:: M3 :: Wschód




Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3   

Re: Centrum wsi    Pisanie by Limbo on Sro Lis 29, 2017 7:46 pm
Charakterystyczny trzask gałęzi popchnął instynktownie chłopca w tył, by stanął na najgrubszej jej części, wciskając tyłek w pień drzewa. Powoli odwrócił się, by przez przypadek nie ześlizgnąć się i nie runąć na dół, tym samym zdradzając swoją pozycję. Przeskoczył na kolejną gałąź, zręcznie i delikatnie, zsunął nogi, które zawisy, gdy złapał się dłońmi gałęzi, a następnie zeskoczył na zimie. Tuż przed znajomym. Zadarł głowę, przez moment wpatrując się w oczy chłopaka, nie wydając z siebie jakiegokolwiek dźwięku, wyglądając przy tym jak nienaturalne zjawisko, rzeźba, którą wykonał ktoś o absurdalnym poczuciu humoru.
Wszystko rozsypało się momentalnie, kiedy za plecami Dawersa rozległ się dźwięk kroków funkcjonariusza. Wymordowany obnażył ostrzegawczo kły, kładąc po sobie uszy w geście wystraszonej ostrzegawczości, po czym odwróci się i skoczył w krzaki, w których zniknął. Nie wybiegł jednak z nich. Przylgnął mocno do ziemi, wciskając pod siebie ogon, obserwując ich zza gałązek oraz liści, w cichej nadziei, że tutaj go nie znajdą i nie zjedzą, kierując się logiką typowej sieroty Desperacji.

_________________





Limbo
-----------
Zdziczały

avatar

Liczba postów : 131
GODNOŚĆ : Brak.

Powrót do góry Go down

Re: Centrum wsi    Pisanie by Dawers on Sob Gru 02, 2017 12:34 am
„To dziecko było ranne?”
Shawn odpowiedział zdawkowo – możliwe. Do końca sam nie wiedział, w końcu mignęło mu, a potem zwiało w ciągu następnego mrugnięcia. Co jednak jeśli...
Prawie przeklął na głos, kiedy tuż przed nim pojawił się dzieciak. Przecież dotychczas... Shawn otworzył szerzej oczy w geście zdziwienia, mimowolnie zahaczając wzrokiem o długi ogon. Wszystkie myśli powypadały mu z głowy. Ten ogon wydawał się ruchliwy. Jakby był częścią ciała, a nie przebraniem. Skąd u niego takie rekwizyty? Skąd...
- Zna-znalazłeś go, młody?
Obrócił się gwałtownie, zerkając za siebie, w kierunku ślamazarnie przedzierającego się przez krzewy mężczyzny. Funkcjonariusz był już zgrzany i najwidoczniej perspektywa dalszego pościgu nie uśmiechała mu się na tyle, aby wycisnąć z siebie jeszcze więcej. A może po prostu naprawdę nie miał już siły, nawet jeżeli w sprawę zamieszane było dziecko.
- Cóż, um, tak, wydaje mi się, że pobiegł tędy, ale... – Mówiąc to, ponownie obrócił się przodem. W miejscu, w którym przed chwilą stał... nie, wróć. W miejscu, w którym przed chwilą kulił się na ziemi jasnowłosy chłopak, nie pozostało nic prócz złamanej gałązki i wduszonego w glebę kamyka. Dawers przez chwilę tępo przyglądał się tej pustce, nadal nie mogąc wyprzeć z pamięci obrazu nieznajomego. Może sam tak naprawdę był już wyczerpany i dlatego umysł postanawiał wykreować coś, czego wcale nie było?
- Chyba źle się czuję... – Podniósł rękę i potarł nią kilkakrotnie twarz, jakby próbował z niej coś zetrzeć, ale dokładnie w tym samym momencie nogi odmówiły mu posłuszeństwa i Shawn jakoś dziwnie przechylił się na bok. Gdyby tuż po prawej nie znajdowało się rozłożyste drzewo, zapewne by upadł. Oparty o pień klonu zdał sobie też sprawę, że ciężej oddycha. - Nic nie jadłem, a teraz... Chociaż nie wiem czy to przez ten brak jedzenia. – Zaśmiał się nagle, trochę zbyt nerwowo. Spojrzał w bok, odszukując wzrok policjanta i lekko pokręcił głową jak ktoś, kto mówi: „nic ze mnie nie będzie, towarzyszu”. - Przepraszam. Nie dam rady. Niech pan mnie zostawi, jakoś wrócę... – „chociaż kompletnie nie wiem, gdzie jesteśmy” - dokończył gorzko w myślach, zaciskając lekko zęby, gdy wciągał powietrze do płuc. Wyglądał na tak zszokowanego, jakby ujrzał ducha – co najmniej. Nawet nie zarejestrował, że ręce, które skrzyżował na piersi, zaczęły mu lekko dygotać. Z drugiej jednak strony – JAK miał wyjaśnić to, co widział? Nie, jeszcze raz. To, co WYDAWAŁO mu się, że widział?
To tylko taka... fatamorgana, pomyślał tępo, spuszczając żałośnie oczy i wpatrując się w swoje buty. Jasne. Zareagowałem trochę zbyt realnie, trochę zbyt na wyrost, ale kto by mi się dziwił? Jestem w nowym miejscu, w środku lasu, którego nie znam, bez zasięgu, bez ludzi, którzy by mi pomogli... bez śniadania. To na pewno to. Ze stresu zaczynam wydziwiać.
- Odpocznę... I wie pan, nie chcę robić kłopotów... dam sobie radę. Tylko... Którędy najszybciej się wydostanę z lasu? Nie znam okolicy i...

_________________




Dawers
-----------
Uczeń

avatar

Liczba postów : 275

Powrót do góry Go down

Re: Centrum wsi    Pisanie by Hachirō on Nie Gru 03, 2017 4:17 pm
Stan chłopaka był dla policjanta dość jednoznaczny; biedaczek widocznie sam  się przemęczył, więc po co dzielny stróż prawa miał go dodatkowo gnębić? Japończyk pokiwał głową, gdy już dotarł do swojego młodego towarzysza. Bynajmniej nie był to typ, który zakrzyknie srogo „Anderson, trzy okrążenia!”, a raczej taki, który dla każdego chce dobrze. Rozejrzał się na boki, starając się wychwycić spojrzeniem małego uciekiniera, jednak nie udało mu się.
 – Słuchaj… Na pewno nie widziałeś przepustki? Jeśli to dziecko, to może sobie zrobić krzywdę, a bez niej będzie ciężko go znaleźć – Wytłumaczył tak, jakby to wcale nie było coś oczywistego, robiąc przy  tym minę, której najbliżej było do określenia „zmartwiona”.
 – Nie będę cię za sobą ciągać – Odparł na jego słowa o zmęczeniu, kiwając głową.
 – Nie robisz kłopotów. Taka moja praca, a lasek… – Znowu się rozejrzał po okolicy, cmoknął cicho i tkwił chwilę w milczeniu, zapewne zastanawiał się nad wskazaniem właściwej drogi. Wskazał ruchem dłoni na ścieżkę, która w pewnym momencie powinna przeciąć się z drogą obraną przez zdziczałego malucha.
 – Ja tu się trochę porozglądam, a ty uważaj na siebie. Jakbyś zauważył to dziecko, to koniecznie poinformuj policję. – Poinstruował go, po czym odszedł w przeciwną stronę, nawołując przy tym zagubionego chłopca tekstami odnoszącymi się do tego, że nie zrobi mu krzywdy i takie tam.


|| Krótko i szybko, ale tak chcieliście. : ) Najwyżej jak będziecie niegrzeczni, to wjadę wam na cztery litery. Tymczasem…


WYDARZENIE ZAKOŃCZONE

_________________



Cause I am on fire,
A crying, burning liar,
Seeing nothing, nothing, but myself,
And I'm the one with the lighter  




Hachirō
-----------
Hycel

avatar

Liczba postów : 97
GODNOŚĆ : Hachirō Moroi

Powrót do góry Go down

Re: Centrum wsi    Pisanie by Limbo on Sro Gru 06, 2017 7:40 pm
Ciężko było powiedzieć jak długo siedział w krzakach. Na pewno do momentu, aż nieznajomy funkcjonariusz postanowił się oddalić z miejsca, pozostawiając chłopaka samego. Mimo to, że jego woń powoli rozpływała się w powietrzu, jasnowłosy nie wychylił się. Jeszcze nie. Skulony siedział w krzakach, naiwnie sądząc, że znalazł sobie idealną kryjówkę. I zapewne siedziałby tam jeszcze co najmniej kilka godzin, by upewnić się, że żadne realne niebezpieczeństwo mu nie zagraża, gdyby nie coraz to bardziej niska temperatura powietrza zwiastującą nadchodzącą noc.
Drżenie ciała skutecznie wygoniło go z kryjówki, w celu znalezienia nowego, cieplejszego miejsca. Wysunął najpierw głowę i poruszył lewym uchem, nasłuchując, po czym wyłoniła się reszta ciała. Powoli, niepewnie, stawiał kolejne kroki, aż jego ciało wreszcie zgięło się w pół i przybrał pozycję na czworakach. Końcówka ogona drgnęła, gdy przyuważył chłopaka. Źrenice przybrały kształt pionowych kresek, a ogon momentalnie wcisnął się pod jego skulone ciało. Obnażył nienaturalnie duże kły jak na dziecko w jego wieku, przyjmując pozycję obronną. Powoli zaczął się cofać, ale gdy dotknął swoim tyłem drzewa, skulił się jeszcze bardziej, wbijając pazury w ziemię, obniżając ciało bardzo nisko, niemal szurając brzuchem po piachu, wbijając wyczekujące spojrzenie w chłopaka.

_________________





Limbo
-----------
Zdziczały

avatar

Liczba postów : 131
GODNOŚĆ : Brak.

Powrót do góry Go down

Re: Centrum wsi    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 :: M3 :: Wschód