byłoby dosyć żmudnym zajęciem, o ile nie wręcz niemożliwym. Równie dobrze mógłby nawet być teraz poza kryjówką, chociaż o tym pewnie już by wiedziała. Skoro jednak telefon z jednym wpisanym numerem nadal milczał, znaczyło to, że wszystko było w porządku.
Zapukała jeszcze raz. Młodszy z basiorów podbiegł do drzwi i trącił nosem jej dłoń, szukając okazji do pieszczot, w końcu i tak stali w miejscu bez lepszego zajęcia. Powoli obniżyła rękę, pozwalając także drugiemu wilkowi podbiec na porcję drapania za uszami. Niepokoiła ją tylko wadera, nieco wycofana i nadal nieufna. Zbyt bojaźliwa jednak, by spróbować uciec nie znając miejsca. Obrzuciła ją troskliwym spojrzeniem i zawołała delikatnym głosem, przeznaczonym jedynie dla spłoszonego stworzenia.
- Kyōki... - wyciągnęła dłoń przed siebie, kucając powoli. Odpowiedziało jej pełnie niepokoju spojrzenie złotych oczu i obniżenie uszu. Zdecydowanie będzie musiała jeszcze popracować przy tej uroczej, młodej wilczycy, ale teraz bardziej zależało jaj na tym, żeby Ciro jednak zjawił się gdzieś w okolicy, gdzie mogłaby go zgarnąć. Póki jednak się nie pojawił, postanowiła poczekać kilka minut, badając lepiej zawartość i treść pamiętnika.
Pierwsze na co zwróciła uwagę to zgrabne, równe pismo, ale notatki były w wielu miejscach rozmazane przez wodę. Strony sklejały się, a papier stał się miękki i zaczynał się rolować.
"Kiedyś Mu powiem ile dla mnie znaczy"
Zamknęła notes z trzaskiem okładki i niewyraźnym wyrazem twarzy.

_________________





-----------
Przywódczyni

avatar

Liczba postów : 4315

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Szpiegmistrza    Pisanie by Ciro on Wto Paź 10, 2017 7:06 pm
Pogodzenie się z własnymi myślami nie było zbytnio łatwe. Musiał to wszystko przemyśleć i pozwolić by myśl o poprzednim spotkaniu całkowicie została zaakceptowana. Spacer miał mu w tym pomóc i nie ukrywam zadziałało. Nie spieszył się z powrotem pomimo tego jak bardzo zmęczony był. Ryś wiernie towarzyszył tuż obok niego tak jakby cieszył się ze wspólnej przechadzki. Nie mieli okazji już na taką sielankę od długiego czasu. Dawniej byli całkowicie nierozłączni. Gdzie szedł Ciro tam zawsze musiała pojawić się ta mała puchata kulka nienawiści. Tak już właśnie było. Często ludzie wiedzieli, że jest w ściekach tylko dlatego, że ten mały zbój grasował po tunelach. To właśnie był moment kiedy trzeba było omijać chodzenie po tych samych korytarzach. Oczywiście teraz to nie miało już takiego znaczenia. Nie był już indywidualistą. Teraz nie był już kimkolwiek w tej organizacji. Myśl o utracie wyższego stanowiska przeżarła go, ale pogodził się ze swoim losem. Nie będzie mógł w pewnym sensie mieć władzy. Będzie musiał wszystko załatwić tak szybko jak to możliwe póki jeszcze miał do tego sposobność. Może przynajmniej jego ograniczenie wyjścia ze ścieków zostanie ściągnięte. Wszystko ma jakieś plusy. Nie myślał negatywnie, ale nie był też pozytywnie nastawiony do swojej sytuacji.
Przywódczyni mogła słyszeć zbliżające się ciężkie kroki. Miał już całkowicie dość i marzył tylko o swoim łóżku. Niestety nie będzie mu jeszcze dane położyć się i odpocząć. Czeka go kolejna trudna rozmowa. Tak jakby za mało musiał znieść. Każde spotkanie z Yuu kończyło się tak samo. Kłótnia albo przynajmniej pokazanie swoich kłów. On już taki był i nic na to nie mógł poradzić. Kiedy spotkają się dwie silne osobowości zawsze kończy się konfliktem albo miłością. Na to drugie tutaj nie było w ogóle szans. Ciarki by go przeszły na samą myśl. Jak dobrze, że nie wpadł mu jeszcze do głowy taki pomysł. Mógł spać spokojnie nie miewając koszmarów o ich wspólnej przyszłości. Jego postać powoli stawała się coraz wyraźniejsza na tym niekończącym się korytarzu cienia. On też powoli widział jej posturę, ale miał nadzieje, że to nie jest ta osoba o której myślał. A jednak. Najwspanialsza przywódczyni. Westchnął cicho, ale nie miał żadnego wyboru. Wejście do jego gabinetu było tylko jedno. Zmrużył oczy widząc dodatkowe zarysy postaci. Przyszła z obstawą. No kurwa pięknie. Yato dostanie nerwicy. Zwinnie podniósł rysia za sierść i wpakował go sobie na bark. Tak przynajmniej uniknie jego pożarcia przez jej wilki. Chciała co prawda z nim rozmawiać, ale oczekiwał, że da mu trochę więcej czasu. Jak widać chciała załatwić sprawy jak najszybciej się da. Kolejne ciche westchnięcie. Przejebane. Kiedy był już bardzo blisko wiedział, że jego mały ryś szukał bójki. Wbił mocniej pazury w płaszcz tak, że poczuł to na własnej skórze. Nie miał może z nimi żadnych szans, ale jego siła woli przynajmniej była na wysokim poziomie. Zwierzęta upodobniają się do właścicieli prawda? Obrona terytorialna i potrzeba wykazania się.
- Wejdź. - Powiedział krótko od razu otwierając drzwi. Nie zamykał ich, ale miał pewność, że nikt tutaj nie wejdzie. Psisko od razu by się zabrało za wścibskiego łowcę, który śmiał wejść na terytorium samca alfy. Pierwsze co zrobił to skierował się w stronę psa i pogładził go po łbie. To była nagroda za pilnowanie jego gabinetu i czułość, którą okazywał tylko zwierzętom. Chyba bardziej cenił sobie ich obecność niż jakichkolwiek ludzi. Od razu skierował się w stronę swojego biurka. Ściągnął rysia i postawił go na biurku, a sam ściągnął płaszcz zostając w spodniach i odsłoniętej klatce piersiowej. Musiał przyznać, że już mu trochę ciążył. Płaszcz zarzucił na swój fotel i na nim usiadł. Na przeciwko też znajdował się jeden, który najwyraźniej miał być miejscem spoczynku dla przywódczyni. - Usiądź jeżeli chcesz. - Odparł spokojnie i odetchnął. Parę kropel potu ściekało mu od skroni, aż po policzek. Naprawdę miał już dość. Sądził, że zregeneruje siły znacznie szybciej. Tak samo myślał po utracie oka. Odprężył się siedząc w swoim ulubionym miejscu. - Więc? O czym chciałaś porozmawiać? - Szybkie pytanie, ale wypowiedział to tak leniwie tak jakby niczym się nie przejmował. Z kieszeni wyciągnął papierosy i zapalniczkę. Postawił je na stole i przyglądał się podobnie jak jego ryś. Spojrzenie pewne siebie tak jakby nie stracił zapału po swojej degradacji. Dziki spokój jeszcze go nie opuścił od momentu jak wyszedł z laboratorium.

_________________



Ciro
-----------
Szpiegmistrz

avatar

Liczba postów : 1027
GODNOŚĆ : Ciro "Zirro" Eltyar

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Szpiegmistrza    Pisanie by  on Sro Paź 11, 2017 6:40 pm
Echo zamknięcia notesu poniosło się tunelami, potem nastała dłuższa cisza, monotonne uderzanie kropel o taflę wody, aż w końcu odległe kroki, niewątpliwie męskie. Spojrzała na przedmiot, nadal wilgotny i trochę mało zachęcający do tego, by schować go do czystej i suchej torby. Tak samo trzymanie go w dłoni podczas całej rozmowy byłoby nieco uciążliwe. Po co w ogóle go podnosiła? Wyglądało na to, że wcale nie chciała znać treści, która zdawała się być tak prywatna i odległa od tego, co jednooka lubiła czytać. Spojrzała jeszcze raz na pustą okładkę i westchnęła, łapiąc pod ramieniem znalezisko. Potem o tym pomyśli, kiedy już upora się z jednym problemem.
Chcąc czy nie, dostrzegła jak szorstka sierść na grzbiecie kociaka jeży się na widok jej pupili. Nie skomentowała tego, cała trójka wilków uniosła nosy, ale trzymały się za plecami Kami, powstrzymywane gestem ręki. Były bardzo miłe, dopóki nie podniosło się głosu na kobietę, nie mówiąc już o próbie siły. Zwykłe ugryzienie psa bolało, a kto widział chociaż raz szczeki wilków wschodnich, mógł się domyśleć, że spotkanie z ich zębiskami byłoby nieporównywalnie gorsze.
Wślizgnęła się do środka zaraz za właścicielem pomieszczenia. Nie rozglądała się, nie przyglądała przedmiotom i nie oceniała łowcy przez pryzmat tego, jak dba o własne pomieszczenie. Sama była raczej typem osoby, która rzuca wszystko gdzie popadnie, ale zawsze to znajduje, przy czym pierwsze pomieszczenie swojego oficjalnego pokoju było czterema betonowymi ścianami i małym biurkiem z krzesłem po środku.
- Nie ma potrzeby, załatwmy to szybko. - stanęła jednak mniej więcej za siedziskiem, by wyraźnie widzieć Eltyara.
Wilczyska pozostały przed drzwiami. Nie było potrzeby denerwować milusińskich mieszkających w tych czterech kątach. To nie tak, że Kami używała zwierzaków, by zastraszyć kogoś ich obecnością, zazwyczaj wystarczała sama jej osoba, by bez słowa zmusić kogoś do spuszczenia wzroku. Jak gdyby w ogóle się nad tym zastanowić, nigdy nie brała ze sobą psów i to wszystkich trzech, bez powodu.
- Chcę, żebyś wykonał dla mnie pewne zadanie. Nie obchodzi mnie ilu i jakich ludzi ze sobą zabierzesz. Możesz nawet zrobić to samodzielnie. Jeżeli Ci się uda, zachowasz swoje stanowisko. - rzuciła od razu, nie czekając na nadejście odpowiedniej atmosfery.
I tak byli już w takim stanie, że nawet najbardziej absurdalne słowa brzmiałyby z sensem, tylko dlatego, że to własnie któreż z nich by je wypowiedziało. Na pierwszy rzut oka widać, że żadne z nich nie należy do gatunku żartownisiów.
- Właściwie... to miało być już wszystko, ale wygląda na to, że twoja była uczennica zabrała manatki i zniknęła... - podniosła niechętnie znaleziony notatnik przed twarz - na swoje nieszczęście zgubiła to przed pokojem.
Otworzyła na losowej stronie, pochłaniając jakieś ckliwe zdanie pełne uczuć do obiektu westchnień.
Raczej nie było powodu do tego, by Eltyar miał zapoznawać się z treścią notesu. Nie, była pewna, że nawet gdyby chciał, zachowa to u siebie, do momentu, aż będzie mogła go zwrócić właścicielce. Teoretycznie istniał jakiś cień szansy, że pamiętnik zgubił jednak ktoś inny, ale zanim trafiła na miejsce, przed drzwi szpiegmistrza, Vettori wyrecytował jej z pamięci numery pokoi tamtej okolicy wraz z ich mieszkańcami. To byłby zbyt duży zbieg okoliczności.

_________________





-----------
Przywódczyni

avatar

Liczba postów : 4315

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Szpiegmistrza    Pisanie by Ciro on Sro Paź 11, 2017 8:09 pm
Sprawa niecierpiąca zwłoki. Domyślał się, że właśnie o to chodziło. Na szczęście jej zwierzaki zostały na zewnątrz i nie zakłócą życia jego małej gromadzie. Nie będzie tutaj krwawej rzeźni o której przez chwilę pomyślał. Szkoda byłoby tracić takie dwa wspaniałe okazy zwierząt, które całkowicie przypadkiem zgarnął pod swoje skrzydła. Może wtedy miał chwilę słabości, albo za bardzo dokuczała mu samotność. Kto wie jak to do końca było. Jego myśli nie mogły się teraz na tym skupić. Przed sobą miał przywódczynię, która najwyraźniej miała do niego bardzo ważny temat. Nawet nie miała okazji usiąść, ale on tym bardziej nie miał zamiaru stać by pokazać jej, że są na równi. Nie miał na to w ogóle siły i motywacji.
- Szkoda. Myślałem, że skusisz się na coś do picia. - Mruknął niechętnie. Wcale tak nie myślał, ale chwila złośliwości była u niego klasykiem kiedy znajdował się w jej obecności. Przynajmniej raz na spotkanie musiał coś takiego powiedzieć inaczej czułby się tak jakby nie był sobą. Wolała sobie postać no to już trudno. Mu nie przeszkadzał miły fotel, który koił jego kręgosłup. Miał odpoczywać prawda? Najlepiej w każdej chwili, aż do momentu kiedy poczuje, że może ruszać swobodnie ręką. Od razu przeszła do sedna nie dając mu czasu na przemyślenia. To była ta jedna z ofert, których nie można było odrzucić jeżeli ma dalej siedzieć w ściekach jako szpiegmistrz. Zaczął myśleć o co jej dokładnie chodzić. Jego krwiste oko wwiercało się w przywódczynię czekając na dalsze wyjaśnienia, które wydawały się nie nadchodzić. To było wszystko co miała mu do powiedzenia?
- Zdradzisz mi szczegóły zadania? - Grzecznie się zapytał. Musiał zdecydować czy gra jest warta świeczki. Zależało mu na własnej posadzie, ale teraz nie czuł się na siłach by wykonywać jakiekolwiek jej zlecenie. Wiedział, że chodzi o coś piekielnie ważnego jeżeli daje mu takie pole do manewru. Ciekawość zżerała go od środka, ale musiał zachować powagę. W końcu nie mógł wyjść na taką osobę, która jest nie wiadomo jak zainteresowana. Taki już był z natury. Wyrobienie sobie opinii w tej organizacji zajęło mu długie lata. Kolejne słowa wyrwane z kontekstu nieco strąciły go z tropu. Miała na myśli Angel? Uciekła ze ścieków i zostawiła to wszystko za sobą? Co za głupia młoda istota. Westchnąłby ciężko, ale powstrzymał swoje naturalne odruchy. Nie zrobiłaby czegoś takiego bez powodu, ale ciekawił go za to inny fakt. Vettori, który nadzoruje monitorowaniem tunelami i wyjściami z nich powinien ją zatrzymać widząc nienaturalne zachowanie. Tak samo Kami mogłaby zareagować jak zrobiła z Ciro. A jednak młodej łowczyni udało się zniknąć.
- Chcesz mi powiedzieć, że Vettori pozwolił jej wyjść ze ścieków? - Krótkie pytanie, ale jakie ważne. Jeżeli odwróci się od organizacji to właśnie na szpiegmistrza spadnie zadanie sprowadzenia jej z powrotem - żywej lub martwej. Głupie zrządzenie losu. Ta mała istota nie wiedziała w co się wpakowała. Poza tym człowiek, który najbardziej go irytował pozwolił jej wyjść. Irytacja płynęła tylko z faktu, że praktycznie nic o nim nie wie. Prawdziwy człowiek zagadka. Jego wzrok utknął na książce. Po czym wnioskowała, że to było jej? To nie mogła być jej lektura do poduszki w takim razie. Pamiętnik czy inny dziennik. To było jedyne logiczne wytłumaczenie. - Nie jestem już jej przełożonym, ale ciągle jestem jej mistrzem miecza. - Odparł spokojnie. Mogła co prawda ją oddelegować, ale nie mogła mu zabronić uczenia jej jak się posługuje mieczem. To on ją tutaj ściągnął i powinien się tym zajmować. Była jego pierwszą uczennicą i pewnie ostatnią. Niestety przez to był za nią odpowiedzialny. - Mam w międzyczasie zająć się jej sprowadzeniem? - To było raczej ostatnie pytanie, które na razie miał zamiar wypowiedzieć. Znalezienie jej teraz będzie problematyczne. Wiedział, że nie wyszłaby na desperację. Musiała zaszyć się w M-3 i ewentualnie skierować się w stronę swojego wojskowego przyjaciela. Mógłby upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Co prawda wiedział, że Yuu może mu na to nie pozwolić, ale to była tylko jedna z wielu możliwości. Musiał czekać na jej decyzje i wtedy zastanowić się co dalej. Nie mógł już działać, aż tak na własną rękę. Vettori od razu by go zlokalizował przy jednym z wyjściu, a wtedy Yuu byłaby wkurwiona. Trudne jest życie co nie?

_________________



Ciro
-----------
Szpiegmistrz

avatar

Liczba postów : 1027
GODNOŚĆ : Ciro "Zirro" Eltyar

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Szpiegmistrza    Pisanie by  on Sro Paź 11, 2017 9:07 pm
Całkiem szybko pogodził się z możliwością zachowania rangi. Zero radości, zero gniewu, ot przecież codziennie dostaje się takie ważne zadania.
Zamknęła na moment oczy trawiąc tą obojętność, To nie był Ciro, którego znała. Może dostał za bardzo w dupę od życia na ostatnim zadaniu? Nie wyglądał najlepiej, ale też nie dało się powiedzieć, by miał zaraz padać tu trupem. Oczy nadal świeciły mu się żarem, no, jedno oko. Drugie było sztuczne i paskudnie brzydkie, wyglądał jak lampki choinkowe w takim układzie.
- Właściwie jeżeli proponujesz, to chętnie napisałbym się herbaty, słodzę dwie łyżeczki. - odparła naturalnie.
Nie dało się jednak ukryć, że w powietrzu wisiała nutka złośliwości. Eltyar niewątpliwie wolałby w tym momencie napić się czegoś mocniejszego, ale Kami nie gustowała w jego ulubionych procentach. A szansa utarcia nosa i zobaczenia łowcy jak uwija się przy czajniczku z herbatką to oczywiście propozycja nie do odrzucenia. Nawet bardziej niż jej własna, wysunięta w stronę szpiegmistrza.
Usiadła więc ostatecznie, zakładając nogę na nogę w oczekiwaniu na podanie napoju. Eh, mógłby się pośpieszyć, ciągłe mówienie tak okropnie wysuszało gardło. A ona musiała mówić i mówić od samego rana. Nawet Vettori kazał jej odpowiadać na pytanie, jak się dzisiaj czuje. Co to za zbędne strzępienie języka?
- Jasne, dowiesz się wszystkiego, jeżeli zgadzasz się na tę propozycję. Przemyśl to jednak, myślisz, że dasz radę? - spojrzała krytycznym okiem na jego stan.
Powinien się uleczyć i nawet osobiście o to zadba, jeżeli mimo wszystko nadal pałać będzie chęcią do odzyskania swojego stanowiska. A sądząc po jego zachowaniu, po tym że jeszcze nie odrzucił z trzaskiem drzwi jej propozycji, zrobi wiele, by nie musieć zmieniać nazwy swojego pomieszczenia z biura szpiegmistrza na co najwyżej cztery kąty Ciro Eltyara, indywidualisty który miał szansę, ale spierdolił.
A teraz jeszcze pojawiła się sytuacja z Angel. Teoretycznie nie powinna go już rozliczać z jej działań, ale widziała, że sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Nie zamierzała cofać swojego słowa względem kobiety, ale łowca miał jeszcze szansę.
Zmrużyła powieki, kiedy padło oskarżenie względem Vettoriego. Tak bardzo jak sama go nie lubiła, tak mocno go szanowała. Szef dziesiątki był kimś więcej, niż zwykłym pomocnikiem przywódczyni. Łączyła ich na tyle skomplikowana relacja, że sama Kami pozwalała sobie krytykować go tylko gdy byli w cztery oczy. Kompetencje i użyteczność okularnika były niepodważalne.
- Tego nie powiedziałam. Zniknęła, ale nie opuściła kryjówki. Nie wiem gdzie w tym momencie przebywa. - potarła palcami po czole. - Miałam małą nadzieję znaleźć ją razem z tobą, ale chyba byłoby za łatwo. Nie... nie uciekła i nie zrobi tego. Moi zwierzęcy towarzysze czekają na komendę, by ją wytropić. Ich nosów nie zmyli żadna sztuczka.
Ucichła na chwilę. Nie mogła w stu procentach kontrolować wilków, jeżeli nie były w zasięgu jej wzroku, ale byli najlepszymi tropicielami w tej kryjówce. Jeżeli jasnowłosa chowa się gdzieś w ciemnym kącie, to zwierzęta będą najlepsze. Wepchną się wszędzie, narobią hałasu, powstrzymają ją samodzielnie, nawet gdyby próbowała się bronić.
- Jeżeli jednak masz jakiś pomysł, co do tego, gdzie może się znajdywać, chętnie posłucham. - oparła się wygodniej i w oczekiwaniu na herbatkę otworzyła znowu przypadkową stronę notatnika. Skrzywiła się nieznacznie, wychwytując jakieś określenie Eltyara, którym sama nigdy by go nie nazwała.

_________________





-----------
Przywódczyni

avatar

Liczba postów : 4315

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Szpiegmistrza    Pisanie by Ciro on Sob Paź 14, 2017 7:26 pm
Wiedział, że przywódczyni będzie grała tak samo jak on. Wbrew pozorom byli do siebie podobni. Czasami było łatwo ją rozgryźć, ale bywały momenty kiedy było to praktycznie niemożliwe. Każdy kto słyszał ich rozmowy mógł stwierdzić, że te dwie osobowości trwają w konflikcie zawsze. Kto się czubi ten się lubi. Tak również powiadają, ale kto wie jak jest w tym przypadku. Jak na razie nie można było stwierdzić jednoznacznie. Akceptował ją na razie, ale kiedy nadejdzie czas na zmianę czubka ich hierarchii on będzie pierwszym, który się za to zabierze. Głupio przyznać, ale teraz pewnie stanąłby w jej obronie. W międzyczasie trwali w tym artystycznej atmosferze, a on słysząc jej słowa po prostu nie zareagował. Zapewne mogła dostrzec jak jego policzek delikatnie drgnął. To mu się nie spodobało, ale nie mogła dać się pożreć jego złośliwości. Musiała być twarda i wytrzymywać jego charakter. W przeciwnym razie pewnie pozbyłaby się go. Wyrzucenie ze ścieków nie wchodzi w grę. Prawdopodobnie padły martwy w ściekach niekoniecznie zamordowany w sposób w jaki chciałby umrzeć. Na twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Niech zabawa trwa dalej.
- Naturalnie. Usiądź, a ja się wszystkim zajmę. - Opanowany ton połączony z jego uśmiechem sprawiał, że gdyby nie jego poprzednie zachowania z których jest znany pewnie zostałby uznany jako naturalny. Oparł się otwartą dłonią o biurko i zaparł się mocno tak by mógł wstać. Skierował się w stronę jednej ze swojej większej szafki skąd wyciągnął urządzenie służące za podgrzewanie wody. Bez żadnego wahania w ruchach skierował się do pokoju, który był za jego biurkiem. Co prawda służył mu za jego osobistą salę tortur, ale tylko tam miał dostęp do wody. Kiedy nalał do czajnika wodę od razu wrócił do gabinetu zamykając za sobą drzwi. Mały majstersztyk został włączony, a on w między czasie z tej samej szafki co wcześniej wyciągnął kubek. Nie miał filiżanek do herbaty bo zazwyczaj jej nie pijał. Przygotował saszetkę z zieloną herbatką i wrzucił do środka. Prosiła go jeszcze o cukier? Skąd on ma kurwa wziąć cukier. Odgrywał dalej swoją rolę nie mając tak naprawdę pojęcia dlaczego to robi. Nie lubi przegrywać? Wystarczyło powiedzieć, że gówno dostanie, prawda? Niestety teraz wolałby zachować swój szał na co innego. Musiał skupić się na zadaniu do którego chciała go przydzielić. Jej kolejne słowa wyrwały go z zamyślenia. Zerknął w jej stronę, ale oprócz kolejnego drgnięcia policzka nie było widać żadnej frustracji.
- Oczywiście. Według medyka pełnie odzyskam siły w przeciągu miesiąca, ale pewnie będzie to krótszy okres. - Był na siebie zły, że regeneracja tyle zajmie, ale... nie miał innego wyboru. Po tym będzie musiał zacząć ćwiczyć by wrócić do pełnej sprawności. Będzie musiał się jeszcze trochę podszkolić by pokonać wszystkie przeszkody na swojej drodze. - Doskonale wiesz, że jestem trochę bardziej uparty niż inni. Nie zamierzam odpuścić swojego stanowiska ot tak. - Dał jej do zrozumienia, że to kim jest dużo dla niego znaczy. Nie powinien okazywać jej słabości, ale jednak to zrobił. Ufał jej na ten moment. A ona powinna docenić to jaki był teraz szczery. Zerkał w stronę urządzenia czy to jeszcze nie koniec. Dostrzegł jak Yuu zareagowała na jego oskarżenia. W pewnym sensie sobie zaprzeczyła, ale nie zamierzał teraz jej nastawiać i tłumaczyć dlaczego tak pomyślał. Tutaj miała rację. Mogłaby ją znaleźć bez żadnego problemu, wiec po co miał zostać w to wciągnięty. Miał ochotę westchnąć i wzruszyć ramionami, ale aktualnie ruch prawego barku spowodowałby ból. Pyknięcie przełącznika spowodowało, że od razu złapał czajnik i nalał wody do kubka. Odstawił urządzenie i złapał za kubek.
- Niestety nie mam cukru. Poradzisz sobie z gorzką? - O to bardzo ciekawe pytanie. Podstawił go pod jej stronę biurka, a sam usiadł na swoim fotelu. Męcząca czynność. Z szafki obok wyciągnął karafkę z whisky i szklankę. Nie miał zamiaru samemu zostać o suchym ryju. Nalał sobie połowę szklanki i schował swój specyfik do szafki.
- Do głowy przychodzi mi parę pomysłów. Pierwszym jest magazyn niedaleko południowego wyjścia. Przy wyjściu był hangary gdzie ćwiczyliśmy zanim została Łowcą. Drugi to któraś z sal treningowych, a tak to reszta jest mniej prawdopodobna. - Powiedział spokojnie i napił się trochę whisky. Ognista woda przepaliła mu gardło. Dawno już nie miał okazji się napić. - Twoje wilki by ją znalazły, ale Vettori pewnie zrobiły to szybciej. - Odparł bardzo spokojnie spoglądając na jej reakcję. On na pewno widział w którą stronę szła, wiec zlokalizowanie jej powinno być dziecinnie proste. Nawet zwykli wtajemniczeni mogliby sobie poradzić odcinając pewien obszar poszukiwań.

_________________



Ciro
-----------
Szpiegmistrz

avatar

Liczba postów : 1027
GODNOŚĆ : Ciro "Zirro" Eltyar

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Szpiegmistrza    Pisanie by  on Sob Paź 14, 2017 9:01 pm
Usiadła.
Nie miała zamiaru cudować, czekała tylko na swoją herbatę i odpowiedni moment by zacząć temat, z powodu którego tutaj przybyła.
Momentami wpadała w otchłań dalekich myśli, ale przede wszystkim obserwowała w skupieniu Ciro, notując w głowie każdy jego ruch, każde słowo, nawyk, przyzwyczajenie. Można by uznać, że jej zainteresowanie osobą łowcy w tym momencie odchylało się nieco od normy, zazwyczaj nie wbijała spojrzenia w kogoś aż tak bardzo. Przy czym wyraz jej twarzy wyrażał nadal tą samą obojętność, niemalże znudzenie.
Nastawiła się chwilowo na odbiór i nie mówiła nic, pozwalając na to, by Eltyar odpowiedział na wszystkie jej pytania. Słuchała gotującej się wody, liczyła w myślach jego kroki, nawet szuranie łap wilków za drzwiami dało się wychwycić. Przyjemne zwolnienie tempa pośród całego tego pośpiechu. Wszystko sypało jej się na głowę, łącznie z tynkiem z sufitu kryjówki, okazji na napicie się czegoś było niewiele, ale kiedy mężczyzna postawił przed nią kubek i oznajmił, że nie ma cukru, westchnęła.
- Chyba będę musiała. - uśmiechnęła się mimowolnie, podsuwając bliżej naczynie.
Nie miała już siły dłużej się złościć, szczególnie za takie drobnostki. Chociaż wiele impulsów z różnych stron doprowadzało ją do wrzenia, zwyczajnie brakowało jej mocy, by jeszcze raz cisnąć w kogoś tym chłodnym gniewem. Komuś się w końcu oberwie, ale jeszcze nie teraz.
- Szczerze mówiąc. - Zaczęła w końcu, ale natychmiast przerwała, by pociągnąć łyk ze szklanki. Kątem oka dostrzegła, jak łowca raczy się alkoholem. Nie zamierzała tego skomentować. Może potrzebował czegoś mocnego, żeby się uspokoić? Bo chociaż był tego dnia niezmiernie łagodny, to właśnie to było znakiem, że w środku pewnie ledwo już nad sobą panował. Odstawiła kubek z lekkim stuknięciem. - Mnie też zależy na tym, byś nie tracił swojego stanowiska.
Zastanawiała się, jak zareaguje. Od rana tego dnia emanowała aurą destrukcji, gotowa wywalić każdego na zbity pysk, jeżeli zrobiłby coś nie tak i do tego z szerokim uśmiechem na twarzy. Było jednak coś silniejszego od chwilowych, gwałtownych emocji. Potrzeba twardego gruntu, poczucia wsparcia, wiedzy, że ludzie, którzy za nią stoją, nie robią tego tylko z chęci wbija noża w plecy. Nawet mając za sobą zdrajców chyba stanęłaby przed nimi murem, gdyby zaszła taka potrzeba.
- Mam nadzieję, że pamiętasz na czym polegały warunki naszej umowy przyjęcia Cię na tę rangę, Ciro Eltyarze. Chciałabym, byś nadal ich przestrzegał. Byłeś indywidualistą, prawda? - westchnęła ciężko - Poczułeś się chyba zbyt wygodnie w tej organizacji.
Spojrzała na alkohol ubywający z naczynia i z butelki. Sama nie ruszyła herbaty niemal wcale, poza kilkoma pierwszymi łykami. Chciała skupić się na rozmowie w całości, a proste czynności w tle nieco jej umykały.
- Sugerujesz, że nie chcę jej znaleźć specjalnie? - uniosła jedną brew.

_________________





-----------
Przywódczyni

avatar

Liczba postów : 4315

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Szpiegmistrza    Pisanie by Ciro on Nie Paź 15, 2017 5:53 pm
Atmosfera która trwała w tym pokoju była co najmniej dziwna. Zazwyczaj ich rozmowy wyglądają zupełnie inaczej. A jednak trwali tutaj pijąc sobie herbatę i alkohol. Rozmowa z pozoru wyglądała bardzo spokojnie. Tym razem nie skoczyli do swoich gardeł. Prowadzili konwersacje tak jakby nic nigdy się między nimi nie wydarzyło. Oboje nie mieli siły na to by dzisiaj drzeć się na siebie, a to tylko sprzyjało ich relacji. Takie właśnie odnosił wrażenie. Zapewne gdyby widzieli się tylko w takich okolicznościach może to co jest między nimi wyglądałoby trochę inaczej.
Jej wzrok podczas jego poprzednich działań oczywiście mu nie umknął. Zastanawiał się o czym może teraz myśleć, ale niestety nic nie przychodziło mu do głowy. Był aż takim interesującym przypadkiem człowieka? Może i ciężko było go rozgryźć, ale obok niego siedziała przywódczyni, która kryje jeszcze więcej zagadek niż on. Miała od niego większe możliwości. Im człowiek jest bardziej tajemniczy tym mniej osób do niego lgnie. Miała tak naprawdę spokój. Nikt nie będzie otwarcie podważać jej słów. Dlaczego? Ludzie boją się nieznanego. A kobieta wielu talentów i jeszcze więcej tajemnic stała na czele organizacji. Mogła zrobić z nimi co chcieli. Właśnie dlatego łowcy nie mają odwagi wystąpić przeciwko niej. I to własnie dlatego powinna czuć się bezpieczna. Jej pozycja ma mocne fundamenty. Teraz powinna tylko trzymać wszystkich za ryj i dać innym robić swoją robotę.
- Cieszy mnie to. - Odpowiedział spokojnie na jej potwierdzenie o piciu gorzkiej herbaty. Jest dzielną dziewczynką i sobie poradzi. Mógłby zabić brawo, ale teraz byłoby to nieodpowiednie. Jej kolejne słowa wwiercił się w jego głowę z siłą młota pneumatycznego. Obserwował ją bacznie i zastanawiał się co powiedzieć. Nie ukrywając zaskoczyła go trochę. - Miło mi to słyszeć. - Odpowiedział z delikatnym uśmiechem i znowu pociągnął delikatny łyk ze szklanki. Praktycznie nic nie ubyło, ale przynajmniej miał świadomość, że płyn wypełnia jego usta. Palący alkohol nie pozwalał mu oderwać się od rzeczywistości i pomagał zachowywać trzeźwość umysłu - przynajmniej na razie. Musiał dalej trwać na tym stanowisku by pomóc jej wykonać swój cel. Cel organizacji może bardziej. Obalenie władzy, ale czy na pewno tylko o to chodziło? Co stanie się z nimi kiedy zniszczą te czasy? Ktoś stanie im naprzeciw? A może po prostu będą żyć w spokoju bez żadnego dalszego horyzontu. Cały czas jego głowę nawiedzały myśli co będzie jeżeli to wszystko się skończy. Cel ich przodków i towarzyszy broni zniknie, a zostanie po prostu ciemność. To było zbyt duże wybywanie w przyszłość, ale na pewno to się po prostu stanie. Westchnął cicho kiedy oderwał się do tych czarnych myśli i dalej obserwował przywódczynie. Musiał się skupić na rozmowie, a nie o swoich wyobrażeniach przyszłości. Kolejne słowa zostały skierowane w jego kierunku. Przez chwilę się nie odzywał i dał jej dokończyć całą sentencję.
- Pamiętam, Yuu Kami. Byłem indywidualistą, ale co nie zmienia faktu, że teraz mieszkam tutaj. Czuję się swobodnie we własnym domu i razem z ludźmi, którzy powinni być dla mnie jak rodzina. - Powiedział to bardzo spokojnie nie sięgając nawet na moment po alkohol. Nie wiedział czego dokładnie jej zdanie dotyczyło, ale to był fakt. Nie pokazywał tego, aż tak bardzo, ale ta organizacja była dla niego teraz wszystkim. - A jeżeli chodzi o alkohol to powinnaś kiedyś spróbować osobistych zapasów Slei'a. - Dodał z delikatnym uśmiechem i dalej trwali w tej atmosferze. Aż zbytnio spokojna, która u innych powodowałaby drgawki. To co powiedziała teraz miało sens, ale trochę inny niż zapewne podejrzewała. Każdy człowiek po mocnym szoku zasługuje na chwilę odpoczynku i spokoju ducha. Wszyscy musza poukładać sobie w głowie to sami. Każdy jeden pojedynczy przypadek.
- Ależ skąd. Sugeruję, że pozwalasz jej samej dojść do siebie i przemyśleć swoje czyny. - Tutaj napił się odrobinę whisky. - Jesteś na tyle kompetentna by dać jej na to czas i jakby to ująć ... bawisz się z nią w chowanego. - Tutaj skończył swoje krótkie wywody. Psisko przeszło obok przywódczyni i usiadło obok fotela szpiegmistrza. On nie zrywając kontaktu wzrokowego zaczął gładzić sierść psa dając tym samym mu odrobinę pieszczoty na którą zasłużył.

_________________



Ciro
-----------
Szpiegmistrz

avatar

Liczba postów : 1027
GODNOŚĆ : Ciro "Zirro" Eltyar

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Szpiegmistrza    Pisanie by  on Pon Paź 16, 2017 2:02 pm
Uśmiechnęła się mimowolnie. Dlaczego nie potrafiła zwalniać tempa w taki sposób nieco częściej? Właściwie, to nie mogła. Życie wymagało, by pojawiała się zawsze i wszędzie, robiła więcej niż była w stanie. Nie odpuszczało jej uczucie, że powinna być teraz w zupełnie innym miejscu robiąc zupełnie co innego. Kropla buntu w życiu rebelianta... wbrew pozorom całkiem rzadka.
- Chciałam, żebyś o tym wiedział. Są takie rzeczy, które należy zrobić nawet wbrew swojej woli, praktyka niezwykle ciężka dla młodych rekrutów, tych goniących za swoimi marzeniami. - z powodu swojego znaleziska, tym bardziej czuła ciężar tej młodości, którym emanowała białowłosa. Bezwarunkowe oddanie, ślepe podążanie za osobą, która sama miała w zwyczaju błądzić. - Fanel nie wróci pod twoje skrzydła, ślepe zapatrzenie w jeden punkt sprawia, że nie widzi się dziury pod nogami.
Oparła się wygodniej i podniosła kubek ze stołu, trzymając go przed sobą. Być może nie znała do końca powodu, dla którego Angel dołączyła do łowców, ale nie mogła oprzeć się wrażeniu, że siedział przed nią, sącząc powoli alkohol. Jeżeli to Eltyar był powodem, dla którego organizacja stała się jej domem, to obawiała się o jej dalszy los. Jeżeli straci jeden punkt oparcia, to czy upadnie na tyle mocno, że nie będzie mogła się pozbierać? Jaki jest sens we wspomaganiu rebelii, jeśli robi się to tylko dlatego, iż osoba którą się kocha to robi? To głupota, czysta i bezsensowna. Nie chciała zaliczać jej do mięsa armatniego, a jednak na taką się kreowała. Tylko silna wiara w ideały, które wyzwała grupa mogła ją doprowadzić do czegoś wielkiego.
Zrobiła więc to, odebrała jej grunt, na którym twardo stała i czekała na to, jak potoczy się sytuacja. Czy faktycznie, zgodnie z przewidywaniami zatraci się w bólu i nie wróci?
- To chciałam usłyszeć. Piękne słowa, Ciro Eltyarze, oby były prawdziwe. Bo Łowcy to także moja rodzina i nie pozwolę nikomu, by ją skrzywdził. - dlaczego nadal czekała z tym, by przedstawić mu cel misji? Słowa, które padały z jego ust były dobre, nie chciała sprawiać, by przestały płynąć. Może nawet szpiegmistrz potrzebował czasem sytuacji, by móc się otworzyć. Być może kiedyś sam był jak Angel, zapatrzony nie w ideały rebelii, ale w jej poprzedniczkę. Za to zadaniem Kami było sprawienie, by odnalazł sens w tym, co robią łowcy. Jeżeli tak to miało wyglądać, to może i jasnowłosa kobieta stanie się kiedyś tak wartym uwagi człowiekiem? Brzmiało dobrze.
Uśmiechała się do momentu, aż wspomniał o zastępcy. Uśmiech momentalnie zszedł z jej twarzy. Tego ranka ciskała we wszystkie strony papierami, które ten jej zostawił, pozbierała je moment przed tym, aż do środka wparował Azarov. Nie, w tym momencie to nie był dobry temat, jeżeli chciała kontynuować tą sielankę.
- Przeceniasz mnie. Nie wiem nawet, czy umiałabym powstrzymać wszystkie trzy wilki, gdyby próbowały ją zagryźć. Nie cierpię niesubordynacji. - uśmiechnęła się na nowo, lecz to nie był już czysty, szczery uśmiech. Nie lubiła też słabych ludzi, tych, którzy uciekali, bo nie umieli sobie poradzić z emocjami, tych umierających za szybko, bo brakowało im umiejętności. Nie chciała żadnego z nich znać. Nie chciała, a jednak znała zbyt wielu, którzy poddali się za łatwo. Słabi powinni kryć się za plecami silniejszych. Przyjęłaby na siebie każdą ranę, jeżeli miałoby to uchronić ich od upadku.

_________________





-----------
Przywódczyni

avatar

Liczba postów : 4315

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet Szpiegmistrza    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 :: M3 :: (!) Ścieki :: Tunele