Strona 2 z 12 Previous  1, 2, 3, ... 10, 11, 12  Next

Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Gość on 26/8/2015, 19:49
INGERENCJA MG

Szzzzzz....
Szzz...
SZZZZZZZZZZZZZ!
Czy to wiatr?
Czy to samolot?
Nie! To właśnie 2 pustynne robale, które namierzyły coś dobrego do jedzenia!
Świątynia zadrżała, gdy jeden z robali inteligentnie wyrżnął łbem w schody. Drugi natomiast postanowił zostać delfinem - wyskoczył z piasku i jego grube, długie cielsko na kilka metrów wyłoniło się z ziemi. Pokręcił swoim otworem gębowym w różne strony, aż wreszcie schował się i ruszył w stronę świątyni, gdzie, jak jego dobry przyjaciel, również uderzył główką w świątynię.
A miały na imię Marek i Antonio.
Tymczasem pierwszy robaczek, długości 15 metrów (mama z niego dumna, taki wysoki kawaler wyrósł) wylazł spod ziemi i zaczął majtać swoim ciałkiem jak wcześniej Antoni.
Czy to był pokaz tańca brzucha? Raczej nie, sądzę, że próbował wykryć swoje ofiary.
// tak bardzo... ja jeszcze tu z Wami chwilkę zostanę. Co prawda post krótki bo krótki, ale potem w walce to rozwiniemy. ~





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Gość on 26/8/2015, 21:22
Malice szybko wychwyciła drżenie zarówno drżenie ziemi, jak i nieznane odgłosy. Te jednak, w przeciwieństwo do skrzypiec, nie brzmiały przyjemnie. Maszyna natychmiastowo zajęła bojową pozycję, rozglądając się za przeciwnikiem. Oczywiście, nie musiała długo czekać. Głodna bestia szybko zjawiła się przed jej oczami, uderzając łbem o schody.
Szybka analiza. Nie widziała umieszczonych w pobliżu pyska żadnych oczu. Po zachowaniu również można było stwierdzić, że stworzenie jest ślepe. Pierwszy odruch Malice był niemal bezwarunkowy. Uniesienie ręki i opuszczenie paliczków dalszych (a przynajmniej ich metalowych odpowiedników) w celu wystrzelenia z broni. Niestety, brak amunicji. Oczywiście, naukowcy nie pozostawiliby nieużywanego androida z amunicją w środku i Malice dobrze o tym wiedziała.
Kolejna analiza. Szanse na ucieczkę: zerowe. Przy tak wielkich stworzeniach, które prawdopodobnie posługują zmysłem węchów lub wyczuwają ruch - na pewno.
Wobec tego pozostawały dwie rzeczy. Walka wręcz oraz tryb FURIA. Tego drugiego jednak wolała nie używać - nie chciała ograniczyć swych zdolności bojowych przez konieczną regenerację. Malice wysunęła się przed dwóch nieznajomych. Jej ciało było najsolidniejsze i - mimo tego, że potrzebuje naprawy - mniej narażone na obrażenia.
- Mój obecny stan nie pozwala mi na nazbyt wiele, jednak postaram się odciągnąć i zaatakować z całą mocą pierwszego, który się tu rzuci - powiadomiła krótko towarzyszy, jednocześnie będąc skupioną na tym, aby nie przegapić żadnego ataku ze strony robali. Chciała wyprowadzić kopnięcie w pierwszego, który zaatakuje, najlepiej obok paszczy. Co potem? Zamierzała męczyć robala, odskakując na boki żeby uchylić się przed atakami, po czym wyprowadzając kopnięcia - niskie, kiedy przeciwnik znajduje się blisko ziemi i wyższe - kiedy wyżej. Jeśli bestia by ją uderzyła, starała się chwycić jej pysk w obie ręce i uderzyć nim o ziemię, po czym dobić kopnięciem... Nie wiedziała, czy kopnięcie metalową kończyną będzie bardzo odczuwalne, jednak co więcej mogła zrobić? Ano, niewiele... Wypatrywała tylko okazji, żeby wcisnąć czerwony przycisk ukryty w słuchawkach. Kiedy tylko któraś z bestii wyda się bardziej zmęczona, Malice postanowi go użyć.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Gość on 27/8/2015, 04:35
Już miałem jakoś zareagować, gdy android wspomniał o Wymordowanych... Jednak przerwało mi pojawianie się gości specjalnych, mianowicie - O, robale pustynne - Nie tyle co strach czy zaskoczenie, czułem podekscytowanie. Co od razu pojawiło się w mojej głowie? Mała przejażdżka na takim... - Malice, ty się zajmij pierwszym... Tylko go pilnuj, ja biorę się za drugiego, liczę na ciebie - Zaśmiałem się szaleńczo i ruszyłem biegiem, zrzucając przy okazji bluzę - Czas się zabawić! - Gdy byłem już w zasięgu mojej broni, uniosłem jedną dłoń i wystrzeliłem jeden z łańcuchów, celując jak najwyżej. Gdy hak zagłębił się w ciało bestii, ruszyłem mechanizmem zwijającym i wręcz wystrzeliłem w powietrze. Schowałem grot, więc łańcuch na spokojnie wyszedł z potwora, a ja wykorzystując rozpęd, zamachnąłem się łańcuchem i ponownie uruchamiając ostrza grotu, starałem się je wbić w głowę cholernika. W miarę możliwości owinąłem broń wokół "głowy" robaka. Wolałem oszczędzać "wystrzał" w drugiej dłoni. Maszyneria potrzebowała czasu aby znów wystrzelić, a wolałem to zostawić na zabicie potworka jeśli ten wymknie się spod kontroli - No dawaj, jedziemy! - krzyknąłem, jakby do potwora, uruchomiłem ostrza w moim łańcuchu i mocnym szarpnięciem - niczym lejcami u konia - chciałem go skierować na swojego krewniaka, aby się na niego rzucił. W pogotowiu trzymałem otwartą wolną dłoń na skórze mojego wierzchowca, aby w każdej chwili wystrzelić grot i zabić cholernika - Malice! Pilnuj się, żebyś nie oberwała od drugiego! - Zaśmiałem się, jakby to była błahostka dla mnie. Widać uwielbiałem ryzykować. ach... Tyle swoich cech w sobie odkrywam, aż dziw bierze...





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Arthur on 27/8/2015, 12:00
Problem rozwiązał się sam, gdy Thanatos zaproponował naprawę. I w sumie dobrze. Nadal nie ufał częściowo niesprawnej dziewczynie, a wędrowanie gdzieś w samotności razem z nią mogło okazać się nierozsądnym pomysłem. Czy androidy w ogóle mogły myśleć niezależnie i mieć wolną wolę? Co, jeśli oprogramowanie zezwalało im wyłącznie łudzić się niezależnością?
Już miał podać zamaskowanemu powód swojej krótkiej agresji, kiedy rozwidlony język wyczuł kolejny osobliwy zapach. Chwilę później robactwo zleciało się jak do padliny i przywaliło w rozsypujące się schody. Arth znów nastawił się na tryb bojowy, chowając ostrożnie skrzypce do futerału i razem z płaszczem kładąc na jednym z płaskich kamieni. Wyciągnął katanę, złapał rękojeść w obie ręce i spojrzał na wroga. Dwóch wrogów. Aż szkoda byłoby zakończyć życie tak wielkiego robaczka, w końcu długo musiał żyć, by osiągnąć takie rozmiary. Istnienie w Desperacji polegało jednak na prostej zasadzie - zabij lub bądź zabitym. Na tych terenach wszystko mogło cię zabić. Gorzej niż w Australii.
Wymordowany użył mocy, by szybko przemieścić się w dół schodów, za bestie. Pojawił się parę metrów za nimi, uniósł ostrze i już miał rzucić się na którąś z bestii, gdy zaczął kaszleć. Świeża krew wylądowała na piasku, sycząc groźnie. Adrich opanował się wreszcie i utkwił wzrok świecących, szmaragdowych ślepi w Antoniego. O ile Thanatos mógł sobie poradzić, tak Malice z uszkodzeniami i brakiem amunicji mogła być zagrożona. Szybko ogarnął sytuację i mając nadzieję, że zapach krwi zwabi robactwo, ruszył w kierunku utkwionego wzroku, z zamiarem wskoczenia na grzbiet "wolnego" stwora. Jeśli mu się udało - ugryzł się w lewą dłoń, by stworzyć niewielką ranę i pokropić szkarłatną cieczą ciało bestii. Morskowłosy chciał sprawdzić, czy żrąca substancja będzie w stanie zranić przeciwnika. Zawsze mogło się okazać, iż mają zbyt grube pancerze.


//bólu głowy plz, ić stont
avatar





Arthur
Ratler     Poziom E
GODNOŚĆ :
Zło przeklęte w kurdupla zaklęte.


Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Gość on 29/8/2015, 23:48
Marek i Antonio zapewne nie spodziewali się takiego obrotu spraw. Nie wyglądali na szczęśliwych - to miał być fast food.
Marek nie był zbyt zachwycony faktem, iż Malice go kopie. Zirytował się nieco, więc uderzył w nią łbem, prawie trafiając.
Prawie.
Za to Antonio był bardzo wściekły. Jego kolacja właśnie ma zamiar go zabić! Co to ma być? Ooo nie, on sobie tak nie da. Bardzo zabolało go to, jak Thanatos próbował na nim jeździć, więc postanowił się schować w ziemi. W jednej chwili kierował się w stronę Marka, za to w drugiej... Wbił się z całej siły w ziemię, chcąc zanurkować w piasku.
Thanatosowi udało się zabić robala, bo był na to przygotowany. Mimo to nie zdołał się uchronić przed upadkiem na ziemię. Fajnie, jakby było to na piasek. Gorzej, że pustynny robal uderzył w piach obok kapliczki, a Than spadł prosto na schody. Nie skończyło sie to zbyt dobrze...  *opisy medyczne by Sleipnir*
Kość w lewym przedramieniu 10 centymetrów od nadgarstka wystaje złamana. Rozcięła skórę, więc mocno krwawi.
Arthur całkiem nieźle sobie radził, jeżeli chodzi o kaszlenie. Krew rzeczywiście zwróciła uwagę robala, a co więcej - wymordowanemu udało się wskoczyć na bestię.
Marek miał dość delikatną skórę - minus tak bardzo czułych receptorów dotykowych. Krew wżarła się w delikatną tkankę, a Mariusz oszalał z bólu i wściekłości. Zaczął majtać się we wszystkie strony, jednak był już słabszy, niż przedtem. I w dodatku przestał zwracać uwagę na Malice.

//
Więc tak!
Thannie, masz 8 postów na jakieś ogarnięcie rany wraz z pomocą Arthura i Malice. Potem się wykrwawiasz. Na śmierć. |: Ale to nie chodzi o jakąś super mega poważną operację, raczej o wyłożenie tego gazami czy coś, wiesz, zatamowanie. Potem szpital w Desperacji czy Eden, oni zawsze przyjmują. Ale jaka przygoda! |: No i nie byłam pewna co do tego, czy nie masz metalowej ręki, ale czytałam Twoją kp i tam były dłonie oraz kręgosłup, więc... tak. o: Tyle. |:





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Gość on 31/8/2015, 20:11
Na całe szczęście, Malice mimo dłuższego okresu nieaktywności ciągle poruszała się dosyć dobrze podczas walki. Udało jej się kopnąć przeciwnika, a także uniknąć jego ataku. Zaraz też skierowała wzrok ku mężczyźnie w masce gazowej, żeby zorientować się, jak sobie radzi. Ku swojemu zdziwieniu zauważyła dosyć nietypowe łańcuchy, którymi oplótł potwora. Malice nie miała jednak czasu na dokładniejszą analizę, ponieważ przeciwnik zakapturzonego właśnie postanowił schować się pod ziemię. W efekcie jego "jeźdźca" uderzył w schody.
Androidy nie czuły bólu, to chyba oczywiste. Jednak Malice wiedziała, że to bardzo złe, nieprzyjemne uczucie, które może rozproszyć podczas bitwy, a nawet wyeliminować kogoś z walki. Wybiegła na schody.
Zauważyła tam mężczyznę od skrzypiec, który najwyraźniej radził sobie dobrze zarówno z wydawaniem odgłosów o przyjemnej częstotliwości, jak i z walką. Spostrzegła również, że drugi osobnik, tak jak podejrzewała, został ranny. Szybko zidentyfikowała złamanie otwarte - jednak posiadała kilka przydatnych informacji, poza tymi bojowymi.
Przez chwilę skierowała wzrok ku żyjącemu robalowi. Oczywiście, że system podpowiadał jej wyeliminowanie go, zamiast zająć się rannym. Z drugiej strony doskonale wiedziała, że w obecnej sytuacji mogłaby tylko zawadzić - nieznajomy posiadał broń, powinien sobie poradzić... o ile nie spadnie, jak poprzednik.
Schyliła się nad raną, kątem oka jednak obserwując przebieg walki, żeby w razie czego wejść w tryb FURIA i zaatakować bestię, jeśli sprawa wyjdzie spod kontroli.
Niestety, nie znała się zbytnio na medycynie.
- Wydaje mi się, że jest to przypadek złamania otwartego. Nie znam stosowanych procedur medycznych, ale logicznym rozwiązaniem wydaje się wstępne zatamowanie krwawienia, nie naruszając przy tym kości - rzekła Malice, analizując to, co widzi.
- Bardzo mi przykro, ale obawiam się, że będę musiała użyć części materiału stanowiącego Twoje odzienie - dodała, rozpinając suwak. Na początku szarpnęła za niego zbyt gwałtownie, jednak cóż się dziwić - androidom nie programowano "delikatności".
Urwała kawałek materiału z podkoszulka (czy co tam było pod spodem) i zaczęła obwiązywać ranę.
- Jeśli będę niedelikatna, proszę mnie powiadomić. Obawiam się, że "delikatność" nie jest zgodna z moim oprogramowaniem - poinformowała. Starała się zrobić prowizoryczny opatrunek... Co chwilę jednak zerkała na bok, żeby sprawdzić, co z drugim potworem. W razie czego była gotowa nacisnąć guzik włączający tryb FURIA i odeprzeć atak z pomocą kopnięć... Broń palna ukryta w rękach byłaby bardziej efektywna, ale póki co Malice nie mogła jej użyć.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Gość on 2/9/2015, 14:18
Do MG:
Moja postać posiada cały mechaniczny endoszkielet... Jednak to moja wina, że trochę źle opisałem tą sprawę w KP. Więc póki co niech tak zostanie, a przed następnym razem poprawię opis

- Kurwa! - Głośne przekleństwo wyrwało mi się z ust. Nie dlatego, że bolało czy coś. Na tym robalu całkiem fajnie się jeździło... No, póki się nie zbuntował - Ech, może innym rzem... O... - spojrzałem na swoją rękę - Złamana, no nieźle. Nie dość, że nie chciał się bawić to jeszcze mnie uszkodził... - powiedziałem głosem dziecka któremu zabrało się zabawki. O dziwo nic nie robiłem sobie z tego, że kość przebiła skórę. Czułem ból, lecz był dla mnie był niczym ważnym, jak mucha która lata w pobliżu, niby jest i ją słychać, ale to tyle. Jednak przydało by się coś z tym zrobić, prawda? Jaj widać, nie tylko ja tak pomyślałem, Malice już była przy mnie i pomagała z zatamowaniem rany - I nie musi być ci przykro, robisz co trzeba... A że ubrania trochę na tym ucierpią... Wolę być żywy i nagi, niż ubrany i martwy - zaśmiałem się cicho, przyglądając się co dokładnie robi android. Kto wie, może kiedyś sam będę musiał to robić? - Co do niedelikatności, nie przeszkadza mi to... Jeśli się uda to i coś takiego ci "wgram" gdy pomogę ci z wirusami - Zerknąłem w drugą stronę - O, czyżby komuś się jeszcze nie udało go zabić? A gdyby tak ruszyć i znów spróbować pojeździć? Nieee, nie będę miał jak się utrzymać z taką ręką i nie będzie zabawy. Może następnym razem... - Lecz na wszelki wypadek miałem w pogotowiu mój mały as w rękawie, chociaż zastanawiałem się czy go użyć... Arthur mógłby spaść z robala a Malice też to może zaszkodzić... Cóż, zrobię to w ostateczności.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Arthur on 8/9/2015, 19:17
Zdecydowanie nie był w bojowym nastroju. Tak bardzo, że nawet nie chciał wyrządzić robaczkom większej krzywdy i prawdę mówiąc wolałby raczej je odstraszyć, zniechęcić do walki niż zabijać. Jakby nie patrzeć to nic nie widać - dwa dość duże truchła szybko mogły przyciągnąć uwagę niechcianych gości: od niegroźnych zwierzaków, przez bardzo głodnych mieszkańców Desperacji i okolic, na niebezpiecznych stworzeniach kończąc. Nie, żeby dwa pierwsze mu przeszkadzały, ale te ostatnie zwykle nie zadowalały się padliną i próbowały jej "bronić", atakując co tylko się w okolicy poruszy.
Rozwidlony język zbadał otoczenie. Krew... Nie jego, własnej nie czuł tak mocno. Któreś z nich oberwało? Spojrzał szybko w stronę schodów, spomiędzy jego warg wydobył się krótki syk i ciche przekleństwo po włosku. Z jakiejkolwiek rasy by nie pochodził Thanatos, złamania mogły skutecznie utrudnić walkę. Nawet, jeśli by nie czuł bólu, ręka pozostawała raczej mało sprawna i wykluczała go ze sprawnej, szybkiej walki.
Arth nie zdążył ruszyć z pomocą głównie z dwóch powodów. Pierwszym była reakcja Malice - była bliżej i od razu przystąpiła do działania. Drugi powód był znacznie prostszy. "Delikatnie" zezłoszczona bestia właśnie zaczęła interesować się nim. Wężowy wbił ostrze dość głęboko w nadżarty pancerzyk, jednocześnie siadając na stworze niczym na wspaniałym rumaku. Rozciął skórę na dłoni jeszcze w kilku miejscach, rozchlapując szkarłatne i zielone krople po okolicy. Pozwolił im zadawać ból jeszcze bardziej. Mały sadysta... Miał zamiar odciągnąć uwagę wroga na tak długo, jak tylko było to potrzebne. Po prostu uwielbiał bycie żywą przynętą. Wyszarpnął więc niedelikatnie broń z ciała stwora, żrąca substancja skapnęła na najgłębszą z ran. Ostrze lśniło od cieczy pochodzenia robaczego, zapach wypełnił umysł Wymordowanego wolą przetrwania i walki, serce zabiło szybciej. Gdyby nie osłabienie, mógłby spokojnie wpadać powoli w swój szał, co zagrażałoby życiu wszystkiemu dookoła. Wiedział jednak, że musi się kontrolować.
Zsunął się na ziemię, zamachnął kataną, by zaraz uderzyć bok wrogiej istoty. Odbiegł kawałek, nie odwracając się tyłem od przeciwnika. Przybrał postawę bojową, pokazał kły i zaczął dość głośno, ostrzegawczo syczeć. Krew spływała mu po dłoni, plamiła ziemię obok. Ślepy stwór pewnie słyszał nawet krople uderzające o piasek. Z miną "złap mnie, jeśli potrafisz", Adrich użył mocy, by przemieścić się w mgnieniu oka w inne miejsce. Dwa metry na zachód, trzy na wschód, półtora w tył. Starał się pozostawać dość blisko kapliczki, robił wyraźne półkole. Co chwila syczał gniewnie, robił kilka małych, ale ciężkich kroków i znikał, by pojawić się parę metrów obok. Próbował obmyślić plan. Było kilka opcji - robaczki się poddadzą, Thanatos i Malice postanowią walczyć dalej albo bestie rzucą się na niego i będzie musiał je pochlastać. Jadowicie zielone ślepia obserwowały wroga. Ważne, by cały czas być w ruchu.


Japoński | Włoski | | Głos | | ಠ_ಠ


They can take my heart, they can take my breath
When they pry it from my cold, dead chest!
avatar





Arthur
Ratler     Poziom E
GODNOŚĆ :
Zło przeklęte w kurdupla zaklęte.


Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Gość on 16/9/2015, 20:35
W sumie nie będę się rozpisywać, bo to już koniec akcji. Oba bazyliszki zrezygnowały z jedzenia. Były zbyt zmęczone i skrzywdzone, a w dodatku naprawdę nie podobała im się moc Arthura. Wbiły się więc w ziemię, a potem uciekły w siną dal, a raczej w kremowy piasek.Jedyna zła rzecz, to właśnie ta ręka Thanatosa. Ale nie bój nic, i ta się powinna zagoić, ale będziesz miał, Thannie, niestety problemy z poruszaniem nią przez kolejne 7 postów na fabule. No i to wszystko, dziękuję wszystkim za uwagę!

// I w sumie jaki kolor ma piasek? Kremowy? Beżowy? XDD






Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Gość on 18/9/2015, 20:50
Spojrzała na swoje "dzieło", penetrując je wzrokiem i doszukując się wad w wykonanym przez siebie opatrunku. Na całe szczęście, jej rozumowanie okazało się na tyle wystarczające, aby prowizoryczny bandaż spełnił swoją rolę. Co powinno być następne? Chyba zapewnienie opieki medycznej. Szkoda tylko, że w tej kwestii nie wiedziała praktycznie nic, szczerze mówiąc nie wiedziała nawet do końca jak działają szpitale.
- Według mej analizy ten opatrunek powinien wystarczyć na bliżej nieokreślony czas - przemówiła po raz kolejny - Czy w takim przypadku konieczne jest udanie się do instytucji zwanej szpitalem?
Pytanie wydawało się dziwaczne, być może nawet nie na miejscu. Znaczy, dla Malice na pewno takie nie było. O szpitalach w sumie nie wiedziała więcej, niż o "skrzypcach". Definicja zaprogramowana w jej systemie mówiła o tym, że jest to budynek zajmujący się przywracaniem do zdrowia ludzi niezdolnych do dalszej aktywnej służby w formie walki.
Skoro już o walce. Maszyna szybko zauważyła, że oba potwory postanowiły się wycofać. Wyłączyła więc na pewien czas swoje funkcje bitewne, pozwalając w pełni skupić się na jednej rzeczy.
Odwróciła się w kierunku wymordowanego.
- Widać, że posiadasz przydatne zdolności bitewne. To bardzo interesujące zjawisko. Na pewno jesteś bardzo przydatny - powiedziała tylko tyle. Dlaczego? No cóż, poczuła zainteresowanie "sztuczką" niebieskowłosego związaną z krwią. Nawet jeśli drugi chłopak wydawał się posiadać potencjał bitewny, łańcuchy raczej nie były obce Malice. Oczywiście maszyna wypowiedziała się bez żadnych "dziękuję za pomoc" i tym podobnych - znaczenia takich słów Malice na pewno nie znała - po co zaśmiecać pamięć androida bojowego takimi słowami? No cóż, nawet gdyby je znała, bez odczuwalnych emocji oraz charakteru raczej ciężko byłoby używać słownictwa podobnego kalibru podczas rozmowy. Samo ostatnie zdanie wypowiedzi robota można by uznać za wyraz wielkiego szacunku, jako, że takie słowa z jej ust były rzadkością.
Przypomniała sobie jednak o swoim drugim towarzyszu. W sumie nie wiedziała, czy jego rana nie wpłynie w żaden sposób na jego poruszania się. W takim razie walnęła prosto z mostu. Znaczy poczekała jeszcze chwilę, ponieważ w tej samej chwili odczuła efekt błędów systemu
- Voice manipulation device: error. Error. Rewinding... Repeating the process... - jeśli ktoś się uważnie wsłuchał, mógł usłyszeć cichy, mechaniczny głos dobiegający z wnętrza androida, pomimo tego, iż Malice nawet nie poruszała ustami.
Na całe szczęście błąd ustał.
- Czy potrafisz się poruszać dobrze po tym, co się stało? Jestem w stanie zapewnić asystę w razie potrzeby - oznajmiła.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Gość on 19/9/2015, 15:03
- No całkiem nieźle. Jak widać posiadasz nie tylko informacje bojowe, ale również podstawy medyczne. W sumie, w walce coś takiego się przydaje, lepiej żeby każda osoba bądź maszyna to potrafiła... - Pochwaliłem i zacząłem się nad czymś zastanawiać - W sumie, przydało by ci się wgrać jakieś dodatkowe informacje, na przykład właśnie związane z opatrunkami czy leczeniem poważniejszych ran, nigdy nie wiadomo co się stanie - Stwierdziłem, jakby Malice już należała do mnie... W sumie to chyba należała... W sumie to nie wiem, ale coś tam pokombinuje z jej oprogramowaniem. Od razu widać, że posiada tylko informacje przydające się w walce, co dla mnie może być wielka przeszkodą. Po spostrzeżeniu androida zerknąłem na Arthura i przyznałem Malice rację. Krew która jest kwasem... Tylko pytanie czy ma to jakieś ograniczenia? Tkanka organiczna czy sztuczna? I czemu na niego to nie działa? Czyżby coś na kształt kwasu żołądkowego? W końcu nie może "pożreć" tylko śluzu którym żołądek jest od środka pokryty, inaczej sam by się strawił. Będę musiał to zbadać, ewentualnie wypytać... Już ogólnie chciałem to zrobić, ale Malice mi przerwała... Chociaż, nie ona tylko jej system... A to nie to samo? Nieważne... Serio muszę jej odświeżyć oprogramowanie... I parę części - Tak, dam radę się poruszać, a jak coś nadal mogę walczyć, tylko... No jedną ręką - Zachichotałem cicho - Dzięki Malice.... A, Arti! Nieźle ci poszło, nie spodziewałbym się czegoś takiego po muzyku...





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 12 Previous  1, 2, 3, ... 10, 11, 12  Next

Powrót do góry

- Similar topics