:: M3 :: Ścieki :: Tunele

Strona 2 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Go down


Gabinet Szpiegmistrza - Page 2 Empty Re: Gabinet Szpiegmistrza

Pisanie by Ciro on 9/9/2015, 19:38
Tak naprawdę nie spodziewał się w ogóle towarzystwa. Był praktycznie pewny, że Slei będzie jego ostatnim gościem. Dlatego właśnie całkowicie się wyluzował. No może myślał, że wpadnie jakaś jego wtyka z informacjami, ale na pewno nie Laurie. Cały czas tkwił w papierach i popalał papierosy starając się w jakiś sposób sobie ulżyć. Taka praca była bardziej stresująca od tej w terenie. Spodziewał się, że będzie to wyglądać trochę inaczej, ale chyba się przeliczył. Osoby, które stoją na czele organizacji nigdy nie mają lekko. On sam może nie był przywódcą, ale miał swoją część organizacji, którą musi się zajmować identycznie jak Yuu. Musiał popracować nad tym. Musiał trzymać wszystko w ryzach i kontrolować jak to działa. To wszystko musiało się kurwa udać inaczej cała organizację może trafić szlag, a on na to nie może pozwolić. Może i był egoistyczny, ale o organizację będzie dbać dopóki zapewniają bezpieczeństwo Chisanie. Nikt nie znał jego prawdziwych intencji. Nikt nie mógł. Od tego zależała jego pozycja w organizacji oraz autorytet. Jeżeli wszyscy będą wiedzieli, że robi to wszystko tylko dla jednego dziecka i ze względu na zemstę za swoje oko to byłoby słabo.
Ciro pomasował skronie czując narastający ból. Jego rany nie zagoiły się w pełni, a czuł że niedługo zacznie go boleć wszystko. Dosłownie wszystko. Dlatego właśnie miał zamiar za chwilę sobie odpocząć. Na szczęście miał na miejscu kanapę, więc przynajmniej sobie poleży jak będzie musiał. Ale chwilowo nie miał na to czasu i jeszcze nic nie przeszkadzało mu na tyle by musiał się kłaść. Nagle usłyszał pukanie do drzwi i nawet się nie odezwał. Miał wrażenie, ze ktoś po prostu wejdzie. Spodziewał się Slei'a jeszcze raz ale ten by nie pukał. Może Yuu? Zobaczył zaś inną kobietę której nie kojarzył. Skąd wiedziała jak tu trafić? Szybka analiza i pierwsze wnioski postawione.
- Dziękuje. - Szybko odpowiedział i oczekiwał jakiś wyjaśnień. Oh. Czyli została tutaj przysłana. Zaciągnął się papierosem i przyglądał się jej bardzo uważnie. Szukał wskazówek kto by ją tutaj przysłał. Widział, że odpala papierosa. Przynajmniej nie będzie marudzić, że przeszkadza jej dym.
- No tak. Skoro tutaj jesteś to musisz być wtyką. - Zaczął spokojnie myśląc uważnie nad tym co mówi. Zaciągnął się i oparł wygodniej na fotelu. - I trafiłaś tutaj z polecenia Sleipnira. - Strzelał. Nie był pewien czy to Slei czy Yuu. Ale musiał strzelić innego wyboru nie miał. A skoro już miał mieć u siebie najlepsze wtyki to musiał zadbać by faktycznie byli najlepsi. Nalał trochę whisky do szklanki i podał jej. Jest jego gościem, ale dobrze. Czas zachowywać się poważnie. Jego spojrzenie nieco się zmieniło. Był zdecydowanie bardziej władczy niż przed chwilą. Wywierał presje, bo taka już jego natura. Nawet bardzo ranny potrafi pokazać swój temperament.
- Powiem to w skrócie bo nie chce mi się pierdolić ze wszystkimi tak samo. - Chamski. Ale przynajmniej mówi krótko i na temat. Chciał by jego ludzie byli najlepsi, a skoro teraz ona "należy" do niego to będzie od niej wymagał ile tylko będzie musiał. - Pracujesz dla mnie. Ze względu na to, że Sleipnir Cię polecił to nie będziesz przechodziła testu. Dla mnie pracują tylko najlepsi. - Dodał jeszcze i sam nalał sobie whisky. Napił się i odetchnął z ulgą. Musiał wyjaśnić jej wszystko. - Wszystkie raporty idą do mnie. Yuu czy Sleipnir nie mają nic do zdobywania informacji. Wszelkie informacje ja przekazuje im osobiście. - Powiedział bardzo spokojnie. Nieco się wyluzował. Teraz wiedziała do czego jest zdolny. Poza tym musiała o nim słyszeć. Co prawda jego ranga aktualna jest niewielkiemu gronu znana, ale i tak indywidualista który jest bardzo niebezpieczny jest znany wszystkim.
- Pytania? - Krótko i na temat. Na pewno była zdezorientowana, a przynajmniej tak uważał Ciro. Za dużo informacji na raz. Ale chciał się przekonać jak zareaguje na to wszystko.


Miał w sumie jedną rzecz do zrobienia i dobrze, że sobie o niej przypomniał. Ze szpitala Łowców polecił dostarczyć mu palec. A tak. Palec. Musiał się przypomnieć jednej istocie, która musiała za nim bardzo tęsknić. Miał przygotowaną ładną paczuszkę w której ułożone były płatki kwiatków. Do środka wpakował palec, który trochę już śmierdział. Ale spokojnie! Kwiaty trochę zneutralizują. Minimalnie, ale zawsze. Przykrył palec płatkami i napisał jej bardzo ładną kartkę. Miał nadzieję, że się ucieszy. Dołączył do tego jeszcze małą bombonierke i mały bukiecik kwiatów. Akurat jego podwładny przyszedł zdać raport.
- Nic nie musisz mówić. Najpierw w jakikolwiek sposób dostarcz to do Ayako Okatome. - Rozkazał i koniec. Nie było możliwości by teraz mógł się jakoś wytłumaczyć. Musiał to zrobić i koniec. Ze zdziwionym wyrazem szpieg wyszedł z gabinetu, zaś Ciro mógł w końcu odpocząć. Ale najpierw czas na mały spacerek.
Z okazji długiego nie odpisania robię po prostu [zt]
Ciro





Ciro
Szpiegmistrz
GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


Gabinet Szpiegmistrza - Page 2 Empty Re: Gabinet Szpiegmistrza

Pisanie by Ciro on 4/6/2017, 22:42
Kolejna ciężka noc. Ostatnio sypianie sprawia mu trudność bo za każdym razem widzi Chi kiedy tylko sen się zaczyna. Nie mógł odpocząć w żaden sposób, a cały czas ma sporo pracy przed sobą do wykonania. Sypia już tylko w gabinecie i od dłuższego czasu stąd nie wychodzi. Za dużo raportów do przywódczyni i za dużo informacji do przetworzenia. Najbardziej bolała go fakt, że cała jego siatka nie umiała znaleźć informacji jak to wszystko się stało. Gdzie zniknęła Chi, jak to się stało dokładnie i kto jest za to odpowiedzialny. Wszystko to sprowadzało się do jednego - był po prostu ślepy. Kiedy nie ma informacji czuje się zagubiony i stara się znaleźć je na własną rękę. Niestety w tym momencie nie mógł nawet opuścić ścieków. Odgórne polecenie od momentu kiedy wybuchł złością. Czy to jeszcze można było nazwać złością? Nie, raczej nie. Niepohamowana nienawiść do osoby, która zabiła jego mały skarb. Gdyby tylko dowiedział się jak to dokładnie wyglądało i kto jest za to odpowiedzialny pewnie wyruszyłby od razu. Niestety miał związane ręce. Kiedy tylko się obudził podniósł się z kanapy, a pierwsze co zobaczył to był ten wredny ryś.
- Dobry Yato. - Był dzisiaj dla niego zaskakująco miły. Przywitał się z nim na co ten zamruczał. Pewnie był głodny skoro w taki delikatny sposób go przywitał. Normalnie pewnie rzuciłby mu się na nogę i zaczął ją gryźć. Może to prawda, że kotowate wyczuwają co trapi ich właścicieli. Dzisiaj będzie kolejny nudny i bezproduktywny dzień. Pierwsze co zrobił to jeszcze pogłaskał rysia, a następnie swoje psisko. Ich miski był puste, więc wyciągnął żarcie z szafki i nakarmił je co by mogły przeżyć kolejny dzień. Czy on nie był dobroduszny? Ruszył w stronę swojego fotela na którym spoczął i od razu zapalił sobie fajkę. Złapał raport w drugą rękę i czytał. Kolejne manewry SPEC, które nie miały żadnego sensu i nie angażowały Łowców w jakikolwiek sposób. Wszystko po staremu. Jak na razie na froncie jest cisza, a to oznaczało, że niedługo coś pierdolnie ze zdwojoną siłą. Musiał wiedział to szybciej niż wojskowi. Najważniejsze to posiadanie kontaktów na wysokich stanowiskach, ale ostatnio nie dostaje już żadnych wiadomości. Wykruszyli się? Zabili ich? To nie miało znaczenia. Odstawił kolejny raport na kupkę gówno wartych i złapał następny. I tak cały dzień się potoczy jeżeli nic się nie stanie. Czytanie kartek, drobna analiza i do pieca.


Gabinet Szpiegmistrza - Page 2 Cajro2_by_hainekami-d9l6tk3
Ciro





Ciro
Szpiegmistrz
GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


Gabinet Szpiegmistrza - Page 2 Empty Re: Gabinet Szpiegmistrza

Pisanie by Gość on 5/6/2017, 16:30
Zmarnowała za dużo czasu siedząc z tym nawiedzonym kolesiem bez żadnego powodu. Pora spotkać się z kimś na poziomie.
A przez to ma na myśli z kimś kto nie jest rąbniętym megalomanem jaki wierzy że będą go wyznawać jak Boga. Chociaż co do Ciro mogłaby mieć podejrzenia że taki los by mu wcale nie przeszkadzał, heh.
Niemniej, szybko udało jej się odnaleźć gabinet Szpiegmistrza, co zaskakujące, bo chodzą plotki że znalezienie go jest trudne.
Pewnie ma coś do faktu to, że nie pierwszy raz tu przychodzi. Jako osoba kręcąca się po Desperacji, jej raporty (słowne) zazwyczaj przechodzą do Ciro, a że czasem nie ma ich kto przenieść, musi to zrobić osobiście. Taki los, heh.
Ktoś tam był czy nie, nie zamierzała czekać i od razu nacisnęła na klamkę wejściową. Nie zaskoczyło ją że drzwi się uchyliły, to znaczyło że właściciel był w środku. Facet był zbyt ostrożny by od tak zostawić otwarte drzwi.
- Moja ulubiona, chłodna wróżka. - Przywitała się od razu na samo otwarcie drzwi, uśmiechając się szerzej. Kiedyś zasłyszała podczas jednego z napadów w M-3 jak w tle w budynku leciała muzyka i gadali o lodowej wróżce o imieniu Cirno.
I od tego momentu nie mogła wyrzucić z pamięci tego powiązania z Ciro. Ot, zwyczajnie nie, a dzięki temu osoba do jakiej mówi od razu doskonale wie, kto to. Chyba tylko ona kojarzyła ten fakt w taki sposób.
Jej oczy szybko dojrzały zwierzyniec, przez co przystanęła na progu, rzucając spojrzeniem to ze zwierzaczków na Ciro i z powrotem.
- Mam dla ciebie coś ciekawego, jeśli masz ochotę posłuchać i twoje zwierzaczki nie będą mnie podgryzać. - Zaczęła, przechodząc od razu do szczegółów, opierając prawą dłoń o biodro, podczas gdy lewa swobodnie zwisała wzdłuż ciała. Znała Ciro na tyle by wiedzieć, że facet nie lubi owijania w bawełnę.
A tym bardziej ona też nie zamierza owijać w bawełnę na temat gościa przez jakiego zginą Hadrian. Ćmę kiedyś dorwie, samego, i nikomu nie będzie się tłumaczyć za wyprucie mu wszystkich flaków jakie tylko z niego wyjmie.
Ale póki co, dlatego stara się trzymać z daleka od tuneli. By nie oglądać jego parszywej gęby. By nie musieli jej wiązać i razić paralizatorem by w końcu nie chciała mu odgryźć gardła.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Gabinet Szpiegmistrza - Page 2 Empty Re: Gabinet Szpiegmistrza

Pisanie by Ciro on 5/6/2017, 18:05
Nie mógł się spodziewać gościa. A jeżeli już musiał to na pewno nie jej. Każda jego wtyka była zawsze mile widziana w jego biurze, a cała reszta ludzi powinna omijać go z daleka. Było wiele osób, które go znały i specjalnie nie zapuszczały się do jego biura nawet jeżeli wiedzieli gdzie się znajduje. Najczęściej spotykał tutaj ludzi, którzy mają mu coś ważnego do powiedzenia. W tym przypadku też nie mogło być inaczej. Przyglądał się papierom kiedy usłyszał dźwięk klamki. Jego oko powędrowało w stronę drzwi, a kiedy usłyszał pierwsze słowa już wiedział z kim ma do czynienia. Faktycznie miał teraz zimne spojrzenie bo nigdy nie podobało mu się jak się z nim witała. Przez chwilę się nie odzywał, a następnie po cichym westchnięciu odpowiedział jej jak zawsze.
- Kiedyś Cie zabije. - Mruknął od niechcenia i oparł się wygodnie na oparciu fotela. To były jego szczere myśli. Nie rozumiał dokładnie o co jej chodzi, ale nazywanie go wróżką prowokowało. Daje się prowokować tylko nielicznym osobom, które zasłużyły na jego szacunek i zaufanie. Zawsze dostarczała mu ważnych informacji dlatego jeszcze nie rzucił się jej do gardła. Nie miał też do tego siły. Ledwo co wstał, a ostatnio i tak źle sypia. Nawał pracy tylko go wykończał, ale w końcu się rozerwie. Może dzisiaj skusi się na jakiś trening. Widział jak obserwuje jego zwierzęta na co on tylko chrząknął.
- Yato, Yami. - Wypowiedział tylko ich imiona na co ryś i pies znaleźli się bliżej jego biurka. Zdążyły coś skubnąć z jedzenia, więc były posłuszne. Co do psa nie miał wątpliwości, ale był w szoku, że ryś zareagował. Powinien się zgrywać jak zawsze inaczej pomyśli, że jest chory albo inny chuj. Wskazał ręką kanapę, a on sam podniósł się i złapał dwie szklanki w jedną dłoń, a w drugą karafkę z whisky. Podszedł w jej stronę i nalał jej trochę. Nie miał pewności czy jest chętna, ale jeżeli nie on sam pochłonie dwie szklanki. To akurat nie był żaden problem. Papieros cały czas był między jego wargami.
- Dawno Cię tu już nie widziałem. Spodziewałem się, że wykreślą Cię z nekrologów. - Po raz kolejny dobitnie szczerze. Wypuścił dym z płuc i zależnie od tego czy przyjęła szklankę bądź nie - sam się napił lub wyciągnąłby dłoń by stuknąć się z nią szklankami. W tym samym momencie ryś ruszył do ataku na nogę szpiegmistrza. Obydwoje syknęli na siebie co pewnie wyglądało komicznie, ale co chwile walczyli o swoje miejsce w stadzie. Wygrywał jak zawsze Ciro, ale ... kiedyś ten mały gnój go wymęczy. Zupełnie nie potrafi zachować się przy ludziach. Kiedy zostawił już jego nogę powoli ruszał w stronę Erin delikatnie ocierając się o jej piszczel. "Ty zdradziecka kurwo." - Pierwsza myśl, która pojawiła się w jego głowie. Karafkę odstawił na stoliku i sam usiadł na kanapie oczekując jakiś bardzo ciekawych wieści.


Gabinet Szpiegmistrza - Page 2 Cajro2_by_hainekami-d9l6tk3
Ciro





Ciro
Szpiegmistrz
GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


Gabinet Szpiegmistrza - Page 2 Empty Re: Gabinet Szpiegmistrza

Pisanie by Gość on 5/6/2017, 18:48
Czego więcej się spodziewała po nim? Facet był chłodny, był Ciro... Wsio się zgadzało. I oczywiście, reagował w najbardziej możliwy do przewidzenia sposób, czyli ogromną chęcią morderstwa pierwszego stopnia. Niemniej, to dobry sposób by rozpoznać że ma do czynienia z faktycznym Ciro - bo wie jak się zachowa na takowe powitanie. Nawet jeśli świadomość faktu że za każdym razem uzyska ten sam, wybitnie wrogi wyraz twarzy i mordercze chęci - to jakieś zapewnienie że wciąż jest na znajomym gruncie. Chociaż tutaj.
- Też cię kocham. - Rzuciła kąśliwym tonem, acz jej uśmiech jasno mówił że żartowała. Wróżka zawsze była spięta, niestety nic z tym się nie dało zrobić, a przynajmniej Erin nie znalazła sposobu by go otworzyć. Nie potrzebowała jednak tego - akceptuje fakt że nie do każdej osoby będzie w stanie dotrzeć i nie każda ją polubi. Taki jej los, takie jej życie.
Jej oczy powędrowały ku zwierzakom, gdy kolejno zareagowały na swoje imiona i posłusznie oddaliły się od drzwi, zezwalając Erin na wejście. Zarówno psisko jak i ryś - dość niespotykany koteczek jak na okolice - były wyraźnie posłuszne swojemu panu, co przypomniało jej o Atritcie Marceliny. Ach, chciałaby czasem sama mieć tak wierne towarzystwo.
Z drugiej strony doskonale wiedziała, że nic z nią nie wytrzyma na dłużej, nawet zwierzęta. Weszła do środka, zamykając za sobą drzwi i skorzystała z zaproszenia na kanapę. O dziwo - żadnej pułapki sprężynowej gdzie ostrza wylatują z kanapy i robią z niej pacjentkę akupunktury w wersji dla ubogich. I nawet szklaneczka whisky? Nieźle. Przyjęła trunek z krótkim "dzięki" i wdzięcznym kiwnięciem głową. O ile nie była to najlepsza rzecz do gaszenia pragnienia - nie zamierzała marudzić na coś smaczniejszego niż brudna, piętnaście razy przegotowana woda. Tak dla pewności by nie złapać sraczki.
- Tak łatwo się mnie nie pozbycie. - Stwierdziła pewnie, z chęcią korzystając z gestu i stukając się lekko szklaneczkami. Nie spodziewała się jednak ataku rysia, stąd też odsunęła się odrobinkę, i z bezpiecznej odległości przyglądała się "wojnie o władzę" w biurze wewnątrz kanału ściekowego. A królem będzie...
A liczyła na rysia. Z takim by chociaż sie przyjemnie rozmawiało.
- Powinieneś się uczyć od twojego koteczka. Ma gust. - Przyznała, pozwalając sobie wolną ręką na pogłaskanie rysia po głowie, i podrapanie za lewym uszkiem. Jak jeszcze raz zobaczy kogoś ze zwierzakiem, to ją chyba szlag trafi.
Albo sobie sama zdobędzie jednego. Tak.
Niemniej! Do rzeczy. Po krótkiej chwili podrapywania koteczka odstawiła szklankę na jakiekolwiek miejsce gdzie jego zwierzaki tego nie wyleją ani nie wypiją i ściągnęła plecak z siebie, zaczynając w nim grzebać, jednocześnie mówiąc.
- Nie będę owijać w bawełnę. Pamiętasz kolesia z blizną w kształcie litery Z na twarzy? Być może mam coś dla Ciebie, jak tylko przegrzebie się przez to, uch, no... Gdzie t... - Marudziła do siebie pod koniec, aż w końcu z wyraźnym "aha!" wyrwała z trzewii plecaka zmemloną kartkę. Odstawiła plecak na ziemię i podniosła się, po czym podeszła bliżej szpiegmistrza i rozciągnęła pozaginany papier, dając mu go. - To numer telefonu osoby, jaka widziała jego twarz. Zabił jej... I mi przyjaciela. Wtedy, gdy mnie przejęliście po ucieczce z tej rezydencji. Ten skurwiel był tam, i zastrzelił go na naszych oczach. O ile ja byłam wtedy człowiekiem i w ciemności gówno widziałam, ona powinna dać ci rysopis. Tylko nie wyskakuj mi tu z "ukrywałam to przed tobą", dobra? Nie wiedziałam że to on, byłam wtedy tylko gówno wartą, ruchaną kurwą jaka przeżyła to cudem szczęścia. Więc? Co ty na to, byś się z nią skontaktował, a potem w trójkę razem wypatroszymy chuja i powiesimy za jaja na jednym z drzew? - Sama myśl o tym skurwielu gotowała jej krew w żyłach. Obróciła się i szybkim krokiem wróciła po szklankę z whisky, jakie skończyła jednym, szybkim łykiem. Płonące uczucie w gardle nie pomagało na uspokojenie.
Ani trochę.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Gabinet Szpiegmistrza - Page 2 Empty Re: Gabinet Szpiegmistrza

Pisanie by Ciro on 5/6/2017, 23:54
Częściowo rozluźnił się kiedy tylko odpowiedziała na jego powitanie. Nie zamierzał tego komentować, ale tylko delikatnie się uśmiechnął i wzruszył ramionami. Zupelnie nie miał siły by cały czas grać cholernie twardego. Gdyby nie ona to może nawet drzemkę w raportach by sobie urządził. A w sumie! Jakby nie patrzeć to teraz jego zaległości rosną. W każdej chwili mogą zjawić się kolejne. Na samą myśl przeszły go dreszcze. Musiał znaleźć sobie kozła ofiarnego, ale w sumie to nie mógł... Nikt nie mógł mieć wglądów do tych raportów oprócz jego i Yuu. Miał kartotekę na każdego Łowcę i na sporą część wojska. Musiał to wszystko pielęgnować tak, aby mógł się przygotować do walki z każdym z nich.
Stwierdzenie, że też go kocha jest ryzykowne. Mógłby stracić cierpliwość, ale nie znają się od wczoraj. Trochę ich już łączy. Wzajemna wymiana informacji i takie tam pierdoły. W końcu byli indywidualistami. Ona dalej nim jest, a on wybrał karierę w cieniu przywódcy. Tym razem robi to już oficjalnie, a nie tak jak kiedyś. Ludzie i tak nie chcieli go tutaj widzieć, a co oznaczało, że dla wszystkich jest takim samym ścierwem jak kiedyś. To miało mieć jakieś znaczenie? Ależ skąd. Było mu to wszystko na rękę. Dopóki wszyscy omijają go z daleka i miał święty spokój.
- Jesteś wredniejsza niż zapamiętałem. - Ziewnął w tym miejscu i obserwował zachowanie swojego kota, który jeszcze przed chwilą rzucał mu się do nogi. Ona oczywiście potraktowała go jak wszyscy. Taki milusi kotek. Głasku głasku. A to mała menda jest. Tyle mogę powiedzieć. Lojalne zwierze, ale kiedy nie ma żadnego zagrożenia jest cholernie złośliwe. Przyglądał się jej, a kiedy odezwała się zaczął analizować. Dobry gust co? Samoocena dalej na takim samym poziomem co ostatnio. Westchnął ciężko i zaciągnął się papierosem.
- Daj spokój. - Błagalny ton. Poczuł się jeszcze bardziej zmęczony niż przed chwilą. - Ta mała menda pójdzie wszędzie gdzie wyczuje darmowe głaskanie. - Podsumował rysia, który w tym samym momencie obdarzył go morderczym spojrzeniem. Oho. Zrozumiał. Skurczysyn. Spodziewał się ataku, ale ten zrezygnował. Dawał dalej się głaskać do pewnego momentu. Rozmowa schodziła na prawidłowy tor. Informacje. Włączył mu się tryb szpiegmistrza - tak, dopiero teraz. Obserwował jej każdy ruch i analizował. Jej słowa przepełniały jego pusty w tym momencie umysł. Oczywiście, ze pamiętał. Jak miał o nim zapomnieć. Nie odzywał się, bo chciał najpierw dać jej dokończyć. Karta wylądowała w jej ręce, a on na razie nawet na nią nie spojrzał. Wsadził ją do kieszeni - w tej sprawie jej ufał. Zaciągnął się mocno papierosem by zachować trzeźwość umysłu. Doskonale wiedział do czego to się sprowadza. Nie musiał nawet do końca słuchać. Był gotowy zgodzić się w połowie jej opowiadania. Ale chciał być na tyle kulturalny i dać jej dokończyć. Kobiece gadanie no nie? Musi wyrzucić z siebie wszystko co leży jej na sercu jak już się rozkręciła. W pewnym momencie jej trybiki się zatrzymały. On wstał i podszedł do swojego biurka. Była tam popielniczka na której zgasił peta, a od razu po tym wypił swoją szklankę na raz. Zionął raz ogniem i wbił w nią swoje szkarłatne oko.
- Nie mam zamiaru Cię o nic oskarżać. Jakbyś wiedziała o tym wcześniej to byś mi o tym powiedziała. - Zaczął dosyć spokojnie. Było widać, że myślami jeszcze był daleko w polu. Podejrzewał. Wizualizował. W końcu kontynuował wypowiedź. Widział jaka jest nakręcona. On miał to samo, ale ostatnio coraz lepiej kontrolował swoje napady złości. Yuu postawiła go na nogi od momentu kiedy umarła Chi. Teraz wiedział, że musi się kontrolować. Nawet jeżeli tylko częściowo. Wszystko z rozwagą. Jego drugie ja kazało mu rozszarpać, ale jego opanowana i bardziej inteligentna strona mówiła mu by jeszcze zachować spokój. - Brzmi rozsądnie. W trójkę będzie prościej i szybciej. Skontaktuje się z nią, ale na spotkanie pójdziemy w trójkę. Środki ostrożności, sama rozumiesz. Wystarczająco mam wrogów wszędzie. Wolałbym mieć chociaż jedną osobę po swojej stronie. - To mówił jeszcze bardzo spokojnie, ale teraz jego druga strona brała górę. W jego oczach pojawiły się typowe kurwiki, które sprawiały że zamieniał się w tą samą osobę, którą był jeszcze parę lat temu. Indywidualista Ciro. Pseudonim Sadysta. Na ustach pojawił się paskudny uśmiech, który mógł od razu oznaczać tylko jedno. Napalił się. W pozytywny i negatywny sposób. Całe jego ciało drżało z podniecenia. Nie mógł się już doczekać. Chciał ruszyć w wir walki i zając się wszystkim sam jeżeli będzie potrzeba. Z jego ust można było usłyszeć ciche chichotanie. A to była najgorsza oznaka powrotu do jego dawnego ja.


Gabinet Szpiegmistrza - Page 2 Cajro2_by_hainekami-d9l6tk3
Ciro





Ciro
Szpiegmistrz
GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


Gabinet Szpiegmistrza - Page 2 Empty Re: Gabinet Szpiegmistrza

Pisanie by Gość on 7/6/2017, 16:48
Jak zawsze facet chce być gotów by stawić czoła całemu światu.
Oby ten świat nie postanowił zauważyć jego obecności i zwrócić się przeciw niemu.
- Rozmowa z jednym z tutejszych lokatorów wcale nie umiliła mi pobytu. - Skrzywiła się na wspomnienie o tym smarkaczu. Ciekawe jak długo by przetrwał ze swoim gospelem i bawieniem się w zbawcę całego świata tam, na zewnątrz. Ciekawe ile ze stworzonek tam będących by w ogóle dało mu uchylić usta, zanim zaczęłoby go rozszarpywać na strzępy.
Ach, pomarzyć dobra rzecz. Świetna wprost.
Kot jak to kot - złośliwy dla właściciela, na złość mu robiąc miły przy gościach. Zazwyczaj chyba tak działają, prawda? Nie miała nigdy kota, więc nie mogła stwierdzić tego faktu, ale chyba tak faktycznie było. Tym bardziej słysząc błagalny ton pokręciła głową z rozbawieniem, przyglądając się rysiowej mordeczce. - Może jakbyś czasem go pogłaskał to by nie szukał pieszczot u innych? - Była raczej pewna tych słów, bo dlaczego by nie miała? Jeśli zwierze faktycznie poszukuje uwagi u osób innych niż właściciel, to znaczy że takowy poświęca mu za mało. Chyba. Tak przynajmniej działają niektórzy ludzie, więc możliwe że i zwierzęta również. Może więc następnym razem zamiast się z nim żreć, pogłaskałby go? Walka o dominacje, bycie samcem alfa, bla bla, wszystko fajnie, ale warto czasem zakopać topór wojenny na kilka minut, prawda?
Poza tym - jeśli nie ona miała sobie podbić własne samopoczucie, to kto inny? Na pewno nie jej rozmówca.
Owszem, nakręciła się. Miała ku temu każdy, najmniejszy możliwy powód. Gdy będą mieli jego mordę na widoku, wtedy nie będzie problemem wywleczenie go nawet z dupy S.Spec'u. Już ona o to zadba.
Dalej znosiła bez krzty wzruszenia płonące uczucie po solidnym haustcie trunku. Coś musiało zająć jej uwagę, bo myśl że ten chuj gdzieś tam jest. Gdzieś tam, nad nimi, wesoło sobie spacerujący, pieprzący się z równie wartymi go kobietami czy facetami i jedzący jak jebana świnia jest... Ta myśl sprawiała, że nie mogła zwyczajnie ustać. Odstawiła szklankę, zanim zacisnęłaby na niej dłoń nieco za mocno. Nie chciała rozwalać mu dobytku przecież.
Splotła ramiona, obracając się ku Ciro i przysłuchując się jemu, gdy zaczął mówić. Kiwnęła głową na fakt iż Ciro potrzebuje kogoś z nim. To dobry powód, dobra myśl i rozumiała dlaczego był ostrożny. Nie byli ze sobą blisko, nie miał powodów jej ufać dalej niż może sobie na to pozwolić. Brzmiało dobrze.
A widok tego parszywego, paskudnego uśmiechu, a także słyszenie cichego chichotu tylko utwierdził ją w przekonaniu, że jak dorwą go w swoje łapska, to zapłaci. Zapłaci za Hadriana. Za Chisane. I za każdego kogo jeszcze po drodze mógł skrzywdzić.
- Podładuje komórkę i będę pod kontaktem, czekając aż się umówicie. Nie zamierzam siedzieć w tej dziurze dłużej niż to konieczne, bez urazy dla twojego biura. - Z pewnością już mu mówiła, że nie cierpi uczucia przebywania tutaj. Faktu że czuje się jak szczur w klatce z jednym wyjściem, nad którym wisi ostrze gilotyny. Udaje jej się przeskakiwać, wchodzić i wychodzić.
Ale nie cierpi odczucia że kiedyś ostrze pójdzie w dół i zetnie jej łeb. - Mam mieć otwarte oczy na coś szczególnego tam? - Machnęła głową w kierunku wyjścia, wskazując na tereny, gdzie się udaje. Może Ciro ma dla niej coś konkretnego?
Biorąc pod uwagę że nie dostała żadnej, konkretnej komendy, wzruszyła barkami i zabrała się stąd. Niemniej, Desperacja Desperacją, ale jednak...
Trzeba się jeszcze rozejrzeć po M-3.

[z/t]
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Gabinet Szpiegmistrza - Page 2 Empty Re: Gabinet Szpiegmistrza

Pisanie by Angel on 18/9/2017, 22:53
Miała istnego farta że jej znajomy w ujebanym krwią kitlu miał ciut czasu żeby jej pomóc. Jak by się sama zabrała za naprawianie senseia to pewnie by skreślali właśnie kolejne imię w Nekrologach. A tak sukinsyn żył i miał się nie najgorzej. Na jego jęki i syki przewróciła aż odruchowo oczami parę razy ale wtedy gdy biedak nie wiedział. Nie to że nie było jej go żal ale musiała powoli się od niego odciąć. Ileż można się okłamywać?! Jego syczenie i jęczenie z bólu trochę jej w tym pomagało. Kiedy było po wszystkim aż się zdziwiła że poprosił ją o pomoc. Rozdziawiła usta zaskoczona nieco ale nie zajęło jej to długo bo zaraz skinęła głową żeby mu dać znać że mu pomoże. Nie zdążyła tego nawet przemyśleć do końca. Czy byłaby w stanie mu odmówić?! Podeszła bliżej niego i wsunęła się dość zwinnie pod jego bark. Ostrożnie pomagając mu się oprzeć o siebie. Idąc do jego kwatery nawet miała czas żeby się zastanowić nad pewnymi rzeczami. Pamiętała jak był jej bohaterem więcej niż raz. Pamiętała ile mu zawdzięczała. I cholera, był dla niej kimś bardzo ważnym. "Trochę się zagalopowałam.. trochę za bardzo.. idiotka.." przeszło jej jedynie przez myśl gdy cicho westchnęła z ulgą. Droga zdawała się nie kończyć, nie żeby jej przeszkadzał ciężar Eltyara, ba może nawet jej się to podobało. I JEB! Mentalny strzał z liścia! Gdyby mogła to dała by sobie fizycznie w mordę, może zrobi to nawet jak już będzie sama u siebie. W końcu dotarli przed drzwi jego pokoju. Otworzyła je i powoli wprowadziła chłopaka do środka. Zamknęła drzwi i podprowadziła senseia do jego łóżka. Powoli i bardzo ostrożnie pomogła mu usiąść. Zrobiła krok w tył i złapała za jego poduszkę. Wymiętosiła ją rękami żeby była nieco wygodniejsza pod jego głową. Po czym podeszła do miejsca gdzie trzymał swoje miecze. - Myślałam że stać mnie na więcej.. to był głupi ruch.. bardzo głupi ruch.. - wymamrotała kładąc pierwszą katanę. Westchnęła cicho i odpięła drugi miecz zerkając na niego przez chwilę. "Co ja tu właściwie robię? Próbuję dogonić kogoś z kim może nigdy się nie zrówna.. a nawet jeśli.. to przecież.. to nie ma sensu.." przeszło jej przez myśl gdy odkładała drugą katanę senseia. Spojrzała na swój własny oręż. Dostała go od niego a nawet nie umiała zrobić z niego pożytku. Zacisnęła dłoń nieco mocniej na pochwie tuż przy rękojeści miecza. - Raczej mnie nie posłuchasz.. ale serio.. powinieneś nieco odpocząć.. Medycy wiedzą co dla nas dobre.. więc wypocznij trochę.. twoi szpiedzy i Chisa cię potrzebują sprawnego. - dodała jeszcze na spokojnie wpatrując się w jego miecze, bo przecież nie w niego!


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"
Angel





Angel
Wtajemniczona
GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down


Gabinet Szpiegmistrza - Page 2 Empty Re: Gabinet Szpiegmistrza

Pisanie by Ciro on 19/9/2017, 23:02
Gdyby nie jej pomoc pewnie daleko by nie dotarł. Jej podparcie fizyczne i mentalne pozwało mu dotrzeć na miejsce w całości. Nie musiał przejmować się gapiami. Nikt nie zwracał na nich uwagi. Nie mieli odwagi. Nawet teraz byłby w stanie porzucić swoją rękę by zachować dumę. Takim właśnie był człowiekiem. Rękę mógłby zastąpić mechaniczną, ale co z jego honorem? Gówno. Wszystko poszłoby się jebać, a on nie mógłby odzyskać swojego dobrego imienia. To właśnie była różnica między nim, a normalnymi ludźmi. Nikt nie poświęciłby części swojego ciała by uratować swoją pozycję. Musiał zostać bezwzględnym skurwielem inaczej wszystko posypie się niczym domek z kart. Jak na razie miał jasno postawiony cel. Wyzdrowieć, a potem będzie się przejmować. Będzie musiał solidnie wziąć się za trening inaczej zardzewieje. Już teraz uważał, że jest słabszy niż parę lat temu. Więzi zawarte w tych ściekach go osłabiły. Zbyt emocjonalnie podchodził do niektórych. To musiał być błąd. Nie miał czasu analizować swojego życia w tym momencie. Szybko trafili na miejsce według niego. Leki trochę spowolniły mu reakcję i zaburzyły czasoprzestrzeń. Czuł się tak naćpany, że nie ogarniał otoczenia. W końcu usiadł na łóżku, a w środku przywitały go dwa zwierzaki. Chyba się stęskniły. Od razu zaczęły się do niego łasić. Zdrową ręką pogładził je po sierści i nie czekał długo. Musiał wstać i je nakarmić. Jednak najpierw Angel zaczęła do niego mówić. Analizował jej słowa i pomimo leków które go otumaniły chciał jej przypieprzyć. Zrobiła to co uważała za słuszne. On nie wydał jej poleceń, ale zareagowała tak jak nakazał jej instynkt. To była dobra decyzja. Po prostu jej ciało jeszcze nie nadąża za jej myśleniem. To wszystko.
- Błąd. To moja ocena sytuacji zawiniła. Jeżeli chcesz kogokolwiek obwiniać to jestem tutaj. - Powiedział to spokojnie i dumnie, aczkolwiek jego głos był słaby. - Trafiliśmy na złych przeciwników. Wystarczył jeden moment by źle ocenić sytuację i dać się ponieść emocjom. Tak to już działa. W takich sytuacjach zdajesz się na instynkt. - Mruknął pod nosem i zaczął się powoli podnosić. Wiedział, że musi odpocząć, ale teraz nie mógł. Zwierzaki nie będą głodować przez jego nieudolność. Powoli zmierzył w stronę swojego hebanowego biurka. Kurczowo się go trzymał, ale w końcu kucnął i oparł się o jedno kolano. Wyciągnął z jednej szuflady jedzenie i powoli się podnosił. Wcześniej zębami złapał opakowanie żarcia, które przygotował przed misją zwierzakom. Skierował się w stronę ich misek - koło łóżka. Musiał znowu kucnąć by nasypać żarcia, a jedną ręką to wcale nie było takie wygodne. Ona mówiła dalej, a on tylko słuchał. Jego postawa się nie zmieniła nawet kiedy dokończyła. Usiadł na łóżku i westchnął ciężko. No tak nie zdążył jej o tym powiedzieć.
- Łowcy mnie potrzebują. Zdaje sobie z tego sprawę. - Zaczął spokojnie, ale nie wiedział jak ugryźć temat. Musiał zrobić to tak o po prostu. Powiedzieć jej i mieć święty spokój. - Nie miałem okazji, ale Chisana nie żyje. - Wyszło to z jego ust. Odetchnął ciężko i przyglądał się jej reakcji. W sumie to ciekawiło go jak się zachowa. On zachował już spokój. Całkowicie się z tym pogodził, a rozmawianie o tym nie sprawiało już tyle bólu. Rosła w nim chęć zemsty tylko i wyłącznie. Nienawiść. To pomoże mu się zregenerować.


Gabinet Szpiegmistrza - Page 2 Cajro2_by_hainekami-d9l6tk3
Ciro





Ciro
Szpiegmistrz
GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


Gabinet Szpiegmistrza - Page 2 Empty Re: Gabinet Szpiegmistrza

Pisanie by Angel on 20/9/2017, 22:14
Lewy kącik ust lekko się uniósł na to gdy stwierdził że to jego wina. Choć nie był to uśmiech zadowolenia, ba! Wręcz przeciwnie! Może nieco żalu, może po prostu zawód. To było miłe że chciał ją pocieszyć, ale nie musiał. Ona doskonale wiedziała jakie błędy i gdzie je popełniła. - Powinnam była ściąć pysk tego parszywego psiska i ci pomóc z tym wymordowanym.. - stwierdziła ze spokojem w głosie, ale dało się wyłapać niezadowolenie w głosie. Mądry łowca po szkodzie, psia jego mać. - Szukanie winy w innych jest żałosne, przy okazji zakłóca nasz osąd sytuacji i analizę błędów. Ja wiem doskonale co zrobiłam źle.. Zlekceważyłam przeciwnika tylko dlatego że przypominał zwykłe zwierzę.. i nie powinnam wypuszczać ostrza z rąk ani na chwilę. To było głupie.. To się więcej nie powtórzy.. - mówiła ze spokojem w głosie, swoją postawą sprawiała wrażenie jakby emanowała czystym zimnem. Skrzypnięcie łóżka sprawiło że jedynie zmrużyła czerwone ślepia. Nadal nie odrywała spojrzenia od jego mieczy doskonale wiedząc że nie może się skupić tylko na tej dziedzinie walki. Tak bardzo ją bolało to że nie miała z kim ćwiczyć i doskonalić nowego stylu walki. Ale może się znajdzie w końcu ktoś kto pomoże jej się przekwalifikować. W sumie to był jeden typ ale on współpracował z wojskiem, a raczej dla niego. Powinna mu o tym wspomnieć, prawda? I był jeszcze Togami, ale o nim nie musiała mówić Cirowi, w końcu obiecali sobie że nigdy więcej się nie spotkają. Z zamysłu wyrwał ją jego głos, lubiła go słuchać. Przyjemna dla ucha tonacja. Nie owijał długo w bawełnę, od razu przeszedł do ważnej informacji. Chisana nie żyje.. Cisza. Mogło się zdawać że nie usłyszała go wcale. Stałą w bezruchu i milczała cały czas. W głowie odbijały się jego słowa, raz za razem co raz głośnie, co raz mocniej. Wlepione w miecze spojrzenie zaczęło się powoli zamazywać. Oczy powoli zaczęły zachodzić łzami, a ona nadal tak jak stała tak stała. Szok w jaki ją wprawił tą jedną, krótką wiadomością zdawał się trwać wiecznie, przynajmniej dla niej. Minęło kilka minut aż mógł dopiero dostrzec jak z kącika, po policzki popłynęła słona stróżka. Coś w niej pękło. Do jasnej cholery, Ona kochała to dziecko! Wgryzł się gówniarz bez jej zgody i pozwolenia w jej serce. Przy młodej jeszcze pokazywała się ta stara, grzeczna Angel, ta sprzed pierwszego spotkania z Eltyarem. Z całych sił starała się powstrzymać lecące łzy, nie chciała sprawiać mu teraz przykrości. - Nie żyje.. Chisana.. ona.. ona nie żyje.. - wyszeptała ledwo słyszalnym, łamiącym się głosem. - Odwróciła twarz w bok żeby nie wiedział i wolną dłonią starła łzy z twarzy. Sama cierpiała, nie mogła sobie nawet wyobrazić jak bardzo musiał On cierpieć. Przytuliłaby go, ale jeszcze by się wkurwił o to więc się powstrzymała. - To przecież małe dziecko.. niewinne, bezbronne.. małe dziecko.. - głos aż zaczął się zmieniać, z łamliwego na cichy syk. Zabolało jak jasna cholera! Miała dość! Dość tracenia wszystkich w koło! Odruchowo położyła dłoń na rękojeści miecza, mocno na nim zaciskając palce. Głęboki wdech, powolny wydech. W końcu obróciła się do niego twarzą, białka przekrwione, po łzach na skórze nie było śladu. Ale oczy się szkliły jakby miała zaraz się popłakać. Mimo to twardo ukrywała smutek i żal aby nie sprawiać większej przykrości senseiowi. - Wojsko..? - ledwo usłyszał z jej ust ten syk przesiąknięty nienawiścią. Jeszcze nie miał okazji jej takiej słyszeć. Stała przed nim, mięśnie całego ciała się pospinały jakby widziała przed sobą osobę, którą chciała wypatroszyć żywcem. A w tym to miała nawet już jakąś wprawę. Za bardzo kochała jego córkę żeby tak o to zostawić i żyć dalej.


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"
Angel





Angel
Wtajemniczona
GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down


Gabinet Szpiegmistrza - Page 2 Empty Re: Gabinet Szpiegmistrza

Pisanie by Ciro on 21/9/2017, 20:38
Tłumaczenie się nie miało sensu. Powinna o tym wiedzieć. Liczyło się tylko to, że zawiedli. Wiele razy w swojej karierze mu się nie udało, ale nigdy nie poniósł aż takiej klęski. Nie był z tego powodu aż tak bardzo wkurwiony jak powinien być. Wiedział, że sporo wyciągnie z ich wpadki. Przeanalizuje sobie wszystko na spokojnie jak będzie już sam i wtedy będzie mógł udoskonalić to w czym kuleje. Właśnie to się dla niego w tym momencie liczyło. Miała sporo racji w tym co mówiła, a on nie zamierzał niczego negować.
- Nigdy nie walczę dwóch na jednego. - Mruknął tylko niezadowolony. Próbowała podważyć jego umiejętności? Prawdopodobnie gdyby walczyliby jeden na jednego, a nie jeden na dwóch to walka byłaby zupełnie inna. Przeczekałby jego przemianę - a może miała ograniczenie czasowe. Mógłby przeanalizować więcej i opierać się na swojej obserwacji. Za bardzo pchał się do przodu. Chciał skończyć walkę zbyt szybko. To był główny powód dla którego przegrali. Jego timing gdy się skradał był idealny, ale wymordowany nie był aż tak głupi by czekać ze zmianą swojego ciała. To by się skończyło jego śmiercią. Byli ostrożni, a Łowcy niestety nie. Mówi się trudno. Przeżyli, więc i tak mają co świętować.
- Dobrze. Sama wyciągasz wnioski i potrafisz się do nich odnieść. Skoro już wszystko wiesz to po prostu pilnuj się następnym razem. Ostrze jest przedłużeniem Twojej ręki. To nie jest zwykłe narzędzie, ale część Twojego ciała. Nigdy go nie odrzucaj. - Kolejna głęboka myśl, ale jako jej mistrz musiał się tak zachowywać. Wbić coś do jej łba w taki sposób by przez dłuższy czas trwała w zamyśleniu. Kazania i kazania. Musiała go za to nienawidzić, ale była jego pierwszym uczniem. Przekazywał jej wiedzę w taki sposób jak jego świętej pamięci mistrz. On też sporo czasu spędził na przemyśleniach i nad analizą swoich zachowań. To było kluczowe w jej samodoskonaleniu się. Bez tego nie będzie tej silniejszej jej. To wszystko było dla niego męczące. Cała nauka i tłumaczenie, ale czerpał z tego sporo radości. W końcu tworzył dla siebie idealnego przeciwnika. Im będzie silniejsza tym większa zabawa będzie podczas ich treningów.
Słowo się rzekło. Powiedział jej o wszystkim, a raczej jedną prostą sentencję, która wbiła się prosto w jej umysł. Tak już musiało być. Obserwował jej zachowanie i wiedział do czego to zmierza. Jej zaszklone oczy i oderwanie od rzeczywistości tylko utwierdziło go w przekonaniu, że to nie będzie dla niej proste. Pewnie gdyby nie Yuu już dawno by go tutaj nie było. Rzuciły się w wir zemsty i leżałby gdzieś pod kwaterą główną wojska. Wziął kolejny głęboki wdech i odetchnął spokojnie. Widział zbliżające się łzy, ale nie miał zamiaru poruszać tego tematu. Odwróciła głowę, ale on doskonale wiedział, że nie mogła się powstrzymać. Ta mała cholera chyba złapała za serce większość Łowców. Doskonale ich rozumiał. Wiedział dlaczego właśnie zdecydował sie zostać jej ojcem. Nie tylko dlatego, że to była w pewnym sensie spuścizna po Nyan. Urzekła go w każdym tego słowa znaczeniu. Czuł się tak jakby był jej biologicznym ojcem. I to właśnie dlatego utrata bolała tak bardzo. Jego spojrzenie pozostało jednak bez zmian. Opanowane, ale gdzieś w jego wnętrzu jawił się demon czekający na uwolnienie. Przymknął zdrowe oko na moment by przypomnieć sobie jej wygląd. Mała, ale kochana złośnica.
- Nie możesz jej tak oceniać. Była dobrym Łowcą. Na swój sposób silna. Prawdopodobnie silniejsza niż my. - Powiedział to bardzo spokojnie. Kto wie co musiała znieść. Może zniosła gorsze katusze niż oni. Zniknęła, ale jej ślad został w tych pieprzonych ściekach. Westchnął i otworzył oko. W dalszym ciągu przyglądał się Angel, która zaczęła się napinać. Złapała nawet za rękojeść miecza. Dawniej by zareagował, ale teraz? Miała do tego prawo. Nie miałby nawet dostatecznie dużo siły by ją zatrzymać. Nie kiedy jest tak naćpany. Padło słowo, które sprawiło że całe jego ciało przeszedł impuls. Na krótką chwilę zacisnął pięści, ale szybko się rozluźnił.
- Wojsko. - Odparł tylko bardzo krótko i prawie od razu zaczął gładzić swój lewy policzek. Blizna na bliźnie. Proteza oka. Martwa córka. To wszystko wojsko. Wiedział o tym i nie mógł powstrzymać rosnącego w nim gniewu. Głęboki wdech. Wydech. Spojrzał na nią i nie wiadomo dlaczego, ale poczuł przypływ radości. Tego własnie od niej oczekiwał parę lat temu. To spojrzenie. Nienawiść, która ją ogarnia. Szał. Na twarzy pojawił się uśmiech, który mogła widzieć już wiele razy. Radość zmieszana z szaleństwem. Jego oko patrzyło na nią z satysfakcją. Szkoda, że dopiero teraz.
- Dorosłaś. - Krótkie stwierdzenie. Mogła sobie sama dopowiedzieć o co mogłoby mu chodzić. Nie zamierzał jej tego wyjaśniać. To trwałoby zbyt długo.


Gabinet Szpiegmistrza - Page 2 Cajro2_by_hainekami-d9l6tk3
Ciro





Ciro
Szpiegmistrz
GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


Gabinet Szpiegmistrza - Page 2 Empty Re: Gabinet Szpiegmistrza

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Powrót do góry