Strona 5 z 11 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 9, 10, 11  Next

Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Gość on 29/12/2015, 01:50
O, dziwo, słuchała całkiem uważnie, nieznacznie zmrużywszy złote patrzałki, które bacznie śledziły ruchy Senbo. Tak na wypadek, gdyby jednak zechciał ją zaatakować, czy coś. Mężczyzna jednak nie wykazywał żadnych agresywnych zachowań, toteż wkrótce bardziej skupiła się na słowach, gdzieś na obrzeża świadomości wypychając wszelkie podejrzenia i obawy. Co prawda nie rozluźniła się wcale, lecz na dnie ocząt dało się dojrzeć nutkę spokoju. Wszelkie zdobyte informacje analizowała i starannie układała, uznając je za przydatne. Nie odzywała się, nie widząc takiej potrzeby, wszakże nie miała póki co żadnych pytań.

Kiedy wymordowany wykonał nieznany jej dotąd chwyt, ledwie zdusiła narastający w gardzieli warkot. Puszysta kita została mimowolnie podkulona i gdyby nie to, że towarzysz szybko wrócił na miejsce, psica pewnie by się spłoszyła. Machnęła ogonem, powracając nim do poprzedniego, swobodnego położenia i w milczeniu przybrała pozę, będącą odbiciem tej, którą jej zaprezentowano. Trzeba przyznać, że może i była tchórzem i niezdarą, ale naśladowanie szło jej całkiem nieźle. Stanęła więc, całkiem już sensownie i chociaż nie emanowała pewnością siebie, to robiła wrażenie znacznie mniej wystraszonej, niźli przed paroma minutami. Prawdopodobnie po prostu bardziej skupiła się na nauce, na chwilę zapominając o ucieczce.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Gość on 11/1/2016, 05:30
Wymordowany ocenił krytycznie postawę dziewczyny i westchnął ciężko w duchu. Nie spodziewał się cudów, ale...

"Jeśli będziesz tak niepewnie stała, to przewróci cię byle wietrzyk... No ale cóż, wyrobisz się jeszcze. Chyba. Teraz spróbuj wykonać ten ruch który ci pokazałem, jednocześnie próbując mnie zaatakować w dowolne miejsce."

Senbonzakura był praktycznie stuprocentowo pewny, że Ray potknie się o własne nogi, czy coś w tym stylu. Ale nie zamierzał ryzykować i na wszelki wypadek zachował ostrożność. W końcu w Desperacji nikomu nie można ufać, a to że jego nowa znajoma zachowywała się jak totalna ofiara jeszcze o niczym nie świadczył. Nie raz zbytnie zaufanie wystawiło go na ciosy w plecy w najmniej spodziewanym momencie. No i nie zamierzał ryzykować też ciosu w pewne...ważne części ciała. W końcu gdyby on był na jej miejscu i miał jak najszybciej unieszkodliwić przeciwnika (niekoniecznie go zabijając), który jest dużo silniejszy - i co ważne, jest mężczyzną - to istniało tylko jedno miejsce gdzie mógłby celować...

"Śmiało."





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Gość on 20/1/2016, 20:53
- Ej, wiatr mnie jeszcze nigdy nie przewrócił! – Burknęła, bo była tak tępa, że wzięła to na poważnie.   Po tej jakże odkrywczej odpowiedzi, spróbowała stanąć nieco pewniej. Szału nie było, ale na pewno trochę się polepszyło. Ale czego się spodziewać po kimś, kto przez całe życie walki unikał jak ognia? Zrobiła, co Senbo nakazał – o dziwo dość sprawnie i szybko, nawet się tym razem nie potykając. To, że trochę zbyt rzadko używała mózgu i była niezdarą bynajmniej nie oznaczało, że była wolna. Wszystko wykonała poprawnie, tyle tylko, że… Zapomniała o drugiej części i nie zaatakowała. Albo się zawahała, cholera ją wie. Odpowiednio wykonawszy ruch, zakończyła go chwilą zawieszenia i następującym po nim odskokiem, w akompaniamencie dziwnych, psich dźwięków, które trudno było określić jakimkolwiek mianem. Nastroszyła futro na ogonie, nieznacznie podkulonym, patrzałki zaś zmrużyła, wlepiając je w wymordowanego, jakby pytająco. Co teraz? Całość podszyta była oczywiście poczuciem winy i czymś w stylu prośby – „nie bij, wytłumacz!” W końcu nie byłaby sobą, gdyby gdzieś na dnie złocistych tęczówek nie krył się strach.

***

Trening prędzej czy później dobiegł końca. Efekty doskonałymi nie były, Ray wciąż była zbyt niepewna, by w pełni wykorzystać zdobytą wiedzę, lecz tyle dobrego, że takową w ogóle posiadła. Kto wie? Może w przyszłości, kiedy znajdzie się w sytuacji pozornie bez wyjścia, właśnie ten jeden manewr uratuje ją przed uściskiem śmierci. Naturalnie, płaszcz zwróciła prawowitemu właścicielowi, aby następnie na czterech łapach podążyć w bliżej nieokreślonym kierunku. Lekko i bezszelestnie, po doskonale znanych sobie ścieżkach. /zt





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Insomnia on 19/3/2016, 21:01
Jeżeli nie wiesz co robić - wyjdź z domu. A w tym wypadku wyjdź z kryjówki, która jako-tako konwencjonalnego domu nie przypomina, ale jednak może być owym określeniem nazywana. Tak czy inaczej pierwszym krokiem do zabicia nudy miało być opuszczenie bezpiecznej przystani, gdzie cała rzesza przyszywanych wujków i ciotek dyszała jej w kark. Potrzebowała nieco wolności, ażeby wyhasać się i wyszaleć w pełnym znaczeniu obu tych słów. Nikt ani nic nie mógł jej powstrzymać.
Mimo tego warto by zatroszczyć się o jakiś dodatkowy cel poza samą rozrywką. W końcu jako dzieciak przynależący do gangu też chciała być w pewien sposób przydatna. Na tyle, na ile umiała, starała się pomagać wszystkim pozostałym i nie być darmozjadem. Co z tego, że w umiejętnościach znacznie odstawała od większości otaczających ją Psów? Miała tez swoje zalety, które postanowiła wykorzystywać jak najlepiej dla dobra wszystkich - całej swojej przyszytej ciasno rodziny, którą przecież kochała nad życie. Nie miała lepszego wyjścia, skoro rodzina z krwi nawet się do niej nie przyznawała.
Nawet nie zapamiętała, kiedy wpadła na Mi; czy było to jeszcze w kryjówce czy poza nią. Po prostu złapała dziewczynę za nadgarstek i oznajmiła dziarsko, że ta musi towarzyszyć jej podczas małej wyprawy w Desperację. Wszyscy zawsze powtarzali Nayami, że nie powinna oddalać się od kryjówki sama, więc zadbała sobie o odpowiednie towarzystwo. Po drodze wyjaśniła, iż celem spacerku będą różne roślinki o przydatnych właściwościach i tak zatrajkotała dziewczynę, że ta nie miała szans na choćby słowo protestu - Ins i tak by nie posłuchała.
Kilka piórek zafalowało wraz z jej długimi, czarnymi włosami, kiedy obracała głową raz w lewo, raz w prawo. Cały czas wypatrywała znanych sobie gatunków, które mogłaby wykorzystać. Oprócz długich, wytartych spodni i zwyczajnej koszulki miała na sobie swoje ulubione sfatygowane adidaski (chociaż wolałaby iść boso, ale nie była aż tak głupia), a na dodatek gwizdniętą komuś bluzę z dziurą na lewym łokciu. Przez ramię przewiesiła sobie pustą brązową torbę, do której spontanicznie wrzuciła przed wyjściem scyzoryk i zwinięty bandaż - tak na wszelki wypadek.


avatar





Insomnia
Kundel     Opętana
GODNOŚĆ :
Nayami Leather


Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Gość on 20/3/2016, 14:52
Dla jednych mogło być to wyjście z domu, dla innych jedynie ze schronienia. Jej prawdziwa rodzina została "w tyle", a przynajmniej tak zawsze próbowała to tłumaczyć innym. Mniej wyjaśnień, mniej problemów. Chyba. Z resztą nikt normalny nie lubi mówić o swojej przeszłości, większość osób w tym miejscu ma co do niej raczej mieszane uczucia, często robiło się różne dziwne rzeczy, o których lepiej nie opowiadać. Chociaż może to już taka rzeczywistość, że nie powinno się mieć problemów choćby z najbrzydszymi czynami? Whatever.
Podrapała się po głowie mierzwiąc i tak nierozczesane włosy. Podobnie jak nowa znajoma słabo pamiętała jak się poznały, ale to nieważne. Teraz miała za zadanie jej towarzyszyć, łażenie samemu to nigdy nie był dobry pomysł. Znała jedynie parę roślinek i to raczej nie z pustyni, więc zbieranie ich pozostawiła Ins. Dobrze, że mogły wyjść na zewnątrz, Miyu nadal była dosyć nowa i czasami dziwnie się czuła, kiedy wszyscy zachowywali się jak dobrzy, starzy przyjaciele. No i mieć obok kogoś w tym samym wieku - spora ulga. Plusem było także to, że w końcu mogła na coś się przydać, co prawda nic spektakularnego, ale zawsze coś. Mało się od niej chciało, chyba ze względu na niską rangę, ale może to i lepiej.
Dreptała sobie za Ins rozglądając się po okolicy. Po pierwsze nigdy tu nie była, a miejsce wyglądało na dosyć interesujące, a po drugie gdyby nagle coś miało na nie skoczyć to lepiej nie być zaskoczonym. Bawiła się nożem, obracając go w dłoni. Miała taki nawyk i chyba nie sposób było się go oduczyć, przez co na jej rękach znajdowało się sporo blizn. Uniosła lekko ramiona, przez co futerko na kapturze kamizelki połaskotało jej policzki. Do tego skromnego dodatku założony miała czarny podkoszulek, ucięty nieco od dołu, bo męczyło ją wkładanie go do spodni. Gruby pas na biodrach z kaburami na nóż i wesołą, trzaskającą amunicją maszynkę, a także przypięta do niego maska. Cóż, życie człowieka nigdy nie będzie proste w podobnych warunkach, z pyłem w powietrzu, o ile nie truciznami. W trakcie nudy niezawodny był także sznur, który często przywiązywała do noża robiąc z niego coś w rodzaju wracającej rzutki. Zerknęła w stronę dziewczyny.
- Dużo potrzebujemy tych roślin? Poza tym, skąd je znasz, umiesz robić te wszystkie medyczne rzeczy? To chyba trudne. - ona sama nie miała o nich bladego pojęcia. Umiała tylko bandażować, to wszystko.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Yū ✿ on 20/3/2016, 22:37
Znajome, czy przypadkowe towarzyszki, wyspecjalizowane traperki czy niedoświadczone podróżniczki. Nie miało to większego znaczenia, Desperacja weryfikowała wszystko dobitnie, a w jej warunkach młodociany jak i stary wyjadacz musieli porządnie się napracować by przeżyć, zrzucając cel swojej wędrówki na drugi plan.
Dziwne to było miejsce, niewiele ostało się reliktów przeszłości w tych stronach, szczególnie takich, mówiących o kulturze czy religii tych ziem. O ile jednak ktoś nie bał się legend i straszydeł, miejsce wydawało się spokojne, może nawet nieco za bardzo. Ptaki nie śpiewały, chociaż od czasu do czasu jakieś małe stadko przemykało nad głowami obu pań. Mogły się nad tym dłużej zastanawiać, bądź zignorować całkiem niecodzienne zjawisko. Ich celem bowiem było zbieranie roślin, do tego nie byle jakich, bo tych które można by przekształcić na medykamenty nie tylko dla siebie, lecz także dla całej bandy. Utarte szlaki, te wyglądające najbezpieczniej nie były jednak zbyt obfite w zdrowe okazy jakichkolwiek roślin, wszędzie było za to pełno suchych i powykręcanych roślin, które dopiero co budziły się ze snu po zimowym odpoczynku.

Zadecydujcie czy idziecie dalej wydeptanymi i znanymi sobie ścieżkami, czy ryzykujecie i wbijacie się gdzieś w gąszcz niedaleko kapliczki. Macie ją na oku, widzicie ją z miejsca, w którym teraz jesteście.




The lone wolf dies,
but the pack survives.

avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Insomnia on 21/3/2016, 23:02
- Najwięcej jak nam się uda, zapasy zawsze się przydadzą. Rośliny lecznicze zawsze szybko schodzą, szczególnie te wspomagające gojenie ran i takie podobne. - Mówiąc nie dbała o odwrócenie się w stronę swojej towarzyszki, ale z pewnością była dość dobrze słyszalna przez raczej donośny głos. Zresztą nie miała na to czasu - wciąż rozglądała się na boki, głównie przy ziemi. Szła na lekko ugiętych nogach, tylko co jakiś czas prostując je dla komfortu. Zaglądała za każdy krzak przy utartej ścieżce, ale szybko zauważyła, że to o wiele za mało.
- A, uczyłam się to tu, to tam. Najwięcej o zielskach natłukł mi wujaszek Ourell. Reszta też, ale on to potrafił gadać o nich dniami i nocami, no to mi się zapamiętało. Ale to w sumie ciekawe co gdzie rośnie i co robi, więc fajnie się tak czegoś nauczyć - trajkotała bez ładu i składu, ale przynajmniej na temat. - Wiesz co? Tutaj gdzie chodzą inni pewnie już wszystko jest wyzbierane. Trzeba będzie wskoczyć w krzaki - zapowiedziała, po czym bez zbędnego wahania zeszła z uczęszczanych ścieżek i zerknąwszy przez ramię, czy Miyuki wciąż za nią idzie, zagłębiła się w gąszcz niedaleki od kapliczki. Ta na szczęście była całkiem niezłym punktem orientacyjnym, widocznym nawet z nieco bardziej odległych punktów okolicy. Nayami zajęła się obserwacją ziemi i wypatrywaniem poszukiwanych roślinek, zostawiając drugiej dziewczynie czuwanie nad bezpieczeństwem. W tym względzie raczej mogła polegać na Mi, więc nie martwiła się zbytnio czającymi się w Desperacji zagrożeniami. Uważała co najwyżej na to, żeby nie wbić sobie jakiejś gałęzi w oko.


avatar





Insomnia
Kundel     Opętana
GODNOŚĆ :
Nayami Leather


Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Gość on 24/3/2016, 00:18
Szła tuż za nią rozglądając się również wkoło. Nie w celu znalezienia roślin, ale zapewnienia bezpieczeństwa no i zachowania względnej ostrożności. Nigdy nie wiadomo co ci wyjdzie zza krzaków. Wkoło było dziwnie cicho, ale widocznie ani ona, ani Ins się tym nie przejęły. Cisza w końcu nikogo jeszcze nikogo nie zabiła. Poza tym, gdzie tu cisza, jak ciągle któraś gada.
- Mogłam się też tego uczyć, ehh. Ale to jednak nie moja działka. W ogóle bym się w tym nie połapała, poza tym wydaje się dosyć...nudne. - przygryzła policzek. Ostatnio miewała dziwne humorki, to pewnie przez to dorastania. Burza hormonów, prawie każdy to przeżył, no bo niektórym pewnie zdarzyło się umrzeć po drodze.
Wlazła w krzaki za Ins bez większych zbędnych komentarzy. Zerknęła tylko na kapliczkę upewniając się, że stoi tam gdzie stała...trochę bezsensu, jakby miała się niby przemieścić?
- Nie boisz się, że coś Ci skoczy na twarz? Na przykład jakiś głodny robal. Bleh. - zapytała przedzierając się przez gąszcz za nią. Sporo trawy pomijały, prawdopodobnie dlatego, że do niczego się już nie nadawała. Pod tym względem Miyu musiała zaufać Ins.
- W ogóle to czemu poszłyśmy szukać zielska na pustyni? Nie wydaje się to trochę głupie? Na pustyniach zazwyczaj jest mało czegokolwiek. - zastanowiła się na głos. Nie podobało jej się tu jakoś, za pusto. Rozejrzała się ponownie na wszelki wypadek. Jak na głupią gadułę była dosyć ostrożna i czujna, a przynajmniej się starała. W końcu jak im się coś stanie, to cała wina spadnie na nią, bo to ona tutaj miała zapewnić im powrót do reszty w jednym kawałku.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Yū ✿ on 25/3/2016, 11:52
/Przeczytałam dla pewności swój poprzedni post i ilość powtórzeń w nim mnie dobiła, wybaczcie, że dopiero po takim czasie zorientowałam się, iż piszę jak zacinająca się płyta, meh.

Zialarka miała rację, jeżeli napotkały jakiekolwiek ślady byteczności przydatnych ziół, to były to jedynie zebrane już kępki, z których nie dało się wydrzeć nawet kawałeczka leczniczej rośliny. Pora może nie była najdoskonalsza na zbiory, w końcu wiele leczniczych substancji pojawiało się w pędach dopiero po tym, jak w pełni urosły.
Postanowiły jednak zboczyć nieco ze szlaku, wyraźnie udeptanego wśród sporadycznie rosnących, krzywych drzew. Oszałamiającej zmiany nie było, wędrowały teraz wśród gęściejszych, ale równie nieużytecznych zielsk. Od czasu do czasu gdzieś pod ich nogami przebiegł jakiś robal, a przed twarzą śmignął sporych rozmiarów pająk, który w sobie znanym tylko celu wił sieć w tym konkretnym miejscu. Z minuty na minutę oddalały się od kaplicy, jeszcze teraz znajdowała się ona w zasięgu ich wzroku, majacząc spory kawałek za nimi. Teraz jednak nadal mogły się do niej wrócić, bądź jeżeli podjęły decyzję o odejściu jeszcze odrobinę dalej, zapuściły by się w nieznane rejony, o których nie miały pojęcia. Teren był łagodny, widziały kilka pagórków, ale na pewno nie były to wymagające wzniesienia. Jak to jednak bywa w naturze, wokół siebie nie widziały nic ciekawego, odległe jednak o kilkadziesiąt metrów przestrzenie wydawały się dużo bardziej obfite w roślinność, nawet jak na suche, pustynne tereny.

/ Idziecie dalej, albo kręcicie się wokół kapliczki. Decyzja jest wasza :3




The lone wolf dies,
but the pack survives.

avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Insomnia on 29/3/2016, 15:06
- A czego mam się bać? Mniejszy ode mnie mnie nie wystraszy. Zresztą nie bez powodu poszłyśmy razem. - Nawet nie obróciła się przy tym do swojej towarzyski, nadal schylona obserwując ziemię i jej niezbyt interesujące plony. W pobliżu uczęszczanych szlaków nie było na co liczyć, ale żeby z nich zejść, musiały najpierw przebrnąć kawałek wyeksploatowanej przez Desperatów ziemi. Mając do dyspozycji koleżankę, która powinna zadbać o bezpieczeństwo, Nayami mogła swobodnie skupić się na wypatrywaniu przydatnych elementów roślinności i brnięciu dalej w zarośla.
- Nie mamy za dużego wyboru, Eden jest za daleko, a tutaj za wiele lasów nie ma. Ale niektóre rośliny pustynne też mogą okazać się przydatne. Tak samo jak żyjące tu zwierzaki - wyjaśniła, z każdym krokiem oddalając się od kapliczki. Prędzej czy później na pewno przestaną ją widzieć, ale w pobliżu nie dało się znaleźć niczego wartego uwagi.
Podniosła się na chwilę i oderwała wzrok od ziemi, kierując spojrzenie ku niedalekim pagórkom. Machnęła dłonią w stronę tychże, by zaraz odwrócić się do Mi.
- Chodź, spróbujemy tam. Pamiętaj drogę jak możesz, bo ja się nie rozglądam za bardzo. - A raczej rozglądała się bardzo uważnie, tylko nie na tym poziomie, który byłby im potrzebny do odtworzenia drogi powrotu. Skoro zaś wystarczyło pójść nie tak daleko, by znaleźć nieco bardziej zazielenione tereny, to warto było się pofatygować. Ins nie przewidywała takiej opcji jak powrót z pustymi rękoma, co to, to nie!


avatar





Insomnia
Kundel     Opętana
GODNOŚĆ :
Nayami Leather


Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Yū ✿ on 11/4/2016, 16:20
Z powodu braku ciągłości w akcji nakładam termin na odpis: 13 kwietnia.
Po tym czasie brak odpowiedzi będzie równał się działaniu na szkodę postaci, jeżeli user nie zgłosił nieobecności.




The lone wolf dies,
but the pack survives.

avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 5 z 11 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 9, 10, 11  Next

Powrót do góry

- Similar topics