Strona 1 z 11 1, 2, 3 ... 9, 10, 11  Next

Go down


Zniszczona kapliczka

Pisanie by Arthur on Sob 22 Sie - 20:02
Zniszczona kapliczka
Niegdyś las pokrywał znaczną część okolicy. Niegdyś, ponieważ z braku wody i zmian, które zaszły po "końcu świata", większość z nich wyschła, spłonęła lub pokruszyła się w drobny pył, mieszając z piaskiem. Obecnie żywe są tu wyłącznie nieliczne, zapewne toksyczne rośliny, będące w stanie wytrzymać trudne warunki. Porosły one resztki drzew i część kamieni tajemniczego obiektu wzniesionego ku czci jakiegoś zapomnianego już bóstwa. Miejsce kultu od dawna pozostaje opuszczone, a schodki prowadzące do niepozornej, sypiącej się kapliczki w każdej chwili mogą poluzować się jeszcze bardziej i sypnąć kamieniami w dół. Wzdłuż wejścia gdzieniegdzie spotkać można pochodnię wciąż zdolną do palenia się, jak gdyby czasem ktoś jeszcze tu przychodził.


***


Cisza, spokój, brak irytujących i przeszkadzających istot... Och. No i tak - jeszcze więcej ciszy. Potrzebował teraz tylko wyrwania się z ciemnych podziemi, przerwy od ćwiczeń i wracania do formy. Długo przeleżał próbując wyzdrowieć, a nadal czuł się słabo. Wiedział też, że nie wyzdrowiał do końca i wciąż nie powinien się oddalać, lecz po prostu nienawidził bezczynności. Całkowity hejt na wylegiwanie się w łóżku w oczekiwaniu na przyjście dobrego zdrowia. Miesiąc, dwa miesiące... Tyle się da, jeśli się jest w takim stanie, w jakim był on - trzy razy przeżuty i wypluty przez stado dzikich bestii. Nadal miał jednak problemy z pamięcią, co najbardziej go niepokoiło. Kojarzył tylko kilka osób, od nowa musiał uczyć się mapy M-3, a bez słownika włosko-japońskiego lub angielsko-japońskiego się nie ruszał. Przynajmniej wrócił mu wzrok, choć z niego nie miał co się cieszyć. Nadal potrzebował okularów, bez których cały świat był rozmazanymi plamami barw.
Wyjść samemu z kryjówki było dość ciężko. Zwykle ktoś go pilnował - medyk zrzędzący na jego olewanie lekarstw, ktoś z najniższą rangą, czasem dreptał za nim któryś z psów Growa. Wreszcie udało mu się jednak zabrać podstawowy ekwipunek pod tytułem "nudzi mi się, idę na spacer, ale tak na zaś wezmę broń, gdybym zechciał kogoś poćwiartować". Prawie zabijając się trzy razy przy włazie, wyszedł wreszcie i narzucił kaptur na głowę. Ruszył w dowolnym kierunku, którym okazało się zachodzące powoli słońce. Nie spieszył się, ale zachowywał czujność. W tej chwili lepiej dla niego, by nie został zaskoczony walką.
Kiedy dotarł na miejsce, ognistej kuli panującej na zachmurzonym niebie zostało już niewiele do schowania się za horyzontem. Zielonooki zwolnił, kierując się do kapliczki. Natknął się na to miejsce jakiś czas temu i przychodził w każdej wolnej chwili. Wyjął zapałki i zapalił kilka pochodni, wchodząc na schodki do połowy. Wyjął skrzypce, usiadł wygodnie. Zagrał kilka dźwięków, dostroił odpowiednio instrument. Po chwili wstał i zaczął grać. Niedługo przebywał w jednej pozycji. Zaraz lekko pokonał resztę schodów w górę i można powiedzieć, że zaczął tańczyć. Płynnymi ruchami, z gracją kręcił się wśród zniszczonych kolumn, całkowicie zapominając o świecie.
avatar





Arthur
Ratlerek     Poziom E
GODNOŚĆ :
Zło przeklęte w kurdupla zaklęte.


Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Gość on Sob 22 Sie - 21:42
- Czemu się tu skierowałem? - pomyślałem, gdy zobaczyłem przed sobą starą, zniszczoną przez czas kaplicę - A tak... - Przypomniałem sobie, znów skupiając się na dźwięku skrzypiec dobiegającym z tego miejsca. Słyszałem muzykę już ładny kawałek stąd, dzięki mojemu udoskonalonemu słuchowi. Mogłem nawet zamknąć oczy i tam trafić... Mój sonar jak i sama muzyka mnie tam prowadziły. Szczerze, to sam nawet nie wiem kiedy zacząłem się tu zbliżać, widać piękne dźwięki tego instrumentu tak na mnie działają... Gdy byłem coraz bliżej, mój sonar pokazał mi coś jeszcze... Nie tylko zarysy budynków od których odbijały się dźwięki, ale również osobę która grała ... i tańczyła? Ciekawe połączenie - gra na skrzypcach połączona z tańcem... W sumie to się nie dziwie, utwór był żywy, aż zmuszał  do ruchu, w takim stopniu, że sam przyśpieszyłem. W końcu dotarłem do środka, więc otworzyłem oczy. Może i mój słuch "pokazuje" sylwetkę, jednak wzrok pokaże mi w tym momencie o wiele więcej. Póki co obserwowałem z oddali, chcąc wyłapać jak najwięcej szczegółów - Hm, płci nie jestem pewien... Ciekawy kolor włosów, blada skóra, nie wiem czemu ale wydaje mi się, że z jego prawą ręką jest coś nie tak, wydaje się jakby srebrna, metaliczna. Czyżby biomech jak ja? Dobra, na razie koniec, z tej odległości więcej nie zobaczę... Czas przejść do konkretów... - powoli zbliżałem się bliżej, idąc tak cicho jak tylko mogłem, a gdy byłem wystarczająco blisko otworzyłem usta mówiąc - Wspaniały utwór, twój czy zasłyszany? - spod mojej maski wydobył się nieco zniekształcony głos.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Arthur on Nie 23 Sie - 18:17
Zdawał sobie sprawę z tego, że mógł przyciągnąć niechciane towarzystwo, jednakże chwilowo o tym zapomniał. W tym miejscu mógł się bronić, choć ciężko było uciec. Wzgórze stworzone zostało sztucznie, przez co jedynie schody prowadziły do umierającej powoli budowli. Inną drogą było wspinanie się na wszystkich kończynach lub spadnięcie z powietrza. Arthur grając pozwalał umysłowi odpocząć, wyłączyć się. Liczył na powrót pamięci i nie starał się z tym spieszyć. Najbardziej interesowało go jednak, gdzie był i czego szukał tak daleko. Chciał też wiedzieć, w jaki sposób dał radę wrócić oraz co doprowadziło go na skraj śmierci. Potrzebował bardzo dużo czasu i czynników wywołujących jakieś wspomnienia. A co mogło je przyzwać, jeśli nie gra na ukochanym instrumencie poznanym jeszcze w odległych czasach człowieczeństwa?
Skrzypce oparte były po prawej stronie, srebrzyste palce zwinnie przeskakiwały po strunach. Bardziej ufając lewej ręce, zielonooki w niej właśnie umieścił smyczek przejeżdżający po metalowych linkach. Jedno z przechyleń do tyłu spowodowało zsunięcie się kaptura i odsłonięcie twarzy kurdupla. Na bladym tle wymalowane zostało skupienie i zmęczenie chorobą połączone z dziwną radością. Czuł się wolny, bezpieczny. Melodia toczyła się daleko po prawie pustym terenie. Każdy podskok i obrót wprowadzał go w coraz większy trans, skupiając myśli i odprężając. Koniec obwieszczony był spowolnieniem, pochyleniem głowy. Otworzył powoli oczy, rozwidlony język powitał świat na ułamek sekundy, gdy smakował powietrze i badał okolicę. Nie wyczuł żadnego groźnego zapachu, lecz dotarła do niego pewna zmiana. Ktoś w otoczeniu być musiał, aczkolwiek jego woń nie była wyraźna. Szybko też usłyszał czyjś głos. Spojrzał w jego kierunku czujnym wzrokiem.
- Własny - odpowiedział cicho, acz wystarczająco głośno, by zostać usłyszanym. - Stworzony we współpracy z pewną pianistką - dodał. Nie zmieniało to faktu, że utwór spisany został przez niego i lekko poprawiany przez osobę, której w tym momencie nie pamiętał. Pamięć nie pozwalała mu na dostęp do informacji o stanie zdrowotnym dziewczęcia, ale domyślić się mógł, że pewnie nie żyje. Czemu? Większość współkompozytorów szybko znikała w niewyjaśnionych okolicznościach.
avatar





Arthur
Ratlerek     Poziom E
GODNOŚĆ :
Zło przeklęte w kurdupla zaklęte.


Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Gość on Pon 24 Sie - 18:51
- Własny powiadasz? A więc musisz mieć niesamowity talent albo muzyczny, albo do kłamstw... Jednak nie wnikam czy mówisz prawdę czy nie, póki to mi nie szkodzi... A co tej pianistki, pogratuluj jej, za wybór dobrego partnera w tworzeniu tego utworu - Z każdym słowem powoli podchodziłem bliżej - W sumie, muszę się nieskromnie przyznać... Tylko dobry muzyk potrafi w pełni docenić taki utwór, chociaż ja specjalizuję się, można powiedzieć, w innych dziedzinach tej sztuki... Hm, ciekawi mnie coś... Grasz tylko na skrzypcach? Czy może na innych instrumentach grasz tak wspaniale? - Dość nietypowe dla mnie zachowanie, tak bezczelnie wypytywać obcą mi osobę na tak trywialne tematy... W sumie, nie zdziwiłbym się jeśli mój rozmówca postanowił urwać rozmowę, jednak ciekawość za bardzo mnie zżerała. Jak widać, muzyka była dla mnie bardzo ważna... Cóż, z każdym nowym dniem dowiaduję się czegoś ciekawego o sobie. Strata pamięci nadal mnie czasem irytowała... Nie wiedziałem o sobie tak wielu rzeczy, czy coś lubię, nienawidzę, co mnie obrzydza... Cóż, powoli będę się tego dowiadywał, aż w końcu poznam siebie... może i część swojej przeszłości... - Hh, tak właściwie to warto było by się przedstawić, nie uważasz? Mówią mi Thanatos - Gdy byłem już wystarczająco blisko, wyciągnąłem dłoń w geście powitania.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Gość on Pon 24 Sie - 19:14
Wlokła się ciężko, walcząc z błędami co rusz wyskakującymi w jej systemie. Próbowała zmierzyć czas, od kiedy uciekła z laboratorium S.SPEC. Próby oczywiście spełzły na niczym. Ale najważniejsze, że posuwała się do przodu - szkoda tylko, że nie spotkała nikogo. Wiedziała, że potrzebuje pomocy od strony technicznej. Przegląd, naprawa... Pozostawało także ważne pytanie: ile lat minęło, odkąd po raz ostatni ktoś nacisnął niebieski przycisk w jej "słuchawkach"? Chciała wiedzieć. Z jakiegoś dziwnego powodu po prostu chciała. Podobnie jak chciała ponownie słuchać rozkazów.
Malice przemierzała Czerwoną Pustynię na tyle szybko, na ile pozwalał jej przestarzały system operacyjny. Starała się na tyle oszczędzać energię, że niemal wyłączyła swoje procesy myślowe. Przed sobą stawiała tylko jeden cel - iść, iść do przodu.
Na początku nie była pewna, czy faktycznie coś usłyszała. Równie dobrze, mógł być to kolejny błąd. Stanęła, ciągle nasłuchując. Tym razem była pewna, że się nie pomyliła. Do jej mikrofonu dotarł jakiś obcy dźwięk. A raczej więcej dźwięków, wysokich, następujących jeden po drugim. Wolne tempo, zachowujące jeden rytm. Robo-dziewczyna przez chwilę jeszcze nasłuchiwała, ponownie włączając swoje myślenie.
Co mogło wydawać taki odgłos? Zwierzę? Człowiek? A może to jakaś magia? Dźwięk jakiejś nietypowej broni?
Dźwięk chyba dobiegał z niestabilnie wyglądającej budowli na szczycie schodków. Blondwłosa przez chwilę mierzyła wzrokiem to miejsce, po czym powoli zaczęła wchodzić po schodach. Jeden po drugim, do góry. Na początku trudno jej było zachować równowagę, ale szybko przywykła do nowego sposobu poruszania się.
Powoli... W końcu dotarła na szczyt. Do tego czasu dźwięk już ucichł. Mimo wszystko Malice wkroczyła do środka. I w końcu zauważyła... Dwie sylwetki. Ludzie? Nie była w stanie stwierdzić na pierwszy rzut oka.
- Przepraszam bardzo za wtargnięcie w trakcie... - zaczęła, ale zacięła się. Aparat mowy odmówił posłuszeństwa, a z mechanizmów odezwał się jakiś dziwny, dławiący dźwięk. Malice ciągle stała wyprostowana, z cierpliwością czekając, aż ponownie będzie mogła się odezwać.
-...rozmowy. Czym jest dźwięk który słyszałam przed chwilą? Nie mam żadnych danych o takim zjawisku. Nie wydaje mi się także, żeby był on powiązany z jakąś bronią. - dokończyła, patrząc się na obecne osoby. Dźwięk który usłyszała na tyle zajął jej myśli, że na chwilę zapomniała o konieczności naprawy.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Arthur on Pon 24 Sie - 20:48
Kłamstwo mi niepotrzebne, zaś pianistce pogratuluję, jeśli jeszcze ją kiedyś spotkam – odpowiedział spokojnie, pochylając delikatnie głowę, jakby w ukłonie. Ciężko mu było stwierdzić, czy właśnie dostał komplement, czy też nie. Część słów nie była dla niego prosta do zrozumienia, jednakże nie chciał wyciągać słownika. Musiał się uczyć, a póki rozszyfrowywał zdania dość poprawnie, nie miał konieczności zagłębiania się w lekturę małej książeczki. Problem mógł tkwić również w odczytywaniu znaków, z którymi problem miał nawet przed utratą pamięci. – Kiedyś uczyłem się grać na fortepianie. Dawno temu. Trudno znaleźć jakiś w tych okolicach i od dłuższego czasu nie ćwiczyłem – przyjrzał się nieznajomemu, gdy tylko podszedł. Cały czas pozostawał czujny, obserwował, spodziewał się ataku. Ostatnimi czasy wobec każdego obcego czuł jeszcze mniej zaufania niż niegdyś.
Nie przeszkadzało mu wypytywanie. Niektórzy po prostu lubili dużo wiedzieć, inni mieli taką pracę lub hobby. Miał ochotę na rozmowę, która przecież i tak może mu bardziej pomóc niż zaszkodzić. Chyba, że powie za dużo o czymś, o czym nie powinien. Może mieszkańcy Desperacji potrafili wykorzystać przeciwko komuś zwykłą informację o tym, że nie lubi deszczu, a istota przed nim zdecydowanie nie wyglądała na przyjazną i ratującą każdy kamyk dookoła, ale ostatecznie co mu szkodzi? Najwyżej zostanie poturbowany, bo powie, że woli małe, leśne polanki od rozległych, górskich łąk.
Miło poznać. Arthur – uśmiechnął się jak najprzyjaźniej mógł i wyciągnął prawą rękę w jego stronę, zaraz po przełożeniu skrzypiec do lewej. Uścisnął jego dłoń, choć nie za mocno. Nie miał siły, a jakby tego było mało… zapomniał ile tej siły włożyć może w zaciśnięcie srebrzystych palców. Nie chciał przypadkowo zrobić Thanatosowi krzywdy.
Rozwidlony język mimowolnie wysunął się, kosztując powietrza. Kolejny zapach, dość podobny do poprzedniego. Słaby i nieznany. Nie przypominał zwierzęcego ani ludzkiego, tym bardziej daleko było mu do delikatnej woni anioła. I o ile pamiętał, Łowcy również odbiegali od tego, co teraz czuł. Uniósł czujnie głowę, obserwował zbliżającą się postać. Zaraz po usłyszeniu pytania, zerknął na trzymany instrument.
Może skrzypce? – odpowiedział pytaniem. Nie był pewien jak dawno nieznajoma usłyszała swoje dźwięki. – Czy brzmiały podobnie do tego? – Adrich zagrał krótki fragment „Ody do radości”. Był dzisiejszego dnia w dziwnie wesołym nastroju.


Japoński | Włoski | Voice | | ಠ_ಠ


They can take my heart, they can take my breath
When they pry it from my cold, dead chest!
avatar





Arthur
Ratlerek     Poziom E
GODNOŚĆ :
Zło przeklęte w kurdupla zaklęte.


Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Gość on Pon 24 Sie - 22:25
- Kłamstwo ci nie potrzebne, powiadasz? Cóż, gdyby to na przykład nie był twój utwór, tylko tej pianistki, mógłbyś go przypisać sobie i ją dać na drugi plan, prawda? Stworzenia inteligentne takie jak my często kłamią... Podczas błahych spraw, ważnych, kłamią na korzyść swoją lub cudzą... Kłamstwo to rzecz prosta i nadużywana... Więc czemu i ty byś nie mógł z niej skorzystać? Cóż, jednak nie będę roztrącał teraz tego tematu, lepiej skupić się na muzyce... Mówisz, że jeszcze grasz na fortepianie? Niestety muszę się zgodzić, ten instrument to teraz rzadkość, a szkoda... Ja akurat gram na gitarze, no i trochę śpiewam. Hm, jak teraz myślę, to żałuje że jej nie wziąłem ze sobą, można było by coś razem zagrać - zaśmiałem się krótko - Oczywiście, jeśli by ci to nie przeszkadzało... Można powiedzieć, że było by dość ciekawe... Dwoje nieznajomych grających w opuszczonej świątyni... Tak, bardzo ciekawe... Jeśli podoba ci się coś takiego, to można by się jeszcze kiedyś spotkać i coś zagrać, co ty na to? - rzuciłem dość nietypową propozycja, jednak wizja zagrania z kimś kto tak dobrze gra na skrzypcach kusiła niemiłosiernie. Chciałem jeszcze podać nowo poznanemu muzykowi swój numer, nie zważając na to kim mógłby być... Jednak usłyszałem z oddali czyjeś kroki, dość nierówne - Oho, chyba twoja muzyka przyciągnęła kogoś jeszcze do siebie - znów z moich ust wydobył się krótki śmiech. Po chwili zobaczyłem coś czego się raczej nie spodziewałem. Któż by pomyślał, że dźwięk skrzypiec zaciekawi androida? Jednak sądząc z wypowiedzi maszyny, przerwanej chyba przez jakiś błąd, można było sądzić, że była to zwykłą ciekawość. Robot nie wiedział czym był ten piękny dźwięk, pomyślał nawet, że mogła to być broń... Czyżby android bojowy? Tylko co taki robiłby tutaj? Hm, będzie trzeba to sprawdzić. Jak na razie było tylko widać, że maszyna nie była w najlepszym stanie. Właściciele nie dbali o to co ich? A może straciła osoby którym służy? Albo sama uciekła? - Przepraszam za ciekawość, jednak mógłbym wiedzieć kim lub czym jesteś? I kto ci wydaje polecenia? - Cóż, pytanie prosto z mostu, w moim stylu. Chyba jedyna rzecz dzisiaj którą zrobiłem zgodnie z moim charakterem, tak sądzę przynajmniej...





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Gość on Wto 25 Sie - 11:41
Niebieskowłosy wymienił jakieś dziwne, nieznane dla Malice słowo. "Skrzypce". Zaraz potem przyłożył sobie pod brodę drewniane pudło w nietypowym kształcie i rozpoczął powoli poruszać drewnianym patykiem. Zaraz też cała kapliczka zapełniła się dźwiękiem. Tak, android nie miał wątpliwości, że to urządzenie było źródłem dźwięku. Maszyna, uważnie słuchając, postanowiła zapisać w swojej pamięci melodię - nigdy w życiu nie słyszała niczego podobnego.
- Tak, wygląda na to, że źródłem dźwięku były owe "skrzypce". Uzupełnianie danych... Muszę przyznać, że to bardzo przyjemne odgłosy. Przyjemniejsze od wyładowań elektrycznych - lubiła wyładowania elektryczne. Miała okazję zaobserwować je kilka razy w laboratorium.
Zaraz też pytanie zadał drugi nieznajomy. Malice dopiero wtedy przypomniała sobie o tym, że odbiegła od swojego celu.
- Wygląda na to, że postąpiłam nietaktownie... - zaczęła, lecz ponownie przerwał jej błąd. Z wnętrza androida dobiegł odgłos podobny do dzwonienia. Minął po jakichś 3 sekundach.
- ...Model: The Executioner v.1.01. Imię jednostki: Malice. Android S.SPEC z przeznaczeniem bojowym. Informacja ta prawdopodobnie jest nieaktualna, albowiem po długim okresie nieaktywności postanowiono ze mną skończyć. Obecnie więc jestem androidem bez jakiegokolwiek użytku. Nikt nie udziela mi rozkazów. Obecnie szukam kogoś, kto zdołałby mnie naprawić. - dokończyła Malice. Chyba odpowiedziała na wszystkie zadane pytania - nie wiedziała jednak, jaką reputacją cieszył się tutaj S.SPEC, dlatego na początku nie wiedziała, czy nadmienić tą organizację.
- Jeśli obawiasz się ataku, musisz wiedzieć, że obecnie nie posiadam żadnej amunicji - dodała po chwili.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Arthur on Wto 25 Sie - 13:51
Nie miałbym żadnego zysku z przywłaszczania sobie czyjegoś dzieła – stwierdził z lekkim uśmiechem. Niby po co miałby udawać, że coś jest jego? Dla sławy i chwały? – Może gdybym był człowiekiem, występował przed szeroką publicznością... Gdybym zarabiał na tym fortunę... Tylko wtedy trzeba by było uciszyć oryginalnego twórcę, coby nie zdradził tajemnicy kradzieży utworu – poprawił okulary na nosie. Jednak po przeczytaniu kilkanaście razy słownika od deski do deski nie było z komunikacją aż tak źle. Nadal starał się mówić jak najmniej, by przypadkowo nie powiedzieć czegoś nie tak, jak brzmieć powinno. Lepiej nie urazić kogoś, kto mógł go mocno przetrącić, prawda?
Chętnie. Ciekaw jestem takiego połączenia – Arth półświadomie pokazał kły, gdy jego uśmiech powiększył się. Nie za często miał okazję grania z kimś. W Desperacji nie spotykało się wielu stworzeń potrafiących grać lub mających swoje instrumenty, zaś ciężko było mu przebywać wśród ludzi. W każdej chwili ktoś mógłby zarządać okazania przepustki albo zrzucić mu kaptur z głowy. Owszem, w M-3 zdarzali się mieszkańcy zmieniający swój wygląd tak bardzo, iż przypominali typowego Wymordowanego, jednakże oni przebywali na terenie miasta legalnie.
Zielone ślepia przyglądały się pani android. Wyraźne problemy ze sprzętem, choć z wierzchu nie wydawała się zniszczona. Wężowaty w takich momentach coraz poważniej zastanawiał się nad podszkoleniem się w zakresie napraw. Raz, że sam skorzystałby na tym, mogąc się samemu naprawić w każdej chwili, dwa – zyskałby możliwość pomagania takim jak ona. Naprawiałby zamiast psuć.
Adrich na dźwięk słowa "S.SPEC" zareagował dzikością. Blade wargi odsłoniły długie, ostre kły, język smagnął groźnie powietrze. Wymordowany zasyczał ostrzegawczo, odsuwając się kilka kroków i przygarbiając. Wolna dłoń wylądowała na rękojeści katany. Znaleźli go? Jakim cudem... Przecież minęło tyle czasu, powinni dać sobie z nim spokój. Widział zresztą, że efekty eksperymentu na nim zdążyły już wejść w życie – kilkukrotnie spotykał ludzi częściowo przemienionych w roboty. Nie był im już potrzebny, więc czego chcieli?
Och... – wymamrotał, gdy dokończyła. Nie miał pewności, czy mówi prawdę. Androidy naukowców często udawały przyjazne zanim wbiły ostrze. Rzadko jednak mówiły o braku "właściciela". Może nowszym modelom tego już nie programowano...
Wybacz moje... "nastroszenie". – mruknął, przybierając poprzednią pozycję i chowając zęby. Od razu zaczął myśleć o tym, czy mają w siedzibie kogoś potrafiącego naprawiać. A może zwrócić się do innego androida? Możliwości było kilka, równie dobrze mógł poszukać kogoś w Desperacji. M-3 byłoby raczej ryzykowne, więc "jego" mechanik odpadał z miejsca.


Japoński | Włoski | Voice | | ಠ_ಠ


They can take my heart, they can take my breath
When they pry it from my cold, dead chest!
avatar





Arthur
Ratlerek     Poziom E
GODNOŚĆ :
Zło przeklęte w kurdupla zaklęte.


Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Gość on Wto 25 Sie - 22:36
- Hm, ten chłopak jest dość ciekawy... Dość ciekawe uzębienie i ten język... Czyżby nie był człowiekiem? Dodatkowo ten syk oraz reakcja na byłych właścicieli androida... Uciekinier? Poszukiwany? Naprawdę bardzo ciekawe - Pod czarną maską pojawił się szeroki uśmiech. Cóż, jak widać poznałem kolejną swoją cechę - lubię się domyślać niektórych rzeczy. Mój umysł już pokazywał mi tyle opcji kim mógłby być ten chłopak... Były więzień? Dezerter? Wymordowany? Czy może jakiś eksperyment który postanowił sobie pospacerować? Aż mnie nosi aby dowiedzieć się o nim zeszczę więcej. Ten android również jest ciekawym obiektem obserwacji. Nigdy jeszcze nie widziałem takiego modelu, a coś w mojej głowie podpowiada mi abym trochę w nim poszperał - Przyjemniejsze od wyładowań elektrycznych? heh, interesujące upodobania co do dźwięków... "Informacja ta prawdopodobnie jest nieaktualna"? A więc stary model? Albo nieudany prototyp? Obie wersje są prawdopodobne, jeśli stary model- wymaga napraw,m jeśli nowy... może być uszkodzony lub mieć błąd... - Potrzebujesz naprawy? Faktycznie... słychać, że masz problemy z mową, jednak interesuje mnie z czym jeszcze masz problem... Trochę się znam na tych sprawach więc mógłbym coś z tym zrobić - Nie posiadasz żadnej amunicji? Nie widać u ciebie broni, czyżby ukryta jak u mnie? - Oczywiście, nie zrobię tego za darmo... Mówisz, że nie masz właściciela... Co powiesz na to: Ja cię naprawię i w zamian za to ja będę twoim właścicielem? - Spojrzałem jeszcze na Arthura - Nie szkodzi, każdemu zdarza się zdenerwować... Oczywiście... Tylko wtedy kiedy ma ku temu powody. Czy ty jakieś posiadasz? Nie lubisz androidów? Czy może S.SPEC? Czy po prostu wystraszyłeś się, że ma broń?


Ostatnio zmieniony przez Thanatos dnia Sro 26 Sie - 16:07, w całości zmieniany 1 raz





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Gość on Sro 26 Sie - 15:26
Nawet jeśli Malice spodziewała się, że mieszkańcy Desperacji mogą nie mieć przyjaznych stosunków ze S.SPEC, na pewno nie spodziewała się takiego "wybuchu". Widząc nieludzki język oraz kły poczuła, jak jej mechanizmy przeczuwają atak i przyszykowują ją do obrony. Jednak kiedy skończyła wypowiedź, niebieskowłosy schował oręż i przeprosił za uniesienie.
Android chyba wiedział, z kim ma do czynienia. Znaczy się, Malice miała wgrane dane na temat podobnych istot, rzekomo wrogów S.SPEC - zwano ich "Wymordowanymi". Ludzie zarażeni wirusem X, którzy po śmierci powstali na nowo do życia, jednak odmienieni.
Te istoty zostały zaprogramowane w pamięci Malice jako "wróg". Jednak po ostatnich wydarzeniach maszyna zaczęła mocno podważać wiarygodność zainstalowanych informacji. Być może te dane również wymagają zastąpienia nowymi.
- Podejrzewam, że Twoja reakcja była uzasadniona. Sama podobnie zareagowałabym jeszcze niedawno na widok "Wymordowanych" - odpowiedziała, zgodnie z prawdą. Zresztą Malice nie czuła potrzeby "kłamania".
- Podejrzewam, że w moim systemie operacyjnym grasuje wirus, który głównie zaatakował aparat mowy. Jestem w stanie też stwierdzić, że moja pamięć i tryb uśpienia zostały przez niego zaatakowane. Potrzebny jest też przegląd, ponieważ na długo pozostałam w stanie uśpienia, chociaż nie jestem w stanie stwierdzić, na ile lat - odpowiedziała osobnikowi w masce, starając się jeszcze raz przeanalizować stan systemu. Niestety, jej wiedza była ograniczona, ponieważ większość wgranych w jej pamięć danych obejmowała wszystko, co związane z walką.
Nie spodziewała się następnej propozycji. Ów jegomość stwierdził, że zna się co nieco na naprawach i zaproponował pomoc. Jedynym warunkiem było to, że stanie się moim "właścicielem".
Malice na pewno nigdy nie myślała o nikim, jak o "właścicielu". Prawda, była "własnością" S.SPEC, jednak dla niej po prostu liczyło się, to że był ktoś, kto wydawał jej rozkazy. Czasem był to naukowiec, czasem wojskowy, który przyszedł obserwować ćwiczenia. "Własność ogólna". Posiadanie jednego "właściciela"... Na pewno był to dziwny koncept dla maszyny. Androidy nie są przystosowywane do gruntownych zmian, a życie Malice powoli było wywracane do góry nogami. Jeśli musi przeżyć, musi się do tego przyzwyczaić...
Przyłożyła rękę do piersi i wykonała gest podobny do ukłonu.
- Jeśli taki układ jest możliwy, dam z siebie wszystko, nawet jeśli jedyny ze mnie pożytek podczas bitwy - odezwała się jeszcze raz. Tym razem barwa jej głosu na chwilę dziwnie się zmieniła, ale Malice nie zważała na ten błąd. Można powiedzieć, że zauważyła nadzieję na to, że ostatnie lata "życia" spędzi, mając możliwość udowodnienia swojej wartości.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Zniszczona kapliczka

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 1 z 11 1, 2, 3 ... 9, 10, 11  Next

Powrót do góry

- Similar topics