Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «
  • 05/12. Do 14 grudnia do godziny 20:00 jest czas na wznowienie wątków z przeszłości oraz alternatywnych. W razie pytań należy napisać pw do Rhetta.
  • 16/11. Zapisy na indywidualne wydarzenie dla S.SPEC. Weź udział w wyprawie!
  • 13/11. Do 17 listopada, do godziny 20:00, trwa halloweenowy plebiscyt! Zagłosuj!
  • 04/11. Kolejne ogłoszenie dotyczące zmian. Rzuć okiem.
  • 03/11. Do 9 listopada, do godziny 22:00, należy uzupełnić temat z chronologią. Po ustalonym terminie moderator zacznie sprawdzanie.
  • 03/11. Do 12 listopada, do godziny 20:00, jest czas na wznowienie wątków z przeszłości i alternatywnych. Tematy, w których post nie pojawił się od miesiąca lub dłużej zostaną wrzucone do archiwum. W razie pytań: pisać do Rhetta na PW.

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Go down

Pisanie on Wto Lis 26, 2019 6:52 pm  •  Pracownia bioinżyniera - Page 3 Empty Re: Pracownia bioinżyniera
 Biegł.
 Szybko biegł.
Niczym światło! Na koniec świata... huh, huh... i jeszcze dalej!
 Wylewał siódme poty, choć było to działanie bezcelowe na dobrą sprawę. Może chciał po prostu wyglądać na zaangażowanego w sprawę? Przejętego?
 Właściwie deskorolką pokonałby ten dystans znacznie szybciej i zmęczyłby jedynie mięśnie nogi, ale tutaj, w budynku władzy, jakoś nie lubili, kiedy śmigał na swojej kochance. Nie rozumiał, dlaczego. Przecież w niektórych sklepach pracownicy poruszali się za pomocą wrotek, to on nie mógł sobie jeździć na deskorolce po korytarzach? Inna kwestia to to, że już kilka razy wpadł na niczego nieświadomych pracowników. Może ustawi tablice "uwaga, deskorolkarz"? Albo zamontuje jakieś automatyczne hamowanie przy wykryciu przeszkody... nieee, za dużo roboty! To ich wina, że mu pod kółka wpadają, ot co.
Wait, jak ona miała? Jak lody. Algida?
 Zmarszczył brwi i ledwo zatrzymał się w otwartych drzwiach do pracowni bioinżyniera.
 Dobra, wcale się nie zatrzymał, tylko poślizgnął, wpadł na jakieś pudło pełne śrubek, zrobił nad nim fikołka i wylądował na dupie po drugiej stronie.
 — Aaaj, karamba! — Potarł tył głowy, podnosząc się do siadu i rozejrzał się za okularami, które w locie opuściły stację "nos". — Eee, cześć? — Uśmiechnął się ciut niepewnie do rudowłosej. Ow, mój kolor! Następnie sięgnął oprawek, założył je na nos i starał się unormować oddech. Był zdyszany, spocony i... co on tu tak właściwie robił? Wyglądał jak dzieciak urwany z podstawówki. — Jakieś problemy techniczne na drugim piętrze, wzywają Cię. — Poinformował spokojnie, wcelowując palec w sufit. — To chyba coś poważnego, bo sam...chwila, chwila, chwila... Hudrian? Nie... Batdrian? Eee. O! dyktator Hadrian się tym zainteresował. — Pokiwał głową, jakby sam sobie przyznawał rację co do powagi sytuacji.


Pracownia bioinżyniera - Page 3 Bgb3FHA
                                         
Kapitan Huddle
Haker
Kapitan Huddle
Haker
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on Wto Lis 26, 2019 9:28 pm  •  Pracownia bioinżyniera - Page 3 Empty Re: Pracownia bioinżyniera
 Zbolałe westchnięcie rozległo się w pracowni w ślad za wykrzyczanym "zamknij drzwi!" i oddalającymi się krokami kolegi z sąsiedniego warsztatu, który prośby rzecz jasna zapomniał spełnić. Pannie Sandford pozostawało tylko przewrócić wymownie oczami, jako że obie ręce miała zajęte przytrzymywaniem elektronicznych bebechów dogorywającej kserokopiarki. Aż dziw, jak często te ustrojstwa się psuły i ile z nich próbowano jeszcze odratować, zamiast może zainwestować w coś debiloodpornego. Według fachowego oka Coral, połowy usterek dałoby się uniknąć przez rozsądniejsze użytkowanie sprzętu biurowego, w tym eliminację zwyczaju siadania na skanerze, by wzorem śmieszków z dwudziestego wieku wydrukować liczne kopie swoich pośladków. Ostatnimi czasy problem stał się tak szeroki, że autentycznie rozważała możliwość wbudowania w kopiarki jakiegoś systemu zabezpieczającego przed podobnymi wybrykami — może sidła na niedźwiedzie? Paralizator? Test IQ zezwalający na zbliżenie się do maszyny?
 Niestety, nadal miała zajęte ręce gdy w pomieszczeniu pojawił się kolejny intruz. Mogłaby teoretycznie puścić tych kilka elementów i rzucić się na ratunek młodzieńcowi (czy też bardziej porządkowi w swoich śrubkach), ale ostatecznie zdecydowała się najpierw dokończyć robotę. Teraz przynajmniej miała motywację, by zagęścić ruchy przy dokręcaniu luźnych części zamiast ślimaczyć się z tym i kręcić nosem.
 — No cześć? — odparła, wcale nie próbując ukryć faktu, że średnio jej się podoba wizyta słonia w składzie porcelany. Poza tym cały dzień próbowano jej zawracać głowę tym czy owym, odrywając od solidnie ułożonego planu zajęć na dziś. Nie żeby Coral była przeciwna odrobinie spontaniczności, ale wolałaby zostać zaskoczona bukietem kwiatów czy darmowym obiadem, a nie dokładką roboty. Tak jakby opuszczenie stanowiska pracy po dokładnie ośmiu godzinach było jakimś wyjątkowym, rzadkim przywilejem.
 — Jakieś problemy techniczne na drugim piętrze, wzywają cię.
 Spojrzała pobieżnie na swoją przepustkę, wypatrując komunikatu o nowych wiadomościach. Urządzenie nie pokazywało absolutnie nic ciekawego poza aktualną godziną, dlatego wzrok rudej spod uniesionych brwi znów wylądował na chłopaczku.
 — Ciekawe, bo mi nic o tym nie wiadomo — odezwała się, wyraźnie sceptyczna. — Gdyby działo się coś ważnego, dzwoniliby do mnie bez litości. Czyli jak widać nie pali się. — Ze stoickim spokojem powróciła do wiercenia śrubokrętem w obudowie maszyny kopiującej, wzruszywszy tylko lekko ramionami. W końcu jednak posłała rudzielcowi przewrotny uśmieszek, może trochę chcąc biednemu dziecku wynagrodzić swoją oschłość, a może też dlatego, że bez banana na twarzy nie potrafiła wytrzymać dłużej niż kilka minut. — Oddychaj, chłopie. Klapnij se czy coś, zanim mi tu wyzioniesz ducha.


Pracownia bioinżyniera - Page 3 MMps5gW
                                         
Coral
Inżynier
Coral
Inżynier
 
 
 

GODNOŚĆ :
Condoleezza Sandford. Coral.


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

 
Nie możesz odpowiadać w tematach