Strona 12 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12

Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Nathair on Pią 9 Lis - 0:22
To kruk.
Przeniósł spojrzenie na ptaka, wewnętrznie odczuwając wątpliwości co do jej słów. Z drugiej strony bo to jedyne stworzenie na Desperacji zmutowało? Widocznie na każdym kroku mógł spotkać coraz więcej dziwów. Odsunął się nieznacznie, dając jej tym samym do zrozumienia, że nie zamierza rzucić się na ptaka i skręcić mu kark. Ani tym bardziej na nią. Oparł się wygodniej, kładąc na swoje uda katanę tak, by była na widoku. Po pierwsze, w ten sposób jasno zakomunikował że nie jest bezbronny jeżeli przyszłyby jej do głowy jakieś głupstwa, a po drugie - to było jego zabezpieczenie, by w razie potrzeby w miarę szybko zareagować.
Ale nie atakował. I nie zamierzał.
Masz szczęście, że nie jestem wygłodniałym wymordowanym, bo już dawno pozbawiłbym go łba. - wskazał brodą na ptaka, a potem przeniósł swoje spojrzenie na dziewczynę, wpatrując się w nią z iskrą zaintrygowania.
Nie przejmuj się. - uniósł lekko nadgarstek i nim machnął, jakby odganiał jakąś wyjątkowo upierdliwą muchę.
Nikt nie jest cudotwórcą i nie zawsze jesteśmy w stanie w pełni zapanować nad naszymi zwierzakami. Sam wielokrotnie miewam problem z moimi. Zresztą, twój jakoś nie narozrabiał oprócz wpatrywania się we mnie jakby chciał ukraść mi duszę. - prychnął pod nosem, dając chwilowy upust rozweseleniu. Szybko jednak spoważniał pamiętając gdzie się znajduje. Desperacja. Tutaj nie można było nikogo lekceważyć. Zło mogło przybrać każdą postać. Starca, dziecka, kobiety. Wystarczył moment, chwila nieuwagi i można było skończyć z wystającym nożem z bebechów. A na to Nathair nie mógł sobie pozwolić.
Spokojnie, możesz go zabrać. - dodał, choć wzrok nawet na chwilę nie uciekał od kobiety. Śledził uważnie każdy jej ruch, każde drgnięcie mięśnia czy zgłębienie zmarszczki na twarzy podczas mimiki. Wyszukiwał, węszył jak pies spuszczony ze smyczy jakiejkolwiek oznaki agresywności z jej strony.
W tym miejscu nikt nie usłyszy jego krzyków.




Even if I just imagine, darkness falls in time
These aligned streets are so deep
I forgot how I even got here in the first place


avatar





Nathair
Anioł Stróż
GODNOŚĆ :
Nathair Colin Heather, pierwszy tego imienia, zrodzony z burzy, król Edenu i Desperacji.


Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Karyuudo on Czw 15 Lis - 17:31

Ulga zlała ją niby niepowstrzymana, gwałtowna fala, niemalże zwalając ją z nóg i wyduszając z płuc całe powietrze - tak dobitnie odetchnęła wiedząc, że druga strona nie czuje urazy wobec jej pierzastego kompana i nie zamierza zrobić mu w odwecie jakiejkolwiek krzywdy. A przynajmniej tak wynikało ze słów nieznajomego, co podniosło ją o krztynę na duchu, lecz nie pozwoliło jej się całkowicie, kompletnie zrelaksować. To była, w końcu, Desperacja, na ziemiach której zwodnicze taktyki i oszustwa wcale nie były mniej popularne od brutalności, żądzy krwi i zgniatania słabszych w jak najmakabryczniejszy sposób. Mrugnęła, przyglądając się bacznie siedzącemu na ziemi osobnikowi i położonej na jego udach katanie - wydawał się neutralnie nastawiony, lecz przy tym gotowy do odpowiedniego zareagowania na ewentualnie groźną, niebezpieczną sytuację. Oręż jego górował jakością i wykonaniem ponad inne spotykane na Desperacji, a zachowanie jego właściciela oznaczać mogło to, że ten potrafi się nim świetnie, doskonale posługiwać i tym samym pojedynkowanie się z nim mogło narobić jej dużo, sporo problemów. Wyluzowana postawa, wystawione na widok ostrzeżenie, zbywanie jej zmartwień i ta nuta zaintrygowania tańcząca w jego oczach... nie, to nie był ktoś, z kim mogła od tak walczyć, podpowiadały jej zmysły i doświadczenie.

Drgnęła, usłyszawszy jego rozweselone parsknięcie, lecz wesołość nieznajomego nie trwała specjalnie długo - prędko rozmyła się na rzecz powagi i obserwującego każdy jej ruch, uważnego wzroku. Czuła się jak marna bakteria pod mikroskopem; jak mysz zamknięta w szklanej, okrążanej przez wygłodniałe drapieżniki klatce. Odetchnęła, zmuszając się do rozluźnienia mięśni i spowolnienia galopującego w klatce piersiowej serca, lecz również nie odrywając własnego, bacznego spojrzenia od obcego mężczyzny. W tę grę na spokojnie grać można było we dwoje, heh. Arashi zaklekotał nieprzychylnie dziobem, najwidoczniej domagając się tego, aby nie traktować go żartem, a na serio - duszy może i nie ukradnie, ale wydziobać ślepia potrafi, a co! Jasne brewki kobiety zmarszczyły się nieco, kiedy kontemplowała nad wypowiedzianymi przez nieznajomego wyrazami, zwłaszcza "nie jestem wygłodniałym wymordowanym". Nie należał w ogóle do tej rasy, czy też nie był po prostu tak zdziczały, jak niektóre osobniki do niej przynależące? Nie, żeby miało to jakieś ogromne dla niej znaczenie, ponieważ "rasa" mało dla niej znaczyła - każda grupa ma tych dobrych i tych złych - lecz czasami łapała się na próbach odgadnięcia tego, kto czym jest. W sumie powinna chyba bardziej zwracać na to uwagę, zwłaszcza wtedy, kiedy mogła mieć do czynienia z potencjalnym Łowcą lub wojskowym, co okazać mogło się dla niej iście katastrofalne.

- ... um. Nie chciałam... przeszkadzać? - odezwała się wtem zakłopotana, wyrywając się z myśli i zdając sobie sprawę z tego, że sterczy bez słowa w miejscu i wpatruje się bezczelnie w mężczyznę. On też się na nią patrzy, ale próbuje chociaż nawiązać z nią jakiś dialog i nawet żarcikiem jakimś rzuca, podczas gdy ona przywędrowała tu i teraz... co? Stać tak będzie jak słup czy posąg? Może powinna sobie stąd pójść i przestać narzucać jemu swojej kiepskiej do rozmowy obecności? Tym bardziej, że chyba wtargnęła tu podczas gdy ten się posilał? Przygryzła dolną wargę, zerkając za siebie przez ramię i wahając się wobec tego, jaka akcja byłaby w tym momencie najodpowiedniejsza.





MGowy temat - Jeśli prowadzę Ci misję, warto się z nim zaznajomić.

Pst, don't look inside!
Spoiler:
avatar





Karyuudo
Dezerter
GODNOŚĆ :
Karyuudo


Powrót do góry Go down

Strona 12 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12

Powrót do góry

- Similar topics